Dodaj do ulubionych

Zmarł Zygmunt Duczyński

IP: *.chcgilgm.dynamic.covad.net 16.03.06, 13:47
Wielka szkoda.
Ale w Chicago mamy Jacka Zawadzkiego i jego "Moskwe-Pietuszki". Ten nagrodzony w Edynburgu,
rewelacyjny monodram.
Dobrze, ze od czasu do czasu, na roznych scenach, mozna go zobaczyc.
Obserwuj wątek
    • Gość: polak Re: to nie tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 01:34
      w edynburgu nie byl nagrodzony monodram, tylko przedstawienie calego owczesnego
      zespolu! monodram zawadzki zrobil z tego pozniej, kiedy poklocil sie z zygą i
      stwierdził, że jest debeściak
      • hannapi Re: to nie tak 20.03.06, 14:10
        to zupelnie nie tak, jak napisal szanowny 'polak'

        primo: monodram moskwa-pietuszki grany przez jacka zawadzkiego a rezyserowany
        przez zygmunta duczynskiego znany byl publicznosci na dlugo przed tym, zanim
        reaktywowany teatr kana wystawil spektakl 'noc'; oba przedstawienia inspirowane
        byly tworczoscia jerofiejewa i firmowane przez kane, nie nalezy ich jednak
        utozsamiac

        secundo: w edynburgu istotnie nagrodzono 'noc', a nie 'moskwe-pietuszki'
        [prezentowane nota bene w odwrotnej kolejnosci]. regulamin tego festiwalu nie
        pozwala na wyroznianie spektakli starszych niz bodajze 3 lata, a
        entuzjastycznie odebrany monodram jacka zawadzkiego mial wowczas niestety
        nieco wiecej wiosen. teatr kana zaproszono zatem do uczestnictwa w kolejnej
        edycji edynburskiego festiwalu, wtedy to uhonorowano grana przez caly
        zespol 'noc' - rozstrzygniecie ile w tym bylo udzialu wrazenia, ktore
        pozostawila po sobie 'moskwa-pietuszki' pozostawiam teatromanom.

        tertio: w teatrze, jak w zyciu - zdarza sie, ze ludziom przestaje byc ze soba
        po drodze, jednak roznica wizji artystycznych nie musi byc jednoznaczna z
        deprecjonowaniem odmiennych pomyslow na robienie sztuki i 'debesciactwo' nie ma
        tu nic do rzeczy; chyba iz uznajemy jeden jedyny sposob wyrazu za ogolnie
        obowiazujacy i ostateczny, ale to juz zdaje sie przerabialismy.

        pozdrawiam serdecznie
        hania
        • sasza34 żal, że odszedł ten niezwykły człowiek teatru 21.03.06, 03:47
          Dziękuję Hani za te mądre słowa.

          Nie wiem co i czy w ogóle coś zaszło między Duczyńskim a Zawadzkim, ale spektakl
          „Moskwa-Pietuszki” bez wątpienia był efektem bardzo owocnej współpracy między
          nimi i na pewno powstał o wiele wcześniej niż „Noc”.

          „Moskwa-Pietuszki” to był spektakl olśniewający, olśniewający wszystkim:
          wrażliwością i celnością myśli reżysera, wrażliwością, sprawnością i uczciwością
          aktora, a także szlachetną redukcją materii. Goła żarówka, kuferek, lusterko...
          chyba nic więcej. Myślę, że ten spektakl był WYDARZENIEM edynburskiego festiwalu
          1993 i główną przyczyną zaproszenia w następnym roku „Nocy”, która na pewno też
          była wspaniałym przedstawieniem, choć na pewno całkiem innym. „Nocy” nie
          widziałem, „Pietuszki” tak.

          Sam od wielu lat marzyłem o zrealizowaniu poematu Jerofiejewa na scenie i
          nosiłem w głowie swoją wizję. To nie był monodram. W środkach wprawdzie też
          bardzo oszczędny, ale aktorów miało grać sporo. A potem zobaczyłem spektakl
          Duczyńskiego. Słyszałem o nim dużo dobrego, ale nie bardzo wierzyłem, że ktoś
          oprócz mnie może tę literaturę przetłumaczyć na teatr. Zwłaszcza, że kilka prób
          widziałem. Ale jakoś tak się złożyło, że szef telewizji szczecińskiej
          zaproponował mi jesienią 1993 roku zrobienie telewizyjnego zapisu przedstawienia
          Kany. I wtedy je zobaczyłem, a ono mnie oczarowało. Potem już tylko długo
          rozważałem, jak je przenieść, aby nic nie dodając nic z niego nie uronić. Zanim
          jednak doszło do realizacji, władze w telewizji się zmieniły i projekt upadł.
          Została mi na pamiątkę tej przygody kaseta z roboczym nagraniem wideo. Na jedną
          kamerę, bez reflektorów, w świetle tej jednej gołej żarówki, w którym to
          przedstawienie było grane na scenie. Czasami po prostu nic nie widać, bo kamera
          to jednak nie oko ludzkie. A mimo to na kasecie zapisany jest świetny spektakl.

          Bardzo żal, że odszedł ten niezwykły człowiek teatru. Pomilczmy dzisiaj o nim.

          Aleksander Berlin

          P.S. O tym, jak mocna to była konstrukcja świadczy fakt, że Jacek Zawadzki gra
          ten monodram dziś jeszcze w Ameryce, i wywołuje nim wielkie emocje. Przynajmniej
          tak pisała o tym Ewa Uszpolewicz, polska dziennikarka w Chicago, a ja w to
          wierzę. Nawet bardzo w to wierzę, bo aktorstwo Zawadzkiego mogło w międzyczasie
          jeszcze bardziej dojrzeć, a wraz z nim ta jego - co tu kryć - życiowa rola. Może
          warto by zorganizować tournee z tym spektaklem po Polsce? A na pewno należałoby
          zrobić zapis telewizyjny tego przedstawienia, bo zdaje się, że nie zostało ono
          zarejestrowane.

          Na zakończenie dodam kilka cytatów z zagranicznej prasy, które pozwoliłem sobie
          "ściągnąć" z witryny Teatru Kana:

          Moskwa - Pietuszki jest czymś więcej niż tylko monodramem. To uderzające,
          dramatyczne wydarzenie, w którym poemat Jerofiejewa jest przetworzony w całej
          swej złożoności poprzez fizyczną obecność Jacka Zawadzkiego, jego głos, respekt
          dla tekstu i jego wyjątkowej zdolności perswazji, dzięki której potrafi on
          przekonać publiczność, ze jego podróż z Moskwy do Pietuszek i z powrotem do
          Moskwy jest podróżą duszy ludzkiej w stronę raju poprzez czyściec.
          Uważam, że Edynburski Festiwal i Fundacja Sztuki Demarko zostały prawdziwie
          pobłogosławione przez występy Teatru Kana ze swoim niezapomnianym przedstawieniem.
          Richard Demarco
          Dyrektor Europejskiej Fundacji Kultury
          Edynburg 1993
          Przedstawienie Moskwa - Pietuszki to piękna prezentacja możliwości stworzenia
          teatru przy pomocy nieosłoniętej żarówki, lustra, świeczki, walizki i jednego
          aktora. Teatr Kana ze Szczecina podtrzymuje podstawowe idee teatru ubogiego
          Jerzego Grotowskiego, akcentując intensywność spotkania rodzącego się pomiędzy
          widownia a wykonawcą (...) Aktor zaskakuje nas skalą przeżycia roli, od zabawy
          po drapieżność, po to, by zbliżyć się do nas, jednocześnie utrzymując dystans,
          jakby w obawie, że moglibyśmy nie docenię Wieni, uważając go za zwykłego pijaka.
          Ale my, widzowie, nie moglibyśmy się pomylić. Wienia to arystokrata duszy.
          Przedstawienie wyreżyserowane przez Zygmunta Duczyńskiego jest niezwykłym
          mikrokosmosem wirtuozerskich możliwości polskiego teatru (...) Jest magia i
          inteligencja w tym całkowicie wyjątkowym przedstawieniu.
          John Linklater
          The Herald
          30 sierpnia 1993
          Teatralny styl Kany jest wysoce indywidualny i ekscytujący, to karnawałowa
          materializacja widm rozpalonej wyobraźni Jerofiejewa (...) Tempo jest szalone,
          ochrypłe i sprośne, co jakiś czas przerywane wesołymi wtrętami, które
          rozśmieszają publiczność do łez (...) Jakość aktorstwa i kreacja wysoce
          indywidualnego świata, dzięki reżyserii Zygmunta Duczyńskiego wyróżnia Kanę jako
          jedną z najlepszych grup teatralnych środkowej Europy w finałowym tygodniu
          festiwalu.
          John Linklater
          The Herald
          1 września 1994
          Przedstawienie przechodzi od monologu w doskonałe granie zespołowe, utrzymane w
          dobrym tempie, efektowne i niezmiernie zabawne (zwłaszcza w tej angielskiej
          wersji) (...) Tematem sztuki jest podróż, ale podróż donikąd, której nadany
          zostaje bluźnierczy wydźwięk (...) To sensacyjne wydarzenie, które pierwszego
          wieczora rzuciło widownię na kolana.
          John Orr
          The Scotsman
          1 września 1994
          Polski Teatr Kana wraca do Edynburga ze znakomicie zagraną adaptacją sztuki
          Wieniedikta Jerofiejewa Noc Walpurgii (w angielskiej wersji językowej), która
          jest dalszym ciągiem genialnego monodramu Moskwa - Pietuszki (...) Ta
          tragikomedia zabarwiona filozofią rozpaczy to niezrównane wydarzenie na
          tegorocznym Fringe'u.
          Tom Moris
          The Independent
          2 września 1994
          2 września 1994, ostatni dzień Festiwalu '94 w Edynburgu. Noc to kolejne
          arcydzieło Teatru Kana doskonale wyrażające świat, na którym Jerofiejew był
          zdecydowany się skupię. z pewnością jest to świat, który zainteresuje każdego
          artystę konfrontującego skrajności ludzkiego doświadczenia. Przedstawienie
          posiadało doskonałą równowagę humoru i bólu. Język angielski wypowiedziany przez
          polskie głosy brzmiał rewelacyjnie. Jeszcze raz jestem wdzięczny Teatrowi Kana
          za zaszczycenie festiwalowego programu Fundacji Demarco w St. Mary' s School.
          Richard Demarco
          Dyrektor Europejskiej Fundacji Kultury
          Edynburg 1993
    • Gość: sun-ra Re: Zmarł Zygmunt Duczyński IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 21.03.06, 11:29
      Dusza Zygmunta jest i będzie obecna w moim życiu za co mu bardzo dziękuję
      Darek Ryzczak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka