Dodaj do ulubionych

Wasze zdanie...

10.05.13, 13:49
1. Na ile charakter pracy na wsi zmienił się na przestrzeni ostatnich lat?
2. Czy dzisiejszy sposób życia w środowisku wiejskim różni się od tego, który pamiętasz ze swojego dzieciństwa?
3. Na ile prowadzenie gospodarstwa tradycyjnego różni się od dzisiejszego?
Obserwuj wątek
    • byly-kadi Obserwacje wlasne, kadilakowe. 10.05.13, 16:14
      Zycie na wsi polskiej znam z obserwacji bezposredniej wsi polskiej. Siostra nabyla 4 ha ziemi z domem, dom wyremontowala i sluzy jako dom letniskowy. Ziemia lezy odlogiem. Po drugiej stronie ulicy mieszkaja rolnicy, dawniej chlopami zwani. Ich zycie zminilo sie od kiedy ich obserwuje .

      1. Na ile charakter pracy na wsi zmienił się na przestrzeni ostatnich lat?
      Charakter zmienil sie od wejscia do UE. Przed wejsciem Wladek ( gospodarz –chlop z dugiej strony ulicy) musial wstawac rano i obrabiac ziemie oraz karmic zywine. Teraz nie musi, bo zyje z doplat oraz emerytury swej babci. Ma wiecej ziemi, bo dzierzawi kolejne 4 ha od mojej siostry. Ziemia dalej lezy odlogiem, ino Wldek bierze na nia doplate. Siostra ma za to siweze mleko, zdaje sie ze krowie ( Wladek zostawiel sobie jedna , z milosci chyba) . Swinie wybil i zjadl, od kiedy Junia mu wyplacila kilkanascie tysiecy euro za udoskonalenie szamba na pomyje swinskie. Polowa tej kasy pojdzie chyba na nowa Wladkowa watrobe jednak.


      2. Czy dzisiejszy sposób życia w środowisku wiejskim różni się od tego, który pamiętasz ze swojego dzieciństwa?
      Tak. Dzis nie chleja bimbru tylko Piwo Mocne z wkladka, czyli dolana wodka Bolsa. Dzis namowic kogos ze wsi, zeby przyszedl i pomogl za dwie stowy dziennie przy pracach przy domu jest niemozliwe, mimo ze kasy nie maja bo nie pracuja a opierdalaja sie cale dnie. Kiedys postawilo sie flaszke kierownikow PGR i przyslala ludzi do roboty. Tu zaszla zmiana jak pisala Dabrowska.


      3. Na ile prowadzenie gospodarstwa tradycyjnego różni się od dzisiejszego?
      Najwieksza zmiana jaka zaszla ( znow ta Dabrowska) to ze sie skrocil czas pracy. Ci co na doplatach to se spia do poludnia zamiast wstawac jak glupi o 4 rano. Zycie na wsi stalo sie jakies bardziej ludzkie.
      • gambit_smolenski7 Re: Obserwacje wlasne, kadilakowe. 10.05.13, 16:58
        Hehe...
        Dobry tekst...
      • dorota_333 Re: Obserwacje wlasne, kadilakowe. 10.05.13, 17:51
        Na wsi jest duża nadpodaż ludzi, około miliona osób. Gdyby nie dopłaty, to nasz budżet nie udźwignąłby tego problemu - tym bardziej, że żadna władza nie ma pomysłu, co zrobić z tymi ludźmi.

        Środki na wieś w unijnej perspektywie budżetowej jeszcze są przyzwoite (= pozwalające jakoś "przepchnąć" problem). Co będzie potem, oto jest pytanie - w UE wiele może się zmienić.

        A poza tym, wszystko tak, jak pisze Kadi. Tyle, ze jest to racjonalne - jak ktoś ma z czego żyć i na piwko starcza, to po co sie wysilać. Pamiętaj, że większość na wsi - to nie są własciciele dobrze zarządzanych gospodarstw wielkotowarowych (jak mój sp. Dziadek), czyli przedsiębiorcy rolni, większość to bezrolna/małorolna hołota. Oni zawsze tacy byli.
        • llukiz Re: Obserwacje wlasne, kadilakowe. 10.05.13, 23:16
          Gdyby nie dopłaty, to nasz
          > budżet nie udźwignąłby tego problemu

          No ale przecież to my do unii płacimy składkę, a te dopłaty to są właśnie z tej składki.
          Nie wiem w ogóle jak można tak myśleć w kategoriach, że budżet by problemu nie udźwignął... Skoro nasz budżet nie musi udźwigać problemu ludzi zbierających puszki to czemu miałby udźwigać problemy innych ludzi. Przecież to absurd.
          • dorota_333 Re: Obserwacje wlasne, kadilakowe. 11.05.13, 16:12
            > Skoro nasz budżet nie musi udźwigać problemu ludzi zbierających pu
            > szki to czemu miałby udźwigać problemy innych ludzi.

            Chyba żartujesz. Pozbawisz milion ludzi podstawowego źródła utrzymania? To są potencjalni wyborcy.

            Problem jest rzeczywiście potężny i - tak sądzę - rozwiązywalny w perspektywie dekad. W sposób, że tak powiem, "naturalny".
    • krzysiekzlasu Re: Wasze zdanie... 10.05.13, 23:04
      Kiedyś jak ktoś był ze wsi to było to widać, słychać i czuć. Tak na moje oko różnice wynikały z innego dostępu do mediów: prasy, radia i tv. Prasa na wsi była, ale dostanie czegoś specjalistycznego nie wchodziło w grę. Dostanie magazynu audio-video czy czegoś o komputerach graniczyło z cudem. Radio też było, ale odbiór stacji z dala od nadajnika nie zawsze się udawał. To samo z tv. Jedynka była, dwójka już śnieżyła, o innych kanałach zapomnij. W mieście miałeś kablówkę lub przynajmniej dużo lepszy sygnał.
      Rewolucja zaczęła się wraz z pojawieniem się anten satelitarnych i magnetowidów. Rozrywka dostępna dla miastowych zawitała i na wieś. Można było zobaczyć te same filmy, obejrzeć te same teledyski, w ogóle coś obejrzeć. Ludzie patrzyli, uczyli się i zaczynali marzyć o czymś więcej niż nowy ciągnik. Różnice w sposobie myślenia wyrównał internet. Taki sam dostęp do informacji i rozrywki, Allegro z ofertą dużo większą niż lokalny składzik w GS'ie. Na tą chwilę dzieciaka z miasta i ze wsi raczej nie odróżnisz. Znikły kompleksy czy różnice w słownictwie.
      Sposób pracy też się zmienił, coraz mniej prac wymaga siły fizycznej, jest wszechobecna mechanizacja. Zniknęły małe gospodarstwa: mleka czy jajek na wsi niedługo nie kupisz. Kupowanie na wsi warzyw i owoców w sklepie to norma. 20 lat temu, gdy byłem w liceum, szokowały mnie opowieści anglistki, jak to w Anglii kupuje się jedzenie dla psów w puszkach. Jakże to? W puszce jedzenie dla kundla? Jakież to marnotrawstwo! Teraz mieszkam w małej mieścinie pod Poznaniem i są tu 4 zakłady fryzjerskie dla psów. Nie ma szoku, są kolejki i zapisy na wizytę.
      • przycinek.usa Re: Wasze zdanie... 21.05.13, 20:36
        Wy tu piszecie o jakis nowych czasach - ja pamietam czasy, kiedy na wsi nie spalo sie na materacu, ale na zbitej kupie siana przykrytej kocem. Nie bylo skarpetek, tylko buty. Chodzilo sie boso a w butach tylko do szkoly i kosciola. I tak dalej. Nie bylo wody biezacej, tylko balia i wiadro. Ze studni ciagnelo sie wode za pomoca kulki. Pamieta ktos jeszcze taki wynalazek? Jak sobie ktos we wsi kupil hydrofor, to ludzie sie schodzili z sasiednich wiosek ogladac. Nabilem sie kiedys na widly, to nie bylo lekarza. Ktos w rodzinie wbil sobie igle do szycia w noge, to czekal az wyjdzie z drugiej strony. Problemem byly infekcje kurczakow. Nie bylo telewizji, chociaz potem pojawily sie telewizory, chyba nazywaly sie ametyst, czy jakos tak. To byly juz te nowsze. Na rubina nikogo nie bylo stac. Wczesniej jeszcze byly takie czarnobiale z gruba szyba z przodu. Lampowe. Malo kto to mial. Byl tylko jeden program TV. Drugiego nie lapalo, bo za daleko a nikt nie mial porzadnej anteny. No i najwazniejsza rzecz - droga asfaltowa. Nie bylo. Droge zrobili jak juz czlowiek o wyjezdzie do Ameryki myslal. Na samym koncu. Nie bylo GSu. To sa jakies burzuazyjne pomysly miec GS we wsi. Do GSu sie chodzilo na piechote do glownej drogi.

        Czlowiek przezywal szok jak pojechal do miasta i siedzial w autobusie miejskim, w ktorym drzwi otwieraly sie automatem, a silnik byl w srodku, przy kierowcy przykryty pokrywa skorzana, na ktorej mozna bylo siedziec. Te autobusy strasznie halasowaly.

        Sam fakt, ze ktos pisze prace o postepie na wsi jest pewnym szokiem. -)

        To juz nie jest wies. Na moje oko to juz jest miasto od dawna.
        • zlotyrozbojnik Re: Wasze zdanie... 21.05.13, 22:24
          Święta prawda Przycinek smile ze swojej strony dodam, ze choć mieszkałem w małym miasteczku to co drugi dzień byłem na takiej wsi u rodzin swoich rodziców.

          I doskonale pamietam wóz drabiniasty do którego zaprzegalo sie konia - taki wóz miał drewniane koła obite metalowymi obreczami, więc na wiejskich wybojach to była dyskoteka z holistycznym masazem jak sie w nim siedziało trzymając nogi miedzy bocznymi drabinami do podtrzymywania siana. A prawdziwa wirtuozerią było jak ś.p. Dziadzio jechał z górki takim wozem cały zaladowanym zbożem w snopkach lub sianem. Serce podchodzilo pod gardło ale nigdy sie nie wywrocil, nawet gdy z górki ostre zakrety brał. A opony do kół pojawiły sie dopiero w latach 80tych, przynajmniej w moichnstronach, taka bida była i wtedy to był szczyt luksusu.

          Pamietam rownież jak ciocia kuciała mleko w drewnianej maselnicy aż wytrąciło sie masło. W latach 80tych zastąpiła ja .... pralka Frania i to wówczas tez był szczyt luksusu smile

          No i te domy, stodoły, walące się szopy, sienie, sąsieki smile u mnie wszystko to z bali drewnianych było a dachy kryte normalną słomą odpowiednio skręconą. Jak stopniowo słomę zastępowano w latach 80tych azbestowym eternitem to gospodarz domu tryskał dumą na tle innych chałup, które na taki luksus jeszcze sobie nie mogły pozwolić smile

          Żniwa to polegały na zwykłym koszeniu kosą przez ławę w sile wieku mężczyzn a za nimi podążały kobiety i dzieci co zbierały zborze, wiązały w snopki i zanosiły na większe kupki. Ja wkręciłem i podawałem powrósła a potem te snopki znosilem na kupki. Kłuło jak cholera, i zboże i chwasty, głownie osty rosnące w zbożu smile

          Jadlo sie własne produkty a w zimie przed wigilia biło sie wieprzka którego masarz krzyzowal do góry nogami na drzwiach od obory i wycinał poszczególne partie mięsa oraz czyscil jelita z fekaliow na kiełbachy i kaszankę. A potem nadmiar mięsa i kielbas przechowywalo sie pod dachem na strychu oraz w drewnianych beczkach przesypanych warstwami soli by zakonserwowac - lodówek rzecz jasna nie było więc to był jedyny sposób chowania mięsa.

          No i najlepszy wynalazek - tj. ziemianka. Do dziś pamietam w lecie smak zasiadłego mleka prosto z ziemianki - można je było z glinianego garnka nożem kroić.

          To tak w skrócie bo dużo by jeszcze pisać o tych pięknych czasach gdy żyło sie wolno, spokojnie, zgodnie z natura i porami roku i doby, a najdrobniejsze i proste rzeczy, ktorymi sobie czlowiek chcial urozmaicic wolny czas szczerze cieszyły.

          Pozdrawiam

          ZR smile
          • przycinek.usa Re: Wasze zdanie... 22.05.13, 01:13
            Woz drabiniasty nie kazdy mial. Ale faktycznie jak sie jechalo na tych kolach obitych blaha, to na kamieniach mozna bylo kozla fiknac. Wlasnie w ten sposob nadzialem sie na widly. Nie bylo opon. Jednak jazda na samym szczycie na kupie siana byla nagroda i patrzylo sie dookola jak krol. He he he. U mnie mleko zsiadle bylo normalnie z parapetu. Jedlismy na obiad ziemniaki z mlekiem zsiadlym. Pycha. Dzisiaj to nawet nie wiem jak to mozliwe, ze takie byly przysmaki. Ziemiaki gotowane na piecu weglowym, a nie na kuchence. W piecu trzeba bylo umiec napalic. W ogole wszystko sie gotowalo na piecu. Dzisiaj to juz chyba nikt tak nie potrafi. Nosilem do tego pieca wegiel wiadrami. I drewno i Trybune Ludu na podpalke. Przed zniwami jadlo sie na sniadanie owsianke posypana proszkiem kakaowym. To byl rarytas. Jak byl. To byla pycha. Hmm. Zupelnie inne czasy. Inne myslenie. Szlo sie w pole do roboty i to byla nobilitacja, ze starsi zabrali ze soba. A jak sie wieczorem wracalo - to glodno tak, ze nie wiadomo czy jedzenia dla wszystkich starczy. A ogorki z beczek pamietasz? Nie bylo ogorkow w sloikach, tylko beczki i zamykalo sie pokrywka drewniana i przykladalo kamieniem. O!
            • dorota_333 Re: Wasze zdanie... 22.05.13, 08:54
              Tak na marginesie Waszych wspomnień - niedawno uświadomiłam mojemu Ojcu, że wychował się w absolutnym luksusie ekologicznym smile Jadł na codzień żywność całkowicie naturalną, która dzisiaj jest albo niedostępna, albo bestialsko droga. Taki np. olej konopny, 100zł za litr mniej więcej.

              Kiedy mu powiedziałam, że tak jak on w dzieciństwie, tak teraz odżywiają się jacyś bardzo bogaci, zakręceni ekologicznie ludzie z Kalifornii, to się uśmiał.

              Co do tych Waszych opisów biedy - to nie wszędzie na wsi tak było.
            • zlotyrozbojnik Re: Wasze zdanie... 22.05.13, 15:09
              Hhhhhhh.... Ciekawe na jak wyglądały te widły na które sie nabiles, bo były dwa rodzaje - do siana i do gnoju. Pamiętasz różnicę ? smile

              Piec - o tak. To był standard, obity starymi kaflami, na środku płyta zeliwna z dziurami na obrecze o różnej średnicy a pod dziurami normalnie ogień buchal. U nas nie palilo sie węglem - był zbyt drogi. Normalnie drzewo naciupane na trzy rodzaje szczap - drobniutkie na expresowa rozpalkę, małe na rozpalkę i właściwe grube na porządny ogień. A z boku pieca po lewej stronie w korpusie pieca była cześć gdzie sie piekło chleb. Ciocia miała taka drewniana łopatę na długim drewnianym uchwycie i wsuwala głęboko za zweglone i zarzące sie kawałki drzewa pomaziany gesim piórem w żółtku jajka wyrosniety okrągły chleb. Potem jak wyciągnęła taki wypieczny chleb z pieca to on 2-3 kilo ważył. Robiła nożem przed ukrojeniem pierwszej pajdy znak krzyża na chlebie i kroiła grube pajdy. Jedna miała ze 30-35 cm, i jedliśmy je na kolacje po zniwach posmarowane własnym masłem od krowy, posypane gruboziarnistą szarą solą zapijajac mlekiem prosto od krowy smile

              Tak, praca była czymś na naturalnym i nikt nie utyskiwal. Ja choć byłem z miasta we wszystkim uczestniczyłem od małego. Sianokosy, sianie zboża, żniwa, wykopki, zbieranie buraków, kapusty.

              Zawsze przy wykopkach trzeba było uważać bo jak sie te maszyny obrotowe do rozbijania bruzd pojawiły to można było w dynie zaliczyć ziemniakami. Zbierało sie ziemniaki do wiklinowych kobialek i znosilo do wozu występując na furę. A zaraz potem tato z kuzynem tradycyjnie zbierali całą badylankę, zapalali i pieklismy sobie kiełbasę - ogień buchal z takiej nagromadzonej badylanki na 3 metry w górę i cieżko było na początku upiec bo żar był ogromny. Jak sie kiełbasę upieklo to potem do zaru ziemniaki sie pakowalo i po chwili jadlo sie ziemniaki pieczone.

              Oczywiście ze były beczki na ogórki. Weki to był luksus. U nas jeszcze tradycja było szatkowanie kapusty na wielkiej szatkownicy i pakowanie do dużych po 1,5m wysokości beczek. Pamietam ze było dwie warstwy całych główek kapusty przekładane poszatkowaną kapustą. Te całe główki pakowalo sie po to by pózniej zrobić golabki właśnie z liści kiszonej kapusty. Pycha wink no i cielo sie do metalowej balii ta kapustę, potem marchewke tez sie cielo w dużo mniejszej ilości niż kapustę, dodawalo kminek, sól i ubijalo smile

              Piękne czasy.

              Ps. Na razie dla wygody mieszkam w mieście bo blisko wszędzie ale wkrótce pobuduje dom na duzej działce rolnej przy lesie i w planach obowiązkowo bedzie ziemianka smile a w niej ziemniaki prosto ze wsi, kapustą, buraki, cebula, jabłka - wszystko ze wsi od naszej rodziny sprowadzone na jesień, zimę i wiosnę - byle do przednowka smile a rarytasem bedzie zasiadłe mleko smile
              • przycinek.usa Re: Wasze zdanie... 22.05.13, 18:07
                Ciekawys jak wygladaly? To byly te do gnoju. Woz mial 2 deski i malo miejsca. Widly lezaly tak, ze latwo sie bylo na nie przewrocic. No i jak to sie mowi - stalo sie. To sie czlowiek nauczyl jak widly klasc. Mysmy juz nie uzywali pieca do chleba. Latwiej bylo kupic. Tez mielismy franie, ale normalnie do prania. nie slyszalem o tym, zeby franie uzywac do czegos innego. To byl w sumie wielki postep, bo wczesniej pralo sie w balii. Co do pracy w polu to najwiecej bylo zbierania burakow. Mielismy tez porzeczki i agrest i to nie bylo zbyt przyjemne do zbierania. Byly tez jablonie. Mialem taka wielka podwojna drabine i worek do zbierania. Worek sie wieszalo na szyi i ladowalo ile sie da. smile

                Co do maszyn, to byla taka do szatkowania siana. Poniemiecka i zepsuta. Nikt nie wiedzial jak naprawic. Po prawdzie to nikt nie wiedzial do czego to sluzylo. I stala w stodole. Eternit natomiast pojawil sie w latach 70tych. Mysmy polozyli eternit na stodole za Gierka. To chyba byl 77 rok. Siedzialo sie wtedy w stodole jak byl deszcz i sluchalo jak krople uderzaja w dach.
                Bardzo romantycznie.
    • llukiz zawodzicie studenta 10.05.13, 23:19
      Autor miał nadzieję że tu mu się pomoże pisać rozprawę na "studiach" na zadany temat, a tu się sprytnie migacie od odpowiedzi. Nie bądźcie niepomocni. Pomóżcie studentowi. Odróbcie za niego pracę domową.
      • dorota_333 Re: zawodzicie studenta 11.05.13, 16:14
        Może lepiej, żeby został kafelkarzem?
        • byly-kadi Re: zawodzicie studenta 11.05.13, 17:50
          Kafelkarzem? Nie kazdy moze. Do tego trzeba miec dryg, niezla forme fizyczna, starannosc, wtrwalosc , troche kreatywnosci, wlasny naklad na samochod, narzedzia. Duzo latwiej zrobic licenjat z "zarzadzania" na WSP ( Wyzsza Szkola Podstawowa) . A moze i magisterke.
          • dorota_333 Re: zawodzicie studenta 12.05.13, 20:20
            Po góra roku bezskutecznego rozsyłania CV i wyczerpaniu się cierpliwości rodziców będzie musiał stanąć oko w oko z rzeczywistością. I wtedy zacznie się przyuczać na kafelkarza.

            Mam taki przypadek w rodzinie. Nikt chłopakowi nie wytłumaczył, że studiować warto tylko sensowne kierunki - no i studiował kilka lat jakąś "ochronę dóbr kultury" (serio, takie sa teraz kierunki studiów w Polsce).
            Teraz pracuje w Holandii jako robotnik budowlany i rodzina pieje z zachwytu, że chłopak zarabia.

            Jedno w tym wszystkim jest dziwne. jego ojciec jest robotnikiem wykwalifikowanym, z dobrym zawodem i stabilną pracą. Chłopak natomiast zaczyna swoją karierę zawodową od pozycji robotnika niewykwalifikowanego. Postęp.

            Taki to u nas boom edukacyjny. A to niewiniątko pyta o wieś polską smile
    • pannap2 Re: Wasze zdanie... 21.05.13, 12:44
      Hmm, tak niektózy mają rację. Jestem biednym studentem, który poszukuje odpowiedzi na te pytania. chce znać zdanie innych. Piszę pracę licencjacką i potrzebne mi to do badań. Więc moglibyście pomóc a nie pisać zbędne komentarze :p
      • dorota_333 Re: Wasze zdanie... 21.05.13, 17:18
        Pomagamy Ci uświadomić sobie rzecz fundamentalną: byle jakie studia są zyciową porażką. Utkniesz na całe lata w call center/makdonaldsie/zmywaku w Londynie.
      • zlotyrozbojnik Re: Wasze zdanie... 22.05.13, 15:17
        Kolego, najlepsza metoda na materiał źródłowy bedzie przeprowadzenie szczerych przyjaznych rozmów z dwoma rodzajami osób - 65-70 letnimi kobietami i mężczyznami z biednych wsi we wschodnich regionach Polski oraz z 30-35 latkami, którzy teraz gospodarzą na wsi uprawiając ziemie w tych wsiach. Weź sobie dobry aparat, pojedz tam w niedziele, weź jakieś drobne upominki. Pogadaj, porób zdjęcia. Przetworz informacje, przenieś na papier, pogrzeb w necie, okraść pracę zdjęciami. Wykonaj duży wysiłek a Ci sie opłaci. Wtedy pożytek bedziesz miał z obranej technologii pracy a nie z tematu ktory Ci na tej uczelni zadali.

        Tutaj, na forum, szukaj raczej inspiracji niż kogoś kto zastąpi Twoje lenistwo i brak ikry w działaniu smile

        No i jak już gitarę zawracasz to podziel sie po jakimś czasie w tym wątku jak Ci poszło smile
    • tomi_28 Re: Wasze zdanie... 22.05.13, 15:56
      Chciałem się wypowiedzieć, ale nie mieszkałem nigdy na wsi... Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka