Dodaj do ulubionych

Kulczyk-Orlen-Kaczmarek

19.04.04, 11:26
Jak tak czytam co raz to kolejne doniesienia Kaczmarka na temat orlengate to
nachodza mnie jakies dziwne mysli.

Mowi sie, ze obaj panowie sie nie lubia.
Z tego co widac to Kaczmarek po prostu Kulczyka nienawidzi.
Gdyby mogl, to by go w lyzce wody utopil.

Ale mysle sobie, ze antypatie osobiste nie sa wystarczajacym powodem takiej
batalii. Wszystko wskazuje, ze SdPl przy pomocy Kaczmarka proboje
unieszkodliwic Kulczyka. Tylko DLACZEGO?

W zasadzie SdPl nie walczy specjalnie z SLD.
Wiec kogo finansuje Kulczyk? Kogo reprezentuje Kulczyk?
Jak nie SLD, to kogo?
To jest pytanie, na ktore nie umiem sobie odpowiedziec.
Obserwuj wątek
    • franzmaurer Re: Kulczyk-Orlen-Kaczmarek 19.04.04, 12:20
      heimer napisał:

      > Gdyby mogl, to by go w lyzce wody utopil.

      Ja bym ich obu wysłał gdzieś na jakąś wyspę żeby pokazali jak się buduje jakąś
      firmę od zera ewentualnie prywatyzowali palmy...

      > Wiec kogo finansuje Kulczyk? Kogo reprezentuje Kulczyk?
      > Jak nie SLD, to kogo? To jest pytanie, na ktore nie umiem sobie odpowiedziec.

      Kulczyk reprezentuje "Kulczyk Holding" wink
      Daje zarobić różnym Wąsaczom przy żłobie w zamian za gwarancje rządowe... daje
      zarobić Nicom Consulting Heni Bochniarz, wozi samolotem różnych przyjaciół...
      Ot, po prostu sponsoruje kolesi bez wględu na kolor...

      BTW polecam
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040419/publicystyka/publicystyka_a_8.html
      • heimer Re: Kulczyk-Orlen-Kaczmarek 19.04.04, 14:00
        franzmaurer napisał:

        > > Gdyby mogl, to by go w lyzce wody utopil.
        >
        > Ja bym ich obu wysłał gdzieś na jakąś wyspę ...

        smile))))))))


        > Kulczyk reprezentuje "Kulczyk Holding" wink
        > Daje zarobić różnym Wąsaczom przy żłobie w zamian za gwarancje rządowe... daje
        > zarobić Nicom Consulting Heni Bochniarz, wozi samolotem różnych przyjaciół...
        > Ot, po prostu sponsoruje kolesi bez wględu na kolor...

        Czyli sugerujesz, ze ta wojenka to prywatna wendeta dwoch panow K?
        Nie pasi mi, osiagnela zbyt duza skale.
        • franzmaurer Re: Kulczyk-Orlen-Kaczmarek 19.04.04, 16:08
          heimer napisał:

          > Czyli sugerujesz, ze ta wojenka to prywatna wendeta dwoch panow K?

          W żadnym razie... To jest bardziej jakieś starcie na "haki" - póki co dane jest
          nam zobaczyć małe "haczyki". Ponieważ w całość ewidentnie zaangażowane są
          służby specjalne starcie może być mocne. Na mój rozum na pewno istnieje jakaś
          niejawna ale bardzo dokładna ewidencja spotkań premiera i prezydenta prowadzona
          przez tajne służby - gdyby wypłynęło coś takiego potwierdzającego fakt nocnego
          spotkania M-K-K to już byłoby niezłe jajo...

          Zwróć też uwagę na zapobiegliwość Kulczyka który już na wszelki wypadek
          wydeptuje sobie dróżkę do Leppera...

          Mam niejasne wrażenie że jak najszybsze rozwiązanie Sejmu jest wielce
          prawdopodobne ze względu na powołanie nowej Komisji Śledczej... naprawdę wielu
          ludziom będzie chodziło o to by jej łeb ukręcić rozwiązując Sejm i zyskać na
          czasie i łudzić się że w nowym Sejmie taka komisja może z jakiś tam powodów nie
          powstać... Do przedstawicieli tego nurtu zalicza się więkoszość tych którzy
          bagatelizują całą historię nazywając sprawy "fantasmagoriami Kaczmarka"...

          Diabli zresztą wiedzą ilu ludzi i jakich opcji jest uwikłanych w sprawy Orlenu,
          Kulczyk Holding etc... na bank odpowiedzią na Orlengate będą np. wyciągnięte po
          latach fakty dotyczące prywatyzacji TP SA przez AWS Kulczykowi oczywiście...

          Mam nadzieję że będziemy mieli wreszcie wielkie pranie połączone z wymianą
          haków i sierpowych dzięki ktoremu dowiemy się ilu "prawych" jest "lewych" i
          vice versa wink
          • heimer Re: Kulczyk-Orlen-Kaczmarek 19.04.04, 22:39
            franzmaurer napisał:

            > Mam nadzieję że będziemy mieli wreszcie wielkie pranie połączone z wymianą
            > haków i sierpowych dzięki ktoremu dowiemy się ilu "prawych" jest "lewych" i
            > vice versa wink

            Oby chociaz kilku prawych sie znalazlo.
            Bo jak wszyscy lewi to przechlapane.

            • franzmaurer Urban o Millerze i Kulczyku 22.04.04, 15:07
              Po wyjściu z prokuratury: "Miller jest wspólnikiem, a raczej manekinem
              Kulczyka" smile)
              • robisc Re: Urban o Millerze i Kulczyku - tekst 22.04.04, 22:50
                Urban: Miller manekinem Kulczyka ws. Orlenu
                Czwartek, 22 kwietnia 2004, 15:10 (ostatnia zmiana: 16:06)
                Leszek Miller był wspólnikiem, a raczej manekinem Kulczyka w sprawie Orlenu –
                powiedział zeznający dziś w roli świadka przed katowicką prokuraturą Jerzy
                Urban. To kolejny dzień przesłuchań ws. zatrzymania 2 lata temu przez UOP
                ówczesnego szefa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego.

                Fot. Marek Adamik RMF
                W czasie jednego z prywatnych spotkań z Wiesławem Kaczmarkiem, Jerzy Urban był
                świadkiem rozmowy telefonicznej. Rozmawiali Wiesław Kaczmarek i premier Leszek
                Miller. Zdaniem Urbana rozmówca był naciskany przez premiera. Ja wtedy nie
                wiedziałem co, potem mi powiedział Kaczmarek, że już tego nacisku nie może
                wytrzymać.

                Co mówił wówczas premier nie słyszałem – powiedział Urban, ale jak dodaje: Z
                rozmowy wynikało, że naciskał na zmiany w zarządzie Orlenu. Wiesław Kaczmarek
                miał za to objaśniać, jakie muszą być w takiej sytuacji spełnione procedury, i
                że on nie może ich łamać. Jak powiedział dziś Jerzy Urban w rozmowie ani razu
                nie pojawił się wątek użycia służb specjalnych.


                Kaczmarek przed katowicką prokuraturą w sprawie Orlenu (21 kwietnia 2004)

                Wczoraj wyjaśnienia składał między innymi Wiesław Kaczmarek, który ujawnił całą
                sprawę. Jutro kolejne przesłuchania w tej sprawie.
                • franzmaurer Re: Urban o Millerze i Kulczyku - tekst 23.04.04, 02:57
                  > Leszek Miller był wspólnikiem, a raczej manekinem Kulczyka w sprawie Orlenu

                  Jasna krew mnie zalewa... własnie sobie oglądnąłem dokładnie Fakty, Fakty
                  Wieczorne i Wiadomosci TVP1 - w dwóch pierwszych przesłuchanie Urbana wśród
                  pierwszych 3 newsów, określone jako przełomowe, przebitka z cytatem o manekinie
                  Kulczyka etc...

                  Wiadomości TVP1 19.30 - informacja pojawia się w 20-stej minucie!!!
                  Między newsem o pedofilu Jacksonie a informacją o nowelizacji jakiegoś
                  rozporządzenia o niebezpiecznych psach...
                  Wszystko oczywiście opatrzone gładkim komentarzem z off'u, o manekinie
                  model 'Miller' ani pół słówka...
                  • franzmaurer Haki w ropie ;) 28.04.04, 08:52
                    Nawet duch Ałganowa powrócił wink)
                    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040428/publicystyka/publicystyka_a_1
                    .html

                    Haki w ropie, czyli wojna na łapówki

                    Brutalna rozgrywka za kulisami afery Orlenu - Wiesław Kaczmarek jest pomawiany
                    o przyjęcie gigantycznych pieniędzy od rosyjskiego Łukoila

                    - Wiesław, wyłącz komórkę i wyjmij z niej baterię. Chcę Cię zapytać o coś
                    istotnego. Krąży informacja, że wziąłeś łapówkę od Łukoila za wprowadzenie ich
                    na polski rynek. Czy to jest prawda? - tego, ze śmiertelnie poważną miną,
                    chciał się dowiedzieć od Wiesława Kaczmarka przed kilkoma miesiącami w Pałacu
                    Prezydenckim jeden z najbliższych współpracowników Aleksandra Kwaśniewskiego

                    Za kulisami afery Orlenu trwa rozgrywka na najcięższe oskarżenia. Mowa jest o
                    łapówkach liczonych w milionach dolarów. Gra idzie o ogromną stawkę -
                    ostateczny kształt lukratywnego rynku paliw w Polsce. W tym kontekście padają
                    nazwy dwóch rosyjskich gigantów: Łukoila i Jukosa. Część naszych rozmówców
                    właśnie w tej rozgrywce widzi przyczynę wybuchu afery wokół Orlenu.

                    - Wiesław, wyłącz komórkę i wyjmij z niej baterię. Chcę Cię zapytać o coś
                    istotnego. Krąży informacja, że wziąłeś łapówkę od Łukoila za wprowadzenie ich
                    na polski rynek. Czy to jest prawda? - tego, ze śmiertelnie poważną miną,
                    chciał się dowiedzieć od Wiesława Kaczmarka przed kilkoma miesiącami w Pałacu
                    Prezydenckim jeden z najbliższych współpracowników Aleksandra Kwaśniewskiego. Z
                    naszych informacji wynika, że rozmówcą Kaczmarka był Marek Ungier, szef
                    Gabinetu Prezydenta RP.

                    To nie była pierwsza tego typu rozmowa. - Kolejne posądzenia o korzyści
                    majątkowe, chociażby związane z sektorem naftowym, są na porządku dziennym. To
                    trwa od sierpnia - mówił poirytowany Kaczmarek 26 marca w programie "Kuluary",
                    nadawanym w stacji TVN24.

                    W sierpniu 2003 o rozmowę poprosił Kaczmarka jego kolega i urzędujący wówczas
                    minister skarbu Piotr Czyżewski. Spytał o łapówkę od Łukoila. - Tak. Była taka
                    rozmowa. I pamiętam, że wokół tego próbowano zbudować jakąś historię przeciw
                    Wieśkowi - przyznaje nam Czyżewski. Jednak nie potrafił sobie przypomnieć, kto
                    powiedział mu, że Kaczmarek dostał pieniądze od Rosjan z Łukoila.

                    O to samo pytał Kaczmarka Marek Borowski w marcu tego roku, gdy b. minister
                    skarbu postanowił przejść z SLD do Socjaldemokracji Polskiej. - Metody
                    prowokacji i szantażu są powszechnie stosowane - mówił rozgoryczony Kaczmarek w
                    cytowanym już programie "Kuluary". Dodał, że "wiadomo, skąd są inspirowane" te
                    akcje.

                    W ostatni piątek powiedział "Rz": - Dochodzą do mnie sygnały, że o "historii na
                    temat łapówki od Łukoila" dowiedział się Wiedniu Jan Kulczyk (tam siedzibę ma
                    jedna ze spółek Kulczyka-red.). Z tego, co do mnie dotarło wynika, że Kulczyk
                    miał o tym usłyszeć od Władimira Ałganowa, (rosyjskiego szpiega, który był
                    główną postacią afery Olina - red.) Ałganow miał się pieklić, że Łukoil jest
                    wściekły, bo przekazano pieniądze Çgrupie KaczmarkaČ, tymczasem z obiecanego
                    kupna Rafinerii Gdańskiej nic nie wyszło.

                    Rodzi się wątpliwość, jaką w ogóle rolę do odegrania w tej sprawie miałby
                    Ałganow, skompromitowany i ujawniony szpieg Rosji. - To prowokacja! Nie znam
                    Ałganowa. W życiu z nim nie rozmawiałem - powiedział nam poruszony doktor
                    Kulczyk.

                    Gdybym wziął, tobym nie żył

                    Kaczmarek, poirytowany powtarzającymi się pytaniami od najważniejszych ludzi w
                    państwie, opowiedział o posądzeniach wobec siebie, w czasie zeszłotygodniowego
                    przesłuchania, prokuratorom w Katowicach, którzy badają aferę Orlenu.

                    - Słyszę, że to miała być kwota od 1,6 miliona dolarów do 3 milionów - mówił
                    nam były minister. Pieniądze na rzecz "grupy Kaczmarka" miał przyjąć Maciej
                    Gierej, dobry znajomy b. ministra, niedawno odwołany ze stanowisk: szefa Nafty
                    Polskiej i przewodniczącego Rady Nadzorczej Orlenu.

                    Łukoil miał płacić za możliwość wejścia do Rafinerii Gdańskiej. Latam 2002 roku
                    Rosjanie byli o krok od kupienia 75 procent jej akcji. Kaczmarek (wówczas szef
                    resortu skarbu) i Gierej (szef Nafty Polskiej) byli zwolennikami tej
                    transakcji, na którą w ostatniej chwili nie zgodził się Leszek Miller. Eksperci
                    od rynku paliw mówili wówczas, że wpływ na decyzję premiera mogła mieć opinia
                    Jana Kulczyka, który nie chciał, by do Rafinerii weszli Rosjanie z Łukoila.
                    Najbogatszy Polak Jan Kulczyk oraz szef Orlenu Zbigniew Wróbel, uważany za
                    człowieka Kulczyka, mieli inną koncepcję niż Gierej i Kaczmarek. Kulczyk i
                    Wróbel chcieli wówczas (i do dziś chcą) stworzyć środkowoeuropejski koncern
                    paliwowy. Jednym z elementów tej układanki miało być połączenie Orlenu z
                    Rafinerią Gdańską. Kaczmarek i Gierej chcieli i chcą czegoś innego. Według nich
                    powinny być dwa konkurujące ze sobą ośrodki w Polsce - grupa Lotos (z Rafinerią
                    Gdańską) oraz Orlen. Oba koncerny winny mieć silnych, strategicznych
                    udziałowców. Czy to mogą być Rosjanie? Kaczmarek nie mówi "nie".

                    W piątek spotkaliśmy się z Maciejem Gierejem, żeby zapytać go o łapówkę od
                    Łukoila.

                    - Sprawa jest wyssana z palca. Jedno pytanie. Czy gdybym wziął łapówkę od
                    Rosjan i się nie wywiązał, to ciągle bym żył? Mnie się wydaje, że nie - odparł.
                    Przyznał, że "sprawa żyje". - Koledzy w żartach mówią, że jestem świnia, bo się
                    z nimi nie podzieliłem. Raz zrobiło się nieprzyjemnie, bo Janusz Wiśniewski,
                    wiceprezes Orlenu, spytał mnie o to śmiertelnie poważnie - opowiadał nam były
                    prezes Nafty.

                    Polityczne torpedy

                    Sprzyjający Kulczykowi tygodnik "Wprost" dał w zeszłym tygodniu do zrozumienia,
                    że ogłaszanie na początku kwietnia rewelacji przez Kaczmarka było obliczone na
                    zrobienie zamieszania i storpedowanie fuzji Orlenu z węgierskim MOL. Fuzji,
                    która była oczkiem w głowie Kulczyka i Wróbla.

                    - "Cenę za zrealizowanie zemsty Kaczmarka zapłacimy wszyscy. PKN Orlen (...)
                    może stracić na zawsze szansę wzięcia udziału w tworzeniu wielkiego koncernu
                    naftowego. (...) Jeśli się to nie powiedzie, osamotniony PKN Orlen będzie
                    skazany na przejęcie przez któregoś z rosyjskich gigantów paliwowych" -
                    pisało "Wprost".

                    Proszący o zachowanie anonimowości analityk rynku paliwowego w rozmowie z "Rz"
                    stwierdził: "Popatrzmy na to chłodno. Kaczmarek publicznie odstrzelił sobie
                    stopę. Konsekwencją jest zablokowanie fuzji, na której miał zyskać Kulczyk, a w
                    przyszłości Jukos. W imię czego Kaczmarek zdecydował się na taki krok? Nie ma
                    żadnych dowodów, ale logika każe myśleć, że mógł to zrobić w imię interesu
                    jakiegoś koncernu, który chce zainwestować w polskie rafinerie. Nie słyszałem,
                    żeby interesowały się nimi korporacje zachodnie. A kto jest zainteresowany?
                    Niewątpliwie Łukoil".

                    Rosjanie z Łukoila, mimo niepowodzeń, mają nadal chrapkę na Rafinerię Gdańską,
                    chcą również budować sieć stacji benzynowych w Polsce. Mówią o tym oficjalnie.
                    Kaczmarek stanowczo zaprzeczył w rozmowie z nami, że łączą go jakieś związki z
                    wielkim rosyjskim koncernem. - Nie znam ludzi stamtąd. Nie utrzymywałem i nie
                    utrzymuje żadnych kontaktów z Łukoilem - stwierdził.

                    Osoba z branży naftowej, która w całym zamieszaniu trzyma stronę byłego
                    ministra, mówiła nam: "To Kulczyk wziął na siebie zobowiązanie, że skonsoliduje
                    rynek w Europie Środkowej, by następnie sprzedać udziały Jukosowi". O tym, że
                    Jukos chce odgrywać kluczową rolę w konsorcjum środkowoeuropejskim, ma mówić
                    notatka ABW z listopada 2002 roku. Trzy tygodnie temu Kaczmarek domagał się, by
                    ujawnić ten dokument opinii publicznej.

                    Wiesław dosypuje do pieca

                    Sam Kaczmarek, jak wiadomo, stara się wytłumaczyć swoje zachowanie w sposób
                    prozaiczny. Mówi, że jedynie zareagował na nieprzychylny tekst w "Gazecie
                    Wyborczej", w którym przeczytał, iż on sam nie ma czystego sumienia w sprawie
                    zatrzymania prezesa Modrzejewskiego. Na początku kwietnia wywołał burzę, której
                    konsekwencje trudno dziś przewidzieć. Na dodatek kilka dni później "dosypał do
                    pieca", potwierdzając pod nazwiskiem, że w 2002 roku Jan K
                    • franzmaurer Re: Haki w ropie ;) 28.04.04, 08:53
                      Nie całe weszło smile

                      Wiesław dosypuje do pieca

                      Sam Kaczmarek, jak wiadomo, stara się wytłumaczyć swoje zachowanie w sposób
                      prozaiczny. Mówi, że jedynie zareagował na nieprzychylny tekst w "Gazecie
                      Wyborczej", w którym przeczytał, iż on sam nie ma czystego sumienia w sprawie
                      zatrzymania prezesa Modrzejewskiego. Na początku kwietnia wywołał burzę, której
                      konsekwencje trudno dziś przewidzieć. Na dodatek kilka dni później "dosypał do
                      pieca", potwierdzając pod nazwiskiem, że w 2002 roku Jan Kulczyk, Leszek Miller
                      i Aleksander Kwaśniewski w czasie nocnej narady w Pałacu Prezydenckim ustalali
                      skład rady nadzorczej Orlenu. Tym samym włączył do całej sprawy Kwaśniewskiego,
                      zmuszając go do składania publicznych wyjaśnień. Prezydent musi spodziewać się,
                      że po powstaniu komisji śledczej do zbadania afery Orlenu, zaczną się dyskusje
                      o konieczności jego wezwania na przesłuchanie.

                      Tymczasem fuzja z MOL, której tak bardzo chciał Kulczyk, oddaliła się, być może
                      na zawsze.
                      - Zbigniew Kaniewski (minister skarbu - red.) nie chciał w ostatnich dniach
                      żadnych papierów do rekomendacji w tej sprawie. Fuzja padła - opowiada nasz
                      informator z branży naftowej. Wiadomo, że Orlen zabiega u Węgrów, by dalej
                      rozmawiać o połączeniu firm. Tyle że po wejściu obu krajów do Unii Europejskiej
                      fuzja obu koncernów nie będzie już tak prostą sprawą. Na przeszkodzie mogą
                      stanąć unijne przepisy.

                      - Kulczyk musi być wściekły. Przy przyjaznym premierze nie udało mu się kupić G-
                      8, nie zdołał połączyć Rafinerii Gdańskiej z Orlenem i na koniec jeszcze ta
                      nieszczęsna fuzja z MOL. Możliwe, że w tej sytuacji Kulczyk, by skupić rynek,
                      będzie chciał powrócić do koncepcji połączenia grupy Lotos z Orlenem - mówi nam
                      analityk rynku paliwowego.

                      Kaczmarek w tej historii zadarł z mocnymi graczami. Boleśnie ugodził premiera,
                      chcąc nie chcąc popsuł interes najbogatszemu Polakowi, wreszcie dopiekł
                      prezydentowi, mówiąc o nocnej naradzie w jego pałacu.

                      Informator blisko związany ze środowiskiem lewicy: - Gdyby było "coś mocnego w
                      tej historii z Łukoilem", to papiery na Kaczmarka wylądowałyby na stole, żeby
                      go skompromitować i uratować fuzję, na której tak bardzo zależało Kulczykowi. A
                      Wiesław niszczony będzie tak czy inaczej. Tego, co zrobił, "układ" nie puści mu
                      płazem. Z drugiej strony, Kaczmarek jest człowiekiem, który ma w zanadrzu worek
                      z różnymi tajemnicami. Zawsze może się odwinąć. -
                      • przycinek.usa swietny artykul. ale mamy kolejne w GW. 29.04.04, 06:24
                        Wojna służb specjalnych
                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2047420.html
                        Wojciech Czuchnowski 29-04-2004, ostatnia aktualizacja 28-04-2004 20:57

                        Materiały obciążające wiceszefa ABW pułkownika Mieczysława Tarnowskiego
                        wojskowe specsłużby przetrzymywały prawie dwa lata. Wiemy, co to za materiały i
                        jak zostały ujawnione. Nie wiemy dlaczego.

                        Sprawą pułkownika Tarnowskiego zajmie się w czwartek sejmowa komisja ds. służb
                        specjalnych. Proszony przez "Gazetę" o rozmowę Tarnowski odmówił, dopóki nie
                        złoży wyjaśnień posłom.

                        Speckomisja zajmuje się nieprawidłowościami, do których doszło przy
                        zablokowania przed miesiącem generalskiego awansu Tarnowskiego. Nominację
                        podpisaną już przez premiera i prezydenta cofnięto 26 marca na wniosek szefa
                        ABW Andrzeja Barcikowskiego. Ten ostatni otrzymał od gen. Marka Dukaczewskiego,
                        kierującego Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, wiadomość, że Tarnowski w
                        czasach PRL był tajnym współpracownikiem kontrwywiadu wojskowego. Po cofnięciu
                        awansu Tarnowski ogłosił, że z końcem kwietnia przechodzi na emeryturę.

                        Odtworzyliśmy przebieg wypadków, które wywołały kolejny skandal wokół polskich
                        służb specjalnych oraz oskarżenia o "dziką lustrację".

                        Co jest w tych kwitach?

                        Tarnowskiego obciążają dwa dokumenty. Pierwszy to pochodząca z 2002 r. relacja
                        funkcjonariusza WSI, że Tarnowski został zwerbowany w 1978 r. w szkole
                        podchorążych wojsk łączności. Nadano mu pseudonim "Alfa". Dokument drugi to
                        tzw. rejestr zainteresowań operacyjnych kontrwywiadu wojskowego PRL. Tarnowski
                        figuruje tam wśród ok. 90 tys. nazwisk jako "źródło agenturalne pozyskane na
                        zasadzie dobrowolności".

                        To wszystko. Nie ma zobowiązania do współpracy, raportów, pokwitowań przyjęcia
                        pieniędzy, nie ma historii pracy domniemanego agenta.

                        Pułkownik, który od 1990 r. jest w UOP, wiele razy przeszedł przez procedury
                        lustracyjne. Był szczególnie sprawdzany, bo jako jeden nielicznych oficerów
                        służb miał certyfikat dostępu do tajemnic NATO. Niczego nie znaleziono. Dopiero
                        relacja z 2002 r. stała się bodźcem do nowych poszukiwań.

                        Rozmowa na lotnisku

                        Jak WSI trafiło na ślady współpracy Tarnowskiego z kontrwywiadem? Po przejęciu
                        władzy przez SLD w 2001 r. nowe kierownictwo WSI zbierało informacje na temat
                        szefa tych służb za czasów AWS Tadeusza Rusaka. Rusak wcześniej był szefem
                        krakowskiej delegatury UOP, a Tarnowski jego bliskim współpracownikiem. Kiedy
                        Rusak awansował na szefa WSI, rekomendował Tarnowskiego do centrali UOP.

                        Poszukiwania materiałów były trudne, bo WSI przekazała swoje archiwa do IPN.
                        Ale nie wszystkie. Zachowano m.in. rejestry zainteresowań. Znajdowali się w
                        nich zarówno współpracownicy, agenci, jak i osoby śledzone przez kontrwywiad
                        wojskowy. Żmudne przeglądanie rejestrów przyniosło odkrycie zapisu na temat
                        Tarnowskiego.

                        Jesienią 2003 r. gen. Dukaczewski wezwał nagle Tarnowskiego na lotnisko, z
                        którego odlatywał właśnie w podróż zagraniczną. O spotkaniu Tarnowski
                        opowiedział przed speckomisją. Na lotnisku Dukaczewski powiedział Tarnowskiemu
                        o tym, że "są na niego materiały". Oficer WSI: - Typowa metoda reaktywowania
                        uśpionego agenta. W takich rozmowach nie pada zbyt wiele słów, nie ma żadnych
                        gróźb. Prowadzący ją oficer oczekuje powrotu do współpracy...

                        Tarnowski zlekceważył całe zdarzenie, opowiadał nawet o nim znajomym w
                        kategoriach anegdoty

                        Wersje Dukaczewskiego

                        Zapytaliśmy gen. Dukaczewskiego o spotkanie na lotnisku, odmówił odpowiedzi.

                        Kiedy wybuchła sprawa anulowania awansu Tarnowskiego i pojawiły się informacje,
                        że WSI dokonało "dzikiej lustracji", generał wydał oświadczenie, że nie miał z
                        tym żadnego związku. Ale później przed sejmową speckomisją 20 kwietnia mówi co
                        innego. Przyznaje, że osobiście zgłosił się od szefa ABW Barcikowskiego z
                        wiadomościami o Tarnowskim.

                        Nieco inaczej przestawia to w wywiadzie dla "Polityki": "Kiedy zapytano mnie w
                        związku z nominacją, czy mam zastrzeżenia, odpowiedziałem, że są wątpliwości, i
                        przekazałem je telefonicznie ministrowi Barcikowskiemu".

                        Pytanie o przyczynę

                        Odtworzenie tych wydarzeń nie daje odpowiedzi na zasadnicze pytania: dlaczego
                        sprawa wypłynęła akurat teraz i jaki był cel "rozmiękczania" Tarnowskiego w
                        czasie spotkania na lotnisku. Teorii jest kilka.

                        Teoria pierwsza (lansowana przez osoby życzliwe Tarnowskiemu): - Pułkownik był
                        przeszkodą w realizacji kontraktów paliwowych na dostawy ropy do Polski. - Jego
                        opinie i działania kolidowały z planami rządu - mówi jeden z polityków.
                        Tarnowski podpisał notatkę ABW z listopada 2002 r. informującą o podróży
                        szefostwa Orlenu samolotem Jana Kulczyka do Rosji na negocjacje z koncernem
                        Jukos. Do tej notatki - jeszcze nieujawnionej - odsyłał posłów ze speckomisji
                        Wiesław Kaczmarek, b. minister skarbu.

                        Tarnowski ma również dużą wiedzę na temat państwowych kontraktów na usługi
                        informatyczne oraz na produkcję dokumentów. Wszędzie tam występują grupy
                        interesów, z którymi mógł wejść w konflikt.

                        Teoria druga (aktualni funkcjonariusze ABW): Tarnowski stał się ofiarą wojny
                        służb. ABW - a wcześniej UOP - nie chciało współpracować z WSI w sprawach
                        wykrywania szpiegów (głównie rosyjskich) będących oficerami WSI. Konflikt miał
                        się szczególnie zaognić minioną zimą, po żenującej wpadce podporucznika WSI,
                        który sam zgłosił się od ambasady rosyjskiej z propozycją przekazywania tajnych
                        dokumentów. Szpiega wykryła ABW.

                        Teoria trzecia (byli funkcjonariusze zwolnieni z UOP m.in. przez Tarnowskiego
                        po dojściu SLD do władzy): - Na Tarnowskim zemścili się dawni oficerowie
                        kontrwywiadu wojskowego PRL. Oficer prowadzący Tarnowskiego nie mógł
                        ambicjonalnie znieść, że jego uchol [agent - red.] pnie się w górę - przekonuje
                        funkcjonariusz UOP.

                        Kim jest Tarnowski

                        50-letni Mieczysław Tarnowski do 1989 r. służył w jednostkach radiolokacyjnych
                        Ludowego Wojska Polskiego. Po Okrągłym Stole próbował założyć w wojsku związki
                        zawodowe i związał się krakowskim Komitetem Obywatelskim "S". W 1990 r. trafił
                        z polecenia Jana Rokity do UOP - weryfikował funkcjonariuszy krakowskiej SB,
                        potem został wiceszefem delegatury UOP w Krakowie. W 1998 r., po objęciu rządów
                        przez AWS przeszedł do Warszawy i został zastępcą szefa UOP. Kiedy władzę
                        przejął SLD, Tarnowski likwidował UOP i utrzymał się na stanowisku zastępcy
                        szefa już w ABW.
                        • heimer Re: swietny artykul. ale mamy kolejne w GW. 29.04.04, 10:18
                          Czyli wszystko sie kreci wokol ropy. Czyli gigantycznych pieniedzy.
                          Tylko co tam robia sluzby specjalne? Niedobrze.
                          • franzmaurer Re: swietny artykul. ale mamy kolejne w GW. 29.04.04, 11:26
                            heimer napisał:

                            > Tylko co tam robia sluzby specjalne? Niedobrze.

                            Jak to co??? Zarabiają. Księgowość w spec-służbach jest bardziej wirtualna niż
                            kreatywna księgowość Enronu. Pod mylącymi nazwami można tam zaksięgować
                            wszystko, w "koszty operacyjne" wpuścić kasę na łapuwy - nie ma bola żeby ktoś
                            to potem zweryfikował.
                            Sprowadzisz im Deloitte & Touche żeby zrobić audyt???
                            Historie opisywane przez Urbana o kredytach branych z Kredyt Banku (chyba?) pod
                            zastaw słoika z jakimś jadem wcale chyba nie należą do wyssanych z palca.
                            Może zastaw był trochę inny - np. jakieś lewe 'dzieło sztuki'. W tym kraju
                            wszystko jest do zrobienia... Witold Zarazka kupił w renomowanym domu
                            aukcyjnym 'lewy' obrazek za duuużą kasę...
                            Zresztą chyba w ABW też już była jakaś grubsza afera - oficer prowadzący
                            wykreował jakiegoś wirtualnego "informatora", ktorego oczywiście sowicie
                            opłacał... prawdziwi informatorzy ryzykując życiem nie robią tego chyba za
                            średnią krajową i raczej nie podpisują listy płac.

                            To jest bagno o którego głębokości pewnie sami w nim pływający nie mają pojęcia.
    • przycinek.usa Re: Kulczyk-Orlen-Kaczmarek 19.04.04, 19:11
      "To jest pytanie, na ktore nie umiem sobie odpowiedziec."

      No i my ci nie pomozemy!

      Najwazniejsze, ze jak sie zra, to znaczy ze mamy pluralizm w pelni,
      konkurencje, ze tak powiem; silna konkurencje, bo jak dysponuja smutnymi panami
      na telefon, to znaczy, ze nic nieprzewidzianego nie moze sie stac.

      Problem oczywiscie pozostaje, jakie beda zapadac decyzje polityczne za zgoda
      Kulczykow, czy beda korzystne dla jednych, czy tez korzysci wystarczy dla
      obywateli? Moze po prostu Miler boi sie leciec do Irlandii osobnym samolotem,
      sadzac poniekad slusznie, ze wystepuje wzmozone niebezpieczenstwo wystapienia
      inwersji?

      • heimer Re: Kulczyk-Orlen-Kaczmarek 19.04.04, 22:38
        przycinek.usa napisał:

        > "To jest pytanie, na ktore nie umiem sobie odpowiedziec."
        >
        > No i my ci nie pomozemy!

        smile)) a taka mialem nadzieje smile


        > Moze po prostu Miler boi sie leciec do Irlandii osobnym samolotem,
        > sadzac poniekad slusznie, ze wystepuje wzmozone niebezpieczenstwo wystapienia
        > inwersji?

        Dokladnie to samo pomyslalem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka