Gość: seth
IP: *.ntlworld.ie
07.08.08, 07:11
Ja myślę, że nie akurat ta partykularna sfera (języka) jest tak ważna, ile
cały kontekst - trafnie zresztą rozpoznany przez autora. Mianowicie zalew
korporacyjno-kapitalistycznej głupoty, lansowanej przez telewizję.
Konserwatystą nie jestem, ale modernistą, boże broń, też nie (XX-wieczne
pojęcia się zużyły). I w takim stanie zawołam: ratuj się, kto może!