Ten post jest przede wszystkim wyrazem mojej osobistej niezgody na to z czym ilekroć wejdę stykam się na tym Forum.
Post o potrzebie zachowania osobistej wolności od szubrawstwa. O tym, że zniewolone umysły zagrażają naszej wolności niszcząc naszą przestrzeń, burząc podstawowe więzi.
Upowszechnienie zajadłego hejtu jest dewastujące na wszystkich płaszczyznach, niezwalczany staje się normą społeczną, dotyka nas wszystkich.
Degraduje nas do poziomu plemiennego, odczłowiecza nas kawałek po kawałku, niepostrzeżenie, odziera nas z ludzkich cech.
Środki masowej manipulacji rozbudzają psychozy, podsycają i uzależniają do tego stopnia, że ludzie już nie mogą się obyć bez codziennych dawek seansów podłości. W ten sposób, żerując na tej naszej ludzkiej słabości, media zdobyły tyle przestrzeni publicznej zabierając nam NASZĄ WOLNOŚĆ, wolność myślenia ale i wolność od gwałtu, przemocy fałszu i tyranii kłamstwa.
To zjawisko przybrało rozmiary społecznej epidemii.
Być może Wy w Stanach, w UK nie zdajecie sobie sprawy ze skali tego zjawiska tu w Polsce.
Behawioralne warunkowanie umysłów przynosi dewastujące skutki tak dla jednostek jak i dla mikrospołeczności, również takich jak to Forum.
Najpierw widzimy efekty działalności: małość, podłość, żałosna cierpkość i zajadłość pojawiają się nieustannie...
Skutki są opłakane i to w wielu wymiarach: tym indywidualnym, ale i społecznym.
Być może nie macie świadomości jak dalece zainfekowane są umysły nadwiślańskich tubylców.
"Zniewolony umysł" jest tu figurą retoryczną, choć gramatyka nie w pełni istotę zjawiska.
Gramatycznie "zniewolony umysł" sugeruje bierność, fakt "bycia zniewolonym" przez kogoś innego. Tak nie jest.Te zniewolone umysły są jednocześnie "umysłami zniewalającymi" naszą przestrzeń, torpedując nasze rozmowy.Konsekwencją tego, że umysł musiał dać się zniewolić, jest paląca potrzeba dalszego zniewalania innych.
Burzenia wspólnej przestrzeni sposobem narzucanego dyskursu.
Wczoraj akurat ten nasz, polski problem zaniku zdolności do dialogu, porwanych więzi i konieczności ich odbudowy świetnie zdiagnozował i opisał prof. Nowak:
wpolityce.pl/polityka/269445-prof-nowak-histeria-nienawisci-godna-jest-hitlerowskiego-sturmera-to-ten-poziom-dzielenia-spoleczenstwa-nasz-wywiad
A przyczyny?
Przyczyny takiego stanu rzeczy wydają się więc głębsze niż zwykła jednostkowa choroba czy dysfunkcja umysłowa z jaką mamy do czynienia tu na Forum.
Jednostki o słabych charakterach bardzo chętnie te wzorce przejmują i powielają uważając je za zachowania społecznie pożądane i nobilitujące. Są po prostu za słabe, podatne na manipulacje i niezbyt mądre. Inteligentne - tak, mądre- nie.
To nie są ludzie wyznający jakikolwiek system wartości którego się trzymają- na tym właśnie polega słabość charakteru- to wytresowani reagujący behawioralnie żołnierze systemu. Oni już nawet NIE WIEDZĄ, że można inaczej. Że relacji ludzkich nie można barbaryzować w oparciu o plemienne instynkty. Na tym właśnie polega ich prymitywizm.
Do nich nie dociera tragizm ich postawy, żałosna małość. Są reaktywni, więc nawet się nie zastanowią nad takimi niuansami.
Tym jednostkom, zniewolonym powielana masowo głupotą, wydaje się, że każde szubrawstwo i każde świństwo wolno powielić, bo ani hamulce, ani przyzwoitość się nie liczą.
Zaczadzenie umysłów środkami masowej manipulacji u ludzi o słabych charakterach powoduje, że reagują jak psy Pawłowa...
Żeby nie być gołosłownym w tych diagnozach- macie przykład Doroty, którą na tyle BAWI ujawnienie rzekomego DONOSICIELSTWA Zelnika, że postanowiła w humorystycznym wątku umieścić tę informację. Jeśli kogoś faktycznie bawi ujawnienie rzekomego donosicielstwa - to rozsądny człowiek ma prawo pytać co w tym zabawnego...Skąd się taki niewątpliwie autentyczny rechot bierze?
Odpowiedź jest tylko jedna: ją to śmieszy TYLKO i WYŁĄCZNIE dlatego, że w zamyśle cała prowokacja miała ośmieszyć przeciwników politycznych.
Co innego powoduje umieszczenie postu o domniemanym donosicielstwie w wątku "Trochę humoru na dziś" jak nie plemienne schadenfreude z domniemanego zdyskredytowania się znanego aktora z przeciwnego obozu politycznego??? Uhahaha... stąd się właśnie bierze ten rechot.
Na tym właśnie polega behawioryzm psa Pawłowa- widzi miskę i zaczyna się ślinić.
Trzeba być ślepym by nie widzieć plemiennej, barbarzyńskiej zajadłości.
To ta zajadłość powoduje, że wiadomość smutna, o donosicielstwie, o tym zaprzeczeniu ludzkiej przyzwoitości wywoływała u kogoś radość, uśmiech i zamieszczanie w wątku razem z dowcipami. Trzeba mieć naprawdę podły charakter i zniewolony umysł, by nie widzieć żenującej kompromitacji.
Trzeba być jednak nieskończenie naiwnym, by wierzyć że barbarzyństwo można zwyczajnie tolerować i nic się nie zmieni...
Brak charakteru czyni je podatnymi i bezradnymi w ocenie: każde g*** pojawiające się w przestrzeni publicznej skłonne są łyknąć jak pelikan rybę, mlaszcząc przy tym głośno i z zachwytem. I dokładnie z tych powodów Dorotę rozbawiła prowokacja wobec Zelnika, do tego stopnia że radości mlaskania i rozkoszowania się g***m nie potrafiła sobie odmówić. Czyż to nie słodkie?
Dorota jest więc po prostu PRODUKTEM TEGO SYSTEMU.
Bezsilnym, wyjałowionym, amoralnym cynglem dającym upust swoim frustracjom.
Ona inaczej NIE UMIE, NIE ZNA, nie uważa za wskazane.
Ją bodźce środowiskowe ukształtowało tak, a nie inaczej, ona w tej swojej zjadliwości SIĘ SPEŁNIA, STAJE SIĘ KIMŚ, a plemienna identyfikacja i zjadliwość okazują się społecznie pożądane, akceptowane w przestrzeni publicznej...
Nie jakieś tam staroświeckie moherowe przykazania typu "Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu"...
Zelnika można zelżyć, bo tak puścili w radiu ze zmontowanych SBckimi metodami taśm...
Widać wyraźnie, że kimś kto bezkrytycznie przyjmie każde świństwo wygenerowane przez obecny system władzy, w szczególności władzy medialnej nad ZNIEWOLONYMI UMYSŁAMI.
Tym właśnie- zniewalaniem umysłów - zajmują się profesjonalni macherzy od losu:
A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.
Rozrywka płocha, życiochłonna,
Wolna od zasad, więc bezstronna.
Mistrzem jej, kto się głośniej zbłaźni...
Zbawienny uwiąd wyobraźni.
Jacek Kaczmarski "Traktacik o wyobraźni"
Marksiści i ich medialne bękarty w IIgim pokoleniu święcą dziś triumfy, wszak to oni zaplanowali stworzenie Nowego Człowieka, "wyzwolonego" z tradycji, wiary i kultury...
I to są właśnie owoce, ooo... przepraszam PRODUKTY tego systemu: postmarsistowski nihilizm praktyczny ukształtował takie właśnie Homo Sovieticusy.
Nie dalej jak w 2012r. wykład o Marksie strzelił tu jeden z Adminów, więc jakaś ciągłość idei jest i to co piszę nie jest oderwane od rzeczywistości.
Kiedyś zwracano uwagę na "kształtowanie charakteru", "szlachetność postawy"
Mówiono drzewiej np. "o wychowaniu młodzieży", dziś to już kompletny anachronizm... Wychowywać? A po co?
Dziś charakter jest czymś całkowicie wyrugowanym, zamiast tego mamy absolutny kult "inteligencji" z jednoczesnym totalnym wypraniem tego pojęcia z jakichkolwiek "etycznych naleciałości". To inteligencja bowiem pozwala na załganie rzeczywistości i wmówienie wszystkim że czarne jest białe, ale to brak charakteru nie pozwala, na rozróżnienie między dobrem a złem.
Więc o ile nam wmawiają, że dobro i zło to jakieś kompletne fantazmaty, to jednak nie pozwólcie sobie wmówić, że to czy łykamy rybę czy g***no nie ma znaczenia i smakuje równie pysznie.

Niektórym jednak WMÓWIĆ MOŻNA! Niektórzy to ŁYKNĄ! I jeszcze uznają to za ZABAWNE...
Tylko warunkowaniem behawioralnym i silną plemienną identyfikacją, można tłumaczyć to, że kogoś BAWI wiadomość o DONOSICIELSTWIE.
Mniam, mniam, Do