Dodaj do ulubionych

Miłość Mirosława Sośnickiego

14.05.09, 10:13


Nie tak dawno przeczytałam „Miłość, tylko miłość” Mirosława
Sośnickiego. Ta powieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Przeczytałam ją jednym tchem. Tak jak Szymon Hołownia (jeden z
recenzentów książki) popłakałam się kilka razy. To bardzo mądrą i
głęboka książka. Aż żal ją odłożyć, kiedy skończy się czytać.


Sięgnęłam po wcześnie powieści Mirosława Sośnickiego. Z wielkim
wzruszeniem przeczytałam „Wzgórze Pana Boga” To opowieść o ojcu,
który nagle stracił syna. To opowieść o tym jak pokonać rozpacz, jak
odzyskać radość. To książka stała mi się bardzo bliska. Nie tak
dawno zamarła moja mama (ciągle mi jej brakuje). Jakoś nabrałam
większej ochoty do życia po tej książce.


Inaczej ma się sprawa z „Astrachowką” Stan wojenny. Wybory moralne.
Karkołomna gra w pokera. I miłość. Silniejsza od wszystkiego.
Mieczysław Orski porównał tę książkę do „Ciemności w południe”
Koesstlera. A o. Jacek Bolewski podczas prezentacji „Astrachowki”
porównał prozę Sośnickiego do prozy światowej klasy pisarza
Władima Nabokowa.


Wszystkie powieści Sośnickiego czyta się jednym tchem. Fragmenty
powieści, recenzje można znaleźć na stronie www.wydawnictwomtm.com

Jeżeli na tym portalu są osoby, które znają prozę Sośnickiego, z
przyjemnością z nimi porozmawiam. Jestem po "brzegi napełniona
Sośnickim".

Pozdrawiam

Marta
Obserwuj wątek
    • boenna7 Re: Miłość Mirosława Sośnickiego 15.05.09, 13:14
      Chciałam popełnić samobójstwo. Cudem mnie odratowono. Po wyjściu ze
      szpitala moj kolega podrzucił mi do czytania "Wzgórze Pana Boga"

      To opowieść o ojcu, który nagle stracił syna i szuka sensu życia. Po
      przeczytaniu wzrosła we mnia wiara w ludzi i świat przestał wydawać
      się tak okrutny.

      Nie chcę opowiadać swojej historii. Powiem tylko, że bardzo dużo
      zawdzięczam tej książce.

      • halas1961 Re: Miłość Mirosława Sośnickiego 25.05.09, 12:48
        Nie znałam wogóle tego autora.
        Zupełnie niedawno przeczytałam "Wzgórze Pana Boga", a potem za kilka
        dni "Milość tylko miłość".
        W ubiegłym roku po cieżkiej walce z chorobą nowotworową odeszła moja
        córka. "Wzgórze..." to ksiązka, ktora bardzo mnie poruszyła. To
        książka w której tak wiele wspólnych zdarzeń i sytuacji. Takie same
        mysli, poszukiwania.
        Książka moze dać osobie w podobnej sytuacji pewna nadzieje, ze mozna
        wyjsc z cierpienia, ze warto, ze jest sens we wszystkim co nas
        dotyka.CZasem mimo wiaryw Boga i w jego decyzje nie moge go
        zrozumiec, a tak bardzo bym chciala. Autor potrafil przkazc
        doslownie i dokladnie wszystko co czlowiek czuje po stracie dziecka.
        Poza tym czytalo sie jednym tchem. Książka odmeinna od innych
        wspolczesnych, ksiazka taka jakiej ja osobiscie dawno, dawno nie
        czytalam. Pelna ciepla, wskazujaca droge, ijak pisalam dajaca
        nadzieje.
        A "Miłość tylko miłość"...Po pierwsze kiedy przeczytałam prolog
        poczułam ogromny niepokój i bałam się dalej czytac. Naprawde sie
        bałam. Czułam w dziwny sposób, ze ta książka moze poruszyc w jakiś
        sposób moje osobiste przeżycia związane z choroba córki, z rakiem...
        A przeciez nic nie ma w prologu o raku....Przeczytałam prolog i
        zamknęłam książkę. Oglądałam bardzo długo okładkę. Taki sam storczyk
        jak u mojej córeczki na cmentarzu. Dorodny, dumny, odporny na
        wszelkie zmiany pogody. Juz miesiąc tam stoi i nic go nie rusza, ani
        deszcz, ani wiatr, ani ludzie... Tak sobie rozmyślałam. Potem myslę:
        to tylko książka, czego się boisz, to tylko książka, najwyżej
        zamkniesz, otwórz...
        Otworzyłam. Zaczełam czytac. Było wiele momentów, ze chciałam
        zamknąc i nie czytac dalej, bo kojarzyło mi się wszystko ze swoimi
        przezyciami. Znów wiele identycznych sytuacji., jak w moim życiu...
        Jednak czytam , bo co bedzie dalej, co dalej się wydarzy, czy będą
        razem , czy odnajdą miłośc, a storczyk , co bedzie myslał storczyk.
        Wydaje mi sie, ze bardzo trudno jest napisac książkę w której obrazy
        tworzone w myslach, w snach, w marzeniach i rzeczywistość są ze sobą
        spójne, nie nudzą i tworzą historię, która przemawia do czytelnika,
        zachwyca go i nie chce sie odrywac od czytania, jest się złym, że
        zadzwonił telefon, bo ta książka tak wciąga, tak sie chce ją dalej
        czytać. Autorowi sie udało. W kazdym razie ja tak czytałam. Udało
        sie rowniez przekazac to co najwazniejsze.Miłośc jest najwazniejsza.
        Joanna to wie, wie juz od jakiegos, czasu ale boi się o swojego
        Jakuba.Tak po ludzku się boi. Chce wchodzic w uklady z Bogiem,
        oddac połowę swego zycia, przekupic Boga (jak ja) do momentu aż
        pojmuje, ze smierci przeciez nie ma, ze obojetne co się stanie jej
        Jakub wciąż bedzie zył, jej miłość wciaż bedzie żyła. Nawet jesli on
        bedzie u Boga to jednak bedzie tanczyl na weselu Darii, to jednak
        będzie obok, przeciez nie przestanie jej kochac. A wiec miłość ktora
        nie umiera, ktora trwa.
        To co najwazniejsze - miłość.
        Poza tym autorowi udało sie przenieść mnie do srodka tej historii,
        Byłam tam , widzialam to samo co Joanna, czułam to samo co Joanna,
        szłam tym samym korytarzem szpitalnym i czułam zapach rumianku.
        Widziałm oczy Natalii i jej mrugnięcia. Widziałam Jakuba. Było mi
        zimno i gorąco. Razem z nimi planowałam wyjazd do Nowego Jorku...
        Tym, którzy nie czytali, polecam gorąco. Ksiązka wydana przez
        wydawnictwo MTM.


        Halina S.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka