bagracz
16.09.12, 09:56
Dziwi mnie, że prawdopodobnie, bardzo brzemienne w skutki decyzje jakie zapadły w minionym tygodniu, nie zyskały specjalnej uwagi na tym szanownym forum.
Być może kolejne QE już się opatrzyły i nie robią na nikim specjalnego wrażenia.
Być może, były przez wszystkich tak wyczekiwane, że gdy już je ogłoszono, to przyjęto to jako coś całkowicie normalnego i zwykłego.
Ja myślę jednak, że drukowanie nie jest czymś normalnym. Szczególnie wtedy, gdy odbywa się w tym samym czasie, w różnych miejscach globu. A na dodatek, powody (przynajmniej te deklarowane) są inne.
Jaka jest więc praprzyczyna tego drukowania? I czy ta praprzyczyna może być wspólna dla
obserwowanych wypadków?
Jest dość oczywiste dla mnie, że gdyby nie siedziało coś głębiej, to zarówno na wysokie bezrobocie, jak i ratowanie strefy euro znaleziono by inne lekarstwa. Być może, nie definiowano by nawet powyższych powodów jako jakichś kluczowych bolączek.
Wydaje mi się, że tą praprzyczyną jest brak kasy. I nie ma chyba wielkiego sensu akurat tutaj, zagłębiać się dalej. Co spowodowało ten brak kasy, gdzie te braki występują itp.
Owszem, brak kasy jest skutkiem. Ale również przyczyną obecnych wydarzeń.
Są oczywiście i inne powody, ale wszystkie one wynikają z braku kasy w pewnych, bardzo istotnych z punktu widzenia obecnej grupy trzymającej władzę, miejscach.
Dlatego tą kasę się sypie. To tu, to tam. To pod tym pretekstem, to pod innym.
I wszyscy oddychają z ulgą. Dlaczego oddychają z ulgą? Bo kasy brakuje w gospodarce, a właściwie na tzw. "rynkach". Co to dawno od gospodarki się oderwały i uleciały w otchłań finansowej nirwanny.
Mamy już przyczynę i niestety tego procesu nie można zatrzymać. Kasy będzie brakować coraz bardziej. Im wiecej się jej dosypie to tym bardziej jej będzie brakować. Tak jak im bardziej Kubuś Puchatek sprawdzał czy jest miód w słoiku to tym bardziej go tam nie było.
To jaki będzie skutek?
Moim zdaniem "rynki" oderwane od gospodarki powodują fałszowanie rzeczywistości, co prowadzi do złej alokacji kapitału. Drukowana kasa prowadzi do inflacji. Gdy przestanie się opłacać produkcja, zacznie brakować towarów i wtedy ruszy hiperinflacja.
Czyli produkcja przestanie się opłacać jeszcze bardziej.
Ciekawe czy będzie kontrola cen i kartki na produkty.
Czy ktoś może skorygować te czarne wizje? Pocieszyć, wyprowadzić z błędu?