trebald 17.03.09, 19:20 Niektórzy matematycy twierdzą, że mogą sobie wizualnie wyobrazić przedmioty w przestrzeni czterowymiarowej: czy nie są w tym podobni do mistyków? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
scand Re: Mistycyzm? 18.03.09, 09:43 Przedmiot z przestrzeni 4-wymiarowej rzutowany w rzucie równoległym (rzutowanie jak od promieni Słońca) na trójwymiarową przestrzeń daje bryłę trójwymiarową. Chociaż więc nie potrafimy wyobrazić sobie bryły czterowymiarowej możemy zobaczyć jej cień a nawet cienie rzutowane na różne przestrzenie (cień się zmienia z w zależności od kierunku rzutowania) Może taką technikę stosują - wyobrażenie na podstawie cienia ? *** Co do cienia jeżeli ktoś mógłby "zobaczyć" Boga to tylko poprzez jego cień i to rzutowany z przestrzeni o nieznanej nam liczbie wymiarów. Co zatem jest cieniem Boga w naszej ograniczonej przestrzeni 3 wymiarów ? Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 18.03.09, 18:30 Logiczne myślenie tylko wtedy jest uznane za logiczne i prawdziwe, kiedy zgadza się z rzeczywistością, tj z doświadczeniem. Z tego, co się orientuję, w logice musi być możliwość przyszłego doświadczenia - wydaje się , że Kant dowiódł tej prawdy, gdy na stronę idealną przeniósł myślenie, i spostrzeganie, a po stronie realnej postawił swoją "rzecz samą w sobie", która jako taka nie miała być nigdy poznaną. Oczywiście Platon pierwszy spostrzegł, że nasz świat nie jest tym w istocie, czym nam się przedstawia, ale przyjął, że poza zjawiskami, które są odbiciem rzeczywistości, dusza może stworzyć cały świat myślowy, który będzie realnym jako bezpośrednio przez nas stworzony. Traktując serio pracę przeszło dwudziestu wieków nieprzerwanej myśli, przy tym nie zapominając o Kancie, nie dawałbym najmniejszego cienia nadziei na pełną rekonstrukcję "pierwowzoru", które niektórym są rzekomo dane w objawieniu. Powiedzmy, że rzeczywiście formy naszego postrzegania są "oświetlaniem" cienia (mnożenie cieni w zależności od kierunku w wielości różnych postrzeżeń), ale przecież czymś nieskrępowanym nimi, czymś zdecydowanie różnym od rzeczywistości Boga, musi być również ów protoplasta cień... - nie wydedukować tego nie sposób, kompletny brak odniesień. Lecz gdybym zapomniał o Kancie i pozostał pod wpływem "wszechobejmującej" logiki platońskiej, to w odpowiedzi na to, co piszesz o cieniu, który się zmienia w zależności od kierunku rzutowania, powiedziałbym: szkoda, że tak jest, bo gdyby dotyczyć to mogło cieni nieskomplikowanych, więc tylko "figur" ciał osiowych, symetrycznych w każdym kierunku swej przestrzeni... - i po lekkim zająknięciu dalej bym kontynuował — tak, myślę, że tylko wtedy, pod warunkiem tej symetryczności możliwym byłoby ujęcie kształtu... bezpośredniego kształtu rzeczy, poprzez zafiksowanie czasu i tym samym uniemożliwiając ruch jakiejkolwiek myśli w kierunku... Przeciwnym?.. - szalony koncept: czuję jak gubię się w nim ze szczętem, cokolwiek skonfundowany, kiedy konstruuję niemożliwość ujęcia w słowa tego, co może i rzeczywiście najbliższym, bo przecież takim właśnie dla koszuli jest (to niewypowiedziane słowo, gdyby nawet padło nie oddałoby w pełni tej czeluści, którą tam się przeczuwa)... Reasumując: przedstawmy to sobie tak: świat nasz jest kulą z wody, otoczoną powietrzem. My jesteśmy zdolni tylko do oddychania na powierzchni. Nasze korzenie tkwią w środku wodnej kuli. Powietrze to ogólne formy poznania i istnienia. środek to niepoznawalny korzeń, z którego wyrasta całe istnienie. Dopóki formy stosujemy do zjawisk, wszystko jest prawdziwym i na tym polega empiryczna realność świata. Skoro jednak formy, które tylko do poznania zjawisk służą, zaczniemy stosować do "rzeczy samej w sobie", otacza nas bezwzględna ciemność i zaczynamy objaśniać nieznane przez jeszcze raz nieznane, czym jest cała filozofia transcendentalna, czyli religijny dogmatyzm. Ściana... wieczna ściana. Czy nie zanadto posunąłem się w swoim sądzie? Badając cały przebieg myśli ludzkiej w ciągu paru tysięcy lat, spostrzega się, że jest to ciągłe dążenie do znalezienia linii granicznej miedzy tym, co jest prawdziwe, a tym, co jest tylko naszym złudzeniem, czyli miedzy realny a idealnym. Może jednak jest w tej "ścianie" jakaś szczelina, która wiedzie do..? > Co zatem jest cieniem Boga w naszej ograniczonej przestrzeni 3 > wymiarów ? Nie mam bladego pojęcia, najmniejszego przeczucia kim/czym/czy w ogóle jest Bóg, ale my sami jesteśmy również "rzeczą samą w sobie", a jeśli rzucamy cień, to i tak, czym jesteśmy poza formą czasu, wiedzieć nie będziemy nigdy. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 18.03.09, 19:57 > Co do cienia jeżeli ktoś mógłby "zobaczyć" Boga to tylko poprzez > jego cień i to rzutowany z przestrzeni o nieznanej nam liczbie > wymiarów. Cień... zatem wielość. Cytowane czasami przez chrześcijańskich teologów mistyczne powiedzenie "Bóg jest kołem nieskończonym, którego środek jest wszędzie, a obwód nigdzie" nie jest pewnikiem geometrycznym i przedstawienie go na rysunku nie byłoby wskazane. Wiemy, co ta metafora oznacza: to samo, co teologowie usiłują wyrazić mówiąc, ze Bóg jest doskonałą jednością, że nie ma części ani dających się oddzielić ponownie jakości, że żadne z jego atrybutów nie są ilościowo uchwytne itd, itd... Ponieważ takie środki wyrazu znamy lepiej, śmiała "geometryczna" formuła może wydać się nam horrendalnie (lub zabawnie) absurdalna. W świetle norm naukowych nie jest ona ani w gorszej, ani w lepszej sytuacji niż właściwe sądy teologiczne. p.s. Jedność w wielości i wielość w jedności - to ci jest dopiero koncepcja, której logika wprzęgnięta jest w naszą rzeczywistość empiryczną... nie sądzisz? Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 20.03.09, 11:00 > p.s. Jedność w wielości i wielość w jedności - to ci jest dopiero koncepcja, > której logika wprzęgnięta jest w naszą rzeczywistość empiryczną... nie sądzisz? Tak, oczywiscie. Np. taka przyroda ożywiona jako całość - podobne mechanizmy w wielości różnych form. Jedność w wielości i wielość w jedności - jak najbardziej można to zaobserwowac empirycznie. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 21.03.09, 16:31 Czy jednak to nie uprawnia do umieszczenia Jedności Absolutnej, czyli tej bez części, pomiędzy jednorożcami a np. sylenami? Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 23.03.09, 09:43 > Czy jednak to nie uprawnia do umieszczenia Jedności Absolutnej, czyli tej bez > części, pomiędzy jednorożcami a np. sylenami? Pomiędzy ? Raczej nie, gdyż: - Jedność Absolutna cokolwiek by oznaczała to termin abstrakcyjny, a jednorożce nie. - Jednorożce ( i syleny jak mniemam) mają jednak części Ja bym szukał konotacji Jedności Absolutnej raczej wsród pojęc matematycznych lub .. emocji ( bo można np. zapytać czy gniew lub miłość mają części składowe, ale odpowiedź będzie chyba negatywna ?) Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 24.03.09, 10:09 Przyszedł mi do głowy taki pomysł na wyjaśnienie koniecznej oczywistości istnienia abstraktów typu Absolutna Jedność. Abstrakt jak jego zródłosłów nam mówi pochodzi od słowa "odrywać", w istocie zostaje oderwany od rzeczywistosci naocznej i sprawdzalnej i zaczyna żyć swoim życiem. Zdumiewające jednak że abtrakt z powrotem może powrócić do "swiata rzeczywistego" niejako zrzutowany w przestrzeń doświadczeń empirycznych. Siła abstraktu tkwi w jego polimorfizmie - uzupełniony o rozmoite własności empiryczne może stworzyć przekonywujacy model świata. Abstrakt jest więc swego rodzajem rzutowanym oświetleniem które strukturalizuje rzeczywistość, dzięki któremu lepiej ją widzimy. Ktoś mógłby zarzucić że cała ta operacja jest wysoce subiektywna ale czy rzeczywiście zrzutowany w świat empirii abstrakt posiada istnienie "gorsze" od samych obiektów fizycznych ? Przecież staje się ich nieodłączną cechą. Oczywiście teoretycznie mozna znów oddzielić abstrakt od obiektów, ale wtedy cała operacja rzutowania pozbawiona byłaby sensu. Dobrze to widać na przykładzie pojęcia liczb. Czy liczby istnieją ? Część ludzi pewnie odpowie że nie, że to wytwory umysłu człwoieka. A jeśli nie istnieją jak to się dzieje że losy świata zdają się zależeć od liczb ? Jak istniejące może zależeć od nie-istniejącego ? Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 24.03.09, 18:01 Kiedy po sceptycznym nastawieniu do sensowności wszelkich metafizyk "otrzeć się" o nicość - nicość absolutną - w doznaniu przedpojęciowowym, czyli w momencie takiego zdziwienia, które prowadzi do przeżycia jedności i niepowtarzalności własnej egzystencji, do stopienia się doświadczenia przypadkowości z doznaniem jego logicznej konieczności (a to przychodzi tak samo nagle, jak odchodzi i pozostaje tylko niezbita pewność jego zajścia, zostawiając trwałe ślady pomimo iluzoryczności - pomimo krótkiego trwania, doświadczenie to zachowuje niezapomniane wrażenie), tym samym pojawia się możliwość wyrażenia praw istnienia w języku pojęć ogólnych. A czy przy opisie jej praw, bądź samego istnienia, będziemy wspomagać się abstraktami ułatwiającymi z a d a n i e jej kształtu to chyba tylko kwestia... przyjętych konwencji? Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 25.03.09, 08:31 > A czy przy opisie jej praw, bądź samego > istnienia, będziemy wspomagać się abstraktami ułatwiającymi z a d a n i e jej > kształtu to chyba tylko kwestia... przyjętych konwencji? Daną sytuację można opisać na różne sposoby, każda epoka ma swój ulubiony styl. I może przez to jakoś tak sie dzieje że niektóre pojecia łatwiej trafiają do innych, podcza gdy drugie muszą sie długo przebijać do swiadomości. Duch czasu ? Logika dziejów ? Pewne jest jednak że i konwencje potrafią się odrywać od swoich pierwotnych znaczeń i sprawiać niespodzianki. Czasami nawet nieprzyjemne co dowodziłoby jakby ich niezależnego bytu. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 25.03.09, 12:03 > Daną sytuację można opisać na różne sposoby, każda epoka ma swój > ulubiony styl. I może przez to jakoś tak sie dzieje że niektóre > pojecia łatwiej trafiają do innych, podczas gdy drugie muszą sie > długo przebijać do swiadomości. Duch czasu ? Logika dziejów ? > Pewne jest jednak że i konwencje potrafią się odrywać od swoich > pierwotnych znaczeń i sprawiać niespodzianki. Czasami nawet > nieprzyjemne co dowodziłoby jakby ich niezależnego bytu. Nie darmo dawni mędrcy widzieli w Nicości pojęcie twórcze i dodatnie, jako odskocznię i kryterium. > (...)doświadczeń empirycznych. Siła abstraktu tkwi w jego > polimorfizmie - uzupełniony o rozmaite własności empiryczne może > stworzyć przekonywujący model świata. Wielu próbowało budować rozmaite systemy. Chyba najdłużej przekonywujący był platoński system metafizyczny. Życzę powodzenia. Szczerze. Nie wiem czy rzeczywiście się zabierasz ale wyobrażam sobie, że tak, ze bierzesz się za budowę przekonującego modelu świata... aż Ci zazdroszczę tej przygody, a przede wszystkim tej frajdy, gdy uznasz, że jesteś na właściwym tropie (tylko nie skłam czegoś przed sobą Pozdrawiam. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 25.03.09, 12:42 > Nie wiem czy rzeczywiście się zabierasz ale wyobrażam sobie, że tak, ze bierzes > z się za budowę przekonującego modelu świata... aż Ci zazdroszczę tej przygody, a > przede wszystkim tej frajdy, gdy uznasz, że jesteś na właściwym tropie (tylko > nie skłam czegoś przed sobą Cóż Trebaldzie, bardzo bym chciał mieć "Teorię Wszystkiego" ale póki co mam jedynie jakieś cząstkowe fragmenty. Ułamek ułamka. Nawet jednak poznanie fragmentu może dać frajdę. Bo czyż jesteśmy w stanie poznać wszystko ? Nawet poznanie całkowite drugiego człowieka przekraczać wydaje się możliwości jednego życia ( tym bardziej że ten człowiek też nie tkwi w miejscu , a co dopiero ponad sześciu miliardów ludzi ! Ich sieci powiązań, ich powiązań z przyordą , kosmosem itd. Taka teoria jest nieosiąglana. Dlatego mamy tez abstrakty zamiast konkretów bo to daje pewien stopień kompresji wiedzy, jak się wydaje nawet dość znaczny stopień Pozdr. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 26.03.09, 09:37 A czyż nie dzielę się ? (podobnie zresztą jak Ty , jak mniemam) Wiem, że niestety moje wypowiedzi nie mają charakteru definitywnego i daleko im do ścisłości - są to jedynie impresje z wnioskami mniej lub bardziej wyprowadzanymi na gorąco. (P.S. Prowadziłem też kiedyś coś w rodzaju dziennika filozoficznego na papierze wzorując się na zapiskach Alberta Camusa - kto wie może kiedyś opublikuję fragmenty z tych notatek ..) Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 26.03.09, 12:03 > A czyż nie dzielę się ? > (podobnie zresztą jak Ty , jak mniemam) > Wiem, że niestety moje wypowiedzi nie mają charakteru definitywnego > i daleko im do ścisłości - są to jedynie impresje z wnioskami mniej > lub bardziej wyprowadzanymi na gorąco. > > (P.S. Prowadziłem też kiedyś coś w rodzaju dziennika filozoficznego > na papierze wzorując się na zapiskach Alberta Camusa - kto wie może > kiedyś opublikuję fragmenty z tych notatek ..) Ależ dzielisz się! i bardzo cenię Twoje wypowiedzi. Rzeczywiście, miałem na myśli wnioski definitywne. Ja sam w tej materii jestem na rozdrożu, od dawna. Przed wieloma laty miałem własny pomysł, wypracowany, jak mi się zdawało samodzielnie ale okazało się, że już ktoś wcześniej myślał podobnie (Sartre). Dopiero potem zreflektowałem się, że to Levinas mnie zainspirował. Często jest tak, że własna myśl wydaje się być oryginalna, a potem okazuje się, że już inni przed tobą tak myśleli. p.s. Chętnie poczytałbym te fragmenty z Twoich notatek. Ja kiedyś też pisałem, tzn napisałem jedną powieść (nie wydaną). Jest tam o rodzącej się ze stanu melancholii metafizyce. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 27.03.09, 09:33 > Przed wieloma laty miałem własny pomysł, wypracowany, jak mi się zdawało > samodzielnie ale okazało się, że już ktoś wcześniej myślał podobnie (Sartre). Myślę że to właśnie myśl egzystencjalna jest tym co , jak widzę, łączy nas najbardziej. W rzeczywistości też miałem w swoim życiu okres fascynacji egzystencjalizmem, który wydawał się odpowiadac na wszystkie podstawowe problemy i nawet byc czyms w rodzaju religii. Później mój entuzjazm nieco opadł kiedy okazało się że - niestety - nie ma w nim odpowiedzi jak rozwiązywac konkretne problemy ( oczywiście zawsze można zrezygnować z rozwiązywania, ale jesli już się chce ...) i słabo przedstawia szczegołową konstrukcję świata. Dlatego znów powróciłem do scjentyzmu (którym fasycnowałem się jeszcze wczesniej jak wielu nastolatków) i myślenia systemowego w różnych odmianach z tym ze po przygodzie z egzystencjalizmem generalnie jestem dużo bardziej krytyczny wobec ściśle pozytywistycznego podejścia. I cóż, teraz moje insipracje sa dość eklektyczne i wielowarstwowe jak las w którym żyją roślinu z różnych epok - np. liściaste, iglaste , paprotniki i porosty > p.s. Chętnie poczytałbym te fragmenty z Twoich notatek. Ja kiedyś też pisałem, > tzn napisałem jedną powieść (nie wydaną). Jest tam o rodzącej się ze stanu > melancholii metafizyce. Musiałbym je najpierw opracować, nie wszystko nadaje się do druku. Też tworzyłem opowiadania o zabarwieniu filozoficznym (i nieco wierszy), są dość mroczne i pesymistyczne - dziś nazwałbym je skrzyżowaniem Faulknera, Dostojewskiego , może absurdalnego klimatu Witkacego i właśnie .. egzystencjalistów Raczej próby niż dojrzałe rzeczy, ale w koncu cóż po nas nie zostaje jak właśnie nie próby ?... > tzn napisałem jedną powieść (nie wydaną). A może warto jednak starać się o wydanie ? Pozdrawiam Scand Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 27.03.09, 12:13 > Musiałbym je najpierw opracować, nie wszystko nadaje się do druku. > Też tworzyłem opowiadania o zabarwieniu filozoficznym (i nieco > wierszy), są dość mroczne i pesymistyczne - dziś nazwałbym je > skrzyżowaniem Faulknera, Dostojewskiego , może absurdalnego klimatu > Witkacego i właśnie .. egzystencjalistów > Raczej próby niż dojrzałe rzeczy, ale w koncu cóż po nas nie zostaje > jak właśnie nie próby ?... > > > tzn napisałem jedną powieść (nie wydaną). > > A może warto jednak starać się o wydanie ? Próbowałem. Oddałem maszynopis do dwóch wydawnictw (mało), na szczęście... odrzucili. Miałem kiedyś przyjaciela i szwagra zarazem, i właśnie główny bohater nosił jego imię. Już nie nosi. Zmieniłem imię, również w pewnych miejscach rozwinąłem treść inaczej... nie skończyłem, tzn. jakiś czas temu zarzuciłem. Kiedyś myślę wrócić, ale nie palę się do tego specjalnie. Co było powodem tych zmian, które wprowadziłem i jeszcze myślę wprowadzić?: Życie... pewne sploty okoliczności, które dość dziwnymi ścieżkami chadzają. W moim przypadku jest to skutek jaki po części odniosła lektura tamtej powieści przez mojego wówczas przyjaciela. Racjonalnie rzecz biorąc, jestem bez winy, gdyż postać, postać głównego bohatera mimo zewnętrznych podobieństw, nawet sytuacyjnych, ta postać była jednak fikcyjna i prędzej posiadała mój rys psychologiczny niż jego, nie wspominając już nawet o duchu narracyjnym. W pewnym sensie protoplastą był on, to naturalne, przecież stanowił m.in. moje środowisko, ale zawsze pisze się przecież o sobie. Prawda? Przeszło rok temu dałem mu maszynopis do przeczytania. Był zafascynowany (powieść jest dość dołująca, pozbawia złudzeń). Pisał sms-y, że powieść jest prawdziwa, przez duże P i takie tam... Kilka miesięcy później porzucił moją siostrę (kochali się, dobrze im się układało, siostra była, nie mniej niż cała rodzina zaskoczona jego odejściem), moją najukochańszą siostrę. Odszedł do jakiejś baby o nie najlepszej reputacji... nieważne. Potem była prawdziwa tragedia: nieudane samobójstwo, niezwykłym trafem okoliczności przeżyła, następnie w październiku zeszłego roku rozwód... a zaraz po rozwodzie zeszli się na powrót. Cóż, zdarza się. Wiem, że to z mojej strony zbyt... powiedzmy eklektyczne, przypisywać tak duże oddziaływanie wydumanej w końcu treści literackiej na czyjeś życie, pewnie istniały też inne powody, a to mogło być co najwyżej kroplą, czy czymś w rodzaju impulsu, czymś co daje asumpt do tak radykalnej decyzji lecz pomimo to pluje sobie w brodę, że napisałem tę powieść i dałem mu ja do przeczytania. Na razie dobrze im się układa. Ja k już napisałem, paradoksalnie, po rozwodzie są razem. Planują w maju wyjechać za granicę. Nie widziałem się z nim... raczej nigdy go już nie spotkam. Jak widzisz, też zwykłe emocjonalno-intymne powody wystarczają by nie chcieć wydać tego, co się napisało. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 27.03.09, 12:54 >.... że napisałem tę powieść i dałem mu ja do przeczytania. Hmm, dość dziwna rzeczywiscie historia (chciałoby sie powiedzieć - bardzo literacka, gdyby nie była prawdziwa - przypomniały mi się w związku z twoją historia relacje Nietzschego z siostrą Elisabeth) To rzeczywiscie może obciązyć twórcę i spowolnić jego pióro. Ja na szczęscie nie miałem tego typu problemów z recepcją mojej "twórczości", publiczne jej nieliczne wczesne ekspozycje przeszły bez echa. Z drugiej strony marzeniem każdego tworcy jest zaważyć na rzeczywistości co niestety niekiedy spełnia się w paradoksalnej postaci. Pozdr Sc. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 29.03.09, 11:04 Jednak w przypadku Nietzschego i jego siostry do czynienia mamy z fałszerstwem. I w efekcie jest tak, że nie do końca wiadomo, co faktycznie wyszło spod jego pióra - na myśli mam przede wszystkim jego "Wolę mocy". > Myślę że to właśnie myśl egzystencjalna jest tym co , jak widzę, > łączy nas najbardziej. W rzeczywistości też miałem w swoim życiu > okres fascynacji egzystencjalizmem, który wydawał się odpowiadac na > wszystkie podstawowe problemy i nawet byc czyms w rodzaju religii. > Później mój entuzjazm nieco opadł kiedy okazało się że - niestety - > nie ma w nim odpowiedzi jak rozwiązywac konkretne problemy ( > oczywiście zawsze można zrezygnować z rozwiązywania, ale jesli już > się chce ...) i słabo przedstawia szczegołową konstrukcję świata. > Dlatego znów powróciłem do scjentyzmu (którym fasycnowałem się > jeszcze wczesniej jak wielu nastolatków) i myślenia systemowego w > różnych odmianach z tym ze po przygodzie z egzystencjalizmem > generalnie jestem dużo bardziej krytyczny wobec ściśle > pozytywistycznego podejścia. > I cóż, teraz moje insipracje sa dość eklektyczne i wielowarstwowe > jak las w którym żyją roślinu z różnych epok - np. liściaste, > iglaste , paprotniki i porosty Po przeczytaniu powyższego przypomniał mi się wiersz Herberta - Ścieżka: Nie była to ścieżka prawdy lecz po prostu ścieżka z rudym korzeniem w poprzek igliwiem po boku a las był pełen jagód i duchów niepewnych nie była to ścieżka prawdy bowiem nagle traciła swą jedność i odtąd już w życiu cele nasze niejasne Na prawo było źródło jeśli wybrać źródło szło się po stopniach mroku w coraz głębszą ciemność wiódł na oślep dotyk do matki elementów którą uczcił Tales by w końcu pojednać się z wilgotnym sercem rzeczy z ciemnym ziarnem przyczyny Na lewo było wzgórze dawało ono spokój i pogląd ogólny granicę lasu jego ciemną masę bez poszczególnych liści pnia poziomki kojącej wiedzy że las jest jednym z wielu lasów Czy naprawdę nie można mieć zarazem źródła i wzgórza idei i liścia i przelać wielość bez szatańskich pieców ciemnej alchemii zbyt jasnej abstrakcji Egzystencjalizm jest nęcący - tak, ale nie pomijając zaślubiny egzystencjalizmu, a raczej jego chrztu z wody fenomenologicznej, która do pewnego stopnia ratuje mu kompletny amorfizm, na początku, na tym starcie amputując mu niejako bezpostaciowość, to jednak fakt ten nie umniejsza, nie odejmuje mu roli, jaką stanowi obietnica w rozkwitającej pełnią myśli egzystencjalnej. Tyle w nim obietnic! Tkwi w nim spotęgowane i zdawałoby się bezkompromisowe dążenie do konkretu, do osobowości... W rezultacie egzystencjalizm staje się pułapką, która poprzez swój nieracjonalistyczny, rozłażący się na wszystkie strony lep jakiś, mający łatwowiernych nęcić do jeszcze jednej więcej klatki pojęciowej, tym samym odbiera nam szansę na wyraz w myśleniu filozoficznym. A jakie by to myślenie nie było, schemat pojęciowy w myśleniu filozoficznym jest nie do uniknięcia. Tu nie może być dwóch zdań... nie można tańczyć siedząc. Ech! życie, życie... - krótka noc, patrzę przez okno i myślę, ze chyba wreszcie mamy "pozimie" Odpowiedz Link
psomi Re: Mistycyzm? 29.03.09, 12:23 myślę,ze wszystkie próby uporządkowania świata przez systemy filozoficzne czy religie są nęcącą pułapką.Ani rozum ani wiara nie daja absolutnych odpowiedzi,wszystko zawodzi w momentach utraty,zostaje fizjologiczny strach i chęc przetrwania.Co będzie jak nie będziemy mieli ani siły ani ochoty na ciągłe wtaczanie kamienia? przeciez wiadomo ,że za chwilę spadnie? relacja z Bogiem,natomiast wymaga wyrzekania się wszystkiego co nęci ,zgody na cierpienie.Taka jest prawda o filozofii chrześcijańskiej.Zaś nęcąca nicośc i pustka staje sie koszmarem jak w wierszach Leśmiana.Więc co? Tyle wieków nie znaleziono odpowiedzi na naszą kruchą egzystencję,ale myślec trzeba...! pozdrawiam. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 30.03.09, 22:00 > myślę,ze wszystkie próby uporządkowania świata przez systemy > filozoficzne czy religie są nęcącą pułapką.Ani rozum ani wiara nie > daja absolutnych odpowiedzi,wszystko zawodzi w momentach > utraty (...) Jednakowoż wydaje się, że właśnie wiara... wiara religijna powinna spełniać te kryteria... przynajmniej "teoretycznie", gdyż w rzeczywistości religia nie jest zbiorem twierdzeń, jest dziedziną kultu, gdzie rozumienie, wiedza, poczucie uczestnictwa w rzeczywistości ostatecznej (bez względu na to, czy mamy na myśli osobowego boga, czy też nie) i zajęcie postawy moralnej pojawiają się jako jeden akt, którego późniejszy podział na klasy metafizycznych, moralnych i innych twierdzeń może być przydatny, lecz musi zarazem zniekształcać sens pierwotnego aktu kultu. Wierząc, ze Jezus złożył siebie w ofierze, by zbawić ludzkość od zła, chrześcijanin nie dokonuje przeistoczenia przyjętego "faktu" w normatywną konkluzję, na mocy której winien być wdzięczny Zbawicielowi i próbować naśladować... jakkolwiek niedoskonale. Jego ofiarę we własnym życiu: jedno i drugie postrzega on bezpośrednio. Wydzielone twierdzenia teologiczne, jak "Bóg istnieje", nie są właściwie składnikami religii: uznać istnienie Boga jako teoretyczne twierdzenie ma niewiele wspólnego z właściwie religijnymi aktami przynależności, gdyż jednak rację miał Pascal mówiąc, że deizm jest niemal tak odległy od chrześcijaństwa, jak ateizm. Zauważ, że liczni pisarze chrześcijańscy, klasyfikując różne odmiany ateizmu, umieszczali na swojej liście postawę ludzi, którzy uznawali wprawdzie istnienie Boga, ale nic nie wskazywało na to, że uznanie to ma jakiś wpływ na ich życie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
psomi Re: Mistycyzm? 31.03.09, 12:53 Zgadzam się,przyjęcie faktu istnienia Boga to malo,trzebaby sie nieusatnnie nawracac,a to wymaga przyznania się do grzeszności i co gorsze bezustannego wyrzekania się jej...A ona jest nieodłacznym skladnikiem naszego życia i jeżeli chcesz wchodzic w to głębiej,musisz wyrzec się pogaństwa i stawiac doczesne szczęście na końcu.Strasznie to zabrzmiało jak kazanie,ale czy tak nie jest w istocie? Czy słyszałes o chrześcijaństwie tragicznym pewnej Zydówki,teraz nazwisko uciekło mi z pamięci.Ale ona uważała,że religia nie może by pocieszeniem,ma by tragiczna swojej istocie. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 31.03.09, 13:39 > Zgadzam się,przyjęcie faktu istnienia Boga to malo,trzebaby sie > nieusatnnie nawracac,a to wymaga przyznania się do grzeszności i co > gorsze bezustannego wyrzekania się jej...A ona jest nieodłacznym > skladnikiem naszego życia i jeżeli chcesz wchodzic w to > głębiej,musisz wyrzec się pogaństwa i stawiac doczesne szczęście na > końcu.Strasznie to zabrzmiało jak kazanie,ale czy tak nie jest w > istocie? Czy słyszałes o chrześcijaństwie tragicznym pewnej > Zydówki,teraz nazwisko uciekło mi z pamięci.Ale ona uważała,że > religia nie może by pocieszeniem,ma by tragiczna swojej istocie. Prawdopodobnie masz na myśli Edytę Stein - uczennicę Husserla, która zresztą doktoryzowała się u niego. Świadkiem jej duchowych przemian był Roman Ingarden. 11 lat temu Jan Paweł II kanonizował ją - jest włączona w poczet świętych. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 01.04.09, 13:56 > religia nie może by pocieszeniem,ma byc tragiczna swojej istocie. > ...Simone Weil.. Hmm, czy to nie Simone Weil wprowadziła do Francji aborcję na życzenie ? Dziwny związek z chrześcjaństwem... Odpowiedz Link
illmatar Re: Mistycyzm? 08.01.12, 22:14 Czytam z przyjemnością Wasze myśli i też myślę. Jednak trzymajmy się faktów, jeśli chcemy żeby abstrakt miał jakieś usprawiedliwione egzemplifikacje. Simone Weil zmarła w 1942 roku i nie była, nadal żyjącą, b. minister zdrowia Simone Veil, która miała rozsądek oddzielić religię od prawa w latach 70 i w pewnym kraju. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 09.01.12, 09:37 Weil to nie Veil. Coś podobnego ! Dziękuje za uświadomienie Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Mistycyzm? 09.01.12, 09:50 Wprawdzie to tylko beletrystyka, ale polecam powieść Werbera (imię jak zwykle, wyleciało mi z głowy) pod mało wymyślnym tytułem "Tanatonauci". Liczę na komentarze. Odpowiedz Link
illmatar Re: Mistycyzm? 10.01.12, 00:55 Się skomentuje jak jaki bryk podrzucisz. Pachnie cywilizacją śmierci, czegóś... Jak te Greki potrafiły się wrazić w pamięć. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 01.04.09, 13:53 > Jednak w przypadku Nietzschego i jego siostry do czynienia mamy z fałszerstwem. Ja miałem na uwadze relacje psychologiczne. Nietzsche i jego siostra tez byli zżyci ze sobą, też mieli problemy z "tą trzecią" osobą między nimi (mężem Elisabeth). > Czy naprawdę nie można mieć zarazem > źródła i wzgórza idei i liścia ... Ciekawy wiersz jesli dobrze rozumiem , podkreśla konflikt wielości i jedności jakby dwóch przeciwstawnych aspektów bytu. > W rezultacie egzystencjalizm staje się pułapką, ... Właśnie. Sam egzystencjalizm to za mało. Najbardziej chyba tego doświadczył, ze znanych mi ludzi, Edward Stachura. Jego życie niespodziewanie chyba dla niego stało się "byciem-ku-smierci". Co ciekawe sam Heidegger który ukuł to pojęcie dożył dość sędziwego wieku. Może dlatego że pisał też eseje o mieszkaniu, zakorzenieniu i technice ? Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 01.04.09, 18:52 > Ja miałem na uwadze relacje psychologiczne. Nietzsche i jego siostra > tez byli zżyci ze sobą, też mieli problemy z "tą trzecią" osobą > między nimi (mężem Elisabeth). Nie znam dobrze tych relacji. O jej mężu Bernhardzie wiem tylko, że był antysemitą próbującym zakładać kolonie aryjskie w Ameryce Łacińskiej... i nie wyobrażam sobie by ze strony F. Nietzschego mogło go coś więcej łączyć ponad to, że był mężem Elisabeth. > > Czy naprawdę nie można mieć zarazem > > źródła i wzgórza idei i liścia ... > > > Ciekawy wiersz jesli dobrze rozumiem , podkreśla konflikt wielości > i jedności jakby dwóch przeciwstawnych aspektów bytu. Tak - Scand - oczywiście, to poezja, zatem Herbert zastosował dużą ilość metafor (np. ścieżka prawdy, las pełen niepewnych duchów). W tym wierszu podmiot wypowiadający opisuje ścieżkę w lesie, zupełnie zwyczajną, z korzeniami w poprzek i igliwiem, ścieżkę, która nie prowadzi do poznania prawdy, bo nagle się rozwidla, tracąc swoją jedność. Trzeba dokonać wyboru, w jakim kierunku iść. Podążając w prawo wybiera się drogę ku źródłu. Ścieżka staje się mroczna, prowadzi w coraz głębszą ciemność. Wiedzie przez nią dotyk, aż do matki elementów – wody. Można wtedy poznać ciemne ziarno przyczyny. Idąc w lewo, dochodzi się do wzgórza, z którego szczytu można widzieć las z ogólnym dystansem, który nie pozwala dostrzec szczegółów, takich jak liście, poziomki czy gałęzie... ze szczytu widać ciemną masę jednego z wielu lasów... - to najogólniejsza interpretacja. > > W rezultacie egzystencjalizm staje się pułapką, ... > > Właśnie. Sam egzystencjalizm to za mało. Najbardziej chyba tego > doświadczył, ze znanych mi ludzi, Edward Stachura. Jego życie > niespodziewanie chyba dla niego stało się "byciem-ku-smierci". > Co ciekawe sam Heidegger który ukuł to pojęcie dożył dość sędziwego > wieku. Może dlatego że pisał też eseje o mieszkaniu, zakorzenieniu i > technice ? Może... Jeśli ufać statystykom, to generalnie filozofowie - w przeciwieństwie do artystów... artystów życia, którzy w nim się spalają - żyją długo. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 02.04.09, 10:20 Czy można by zatem powiedzieć że źródło jest kwintesencją jedności świata i jedności ze światem - jedną podstawową emocją bez części składowych, natomiast wyjście z lasu racjonalistycznym dystansem, rozwielokrotnieniem bytów na skutek emocjonalnego od nich oddalenia ? Co do mnie to mistycyzm zawsze uważałem za taki ruch w kierunku ku źródłu, racjonalizm zaś niechybnie od tego źródła oddala. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 02.04.09, 10:54 > Nie znam dobrze tych relacji. To było tylko luźne skojarzenie - oczywiscie sytuacja jest zupełnie różna. Swoją drogą Nietzsche miał wyjątkowego pecha do antysemitów, Wagner wywarł na niego wpływ ale skłócił się z nim, siostra oddaliła się przez innego antysemitę, w końcu po jego śmierci inni antysemici uczynili go swoim sztandarowym teoretykiem (chociaz on tego zapewne by nie chciał). Zawsze nurtowało mnie ponadto pytanie czy Hitler spełniał jego definicję nadczłowieka ? Nietzsche zapewne chciałby żeby nie, ale.. Juz Dostojewski przestrzegał że żywe wcielenia ideii nie przypominają najczęsciej ich wyidealizowanego poetycko wizerunku. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 02.04.09, 15:24 > Czy można by zatem powiedzieć że źródło jest kwintesencją jedności > świata i jedności ze światem - jedną podstawową emocją bez części > składowych, natomiast wyjście z lasu racjonalistycznym dystansem, > rozwielokrotnieniem bytów na skutek emocjonalnego od nich oddalenia ? Jednak zanim wróci się "do siebie", trzeba się "gdzieś" oddalić. > Co do mnie to mistycyzm zawsze uważałem za taki ruch w kierunku ku > źródłu, racjonalizm zaś niechybnie od tego źródła oddala. Tak. To dobra analiza... jednak po tej części jesteśmy całością i w rzeczywistości nic nas nie uprawnia do dokonywania takich rozgraniczeń w sobie. Byt nie potrzebuje żadnego uzasadnienia, po prostu istnieje. Również poza sobą nie znajdzie żadnych prawd. Tu obok niemożności zrealizowania własnych ideałów grozi człowiekowi drugie niebezpieczeństwo, w postaci egzystencji na kształt rzeczy, czyli po sartre'owsku "bycie w sobie". A właśnie wg. Sartre'a to, że nie mogąc w pełni i rzeczywiście istnieć zarazem jako "byt dla siebie", tym samym człowiek szuka kompensacji tej niemożności i znajduje ją w religii. > Zawsze nurtowało mnie ponadto pytanie czy Hitler spełniał jego > definicję nadczłowieka ? Nietzsche zapewne chciałby żeby nie, ale.. > Juz Dostojewski przestrzegał że żywe wcielenia ideii nie > przypominają najczęsciej ich wyidealizowanego poetycko wizerunku. Nietzsche jest późnym i chyba ostatnim z liczących się romantyków, a wedle słów Camusa, i jeśli mu wierzyć, to miłośnicy epoki romantycznej hodowali w sobie przede wszystkim dandysa. Dostojewski ma rację... ponadto sądzę, że doskonale wiesz, iż ta duchowość przeciętnego człowieka - jakim mniemam, że nie tylko w moim odczuciu był Hitler, którego z tłumu wyróżniała jedynie skłonność do palenia za sobą mostów i ta siła, nie jego ale ta zewnętrzna skanalizowana w tłumie rzeszy, co go niosła jak na fali, dzięki której mógł spełniać ambicje człowieka drobnego formatu - nie powinna nigdy zostać adresatem jego przesłania. Ja myślę, że ideę nadczłowieka umieścić należy tam, gdzie jej miejsce: między innymi ideami... gdybym potrafił się modlić, modliłbym się o to, by świat (głównie reformatorzy społeczni) przestał poważnie traktować Hegla. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 02.04.09, 15:54 > Jednak zanim wróci się "do siebie", trzeba się "gdzieś" oddalić. Otóż to. Jest to właśnie tego typu dialektyka, nieco heglowska w swej istocie. >A właśnie wg. Sartre'a to, że nie > mogąc w pełni i rzeczywiście istnieć zarazem jako "byt dla siebie", tym samym > człowiek szuka kompensacji tej niemożności i znajduje ją w religii. ... jako droga kompensacji wg Sartre'a chyba nie cieszyła się jego uznaniem, ale co w zasadzie proponował w zamian, jakiego rodzaju "kompensację" ? > Ja myślę, że ideę nadczłowieka umieścić należy tam, gdzie jej miejsce: między > innymi ideami... Idea wsród idei. No tak, ale idee jednak mają różną wagę. Czy byłaby więc to idea o dużej czy małej wadze. Wg mnie chyba jedna z mniej ważnych - mimo wszystko. > gdybym potrafił się modlić, modliłbym się o to, by świat > (głównie reformatorzy społeczni) przestał poważnie traktować Hegla. Hmm, dlaczego ? Hegel mimo wszystko bardzo pobudza do myślenia. Tym czym były symfonie Bethovena w muzyce tym były odyseje heglowskiego ducha w filozofii. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 02.04.09, 19:32 > ... jako droga kompensacji wg Sartre'a chyba nie cieszyła się jego > uznaniem, ale co w zasadzie proponował w zamian, jakiego > rodzaju "kompensację" ? Dla mnie najfajniejszy był Sartre na swoim początku... coś jak Kartezjusz, który zaczął od zwątpienia we wszystko, nawet we własne istnienie, zanim rzecz jasna znalazł oparcie w Bogu, który - wydedukował - nie mógł być zwodzicielem; podobnie Sartre zaczynał od totalnej wolności, bezkształtności, by w końcu nadać ludzkości kształt... kształt moralny. U Kartezjusza i Sartre intencja tego zabiegu jest niemal identyczna. Tak... tak już jest, że naszych przekonań moralnych nie przyjmujemy dlatego, iż uznamy, że są "zgodne z prawdą", lecz dlatego, ze doświadczamy poczucia winy, gdy nie czynimy im zadość. Jak poucza nas zarówno Biblia, jak Z. Freud, zdolność do poczucia winy ukształtowała człowieka takim, jakim go znamy. Poczucie winy nie wynika z przyznania słuszności takiemu czy innemu sądowi wartościującemu, nie można go też utożsamić ze strachem przed karą. Nie jest to też zabieg intelektualny, lecz akt kwestionowania własnego statusu w porządku kosmicznym. Jest to akt prawdziwie egzystencjalny. Nie jest to strach przed zemstą, lecz poczucie leku w obliczu własnego działania, które naruszyło (mimo wszystko) harmonię świata, trwoga naruszenia nie p r a w a, lecz t a b u. Potworność mego wykroczenia nie tylko mnie zagraża: zagrożony jest cały wszechświat, jakby wtrącony w chaos i niepewność (czytelne jest to i niespecjalnie skrywane drugie dno egzystencjalizmu, jednak mimo to wywołuje w mnie odruch awersji) i sądzę, że tym posunięciem, którym w założeniu spiął jedną klamrą wolność wraz z odpowiedzialnością... - nie nie skończę tego zdania, nie wyrażę explicite tego, co mam na myśli. Nie mam uczciwie prawa - też jestem człowiekiem i w pełni rozumiem ten zabieg (mimo awersji). Cóż, pewnie nie da się inaczej. > Hmm, dlaczego ? Hegel mimo wszystko bardzo pobudza do myślenia. > Tym czym były symfonie Bethovena w muzyce tym były odyseje > heglowskiego ducha w filozofii. Tak, z pewnością Może rzeczywiści po tych po-heglowskich doświadczeniach XX w. dmucham już na całkiem ostygłe. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 03.04.09, 09:31 > Potworność mego wykroczenia nie tylko > mnie zagraża: zagrożony jest cały wszechświat, jakby wtrącony w chaos i > niepewność (czytelne jest to i niespecjalnie skrywane drugie dno > egzystencjalizmu, jednak mimo to wywołuje w mnie odruch awersji) Pięknie piszesz Trebaldzie, dziwię się że twojej powieści nie przyjeto do druku, napewno była napisana podobnie harmonijnym stylem. Choć sam wywód lekko przechyla sie w strone psychologizmu to nie da się przeciez ukryć że sa to inklinacje widoczne zarówno u Katezjusza jak i Sartre'a, mimo że ten drugi werbalnie się od niego odcinał. Sartre'a znam mimo wszystko bardziej z jego utworów literackich i to co jeszcze możnaby podkreślić to zetknięcie u niego życia ludzkiego z grozą przypadkowości. "Żadne gesty nie chronią" - taką frazę kiedys inspirowany Sartre'em wymyśliłem ( a może przyswowiłem zapomniawaszy zródła ?) dla podkreslenia jałowości naszych wysiłków zabezpieczającyh nas przed ową fundamentalną przypadkowościa zdarzeń, niekiedy dla nas nieoczekiwanie niekorzystnych. Oczywiscie do pewnego stopnia to się udaje - inaczej nasza sytuacja była zupełnie żałosna - ale jedynie do pewnego stopnia zawsze pozostaje pewien przeswit przez który mogą wślizgnąc się do naszego świata demony aby w nim namieszac.. > Tak, z pewnością Może rzeczywiści po tych po-heglowskich doświadczeniach XX > w. dmucham już na całkiem ostygłe. Ja, szczerze, mówiąc lubię rozmach heglowskiej wizji, która jest czymś w rodzaju mistycznego racjonalizmu. Czy całkiem ten mistycyzm ostygł ? Tego nie jestem pewien, jako kiedyś też heglista przez pewien czas Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 05.04.09, 17:34 > Ja, szczerze, mówiąc lubię rozmach heglowskiej wizji, która jest > czymś w rodzaju mistycznego racjonalizmu. Czy całkiem ten mistycyzm > ostygł ? Tego nie jestem pewien, jako kiedyś też heglista przez > pewien czas Schopenhauer twierdzi, że Hegel wykrzywia spuściznę Kanta. ___________________________________________________________ kiedyś miłośnik myśli Schopenhauera w, niestety (albo stety), dość istotnym dla siebie okresie życia Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 06.04.09, 10:05 > Schopenhauer twierdzi, że Hegel wykrzywia spuściznę Kanta. Wg mnie Hegel stawia swoją konstrukcję, mimo wszystko, obok Kantowskiej więc nie można powiedzieć, że wykrzywia oryginał.. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm? 06.04.09, 16:45 > > Schopenhauer twierdzi, że Hegel wykrzywia spuściznę Kanta. > > Wg mnie Hegel stawia swoją konstrukcję, mimo wszystko, obok > Kantowskiej więc nie można powiedzieć, że wykrzywia oryginał.. Tak, gdzieś obok... ale spuścizna Kanta jest na tyle ważna w ciągłości myśli europejskiej, że jej rozgraniczenie na byt poznawalny i niepoznawalny faktycznie stawia niebagatelną tamę systemom absolutnym, a Heglowi szczególnie to rozgraniczenie wyraźnie jest nie w smak. Wierzy w tę swoją konstrukcję samoformującego się ducha. Cóż czyni?: ignoruje negatywny wynik filozofii Kanta, dostrzegłszy tę pustkę - straszną, nie przeczę, rozumiem jego zapędy, poniekąd... owszem, nawet ganię - którą postanowił zapełnić dogmatami, niszcząc pracę przeszło dwudziestu wieków z przedziwną lekkomyślnością. Kant nie miał odwagi na miejsce swego X postawić czegoś pozytywnego. Nie miał czy też nie chciał wypowiedzieć zdania, że jedyną rzeczą, która rzeczywiście "ogólnie rzecz biorąc" istnieje, jesteśmy my sami w sobie. Uczynił to dopiero Schopenhauer... i przy okazji: wydaje mi się, że logika jest teorią od ontologii węższą,(co zdaje się Hegel również chciałby ignorować), toteż nie może jej dostarczać racji, które by fundowały jej podstawy. To raczej na odwrót — samo istnienie logiki oraz związanej z nią możliwości posługiwania się pojęciami wymaga uzasadnień ontologicznych. Ale to mi tak tylko na marginesie przyszło do głowy... ponadto niewiele mam nic przeciw epoce romantycznej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 07.04.09, 09:35 Hegel to przypadek skrajny, on chyba wierzył że jest prorokiem Ducha którego przepowiadał - głosem pierwszym z najpierwszych. Swoją katedrę budował jakby w natchnieniu, podczas gdy budowla Kanta ( na którą tez z pewnościa spoglądał od czasu do czasu) była budowana z metodycznoscią doswiadczonych planistów. O ile Kant liczył zapewne że jego budowla przetrwa wieki o tyle Hegel nawet będąc głosem Rozumu, mógł przeczuwac że wszystko to co stworzył będzie dialektycznie poddane zaprzeczeniu, bo taka jest przecież logika jego samoniszczącego mechanizmu dziejów. Na to jednak świadomie już nie chciał przystac i wierzył w cel ostateczny który nieco wypaczył jego poczatkową potężną wizję. > To raczej na odwrót — samo istnienie logiki > oraz związanej z nią możliwości posługiwania się pojęciami wymaga uzasadnień > ontologicznych. Wspomniałem już wczesniej o audycji w TOK FM. Jak się wydaje logika bierze swoje zródło ze specyficznych własciwości naszych sieci neuronowych. Jest to prostu jedyna nasza możliwośc myślenia ugruntowana w strukturze ... hmm , czego ? materii ? Neurony lustrzane ... cała nasza sieć imituje świat oddzielając nas raz na zawsze od jego bezpośredniości. Fascynujące byłoby wyobrazić sobie strukturę inaczej zbudowaną a więc i zdolną do innego typu myślenia - tylko jak, skoro właśnie jestesmy tak zbudowani aby iśc w okreslonym kierunku ? Myslę jednak ze ta nasza struktura szykuje nam w przyszłości jeszcze niejedną niespodziankę.. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm?(2) 07.04.09, 11:32 >wydaje mi się, że logika jest teorią od ontologii węższą,(co zdaje > się Hegel również chciałby ignorować), toteż nie może jej dostarczać racji, > które by fundowały jej podstawy. To raczej na odwrót — samo istnienie logiki > oraz związanej z nią możliwości posługiwania się pojęciami wymaga uzasadnień > ontologicznych. Zastanawiałem się jak uzasadnić Twoją tezę, czy nie jest to jedno z tych zdań które możemy przyjąć lub nie i dopiero po konsekwencjach zobaczyć czy nasz pierwszy krok był właściwy - czy wchodzimy w bagno, przepaśc a może na kwiecistą łąkę ( w sumie więc nic więcej jak pragmatyzm). Z pomocą samej logiki człowiek by nie zaszedł poza logiczny krąg, byt zaś często zawiera zdarzenia nielogiczne z których zakończenie zwane śmiercia jest najmniej logiczne. Jak do nich przejśc od strony bytu logicznego ? Poprzez proste zaprzeczenie ? Z drugiej strony postulat czystej logiki jest w praktyce niemożliwy do spełnienia chociaż w zapisie może wyglądać na możliwe . Zapis odziera jednak myśl z jej niewidocznej otoczki, która jest czymś w rodzaju jakby potencjalnego pola przyciągania/odpychania którego efekt widoczny jest tylko w naturze, a którego ślad jest może posród nieswiadomosci, ale nie swiadomości. W ogole watpię czy wszystko realne daje się sprowadzic do świadomości a logika jest tego jakby próbą więc przeczy tej podstawowej (czy prawdziwej?) tezie. Zostają więc same atomy, ale wypreparowane niczym eksponaty wypchanych zwierzat, które może badac i klasyfikowac niczym żywe ale jednak róznica jest zasadnicza. Tak, logika to operowanie na JUŻ unieruchomionym, ( dzięki temu jej obiekty są tak świetnie manipulowalne). Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm?(2) 07.04.09, 17:33 Trafiasz w sedno, bez pudła Nurtuje, oj jak mnie nurtuje, gdzie takowe uzasadnienia leżą? Jakie doświadczenia — jeśli w ogóle takie istnieją — umożliwiają logiczne łączenie jednych pojęć z drugimi? Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm?(2) 08.04.09, 10:16 Myslę że najlepszym sprawdzianem logiki jest to że działa. A więc znów pragmatyzm. Wewnetrznie uzasadnia ją jednak neuronalna budowa naszego mózgu bo nueurony działają nieco podobnie jak tzw. bramki logiczne. Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm?(2) 08.04.09, 22:03 > Myslę że najlepszym sprawdzianem logiki jest to że działa. > A więc znów pragmatyzm. Wewnetrznie uzasadnia ją jednak neuronalna > budowa naszego mózgu bo nueurony działają nieco podobnie jak tzw. > bramki logiczne. Zamykasz problem, zamykasz, zamykasz, zamy.., pośpiesznie. Po łebkach? po łebkach, po łebkach... pac! Pac, pac... pac!!! - Jakżeby nie miało działać, kiedy właśnie myślenie leży po stronie idealnej? Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm?(2) 09.04.09, 10:05 Hmm, dlaczego uważasz że "zamykam problem" ? Dla mnie żaden problem nie jest zamkniety.. Odpowiedz Link
scand (3) Życzenia 09.04.09, 10:57 Myślę że jeszcze będziemy kontynuowac dyskusję problemu po świętach (ja na razie zmykam) wszystkim forumowiczom życzę aby nabrali sił przez swięta do dalszych owocnych dyskusji Scand Odpowiedz Link
trebald Re: Mistycyzm?(2) 09.04.09, 16:42 > Hmm, dlaczego uważasz że "zamykam problem" ? Dla mnie żaden problem > nie jest zamkniety.. Wybacz mi to roztargnienie, ubiegłego wieczoru pomyślałem o Platonie: ojciec pragmatystów - zapewne coś w tym jest, z myśli tej ani myślę się wycofać lecz pewnie na skutek zmęczenia przedświątecznymi porządkami wówczas nie wyraziłem się dość jednoznacznie. Spróbuję (choć czeka mnie jeszcze ogrom prac związanych ze świętami, więc za skutek nie ręczę): mnie nie interesuje ideał, jako taki... interesuje mnie, czy w jego twardym jak granitowa skała bloku istnieje jakaś pora, rysa, bądź szczelina dająca możliwość wejrzenia w rzeczywistość. Wiem... może to całkiem idiotyczne, może świat jest po prostu takim, jakim jest, bez żadnych problemów, a cała filozoficzna problematyka złudą paru schizoidów narzuconą całej ludzkości przez jakąś piekielną sugestię. Może życiowy pogląd, pogląd codziennego dnia, jest prawdą, może właśnie tak jest, jak się nam w normalnym nastawieniu na świat wydaje, a wszystkie metafizyczne zagadnienia można psychologicznie bez reszty wytłumaczyć jako "stan dusz" tego właśnie gatunku zwierząt, na tej właśnie planecie: przy pewnym rozwoju kory mózgowej muszą powstać takie zagadnienia, ale to wcale nie dowodzi ich realności... Fakt, idą święta. Pojutrze trzeba jaja poświęcić Wesołych świąt. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm?(2) 30.04.09, 08:56 > Wiem... > może to całkiem idiotyczne, może świat jest po prostu takim, jakim jest, bez > żadnych problemów, a cała filozoficzna problematyka złudą paru schizoidów > narzuconą całej ludzkości przez jakąś piekielną sugestię. Tego typu podejście byłoby redukcjonizmem psychologicznym. Psychologia ze swoją zmiennością nie zasługuje, jak dotychczas, żeby byc wzorcem wszystkiego. Ostatnio słyszałem ciekawe uzasadnienie ( własciwie chyba to żart feministyczny , bo trudno uwierzyć że ktos na powaznie sformułował te myśl) dlaczego w fizyce lepiej jest rozwinięta teoria ciała sztywnego niż cieczy. Wszystkiemu winni są .. mężczyzni ze swoimi zainteresowaniami - gdyby kobiety zajmowały się fizyką ( a któż im broni ? ) dominowałaba ..fizyka cieczy ) Oto redukcjonizm psychologiczny sprowadzony do absurdu. Weekendowo pozdrawiam Scand Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm?(4) 02.03.11, 09:40 > Zamykasz problem, zamykasz, zamykasz, zamy.., pośpiesznie. I znów przeciwieństwa...te właśnie otwierają problem zdawałoby się zamknięty. Wieczny oddech.. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 25.03.10, 12:32 > Nie mam bladego pojęcia, najmniejszego przeczucia kim/czym/czy w ogóle jest Bóg .. Oto moje małe przeczucie... Czymś odległym niczym Słońce, ale i bliskim bo dającym światło. Poznanie twarzą w twarz jest niemożliwością tak jak nie można patrzeć w Słońce nie oślepnąwszy. Widzimy więc tylko światło odbite albo poprzez grubą przesłonę. Stąd wnioskujemy o źródle. Odpowiedz Link
zbigniew31 Re: Mistycyzm? 05.04.09, 20:46 scand napisał: > *** > > Co do cienia jeżeli ktoś mógłby "zobaczyć" Boga to tylko poprzez > jego cień i to rzutowany z przestrzeni o nieznanej nam liczbie > wymiarów. > Co zatem jest cieniem Boga w naszej ograniczonej przestrzeni 3 > wymiarów ? > Dobrym tropem opisu możliwosci wyobraźni wydaje się egzystencjalizm , nieustannie mam bowiem kompletne poczucie (może lepiej przeczucie) siebie na podstawie zawsze niekompletnych informacji . Cienie tego co było mieszając się Tu z pragnieniem tego , co może być . Właśnie to miejsce 'Tu' jest fascynujące , bo chociaż rzutuje cień jest kompletnie nie_do_opisania teraz , kiedy jestem też pewien Tu jestestwa . Nie mogę powiedzieć co jest cieniem Boga , ale mogę na pewno powiedzieć jak w egzystencjalizmie -cień rzutuje tajemnica , której mamy przeczucie zapewniające o realizmie ... Odpowiedz Link
zbigniew31 Re: Mistycyzm? 05.04.09, 21:24 dodam jeszcze: tajemnica nie tylko rzutuje cień w postaci tego , co poznane , ale też jako zawsze tajemnicze 'Tu' i z przyszłości - jest kontrastem pozwalającym zaistnieć cieniom . Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 06.04.09, 10:02 Podobno wyobraźnia działa intensywniej gdy czegośc oczekujemy, ale to czego oczekujemy jest nieokreślone. Na podstawie cienia w nocy wyobrażamy sobie niebezpieczeństwo, wygnieciony liśc w lesie przypomina borowika w czasie grzybobrania - nie można więc oddzielic naszego oczekiwania od bytu który w nas narasta poprzez oczekiwanie.. Odpowiedz Link
zbigniew31 Re: Mistycyzm? 06.04.09, 19:04 Pisałem w kontekście tytułowego posta mając na myśli możliwość wizualizacji w przestrzeni brył geometrycznych i właśnie w egzystencji człowieka daje się zaobserwować takie zjawisko , gdzie wizualizacja przedstawia coś bardziej zaawansowanego niż tylko bryłę . Mamy tu do czynienia nie tylko z wyobrażeniem własnego ciała , które czujemy w każdym wymiarze jednocześnie , ale również w jednym syntetycznym ujęciu konkludujemy charakter , swoją osobę , przy okazji zachowując element tajemnicy . Konkluzja jakiej dokonujemy na swój temat z względy na tajemnicę musi zawierać błąd , a jednak mimo to wcale nie tracimy na własnej realności . Ba , ten element niedookreślony w rzeczywistości wokół nawet wzmacnia realizm , jesteśmy bowiem pewni ,że mamy do czynienia nie z własną przewidywalną imaginacją , ale z czymś obcym , nieprzewidywalnym , rzeczywistym .. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 07.04.09, 09:39 To prawda. Tak naprawdę to zapomnieliśmy juz jak odkrywalismy wymiary będąc małym dzieckiem i eksperymentując z przestrzenią i naszym ciałem. Może gdyby eksperyment był inaczej przeprowadzony nasza struktura przestrzeni byłaby inna ( jaka, ciekawe, jest dla np. delfinów ?). Oczywiscie swiadomość i jej pamięc przychodzi później więc musimy przyjąć tę jedyna możliwość jaka wypracowalismy w bycie bezrefleksyjnym. Odpowiedz Link
s-orbona Re: Mistycyzm? 12.05.11, 09:41 Nie, to się dzieje tylko dla nich -> ich wyobraźnia jest inna, może lepsza - kto wie. Nie ma w tym nic mistycznego. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 03.12.11, 11:16 > Nie ma w tym nic mistycznego. A cóż jest bardziej mistyczne - odczuć obecność Boga jako coś definitywnie abstrakcyjnego czy też słyszeć "głos Boga" jako ten Abraham/Mojżesz ? Odpowiedz Link
bhagawadgita Re: Mistycyzm? 23.02.12, 23:48 trebald napisał: > Niektórzy matematycy twierdzą, że mogą sobie wizualnie wyobrazić przedmioty w > przestrzeni czterowymiarowej: czy nie są w tym podobni do mistyków? A co rozumiesz przez słowo "mistyk"? Odpowiedz Link
witekjs Re: Mistycyzm? 25.02.12, 11:22 bhagawadgita napisał: > trebald napisał: > > > Niektórzy matematycy twierdzą, że mogą sobie wizualnie wyobrazić przedmio > ty w > > przestrzeni czterowymiarowej: czy nie są w tym podobni do mistyków? > > A co rozumiesz przez słowo "mistyk"? Myślę, że większość z nas wie tyle, ile można przeczytać w słowniku i Wikipedii. www.slownik-online.pl/kopalinski/AA0809A535F71C3FC12565DB0056F7B6.php pl.wikipedia.org/wiki/Mistycyzm Oczywiście są dostępne w Google inne teksty, stricte religijne. Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 02.06.12, 18:01 Google wskaże nam dziś drogę do ... mistycyzmu. Bo jak inaczej ogarnąć ten ocean linków jak nie mistycznie ? Odpowiedz Link
scand Re: Mistycyzm? 17.04.13, 18:14 Ostatnio kupiłem książkę Leszka Kołakowskiego o mistycyzmie. Mam nadzieję że ją kiedyś przeczytam Odpowiedz Link