bagracz
22.04.13, 23:43
Obe te zjawiska, to oczywiście skutki a nie przyczyny.
Skutki, zwykle gwałtowne, uwalniania się skumulowanych sił w gospodarce.
Ale te skumulowane siły to też jakieś skutki czegoś.
Samą zaś przyczyną sprawczą, są natomiast warunki, jakie doprowadzają do kumulacji tych sił
w systemie złożonym, jakim jest gospodarka.
Prawie zawsze, powstanie takich warunków zawdzięczamy aktualnym elitom polityczno-finansowym. Które, chyba dla większych jaj, kreują się zazwyczaj na obrońców stabilności finansowej właśnie. I które zamiast z przyczynami, walczą bohatersko ze skutkami. No bo, z czymś muszą walczyć, by uzasadnić swą szczególną rolę. A nie będą walczyć przecież, sami ze sobą, co byłoby całkiem logicznym działaniem, jeśliby brać na poważnie ich deklarowane cele.
Tak zatem, jak to zwykle bywa, i inflacja i deflacja są przedmiotem trosk, zarówno różnej maści ekonomistów jak i ich mocodawców. Rządy, premierzy, banki centralne walczą z nimi, wywołują, hamują, stawiają za cel itp. Pełna komedia hiperaktywności w temacie skutków
i kompletna cisza w tematcie przyczyn. Czyli normalne, obserwowane nader często bicie piany z pełną powagą i nabożną swiętością. W końcu, jaki jest sens walki ze skutkami, zamiast z przyczynami, każdy sam sobie może dośpiewać.
Zarówno hiperinflacja jak i hiperdeflacja zatem, to to samo zjawisko. Zjawisko dostosowywania się systemu finansowego do rzeczywistości.
W obu przypadkach system dostosowywuje wartość (nie mylić z ilością) pieniędzy do tejże rzeczywistości. I w obu przypadkach wartość pieniędzy w systemie finansowym się zmniejsza. Bo gospodarka też się zmniejsza. Zmniejszają się zobowiązania. Bo albo są nierealne, albo są spłacane w ten czy inny sposób, albo ulegają zanikowi wraz z inflacją zobowiązań w hiperinflacyjnej wersji, którą kiedyś tutaj opisałem.
Czyli tak naprawdę, inflacja i deflacja, to to samo zjawisko, tylko manifestuje się w różny sposób. W żadnym razie nie są to przeciwstawne zjawiska jak się to przedstawia.
Złudzenie powoduje, najsilniej chyba, ich przeciwstawny wpływ na ceny.
W skrajnych przypadkach, hiperinfalcja i hiperdeflacja, efekt końcowy ma podobny. Pieniądz znika. Zwykle lokalnie. Ale być może będziemy świadkami zniknięcia globalnego.
Czyli waluty rezerwowej, dolara i być może wielu innych. Są spore szanse, a kiedyś jest ten pierwszy raz.
Pieniądz znika. Ale życie próżni nie znosi, a obopólne korzyści niewykorzystania.
Pojawia się znowu wymiana i lokalna i międzynarodowa. Najpierw barter a potem pieniądzem stanie się cokolwiek, co może spełniać jego funkcje.
Czyli złoto, srebro, bitcoin itp. Fiat money, przynajmniej międzynarodowo, nie ma obecnie większych szans.
Zabawa zaczynie się od początku. Czy jak chą cykliści, zacznie się nowy cykl.