heimer
28.03.04, 09:42
Tak mnie naszly rozmyslania na temat terroryzmu.
Zastanawia mnie, dlaczego zjawisko terroryzmu jak az tak bardzo potepiane.
Ja osobiscie terroryzmu sie boje, ale potrafie znalezc dla niego zrozumienie.
Zastanowmy sie co to jest terroryzm.
To jest SPOSOB prowadzenia WOJNY.
Sposob prowadzenia wojny, ktorego niektorzy uzywaja bo NIE MAJA INNEJ
MOZLIWOSCI. Stosuje sie ja wowczas, gdy regularnej armii przeciwnika nie mozna
wystawic wlasnej regularnej armii. Jak sobie wyobrazacie sytuacje, gdy armia
jednego panstwa pokona armie drugiego? To pokonane juz powionno zakonczyc
swoja dzialanosc i przestac istniec? Nie, prowadzi wojne innym sposobem, bez
uzycia regularnej armii. Kiedys to sie nazywalo wojna partyzancka, teraz
nazywaja to terroryzmem.
Odrazajace w nowym terrorryzmie jest to, ze coraz czesciej stosuje PARTYZANTKE
TOTALNA. Ale to nie terrorysci ja wymyslili. Pojecie wojny totalnej jest dosc
stare, a tak naprawde przez europejczykow i azjatow prowadzona jest od zawsze.
Juz w dawniejszych czasach bywalo, ze armie zwycieskie po pokonaniu sil
regularnych przeciwnika wyzynaly w pien cale grody, wlacznie ze starcami,
kobietami i dziecmi. Niewinnymi przeciez.
Czyli prowadzono wojny nie tylko z armiami, ale i ze spoleczenstwami.
A i dzisiaj: to co robi Rosja w Czeczenii to wojna totalna.
Ta wojna jest potepiana jako taka. Ale nikt specjalnie nie pietnuje jej
totalnosci. Uznaje sie ze kazda wojna jest prowadzona totalnie, takie niby
prawo wojny.
Jedynym chwalebnym wyjatkiem byli amerykanie prowadzacy wojne przeciwko
Saddamowi. Chwala im za to.
Ale taka wojenke (bo trudno to nazwac wojna) mozna prowadzic przy takiej
wlasnie dysporcji sil, jaka miala miejsce w czasie wojny amerykansko-irackiej.
To tak jakby pochwalic silacza, ze nie uzywal w walce siekiery,
ze dal sobie na plecach zwiazac prawa reke - w walce ze starszakiem z przedszkola.
Ta wojna tez byla taka jaka byla ze strachu busha i jego kolesi.
ZE STRACHU. Przed mediami i wlasnym spoleczenstwem. Nie mogli prowadzic
NORMALNEJ wojny, bo daje ona efekty tak jak NORMALNY TERRORYZM - gina niewinni
ludzie. Bush bal sie postawienia siebie i swojej ekipy w tym samym szeregu, w
ktorym stoi Bin Laden.
Pewnie znajda sie nie ktorzy, ktorzy beda mowic, ze nie mozna porownywac
partyzantki i terroryzmu, bo partyzanci walcza z silami przeciwnika a
terrorysci z cywilami. No nie dokonca.
Terrorysci wielokrotnie atakowali (skutecznie) sily wojskowe amerykanow,
i wowczas nikt nie nazwal ich partyzantami.
Baskijskie ETA atakuje praktycznie tylko przedstawicieli wojska, policji i
rzadu hiszpanskiego, w zasadzie nie ruszaja cywilii. I co? Ktos mowi o nich
jak o partyzantach? NIE. To tez terrorysci.
Po prostu terroryzm to wspolczesna nazwa na cos, co kiedys sie nazywalo
partyzantka.
Wracam do poczytku: JAK PROWADZIC WOJNE GDY SIE JUZ NIE MA ARMII?
Jedynym srodkiem jest terroryzm. Dla mnie to proste.