Dodaj do ulubionych

Samochwala

17.01.11, 12:27
Ale nuuumer!
Moj obrzydliwy budyniowy s.alon wygral dla mnie dalmierz laserowy.
I to w stanie bezczelnie nieposprzatanym, daleko od pozycji "na bacznosc".
www.koloriwnetrze.pl/artykuly/action,get,id,506,t,rozstrzygniecie-konkursu-swiateczny-kacik.html
Ale Boziem a prawda to "nadgroda" Redakcji, publicznosc litosciwie sie nie wyrazila.
No wiec pytanie zasadnicze: smiac sie, czy plakac.
Obserwuj wątek
    • kwiatek_leona Re: Samochwala 17.01.11, 17:25
      Hej, gratulacje!!! No popatrz, swieta, swieta i po swietach a dalmierz sie przyda wink
      A propos, fajna stronka, moze znajde tam jakis cudowny eliksir na moje alzackie sciany w jajecznice. Co za pech-cale zycie mialam biale sciany, przez lata traktowane na forum wnetrz po macoszemu. Teraz wreszcie, kiedy biel wrocila do lask, ten patalach malarz zafundowal mi zolc, przy ktorej zolte sery sa zdecydowanie anemicznesmile
      • felinecaline Re: Samochwala 17.01.11, 18:33
        Kwiatku, przyznam Ci sie - w sekrecie oczywiscie tongue_out, ze ow moj "budyniowy s.alon" ma sciany w bardzo lagodnym, takim "mlecznym" odcieniu zolci.
        Kiedy tapetowalam moja owczesna "mentorka" - sasiadka rwala sobie wlosy z glowy.
        kiedy zjezdzala co przedpoludnie na "kontrole postepu robot" widziala kolejny kawalek sciany pokryty pelna purchli i pecherzy tapeta w nieokreslonym kolorze, ktory litosciwie zwykla nazywac beżowym.
        Trwalo to cos ze 4 dni, potem meble stanely na swoich miejscach, zawisly obrazki, pojawily sie durnostojki a my wyjechalismy na wakacje.
        Michalina przychodzila dogladac Pitki i...zanim wrocilismy z Polski nabrala 500% przekonania do mojej zoltej tapety- bo wreszcie wyschla i okazalo sie, ze jednak nie jest bezowa.
        W pokoju, niestety majacym ten feler, ze malo slonecznym bo z wystawa wschodnia, dodatkowo ocienionym arkada loggi nagle zaczelo byc slonecznie niezaleznie od pogody na zewnatrz i pory dnia.
        Od tamtej pory minelo z 6 mat, tapeta nie przedstawia zadnych sladow starosci, nie ima sie jej kurz (tu w ogole kurz jest pojeciem niemal abstrakcyjnym), swietnie na jej tle wygladaja debowe mebliszcza a w dodatkach pasowalby praktycznie kazdy kolor, gdyby nie to, ze mam odbite na punkcie burgunda (we flaszce item).
        • kwiatek_leona Re: Samochwala 17.01.11, 18:53
          Ha, to sie nazywa jakosc tapety! I nawet Pitunia nie dala jej rady?
          Nieeee no, ja nie mam nic przeciwko zoltemu kolorowi a wrecz go lubie ale nie na scianach
          u mnie. Ale od kiedy zafundowalismy sobie te wypasiona zielona kuchenke gazowa, zolte sciany w czesci kuchennej wygladaja fajnie. Do jadalni i czesci wypoczynkowej ciagle zdecydowanie wole biale. Ale tez ja nie mam Twojej cyganskiej duszy, moja jest
          czarno-biala: czarne swetry, biale sciany smile
          • felinecaline Re: Samochwala 17.01.11, 19:22
            itunia jest "ponad to".
            Uszkodzila tylko w swoim dziecinstwie pierwsza, ktora zastala tapete w sypialni.
            Miala zwyczaj wtedy "wlazic na plotek ( deche ograniczajaca "nogi" lozka i z owego plotka skakac na sciane naprzeciwko.
            Bylam jej szczerze wdzieczna, bo tapeta ta byla wyjatkowej "nieurody", nazywalam ja "gowniany deszczyk" - trzeba-ć Ci wiecej?.
            Jak pomysle, jak modna jest teraz, w 26 lat po jej zerwaniu w naszej sypialni pierwsza tapeta, ktora tam zastalismy...ech, nawet w filmach "grala"...
            Biale sciany - hmmmm, skad ja to znam? 10 godzin dziennie w tej kolorystyce mi wystarczy.
      • kwiatek_leona Re: Samochwala 17.01.11, 17:56
        A lezeli gryzie Cie rozterka miedzy placzem a smiechem (phi, tez mi dylemat smile), to zanalizuj sobie ilosc glosow wszystkich laureatow:

        Elżbieta – 0
        Ewelina – 0
        Barbara – 1
        Iwona – 16
        Mateusz – 17
        Justyna – 14

        Podsumowujac:
        Elzbieta i Ewelina: zglosily zdjecia i, nikomu o tym nie mowiac, czekaly na wyniki.
        Barbara: rowniez nikomu sie nie przyznala ale zaglosowala sama na siebie.
        Iwona, Mateusz, Justyna: zaapelowali do rodziny/przyjaciol/wspolpracownikow i stali im za plecami, kiedy delikwenci musieli sie logowac, zeby zaglosowac.
        Alternatywny scenariusz dla ostatniej trojcy: umieja zmieniac IP swoich komputerow i zarwali noc glosujac sami na siebie.

        Jasne jak slonce (lub moje sciany smile), nieprawdaz? Prawdaz!
    • goskaa.l Re: Samochwala 18.01.11, 10:25
      Chwalże się! Dlaczego nie? Po prawdzie, ten pokój poprzez "nieposprzątanie" żyje! Uładzony nie miałby tego klimatu, który widać na zdjęciu.
      Gratuluję.
      • felinecaline Re: Samochwala 18.01.11, 20:14
        Posprzatane bedzie - przy okazji kolejnego wielkiego przestawiania wlasnie bedacego w toku.
        Pitka zaakceptowala od pierwszego wejrzenia, ma teraz (chwilowo wprawdzie) kanape calutka dla siebie a ja odkrylam, jak wygodne sa nasze "budyniowe" fotele.
        Moze jak przysiade na nich w stanie conieczko mniej zmarnowanym to straca nieco na "wygodnosci". Ale prawdziwa rewelacja okazuje sie po raz encdziesiaty moj ukochany stolik przedkanapowy - jezdzi a raczej wrecz "plywa" po dywanie , choc nie ma kolek ani rolek, tylko odpowiednio wymodelowane i wygladzone nogi.
        Przedstawienia stanu po przestawieniu dokonam jutro.
                    • felinecaline Re: Samochwala 20.01.11, 14:05
                      Dzis bedzie sesja zdjeciowa, ale jeszcze troche pozniej, jak oprzytomnieje po odsypianiu dyzuru.
                      Nawiasem mowiac: odsypialabym pewnie wciaz jeszcze, gdyby nie wyskypowala mnie przyjaciolka i rozmowa zeszla na porcelanki wlasnie (bo osobno "lece" z kolekcja dla niej przeznaczona, ktora regularnie dowoze).
                      Zastrzegala sobie, zebym i tych najnowszych nabytkow nie wysylala
                      • kwiatek_leona Re: Samochwala 20.01.11, 15:16
                        Feline, calkiem nie na temat ale nie chcialam monopolizowac watku na WM naszymi alzackimi glupotkami. Rzuc okiem na to:
                        www.youtube.com/watch?v=5kS6xjgJX0E
                        To nie mnie odbilo, to Sarkozy oddal nas wczoraj w rece Niemcow smile
                        • kwiatek_leona Re: Samochwala 20.01.11, 15:24
                          A to ja gupia jezdemsmile Zmienilam zdanie na temat umieszczania tego linku z You Tube na tamtym watku w polowie ladowania sie mojej wiadomosci ale ewidentnie juz sie opublikowalo. No to teraz wyglada na to, ze latam po forach i reklamuje Sarko...
                        • felinecaline Re: Samochwala 20.01.11, 15:54
                          Ze pozwole sobie zacytowac jego poprzednika: Sarko stracil doskonala okazje, by trzymac gebe na klodke".
                          Nadmieniam niniejszym, ze nie znosze Sarko i nie "kochalam" poprzednika.
                              • felinecaline Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 20.01.11, 17:11
                                Czesciowe, bo nie skonczylam "fasady" przeciwpoloznej.
                                Wczoraj przypadkiem kupilam blizniaczo do juz posiadanej etazereczke na CD (teoretycznie).
                                Zanim Kicur wybyl nauczac szysioprucia ustawilismy powstaly nieoczekiwanie "oltarzyk tivizyjny" (ach, ie wspominajcie o plataninie kabelkow, jaka musialam zredukowac do minimum).
                                Zanim znumeryzuje kasetki WHS znaczna czesc miejsca na poleczkach zostala przez K zaanektowana pod duper-elki, chyba szybciej przyjdzie mi "prowizorycznie" na pozostalych poustawiac wybrane ksiazki niz wgryzc sie w tajniki programu do numeryzacji.
                                No jak to sie mowilo o prowizorkach? A wiec narazie "fasada obserwacyjno (tv) - drzemkowa".
                                Reakcja Pitki na kocim watku WM.


                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/3JwtIv80DBCbF9UnsB.jpg

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/PoKLU8l9xGOeAf2YOB.jpg

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/qAiqBGnqc3lw3EuBOB.jpg

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/PoKLU8l9xGOeAf2YOB.jpg

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/OuAhLF55P2BRfvy3BB.jpg


                                • kwiatek_leona Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 20.01.11, 17:46
                                  Niesamowite jak Ci sie udalo tak wielkie meble zmiescic na tak malej powierzchni.
                                  Powiem szczerze, ze jeszcze kilka lat temu krecilabym nosem, ze to, ze tamto. Dzis widze tylko niesamowicie wygodne siedziska, na ktorych mozna zlozyc zmeczony, czy obolaly odwlok. Acha, no i jeszcze wystarczajaca ilosc poduszek, zeby sie nimi z kazdej strony oblozyc i zasnac po pieciu minutach od rozpoczecia programu, na ktory sie czekalo caly dzien smile
                                  A na ostatnim zdjeciu to wyglada, jakby Pitunia oszalala ze szczescia, wiec wszystko tam jest, jak powinno byc!
                                  • felinecaline Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 20.01.11, 18:00
                                    Powierzchnia rzeczywiscie jest niewielka. A mebli (+mebelkow i mebliszonkow) w cholere sad, na szczescie niektore daja sie "spietrzac" jak np stoliczki- "podreczniczki).
                                    Nawiasem mowiac dzieki takiemu ich wlasnie spietrzeniu powstal mi nowy ...wolny zakamarek do zagospodarowania ;P. Juz tam Kicur znajdzie cos, by go "zagospodarowac" (niestety).
                                    A poduchy (i kocyki) to podstawa mojego "stylu bycia" pt "cocooning".
                                    Pitka rzeczywiscie, rozrabiala dzis niebywale, zagladajac w kazdy nowy zakamar, co czasami bywalo klopotliwe.
                                    No, ale nie stluklysmy (niestety tongue_out) niczego i bede mogla sie wylansowac na jakims "alegrze", moze cos uplynnie, jak juz wspominalam na WM - w gre wchodza "skorupy" szklane i porcelanowe i troche szmat.
                                    Przy okazji mieszania w budyniu ladnie i praktycznie mi sie nieùal "sam" wylonil autonomiczny sektor jadalniany.
                                    Ale jeszcze duzo "dopieszczania" mi zostalo - starczy do przeprowadzki.

                                    • kasik68 Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 20.01.11, 18:26
                                      Mam tak samo(jesli idzie o siedziska i poduchy), ale jak przeczytalam wczoraj, w wielce madrej ksiazce o dekorowaniu wnetrz:"najwazniejsze w salonie sa wygodne, pokreslam wygodne siedziska, nie musza byc piekne , ale sklaniajce do relaksu".
                                      Dzieki Ci autorko ksiazki, moge na dowod ludziom pokazac i uzasadniac, a czemu to pozbylam sie oberzynowej, stylowej kanapy.
                                      Ano temu, ze sie nie dalo cielska wygodnie zlozycwink

                                      Juz tez nie mam gdzie skorup trzymac, a nabywam nowe, stare.
                                      Czy jestem chora??

                                      Pitke, prosze pomiziac ode mniesmile)
                                      Moja kocica, bardzo lubi zamieszanie , kiedy przyjezdzaja meble, wyjezdzaja stare.
                                      Ide poszukac zdjecia na dowodsmile)

                                      Znalazlam.
                                      Wlasnie odpakowalismy ektorpy.

                                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/mj/aa/xywz/1PQQeQdyc34sf5aQpB.jpg
                                      • felinecaline Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 20.01.11, 18:51
                                        Wiem, szklanych wisiorkow, bordera i kfiotkow.
                                        Nieeeedoczekanie (z wyjatkiem bordera big_grin), bo szklane dzyndzyki to wlasnosc i ba-bawka Pitki a kfiotki uzupelniaja moja szalona kolekcje wazonow.
                                        Obecnosc kazdziutkiego z nich jest poparta osobnym argumentem ntury sentymentalnej - no, co zrobie, juz taka jestem "mientka".
                                          • felinecaline Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 23.01.11, 12:41
                                            Poranek zaczal mi sie krotko przed poludniem.
                                            Wysaczylam osobista kawke z rogalikiem patrzac na saczacych "kawe na lawie" doszlam do wniosku, ze moj oltarzyk telewizyjny stworzony pare dni temu potrzebuje pilnej pomocy.
                                            Nastawilam schabik na poznawy obiad i zaraz bede przy tym oltarzyku odprawiala misterium dekoratorskie.
                                            Walcze ze soba, czy dac pierwszenstwo czynnikowi utylitarnemu czy dekoracyjnemu tzn czy na nowej etazerce ustawic kasety, dyski itepe jak jest na starej czy wyeksponowac ciag dalszy duperelek Kicura. Przyznam, ze sprobowalam troche tej wersji utylitarnej i zdecydowanie walor deko wzial w leb.
                                            Ustawilabym troche ksiazek, bo biblioteczka sie "dusi" i wypluwa swoja zawartosc na pol mojej sypialenki, ale ksiazki odpowiedniego formatu ("kieszonkowce") sa dosc banalne, albumow tam nie zmieszcze a one zdecydowanie najbardziej godzilyby uzytecznosc z dekoracja.
                                            No i kable jakos musze zakamuflowac.
                                              • felinecaline Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 23.01.11, 14:28
                                                Do tej pory tylko glowa, bo jeszcze nie zmobilizowalam sie, zeby podniesc tylek z fotela.
                                                Tzn owszem, ale tylko a tyle, ze podalam obiad, zjadlam no i oczywiscie sprzatnelam ze stolu.
                                                I dalej "glowkuje" rozsiadlszy sie przed tym oltarzykiem a im bardziej glowkuje tym mniej wiem.
                                                  • felinecaline Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 27.01.11, 19:12
                                                    no, wszystko ma swoje granice, wiec dzis musialam zaczac.
                                                    Co prawda nie "oltarzyk" a ogrodek, bo kupione juz dosc dawno cebule kwiatowe lkaly aby sie nimi zajac a od soboty wtorowaly im kupione ostatnio tulipany.
                                                    Wlasnie skonczylam, mam tego 3 "rynny" balkonowe i 2 cebule zostawione do uprawy hydroponicznej.
                                                    O stanie moich rak lepiej nie mowic tongue_out.
                                                    A wszystko dlatego, ze sprowokowal mnie on:
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/bk9pLuGNf3mB6J2joB.jpg
                                                  • felinecaline Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 27.01.11, 20:17
                                                    To moze byc calkiem pokazny krzaczek i to nie tylko w wersji ogrodowej.
                                                    Mialam przez wiele lat takiego, ktory korone mial uformowana w "parasol" i wyrastala ona powyzej oparcia owczesnej kanapy ustawionej wtedy poprzecznie w "duzym" pokoju (obecnie pokoj zmalal "nie wiedziec czemu").
                                                    Niestety, z biegiem czasu ow okaz dostal "alergii" na mnie, jesli tylko w przelocie musnelam jakis listek czy galazke natychmiast wiedly.
                                                    Potem przez dlugi czas nie mialam hibiskusow w ogole, teraz mam same male, ktore z wiosna powedruja na balkon a ja odzyskam troszke miejsca tuitam big_grin.
                                                    Nawet moja "prawiesiostra" w Polsce miala tez przez dlugie lata okaz jzeszcze wiekszy od mojego, bo konczacy sie pod sufitem jadalni wysokiej na prawie 4 m. Polegl zeszlej zimy z racji jakiegos niedocenionego przeciagu.

                                                  • kasik68 Re: Wyniki (czesciowe) mieszania w budyniu 28.01.11, 10:04
                                                    Feline, no to sie rozpedzilaswink

                                                    Heh, ja mam takiego "okaza" co to go wyhodowalam od malucha, ale zostal w Pl.
                                                    Nie mam serca fundowac mu niewygodnej podrozy.
                                                    A kolor ma niewiarygodny, pomaranczowo-zloty, i sasiedzi widzac go pytali, czy aby nie sztuczny to kwiat...
                                                    Rosnie sobie w domu przyjaciol.
                                                    Podobnie jak hoja, cudnie kwitnaca bialymi woskowymy kwiatami i dracenacrying(


                                                    A tu, hibiskusy sie nie przyjmuja...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka