Dodaj do ulubionych

Sens bezsensowności

17.02.06, 15:02
Czy racje ma Parmenides , Tomasz z Akwinu , Hegel , Heidegger , a może Jean-
Paul Sartre’a wypowiadając się o niebycie ?


Czy brak wszystkiego nie jest najlepszą kolebką czegokolwiek ?

Czy rysujący tek wyraźny kontrast wobec Bytu , niebyt nie jest w łączności z
Bytem ?

Czy zakładając możliwość rozwoju Bytu , należy odmawiać tej możliwości
niebytowi ?

Czy warto zajmować się niebytem ?
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Sens bezsensowności 17.02.06, 16:54
      dla takiego sartre'a niebyt rozpoczyna sie gdy czlowiek jest w niemoznosci
      uzywania woli. Niebyt to rzecz sama w sobie. A czlowiek ksztaltuje przyszlosc
      (lub nie bo napotyka przeszkody : "lenfer c'est les autres") w celu nadania
      zyciu sensu.

      wychodzi na to ze nie kazdy to samo o niebycie gada ...
      o czym bylo pytanie ?
      gdzie widzisz wspolna plaszczyzne np hegel/sartre ?
      • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.02.06, 18:35
        malvvina napisała:

        >
        > wychodzi na to ze nie kazdy to samo o niebycie gada ...
        > o czym bylo pytanie ?
        > gdzie widzisz wspolna plaszczyzne np hegel/sartre ?
        >






        Oczywiście zakładam , że budujemy ? , nie jestem przekonany do końca czym
        będzie możliwa konstrukcja , ale wolałbym budować nawet jeśli będzie to
        negacja .

        Właśni niby każdy mówi co innego a nawet czytam , że nie warto zajmować się
        niebytem , bo „możliwości rozprawiania o nicości są dość ograniczone” , a
        jednak wszyscy wymienieni poruszają temat niebytu i właśnie sam poszukuję
        syntezy w ich rozumowaniu .
        Jeśli chodzi o płaszczyznę Sartre/Hagel to widzę ją tak :



        „O ile więc Hegel i Heidegger pojmowali nicość czysto ontologicznie, Sartre
        umieszcza ją na płaszczyźnie antropologicznej.”

        Czy w gruncie rzeczy nie pojmowali tego podobnie ?
        Skoro :

        Hagel
        „podstawowym motorem napędzającym historię jest sprzeczność między Tezą a
        Antytezą, z której to sprzeczności naradza się doskonalsza Synteza...”
        Jeśli mowa o historii i Syntezie , to czy można pomijać w nich człowieka , więc
        i Hagel mieści się w płaszczyźnie antropologicznej lub Sartre ontologicznej .



        Oprócz pytań które postawiłem na wstępie jest jeszcze jedno :
        Czy niebyt może mieć większe zdolności twórcze niż byt ?
        Skoro skrajnością dla niebytu jest absolut , który wszystko wie i niczego nie
        potrzebuje ( nie może więc stworzyć nic nowego ), to niebyt może być
        początkiem wszystkiego ?.

    • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 19.02.06, 12:26
      Nie należy w ogóle dopuszczać bytu, – ponieważ wówczas stawanie się traci
      wartość i wydaje się zgoła czymś niedorzecznym i zbędnym. Należy, zatem spytać
      jak mogło powstać złudzenie bytu. F.
      • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 19.02.06, 13:37
        mu_ndek napisał:

        > Nie należy w ogóle dopuszczać bytu, – ponieważ wówczas stawanie się traci
        >
        > wartość i wydaje się zgoła czymś niedorzecznym i zbędnym. Należy, zatem
        spytać
        > jak mogło powstać złudzenie bytu. F.





        Uważasz wiec , że należy odrzucić pojęcie bytu jak i niebytu ?
        Samo zaś istnienie , złudzeniem będące należałoby gdzie umieścić ?

        Jakiś czas temu słyszałem o teorii w fizyce mówiącej , że doskonała próżnia (
        brak więc i grawitacji ) mogłaby generować energię , było to jednak dawno i
        usłyszałem to tylko kontem ucha , nie wiem też czy dobrze to zrozumiałem .
        • panna-iks Re: Sens bezsensowności 10.03.06, 00:57
          a ja uważam, że oba pojęcia "byt' i "niebyt" są równie sensowne... świat opiera
          się na kontrastach, czyż nie? gdyby nie było "bytu" nikt nie poruszałby
          tematu "bytu"...chyba, że odrzucimy oba te pojęcia: "byt i niebyt" a wszystko
          wepchniemy razem do jakiejś wielkiej galaktycznej pustki wink
          • scand Re: Sens bezsensowności 10.03.06, 09:21
            Kiedyś uważano, że planety poruszają się po kryształowych sferach wydając
            specyficzne dźwięki - muzykę niebios. Nie słyszymy jej ponieważ była i jest
            zawsze. Żeby usłyszeć przynajmniej na chwilę powinna ustać ..
            • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 12:33


              Przed chwilą zostałem obdarowany ciekawym linkiem „Teoria próżni”
              rozne.servis.pl/teoria.php
              , który rzuca trochę światła w tym temacie .
              Osobiście nie wiem na ile informacje te można potraktować poważnie , jako że
              nawet w tym artykule wspomina się , że nauka milczy w tej sprawie . Może ktoś
              ma jakieś informacje , które mogły potwierdzić lub negować tą teorię ...

              • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 12:41
                Są jeszcze rzeczy niezbadane, kto wie - mnie też zawsze zastanawiało dlaczego
                prędkość światła jest największą możliwą prędkością we wszechświecie.
                ( co w zasadzie wyklucza "chat" z innymi potencjalnymi cywilizacjami
                galaktycznymi )
                Po prostu jest. A może tylko my nie możemy - na razie - wykryć większej..
                • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 12:53


                  Prędkość światła i mnie wydawała się nie koniecznie kresem wszelkich
                  prędkości , ale sama teoria próżni , jeśli byłaby udowodniona to wydaje się
                  prawdą , że równanie chaotyczne można pojmować jako protoplastę wszystkiego ?...
                  • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 12:58
                    Gdyby przedstawiona tam teoria próżni była aż tak rewelacyjna to czy nie
                    myślisz że byłaby już wykorzystana komercyjnie ? Ale widać nie jest prosto
                    zrobić pieniądze z próżnego wink
                    • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:08


                      Tak to też mi przyszło do głowy , ale już wcześniej się nad tym zastanawiałem i
                      wydaje mi się , że wytworzenie próżni grawitacyjnej jest albo niemożliwe lup
                      wydatek energetyczny przewyższa korzyść działania takiego urządzenia , ale na
                      początku istnienia wszystkiego taka próżnia istniałaby z założenia , więc
                      teoria to wydaje się przydatnym założeniem w początku wszystkiego ?..
                      • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:10
                        Cokolwiek nie było na początku dobrze że To pozwoliło nam w rozwoju akcji teraz
                        myśleć o Sobie nawet jeśli sam proces pochłania więcej energii niz wytwarza wink
                        • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:20


                          Ja uważam , że tak pernamentnie , a zwłaszcza z punktu widzenia zewnętrznego ,
                          nie ma żadnej energii jest tylko idea (teoria) , a energia urzeczywistnia się
                          tylko dla elementów wewnętrznych , więc ten niekorzystny wydatek energetyczny
                          obowiązuje tylko wewnątrz ...
                          • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:29
                            Niestety - energia jest nam potrzebna i nie można jej ot tak zaniedbać - samą
                            ideą człowiek nie wyżyje. Głodni ludzie zresztą często porzucają rozważanie
                            różnych ideii z wyjątkiem jednej - jak zdobyć coś energetycznego do
                            jedzenia ..

                            • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:31


                              Właściwie , to czy Absolut , Bóg nie miał takiego samego problemu na samym
                              początku ?
                              • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:34
                                > Właściwie , to czy Absolut , Bóg nie miał takiego samego problemu na samym
                                > początku ?

                                Myślę że wtedy w ogóle jeszcze nie było problemów tzn. wszystko nie było
                                jeszcze problematyczne - ale mogę sie mylić - może podstawą był właśnie
                                problem - czysta dialektyka TAK/NIE i próba rozstrzygnięcia.
                                • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:37
                                  >
                                  > Myślę że wtedy w ogóle jeszcze nie było problemów tzn. wszystko nie było
                                  > jeszcze problematyczne - ale mogę sie mylić - może podstawą był właśnie
                                  > problem - czysta dialektyka TAK/NIE i próba rozstrzygnięcia.


                                  Tak właśnie to widzę , czyli pytanie jak być , z czego być , dlaczego jestem ?

                                  • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:42
                                    > Tak właśnie to widzę , czyli pytanie jak być , z czego być , dlaczego jestem ?


                                    Mówi się że na poczatku było Słowo,
                                    ale może na początku było właśnie Pytanie - a może wtedy jedyne wyobrażalne
                                    Słowo mogło być tylko Pytaniem ?
                                    • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:46
                                      scand napisał:

                                      > Mówi się że na poczatku było Słowo,
                                      > ale może na początku było właśnie Pytanie - a może wtedy jedyne wyobrażalne
                                      > Słowo mogło być tylko Pytaniem ?


                                      A może to właśnie wtedy słowo (pytanie) stało się ciałem ?


                                      • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:48
                                        Pytanie prowadzi ku Nowemu więc teoretycznie mogło nastąpic przejscie z
                                        bezcielesnosci do swiata materialnego ..
                                        • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:52


                                          Czytałem o teorii nicowania się nicości , byś może owym nicowaniem było właśnie
                                          pytanie ?
                                          • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 13:56
                                            Nie nazwałbym pytania nicowaniem chociaż w pewnym sensie zaprzecza temu co jest
                                            pokazując niekompletność a tym samym możliwość innego.
                                            • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 14:00


                                              Aby postawić pytanie potrzebna jest świadomość istnienia , czy nicość może ją
                                              posiadać ?
                                              • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 14:02
                                                > Aby postawić pytanie potrzebna jest świadomość istnienia , czy nicość może ją
                                                > posiadać ?

                                                Z pewnością jej nie "posiada", jeśli już to czasami stwarza jej możliwość.
                                                • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 14:14
                                                  scand napisał:

                                                  > Z pewnością jej nie "posiada", jeśli już to czasami stwarza jej możliwość.


                                                  Rozumiem ,że tą możliwością byłby pytanie , więc znów zapętlenie , bo co ma być
                                                  motorem dla tego pytania ?, czyżby to była sama możliwość istnienie wielości
                                                  pyta ? . Samo pytanie to przecież nie odpowiedź , więc może być traktowane jako
                                                  część nicości ?
                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 14:20
                                                    Ach, chyba nie rozstrzygnę tych dylematów bez jakiejś dodatkowej energii w
                                                    postaci quasi-obiadu. Szkoda że nie można przez internet przesyłać posiłków bo
                                                    może wtedy by nam Kamfora coś podesłała .. wink)
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 14:23


                                                    Ok. , ja też .smile
                                    • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 10:48
                                      Słowo wydaje się wielką porażką sensu.- i tu wracamy do sensu bezsensowności.
                                      To nauczka (zdrobnienie od nauki) dla szukających jednego wielkiego sensu –
                                      choć może - tylko pustka nie wydaje się pozbawiona pustki tak jak i chaos.

                                      Czy ktoś może się podzielić wiedzą lub linkiem (po polsku) o teorii chaosu?

                                      • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 11:35
                                        Matematyczna teoria chaosu:

                                        pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_chaosu
                                        • malvvina Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 11:38
                                          niezwykle ten chaos zorganizowany smile
                                          • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 11:41
                                            Wbrew pozorom zachowuje podstawową właściwość dowolnego chaosu: indywidualną
                                            nieprzewidywalność.
                                            • malvvina Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 11:44
                                              czyzby chaos byl esencja zycia ?


                                              "...indywidualną nieprzewidywalność."
                                              • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 11:47
                                                > czyzby chaos byl esencja zycia ?

                                                Wydaje się - z życia nieusuwalny.
                                                • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:02
                                                  scand napisał:

                                                  > > czyzby chaos byl esencja zycia ?
                                                  >
                                                  > Wydaje się - z życia nieusuwalny.





                                                  Powrócę znowu do tej myśli/pytania która miałaby przemienić niebyt , i powiem ,
                                                  że o ile można by zgodzić się że pytanie jest częścią niebytu , o tyle odpowiedź
                                                  już jego częścią być nie może , więc niebyt jako wielość samych pytań
                                                  przejawiałby pewien porządek więc nie jest to chaos ?..
                                                  Przypuszczę więc twierdzenie , że usuwalny jest tylko poprzez niebyt


                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:05
                                                    > > > czyzby chaos byl esencja zycia ?

                                                    > > Wydaje się - z życia nieusuwalny.

                                                    > .. twierdzenie , że usuwalny jest tylko poprzez niebyt

                                                    Gdyby rozważać życie jako proces izolowany, ale doswiadczenie uczy że izolacja
                                                    jest pozorna.

                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:09
                                                    scand napisał:


                                                    >
                                                    > > > Wydaje się - z życia nieusuwalny.
                                                    >
                                                    > > .. twierdzenie , że usuwalny jest tylko poprzez niebyt
                                                    >
                                                    > Gdyby rozważać życie jako proces izolowany, ale doswiadczenie uczy że izolacja
                                                    > jest pozorna.
                                                    >


                                                    Izolowany od czego ?...


                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:20
                                                    > Izolowany od czego ?...

                                                    Choćby od kosmosu.
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:26
                                                    scand napisał:

                                                    > > Izolowany od czego ?...
                                                    >
                                                    > Choćby od kosmosu.



                                                    Nie wiem , czy dobrze rozumiem . Uważasz ,że życie jest izolowane od kosmosu ?

                                                    Dla mnie kosmos to Bóg , więc życie .
                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:39
                                                    > Uważasz ,że życie jest izolowane od kosmosu ?

                                                    Nie, no własnie uważam że nie jest izolowane więc tak naprawdę wszelki niebyt
                                                    może być łatwo uzupełniony z zewnątrz i żadny niebyt nie jest permamentny a
                                                    raczej stwarza mozliwośc własnej likwidacji dużo łatwiej niż to co jest.
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:51
                                                    scand napisał:

                                                    > > Uważasz ,że życie jest izolowane od kosmosu ?
                                                    >
                                                    > Nie, no własnie uważam że nie jest izolowane więc tak naprawdę wszelki niebyt
                                                    > może być łatwo uzupełniony z zewnątrz i żadny niebyt nie jest permamentny a
                                                    > raczej stwarza mozliwośc własnej likwidacji dużo łatwiej niż to co jest.




                                                    Być może niebyt to też forma życia , bo Bóg=Absolut , niebyt to też forma
                                                    Absolutu , więc nie musi zachodzić izolacja od życia , by następował porządek
                                                    czyli brak chaosu ...
                                                    Absolut (rzeczywistość tu) mogąc się rozwijać , może prowadzić się do niebytu.

                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 12:56
                                                    > Być może niebyt to też forma życia

                                                    Nie może byc formą co formy odrzuciło..

                                                    >niebyt to też forma Absolutu

                                                    Zastanwiam się czy istotnie jeśli sam Niebyt mozemy rozroznić jedynie na tle
                                                    tego co jest czyli na tle efemerycznym a więc Absolut byłby zależny od tego co
                                                    nie_abslotutne ? - sprzeczność sama w sobie.

                                                    > Absolut (rzeczywistość tu) mogąc się rozwijać , może prowadzić się do niebytu.

                                                    Nie potwierdzam.. i zaprzeczam smile
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 13:07
                                                    scand napisał:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Zastanwiam się czy istotnie jeśli sam Niebyt mozemy rozroznić jedynie na tle
                                                    > tego co jest czyli na tle efemerycznym a więc Absolut byłby zależny od tego co
                                                    > nie_abslotutne ? - sprzeczność sama w sobie.
                                                    >
                                                    > > Absolut (rzeczywistość tu) mogąc się rozwijać , może prowadzić się do nie
                                                    > bytu.
                                                    >
                                                    > Nie potwierdzam.. i zaprzeczam smile



                                                    Co znaczy : nie –absolutne ?
                                                    Nie rozumiem tego terminu :efemeryczny smile ....
                                                    To , czy zaprzeczasz , czy nie ?...

                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 13:19
                                                    Absolut to absolutny układ odniesienia, niezmienny.
                                                    Efemeryczny czyli tymczasowy, zmienny.
                                                    Efemerycznie więc zaprzeczam twojej tezie.
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 13:31
                                                    scand napisał:

                                                    > Absolut to absolutny układ odniesienia, niezmienny.
                                                    > Efemeryczny czyli tymczasowy, zmienny.
                                                    > Efemerycznie więc zaprzeczam twojej tezie.




                                                    Nie mogę zgodzić się z tym , że absolut jest niezmienny , bo to tak jak z
                                                    mistrzem o którym pisał Old , jest się mistrzem dla swoich uczniów ,absolut może
                                                    być nim tylko dla swych wewnętrznych elementów , podczas gdy nimi jesteśmy nie
                                                    możemy stwierdzić , że jest niezmienny .

                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 13:41
                                                    > Nie mogę zgodzić się z tym , że absolut jest niezmienny , bo to tak jak z
                                                    > mistrzem o którym pisał Old , jest się mistrzem dla swoich uczniów ,absolut
                                                    moż
                                                    > e
                                                    > być nim tylko dla swych wewnętrznych elementów , podczas gdy nimi jesteśmy nie
                                                    > możemy stwierdzić , że jest niezmienny .


                                                    Z tego zatem że istnieją różne opinie (różni uczniowie) można by wysnuć
                                                    wniosek iż jest to konieczne. I czy konieczne, w tym kontekscie, jest w ogóle
                                                    przezwyciężanie różnic ? W jakim celu ? A może tylko efemerycznie jako
                                                    odmiana - od czasu do czasu ? A zatem dochodzimy do wniosku że istnieją różne
                                                    definicje i wszystkie mają tę zasysająca moc wyciągania nieistnienia z obiektów.





                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 13:52
                                                    scand napisał:



                                                    >
                                                    > Z tego zatem że istnieją różne opinie (różni uczniowie) można by wysnuć
                                                    > wniosek iż jest to konieczne. I czy konieczne, w tym kontekscie, jest w ogóle
                                                    > przezwyciężanie różnic ? W jakim celu ? A może tylko efemerycznie jako
                                                    > odmiana - od czasu do czasu ? A zatem dochodzimy do wniosku że istnieją różne
                                                    >
                                                    > definicje i wszystkie mają tę zasysająca moc wyciągania nieistnienia z obiektów
                                                    > .
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >


                                                    Być może , moja definicja absolutu jest słuszna być może nie , wyobraziłem
                                                    sobie , że jeśli np. cały wszechświat wzrastałby lub się kurczył , to i tak nie
                                                    zauważylibyśmy tego bo i my bylibyśmy poddani temu , więc pomimo złudzenia
                                                    stałości tego układu właściwemu dla wewnętrznych elementów , układ ten może być
                                                    niestały
                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 13:59
                                                    > że jeśli np. cały wszechświat wzrastałby lub się kurczył , to i tak nie
                                                    > zauważylibyśmy tego bo i my bylibyśmy poddani temu ,

                                                    A więc jednak gdzieś istniałby jakiś abslutny uklad odniesienia względem
                                                    którego byłoby to kurczenie sie / rozszerzanie sie tylko że - jak rozumiem -
                                                    byłby niedostepny dla nas , JAKBY nieistniejący. W sumie zatem wszystko
                                                    jesteśmy w stanie wprawic w wirtualny ruch ale pytanie czy chcemy dokonywać
                                                    tych skoków z bytu do niebytu które dają nam tyleż co przeskakiwanie z jednej
                                                    dryfującej kry na drugą .. nic więcej ponad ćwiczenie sprawnosci.

                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 14:12
                                                    scand napisał:

                                                    >
                                                    > A więc jednak gdzieś istniałby jakiś abslutny uklad odniesienia względem
                                                    > którego byłoby to kurczenie sie / rozszerzanie sie tylko że - jak rozumiem -
                                                    > byłby niedostepny dla nas , JAKBY nieistniejący. W sumie zatem wszystko
                                                    > jesteśmy w stanie wprawic w wirtualny ruch ale pytanie czy chcemy dokonywać
                                                    > tych skoków z bytu do niebytu które dają nam tyleż co przeskakiwanie z jednej
                                                    > dryfującej kry na drugą .. nic więcej ponad ćwiczenie sprawnosci.
                                                    >



                                                    Sądzę , że nie istnieje żaden inny układ odniesienia , być może sam absolut nie
                                                    dostrzega swej zmienności ?

                                                    Ciekawe , gdyby absolut zmieniłby się w niebyt , to dla nas też byłoby to
                                                    niezauważalne , nie moglibyśmy tego zaobserwować , stąd istotne może to być
                                                    tylko dla samego absolutu , no i dla pana Szypowa jeśli urządzenie to można
                                                    wytworzyć ...osobiście wolałbym by to było niemożliwe .

                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 14:16
                                                    >...osobiście wolałbym by to było niemożliwe .

                                                    Ja również. Już "zwykła" bomba atomowa wydaje mi się technologiczną przesadą,
                                                    skrojoną nie na miarę człowieka ..
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 14:19
                                                    scand napisał:

                                                    >
                                                    > Ja również. Już "zwykła" bomba atomowa wydaje mi się technologiczną przesadą,
                                                    > skrojoną nie na miarę człowieka ..


                                                    Być może w tym znajduje się rozwój absolutu (tu). Porażające .... czy więc
                                                    lepiej nie wiedzieć niż wiedzieć ?

                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 14:23
                                                    Wiedza bywa niebezpieczna - to pewne.
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 14:23



                                                    Czy dowodem na istnienie absolutu , dlań , jest zniszczenie się ?
                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 14:24
                                                    Nie. Dowodem może być za to zjedzenie przyzwoitego obiadu wink
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 20.03.06, 22:40
                                                    Spróbujmy zreasumować :
                                                    Niebyt pierwszym jest wobec bytu .
                                                    Niebyt / pytanie => odpowiedź /Byt=> niebyt/pytanie
                                                    Dostrzegam , że byt i niebyt muszą istnieć łącznie , wzajemnie się tworzą , bo
                                                    pierwsze pytanie : czy jestem? generuje odpowiedź=jestem , sama odpowiedź znów
                                                    generuje pytanie = jakim jestem ?
                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 21.03.06, 09:29
                                                    > Spróbujmy zreasumować :
                                                    > Niebyt pierwszym jest wobec bytu .
                                                    > Niebyt / pytanie => odpowiedź /Byt=> niebyt/pytanie
                                                    > Dostrzegam , że byt i niebyt muszą istnieć łącznie , wzajemnie się tworzą , bo
                                                    > pierwsze pytanie : czy jestem? generuje odpowiedź=jestem , sama odpowiedź znów
                                                    > generuje pytanie = jakim jestem ?

                                                    Przedstawione podstawy metafizyki wydają się dość spójne.
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 21.03.06, 18:44


                                                    Czy w takiej sytuacji , Byt i niebyt wymieszane są jak cukier w wodzie , czy
                                                    raczej są jak piach przesączony wodą ?

                                                    Czy istnieje tylko jedna możliwość rzeczywistości ?
                                                    Mnie się wydaje , że istnieje wiele możliwych rzeczywistości i dlatego
                                                    uniwersalnego absolutu upatrywałbym bardziej w niebycie , który zawierając wiele
                                                    pytań , może zawierać także dla nas pytania absurdalne , w odpowiedzi na które
                                                    powstawać mogą równie dla nas absurdalne rzeczywistości , ale to rzeczywistość
                                                    dla nas jest absolutem , bo chyba nie absurd ?...


                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 22.03.06, 09:55
                                                    Nie można chyba uważać rzeczywistości za Absolut.
                                                    Oczywiscie panteiści, jak Ty, myślą inaczej .
                                                    Niebyt mógłby być nawet Absolutem ale tylko właśnie w sensie tego co nie
                                                    istnieje w świecie. Z drugiej strony skoro istnieje jednak obraz Absolutu w
                                                    świecie to i tu nie jest aż tak doskonałym niebytem. Niebyt pojawia się w
                                                    prześwicie bytu - jak powietrze które otacza kontur obiektu, np. ciemnych
                                                    sylwetek drzew na tle zachodzącego słońca , uzupełnienie - to myśl chyba
                                                    Heideggera.
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 22.03.06, 20:28
                                                    scand napisał:

                                                    > A więc jednak gdzieś istniałby jakiś abslutny uklad odniesienia względem
                                                    > którego byłoby to kurczenie sie / rozszerzanie sie tylko że - jak rozumiem -
                                                    > byłby niedostepny dla nas , JAKBY nieistniejący. W sumie zatem wszystko
                                                    > jesteśmy w stanie wprawic w wirtualny ruch ale pytanie czy chcemy dokonywać
                                                    > tych skoków z bytu do niebytu które dają nam tyleż co przeskakiwanie z jednej
                                                     dryfującej kry na drugą .. nic więcej ponad ćwiczenie sprawnosci.


                                                    To jest chyba najlepsza pluta .
                                                    Ja upatruję tegoż niezmiennego układu odniesienia w niebycie , który nie dość ,
                                                    że jest niezmienny to jeszcze poprzez zawartość w sobie wielości pytań może być
                                                    podstawą istnienia wszystkiego , co znaczy jest pierwszym Absolutem , kiedy
                                                    jednak niebyt przemieni się w Byt zmierza on do Absolutu więc znów do niebytu .
                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 24.03.06, 09:43
                                                    > Ja upatruję tegoż niezmiennego układu odniesienia w niebycie , który nie dość
                                                    > ,
                                                    > że jest niezmienny to jeszcze poprzez zawartość w sobie wielości pytań może
                                                    być
                                                    > podstawą istnienia wszystkiego , co znaczy jest pierwszym Absolutem , kiedy
                                                    > jednak niebyt przemieni się w Byt zmierza on do Absolutu więc znów do
                                                    niebytu .

                                                    Stany poprzez maksymalne nasycenie przechodzą w swoje przeciwieństwo.
                                                    Oglądając wczoraj program 997 o tzw. grupie mokotowskiej, działającej z
                                                    wyjątkowym okrucieństwem,
                                                    ww6.tvp.pl/1743,20051223283137.strona
                                                    zastanawiałem jak to jest że zwiekszenie wolnosci społecznej prowadzić może do
                                                    zwiekszenia zniewolenia. Zdolność człowieka do czynienia zła jest tak głeboka
                                                    że maksymalna wolność byłaby przede wszystkim wolnością dla zniewalania innych.
                                                    Dlatego z maksymalizacją stanu należy być ostrożnym i Absolutu nie należy
                                                    szukać posród tego co jest czyli posród Bytu bo to własnie do tej
                                                    maksymalizacji prowadzi.
                                                  • scand Re: Poprawka linku 24.03.06, 11:12
                                                    Jeśli chodzi o grupę mokotowską bardziej adekwatny link

                                                    www.997.tvp.pl/emisje.htm
                                                  • malvvina Re: Sens bezsensowności 24.03.06, 13:32
                                                    i te posty po to zeby dojsc do wniosku ze czlowiek jest fundamentalnie zly ?????
                                                  • scand Re: Sens bezsensowności 24.03.06, 13:46
                                                    Nie napisałem że człowiek jest fundamentalnie zły ile raczej że ma zdolność do
                                                    czynienia zła, którą w szczególnych warunkach realizuje. Oczywiscie
                                                    pojęcie "człowiek" rozumiem tu ogólnie, jako gatunek a nie jako każdy człowiek.
                                                    Człowiek ma także zdolność przeciwstawiania się złu - jakby dla równowagi.
                                                    Co uderza w tych przestępcach to to, że jakby absolutyzują świat materialny -
                                                    wierzą że poprzez dręczenie ciała można złamać każdego.
                                                  • malvvina Re: Sens bezsensowności 24.03.06, 14:26
                                                    a tu duch zwycieza, nieprawdaz ?
                                                  • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 24.03.06, 18:52
                                                    scand napisał:


                                                    >Stany poprzez maksymalne nasycenie przechodzą w swoje przeciwieństwo.
                                                    >Oglądając wczoraj program 997 o tzw. grupie mokotowskiej, działającej z
                                                    >wyjątkowym okrucieństwem,
                                                    >zastanawiałem jak to jest że zwiekszenie wolnosci społecznej prowadzić może do
                                                    >zwiekszenia zniewolenia. Zdolność człowieka do czynienia zła jest tak głeboka
                                                    >że maksymalna wolność byłaby przede wszystkim wolnością dla zniewalania innych.



                                                    Jakiś czas temu rozważałem , jakie byłyby konsekwencje w społeczności
                                                    anarchicznej (w dobrym słowa tego pojęciu) zaistnienia w niej bandytów ?
                                                    wywnioskowałem , że ustrój zmieniłby się w monarchiczny a bandyci/ta
                                                    ustalałby prawa , aby inny mu nie zagrażał , z czego wniosek , że to co
                                                    powiedziałeś jest logiczne .
        • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 15.03.06, 15:39
          zbigniew31 napisał:


          > Uważasz wiec , że należy odrzucić pojęcie bytu jak i niebytu ?
          > Samo zaś istnienie , złudzeniem będące należałoby gdzie umieścić ?


          Z tego wynika, że trzeba je umieścić w pustce – nazywanej z braku lepszych
          określeń chaosem.

          Jak to dobrze, że jeszcze ciągle są na ziemi rzeczy, o których nie śniło się –
          powiedzmy- naukowcom ( czy jak wolicie filozofom ). Ale teraz czuję wzmożoną
          wibrację wirującej świadomości –żeby mi tylko nie urwało rzeczywistości.( a
          zresztą niech urywa!)
          • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 16.03.06, 13:07
            mu_ndek napisał:
            >
            >
            >
            >
            > Z tego wynika, że trzeba je umieścić w pustce – nazywanej z braku lepszyc
            > h
            > określeń chaosem.
            >


            Nie wiem , czy chaos można nazwać pustką , bo chaos zakłada jakąś wielość ,
            wiec nie jest to pustka ?......

            • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 16.03.06, 22:05

              No to już nie wiem – przychodzimy z pustki czy z chaosu? Jeśli umiecie to
              rozstrzygnąć - to będę wdzięczny - czy może wszystko jedno jak nazwiemy to
              miejsce, co jest pełne, ale go nie ma?

              • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 09:40
                Zastanawiam się czy w ogóle można zrozumiec poczatek jeśli tyle jest spraw
                niewyjaśnionych teraz.
                Zastanawiające jednak że sposób kreacji świata opisany w Genesis dość dobrze
                odpowiada etapom coraz większej złozoności jaką znamy z historii naturalnej -
                oczywiscie w sensie metaforycznymma nie dosłownym.

                • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 10:22
                  Tyle niewyjaśnionych spraw teraz może wynikać z braku zrozumienia początku.
                  Jeśli mówimy o metaforach religijnych to bardziej interesująca dla mnie jest
                  gnoza ze swą prostotą (rzecz względna) potwierdzoną w historii naturalnej.
                  • scand Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 10:29
                    > Jeśli mówimy o metaforach religijnych to bardziej interesująca dla mnie jest
                    > gnoza ze swą prostotą (rzecz względna) potwierdzoną w historii naturalnej.

                    Czy mógłbys podać jakiś reprezentatywny przykład owej odpowiedniości ..
                    • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 17.03.06, 23:47
                      scand napisał:

                      >Czy mógłbys podać jakiś reprezentatywny przykład owej odpowiedniości ..


                      Jeśli chodzi o metafory to gnoza wydaje się bardziej płodna i bliższa
                      człowiekowi (jego samotności – poczuciu obcości- obojętność natury i inne
                      metafory)
                      O owej odpowiedniości mogę mówić tylko na podstawie własnej historii
                      naturalnej, która podąża śladem gnozy (oczywiście w sensie metaforycznym).
                      Religia i jej metafory posiadają wartość poetycką może, więc sztuka jest
                      odpowiedzią? Nauka jako religia naszych czasów także posługuje się metaforami
                      (choćby te matematyczne o chaosie) więc trudno mieć do niej zaufanie. Początek
                      jest fascynujący, ale może trzeba znaleźć nowe pytania ?
                      • scand Re: Sens bezsensowności 20.03.06, 10:50
                        > Jeśli chodzi o metafory to gnoza wydaje się bardziej płodna i bliższa
                        > człowiekowi (jego samotności – poczuciu obcości- obojętność natury i inne
                        >
                        > metafory)

                        Gnoza monistyczna czy dualistyczna ? ( podobno taki podział istnieje)
                        • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 12.04.06, 14:53
                          scand napisał:

                          > Gnoza monistyczna czy dualistyczna ? ( podobno taki podział istnieje)

                          Jeśli koniecznie trzeba skupiać się uczestnicząc w forach filozoficznych na
                          meta-forach religijnych to oczywiście cechą niezbywalną gnozy jest jej dualizm.
                          Pewnie mówiąc o monistycznych odmianach masz na myśli jej chrześcijańskie
                          odchylenie, ale to już nie gnoza.

                          Ale dobrze znalazłem cytat być może nawiązujący metaforycznie do wątku :

                          „ Tym, co daje wyzwolenie jest wiedza co do tego, kim byliśmy, czym się
                          staliśmy; gdzie byliśmy i gdzie zostaliśmy wrzuceni; dokąd zmierzamy, od czego
                          jesteśmy wybawieni; czym są narodziny a czym odrodzenie.”

                          Bo zdaje się rozważania wątku dotyczą pytań o początek. Religia ma na ten temat
                          do powiedzenia wiele w dziedzinie obaw i poezji . Ale chyba wolę już pustkę
                          jest bardziej prawdopodobna, chociaż mniej inspirująca.
                          Niestety nie mam sieci w domu i moje uczestnictwo w dyskusji jest okazjonalne
                          można by powiedzieć: „co jakiś czas” gdyby czas istniał, co nie przeszkadza mi
                          istnieć(chyba) i czekać na odpowiedzi.
                          pozdr.


                          • scand Re: Sens bezsensowności 13.04.06, 09:52
                            > Pewnie mówiąc o monistycznych odmianach masz na myśli jej chrześcijańskie
                            > odchylenie, ale to już nie gnoza.

                            A ja myślałem że to gnoza jest odchyleniem chrześćjaństwa smile
                            Podstawowe informacje o gnozie wziąłem z


                            pl.wikipedia.org/wiki/Gnoza
                            • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 14.04.06, 23:46
                              Zauważyłem, że ta encyklopedia to nieustające źródło, ale powierzchowne jak
                              przekonanie, że gnoza to herezja. Ja tego raczej tak nie rozpatruję. Jak każda
                              religia niesie intuicje czy projekcje zbiorowej podświadomości - jedna
                              ciekawsze głębsze inna uproszczone jeszcze inna obywa się bez Boga . Takie
                              szukanie na oślep wystarczająco konsekwentne by powstały z tego przekonania
                              trwalsze niż strach, który je napędza.
                              Polecam „Religię Gnozy” Hansa Jonasa rzecz stara, ale solidna z tłem
                              historycznym i nawiązaniem do ... egzystencjalizmu. Też byłem zaskoczony –
                              Jonas to uczeń Husserla i Heideggera – (ortodoksi mogą sobie odpuścić, bo to
                              żyd oczywiście).
                              Ale nie o tym zdaje się ten wątek a o tym miejscu, co jest pełne, ale go nie
                              ma. A może o tym, co wyłania się zza poezji religijnej. Jaka siła jest tym
                              nieuniknionym przypadkiem?
                              pzdr
                              • scand Re: Sens bezsensowności 18.04.06, 09:40
                                >Jak każda
                                > religia niesie intuicje czy projekcje zbiorowej podświadomości ..

                                Jak stwierdzić czy istnieje "zbiorowa podświadomość" ?
                                • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 19.04.06, 10:37
                                  Jak stwierdzić, że Bóg istnieje? Jak stwierdzić, która religia głosi prawdę?
                                  Łatwiej stwierdzić zagubienie ,strach ,tęsknotę do porządku -czy potrzebę
                                  nadziei, że istnieje ukryty sens a śmierć nie jest końcem.
                                  • scand Re: Sens bezsensowności 19.04.06, 11:08
                                    Jeśli na pytanie będziemy odpowiadać pytaniem to nigdy nie wyjdziemy poza
                                    zaklęty krąg pytań smile
                                    • mu_ndek Re: Sens bezsensowności 19.04.06, 12:37
                                      scand napisał:

                                      > Jeśli na pytanie będziemy odpowiadać pytaniem to nigdy nie wyjdziemy poza
                                      > zaklęty krąg pytań smile

                                      Być może w moich pytaniach jest trochę odpowiedzi na to, co usiłuje
                                      stwierdzić „zbiorowa podświadomość” o zagubieniu tęsknocie za
                                      porządkiem ,sensem i nadzieją.
                                      Ale to ty zadałeś pytanie w odpowiedzi.
                                      Ja przedstawiłem tylko trudność pytań o „zbiorową podświadomość” na równi z
                                      pytaniami o Boga sugerując być może podobne symboliczne źródła tych pytań.
                                      („Zbiorowa podświadomość” czy „Nieświadomość zbiorowa” to pojęcia raczej z
                                      Junga i tam jest ich wyjaśnienie)
                                      Ale na tym etapie pewnie kończą się odpowiedzi metafor religijnych. Pomijając
                                      poezję.

                                      • scand Re: Sens bezsensowności 19.04.06, 12:48
                                        > Ale to ty zadałeś pytanie w odpowiedzi.

                                        Chodziło mi o wyjaśnienie terminu "zbiorowa podświadomość" .
                                        Dla nas którym czasami trudno jest stwierdzić jaka jest zbiorowa świadomość
                                        dotarcie do podświadomości jest jeszcze trudniejszym zadaniem.
                                        Ale kto wie czy to pojęcie nie ma jak najbardziej realnego sensu..
                                • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 19.04.06, 11:00
                                  scand napisał:


                                  >
                                  > Jak stwierdzić czy istnieje "zbiorowa podświadomość" ?

                                  Henri Bergson dowodził czegoś takiego opierając się na przypadkach utraty
                                  pamięci w wyniku mechanicznego uszkodzenia mózgu , brak fragmentu
                                  odpowiedzialnego za konkretną pamięć powinien uniemożliwić odzyskanie jej ,
                                  opisywał przypadki gdzie osoba która tak utraciła pamięć odzyskiwała ją co miało
                                  dowodzić , że za utrzymywanie pamięci nie jest odpowiedzialny tylko mózg , że
                                  musi istnieć coś niematerialnego jakaś nad świadomość .

                                  • scand Re: Sens bezsensowności 19.04.06, 11:06
                                    > Henri Bergson dowodził czegoś takiego ..

                                    Muszę się kiedyś wziąć za "Ewolucję twórczą" .. stoi u mnie na półce nie
                                    przeczytana, jak zresztą kilka innych książek smile
    • malvvina Re: Sens bezsensowności 16.03.06, 15:12
      dlaczego niebyt ma byc bez sensu ?
      i dlaczego bezsensownosc ma niby tego sensu nie posiadac ?
      • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 16.03.06, 17:46
        malvvina napisała:

        > dlaczego niebyt ma byc bez sensu ?
        > i dlaczego bezsensownosc ma niby tego sensu nie posiadac ?
        >
        >



        Słowa te , to nie stwierdzenie są one po to by prowokować , ów sens niebytu
        staramy się tu wykazać lub sprawdzić czy to jest możliwe , ciekawe jednak co
        masz na myśli mówiąc „bezsensowność”?


        • malvvina Re: Sens bezsensowności 16.03.06, 21:00
          no wlasnie , to ja chcialabym sie dowiedziec jak rozumiesz twoj tytuowy "sens
          bezsensownosci"
          moze na tej samej zasadzie co :" brak odpowiedzi jest odpowiedzia" ?
          Bezsensownosc JEST. nawet jesli istnieje jako koncept to jednak istnieje. Wiec
          ma sens. ???
          • zbigniew31 Re: Sens bezsensowności 16.03.06, 23:06
            malvvina napisała:

            > no wlasnie , to ja chcialabym sie dowiedziec jak rozumiesz twoj tytuowy "sens
            > bezsensownosci"





            Można go rozumieć jako : twórczość niebytu , śmierć życiem , ale tak czy
            inaczej to abstrakcyjna przenośnia .

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka