Gość: cień
IP: *.ap-USEN.usen.ad.jp
06.08.03, 06:44
Szanowny Panie Autorze, po co to czepianie się zapomnianych ramotek?
Pomijając to, że dowcip Makuszyńskiego w cytowanych kawałkach rzeczywiście
nie jest zbyt subtelny, to nie są rzeczy pierwszorzędne i nie ta część jego
twórczości przetrwała do dziś. Więcej złego moim zdaniem można powiedzieć
np. o jego sentymentalnej powieści "Słońce w herbie".
Może lepiej zająć się np. współczesnymi powieściami Sienkiewicza ("Bez
dogmatu", "Rodzina Połanieckich"), Prusem ("Lalka") albo Reymontem ("Ziemia
obiecana"), gdzie bez ogródek dopuszcza się do głosu ogólną niechęć i
obrzydzenie do innych niż polska nacji - nie tylko Żydów, ale Niemców,
Włochów, Francuzów, wszystkich po równi, i do żeńskiej połowy ludzkości też
przy okazji. A to są dzieła znane, w miarę dobrze napisane i polecane do
czytania jeszcze i dziś, w przeciwieństwie do tekstów Makuszyńskiego, które
żadnego zła nie są już w stanie wyrządzić. To do nich, do naszych
powieściowych klasyków, warto się zabrać z naszego współczesnego punktu
widzenia...