Gość: pan propanbutan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 22:03 myślę, że Virginia powinna podziękować pani Agnieszce Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: sasza7 Kapelusz Virginii Woolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 00:23 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sasza7 Kapelusz Virginii Woolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 00:24 I ja tak myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z-dystansu Kapelusz Virginii Woolf IP: *.adsl.proxad.net 10.04.07, 09:43 podziekowac- grzecznie mowiac zrezygnowac? czy podziekowac - bic brawo? (jezyk polski bogaty w dwuznacznosci) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan iks Kapelusz Virginii Woolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 13:26 Zresztą nie tylko Woolf winna wdzięczność (lepiej? ;) p. Agnieszce. Agnieszko, Twoje recenzje czyta się z coraz większym zainteresowaniem, te Przekrojowe - nawet migawkowo krótkie - również. I co ważne - nie gubią Cię poetyckie wycieczki językowe. Tak trzymaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mellibri Kapelusz Virginii Woolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 16:00 Wspaniała gratka dla wielbicieli modernizmu, a na dodatek osoba tłumacza gwarantuje, że będzie sie to po polsku swietnie czytało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirosix Kapelusz Virginii Woolf IP: *.pptp.stw-bonn.de 13.04.07, 08:59 Warto by jeszcze bylo, aby autorka artykulu poszerzyla troche swoja wiedze o Virginni Woolf. Jezeli chodzi o zrodla depresji, na przyklad, to wcale nie jest to takie niewyjasnione. Warto zwrocic uwage, ze zarowno Virginia, jak i jej siostra byly w dziecinstwie molestowane przez swojego przyrodniego brata, co z pewnoscia musialo byc dla nich traumatycznym prezzyciem. Stad tez zapewne wlasnie ta "aseksualnosc" i problemy z posiadaniem dzieci u Virginii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieznawca Kapelusz Virginii Woolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 12:38 Warto by było, żeby mirosix poszerzył swoją wiedzę na temat polskiej ortografii, bo w przeciwieństwie do autorki recenzji oddaje Woolf niedźwiedzią przysługę. A co do samej opinii: po kiego grzyba wprowadzać tutaj zupełnie niepotrzebne wątki taniego biografizmu z pogranicza spekulacji? I co by to wniosło do samej recenzji, a w jaki sposób korespondowało z formą pisania Woolf? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirosix Kapelusz Virginii Woolf IP: *.pptp.stw-bonn.de 13.04.07, 14:17 Nie chodzi mi o to, ze autorka powinna poruszac ten temat. Dlatego lepiej byloby w ogole nie pisac o niewyjasnionych przyczynach depresji, bo to jest zbytnie uproszczenie. Skoro artykul ma byc recenzja pamietnikow Virginii Woolf, to niech tylko i walacznie tym pozostanie. Niestety dyskusja w internecie od razu zaczyna sie od obrazania i uwag na temat ortografii (chyba dopuszczalne sa literowki i zwyczajne pomylki w czasie pisania, prawda?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgorzatamm alez oczywiscie, ze byla feministka i lesbijka!!! IP: *.chello.pl 23.04.07, 15:04 Zreszta sama autorka pisze o jej feminizmie w tekscie, ale w "zajawce" feminizm zostaje odrzucony i jeszcze opatrzony nazwa "etykietka". To nie zadna etykietka, tylko gleboko etyczna postawa swiatopogladowa - jak miala nie byc feministka niesamowicie inteligentna kobieta, ktora przez cale zycie miala kompleksy, bo nie miala uniwersyteckiego wyksztalcenia - ksztalcili sie tylko jej duzo mniej utalentowani bracia!!! "Wlasny pokoj" to klasyka feminizmu - prosze laskawie przeczytac!!! A ze Virginia nie pasuje do "etykietki feminizmu" czyli do stereotypu feministki, jaki tworza ludzie nie majacy zielonego pojecia o tym ruchu i jedynie tworzacy ten stereotyp ze swoich lękow i frustracji - no, coz: nic dziwnego. Nie istnieja takie stereotypowe feministki w ogole. Ze byla lesbijka czy raczej biseksualistka - tez zadna tajemnica, ale przeciez w "centrowej i wywazonej" gazecie nie mozna mowic, zeby wielka pisarka popadala w takie "etykietki". Co do wariactwa - tak, byla chora psychicznie, tak, popelnila samobojstwo, gdy bala sie, ze zbliza sie kolejny atak choroby. I miala jak najbardziej powody, zeby chorowac. Przyrodni brat, ktory ja molestowal (miala wtedy jakies 9 lat, a on 18!), byl ulubiencem jej ukochanej matki - w jej listach i dziennikach widac to rozdwojenie: w takiej sytuacji, gdy potwornie cie krzywdzi ktos, kto powszechnie uwazany jest za wspanialego i niemal swietego, ciezko jest nie zwariowac, ciezko jest nie przeniesc calej wscieklosci za te krzywde na siebie, nie uznac, ze tak naprawde byla winna. Oprocz molestowania na chorobie Virginii zawazyla wczesna smierc matki i potem ukochanego brata (nie tego, co molestowal oczywiscie). Niech krytycy "taniego biografizmu" sprobuja wysilic swoja wyboraznie i zastanowic sie, czy by cos takiego przezyli. I to zadna przysluga co pani recenzentka zrobila Virginii, ale proba wlasnie zrobienia z niej popkulturowej papki, odebrania wszelkiej oryginalnosci kobiecie niezywklej, ktora ogromnie duzo w zyciu przecierpiala, ale mimo to potrafila stworzyc niezwykle dzielo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Kapelusz Virginii Woolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 16:26 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Kapelusz Virginii Woolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 16:33 wychodzi na to, że w ogóle nie można pisac o Woolf, bo jak by tego nie zrobić i gdzie by tego nie umieścić - będzie popkulturowa papka. a co do taniego biografizmu, który gdzieś tu się przewija: pamiętnik, dziennik to jakaś forma autokreacji, robią tak nie tylko literaci w tekstach biograficznych, ale i antropolodzy czy historycy uprawiając swoje dyscypliny, więc na bogów - po co, halo, bezpośrednio wyjaśniać formę "trudnym dzieciństwem" (nawet jeśli to było trudne); to by dopiero była popkulturowa papka. a. czekam na kolejną reckę "Własnego pokoju" przedmówczyni, oddającą zasługi Woolf, niesztampową, niepapkową, na wskroś oryginalna i niebanalną ;) niech jeszcze wpiszę się w dobrą krytykę feministyczną, a będę ukontentowany. pozdrowsonik. Odpowiedz Link Zgłoś