Dodaj do ulubionych

Dopalacze. Proszę o odpowiedz!

18.10.10, 20:26
Dlaczego, po przyjęciu ustawy "antydopalaczowej" nie zamknięto jeszcze sklepów z alkoholem? Czy rząd zaprzecza, iż alkohol nie jest środkiem odurzającym czy substancją psychotropową???? Czy jest jakiś lekarz który nie podpisze się pod twierdzeniem, iż alkohol nie jest niebezpieczny dla zdrowia? Panowie z rządu oto zdanie z encyklopedii opisujące alkohol etylowy: "Etanol jest środkiem odurzającym o działaniu narkotycznym. Wypicie 150–250 g alkoholu etylowego w krótkim czasie może okazać się śmiertelne". Ta ustawa przecież tego zabrania!!!
Obserwuj wątek
    • kadi-lak Nie pisz glupot 18.10.10, 21:38
      Po pierwsze to alkohol sie kupuje do celow kolekcjonerskich, a po drugie to nawet jak ktos skolekcjonuje cwiartke z gwinta, to kto to widzial zeby od tego umierac? To na humor starczy ledwo, ledwo.
      • llukiz Re: Nie pisz glupot 18.10.10, 22:05
        No właśnie, przecież główną przyczyną śmierci jest życie. I to właśnie dlatego invitro jest złe!!!
        • dirloff Margi, Kadi & Ilukiz... 18.10.10, 23:05
          1. Margi dobrze gada, nalać mu(opcjonalnie jej) piwa(opcjonalnie wódki)! Jeżeli w powyższej ustawie(opcjonalnie rozporządzeniu/ach danego ministerstwa) będzie to tak zdawkowo opisane, nieprecyzyjnie, to wszystko będzie zależało od interpretacji prawa. I rozpęta się jeszcze większy burdel, z posyłaniem ustawy do TK, z procesowaniem się podmiotów gosp. i urzędowych, z przypuszczalnymi odszkodowaniami w przyszłości, etc., etc. Na marginesie, podejrzewam, że ta cała afera - a raczej aferka - z Dawidem Bratko(vel "Król dopalaczy") i populistyczną gadką Tuska skończy się odszkodowaniami dla tego pierwszego, vide Ziobro i "dr G". Trudno mi jednak uwierzyć, aby takie samobója strzelili sobie ustawodawcy. Z drugiej strony, znając niechlujstwo polskiego parlamentu, to może być możliwe...
          2. Kadi, więcej konceptu(opcjonalnie pomyślunku)! Przecież butelki dobrych trunków są jak najbardziej obiektami kolekcjonerskimi! Ba! Są i środkiem inwestycyjno-lokacyjnym! Przecież jakiś czas temu nawet poruszałem tę tematykę na PiG. Tak postępują setki tysięcy ludzi na świecie, kupując co znakomitsze butelczyny i przetrzymując je przez dekady w specjalnym piwniczkach.
          3. Kadi & Ilukiz... Heh... Wielce cenię sobie dobry humor i żart. Czyjś, mój, kogokolwiek. Dobry żart tynfa wart, jak wiemy. Jednak od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że niektórzy zbliżają się do granicy... hmm, rzekłbym - możliwości trawiennych naszych żołądków i wątrób, hehe... Panowie, opamiętajcie się, bo PiG całkowicie zdorotkieje. Będą tu tylko wątki o "Jarku" Dorotki lub "bo to zła kobieta była...(i jest, ta Polsa)" Kadi'ego, hehe...smile
          • kadi-lak Re: Margi, Kadi & Ilukiz... 19.10.10, 15:33
            dirloff napisał:


            > 3. Kadi & Ilukiz... Heh... Wielce cenię sobie dobry humor i żart.

            Tu sie musze przyznac

            Do winy.....osnowa tego tekstu jest stary tekst mego kolegi z akademika smile art. kolekcjnowalo sie wtedy na kartki, ale jego matka robila w spozywczaku i on jakos zawsze mial kilkadziesiat extra butelek - kolekcjonowal i udostepnial swe zbiroy za odpowiednia oplata.
            Niestety tak od srody przegladal kolekcje, mawiajac ze wprawdzie jutro trzeba wstac na cwiczenia, ale przeciez nie bedziemy pic , tylko sie napijemy tak troche "na humor". Po czym demolowal krzeslem pokoj i biegl na 6 pietro masakrowac Arabow. Wytrzymal mimo wszystko na uczelni caly rok !
      • margi34 Re: Nie pisz glupot 18.10.10, 22:43
        Sorki kadi-lak, pytanie to prowokacja, nie chcialabym zeby Panstwo uniemozliwilo mi wypicie lampki wina do obiadu czy chocby zalanie robaka od swieta bo mam nadzieje, ze ktorys z nich, autorow nowelizacji (ktorej publikacji nie moge wciaz nigdzie znalezc) czy glosujacych za logicznie przyzna sie do tego iz jednak psychotrop w postaci C2H5OH, narkotyk!, pozwala sprzedawac. Chce to uslyszec od tych tam ludzi, poprostu. Niech mi odpowiedza na pytanie dlaczego pozwalaja sprzedawac akurat ten narkotyk! Ja rozumiem:wplywy do budzetu itd ale czy wplywy do b. z tytulu sprzedazy canabis bylyby wiec mniejsze? Logiczna dyskusja...
        • orzesztywmorde może przyczyna jest prozaiczna 19.10.10, 09:32
          państwo zrujnowałoby się na narko-testy,

          pewnie za dużo kolesi naprutych tym towarem zatrzymywała ostatnio drogówka,
          w dodatku pewnie wciąż tych samych, bo koleś w świetle prawa był niewinny, pokazywał
          paragon ze sklepu, że ma produkt kolekcjonerski w fifce, a nastrój euforyczny
          ma z powodu powiększenia kolekcji.
          Policja musiałaby wozić ze sobą cały arsenał testów do wykrywania całej gamy substancji aktywnych, w przeciwnym razie anarchia pogłębiała by się

          Mi też się nie podoba sposób, w jaki to przeprowadzono i to ewidentnie była gra pod publikę i jednocześnie pewnie też test, do czego można się posunąć i jaką argumentacją to przyklepać. Co do odwołań do Sztrasburga, to też bym się raczej nie spodziewał zasądzania milionowych odszkodowań. Urzędasy raczej nie będą bronić sprzedawców tego towaru, zoofili, ani sutenerów (gry przyjdzie ich kolej).
    • byly-kadi Krol i kat dopalaczy 20.07.15, 18:13
      Wrzucam calosc, bo jest to teks fascynujacy. Pwrawdzie najwieksze zamieszanie mialo miejsce w 2010 roku, ale w zwiazku z Mocarzem, znow zrobilo sie glosno o dopalaczach. Glowna roznica polega na tym, ze najwiekszy przeciwnik dopalaczy z roku 2010 uciekl w miedzyczasie z Polski.
      Poza tym, warto zwrocic uwage na :
      1. Jak produkowano dopalacze,
      2. 2. Kim byli “chemicy”,
      3. A to juz wedle uznania….wszystko w tym artykule jest pikne !


      Moi klienci to debile - mówił z uśmiechem Dawid B., chłopak z łódzkiego blokowiska, który założył sieć Smart Szopów i rozkręcił dopalaczowe imperium. Po upadku smażył wątróbkę w knajpie. W zeszłym roku próbował wrócić do biznesu i... zlecił porwanie nieuczciwego kontrahenta.
      Lipiec 2015. Na Śląsku - przez wynalazek o nazwie "mocarz" - oddziały toksykologii pękają w szwach. W jeden weekend dopalaczem zatruło się kilkaset osób.

      Czerwiec 2015. Po pięciu latach śledztwa do łódzkiego sądu wpływa akt oskarżenia przeciw człowiekowi, który handel dopalaczami rozkręcił do rozmiarów przemysłu.

      Rok 2010. Media po raz pierwszy "odkrywają" króla dopalaczy - 23-letniego chłopaka z łódzkiego blokowiska, który w niespełna rok dorobił się lokum w najbardziej ekskluzywnym apartamentowcu, dwóch samochodów porsche i mieszkania na Lazurowym Wybrzeżu. Dawid B. chwali się, że zarabia pięć milionów rocznie. Człowiek sukcesu, biznesmen, pozuje do zdjęć i udziela wywiadów mediom.

      - Moi klienci to debile - mówi z uśmiechem dziennikarce TVN.

      Niektórzy "debile" - gdy już doszli do siebie i opuścili oddziały toksykologiczne - zaczynają jednak zeznawać w prokuraturze.

      Norbert: - Razem z kuzynem kupiłem dopalacz smart shiva. Miałem zaburzenia wzroku, halucynacje, atak padaczki, a w końcu straciłem świadomość.

      Kamil (kupił dopalacz meetez): - Na początku miałem dobry humor, po pewnym czasie usnąłem. Kiedy się obudziłem, miałem przyspieszony oddech i krzyczałem coraz głośniej, a później zaczęły się drgawki. Zabrało mnie pogotowie.

      Agnieszka (zażyła małpkę): - Miałam świadomość, jakby ciało oddzielało mi się od duszy.

      Paweł C.: - Widziałem dziwne stworki, czułem, że powiększa mi się głowa.

      Bartosz przez kilka dni brał koko: - Nie jadłem i nie spałem. Zrobiłem się tak agresywny, że rodzice wezwali policję.

      Paweł S. wziął dopalacze, a później pił wódkę: - Wpadłem w szał. Zacząłem gołymi rękami niszczyć swój samochód. Uderzałem w karoserię, potłukłem szyby.

      Sebastian zabrał voodoo na wycieczkę szkolną i poczęstował nim koleżanki. Wszystkie trafiły na toksykologię. - Nie mogłam się podnieść ani wstać - opowiada jedna z nich.

      Jak narodziło się "królestwo"

      Dawid B. skończył szkołę średnią. Wyjechał do Anglii, nalewał piwo i smażył hamburgery za sześć funtów na godzinę. Wrócił i założył agencję reklamową. Bez sukcesu. W latach, o których mowa, 2008-10, w Polsce można już było kupować dopalacze - ale tylko przez internet. Dawid założył pierwszy w kraju sklep stacjonarny.

      10 tysięcy złotych na rozkręcenie biznesu pożycza od znajomego. Zaczyna w małym lokalu, który nazywa Smart Szopem. Sprzedaje sprowadzane przez internet specyfiki. Biznes idzie tak dobrze, że wkrótce musi się przenieść do większego pomieszczenia i rozpoczyna produkcję własnych wyrobów. "Jeśli chcesz mieć udaną imprezę, przyjdź do nas!" - krzyczą plakaty porozklejane na mieście. Ci, którzy przychodzą do Smart Szopu, mogą się zaopatrzyć w koko cherry, ex-extasy, black widow, mister brain, LZD czy speedoo. Nazwy mają się jednoznacznie kojarzyć z narkotykami.

      Ale oficjalna polityka firmy jest inna. - Sprzedajemy produkty kolekcjonerskie, nie do spożycia - zapewnia właściciel. W mieście zaczynają o nim mówić "król dopalaczy".

      Po kilku miesiącach ma kilkanaście Smart Szopów w całym kraju, a zapotrzebowanie wciąż rośnie. Tworzy sieć franczyzy: ajenci muszą zainwestować w czarną farbę na ściany i maskotkę szopa z wytrzeszczonymi oczami (znak rozpoznawczy sieci). Wkrótce Smart Szopów jest już w kraju ponad sto.

      "Król" tworzy strukturę dla wytwarzania, pakowania i dystrybucji dopalaczy do sklepów. Pracownicy - po kilku miesiącach B. zatrudnia ich już kilkudziesięciu - opowiedzą potem, że gotowe do pakowania mieszanki "wyjeżdżały" z laboratorium dwóch "chemików" - Ireneusza C. i Piotra P.

      Towar ma ładnie pachnieć

      Piotr P. skończył tylko podstawówkę, ale dopalacze interesowały go od czasu, gdy tylko pojawiły się w sprzedaży. Sam zgłasza się do pracy u "króla". Na rozmowie kwalifikacyjnej B. pyta kandydata, czy chciałby się zająć produkcją. Wkrótce "chemikiem" zostaje także Ireneusz C. ze Śląska, z zawodu dziennikarz. Szperają w internecie w poszukiwaniu informacji o półproduktach potrzebnych do fabrykacji specyfików. Przepisy zapisuje na kartkach Piotr P. Szef akceptuje. Kilka miesięcy później C. zezna w prokuraturze, że "król" akceptował wszystko, pod warunkiem że cena składników nie była wygórowana i nie zawierały substancji aktualnie zakazanych na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

      - Kiedy robiłem smart shiva, brałem kilogram proszku o działaniu uspokajającym, później rozpuszczałem go w acetonie i zalewałem tym jakieś zwyczajne zioła. Następnie były one suszone w piecykach próżniowych i pakowane. - Inne produkty, których skład wymyślałem, powstawały z kadzidełek służących do medytacji. Używałem neutralnych ziół, które ładnie pachniały.

      Do mieszania substancji psychoaktywnych z ziołami "chemicy" używają często kuchennego miksera. Przy miksowaniu puszczają wodze fantazji: dosypują cukier puder i owocowe aromaty - bo szef sobie życzy, żeby "artykuły kolekcjonerskie" ładnie pachniały. Dlatego pakowanie to cały ceremoniał. Graficy projektują odjazdowe etykiety. Pracownicy kontroli jakości sprawdzają, czy dopalacze są prawidłowo zapakowane, czy mają metki i właściwą gramaturę. Kierownicy produkcji pilnują realizacji zleceń - trzeba zaopatrzyć cały kraj. Kierownicy regionalni nadzorują sklepy - dowożą towar i rekrutują nowych pracowników. W Smart Szopie pracuje nawet kierownik magazynu. A dyrektor generalny przyjmuje pieniądze z całej Polski.

      W Smart Szopie pracownikom nie wolno mówić - nawet między sobą - po co ludzie kupują "artykuły kolekcjonerskie". Można za to wylecieć. A jednocześnie "król" wręcza podwładnym próbki nowych produktów do testowania. Muszą później - po zażyciu - wypełniać ankiety satysfakcji.

      Niedobra atmosfera

      Nastolatek Mikołaj T. wziął dopalacz przed wyjściem na imprezę do łódzkiego klubu OIOM. Znajomi zeznają, że był energiczny, dużo mówił, tańczył, pił. Rano znaleźli go martwego pod klubem. Sekcja zwłok wykazała przekrwienie narządów wewnętrznych, obrzęk płuc i mózgu. We krwi - metaamfetamina, THC i alkohol. Biegli dochodzą do wniosku, że Mikołaj mógł zażyć dopalacz LZD, ale nie ma pewności, czy to właśnie doprowadziło do śmierci.

      Jesienią 2010 roku atmosfera wokół dopalaczy gęstnieje. W Bydgoszczy dwóch trzynastolatków poważnie truje się tajfunem. Do akcji wkracza sanepid. W końcu ktoś głośno mówi, że dopalacze są niebezpieczne dla życia. Do punktów sprzedaży w całej Polsce trafiają urzędowe pisma zakazujące sprzedaży tajfuna i jemu podobnych.

      - Nie będzie litości dla tych, którzy życie młodych, obiecujących ludzi chcą zamienić w piekło uzależnienia - grzmi premier Donald Tusk.

      Kilka dni później Smart Szop w Łodzi zostaje oplombowany i zamknięty. W Sejmie trwa dyskusja o dopalaczach. Ale Dawid B. zaprasza dziennikarzy, zrywa plomby i staje za ladą.

      [Fot. Marcin Stępień / AG ]
      Zanim wyprowadzą go policjanci, zdąży sprzedać tylko dwie mieszanki za 46 złotych.

      Powrót do przeszłości

      "Król dopalaczy" obwieszcza, że zamknięcie Smart Szopu jest niezgodne z prawem, bo nieprawidłowo doręczono mu urzędniczą korespondencję. Na proces - za narażenie na utratę zdrowia i życia 52 osób, bo tylu zatrutych dopalaczami udało się w końcu śledczym naliczyć - czeka na wolności.

      Od czasu do czasu pojawia się w mediach, mówi, że za zamknięcie sklepu państwo zapłaci mu gigantyczne
      • alicjazkrainy3 Re: Krol i kat dopalaczy 21.07.15, 12:45
        nie poronujcie alkoholu do dopalaczy, problem z dopalaczami polega głwonie na tym ze nikt nie wie co tak włąsciwie w nich jest., już legalizacja miekich narkotykow byłaby lepsza
        • lord_of_tenstoned Re: Krol i kat dopalaczy 29.07.15, 04:39
          Problem z dopalaczami polega na tym, że młodzież jest teraz strasznie głupia.

          Cały ten biznes opiera się na frajerstwie klientów, którzy nie zdają sobie sprawy, że to co robią można praktycznie porównać do wdychania butaprenu z torebki.

          Cwaniak tylko wymieszał jakieś ziółka kadzidełka, popakował to w torebki, dał fajne nazwy i korzysta z tego, że głupie dzieciaki myślą, że to są narkotyki. Producent jest czysty bo przecież wyraźnie napisane , że to nie do spożycia. (Ale to tym bardziej zachęca głupoli. Sprzedawca nawet nic nie musi oszukiwać czy czegokolwiek sugerować. )
    • romantyk999 Re: Dopalacze. Proszę o odpowiedz! 24.07.15, 10:52
      smile To jak tu się bawić bez alk.....
      Nasze państwo jest troszkę zacofane co do innych...
      Brak Marychy , Kokainy, Ekstazy , i innych środków ........
      I tak nie wytępią smakoszy tych substancji .....
      A alkohol czy np. marycha czym się różnią tak na prawdę ...
      Jednak wszyscy wiedzą że wyprodukowanie 1 litr spirytusu to koszta ok. 2 zł .
      A sprzedaż to ponad 100zł
      Więc państwo po co miło by ucinać sobie fundusz smile
      Jak wiadomo że Polak lubi wypić wink
      Moim zdaniem powinno być legalizacja nie których środków ..
      Dosyć by było z tymi dopalaczami co dzieciaki umierają po nich jak i dorosłe ..
      I w dodatku państwo miało by dodatkowy dochód ,
      Więc pozostawiamy decyzję ministrom , ale to im brakuje jeszcze sporo czasu by zrozumieli jak inne Państwa .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka