vice_versa
11.10.11, 07:26
Po wyborach trzeba się rozprawić z tymi mitycznymi obiecanymi 300mld pln uzyskanymi z UE.
300 miliardów, 300 000 000 000...
DUŻO ZER a ile w tym WARTOŚCI???
Dedykacja:
Dedykuję to tym wszystkim, którzy wierzą, że gonimy Europę...
Jak "nadgoniliśmy" Unię w ostatnich 7 latach?
Czyli chwila prawdy...
Disclaimer:
Tu będzie o innej prawdzie niż ta jedyna i niepodważalna, proszę nie mieć pretensji, dalszy ciąg czytacie Państwo na własne ryzyko. Będzie o liczbach bezwzględnych, o tym co z nich wynika jak się ma do propagandy sukcesu i jak to świadczy o ekonomistach, politykach, i tych wszystkich którym się jeszcze marzą sukcesy gospodarcze rządu...
----
PROLOG:
Są takie posty, które nic a nic nie tracą na aktualności:
forum.gazeta.pl/forum/w,17007,33646601,33646601,EU_ma_budzet_.html
"Te 60 mld to jest ciut więcej niż roczny deficyt UK...
Innymi słowy cała UE drukuje CO ROKU min. 5 razy więcej pustego pieniadza niż
w ciągu 7 lat Polska "dostanie" z EU.
W dodatku ta deprecjacja to jest PROCENT SKŁADANY, pusty pieniądz wyemitowany
w roku pierwszym też będzie deprecjowany w roku kolejnym. Efekt???? Nie wiem,
nie chce mi się tego liczyć ile to jest 3% corocznie przez 7 lat od tych
50ciu mld Euro pustego pieniądza... A przecież ten pusty pieniądz też
pracuje i podwyższa PKB...
Ja tylko jestem pewien, że całość wydatków na fundusze strukturalne, spójność
i solidarność EU będzie mniejsza niż procent składany deficytów budzetowych
najbogatszych państw EU z pierwszego tylko roku... Dobre, nie???"
----------
Pamiętam, że gdy Marcinkiewicz krzyczał swoje "Yes, yes, yes" ROCZNY deficyt UK wynosił 47mld Euro(po przeliczeniu na EUR) a POLSKIE SIEDMIOLETNIE TRANSFERY z UE do PL (bez uwzględniania składki!) miały wynieść 60mld EUR. A więc współczynnik wynosił 1,276. 1,276 rocznego deficytu samej UK dostaliśmy w ciągu 7 lat.
A TERAZ w 2011r.
UWAGA! To jest SENSACJA! :
Prognozy deficytu Office for Budget (Ir)Responsibility są na poziomie 143mld GBP, a rzeczywisty najprawdopodobniej będzie w okolicach 148mld GBP, bo już w połowie roku mówili, że niedoszacowali.
Teraz: przyjmijmy 145mldGBP i policzmy ile to jest mld PLN wg kursu dnia- 4,95pln
717,75 mld pln ????
A teraz współczynnik... 1,276
Czyżby 915,8mld ???
Ups... Ups... Ups...
Czyżby właśnie się okazało, że 60mld Eur za Marcinkiewicza REALNIE było warte WIĘCEJ niż 300mld pln Tuska???
To co liczymy jeszcze raz?
To ile tych mld powinnien wynegocjować Tusk aby proporcje do najbogatszych się nie zmieniły a przecież mieliśmy gonić, źle mi się wydawało???
A jeśli proporcje tak dramatycznie zmieniają się na naszą niekorzyść, to CO ROBIĄ EKONOMIŚCI, ŻE TEGO NIE WIDZĄ????
Acha, jeśli mi ktoś tu zarzuci, że UK to nie jest dobry przykład bo utrzymuje wysoki deficyt, nawet wyższy niż Polska to ja się naturalnie zgadzam co widać np. tu:
www.telegraph.co.uk/finance/economics/8473715/EU-states-with-the-biggest-deficits-and-debts-in-graphs.html
Co absolutnie nie podważa faktu, że nawet gdyby UK miała dziś deficyt w wysokości POŁOWY tego co ma, czyli prowadziłaby niezwykle restrykcyjną politykę monetarną TO NADAL obiecane 300mld pln (przedwyborczo, jak gruszki na wierzbie) to JEST proporcjonalnie MNIEJ niż uzyskał Marcinkiewicz!!!
Więc. Nawet GDYBY uznać, że UK nie jest reprezentatywna dla wszystkich wielkich krajów, i przyjąć o 50% niższy deficyt mają to...
I TAK...
NADAL... Powinno być... 458mld!!!
A TUSK CHCE... 300mld pln
czyli
UWAGA!!!
O 50% MNIEJ
niż gdyby proporcje z 2005 względem deficytu UK zostały utrzymane...
O ile więc na lata 2014-2020 dostaniemy więc 300mld pln, stosunek rocznego deficytu UK do 7letniej pomocy unijnej z 1,276 w 2005r. w 2011r. ZMALEJE do (SIC!!!!) 0,4179.
300mld stanowi więc zaledwie 1/3 tego co w ciągu 1 roku drukuje UK, a jeszcze 6lat temu zakontraktowaliśmy w Unii 1,276 rocznego angielskiego deficytu budżetowego...
ZAMIAST DOGANIAĆ UE nasza podstawa maleje, a WARTOŚĆ pomocy strukturalnej mierzona proporcją do deficytu budżetowego UK DRAMATYCZNIE SPADA...
Ponieważ liczby te zależą od budżetu CAŁEJ UE, to powstaje pytanie JAKIM CUDEM aż tak zmieniają się te proporcje w CZASIE??
Odpowiedź jest jedna: średnia unijna rośnie ZNACZNIE WOLNIEJ niż NAJWIĘKSZYCH!!!
Co w zasadzie samo w sobie jest bezcenną obserwacją dowodząc wprost ZWIĘKSZANIA się dysproporcji a nie jakiegokolwiek wyrównywania szans... Chyba, że Polacy mają rację a matematyka oraz liczby bezwzględne się nie liczą, a Anglicy czy Niemcy racji nie mają bo je liczą...
Jakich doradców ma Płemieł, że takie argumenty NIE ISTNIEJĄ?
Jak można wychodzić z pozycji negocjacyjnej na (nieosiągalnym) poziomie 300mld pln, skoro EWIDENTNIE WIDAĆ, że powinno to być co najmniej 450mld???
Jak bardzo nasza gospodarka zostanie zdegradowana zanim zobaczymy kto robi nas w konia za pomocą liczb bezwzględnych i procentu składanego???
Jak długo pozwolimy rządzić chciwym idiotom patrzącym na ZERA, a nie patrzącym na ZASADY?
Widać już że ideologia twardego pieniądza w którą wierzą nasi ekonomiści to w istocie BEZRADNOŚĆ NIEWOLNIKA, który nie ma know-how i nie rozumie jak pieniądz działa? Tak się eksportuje ideologię !!! Kiedyś Fulbrighty, Moskiewskie Instytuty Ekonomiczne, dziś Bruksele...
Twardy pieniądz w ojczyźnie Kopernika, miękki u tych, którzy stosują prawo Kopernika...
REALNIE dostaniemy więc MNIEJ ale politycy ochoczo zakrzykną, że dostaliśmy 3 i 1/3 RAZA WIĘCEJ!!! 300mld pln to jest 68mld eur czyli żeby utrzymać stan dofinansowania przez UE powinno nam przynajmniej zrekompensować inflację. Tymczasem te 8mld oznacza że przez ostatnie 7lat inflacja w UE musiałaby być na poziomie ok.1,55%! Policzcie sobie, voila! Czyli EU nawet nie pokrywa własnej inflacji!!!
Tak się Proszę Państwa SPRZEDAJE NIEPODLEGŁOŚĆ a kupuje JESZCZE WIĘKSZE ZERA!
O tym, że tak MUSI być, bo tak zbudowany jest ten system pisałem w 2005!!!
I zapewniam: żaden ekonomista nie weźmie i nie zrobi podobnych zestawień, żaden polityk nie obroni Polski przed tym, o czym nie ma bladego pojęcia... Wszyscy dają się omamić liczbom i wciągnąć w propagandę przyrastających zer, nikt nie pilnuje ISTOTY i SYMETRII...
To co wykazałem powyżej pokazuje na jak wielkim blefie opiera się cała EU, i że na dłuższą metę tylko hołdy lenne nas czekają i łaskawość Kanclerz mogą zwolnić pomniejsze narody od trybutów, nawet jeśli system mami nas, pokazując jaką hojną to mamy Panią Kanclerz.
Taka jest magia procentu składanego!
W ramach polemiki zapraszam do wspólnej zabawy/poszukiwań.
Proponuję poszukać i znaleźć prawidłowość ODWROTNĄ niż ta, którą wykazałem wyżej, tzn taką w której relacja rocznego przyrostu pustego pieniądza(deficytu) w dowolnym dużym kraju UE w stosunku do siedmioletnich funduszy zakontraktowanych w budżecie UE, WZROSŁA w przeciągu ostatnich 6 lat.
Wybieramy jakiś duży kraj EU.
Bierzemy proporcję deficytu budżetowego z 2005r (wg ÓWCZESNYCH KURSÓW) dowolnego dużego kraju UE (min. 20mln ludzi) do ówczesnej pomocy strukturalnej otrzymanej przez Polskę w latach 2007-2013 (60mldEur) i porównujemy to z deficytem z roku 2011 tego kraju i tymi 300mld pln. Szukamy takiego rozwiniętego państwa w EU, dla którego ten współczynnik na przestrzeni 7lat i przy założeniu wynegocjowania 300mld WZRÓSŁ a nie spadł. Zobaczyć jak rozkłada się tempo przyrostu bazy monetarnej wewnątrz UE w poszczególnych krajach w stosunku do Polski...
Niech to będzie wyzwanie. Może choć trochę osłabi to zapał platformianych prestidigitatorów zmuszając do pewnej dyscypliny poznawczej.
Jestem przekonany, że zestawiając z deficytem Niemiec, Francji, Włoch czy Hiszpanii proporcje będą równie nieciekawe jak