glupi_jasio
16.03.11, 15:12
Unia Europejska (Berlin i Paryż) ma pomysł na kryzys strefy euro, którego źródłem były m.in. unijne regulacje i biurokratyczne oszustwa w Grecji.
To pakt na rzecz konkurencyjności, do którego mają obowiązkowo przystąpić kraje strefy euro, a pozostałe kraje Unii - wedle życzenia.
"Chodzi o pakt, znany dotąd jako Pakt na rzecz konkurencyjności, który jest efektem pomysłów zaprezentowanych przez Francję i Niemcy na poprzednim szczycie w Brukseli 4 lutego, by zacieśnić integrację w ramach eurolandu poprzez silniejsze zarządzanie gospodarcze. Projekt przygotowany przez Van Rompuya zakłada, że pakt jest otwarty dla krajów spoza strefy euro, pod warunkiem, że zobowiążą się one do wdrożenia jego postanowień."
fakty.interia.pl/swiat/news/jest-pakt-na-rzecz-euro-polska-przystepuje,1608865
Co jest w tym pakcie?
Harmonizacja podatków, np. CIT, "wspólne" euro-definiowanie celów gospodarczych państw, zobowiązania gospodarcze państw, rozliczane w okresie rocznym, sprawozdawczość...
Szczyty w ramach paktu mają odbywać się raz w roku, zawsze przed marcową Radą Europejską (formalny szczyt UE poświęcony sprawom gospodarczym). Pakt zakłada, że cele polityk gospodarczych będą uwzględniane wspólnie, ale środki do ich realizacji będą w kompetencjach narodowych, dobierane według uznania każdego z państw, z uwzględnieniem zróżnicowanych struktur gospodarek krajowych i różnych punktów wyjścia. Sprawdzeniu, czy kraje wypełniają swoje obietnice, będzie służył system wskaźników dotyczących konkurencyjności, wydajności i kosztów pracy, stabilności finansów publicznych itd.
"
Szczyty w ramach paktu mają odbywać się raz w roku, zawsze przed marcową Radą Europejską (formalny szczyt UE poświęcony sprawom gospodarczym). Pakt zakłada, że cele polityk gospodarczych będą uwzględniane wspólnie, ale środki do ich realizacji będą w kompetencjach narodowych, dobierane według uznania każdego z państw, z uwzględnieniem zróżnicowanych struktur gospodarek krajowych i różnych punktów wyjścia. Sprawdzeniu, czy kraje wypełniają swoje obietnice, będzie służył system wskaźników dotyczących konkurencyjności, wydajności i kosztów pracy, stabilności finansów publicznych itd.
Co roku każdy szef państwa lub rządu podejmować będzie konkretne zobowiązania krajowe - głosi przyjęty dokument. - Wykonywanie zobowiązań i dokonywanie postępów na rzecz realizacji wspólnych celów politycznych będzie monitorowane co roku - na podstawie sprawozdania przygotowywanego przez Komisję Europejską - na szczeblu politycznym przez szefów państw lub rządów strefy euro i innych państw uczestniczących w pakcie".
Duszny zapach rosnącej biurokracji i przeniesienie definicji celów gospodarczych od sygnatariuszy paktu do wspólnoty... czyli Berlina, Paryża, Brukseli.
Polska nie musi przystępować do paktu, ale Donald Tusk tego chce. Wielka Brytania i Czechy chcą zostać poza paktem.
Ciekawa dyskusja tej kwestii u Kuźmiuka:
zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/287684,tusk-chce-paktu-na-rzecz-konkurencyjnosci
Czy od tego - będzie się żyło w Polsce jeszcze lepiej?