Dodaj do ulubionych

do dolarowych pesymistow

04.01.05, 19:34
Do tych wszystkich, ktorzy ostatnio widzieli spadki bez konca i juz sie
szykowali do sprzedawania w samym dolku:

US GOVTS: Treasury Auctions 4-Wk Bills at 2.00%, 3.54 Cover ] Boston,
Jan 4: Treasury auctioned $10 bln in four-week bills to strong dealer
interest. There was $35.287 bln in competitive bids resulting a bid-to-cover
of 3.54, the strongest in a year. The Fed added on $3.642 bln for its own
account. Primary dealers were awarded $8.679 bln, or $86.8% of the auction.
Indirect bidders were awarded $1.059 bln but bid on twice as much. Their
success rate was 29.7% versus a five week average of 63.0%. The bills were
auctioned at a rate of 2.00%, the highest rate in four weeks. 89.59% of bids
were allotted at the high.
Obserwuj wątek
    • robisc robi się ciekawie 04.01.05, 20:48
      Wiadomości walutowe


      Analitycy: Złoty osłabł pod wpływem jednego dużego zlecenia
      (PAP, EFIX Polska, pr/ 04.01.2005, godz. 16:55)



      Dolar umocnił się we wtorek na rynku międzybankowym w Nowym Jorku do 1,3299 za
      euro i 103,95 japońskich jenów za 1 USD - podają dealerzy.

      To reakcja na poniedziałkowe dane Instytutu Zarządzania Podażą (ISM) i wtorkowy
      raport o wzroście zamówień w przemyśle.

      ISM podał w poniedziałek, że wskaźnik aktywności w przemyśle amerykańskim
      wzrósł w grudniu do 58,6 pkt z 57,8 pkt w listopadzie. Analitycy spodziewali
      się indeksu na poziomie 58,5 pkt.

      We wtorek Departament Handlu USA poinformował zaś, że zamówienia w przemyśle
      amerykańskim w listopadzie wzrosły o 1,2 proc., podczas gdy w październiku
      wzrosły o 0,9 proc. To największy wzrost od czterech miesięcy. Analitycy
      spodziewali się wzrostu o 1 proc.

      W poniedziałek na zamknięciu dolara wyceniano na 1,3466 za euro i 102,78
      japońskich jenów za 1 USD.

      Na krajowym rynku walutowym w ślad za euro-dolarem podąża złoty. O godz. 16.30
      złoty gwałtownie stracił na wartości, zdaniem dealerów, pod wpływem jednego
      dużego zlecenia. W efekcie w parę chwil kurs euro skoczył 4,1195/4,1225 a kurs
      dolara w tym samym czasie do 3,0925/3,0955.

      "Najwyraźniej komuś puściły nerwy i postanowił za wszelką cenę kupić waluty
      zagraniczne. Tydzień temu mieliśmy do czynienia z podobną desperacją, tyle że w
      drugą stronę. Zaczyna się robić naprawdę bardzo ciekawie" - komentuje Jacek
      Maliszewski z EFIX Polska.
      • robisc moze w odpowiedzi na ten news? 04.01.05, 20:54
        www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/20050104/84564/
      • przycinek.usa biedni analitycy. 04.01.05, 21:01
        "To reakcja na poniedziałkowe dane Instytutu Zarządzania Podażą (ISM) i
        wtorkowy raport o wzroście zamówień w przemyśle."

        Oczywiscie, ze to jest nieprawda. Chociaz moze w Europie tym sie kierowali?
        No nie wiem? To dziwne. Wiesz co? Jak oni sie tym kieruja, to ja wysiadam.

        Polecialo, bo Niemcy podali wyzsze bezrobocie za grudzien (17 vs. spodziewanych
        10) oraz byla weryfikacja wzrostu PKB we Francji. (0.1% na 0%) Po tym troszke
        sie Amerykanie zdenerwowali.

        Ale najwazniejsze to bylo umocnienie techniczne. Po prostu, zgodnie z moimi
        przewidywaniami, wszyscy sie rzucili na dolary, po Nowym Roku. Nikt nie ma
        dolarow! Teraz jak spadlo, to wszystkich znowu zatkalo. Spekula siedzi na Euro.

        Wszyscy chca kupic dolara, ale przy 1.35. Czlowieku, co sie dzieje! 1.36 to
        jest taki zapor, ze jak sie tam pojawi, to ja sie cholera zastawie.
    • przycinek.usa Re: do dolarowych pesymistow 04.01.05, 21:44
      January 4: More rate hikes are to come and they may not be so measured. That"s
      the message of the latest FOMC minutes. The dollar drop is a potential source of
      upward inflation pressure as it is lifts import prices. Inflation expectations
      are not as well anchored as they were, the committee said. Members were
      concerned about the current account and budget deficits, according to the
      minutes.
      Looks like further support for the resurgent USD at first blush as rates may be
      set to rise faster than the market expected. Bonds are getting hit and the buck
      is drifting higher.
      • przycinek.usa Re: do dolarowych pesymistow 04.01.05, 21:46
        www.federalreserve.gov/fomc/minutes/20041214.htm
    • bush_w_wodzie no dobrze 05.01.05, 12:17
      minimum wypadlo prawie dokladnie tam gdzie tego chciala analiza techniczna. czy
      bedzie jeszcze teraz jeszcze jedna fala spadkowa czy tez wyboiste dno?

      problemy w usa z inflacja ruchy stop oraz pewne zawirowania w przemysle wskazuja
      ze zaczelo bolec. a jesli zaczelo bolec to znaczy ze sa wreszcie powody by
      ruszyla amerykanska produkcja. bedzei to na co sie robi skarzy: wzrost pkb i
      spadek placy realnej. w konsekwencji - dolar straci powody by spadac. czyli
      wszytko w normie i pod kontrola. ciag dalszy rozbrajania babla. jeszcze tylko
      trzeba spuscic troche powietrza z gieldy i rynku nieruchomosci i vice versa

      • przycinek.usa Re: no dobrze 05.01.05, 19:10
        "jeszcze tylko trzeba spuscic troche powietrza z gieldy i rynku nieruchomosci i
        vice versa"

        Vice versa z pewnoscia nie straci rezonu, mam nadzieje.
        Uwazam, ze Euro jutro wzrosnie. Tam mi sie wydaje. A calosc korekty byla
        niezwykle gleboka i gwaltowna. Pol na pol wynikajaca z braku popytu i czesci
        rynku decydujacej sie na zakupy dolara. Mam wrazenie, ze analiza techniczna nie
        mowila o takiej skali przeceny Euro. A dollar stracil powody do spadania po
        przekroczeniu stopy funds 2%.

    • przycinek.usa Re: do dolarowych pesymistow 05.01.05, 21:56
      EUR/USD: Continues Slow Grind Lower.
      Boston, January 5: Since running into a wall of offers at 1.3300/05, EUR/USD
      has been on the defensive, sinking slowly throughout the afternoon. Dealers
      remark how totally the psychology has changed in recent days; from buying every
      dip to selling on the rallies.
    • przycinek.usa Re: do dolarowych pesymistow 06.01.05, 20:00
      [17:12 EUR/USD: Real Money Sellers Now on Rallies] Boston, January 6: EUR/USD
      has carved out a well-defined 1.3165/1.3215 range as the afternoon begins.
      Dealers note real money accounts selling decent amounts now on the rallies. Some
      suspect the funds may be lifting hedges put on late last year to guard against a
      USD collapse. This leaves the market consolidating its losses and vulnerable
      perhaps to one probe of the 1.3140/50 area before hunkering down ahead of
      payrolls tomorrow morning.
      • robisc czy dobrze zrozumiałem? 06.01.05, 20:32
        od jutra znowu dołowanie dolara?
        • przycinek.usa Re: czy dobrze zrozumiałem? 07.01.05, 00:44
          No, zle zrozumiales. Ale w sumie faktycznie trzeba byloby wytlumaczyc.
          Chodzi o to, ze to sa transakcje z opoznionym terminem dostarczenia.
          Na tym to polega. Czyli chcesz kupic Euro za dolary, kupujesz EUR/USD i po
          okresie rozliczenia daja ci te euro. Tak samo jest w druga strone. Chcesz kupic
          dolary, to musisz miec Euro na rozliczenie i SPRZEDAC EUR/USD. Transakcja
          EUR/USD w zasadzie nic nie znaczy. Jest to jedynie kontrakt. Zobowiazanie. Ty
          mowisz, ze kupisz, a ktos inny mowi ze sprzeda. Transakcja jest rozliczana
          pozniej.

          Wiec skoro jest napisane "real money accounts selling decent amounts" to
          oznacza to banki wymieniajace Euro na dolary. I nie jest to spekulacja,
          tylko "real money" co oznacza zmiane portfeli. Innymi slowy, banki spekulacyjne
          nie przewazaja. Przewazaja banki realizujace dlugofalowe strategie. I
          zamieniaja Euro na Dollar. Strategicznie. I o to chodzi.

          Natomiast co do dalszych ruchow na rynku, to ja uwazam, ze jutro Euro sie
          wzmocni, bo dostalo w pale przez 4 dni pod rzad. Uwazam, ze jutrzejsze dane w
          USA beda do dupy. I tyle. A potem dalej sie dolar bedzie umacnial, ale bez
          przesady. Wytworzy sie jakis kanal boczny, mysle, ze pomiedzy 1.2 a 1.35 i tak
          potem bedzie w tym zakresie sie wahal. Przynajmiej przez 6 miesiecy. A co
          potem, to nie wiem. Jutro Euro do gory.
    • przycinek.usa 1.30 - tego nawet ja sie nie spodziewalem 07.01.05, 22:27
      Wyniki US byly takie jak myslalem, calkiem mierne jak na dotychczasowe
      osiagniecia w 2004. Jednak mimo to na dolary rzucili sie spekulanci w Europie.
      To juz lancuszek szczescia.

      No i co teraz? Z pewnoscia nie zejdziemy do 1.4. Niemozliwe. Po kolejnej
      spodziewanej podwyzce stopy do 2.5% za niecaly miesiac bedzie otwarta droga do
      1:1 Dolary beda teraz szly do gory bez konca. Az do krachu.

      Tylko co sie stanie w gospodarce? Czarno to widze. No ale to wiecie.


    • heimer Re: do dolarowych pesymistow 09.01.05, 12:55
      przycinek.usa napisał:

      > Do tych wszystkich, ktorzy ostatnio widzieli spadki bez konca i juz sie
      > szykowali do sprzedawania w samym dolku:

      Profesor C. Fred Bergsten z Institute for International Economics in Washington
      z dalsza utrata wartosci dolara, przedewszystki w stosunku do walut azjatyckich.
      Prognoza przewiduje dalszy spadek wartosci dolara o 15%.

      www.faz.net/s/Rub42AFB371C83147B795D889BB33AF8404/Doc~EAB2299F62F4644BA92E98D0278349CFF~ATpl~Ecommon~Scontent.html
      • przycinek.usa no tak, 10.01.05, 04:40
        Widzisz, to zalezy od zbyt wielu czynnikow. Kwestie walutowe, to sa obecnie
        zagadnienia plynne. Waluta to po prostu papier. Bezwartosciowy, o ile waluta
        nie pozwala na zarobek. I teraz, dopoki stopa w USA bedzie wyzsza jak w ECB, to
        dolar bedzie sie wzmacnial. Nie ma na to sily. Jak sie Greenspan zawezmie, to
        dolar bedzie wyzej. 2.5% bedzie juz w lutym. Na pewno.

        ALE:

        Wymienionemu Panu profesorowi oraz np. Buffetowi moze sie sprawdzic teza o
        dalszym spadku, jesli zawali sie rynek papierow wartosciowych i gospodarka
        troche zwolni. Wtedy Greenspan znowu zmniejszy stope i dolar poleci na pysk.

        Ale to znowu do czasu. Bo jak Greenspan zmniejszy stope, to sie kochani
        Amerykanie znowu zaczna zadluzac. Na Amerykanach mozna pod tym wzgledem polegac
        jak na Zawiszy. Amerykanin nie zacznie oszczedzac, skoro mu takie fajne kredyty
        daja. Jezeli w czasie kolejnej fali obnizki stopy FUNDS dojdzie do jakiegos
        spowolnienia gospodarczego, to wzrosnie gwaltownie zadluzenie gospodarstw
        domowych i ja uwazam, ze system wtedy dopiero sie zawali. System kredytowy
        dostanie zapasci polegajacej na tym, ze wyssane zostana pieniadze z rynku w
        takiej skali jak sie jeszcze nikomu nie snilo. Nikt nie bedzie mial pieniedzy.

        I wtedy dolar pojdzie do gory wsciekle.

        To jest moj scenariusz. Taka moja prognoza. Jesli mamy miec jakies hipotetyczne
        zasiegi, to ja proponuje tak:
        a) umocnienie do 1.11 wzgledem EUR, spadek stop w USA do zera za rok,
        oslabienie dolara ponowne do 1.4 MAKSYMALNIE a nastepnie katastrofa ekonomiczna
        w USA i umocnienie dolara wzgledem EUR do 0.85 tak jak bylo 3 lata temu or so.

        Tak wiec mamy niejako przed soba jeszcze dwa etapy/fale przed katastrofa:
        1) Wzrost stop/ spowolnienie gospodarcze/ wzrost zadluzenia gospodarstw
        domowych i kryzys Wall Street/ caly czas dolar idzie w gore. Plynnosc systemu
        bankowego nie zagrozona. Wzrost szerokiej podazy pieniadza.
        2) spadek stop/ wyhamowanie spadku Wall Street/ dolar spada/ Zadluzenie
        gospodarstw domowych nadal rosnie/ brak wzrostu gospodarczego lub wzrost bardzo
        mizerny/ poczatek balona kredytowego. Dalszy wzrost podazy pieniadza!
        3) Katastrofa, czyli spadek dynamiki PKB, wzrost ilosci foreclosures, wzrost
        bezrobocia, poczatek deflacji, pierwsze objawy powstawania zatorow platniczych,
        bankructwa firm i poczatek przewracania sie systemu kredytowego. Spadek stopy
        FUNDS do zera i BRAK REAKCJI RYNKU. Poczatek bankructw w systemie bankowym.
        Dopoki nie zbanrutuja banki, dopoty katastrofy nie bedzie. Etap 3 to wlasnie
        bankructwa bankow. To bedzie charakterystyczne dla tego etapu. Brak wzrostu
        podazy pieniadza.

        Dolar wtedy pojdzie w gore.

        I znowu pojawia sie pewne niebezpieczenstwo. Ingerencja polityki.
        Bo FED moze rozpoczac dodruk pieniadza. Dodruk, czyli emisje. Zwiekszenie bazy
        monetarnej w takim momencie na rynku jest szalenie ryzykowne. Ale zobaczymy co
        sie stanie. Zobaczymy. Jakos mnie to nie ciekawi. Mysle, ze to bedzie dobry
        moment na wyjazd na emeryture. Np. na Majorke. Albo do Nowej Zelandii. Co za
        zycie...


        • robisc a jednak znowu spadki 11.01.05, 21:19
          PROGNOZY: Bezbronny dolar!
          11.01.2005 17:36 (aktualizacja 18:03)

          / AFP
          USA nie będą próbować zahamować spadku kursu własnej waluty - zasugerował John
          Snow, sekretarz skarbu USA.

          Zdaniem analityków wypowiedź ta przyczyni się do osłabienia dolara. W Londynie
          dolara wyceniano przed południem na 1,3162 wobec 1,3073 w poniedziałek po
          południu w Nowym Jorku. Analitycy z Calyon, oddziału Credit Agricole SA,
          oceniają, że do końca I kwartału dolar może się osłabić do 1,35 za euro. Kto
          gra przeciw dolarowi?

          John Snow uważa iż dolar skorzystałby, gdyby amerykański Kongres współpracował
          z administracją USA, by zredukować deficyt budżetowy USA.
          • przycinek.usa Re: a jednak znowu spadki 12.01.05, 07:21
            A sie naspadal. 1.3115, ty sie jednak uparles.
            • przycinek.usa lo Jezu, jakie dane! 12.01.05, 20:31
              No tego sie nie spodziewalem.
              Dlugoterminowo moze to miec wplyw na dolara.
              Eksport USA w listopadzie po prostu spadl. Nie do wiary!

              Jednak kurs USD jest bardzo zrownowazony.
              Mysle, ze nic sie nie stanie wyjatkowego.
              Same dane byly wyjatkowe.
              Rekordowy import i deficyt wymiany zagranicznej.
              Mysle, ze w grudniu bedzie lepiej.

              Ale spadek eksportu jest dla mnie zaskakujacy. To bardzo dziwne.
              • bush_w_wodzie Re: lo Jezu, jakie dane! 12.01.05, 23:09
                przycinek.usa napisał:

                > No tego sie nie spodziewalem.
                > Dlugoterminowo moze to miec wplyw na dolara.
                > Eksport USA w listopadzie po prostu spadl. Nie do wiary!

                w 11.04 cena ropy byla rekordowa a poza tym mniej dni roboczych wybory i chyba
                jakies huragany?


                >
                > Jednak kurs USD jest bardzo zrownowazony.

                bo te dolary zaowocowaly juz spadkiem usd pod koniec roku


                > Mysle, ze nic sie nie stanie wyjatkowego.
                > Same dane byly wyjatkowe.
                > Rekordowy import i deficyt wymiany zagranicznej.
                > Mysle, ze w grudniu bedzie lepiej.
                >
                > Ale spadek eksportu jest dla mnie zaskakujacy. To bardzo dziwne.

                po co eksportowac jesli zyje sie swietnie bez tego? a ze do czasu to inna
                sprawa... jesli sie temu uwaznie przyjrzec to widac skale problemu...
                zeby utrzymac obecny import i wychodzic na zero usa musialoby podwoic eksport. a
                to dopiero zeby wyjsc na zero. oj bedzie sie dzialo
                • przycinek.usa Re: lo Jezu, jakie dane! 13.01.05, 03:33
                  > w 11.04 cena ropy byla rekordowa a poza tym mniej dni roboczych wybory i chyba
                  > jakies huragany?

                  Ropa droga, to raz, a zakupy importowe na swieta to dwa. Tutaj przemysl i
                  handel reaguje z wyprzedzeniem. Tak wiec raczej sezonowe zjawisko.

                  Kurs 1.3 uwzglednia wszelkie czynniki w tym deficyt.
                  Ten dollar juz nie chce spadac. Widac na oko, ze spadek sie skonczyl.

                  > po co eksportowac jesli zyje sie swietnie bez tego? a ze do czasu to inna
                  > sprawa... jesli sie temu uwaznie przyjrzec to widac skale problemu...
                  > zeby utrzymac obecny import i wychodzic na zero usa musialoby podwoic
                  eksport.
                  > a
                  > to dopiero zeby wyjsc na zero. oj bedzie sie dzialo


                  Eeee. Caly czas myslalem, ze zadluzenie spowoduje spadek importu.
                  Zobaczymy statystyke sprzedazy za grudzien. To jutro. Dalej jednak uwazam, ze
                  spadek eksportu jest grozny. Oznacza to utrate konkurencyjnosci gospodarki USA.
                  To bardzo zle zjawisko. A ze import jest zbyt duzy, to mnie akurat nie martwi.
                  To sie powinno wyrownac. Mysle, ze roznica na kursie jest juz wystarczajaca aby
                  proporcje zaczely sie odwracac.








    • robisc oddaje honor 18.01.05, 20:34
      Natomiast dolar umocnił się do poziomu 1,3019 za euro.

      "Widać, że aktywa utrzymywane w walutach krajów zapewniających wysoką stopę
      zwrotu zaczynają tracić. Okazuje się, kapitał wędruje do USA, gdzie rosną
      krótkoterminowe stopy procentowe" - dodał Krzemiński.

      waluty.onet.pl/1039732,wiadomosci.html
    • sirland Re: do dolarowych pesymistow 28.01.05, 13:14
      euro.bankier.pl/news/article.html?article_id=1243622
      Artykuł wklejony ze względu na opinie Roacha'a. Kimklwiek jest, i skądkolwiek
      wziął te 10% prawdobodobieństwa tragedii.

      Wynikałoby, że styczniowe odreagowanie, plus impuls niewielkiej podwyżki stóp,
      plus wskaźniki mocnego wyprzedania dolara już jakby traciły na sile. Ponownie
      powraca do świadomości widmo deficytu i wątpliwości co do cudownej zagrywki
      USA? Trochę niepewności, ruchy w granicach 3 figur w trendzie bocznym i dalsze
      osłabienie dolara? To tylko miesiąc, ale jestem ciekaw Waszych nowych
      przemyśleń.

      pzdr
      • sirland Re: do dolarowych pesymistow 28.01.05, 13:17
        sirland napisał:

        skądkolwiek
        > wziął te 10% prawdobodobieństwa tragedii.

        Oczywiście chodziło o 10% prawdopodobieństwa uniknięcia tragedii...
        • przycinek.usa TO SA BZDURY!!! 28.01.05, 18:02
          Juz tyle razy tutaj bylo gadane na temat.
          Zastanow sie sam z siebie:

          Jak sie gospodarka USA od tych kredytow przewroci, to co sie stanie? Gielda
          spadnie czy pojdzie do gory? A bezrobocie spadnie, czy pojdzie do gory?
          Ludzie beda mieli wiecej czy mniej pieniedzy?

          Umiesz na takie elementarne pytania odpowiedziec? Tak? Pewnie ze tak!
          A autor artykulu NIE umie, bo pisze ze dolar dalej poleci w dol!!!

          NIE POLECI! To idiotyzm!

          Dlaczego? Bo mniejsza zasobnosc kapitalowa gospodarstw domowych oznacza...
          SPADEK IMPORTU! I zrownowazenie deficytu obrotow bierzacych!

          Dalej oznacza to DEFLACJE na rynku wewnetrznym! A co to oznacza? Ano towary
          beda taniec, czyli np. 2letnie Hondy, Toyoty i Merole beda tak tanie, ze
          poprawi sie eksport do np. biednej i zasciankowej Europy.

          I co zrobi dollar?

          POJDZIE W GORE.

          (dziennikarze zupelnie nie rozumieja tego, co sie obecnie dzieje - kurs dolara
          do walut UMARL. USD do Euro stoi tak, ze nic sie nie da zarobic. Doskonale dane
          ani super wiadomosci o Juanie nie sa w stanie ruszyc kursu zdecydowanie w jedna
          ani w druga strone. Bo to jest KONIEC SPADKU!)
          • sirland Re: TO SA BZDURY!!! 31.01.05, 09:35
            przycinek.usa napisał:

            > Juz tyle razy tutaj bylo gadane na temat.
            > Zastanow sie sam z siebie:
            >
            > Jak sie gospodarka USA od tych kredytow przewroci, to co sie stanie? Gielda
            > spadnie czy pojdzie do gory? A bezrobocie spadnie, czy pojdzie do gory?
            > Ludzie beda mieli wiecej czy mniej pieniedzy?
            >
            > Umiesz na takie elementarne pytania odpowiedziec? Tak? Pewnie ze tak!
            Może, ale ja muszę dłużej pomyślećsmile

            > A autor artykulu NIE umie, bo pisze ze dolar dalej poleci w dol!!!
            >
            > NIE POLECI! To idiotyzm!
            >
            > Dlaczego? Bo mniejsza zasobnosc kapitalowa gospodarstw domowych oznacza...
            > SPADEK IMPORTU! I zrownowazenie deficytu obrotow bierzacych!
            A co Wy importujecie oprócz ropy, produktów pochodnych, siły roboczej, kasy na
            bondy, samochodów, ziarenek kukurydzy i ziemniaków? No dobra, wszystkosmile Ale to
            przede wszystkim?
            Przy obecnych warunkach zewnętrznych masz rację, ale moje zamiłowanie do
            zaparcia i szukania dziur zaraz coś wymyśli.
            OPEC może zażyczyć sobie zapłaty w Euro, a przemysł motoryzacyjny w starej
            Europie może wylobbować cła ochronne(pomijam tu racjonalność takiego
            zachowania).

            >
            > Dalej oznacza to DEFLACJE na rynku wewnetrznym! A co to oznacza? Ano towary
            > beda taniec, czyli np. 2letnie Hondy, Toyoty i Merole beda tak tanie, ze
            > poprawi sie eksport do np. biednej i zasciankowej Europy.
            >
            > I co zrobi dollar?
            >
            > POJDZIE W GORE.
            >
            > (dziennikarze zupelnie nie rozumieja tego, co sie obecnie dzieje - kurs
            dolara
            > do walut UMARL. USD do Euro stoi tak, ze nic sie nie da zarobic. Doskonale
            dane
            >
            > ani super wiadomosci o Juanie nie sa w stanie ruszyc kursu zdecydowanie w
            jedna
            >
            > ani w druga strone. Bo to jest KONIEC SPADKU!)
            Dziennikarze nie rozumieją, analitycy nie rozumieją, spekulanci nie rozumieją,
            to kto ma dolca kupić? Przy złych informacjach dolec pójdzie zgodnie z teorią,
            niezależnie jaki jest rzeczywisty efekt w skali makro. Długofalowo Twoja teoria
            jest dobrze umotywowana (w każdym razie moja wiedza jej nie obala), ale liczy
            się reakcja rynku, jego opinia. Tak czy siak masz rację, że dolec nie chce już
            spadać.
            Swoją drogą, wyobrażam sobie sytuację:zawala się rynek kredytów. Zakładam, że
            nie dodrukowano dolców na spłatę (bo wtedy dolec leci na łeb). Ale, ale. Kiedy
            był przypadek, gdy załamał się rynek kredytowy w jakimś Państwie, i nie
            połączyło się to z hiperinflacji(nie mówiąc o galopującej inflacji?)

            pzdr
            • sirland Re: Jasne 31.01.05, 11:39
              Ok, nie musisz odpowiadać, bo to by była w sumie powtórka tego co już
              napisaliście w innych wątkach(dopiero doczytałem). Nawet się dowartościowałemsmile

              pzdr
            • przycinek.usa Re: TO SA BZDURY!!! 31.01.05, 20:58
              "Dziennikarze nie rozumieją, analitycy nie rozumieją, spekulanci nie rozumieją,
              to kto ma dolca kupić?"

              Zapewniam, ze wystarczy kilku bogatych bonzow, aby dolara zatrzymac.
              I nikt nie wie dlaczego stanelo, choc wszystkie gazety pisza, ze powinien dalej
              spadac. Prawda? Ciekawe.


              "Przy złych informacjach dolec pójdzie zgodnie z teorią, niezależnie jaki jest
              rzeczywisty efekt w skali makro."

              Same informacje nie wystarcza.
              • vice_versa Re: TO SA BZDURY!!! 01.02.05, 03:44
                Witam,
                Z okazji 01.02 postanowilem zajrzec na forum. Doceniam zmiane motta przez
                robisca. Zawsze uznawalem przewage ustroju republikanskiego nad demokracja.
                Czytalem sobie troche Leca i jest swietny, teraz sie boje czy mnie kiedys za to
                oddawanie sie pokatnym uciechom lektury nie zlustruja, ale trudno.

                Widze, ze przycinek nic a nic nie stracil z pewnosci siebie, a powinien
                przynajmniej cus napisac o ropie. Dodam, ze 24.01 byl "8 weeks high". Ale co
                tam, niektórzy juz oglaszali koniec historii, to czemu by nie oglosic konca
                popytu, nie? Kurs umarl, Fukujama bylby z Ciebie przycinku dumny... Ha ha ha...
                Przycinku, pamietaj, nie pisz nic o ropie, nie warto. Wszystko mozna wyczytac
                z kursu USD.
                Artykul zacytowany jest pomylka, mówi o zalamaniu sie rynku, armagedonie etc, a
                istota rynku plynnego w polaczeniu z interwencjami agencji rzadowych w te rynki
                (zwane przez niektórych nietrafnie manipulacjami) jest to ze zamiast zalaman
                mamy bardzo precyzyjny dryf w bardzo okreslonym kierunku. Niektórzy uwazaja to
                za bzdury rzecz jasna i wierza w wolny rynek. Ja wiem. Ja tez wierze, tylko nie
                sadze by najwieksi z graczy nie brali w nim udzialu. Odwrotnie, insiderzy maja
                najwiecej do powiedzenia. A US Gov takim insiderem jest.

                W dlugiej perspektywie przycinek ma racje, USD wzrosnie, w krótkiej wyczul
                wzrost dolara na przelomie roku, juz mu gratulowalem. A ze woli nie widziec
                zaleznosci miedzy przerzucaniem pieniedzy z jednego rynku na drugi, a to
                wlasnie powoduje ruchy cen, to juz inna kwestia. Ciekawe z reszta, bo sam
                kiedys cytowal ksiazke jakiegos economy hit mena. USD umacniac sie nie bedzie,
                chyba ze Chiny uwolnia juana, i na to graja kupujace USD offshory. Poniewaz
                dziala prawo skali, to zaczeli kupowac juz dzis, co nie znaczy, ze od dzis USD
                bedzie rósl. Deficyty nadal beda sie poglebiac, USA bedzie rzucalo USD i Bondy
                na rynek, dewaluacja bedzie, tyle ze bez inflacji, Chiny beda tylko zapowiadac
                uwolnienie juana. Póki co mielismy wybory w Iraku, ale Iran stanie sie obiektem
                ataku znacznie szybciej niz sie przypuszcza, tylko uwazam ze bedzie to
                prewencyjny atak Izraela. USA na to póki co nie stac politycznie, zrobia to
                allies. Musze dodawac co sie stanie z ropa?
                Pozdrawiam.
          • bush_w_wodzie timing 31.01.05, 12:28
            spokojnie. pan roach przewiduje scenariusz:

            zalamanie dolara -> gwaltowny wzrost inflacji -> wysokie stopy -> fala bankructw
            + deflacja

            ty uwazasz ze jestesmy _juz_ w punkcie wysokie stopy

            ja uwazam ze przyszlosc dolara zalezy od tego jak zareaguje amerykanska
            gospodarka na obecny kurs dolara. jesli w ciagu 2-3 kwartalow nie poprawi sie
            bilans obrotow biezacych usa (w proporcji do pkb) to prawdopodobiensrtwo
            katastrofe oceniam na wiecej niz 50%
            • przycinek.usa swietna uwaga 31.01.05, 18:30
              roach przewiduje scenariusz:
              >
              > zalamanie dolara -> gwaltowny wzrost inflacji -> wysokie stopy -> f
              > ala bankructw
              > + deflacja

              Zgadza sie i popelnia elementarny blad. Nie bierze pod uwage faz rozwoju rynku.
              Zapomina o tym, ze nie moze byc wysokiej stopy w fazie 4 ani w fazie zalamania.
              Wysokie stopy sa na poczatku cyklu czyli dopiero po zawaleniu sie wszystkiego.
              A dlaczego tak jest? BO po zalamaniu dollara NIE BEDZIE inflacji! Nie bedzie
              powodu do podnoszenia stopy procentowej! Inflacja jest bowiem TERAZ! I mowi sie
              na nia ze jej NIE MA! A w ogole to chodzi o to, ze na rynku jest mechanizm
              pompowania pieniedzy z kredytow do "oszczedzajacych". Jest on tak skuteczny, ze
              "oszczednosci nie rosna" - i dlatego NIE MA SZANS na inflacje w mysl
              uproszczonego scenariusza Pana R. i innych podobnych.

              > ty uwazasz ze jestesmy _juz_ w punkcie wysokie stopy


              Tego nie powiedzialem. Uwazam, ze to maksimum stop w tej fazie na rynku, tyle,
              ze to zalezy od Greenspana. Greenspan moze to wyciagnac maksymalnie do 3.5%
              A to nie jest wysoka stopa.

              Punkt w ktorym ewentualnie moglyby byc wysokie stopy, to wtedy, kiedy po zapasci
              cenowej i dokumentnym dodruku FED tak, jak w Japonii po latach osiemdziesiatych,
              ceny ruszylyby w gore galopem. Wtedy mogloby byc nawet i 15% na Funds.

              Tyle ze to dopiero w przyszlosci! Tego to ja sobie nawet nie wyobrazam.

              • vice_versa Swietne uwagi 01.02.05, 04:52
                > Zgadza sie i popelnia elementarny blad. Nie bierze pod uwage faz rozwoju
                rynku.
                > Zapomina o tym, ze nie moze byc wysokiej stopy w fazie 4 ani w fazie
                zalamania.
                > Wysokie stopy sa na poczatku cyklu czyli dopiero po zawaleniu sie wszystkiego.
                > A dlaczego tak jest? BO po zalamaniu dollara NIE BEDZIE inflacji! Nie bedzie
                > powodu do podnoszenia stopy procentowej! Inflacja jest bowiem TERAZ! I mowi
                sie
                > na nia ze jej NIE MA! A w ogole to chodzi o to, ze na rynku jest mechanizm
                > pompowania pieniedzy z kredytow do "oszczedzajacych". Jest on tak skuteczny,
                ze
                > "oszczednosci nie rosna" - i dlatego NIE MA SZANS na inflacje w mysl
                > uproszczonego scenariusza Pana R. i innych podobnych.

                Przycinku, jednak uwazam ze lepiej dac Ci mozliwosc pisania niz z Toba
                polemizowac. Bardzo trafne uwagi. W 100%, czyta sie z przyjemnoscia, artykul
                przejrzalem bardzo pobieznie, bo jest taki jak wiele innych, jak-to-jest-
                fatalnie, a takie spojrzenie jest jak na mój gust nieswieze. Tych innych
                podobnych jest zbyt duzo, do przesytu. Nie przypuszczalem jednak, ze kiedy nie
                rozmawiamy ze soba mozemy zgadzac sie az w tak wysokim stopniu.

                > Tego nie powiedzialem. Uwazam, ze to maksimum stop w tej fazie na rynku, tyle,
                > ze to zalezy od Greenspana. Greenspan moze to wyciagnac maksymalnie do 3.5%
                > A to nie jest wysoka stopa.
                > Punkt w ktorym ewentualnie moglyby byc wysokie stopy, to wtedy, kiedy po
                > zapasci cenowej i dokumentnym dodruku FED tak, jak w Japonii po latach
                > osiemdziesiatych,ceny ruszylyby w gore galopem. Wtedy mogloby byc nawet i 15%
                > na Funds.Tyle ze to dopiero w przyszlosci! Tego to ja sobie nawet nie
                > wyobrazam.

                Ok, ja sobie tez tego nie wyobrazam. Jesli jednak chodzi o sekwencje Roacha, to
                zasadniczo wszystko sie zgadza, tyle ze to NIE SA NASTEPSTWA, które w czasie
                dokonuja sie po sobie skokowo, raczej sa to zdarzenia jednoczesne. Jestesmy w
                fazie permanentnego plynnego obnizania kursu USD, wiec w fazie nr.1 i
                jednoczesnego wzrostu inflacji o której pisze przycinek, tyle, ze ta inflacja
                jest zneutralizowana tanim importem, ponizej kosztów produkcji (tj. gdyby juan
                byl plynny czesci importu by nie bylo, czyli jest taka inflacja ktorej gros
                jest odroczone w czasie), oczywiscie ona wybuchnie, ale w USA stopy beda juz
                znacznie wyzej niz dzis. Jednoczesnie jestesmy tez w fazie wzrostu cen
                commodities i nieruchomosci. Gwaltowny wzrost inflacji bedzie spowodowany
                czesciowym zalamaniem sie importu z Chin, po tym jak Chiny nie uwolnia juana,
                czyli uwolnia go za pózno, jak bedzie niedowartosciowany o 80%, 100%, w kazdym
                razie jak najpózniej. Dopiero wtedy gdy nie beda mogly go dalej sponsorowac z
                kredytów za wypuszczane Chinese Tbonds, które póki co maja sie swietnie. Kiedy
                ten strumyk im przyschnie. Zalamanie importu do USA spowoduje wzrost
                oplacalnosci produkcji i run na kredyt, ale stopy beda znacznie wyzej niz dzis,
                wlasnie z tych przyczyn, ze USA dokladnie wiedza co sie dzieje, wie tez to
                Greenspan, i juz dzis podnosi stopy, bo zachwianie bedzie fest. (Poza tym
                przycinku, jeszcze niedawno sam krzyczales zeby nie brac kredytu, bo stopy beda
                rosnac, wiec chyba nie pisales o tych 3.5% tylko o wyzszych, prawda?).

                Stopy beda rosnac w nastepnych okresach po peknieciu Chin. A czemu? Bo 1. beda
                wzrastac z wyzszego poziomu niz dzis, 2. odsloni sie luka podazowa, czyli czesc
                importu zalamie sie, a czesc z miesiaca na miesiac podrozeje o te same 60-80% o
                które juan byl dofinansowany. Popyt bedzie, bedzie tez hamowal, ale USA nie
                moga w ciagu kwartalu zastopowac swojej konsumpcji, wiec import odbije sie
                inflacja. Zacznie sie run na kredytowanie tej swiezo powstalej luki podazowej,
                wiec wszyscy beda chcieli skorzystac z kredytu. Tyle, ze poniewaz bedzie bec w
                nieruchomosciach, kredyt stanie sie cholernie drogi, bo banki nie beda mialy
                jak go ubezpieczac. Beda wiec wysokie stopy i bankructwa... wlascicieli
                nieruchomosci, firm takich jak, drobiazg, GM, i innych potentatów finansowych,
                którzy zabezpieczaja sie nieruchomosciami. Oczywiscie od czego mamy rzadowy
                sponsoring, GSE przetrwaja, tylko beda "afery ksiegowe", tak to sie nazywa.
                Pewnie z reszta zostanie nadana temu inna nazwa, jakis odpowiednik kreatywnej
                ksiegowosci. Skala tego bedzie zalezec jednak przede wszystkim od tego ile
                czasu potrwa ta przepychanka USA-Chiny. Ale Wielki Kryzys to juz nie bedzie, bo
                USA przecwiczyly juz znaczenie dolara, znaczenie instytucji publicznych i
                wiedza jak i kiedy uprzedzac rzeczywistosc, jak jej pomagac, i czemu WARTO zeby
                rzad wtracal sie do gospodarki i w rynki finansowe, i kiedy sluzy to calemu
                PANSTWU. A czy jednostka sie tego nauczy czy polegnie to juz panstwa na
                szczescie nie musi interesowac.

                A Roach pisze jednostronnie i alarmistycznie, ten ton mi sie nie podoba, bo
                oznacza ze wszyscy musza zginac, bo idzie potop, a ludzie maja rozum od tego by
                budowac ARKI. Niestety tych którzy buduja jest MALO. Za to arki sa ogromne.
                Wiec pospolici czytelnicy Roacha, wylaczajac jednak zapewne jego samego, uznaja
                ze autorytety tak mówily i tak widac musi sie stac. Wiec co zrobia? Zaczna
                kupowac nieruchomosci, które pójda w dól w drugiej kolejnosci. A banki
                skwapliwie beda tej polityce sprzyjaly, w koncu maja fure pieniedzy z
                sekuratyzowanych TBondów.

                Jak widzicie nic nowego, znowu stare tezy, stare przekonania, troche mi przykro
                ze niczym Was juz nie moge zaskoczyc. Zostawie to zyciu. Tak sobie tylko
                przypominam, ze macie polise.
                • bush_w_wodzie vitaj vice versa 02.02.05, 12:50
                  milo cie znowu widziec


                  vice_versa napisał:
                  >
                  > zasadniczo wszystko sie zgadza, tyle ze to NIE SA NASTEPSTWA, które w czasie
                  > dokonuja sie po sobie skokowo, raczej sa to zdarzenia jednoczesne. Jestesmy w
                  > fazie permanentnego plynnego obnizania kursu USD, wiec w fazie nr.1 i
                  > jednoczesnego wzrostu inflacji o której pisze przycinek, tyle, ze ta inflacja
                  > jest zneutralizowana tanim importem, ponizej kosztów produkcji (tj. gdyby juan
                  > byl plynny czesci importu by nie bylo, czyli jest taka inflacja ktorej gros
                  > jest odroczone w czasie), oczywiscie ona wybuchnie, ale w USA stopy beda juz
                  > znacznie wyzej niz dzis. Jednoczesnie jestesmy tez w fazie wzrostu cen
                  > commodities i nieruchomosci. Gwaltowny wzrost inflacji bedzie spowodowany
                  > czesciowym zalamaniem sie importu z Chin, po tym jak Chiny nie uwolnia juana,
                  > czyli uwolnia go za pózno, jak bedzie niedowartosciowany o 80%, 100%, w kazdym
                  > razie jak najpózniej.

                  z przyjemnoscia zauwazam ze sie zgadzamy w ocenie podstawowych mechanizmow (do
                  tego miejsca przynajmniej)



                  > Dopiero wtedy gdy nie beda mogly go dalej sponsorowac z
                  > kredytów za wypuszczane Chinese Tbonds, które póki co maja sie swietnie. Kiedy
                  > ten strumyk im przyschnie. Zalamanie importu do USA spowoduje wzrost
                  > oplacalnosci produkcji i run na kredyt, ale stopy beda znacznie wyzej niz dzis,
                  >
                  > wlasnie z tych przyczyn, ze USA dokladnie wiedza co sie dzieje, wie tez to
                  > Greenspan, i juz dzis podnosi stopy, bo zachwianie bedzie fest. (Poza tym
                  > przycinku, jeszcze niedawno sam krzyczales zeby nie brac kredytu, bo stopy beda
                  >
                  > rosnac, wiec chyba nie pisales o tych 3.5% tylko o wyzszych, prawda?).
                  >
                  > Stopy beda rosnac w nastepnych okresach po peknieciu Chin. A czemu? Bo 1. beda
                  > wzrastac z wyzszego poziomu niz dzis, 2. odsloni sie luka podazowa, czyli czesc
                  >
                  > importu zalamie sie, a czesc z miesiaca na miesiac podrozeje o te same 60-80% o
                  >
                  > które juan byl dofinansowany. Popyt bedzie, bedzie tez hamowal, ale USA nie
                  > moga w ciagu kwartalu zastopowac swojej konsumpcji, wiec import odbije sie
                  > inflacja. Zacznie sie run na kredytowanie tej swiezo powstalej luki podazowej,
                  > wiec wszyscy beda chcieli skorzystac z kredytu. Tyle, ze poniewaz bedzie bec w
                  > nieruchomosciach, kredyt stanie sie cholernie drogi, bo banki nie beda mialy
                  > jak go ubezpieczac. Beda wiec wysokie stopy i bankructwa... wlascicieli
                  > nieruchomosci, firm takich jak, drobiazg, GM, i innych potentatów finansowych,
                  > którzy zabezpieczaja sie nieruchomosciami. Oczywiscie od czego mamy rzadowy
                  > sponsoring, GSE przetrwaja, tylko beda "afery ksiegowe", tak to sie nazywa.
                  > Pewnie z reszta zostanie nadana temu inna nazwa, jakis odpowiednik kreatywnej
                  > ksiegowosci. Skala tego bedzie zalezec jednak przede wszystkim od tego ile
                  > czasu potrwa ta przepychanka USA-Chiny.

                  milo mi zauwazyc ze piszesz dokladnie to co ja w czarnym scenariuszu. nadal sie
                  zgadzamy


                  > Ale Wielki Kryzys to juz nie bedzie, bo
                  > USA przecwiczyly juz znaczenie dolara, znaczenie instytucji publicznych i
                  > wiedza jak i kiedy uprzedzac rzeczywistosc, jak jej pomagac, i
                  > czemu WARTO zeby rzad wtracal sie do gospodarki i w rynki finansowe, i
                  > kiedy sluzy to calemu
                  > PANSTWU. A czy jednostka sie tego nauczy czy polegnie to juz panstwa na
                  > szczescie nie musi interesowac.


                  a w tym momencie przestajesz argumetnowac a zaczynasz wyznawac wiare. nie ulega
                  watpliwosci ze rzad usa usiluje isc pod prad logiki zdarzen. sam piszesz o fali
                  bankructw w usa po uwolnieniu juana i o spadku popytu (a wiec konsumpcji). co to
                  jest jesli nie widmo powaznego kryzysu?

                  wtedy wlasnie amerykanskie firmy i nieruchomosci bedzie mozna kupic za bezcen o
                  ile sie bedzie mialo pieniadze. guess who will have the money
                  • sirland Re: vitaj vice versa 02.02.05, 13:32
                    A Wielki Wódz już podjął decyzję o uwolnieniu?A jak Chiny nie uwolnią Juana,
                    tylko po prostu usztywnią go z dolcem tylko po wyzszym kursie?smile Potem jeszcze
                    wyższym i dopiero później uwolniąsmile
                    Do tego mozna "poprosić" Stany o zapłatę za ropę w euro...

                    pzdr
                    • bush_w_wodzie Re: vitaj vice versa 02.02.05, 14:23
                      sirland napisał:

                      > A Wielki Wódz już podjął decyzję o uwolnieniu?A jak Chiny nie uwolnią Juana,
                      > tylko po prostu usztywnią go z dolcem tylko po wyzszym kursie?smile Potem jeszcze
                      > wyższym i dopiero później uwolniąsmile

                      wlasnie tak zamierzaja postapic. zapowiedzieli juz ze chca zwiazac juana z
                      koszykiem walut

                      problemy z ktorymi musza sie zamgac jest mozliwosc nieprzyjemnej dla nich
                      spekulacji na wzmocnienie yuana - ktora bedzie prowadzila do koniecznosci
                      utylizacji coraz wiekszej ilosci walut zagranicznych. to oczywiscie grozi
                      inflacja i powiekszaniem sie portfela zlych kredytow a w konsekwencji wywrotka
                      systemu finansowego gdy ekspansja gospodarcza i monetarna zwolni

                      > Do tego mozna "poprosić" Stany o zapłatę za ropę w euro...

                      jak widac to juz bezpieczniej dla takiego kraju byloby zaprosic osame i
                      wyposazyc go w bron masowego razenia
                      • sirland Re: vitaj vice versa 02.02.05, 15:16
                        bush_w_wodzie napisał:

                        > wlasnie tak zamierzaja postapic. zapowiedzieli juz ze chca zwiazac juana z
                        > koszykiem walut
                        >
                        > problemy z ktorymi musza sie zamgac jest mozliwosc nieprzyjemnej dla nich
                        > spekulacji na wzmocnienie yuana - ktora bedzie prowadzila do koniecznosci
                        > utylizacji coraz wiekszej ilosci walut zagranicznych. to oczywiscie grozi
                        > inflacja i powiekszaniem sie portfela zlych kredytow a w konsekwencji wywrotka
                        > systemu finansowego gdy ekspansja gospodarcza i monetarna zwolni
                        >
                        Ale zamiast koszyka mogliby zamiast 1:1, wprowadzić 0,9 : 1 za dolca, a potem o
                        koszyku myśleć.


                        > > Do tego mozna "poprosić" Stany o zapłatę za ropę w euro...
                        >
                        > jak widac to juz bezpieczniej dla takiego kraju byloby zaprosic osame i
                        > wyposazyc go w bron masowego razenia
                        Jak OPEC sobie postanowi... Rozwiązanie siłowe to chyba w grę nie wchodzi.

                        pzdr
                    • vice_versa Vitajcie 02.02.05, 23:24
                      sirland napisał:

                      > A Wielki Wódz już podjął decyzję o uwolnieniu?A jak Chiny nie uwolnią Juana,
                      > tylko po prostu usztywnią go z dolcem tylko po wyzszym kursie?smile Potem
                      jeszcze
                      > wyższym i dopiero później uwolniąsmile


                      Pewnie ze tak bedzie, tyle ze pierwszy taki sygnal dewaluacji juana o 20% i
                      usztywnienia, bedzie oznaczal jedno: Chinczycy juz nie wytrzymuja! bedzie wiec
                      sygnalem do odwrotu dla kupujacych bondy... no i ... kolejna dewaluacja po
                      miesiacu... i tak coraz czesciej az do uplynnienia... a potem jeszcze
                      kilkadziesiat procent w góre... i jazda w dól.

                      > Do tego mozna "poprosić" Stany o zapłatę za ropę w euro...

                      No pewnie, bo Stany przeciez nie chca opanowac chinskiego rynku, skupic
                      bankrutujacych przedsiebiorstw WBREW komunistom i niezaleznie od ich widzi mi
                      sie, wiec pewnie pomoga komunistom ratowac system, bo wiecej na tym zarobia...
                      Jeszcze jakies propozycje oprócz tego ze Stany przejma Euro??? Zaczyna sie
                      naprawde robic jajcarsko...
                      • sirland Re: Vitajcie 03.02.05, 09:32
                        vice_versa napisał:

                        >
                        > Pewnie ze tak bedzie, tyle ze pierwszy taki sygnal dewaluacji juana o 20% i
                        > usztywnienia, bedzie oznaczal jedno: Chinczycy juz nie wytrzymuja! bedzie
                        wiec
                        > sygnalem do odwrotu dla kupujacych bondy... no i ... kolejna dewaluacja po
                        > miesiacu... i tak coraz czesciej az do uplynnienia... a potem jeszcze
                        > kilkadziesiat procent w góre... i jazda w dól.
                        Miałem na myśli raczej stopniowe, po 10% co kilka miesięcy. Tak żeby po
                        uwolnieniu nie było takiego szału w aprecjacji, oraz żeby Chińczycy zaczęli się
                        przestawiać.
                        Sygnałem do odwrotu dla kupujących bondy chińskie miałeś na myśli? Jak na razie
                        to Chiny chyba mają nadwyżkę w handlu zagranicznym? Rewaluacja o 10, 20 % tego
                        nie zmieni.


                        > > Do tego mozna "poprosić" Stany o zapłatę za ropę w euro...
                        >
                        > No pewnie, bo Stany przeciez nie chca opanowac chinskiego rynku, skupic
                        > bankrutujacych przedsiebiorstw WBREW komunistom i niezaleznie od ich widzi mi
                        > sie, wiec pewnie pomoga komunistom ratowac system, bo wiecej na tym
                        zarobia...
                        > Jeszcze jakies propozycje oprócz tego ze Stany przejma Euro???

                        opecowi po prostu przestanie się podobać słabnący dolar, zarząda euro. Chiny po
                        rewaluacji Eur kupią i zapłacą, europa też kupi, a dolar będzie dalej spadał...
                        I wtedy to w Europie gosposie zaczną jeździć chevroletami jak to ktoś napisałsmile

                        pzdr
                        • vice_versa Re: Vitajcie 03.02.05, 10:20
                          Strasznie namacilem. Z jednego powodu. Pisalem o dewaluacji, w morde,
                          oczywiscie chodzilo o WZROST wartosci juana, bo póki co juan jest
                          niedowartosciowany, a nie przewartosciowany.
                          Ale mimo wszystko widze sirland, ze mnie zrozumiales(naprawde gratuluje,
                          odczytac slowo dewaluacja jako aprecjacja tylko dlatego ze to oczywistosc jest
                          naprawde duza sztuka). Sorry, rabnalem sie w slowach...

                          > Miałem na myśli raczej stopniowe, po 10% co kilka miesięcy. Tak żeby po
                          > uwolnieniu nie było takiego szału w aprecjacji, oraz żeby Chińczycy zaczęli
                          > się przestawiać.

                          Pewnie, ze tak... Kazdy rzad tak kombinuje. Tylko to nie wyjdzie. Zahamowanie
                          doplywu twardej waluty nastapi w momencie pierwszych aprecjacji. Prosta
                          realizacja zysków. Poza tym kazdy inwestor wie ze pózniej nastapi rzucanie na
                          rynek rezerw USD, a pózniej drukowanie, wlasnie dlatego po pierwszej aprecjacji
                          juana gra bedzie juz cholernie ryzykowna, bo nigdy nie bedziesz wiedzial kiedy
                          rzad utraci zródlo przychodów... czyli strumyk waluty wyschnie... O tym
                          pierwszy zawsze wie rzad, który bondy sprzedaje, wiec wniosek jest taki, ze
                          pierwsza aprecjacja juana oznacza ze zaraz nastapia po sobie lawinowo kolejne...
                          I tu wlasnie zaczyna sie panika z wycofaniem sie z bondów chinskich a tym samym
                          utraty zródel dochodów przez budzet. To prawda ze sa jeszcze rezerwy z nadwyzki
                          handlowej z okresów wczesniejszych, tyle ze one stopniowo wchodza w miejsce
                          znikajacych zrodel przychodów z bondów. I ratowanie kursu...

                          > Jak na razie
                          > to Chiny chyba mają nadwyżkę w handlu zagranicznym? Rewaluacja o 10, 20 %
                          > tego nie zmieni.

                          Zmieni, zmieni, jak wyzej... wszystko sie dzieje W CZASIE...

                          > opecowi po prostu przestanie się podobać słabnący dolar, zarząda euro. Chiny
                          > po rewaluacji Eur kupią i zapłacą, europa też kupi, a dolar będzie dalej
                          > spadał...I wtedy to w Europie gosposie zaczną jeździć chevroletami jak to
                          ktoś napisałsmile

                          Napisal przycinek.usa, i napisal smiesznie. Po pierwsze u nas Chevrolety sa
                          jedna z najtanszych marek na rynku, dopiero wchodza, nie wiem czy czyms sie
                          róznia od fiatów. Na pierwszy rzut oka, taka kolejna wersja Daewoo. Moze
                          troszke przesadzam, ale jesli uwzglednic czynnik postepu cywilizacyjnego to juz
                          niekoniecznie.
                          Po drugie OPECowi strasznie sie podoba slabiejacy USD bo USD slabnie o 15% a
                          ropa idzie w góre o 100%. Mówie herezje? A ile spadl USD w zeszlym roku? OPEC
                          ma problemy jak USD sie umacnia a ropa jest tania, wtedy to faktycznie maja
                          dosc. Ale Saudi maja wtedy akcje na NYSE wiec zarabiaja znacznie wiecej i bez
                          tej ropy, wiec moga sobie robic co chca z Qwaitem i teraz Iraqiem.
                          Po trzecie zupelnie nie lapie na czym ta Europa ma zrobic ten swietny business,
                          co kupia i za co zaplaca?
                          Po czwarte Europa nie potrafi tak sprawnie i szybko dewaluowac swojej waluty
                          kosztem wierzycieli zagranicznych TYLKO I WYLACZNIE, bo nie ma takich
                          instrumentów dluznych. O tym czemu na dewaluacji Amerykanie nie dostaja w plecy
                          u siebie i nie powoduje to u nich inflacji pisalem gdzie indziej, warto zerknac.

                          Pozdrawiam.
                          • vice_versa Jak te Amerykance to robia??? 03.02.05, 10:33
                            Na przyklad tu:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=19866279&a=20125781
                          • sirland Re: Vitajcie 03.02.05, 11:06
                            vice_versa napisał:

                            Sorry, rabnalem sie w slowach...
                            Spoko.

                            >
                            > > Miałem na myśli raczej stopniowe, po 10% co kilka miesięcy. Tak żeby po
                            > > uwolnieniu nie było takiego szału w aprecjacji, oraz żeby Chińczycy zaczę
                            > li
                            > > się przestawiać.
                            >
                            > Pewnie, ze tak... Kazdy rzad tak kombinuje. Tylko to nie wyjdzie. Zahamowanie
                            > doplywu twardej waluty nastapi w momencie pierwszych aprecjacji.
                            Nie znam się na rejonie pacyfiku, więc nie wiem co robi np. Australia, czy
                            Kanada. Więc jako twardą walutę teraz traktuję taki twór jak euro. Niee...
                            Europejczycy nie przestaną tak nagle kupować bondów po pierwszym sygnale.
                            Zresztą pierwszy sygnał rewaluacji to podwójna korzyść dla posiadaczy bondów.
                            Zarobek na oprocentowaniu i umacnianiu waluty.

                            Prosta
                            > realizacja zysków. Poza tym kazdy inwestor wie ze pózniej nastapi rzucanie na
                            > rynek rezerw USD, a pózniej drukowanie, wlasnie dlatego po pierwszej
                            aprecjacji
                            >
                            > juana gra bedzie juz cholernie ryzykowna, bo nigdy nie bedziesz wiedzial
                            kiedy
                            > rzad utraci zródlo przychodów... czyli strumyk waluty wyschnie...
                            A to problem tych, którzy zwietrzą dobry interes w chińskich bondach.

                            O tym
                            > pierwszy zawsze wie rzad, który bondy sprzedaje, wiec wniosek jest taki, ze
                            > pierwsza aprecjacja juana oznacza ze zaraz nastapia po sobie lawinowo
                            kolejne..
                            Imperialny krąg Reagana utrzymywał się długo.. Ja bym tak łatwo nie prorokował
                            lawiny, kataklizmu.. Kryzysy mają to do siebie, że powodują wprowadzenie
                            regulacji zabezpieczających. Nie chronią one przed kolejnymi krachami, ale..


                            > > Jak na razie
                            > > to Chiny chyba mają nadwyżkę w handlu zagranicznym? Rewaluacja o 10, 20 %
                            > > tego nie zmieni.
                            >
                            > Zmieni, zmieni, jak wyzej... wszystko sie dzieje W CZASIE...
                            Czyli po mojemu jeszcze przez długi czas nie zmienismile


                            > Po drugie OPECowi strasznie sie podoba slabiejacy USD bo USD slabnie o 15% a
                            > ropa idzie w góre o 100%. Mówie herezje?
                            Racja, tylko w tym procesie po zakończeniu podnoszenia stóp przez FED, myślę,
                            że dolar dalej będzie spadał. CO prawda uważam, że ropa dalej będzie drożała,
                            ALE ja wróżę z fusów, nie miałem na myśli stanu obecnego.

                            Ale Saudi maja wtedy akcje na NYSE wiec zarabiaja znacznie wiecej i bez
                            > tej ropy, wiec moga sobie robic co chca z Qwaitem i teraz Iraqiem.
                            Nie mam bladego pojęcia co robią Saudi, ale mogą mieć wtedy akcje z rynku
                            chińskiego zamiast NYSE i zarabiać w euro a nie w dolcach.

                            > Po trzecie zupelnie nie lapie na czym ta Europa ma zrobic ten swietny
                            business,
                            >
                            > co kupia i za co zaplaca?
                            Kupią chińskie bondy. Nic nie kupią i nic nie sprzadadzą, bo nie rozumieją
                            Azji, chyba, że obie storny zwietrzą jakieś interesy.

                            > Po czwarte Europa nie potrafi tak sprawnie i szybko dewaluowac swojej waluty
                            ...

                            Europa to takie szambo, które gorzej konkurencyjne chyba być nie może z takim
                            socjalem, ale rozszerzenie i nowy rynek konsumencki jeszcze to szambo utrzyma
                            przy życiu. A jak przestanie to się znowu rozszerzy. Wy na tym forum
                            uświadomiliście mi, że Pacyfik to jest eczka z prochem, a tu informacja o
                            handlu bronią Europy z Chinami się pojawia. Europa wojen nie chce, Europa się
                            wszystkiego boi, europa nienawidzi busha, zostawi cały ten pie..nik do
                            rozwiązania we własnym zakresie, tylko wcześniej trochę broni sprzeda, żeby
                            zbrojeniówka nie protestowała.

                            pzdr
                            • sirland Re: Vitajcie 04.02.05, 09:52
                              Jeffrey E.Garten, felieton w Businessweek:
                              "Miedia wiele miejsca poświęcają rosnacej nadwyżce handlowej tego kraju,
                              powiększającym się rezerwom walutowym, ogromnemu popytowi na ropę.."


                              Chiny kradną USA własność intelektualną, Chiny nie tylko zaleją USA swoimi
                              ubrankami, koncerny przenoszą ośrodki badawcze do Chin, więc Chiny mają dostęp
                              do high tech w coraz większym stopniu.. USA dotując rozwój mysli
                              intelektualnej, dotuje właśnie te ośrodki.. Czy największy działający szkielet
                              IPv6 nie jest w Chinach? Wódz Wielkie Słońce nie ma problemu z partiami
                              zielonych, transparency international i prawami człowieka, kładzie na nich
                              lachę, za to z praw wolnego rynku czerpie garściami.

                              Juan nie poleci w dół.

                              pzdr
                  • vice_versa Re: vitaj vice versa 02.02.05, 23:18
                    > a w tym momencie przestajesz argumetnowac a zaczynasz wyznawac wiare. nie
                    > ulegawatpliwosci ze rzad usa usiluje isc pod prad logiki zdarzen. sam piszesz
                    > o falibankructw w usa po uwolnieniu juana i o spadku popytu (a wiec
                    > konsumpcji). co tojest jesli nie widmo powaznego kryzysu?
                    > wtedy wlasnie amerykanskie firmy i nieruchomosci bedzie mozna kupic za bezcen
                    > oile sie bedzie mialo pieniadze. guess who will have the money

                    No tak, Ty pewnie uznajesz ze pieniadze beda mieli Chinczycy smile Tu juz sie
                    niestety nie zgadzamy... Nie, bo chinczycy straca swoje USD na obrone juana. I
                    oddadza wysokie stopy z powrotem amerykanom. Niektórzy Chinczycy pewnie beda
                    mieli USD, pewnie to Ci kupuja obligacje amerykanskich przedsiebiorstw.

                    Moja wiara wynika ze wszystkich kryzysów jakie mialy miejsce po wojnie, bylo
                    ich juz chyba z siedem czy osiem.

                    >co tojest jesli nie widmo powaznego kryzysu?

                    Kiedys pisalem, ze nasze postrzeganie rzeczywistosci ekonomicznej determinuje
                    JEZYK jakiego uzywamy. I ze slowo "kryzys" jest niestosowne, bo sprawia
                    wrazenie nieuchronnosci, tymczasem to co dla jednych jest kryzysem, dla innych
                    jest swietna okazja i przecena na rynku. Jesli pytasz co to jest, to ja
                    odpowiadam: to jest zwykla zmiana miejsca majatku produkcyjnego i majatku w
                    ogóle, z rak tych u których ten majatek nie jest rentowny w rece tych którzy
                    potrafia nim rentownie zarzadzac. Mozna nazwac to kryzysem, tylko po co skoro
                    obaj mozemy byc w grupie tych którzy pieniadz maja, dla nas wtedy bedzie to
                    PROMOCJA nie KRYZYS...
                    Swiat sie ROZWIJA, co oznacza ze te same fazy "kryzysu" trwaly kiedys znacznie
                    dluzej niz obecnie, czas ich trwania ulega skróceniu, same zjawiska pozostaja
                    identyczne.

                    Chce przy tym zauwazyc, ze Greenspan PODNIÓSL stopy, dokladnie jak pisalem
                    wyzej. Tyle ze wynika to nie z danych o bezrobociu, i tym o czym slychac w
                    gazetach, nie z chartów, tylko z tego co Stany robia. Liderzy FORSUJA, nie
                    czekaja i reaguja, tymczasem TV i w ogóle komentatorzy ekonomiczni maja
                    tendencje do wrózenia z fusów indeksów, zamiast skupic sie na cyklach i celach
                    jakie stawiaja sobie najwieksi uczestnicy rynku.

                    I jeszcze jedno bush, w sprawie Chin ciagle powolujesz sie na 30 letni okres
                    wzrostu, tak, ale pamietaj ze zaden wzrost nie trwa wiecznie, ze Amerykanie sa
                    tam juz co najmniej 10 lat, ze Europejczycy zachwycili sie z 5 lat temu, ze
                    okresy odwrotu trendu zaskakuja wszystkich i ze dlugosc tych trendów maleje w
                    czasie wraz z rozwojem gospodarczym panstwa. Boom ameryknski lat 90 tych trwal
                    tylko 6-max 8 lat ! Czy to oznacza ze bardziej wzrosly Chiny czy USA?
                    Relatywnie, w porównaniu z dotychczasowym poziomem rozwoju, mozesz ryzykowac ze
                    Chiny, nominalnie- z pewnoscia USA. A realnie? To w czyje rece przejda chinskie
                    fabryki i chinski rynek? Jesli w Indiach jest 6% wzrost a 80% tego wzrostu
                    pochodzi z inwestycji zagranicznych i jest zasluga zagranicznych
                    przedsiebiorstw, to czy rozwijaja sie Indie czy te kraje które tych inwestycji
                    dokonaly? U Ciebie Indie, u mnie panstwa w których notowane sa te
                    przedsiebiorstwa oraz banki które te przedsiebiorstwa finansuja. I to jest
                    spora róznica.


                    Pozdrawiam, chyba bede czesciej ogladal Twój powyzszy post.
              • bush_w_wodzie Re: swietna uwaga 02.02.05, 12:40
                dziekuje smile

                przycinek.usa napisał:


                > Zgadza sie i popelnia elementarny blad. Nie bierze pod uwage
                > faz rozwoju rynku. Zapomina o tym, ze nie moze byc wysokiej stopy w
                > fazie 4 ani w fazie zalamania.

                > Wysokie stopy sa na poczatku cyklu czyli dopiero po zawaleniu sie wszystkiego.
                > A dlaczego tak jest? BO po zalamaniu dollara NIE BEDZIE inflacji! Nie bedzie
                > powodu do podnoszenia stopy procentowej! Inflacja jest bowiem TERAZ!
                > I mowi sie na nia ze jej NIE MA!

                wszystko sie zgadzaloby przycinku gdybysmy mieli do czynienia z gospodarka
                zamknieta. perfidia obecnej sytuacji polega na tym ze tani import z azji
                jednoczesnie lagodzi napiecia zwiazane z rosnacym poziomem zadluzenia i
                powoduje dalsza ekspansje bable kredytowego. dlatego obraz cyklu jest zabuzony.
                jak to slusznie przeczuwa vice versa - ewentualne skokowe rozladowanie napiec w
                basenie pacyfiku wywola ekonomiczne tsunami. gdyby doszlo do gwaltownej
                aprecjacji juana to wlasnie wtedy najpierw dojdzie do inflacji cen (a nie
                monetarnej) a potem - gdy zacznie sie fala bankructw - do deflacji. ale deflacji
                w dolarze wartym o wiele mniej niz dzisiaj


                uwazam ze rzadowi usa zalezy teraz na powolnym i gladkim uplynnieniu juana ktory
                dalby czas na dostosowanie sie gopodarki usa do nowej sytuacji. ciekawe
                natomiast na czym zalezy chinskim bossom
                • vice_versa Re: swietna uwaga 02.02.05, 23:49
                  > uwazam ze rzadowi usa zalezy teraz na powolnym i gladkim uplynnieniu juana
                  > ktory dalby czas na dostosowanie sie gopodarki usa do nowej sytuacji. ciekawe
                  > natomiast na czym zalezy chinskim bossom

                  Bossom chinskim nie zalezy na uwolnieniu i aprecjacji juana bo to powoduje dwa
                  skutki: 1. inflacje 2. siegniecie po oszczednosci w bankach.
                  I jedno i drugie jest zabójcze, nie wiadomo nawet które bardziej, bo w bankach
                  tych pieniedzy nie ma wiec pospolite ruszenie spowodowane inflacja jest
                  niebezpieczne i politycznie i ekonomicznie. A chinczycy odkladaja 50% zarobków.
                  Tak to juz jest kiedy gospodarka jest oparta o model podazowy zamiast o model
                  popytowy. A to co jest dla gospodarki najcenniejszego to POPYT, nie PODAZ. W
                  USA popyt jest, oszczednosci gotówkowe moga byc na niskim poziomie, Chinski
                  rynek wlasnie sie budzi do popytu i wlasnie z tego powodu jego przejecie jest
                  tak bardzo atrakcyjne. Zeby zmusic dany kraj do oddania swoich przedsiebiorstw
                  trzeba postawic ten kraj pod sciana. Przemiany nigdy nie sa plynne. Sa
                  gwaltowne. Uplynnienie jest skutkiem braku mozliwosci dekretowania kursu,
                  dekretowanie jest bowiem prostsze. To ze jest nierentowne, to inna sprawa.
                  Amerykanów kurs juana obchodzi o tyle, ze uwolnienie go juz dzis daloby
                  Amerykanom oddech i przyspieszylo dzisiejszy rozwój. Ameryka wojny z Chinami
                  nie chce. Ona musi z nimi walczyc. I wygra jak 2+2=4. Ma po temu wszystkie
                  potrzebne srodki i instrumenty. Wygra RYNEK, a nie pograzy Chiny. To duza
                  róznica. Chiny sie otrzasna i rozwinie sie im rynek wewnetrzny.

                  Wiec to nie jest tak ze Amerykanie MUSZA miec taki a taki kurs juana. Oni
                  wiedza co robic. Wolalyby moze uniknac wojny, bo stopy 15 % nikomu nie sa
                  potrzebne, zawirowania w nieruchomosciach tez nie, ale Chinscy komunisci nie
                  moga sobie zrobic rewolty politycznej tylko po to zeby w USA nie doszlo do
                  ekonomicznej burzy. Pozdrawiam.
                  • przycinek.usa Re: swietna uwaga 03.02.05, 08:18
                    "Bossom chinskim nie zalezy na uwolnieniu i aprecjacji juana bo to powoduje dwa
                    skutki: 1. inflacje 2. siegniecie po oszczednosci w bankach."

                    Nieprawda. Odwrotnie. Aprecjacja waluty ma dzialanie deflacyjne i rosna
                    oszczednosci i wzrasta ilosc transakcji przy rosnacym PKB. To przeklada sie na
                    wzrost popytu zagregowanego w dlugim terminie.
                    • vice_versa Re: swietna uwaga 03.02.05, 09:45
                      przycinek.usa napisał:
                      > "Bossom chinskim nie zalezy na uwolnieniu i aprecjacji juana bo to powoduje
                      >dwa skutki: 1. inflacje 2. siegniecie po oszczednosci w bankach."
                      >
                      > Nieprawda. Odwrotnie. Aprecjacja waluty ma dzialanie deflacyjne i rosna
                      > oszczednosci i wzrasta ilosc transakcji przy rosnacym PKB. To przeklada sie na
                      > wzrost popytu zagregowanego w dlugim terminie.

                      Tak, tylko ze aprecjacja rzad bedzie robil skokowo i szybko a juan pózniej
                      runie w dól. Tutaj faktycznie sie niezbyt scisle wyrazilem, chodzi o te druga
                      faze: najpierw aprecjacja, pózniej tapniecie juana w dól.
                      Sekwencje zdarzen opisalem tutaj:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=19866279&a=20113363
                      Na wzrost ilosci transakcji to sie przelozy, bo kazdy chce dopasowac cene do
                      nowej sytuacji, ale nie przelozy sie na wartosc transakcji. W ogóle trudno sie
                      o tym rozmawia, bo to nastepuje tak gwaltownie, ze ma znaczenie jedynie
                      teoretyczne, tymczasem sytuacja bedzie tak dynamiczna, ze pomimo ze na papierze
                      to konsekwencje o jakich piszesz POWINNY wystapic to w praktyce po
                      uwzglednieniu elementu CZASU i DYNAMIKI, one nie nastapia, ich znaczenie bedzie
                      ZADNE. Zwracaj uwage na CZAS i DYNAMIKE, bo inaczej rozumowania poprawne tj
                      skutki zdarzen które w dlugim czasie by nastapily, w krótkim i przy gwaltownych
                      zmianach sytuacji na rynku NIE NASTEPUJA, wiec efekt jest taki, ze rozumowanie
                      traci swoja poprawnosc a wysnute wnioski bledne, rozumiesz?
                      Kazde uwolnienie juana powoduje odplyw inwestorów w chinskie bondy. To
                      powoduje, ze czyms ten doplyw gotówki trzeba gwaltownie zastapic. Czyli brak
                      jest doplywu twardej waluty(USD nie jest twardy bo spada). Najpierw zebrze sie
                      o to zeby inwestorzy nie odchodzili, czyli podnosi sie stopy, potem sie
                      drukuje. Gospodarka lapie zadyszke, staje sie niewyplacalna, i zaczyna sie
                      drukowanie (bo przedsiebiorstwa nadal potrzebuja kasy), wiec zaczyna sie
                      inflacja i ratowanie przez rzad waluty czyli wyprzedaz amerykanskich bondów. I
                      to jest jasne jak 2+2. Z tego powodu Chinczycy tego nie zrobia, a scislej
                      zrobia to w ostatnim mozliwym terminie.
                      Wiesz na czym polega numer z bondami USA? Chinczycy kupowali bondy jak USD
                      tanial i byly niskie stopy, sprzedawac beda gdy USD bedzie tuz przed wzrostami,
                      a stopy beda juz wysoko.

                      Pegg nie jest instytucja zwiekszajaca rentownosc. Pegg jest zabiegiem
                      nierynkowym, dekretowanie nie zwieksza rentownosci. A tu wygrywa ten czyja
                      rentownosc jest wyzsza.

                      Znasz jakas fajna lekture dotyczaca przebiegu kryzysów gospodarczych? Chetnie
                      sie podszkole.
                      • przycinek.usa Re: swietna uwaga 03.02.05, 18:56
                        "Tak, tylko ze aprecjacja rzad bedzie robil skokowo i szybko a juan pózniej
                        runie w dól. Tutaj faktycznie sie niezbyt scisle wyrazilem, chodzi o te druga
                        faze: najpierw aprecjacja, pózniej tapniecie juana w dól."

                        NIE. Tak nie bedzie. Albo powiem inaczej, ja sie z tym scenariuszem NIE zgadzam.
                        Juan, jesli spadnie, to spadnie na sutek zwyklych mechanizmow ekonomicznych, jak
                        np. roznica stopy procentowej.

                        Waluta spada bowiem albo jak sie panicznie wszyscy pozbywaja dlugu, albo jak sa
                        stopy nizsze niz otoczenie walutowe. Deficyt wymiany handlowej ma mizerny wplyw
                        na kursy, chyba, ze w dlugim terminie dochodzi do takich zjawisk, jak w USA.

                        Wiec nie. Nie bedzie takiego scenariusza na pewno. Zwlaszcza, ze aprecjacja
                        Juana spowoduje zmniejszenie presji inflacyjnej. Znaczne zmniejszenie.



                        • vice_versa Re: swietna uwaga 03.02.05, 20:02
                          > "Tak, tylko ze aprecjacja rzad bedzie robil skokowo i szybko a juan pózniej
                          > runie w dól. Tutaj faktycznie sie niezbyt scisle wyrazilem, chodzi o te druga
                          > faze: najpierw aprecjacja, pózniej tapniecie juana w dól."

                          > NIE. Tak nie bedzie. Albo powiem inaczej, ja sie z tym scenariuszem NIE
                          > zgadzamJuan, jesli spadnie, to spadnie na sutek zwyklych mechanizmow
                          > ekonomicznych, jaknp. roznica stopy procentowej.

                          Juz wiesz czemu lewicujesz? Bo uwazasz ze to Chiny i Europa zdominuja
                          bankrutujace USA. Hi hi hi...

                          Jak najbardziej, to sa ZWYKLE MECHANIZMY EKONOMICZNE.
                          Rozpisalem to niedawno na fazy.

                          > Waluta spada bowiem albo jak sie panicznie wszyscy pozbywaja dlugu, albo jak
                          > sastopy nizsze niz otoczenie walutowe.

                          Wariant nr.1. Panicznie wszyscy zaczna pozbywac sie chinskiego dlugu.

                          Deficyt wymiany handlowej ma mizerny
                          > wplywna kursy, chyba, ze w dlugim terminie dochodzi do takich zjawisk, jak w
                          > USA.Wiec nie. Nie bedzie takiego scenariusza na pewno. Zwlaszcza, ze
                          > aprecjacja Juana spowoduje zmniejszenie presji inflacyjnej. Znaczne
                          zmniejszenie.

                          Normalnie presja inflacyjna maleje przy aprecjacji. Pelna zgoda. Tyle ze
                          znaczne zmniejszenie doplywu pieniadza powoduje wyzbywanie sie dlugu, a nie
                          wzrost jego atrakcyjnosci. Wiadomo, ze kto pierwszy sie wycofa ten lepszy, bo
                          drugi moze juz nie zdazyc, gdyz rzad uwalnia czy rewaluuje walute zawsze w
                          ostatnim mozliwym momencie, podnosi stopy etc, bo PIERWSZY WIE JAKIE JEST SALDO
                          NAPLYWU KAPITALU DO GOSPODARKI.

                          Przeczytaj ten link który dalem. I, jesli mozesz, wytlumacz mi nature
                          JAKIEGOKOLWIEK kryzysu walutowego w jakimkolwiek innym kraju.

                          Wiec taki scenariusz bedzie NA PEWNO. I doprowadzenie do upadlosci chinskiej
                          gospodarki spowoduje
                          1. "perturbacje spoleczne" i zmiane systemu politycznego (wlasnie dlatego ze
                          jest to pewne jak 2+2 Europa broni Chinom dzis za Chiny Demokratyczne nie
                          powinna sprzedawac, bo dozbroi chinskich komunistów!)
                          2. przejecie rynku chinskiego przez amerykanskie przedsiebiorstwa po obnizonych
                          cenach i na wyprzedazy. USA kupia mase upadlosciowa, przede wszystkim systemu
                          finansowego, czyli banki.

                          Pozdrawiam tych co mysla ze skoro w morzu wody jest wiecej niz w górach to woda
                          moze plynac z mórz w strone gór i jest to logiczne... Tia, logiczne jest nie da
                          sie zaprzeczyc, tylko jednak plynie w druga strone i tyle...
                          • przycinek.usa odwrotnie 03.02.05, 20:42
                            bedzie odwrotnie.

                            Kryzys walutowy:
                            Spadek waluty spowodowany panika wynikajaca ze zbytniego zadluzenia ogolem i
                            zbyt wysokim USTALANYM kursem w mechanizmie pegg.


                            Wiesz, ja uwazam to za glupie, ale ty piszesz posty, ja na nie odpowiadam, a
                            potem ty dalej piszesz posty i ja dalej jestem zmuszony odpowiadac.
                            Zrobmy tak: Odpowiem ci raz i od tego czasu nie bede juz wiecej odpowiadal, OK?
                            Po co mam pisac 10 razy to samo?

                            Wiec NIE BEDZIE tak jak ty napisales. Bo nie bedzie ucieczki z rynku dlugu w
                            Chinach. A nawet GDYBY byla jakas ucieczka, to wiesz co? Chiny maja najwieksze
                            rezerwy walutowe na swiecie! (oficjalnie uwaza sie, ze sa DRUGIM panstwem po
                            Japoni, jesli chodzi o zasoby walutowe ogolem, ale tego dokladnie NIE WIADOMO,
                            ja np. sadze, ze maja najwieksze walutowe zasoby GOTOWKOWE) ZGADNIJ jaki maja
                            wplyw rezerwy walutowe na kurs waluty i wymysl sobie jakie panstwa spekulanci
                            wybieraja do ataku na walute.

                            • vice_versa zoom in / zoom out 04.02.05, 10:31
                              Dobra. Odwrotnie niz jest juz napisales, to teraz ja:

                              > Kryzys walutowy:
                              > Spadek waluty spowodowany panika wynikajaca ze zbytniego zadluzenia ogolem i
                              > zbyt wysokim USTALANYM kursem w mechanizmie pegg.
                              Generalnie zgoda
                              Dokladniej zoom in:
                              1.nie koniecznie "spowodowany panika" bo poprosze cie o poglebienie analizy
                              tylko "spowodowany wycofaniem" Ty zakladasz ze wycofanie jest NIERACJONALNE. A
                              ja Ci mówiwie ze jest CELOWE. Tak sie dzieje, tylko KTOS ten ruch ZACZYNA. I
                              ten ruch nie ma na celu gry na zwyzke lub znizke kursu, cel jest znacznie
                              ambitniejszy. Panika pojawia sie pózniej ze strachu przed spadkiem waluty
                              wlasnie i rosnacymi stopami procentowymi.
                              2. Widzisz "zbyt duze zadluzenie ogólem" NIE ISTNIEJE. Istnieja tylko PODMIOTY
                              które rynek moga opuscic w okreslonym momencie. Istnieje tylko ktos na kogo sie
                              poluje i ktos KTO POLUJE. Charty sie nie licza licza sie PODMIOTY i to co one
                              robia.

                              Zoom out
                              Zalózmy wiec ze:

                              1. USA moga ksztaltowac ceny na rynkach wg wlasnego widzimisie, ceny dolara
                              ropy, wszystkiego czego tylko chcesz tj moga tak ustalac ceny by produkcja
                              chinska byla coraz mniej RENTOWNA a ceny towarów importowanych NIE ROSLY pomimo
                              drukowania coraz wiekszej ilosci USD i bondów

                              2. Teraz przeczytaj to co napisales, bo ja sie z tym wszystkim zgadzam

                              > Nie bedzie ucieczki z rynku dlugu w Chinach. A nawet GDYBY byla jakas
                              > ucieczka, to wiesz co? Chiny maja najwieksze
                              > rezerwy walutowe na swiecie! (oficjalnie uwaza sie, ze sa DRUGIM panstwem po
                              > Japoni, jesli chodzi o zasoby walutowe ogolem, ale tego dokladnie NIE WIADOMO,
                              > ja np. sadze, ze maja najwieksze walutowe zasoby GOTOWKOWE) ZGADNIJ jaki maja
                              > wplyw rezerwy walutowe na kurs waluty i wymysl sobie jakie panstwa spekulanci
                              > wybieraja do ataku na walute.
                              Spekulanci, dobre sobie... spekulanci sa tam PRZY OKAZJI, jak podnawki, takie
                              ryby co plywaja przy rekinach jak te poluja, kapujesz? Nie to patrz zalozenie
                              1. Sam sobie wymysl na jakie panstwa sie poluje. Dokladnie takie o jakich
                              myslisz. Slabe, nierentowne i o duuuuzym rynku do wykupienia.

                              3. Rozumiesz, ze wlasnie PO TO spread miedzy USD a ropa MUSI wzrosnac aby
                              osiagnac CEL jakim jest przejecie i opanowanie RYNKU i jego strategicznych
                              punktów czyli BANKÓW?

                              4. Odpowiedz SOBIE, nie mi, czy wiesz czemu ropa w pazdzierniku rosla jak
                              szalona a w listopadzie taniala, czemu zatrzymala sie wyzej niz byla na
                              poczatku, czemu wzrost byl pionowy, KTO publikowal alarmistyczne dane o
                              konczeniu sie zapasów (tylko b. prosze nie wymieniaj stacji TV i prasy, raczej
                              instytucje i ich sponsorów), oraz czemu analogicznie pionowy zjazd w dól byl na
                              USD do konca grudnia, co zrobi OPEC w lutym, juz po zimie, i co by sie stalo z
                              cenami gdyby w zimie Heating Oil poszedl w gore o 20% razem z crude oil.

                              I dwie uwagi: 1. ceny na rynku zaleza od ilosci naplywajacej na ten rynek kasy,
                              co nie znaczy ze kiedy ta sama suma kasy z rynku odplynie ceny wroca do poziomu
                              wyjscia. 2. jest dokladnie ten sam mechanizm, który powoduje, ze 1mln USD
                              wsadzone w biezacy obrót nieruchomosciami powoduje wzrost wartosci Equity na
                              calym rynku nieruchomosci o 100 mln USD.

                              Wiec: Skoro US Gov. rzuca kase na rynek który zaczyna szalec musi podac
                              UZASADNIENIE, podobnie jak robisc zeby zniesc haslo Leca, które mu sie nie
                              podobalo musial PODAC PRZYCZYNE. Podobnie Ty wierzysz ze to spekulanci
                              doprowadzaja do kryzysów. Ktos chce zebys tak sadzil, inaczej bylbys bogaty
                              czyli aspoleczny.

                              Howgh

                              A teraz mi wyjasniaj czemu zalozenie 1 jest calkiem bledne. I dalej badz
                              plotka,. Voila!
                              • przycinek.usa Re: zoom in / zoom out 04.02.05, 20:58
                                "Ty zakladasz ze wycofanie jest NIERACJONALNE."

                                W zyciu czegos takiego nie napisalem i nie napisze. To sa bowiem reakcje
                                SPOZNIONE. To ty uwazasz, ze dlugow sie nie splaca i mozna sobie pozyczac bez
                                konca i umiaru. Wiec jesli ktokolwiek uwaza w tym towarzystwie, ze wycofywanie
                                jest nieracjonalne, to jestes to TY panie Vice.

                                "A ja Ci mówiwie ze jest CELOWE. Tak sie dzieje, tylko KTOS ten ruch ZACZYNA."


                                No nie mowisz, bo zgodnie z twoimi teorjami zadluzenie jest wieczne, inflacja
                                bez konca a kredyty plyna szerokim strumieniem pod warunkiem, ze pozyczajacy to
                                rzad.

                                "Panika pojawia sie pózniej ze strachu przed spadkiem waluty wlasnie i rosnacymi
                                stopami procentowymi."

                                Jak mozesz tlumaczyc kiedy pojawia sie panika, skoro pytasz mnie o opis krachu,
                                przyznajac, ze nie masz o tym pojecia?

                                "Widzisz "zbyt duze zadluzenie ogólem" NIE ISTNIEJE."


                                Skoro nie istnieje, to dlaczego wybucha panika wsrod wierzycieli?


                                " Istnieje tylko ktos na kogo sie poluje i ktos KTO POLUJE."

                                Tu akurat dobrze kombinujesz. Poluje sie na male rezerwy walutowe.
                                I roznice kursu.

                                "Charty sie nie licza licza sie PODMIOTY i to co one robia."

                                O! To nowosc, najpierw mowisz, ze zadluzenie ogolem nie wystepuje, a potem, ze
                                sa jakies podmioty. Hm. Interesujace. To jak to jest z tymi podmiotami?
                                Sa czy ich nie ma?

                                Mrozek?

                                "1. USA moga ksztaltowac ceny na rynkach wg wlasnego widzimisie, ceny dolara
                                ropy, wszystkiego czego tylko chcesz tj moga tak ustalac ceny by produkcja
                                chinska byla coraz mniej RENTOWNA a ceny towarów importowanych NIE ROSLY pomimo
                                drukowania coraz wiekszej ilosci USD i bondów"


                                Nie moga. Ani ksztaltowac dowolnie cen ani nie maja wplywu na rentownosc
                                produkcji Chin, bo na to maja wplyw Chiny a nie USA.
                                Teraz Chiny uwolnia Juana i rentownosc WZROSNIE.

                                Zajdzie zjawisko, o ktorym sie nie snilo ekonomistom europejskim, poniewaz rynek
                                USA jest uzalezniony od calych segmentow produkcji Chin i wyparcie Chinskiego
                                eksportu nie nastapi szybko, a w wielu segmentach nie nastapi w ogole!

                                Po prostu w USA wzrosna ceny na produkty Chin i nikt nie bedzie mogl pisnac
                                slowka! Cos, czego nie moga zrobic producenci w Polsce, zajdzie w Chinach bez
                                problemu.

                                Bo USA nie ma takiego przelozenia na ceny w Chinach, jak ma Unia Europejska na
                                eksport firm produkujacych w Polsce. Jak kontrahentom z USA nie bedzie
                                odpowiadalo placenie wyzszych stawek za towary Chinskie, to przyjda kolejni
                                kontrachenci. He he he. Takie sa uroki monopolistycznej pozycji produkcyjnej w
                                regionie.


                                "Spekulanci, dobre sobie... spekulanci sa tam PRZY OKAZJI, jak podnawki, takie
                                ryby co plywaja przy rekinach jak te poluja, kapujesz?"


                                Spekulanci to przynajmiej 60% obrotu na rynku walutowym MINIMUM.
                                Kapujesz? A! I nie mow mi, ze miales cos innego na mysli.


                                "3. Rozumiesz, ze wlasnie PO TO spread miedzy USD a ropa MUSI wzrosnac aby
                                osiagnac CEL jakim jest przejecie i opanowanie RYNKU i jego strategicznych
                                punktów czyli BANKÓW?"


                                Nie. Nie rozumiem. Spread to co innego. Chyba ze masz na mysli maslo lub tez
                                margaryne. Najlepiej posluguj sie polskim slownictwem, to sie lepiej zrozumiemy.


                                "Odpowiedz SOBIE, nie mi, czy wiesz czemu ropa w pazdzierniku rosla jak
                                szalona a w listopadzie taniala, czemu zatrzymala sie wyzej niz byla na
                                poczatku, czemu wzrost byl pionowy, KTO publikowal alarmistyczne dane o
                                konczeniu sie zapasów (tylko b. prosze nie wymieniaj stacji TV i prasy, raczej
                                instytucje i ich sponsorów), oraz czemu analogicznie pionowy zjazd w dól byl na
                                USD do konca grudnia, co zrobi OPEC w lutym, juz po zimie, i co by sie stalo z
                                cenami gdyby w zimie Heating Oil poszedl w gore o 20% razem z crude oil."


                                Nie mam pojecia, bo mnie to nie interesuje. Nie zajmuje sie ropa. Ty sie
                                zajmujesz ropa, to mi wytlumacz. Ja ci zagadnienia walutowe tlumacze, to
                                powinienes sie zrewanzowac.



                                "1. ceny na rynku zaleza od ilosci naplywajacej na ten rynek kasy,
                                co nie znaczy ze kiedy ta sama suma kasy z rynku odplynie ceny wroca do poziomu
                                wyjscia."


                                Nie znaczy, ale na ogol tak sie dzieje.



                                "2. jest dokladnie ten sam mechanizm, który powoduje, ze 1mln USD
                                wsadzone w biezacy obrót nieruchomosciami powoduje wzrost wartosci Equity na
                                calym rynku nieruchomosci o 100 mln USD."



                                Nie.
                                • przycinek.usa obcielo. 04.02.05, 21:05
                                  Twierdzisz, ze "1mln USD wsadzone w biezacy obrót nieruchomosciami powoduje
                                  wzrost wartosci Equity na calym rynku nieruchomosci o 100 mln USD"
                                  twierdzisz tez, ze - odrotnie - wycofanie 1 miliona nie powoduje spadku o 100
                                  milionow?

                                  Tak?

                                  To w takim razie wyjasnij mi zjawisko spadku cen. Bo skoro cena nie spada z
                                  powodu wycofywania pieniedzy, to DLACZEGO spada?
                                  Wytlumacz mi, dlaczego teraz ceny nieruchomosci spadaja?

                                  Najlepiej powiedz jaki wplyw na ceny nieruchomosci ma wycofanie 1 miliona z rynku.

                          • lastboyscout No to Przycinek JUŻ WIE dlaczego lewicuje ... ;) 03.02.05, 20:47
                            Hi hi hi hi ! smile
                            Dokładnie to miałem na myśli !

                            Pytaniem pozostaje jak gość który tak dużo wie o kapitalizmie , może uważać, ze
                            to socjalizm zdominuje kapitalizm ....

                            Hmmmm, więc mówicie więc , że człowiek nazywa się Przycinek ...
                            OK, lecę sprawdzić listę Wildstein'a ! wink
                            • vice_versa Re: No to Przycinek JUŻ WIE dlaczego lewicuje ... 03.02.05, 21:16
                              To faktycznie jest niezwykle pytanie, od jakiegos czasu sobie je zadaje...
                              Przycinek ma znacznie wieksza "twarda" wiedze. I za to go cenie.

                              Ale wiesz LBS, wiekszosc ekonomistów uwaza ze ZADLUZENIE JEST ZA DUZE. Tylko
                              zaden z nich nie odpowiada jak to sie dzieje ze stale rosnie, zarowno na
                              poziomie budzetu panstwa jak i na poziomie ludzi, i czemu 100 lat temu
                              sprzataczka przez cale zycie nie mogla dostac mieszkania na kredyt, a dzis po
                              kilku latach oszczednosci dostanie kredyt na 30 lat. Po prostu durni ludzie nie
                              wiedza ze nie dadza rady go splacic. I nie wiedza ze musza oszczedzac. Takie
                              mniej wiecej jest ich stanowisko... Podobnie nie dowiesz sie czemu kiedys dom
                              liczono w tysiacach dolarów a dzis w setkach tysiecy. Okazaloby sie ze zyjemy w
                              swiecie permanentnej dewaluacji, a przeciez mozna sobie wyobrazic dokladnie
                              taki sam mechanizm w strone aprecjacji, prawda? Ale tak NIE JEST. Tymczasem
                              myslimy o inwestycjach jak o aprecjacji w srodowisku permanentnej deprecjacji...
                              Najsmieszniejsze jest tez to ze koncepcja spólki jest jedynie "klonem" pomyslu
                              koncepcji panstwa. A ekonomisci tego wcale nie widza... Prawnicy tego nie
                              widza... Ci co wygrywaja to wiedza. W koncu na bycia bogatym nikt nikogo nie
                              jest w stanie nauczyc, bo to jest równie aspoleczne co uszczesliwianie zony
                              przyjaciela, prawda? W ogóle ludziom powszechna dostepnosc dóbr szkodzi...
                              • przycinek.usa zdumiewajace pytanie 03.02.05, 21:47
                                Wiesz czemu?

                                Bo wiek 20 i 21 charakteryzuje PRODUKTYWNOSC.

                                Zadluzenie jest za duze, ale wynika to z dotychczasowego doswiadczenia wzrostu
                                produktywnosci i wzrostu popytu wskutek zamknietego obiegu mas pieniadza,
                                kredytu i towaru.

                                Dotychczasowe doswiadczenie nie wskazuje nam drog wyjscia z systemu zalamania
                                sie cen wynikajacego ze zbyt duzej produktywnosci i masy kredytowej.

                                Ekonomisci piepsza, ze zadluzenie jest za duze, bo jest ... za duze.

                                Nikt nie mowi co jest grozne. (Przynajmiej ja nie czytalem zadnego rzetelnego
                                artykulu na ten temat) Wszyscy tylko zgodnie piepsza, "deficyty" bilans wymiany itp.

                                A najwiekszym problemem jest dobrobyt i dlug gospodarstw domowych.
                              • lastboyscout Re: No to Przycinek JUŻ WIE dlaczego lewicuje ... 03.02.05, 23:03
                                Ja też bardzo cenię wiedzę Przycinka i odwagę w stawianiu prognoz !

                                Powiem więcej. Mimo, że wciąż mnie nie przekonał to on ma nad nami
                                niezaprzeczalną (mam nadzieję, że dorazną..)przewagę faktów: dług i koszty jego
                                obsługi rosną, deficyty rosną, Amerykanie są próżni, Chińczycy ciężko pracują i
                                jes ich duuużo. Jedynym czym on mnie nie przekonuje to sposobem traktowania
                                tematów. Jakby nie dostrzegał względności , głębokości zagadnień.
                                A może to my widzimy rzecz zbyt wielowarstwo?
                                Nie wiem, za głupi na to jestem, czas da odpowiedz.
                                Co do tematu kupowania mieszkania na kredyt mamy zupełnie odmienne poglądy.
                                Uważam, że mieszkanie na kredyt MOZNA spłacic latwiej niż je kupić z
                                oszczędności i aż mnie dreszcze biorą bo tymsamym potwierdzam że PRZYCINEK MA
                                RACJE !
                                (jeżeli chcesz to wyślę ci moje artykuły na ten temat - kupowanie domu w USA)
                                • vice_versa Re: No to Przycinek JUŻ WIE dlaczego lewicuje ... 04.02.05, 00:08
                                  > Powiem więcej. Mimo, że wciąż mnie nie przekonał to on ma nad nami
                                  > niezaprzeczalną (mam nadzieję, że dorazną..)przewagę faktów: dług i koszty
                                  > jegoobsługi rosną, deficyty rosną, Amerykanie są próżni, Chińczycy ciężko
                                  > pracują

                                  Alez przewaga która polega na tym, ze sie nie wie skad ten dlug sie bierze i
                                  jak go splaca system czyli przeplyw pieniadza w Ameryce i na swiecie nie jest
                                  zadna przewaga. I czemu za Ameryke splacaja go m.in. Chinczycy...

                                  > Uważam, że mieszkanie na kredyt MOZNA spłacic latwiej niż je kupić z
                                  > oszczędności i aż mnie dreszcze biorą bo tymsamym potwierdzam że PRZYCINEK MA
                                  > RACJE !

                                  Alez LBS! Oczywiscie ze latwiej je splacic biorac na kredyt! I dlatego
                                  przycinek racji nie ma piszac ze dlug jest za duzy! Bardziej powszechny i
                                  dostepny kredyt to wiekszy dlug publiczny (koszty obslugi moga jednak MALEC
                                  kiedy jest dewaluacja, prawda?) i paradoksalnie wyzsze podatki. To sa cechy
                                  panstw rozwinietych. Takze USA. W koncu to Amerykanie glównie siedza w
                                  offshorach, no nie? Tyle ze USA jest znacznie wieksze niz np. Europa, nie
                                  ludnosciowo, tylko jednolitym rynkiem i spójnoscia, wiec korzysta z synergii i
                                  dlatego podatki moga byc nizsze. I stad EU nie ma innej recepty jak ucieczka do
                                  przodu i szybkie jednoczenie sie. Podatki sa przykre (dla tych co je placic
                                  musza) ale daja ludziom kopa do roboty... Oczywiscie jest pewna granica
                                  upuszczania krowie krwi po której krowa zdycha, wiedza to jednak w Afryce jak
                                  robia kumys, ale MF kumysu nigdy nie robil (umie tylko pluc), wiec nie wie jak
                                  jest. Z wiekszej krowy bedzie zawsze wiecej krwi, a zmniejszenie upuszczania ma
                                  przynosi skutek dodatni i krowa odzywa...
                                  Ilosc, suma dlugu jest odpowiednio WZRASTA wraz z rozwojem gospodarczym i tym
                                  JAK DLUGO dany kraj bawi sie w gospodarke rynkowa, wzrastaja sposoby
                                  sciagniecia dlugu, system sie uszczelnia i wypracowuje metody drenazu
                                  zewnetrznego, w XIX w byl to kolonializm, w XX korporacjonizm i jesli cos
                                  zapowiada jakas zmiane w wieku XXI to bedzie to indywidualizm.

                                  Wszystko jest cacy i piknie... Ludzie sa madrzy nawet jak nie wiedza na zdrowy
                                  rozum jak to sie dzieje. To taka madrosc ludu. Tyle, ze koncept czarna magia
                                  zostaje dla niektórych i szuka ja go jak swietego Graala wymyslajac teorie
                                  spiskowe zamiast korzystac i sie cieszyc. Bo to biala magia jest... ten dlug.
                                  Zawsze jednak wiecej rodzic sie bedzie tych co mysla ze czarna... Fajne nie? I
                                  to oni beda placic... Ale numer, po prostu pieknie...

                                  Artykuly przesylaj, przesylaj koniecznie... Dziekuje.

                                  A propos czytales to:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=19866279&a=20125781
                                  Pozdrawiam
                            • przycinek.usa Re: No to Przycinek JUŻ WIE dlaczego lewicuje ... 03.02.05, 21:42
                              To nieprawda. Znowu zmusze was do myslenia: Gdzie sa wyzsze ceny? W Chinach czy
                              w USA? Gdzie idzie eksport? Do Chin? Czy do USA? To jakie sa ceny? Przeplyw
                              towarow nastepuje w kierunku wyzszych cen, prawda?

                              Zwroccie uwage, ze ja nie pytam o system ekonomiczny, bo to jest NIEWAZNE.

                              Co sie dzieje w USA? W USA sa wysokie ceny, spada produktywnosc, bo jest
                              substytuowana importem a zjawisko ogolnie nazywa sie wypychaniem miejsc pracy za
                              granice. Prawda?

                              Rownoczesnie jest spadek waluty, inflacja, placa minimalna i okazuje sie ze w
                              USA sa idealne warunki do zadluzania sie. Prawda?

                              A Chiny? Ile kosztuje ryz w Chinach? Czy w Chinach jestescie niewolnikami
                              kredytu hipotecznego? Czy w Chinach sa tanie uslugi?

                              Gdzie zatem jest lepsza "pompa" drenujaca rynek z kasy?
                              W USA!!!!

                              USA - jest panstwem, w ktorym cykl ekonomiczny determinuje place, koszty i
                              zadluzanie sie.

                              Chiny, sa wczesniej w fazie. Tam uklad cen dopiero BEDZIE sie zmienial!

                              Jestescie niepoprawnie malostkowi. Wam sie wydaje, ze wspolczesne myslenie
                              spekulacyjne ma charakter poparcia dla "druzyny" jednej lub drugiej strony.
                              Co za idiotyzm. Myslicie, ze ja mialbym opory w kupowaniu sobie "daczy" kolo
                              Pekinu? Nie! To samo dotyczy Meksyku, Panamy, Luxemburga (bo cieplo) czy tez
                              Hawaii.

                              Co mnie obchodzi system polityczny? Wazne, zeby znajdowac sie na szczycie
                              drabiny spolecznej i zajmowac uprzywilejowana pozycje konsumpcyjna!
                              To nas oczywiscie nie zwalnia z obowiazku "dbania o masy" - bo dzieki temu nasze
                              inwestycje sa bezpieczne. To jednak nie zachodzi w USA. W USA jest NIEBEZPIECZNIE.

                              I nie ma to nic wspolnego z systemem politycznym, lecz raczej ekonomicznym.
                              To nie pilka nozna a my nie jestesmy kibicami Legii Warszawa.




                              • vice_versa Re: No to Przycinek JUŻ WIE dlaczego lewicuje ... 03.02.05, 23:27
                                przycinek.usa napisał:
                                > Zwroccie uwage, ze ja nie pytam o system ekonomiczny, bo to jest NIEWAZNE.

                                Wlasnie tego nie potrafie pojac. Dla mnie system ekonomiczny okresla to GDZIE
                                RENTOWNIEJ wykorzystywane sa dobra, oraz gdzie EFEKTYWNOSC ludzkiej pracy jest
                                wieksza. I jesli ktos kto sie o ekonomii wypowiada tego nie rozumie, to u mnie
                                pojawia sie jedynie usmiech. W zasadzie to pekam ze smiechu. Niewazne... Tia,
                                niewazne czy z morza w góry czy z gór do morza... Po prostu niewazne. Zywiec.

                                Gdzie sa wyzsze ceny? W Chinach czy
                                > w USA? Gdzie idzie eksport? Do Chin? Czy do USA? To jakie sa ceny? Przeplyw
                                > towarow nastepuje w kierunku wyzszych cen, prawda?

                                Przycinku, tak, tylko ze skoro DOBRA plyna do USA to gdzie jest wiekszy DOBRO
                                BYT? W USA czy w Chinach? Widzisz to POPYT jest towarem DEFICYTOWYM w swiecie,
                                nie PODAZ.

                                >Czy w Chinach sa tanie uslugi?

                                No wlasnie przycinku czy sa??? I co to znaczy "tanie"? W dolarach to moze one
                                tanie i sa. Natomiast sa strasznie drogie. Czemu? Bo jesli czlowiek musi
                                harowac jak wól, bez szans na wzbogacenie sie to jest to drogie i
                                nieproduktywne wykorzystanie jego zdolnosci i umiejetnosci. Dlatego wyjechales
                                do USA, bo w Polsce bylo drogo, a nie dlatego ze bylo tanio. Drogo i
                                nieefektywnie.
                                > I nie ma to nic wspolnego z systemem politycznym, lecz raczej ekonomicznym.
                                > To nie pilka nozna a my nie jestesmy kibicami Legii Warszawa.

                                Tylko to nie sa dwa niezalezne boiska, to jest jedno boisko, wspólzalezne.
                                System ekonomiczny i system polityczny to nic innego jak odpowiedz na pytanie
                                KTO i ZA POMOCA JAKICH MECHANIZMÓW gra w te gre, kto ma lepsze mechanizmy by te
                                gre wygrac. Kto je ma bardziej zdecentralizowane? U kogo sprzataczka moze sobie
                                po kilku latach pozwolic na mieszkanie na kredyt, a u kogo nie... Czemu 100 lat
                                temu sprzataczka w USA szansy na kredyt nie miala? Czyzby USA sie cofnely w
                                rozwoju prowadzac do "klopotów z kredytami hipotecznymi"? Jak Cie czytam to nie
                                mam watpliwosci ze tak jest, i ze Chiny sa kraina mlekiem i miodem plynaca.
                                Ze w ogole swiat jest od A do Z chory, dlug rosnie, ceny rosna, wszystko
                                zmierza ku upadkowi... tylko jak to sie dzieje ze szybciej i bardziej wzrasta
                                to w panstwach bardziej rozwinietych? I czemu np w UE dlug zaciagany jest w
                                proporcji do aktualnego PKB a nie dzielony per capita? Czemu stopy w Niemczech
                                sa nizsze niz stopy w Polsce? Skad importujemy kapital? I czemu to my placimy
                                odsetki im, a nie oni nam?

                                > Wam sie wydaje, ze wspolczesne mysleniespekulacyjne ma charakter poparcia
                                > dla "druzyny" jednej lub drugiej strony.Co za idiotyzm.

                                Nie chce sie czepiac slów, ale dla mnie myslenie spekulacyjne jest terminem
                                wezszym niz myslenie w ogóle, podobnie jak demokracja ludowa jest pojeciem
                                wezszym niz demokracja. Myslenie spekulacyjne podobnie jak myslenie w ogóle nie
                                ma nic wspólnego z poparciem dla "druzyny", ma tylko duzo wspólnego z ocena w
                                która strone sytuacja zmierza. Poza tym dobry spekulant to ten kto DYKTUJE
                                innym ich zachowania, czyli narzuca koniecznosc okreslonego zachowania drugiej
                                stronie, wie po co to robi i czy ma wystarczajacy potencjal do tego by swój cel
                                osiagnac. Inaczej to jest to wrózka nie spekulant. Nie zmienia to jednak faktu
                                ze niektóre wrózki swietnie sobie radza w spekulacji, tyle ze oznacza to ze
                                dzialaja za pomoca instynktu a nie rozumu. I dlatego tak malo Buffetów a tak
                                duzo day traderów.
                                Bylem kiedys z kobieta która miala znacznie krótsza perspektywe zarabiania
                                pieniedzy niz ja, prowadzilo to do nieuchronnego drenazu mojej kieszeni, krótko
                                mówiac przeinwestowywalem krótkoterminowo, nie znaczy to jednak ze w dlugiej
                                perspektywie nie mialem racji, bo primo jak ja zostawilem, to ona poczula nagla
                                niewyplacalnosc nie ja, ja poczulem ulge, secundo to ja zarobilem znacznie
                                wiecej pieniedzy niz ona i udzialu w zyskach ona juz nie miala. Relatywnie moze
                                i kazde z nas sie "bardzo" wzbogacilo. Obie strony tej transakcji zarobily,
                                tyle ze zupelnie nieproporcjonalna ilosc pieniedzy.
                                Teraz pytanie: myslisz, ze ona nie miala pomyslów na to jak ma wygladac
                                przyszla wersja wydarzen?
                                Ha ha ha ha... Wlasnie kiedy to pisalem dostalem SMSa z prosba o podanie mi
                                numeru konta, biedna dziewczyna, naprawde mysli, ze mnie wydrenowala... Ale
                                numer... To pierwszy SMS od pól roku (z wyjatkiem zyczen swiatecznych)...

                                Teraz kobiety dziele na day traderki i inwestorki. Te pierwsze to na szczescie
                                najliczniejszy gatunek, drugie drenuja ostroznie i rozwaznie, inwestuja, bez
                                rabunkowej eksploatacji. Oba gatunki sa fantastyczne, tylko rodzaje
                                przyjemnosci trzeba rozrózniac.
                                • lastboyscout Re: No to Przycinek JUŻ WIE dlaczego lewicuje ... 04.02.05, 00:43
                                  Wyślę ci kilka nowszych i starszych tekstów. Będzie też o amerykańskich babach
                                  i Szapołowskiej (jest nawet lepsza niż na ekranie ....kiedyś mknęlismy sobie
                                  wspólnie po Long Island złotym Lincolnem .... aaaach!) żeby nie było tylko o
                                  szmalu.
                                  Wiem! Usiłowałem juz nie raz mówić, ze kredyt jest towarem jak WSZYSTKO inne i
                                  jednyną kwestią jest , zeby kupić go tanio i sprzedać go drogo. Zawsze jednak
                                  łatwiej myśleć, że dług musi być "bad guy" a brak długu "good guy" bo
                                  rozstrzyganie innych możliwości zwyczajnie męczy. Męczy jednak też zwykła praca
                                  i dlatego sobie tutaj rozmawiamy ( a może nawet jesteśmy słuchani smile !), żeby
                                  mniej czy też może inaczej pracować ....
                                  Kurcze, właśnie wyprowadziłem z równowagi najbardziej zrównoważónego tutaj
                                  człowieka: Robiego ... lecę rozbroić bombę ... smile
                                • przycinek.usa Co ty piepszysz?! 04.02.05, 04:03
                                  Krecisz jak pies za swoim ogonem na lace!

                                  Najpierw zaczales od inflacji i Juana. Piszesz ze sie juan przewroci, to ja ci
                                  na to ze sie umocni; to ty mi wciskasz kit, ze najpierw pojdzie do gory a potem
                                  spadnie na pysk; ja na to, ze to niemozliwe i tlumacze jak dziecku, o rezerwach,
                                  o roznicach cen, o eksporcie; ty na to, ze ja lewicuje, na co ja cierpliwie o
                                  cyklach i niezaleznosci systemowej od kwesti ekonomicznych w cyklach.

                                  Na co ty mi wciskasz kolejny kit, ze ja wywyzszam system komunistyczny nad
                                  kapitalizm. Co za idiotyzm. Czy ty jestes normalny?

                                  Co ty w ogole chcesz powiedziec, bo skaczesz z tematu na temat, logiki w tym
                                  brak zupelnie, o co ci chodzi? Konkretnie?

                                  Czego nie mozesz pojac? "Rentowniej wykorzystane dobra"? Co?!
                                  "Efektywnosc ludzkiej pracy"?! Przeciez ty normalnie bredzisz.

                                  Co ma wspolnego moj wyjazd z Polski z twoimi bredzeniami na temat kursu Juana w
                                  Chinach?

                                  Co ma wspolnego rozwoj gospodarczy USA przez 100 lat w sytuacji obecnego
                                  zadluzenia i zagrozenia plynnosci rynku? Po co te przyklady? Na co te przyklady?
                                  Po co ty mi mowisz o jakiejs sprzataczce 100 lat temu? Masz jakis plan
                                  zagospodarowania sprzataczek w USA 100 lat temu?

                                  A moze zal ci tych chinskich robotnikow? Tak? Moze wpadasz w depresje?

                                  Czy otwartosc gospodarki, ktora sie tak podniecasz zapobiegnie zawaleniu sie
                                  systemu kredytowego w USA?

                                  NIE.

                                  Pisze ci o tym ja, a jak sie uprzesz, to znajdziesz przynajmiej ze 100 znanych
                                  nazwisk, ktore to samo pisza, ale ty i tak w kolko bedziesz uwazal, ze jestesmy
                                  skazani na inflacje, bo inflacja jest od 100 lat.

                                  Uparty czlowieku, deflacja, to zjawisko cykliczne. Jezeli FED bedzie sie staral
                                  drukowac pieniadze po zawaleniu sie systemu kredytowego, to bedzie stagflacja i
                                  bedzie jeszcze gorzej.

                                  Jak bedzie deflacja, to nie bedzie inflacji.

                                  Rozumiesz? Nawet sprzataczka z przed stulecia to rozumie.
                                  Jak bedzie w USA katastrofa, to ceny spadna.

                                  Wiesz ze ceny czasem spadaja? Nie?
                                  A! ty uwazasz, ze nigdy nie spadaja. Dobra.
                                  Pozywiom uwidim.

                                  • vice_versa Widzisz ja dobrze rozumiem co ty pieprzysz.. 04.02.05, 06:45
                                    i taka wlasnie jest miedzy nami róznica. Pieprzysz jak Caucescu o czym dalej.

                                    przycinek.usa napisał:
                                    >Co ty piepszysz?!

                                    Pieprze takie okreslenia:

                                    > Jezeli FED bedzie sie staraldrukowac pieniadze po zawaleniu sie systemu
                                    > kredytowego, to bedzie stagflacja i bedzie jeszcze gorzej.

                                    Nic takiego nie mówilem ze beda drukowac PO zawaleniu sie systemu kredytowego,
                                    bo to jest TWOJE zalozenie, impregnowany plaszczu przeciwsloneczny.

                                    Jak FED drukuje to jest inflacja, chyba ze jest tlumiona peggiem w panstwie
                                    eksportujacym i finansowane z dlugu zaciaganego przez to panstwo.

                                    Pisze tez: czemu nie ma babla kredytowego, czemu wiaze sie on z narastaniem
                                    dlugu publicznego, czemu w ciagu 100 lat wzrósl i czemu po 100 latach
                                    sprzataczka moze mieszkac we wlasnym mieszkaniu, oraz czemu 100 lat temu
                                    swiezutki srednej jakosci dom byl po (max.)kilkaset dolarów a teraz jest po
                                    kilkasettysiecy i czemu USA robia to na koszt calego swiata. A jak Ty nie
                                    rozumiesz w jaki sposób powyzsze dane lacza sie ze soba i na siebie oddzialuja
                                    to mi to RYBKA ZWANA WANDA. A Ty pierdolisz farmazony, ze dlug jest dowodem
                                    babla kredytowego. Dokladnie tak myslal CAUCESCU i wszystko splacil. To dlatego
                                    Rumunia przodowala w Europie. I wlasnie dlatego LBS Ci pisze ze lewicujesz.
                                    Nigdzie nie napisalem ze ceny nigdy nie spadaja. Malo tego napisalem nawet
                                    kiedy zaczna spadac. W ogóle nie pisze o cenach tylko o wartosci. Jak ceny
                                    wzrastaja o 100pkt a spadaja o 50 pkt to to nie jest zaden krach. A w
                                    nieruchomosciach ceny chodza inaczej niz na USD/Eur. Ale to jest po prostu
                                    niewazne.

                                    Przeskakiwanie z tematu na temat ludziom inteligentnym sprawia zwykle
                                    przyjemnosc. Takie mam doswiadczenia w rozmowach z innymi ludzmi. Jesli Cie to
                                    obraza, to sorry, nie wiedzialem ze niektórzy tak maja, cóz gówniarz ze mnie,
                                    tyle ze coraz bogatszy w rozumieniu LBS tu masz link:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20013389&a=20226166
                                    Ja tu za tuartytet uekunomicny nie bede robil, bo mi to ani kasy ani splendoru
                                    nie przysparza. Juz Ci wiec nie bede sie wtracal, wydrukuj sobie tylko kilka
                                    moich maili i je czytaj, moze za kilka lat sie usmiechniesz, zloscic Cie nie
                                    zamierzam.

                                    Wiec chyba pozostaje mi Cie grzecznie pozegnac.

                                    Dzieki za rozmowe.
                            • bush_w_wodzie socjalizm w chinach??? 05.02.05, 01:54
                              lastboyscout napisał(a):

                              > Pytaniem pozostaje jak gość który tak dużo wie o kapitalizmie ,
                              > może uważać, ze to socjalizm zdominuje kapitalizm ....

                              jak definiujecie socjalizm?

                              mala rozpietoscia dochodow?
                              w chinach jest taka jak w usa

                              przywilejami pracowniczymi i socjalnymi?
                              w usa sa wieksze

                              niewystepowaniem klasy posiadaczy/oligarchii?
                              w chinach tez rzadza the haves i haves more

                              brakiem wyzysku?
                              come on!

                              centralnym sterowaniem?

                              toz vice versa uwaza ze rzad usa centralnie steruje procesami gospodarczymi
                              calego swiata!

                              chinczycy z pekinu ponoc nawet _nie_wiedza_ jaki jest stan faktyczny gospodarki
                              w prowincjach. przy czym prowincje sa podejrzewane o zanizanie statystyk wzrostu
                              gospodarczego i inwestycji!


                              paradoksalnie uwazam ze zagrozeniem dla chin nie jest socjalizm. zagrozeniem
                              (ale i szansa) jest bunt setek milionow sfrustrowanych chinskich biedakow - w
                              tym dziesiatek milionow facetow pozbawionych kobiet wskutek chinskiej polityki
                              demograficznej sprzed 20 lat - przeciw bezczelnej i rozpanoszonej kascie
                              skorumpowanych partyjnych oligarchow
                              • vice_versa socjalizm w chinach??? TAK 06.02.05, 09:30
                                bush_w_modzie napisal:

                                > toz vice versa uwaza ze rzad usa centralnie steruje procesami gospodarczymi
                                > calego swiata!

                                Sterowac mozna rynkowo. Rzucajac pieniadze na rynek, geopolitycznie i
                                dostarczajac dla tych ruchów uzasadnien z zakresu PR i polityki informacyjnej.
                                I sterowac mozna administracjnie. Wydajac akty i dyrektywy, depczac wlasne
                                grzadki, uprawiajac male, ciasne poletka.

                                W naczyniach polaczonych gdzies jest mniej wody a gdzies wiecej. Jesli nikt by
                                nie dodawal cisnienia to wszystko by sie wyrównalo. Skoro tak sie nie dzieje (a
                                sie nie dzieje,( vide poglebiajacy sie rozziew miedzy EU a Ameryka, tym
                                bardziej widoczny gdy uwzgledni sie parytet udzialu finansowego w rajach
                                podatkowych) to znaczy ze ktos dodaje cisnienia. Jesli ten ktos robi to na
                                oczach calego swiata, to to jest metoda rynkowa, manipulacje kursami i
                                wskaznikami ekonomicznymi uwazam za metode rynkowa, tyle ze korzystajaca z
                                dysproporcji sil w porównaniu z innymi uczestnikami rynku. Jesli kraj ten
                                poszerza swój udzial w rynku, mniejszym kosztem, opanowujac Key pointy
                                globalnych podsystemów (np instytucjonalnie patrzac sa to banki), to uczestnicy
                                rynku sa zmuszeni do akceptacji warunków narzucanych przez te waskie gardla.
                                Ktos kto uznaje ze USA robia to najefektywniej jest kapitalista a ktos kto
                                twierdzi inaczej jest socjalista, bo mniej sprawnie osiaga TRZY cele:
                                1.WIECEJ OWOCÓW,
                                2.MNIEJSZYM KOSZTEM PRACY WLASNEJ,
                                3.NIE DEPTAC GRZADEK.

                                To w zasadzie wszystko.

                                1. USA to dwa magnesy bogactwa, jeden to spólki z emisjami akcji, drugi to
                                emisje bondów, oba magnesy sie zmieniaja biegunami, w zaleznosci od fazy rynku
                                2. drukarka jest w Stanach,
                                3. handel surowcami nominowany jest w USD,
                                4. handel dobrami wyprodukowanymi z surowców, nominowany jest w walucie
                                drukowanej,
                                5. rzucenie 100 mln USD na jakikolwiek rynek powoduje zmiane wartosci
                                WSZYSTKICH dobr w tym USD wyrazanych mierzonych w setkach mld USD,
                                6. to swiat niewiele moze, a USA maja wieczny szach mat, dokad ktos nie wymysli
                                lepszego systemu. W dodatku caly swiat robi to w obu fazach obrotu tego silnika
                                niezaprzeczalnie z wlasnej woli, bez jakiegokolwiek przymusu. To jest wlasnie
                                kapitalizm.
                                7. Raje podatkowe w powyzszym schemacie sie nie licza, bo tym lepszym systemem
                                sa same w sobie. To sa magnesy o sile 100 razy wiekszej niz USA, ale bez nich
                                bylyby niczym. Jak mialbym sie wypowadzac, to gdzies w te okolice, nie do USA.
                                USA to przy nich straszny socjalizm.

                                Pozdrawiam.
                                • bush_w_wodzie Re: socjalizm w chinach??? TAK 06.02.05, 23:43
                                  vice_versa napisał:

                                  >
                                  > Sterowac mozna rynkowo. Rzucajac pieniadze na rynek, geopolitycznie i
                                  > dostarczajac dla tych ruchów uzasadnien z zakresu PR i polityki informacyjnej.
                                  > I sterowac mozna administracjnie. Wydajac akty i dyrektywy, depczac wlasne
                                  > grzadki, uprawiajac male, ciasne poletka.

                                  usilowalem napisac ze w chinach nie ma centralnego zarzadzania. diabli wiedza
                                  jak ten system dziala w szczegolach - ale w chinach jest (byc moze koslawy)
                                  wolny rynek i jest konkurencja. nie ma natomiast swobod politycznych.


                                  > W naczyniach polaczonych gdzies jest mniej wody a gdzies wiecej. Jesli nikt by
                                  > nie dodawal cisnienia to wszystko by sie wyrównalo.

                                  sad

                                  jak mozna tak prymitywnie mowic o ekonomii? przeciez bogactwo jest zalsuga
                                  ludzi. ich inwencji zapobiegliwosci pracowitosci. w jaki sposob `mechanizm
                                  naczyn polaczonych mialby uczynic bogatym murzyna z dzungli rownikowej ktory nie
                                  posiada zadnych umiejetnosci potrzebnych do przetrwania w bogatym swiecie?

                                  do bogactwa dochodzi sie wyrzeczeniami charakterem praca i zdolnoscia krytycznej
                                  przebudowy swoich pogladow


                                  > Skoro tak sie nie dzieje (a
                                  >
                                  > sie nie dzieje,( vide poglebiajacy sie rozziew miedzy EU a Ameryka, tym
                                  > bardziej widoczny gdy uwzgledni sie parytet udzialu finansowego w rajach
                                  > podatkowych) to znaczy ze ktos dodaje cisnienia.

                                  owszem. cisnenia dodaja obciazenia socjalne wysokie podatki i zla demografia w
                                  ue. potrzebujesz jeszcze czegos by wyjasnic problemy ue ze sprostaniem rosnacej
                                  konkurencji azji (wlasnie azji - chin korei indii japonii) a nie usa???



                                  > Jesli ten ktos robi to na
                                  > oczach calego swiata, to to jest metoda rynkowa, manipulacje kursami i
                                  > wskaznikami ekonomicznymi uwazam za metode rynkowa, tyle ze korzystajaca z
                                  > dysproporcji sil w porównaniu z innymi uczestnikami rynku. Jesli kraj ten
                                  > poszerza swój udzial w rynku, mniejszym kosztem, opanowujac Key pointy
                                  > globalnych podsystemów (np instytucjonalnie patrzac sa to banki), to uczestnicy
                                  >
                                  > rynku sa zmuszeni do akceptacji warunków narzucanych przez te waskie gardla.
                                  > Ktos kto uznaje ze USA robia to najefektywniej jest kapitalista a ktos kto
                                  > twierdzi inaczej jest socjalista, bo mniej sprawnie osiaga TRZY cele:
                                  > 1.WIECEJ OWOCÓW,
                                  > 2.MNIEJSZYM KOSZTEM PRACY WLASNEJ,
                                  > 3.NIE DEPTAC GRZADEK.

                                  jest to najbardziej zideologizowana definicja kapitalizmu jaka w zyciu
                                  spotkalem. `prawdziwym kapitalista jest ten kto twierdzi ze usa robia to
                                  najefektywniej'. przy czym `to' ma oznaczac globalny interwencjonizm rzadu usa.
                                  przypomina mi to niestety definicje prawdziwego... a mniejsza z tym

                                  po pierwsze. prawdziwym kapitalista jest ten kto ma kapital.

                                  po drugie. ci ktorzy maja kapital chca na nim zarabiac. kapital jest
                                  pragmatyczny i nie przejmuje sie az tak bardzo kto daje zarobic - wazne ile

                                  >
                                  > To w zasadzie wszystko.
                                  >
                                  > 1. USA to dwa magnesy bogactwa, jeden to spólki z emisjami akcji, drugi to
                                  > emisje bondów, oba magnesy sie zmieniaja biegunami, w zaleznosci od fazy rynku

                                  to sa magnesy kredytu a nie bogactwa

                                  > 2. drukarka jest w Stanach,

                                  sluchaj. przestudiuj wydarzenia z wczesnych lat 70-tych. key words: bretton
                                  woods. a co bylo potem i dlaczego?

                                  > 3. handel surowcami nominowany jest w USD,

                                  ale ceny sa plynne


                                  > 4. handel dobrami wyprodukowanymi z surowców, nominowany jest w walucie
                                  > drukowanej,
                                  > 5. rzucenie 100 mln USD na jakikolwiek rynek powoduje zmiane wartosci
                                  > WSZYSTKICH dobr w tym USD wyrazanych mierzonych w setkach mld USD,


                                  wybacz ale nigdy i nidzie nie sprobowales nawet udowodnic szalonej tezy ze przy
                                  handlu jakimikolowiek dobrami da sie otrzymac w jakims rozsadnych horyzoncie
                                  czasowym lewar 1000-10000. sa solidne wyniki dotyczace zaleznosci cen od popytu
                                  i podazy i pozostaja one do twojej tezy w takim stosunku jak mlotek do banki
                                  mydlanej.

                                  dzienny import oil do usa ma wartosc okolo 0.6 mld usd. rozumiesz? wpompuj sto
                                  miliomow w rynek ropy i zobacz o ile drgna wartosci akcji chevron czy texaco ok?

                                  > 6. to swiat niewiele moze, a USA maja wieczny szach mat, dokad
                                  > ktos nie wymysli lepszego systemu.

                                  usa maja potezny bol glowy zeby utrzymac porzadek swiata. chyba kazdy kto mial
                                  odrobine do czynienia z zarzadzaniem ludzmi rozumie ze im wyzsza pozycja tym
                                  bardziej zlozone zadania i bardziej subtelne srodki. i mniej mozna w istocie...


                                  > W dodatku caly swiat robi to w obu fazach obrotu tego silnika
                                  > niezaprzeczalnie z wlasnej woli, bez jakiegokolwiek przymusu. To jest wlasnie
                                  > kapitalizm.

                                  obecne deficyt obrotow biezacycg to bardzo nietypowa sytuacja ktora zachodzi od
                                  niedawna. nie ma zadnych podstaw sadzic ze to dlugo potrwa

                                  prosze. wyjasnij mi jak to sie stalo ze chiny w ciagu 30 lat zmniejszyly
                                  trzykrotnie swoj dystans do usa. nie powiesz mi chyba ze to amerykanie tego chcieli?

                                  takze pozdrawiam
                          • bush_w_wodzie chmury 05.02.05, 01:18
                            > Normalnie presja inflacyjna maleje przy aprecjacji.
                            > Pelna zgoda. Tyle ze
                            > znaczne zmniejszenie doplywu pieniadza powoduje wyzbywanie
                            > sie dlugu, a nie wzrost jego atrakcyjnosci.

                            przesledzmy logike twojego scenariusza.

                            1. juan jest przewartosciowany bo wydajnosc pracy w chinach jest b. wysoka.
                            utrzymanie pod kontrola inflacji i utrzymanie stalego kursu waluty wymaga od
                            chinczykow kontroli przeplywow kapitalowych. ta kontrola ma zapobiec wplywaniu
                            srodkow do chin (bo inaczej nie byloby presji aprecjacyjnej). problemem chin
                            jest walka z aprecjacja waluty. dlatego tez kopcuja kolo biliona zielonych ktore
                            pboch zneutralizwoal drukujac pod nie yuany.

                            2. chiny staja sie jednoczesnie coraz wiekszym rynkim zbytu (80% zysku vw
                            pochodzi z chin dla przykladu). sila nabywcza tego rynku wzrosnie ze wzrostem
                            wartosci yuana.

                            3. gospodarki krajow rozwinietych zainwestowaly niemalo pieniedzy w fabryki w
                            chinach. nie w obligacje nie w walute ale w produkcje.

                            ty uwazasz ze:

                            a. po uwolnieniu yuana nastapi aprecjacja a potem szybka realizacja zyskow i
                            odplyw kapitalu spekulacyjnego - a w wyniku tego spadek wartosci yuana.

                            ale:

                            jesli nastapi poczatkowa aprecjacja to _tylko_ w wyniku tego ze swiezy kapital
                            bedzie sie pchal do chin! jesli nastapi realizacja zysku z aprecjacji to zyska
                            kapital ktory siedzi dzisiaj w chinach kosztem tego ktory by chcial wejsc ale
                            nie moze!

                            dlaczego ten nowy kapital chce sie tam wepchac a nie moze?
                            bo chinski rynek szybko rosnie i zapewnia dobre stopy zwrotu ale chiny
                            kontroluja przeplywy kapitalowe. aprecjacja yuana tylko wzbogaci rynek - jest to
                            wiec samonapedzajacy sie schemat zysku

                            dlaczego kapital mialby uciekac z rosnacego rynku? czy jesli ktos chcialby
                            rozlozyc chiny wyciagajac z nich circa 1 bln usd nie musi sie liczyc z tym ze
                            znajdzie sie inny kapital ktory z checia kupi spadajace w czasie tej
                            spekulacyjnej operacji chinskie bondy czy taniejace przedsiebiorstwa? skutkiem
                            bedzie zarobek tego madrego kapitalu kosztem nieudolnego spekulanta

                            scenariusz kryzysu walutowego ktory opisujesz ma zastosowanie do krajow ktore
                            sztucznie utrzymuja zawyzony kurs waluty i musza sie w tym celu zadluzac na
                            zewnatrz. chiny natomiast nie maja tego problemu

                            chinom moze zagrozic raczej scenariusz deflacyjny. to scenariusz kolapsu systemu
                            bankowego i znikania pieniadza z rynku. to scenariusz aprecjacji nadprodukcji
                            bezrobocia i niepokojow spolecznych. tego sie boje bo odlamki wywolaja kryzys
                            globalny.




                            > Pozdrawiam tych co mysla ze skoro w morzu wody jest wiecej niz w górach
                            > to woda moze plynac z mórz w strone gór i jest to logiczne...
                            > Tia, logiczne jest nie da sie zaprzeczyc, tylko jednak plynie w druga
                            > strone i tyle...

                            sliczny przyklad na luki w rozumowaniu. bo widzisz - wody w morzu jakos od tego
                            nie przybywa i skads sie ta woda w gorach bierze. zwyczajnie zapomniales o tym
                            ze morza paruja

                            niezaleznie od tego - przyklad jest do luftu bo jest statyczny. no i nie
                            przechodzi testu empirycznego - bo jak wyjasnisz w swojej analogii fakt ze 30
                            lat temu poziom zycia chinczyka w stosunku do mieszkanca usa byl 3 razy gorszy
                            niz dzisiaj?
                            • przycinek.usa Re: chmury 05.02.05, 07:48
                              "scenariusz kryzysu walutowego ktory opisujesz ma zastosowanie do krajow ktore
                              sztucznie utrzymuja zawyzony kurs waluty i musza sie w tym celu zadluzac na
                              zewnatrz. chiny natomiast nie maja tego problemu"

                              No wlasnie.

                              "chinom moze zagrozic raczej scenariusz deflacyjny. to scenariusz kolapsu
                              systemu bankowego i znikania pieniadza z rynku. to scenariusz aprecjacji
                              nadprodukcji bezrobocia i niepokojow spolecznych. tego sie boje bo odlamki
                              wywolaja kryzys globalny."


                              Myslisz? Nie zgadzam sie! Ja mysle, ze nie. Cholera musze znalesc ten post o
                              cyklach. Sluchaj, kolapsy systemu bankowego nie moga wystapic w poczatkowej
                              fazie rozwoju!

                              Czyli inaczej mowiac, jezeli uwazamy, ze obecnie w Chinach powstaje babel, to
                              znaczy, ze nawet nie potrafimy sobie wyobrazic prawdziwego babla, ktory
                              powstanie w chinskiej 4tej, koncowej fazie cyklu!





                              > Pozdrawiam tych co mysla ze skoro w morzu wody jest wiecej niz w górach
                              > to woda moze plynac z mórz w strone gór i jest to logiczne...
                              > Tia, logiczne jest nie da sie zaprzeczyc, tylko jednak plynie w druga
                              > strone i tyle...

                              "sliczny przyklad na luki w rozumowaniu. bo widzisz - wody w morzu jakos od tego
                              nie przybywa i skads sie ta woda w gorach bierze. zwyczajnie zapomniales o tym
                              ze morza paruja"



                              To ladnie napisane, tylko on mowi, ze plynie i ma racje, bo plynie w dol.
                              A do gory jest przenoszona. Hm. Mozna nawiazac tutaj do energii slonecznej.
                              Fajnie, to dobre zagadnienie. A wiec w ruch wody zaangazowany jest szereg
                              mechanizmow, ktorych nie widzimy na pierwszy rzut oka!

                              Zupelnie jak w ekonomii! Jestem zdumiony! Ale byloby fajnie wyjasnic wszystko za
                              jednym zamachem tym wszystkim niedouczonym doktorom "nauk ekonomicznych" he he
                              he. Dac im taki powalajacy z nog przyklad i zeby nie bylo watpliwosci - napisac
                              o tym w Gazecie Wyborczej, zeby takie osoby jak Robert mialy rzetelne zrodlo
                              informacji.

                              Ha! Prawda? -)


                              Ale jestem okropny! O!
                              • bush_w_wodzie Re: chmury 06.02.05, 23:54
                                przycinek.usa napisał:

                                > "scenariusz kryzysu walutowego ktory opisujesz ma zastosowanie do krajow ktore
                                > sztucznie utrzymuja zawyzony kurs waluty i musza sie w tym celu zadluzac na
                                > zewnatrz. chiny natomiast nie maja tego problemu"
                                >
                                > No wlasnie.
                                >
                                > "chinom moze zagrozic raczej scenariusz deflacyjny. to scenariusz kolapsu
                                > systemu bankowego i znikania pieniadza z rynku. to scenariusz aprecjacji
                                > nadprodukcji bezrobocia i niepokojow spolecznych. tego sie boje bo odlamki
                                > wywolaja kryzys globalny."
                                >
                                >
                                > Myslisz? Nie zgadzam sie! Ja mysle, ze nie. Cholera musze znalesc ten post o
                                > cyklach. Sluchaj, kolapsy systemu bankowego nie moga wystapic w poczatkowej
                                > fazie rozwoju!

                                dlaczego sadzisz ze chiny sa w poczatkowej fazie rozwoju? oni maja wzrost +8% od
                                30 lat

                                teg
                                > o
                                > nie przybywa i skads sie ta woda w gorach bierze. zwyczajnie zapomniales o tym
                                > ze morza paruja"
                                >
                                >
                                >
                                > To ladnie napisane, tylko on mowi, ze plynie i ma racje, bo plynie w dol.

                                widzisz. ja uwazam ze ta analogia jest fatalna co do zasady i tylko dla zabawy
                                szukam w niej formalnych luk. polega na zalozeniu ze potega usa (rozumiana jako
                                pelna zdolnosc do realizowania swoich celow) jest tak niewzruszona jak prawo
                                grawitacji (bo fed ma drukarki)

                                vice_versa ma absolutna slusznosc gdy pisze ze ekonomia to dazenia ludzkie. z
                                niezrozumialych przyczyn jednak uwaza ze dazenia ponad miliarda chinczykow do
                                wyrwania sie z nedzy i odrobienia upokorzen jakich doznali od anglosasow sa z
                                gory skazane na kleske. pomimo ze chinczycy realizuja swoje dazenia cierpliwie
                                madrze konsekwentnie i skutecznie. dlaczego chinczycy mieliby przegrac walke o
                                plody ich ciezkiej pracy na swoim wlasnym terenie z narodem - ktory uznaje prawo
                                ludzi do osiagania szczescia szanuje pracowitosc i konsekwencje oraz jest syty?

                                to co grozi chinom to chaos lub wojna domowa - na ktorej stracimy wszyscy - a
                                nie wrogie przejecie
                                • przycinek.usa Re: chmury 07.02.05, 07:37
                                  Najpierw ten cholerny zagubiony post z Gospodarki:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=15234072&a=15239320
                                  A teraz to:

                                  "dlaczego sadzisz ze chiny sa w poczatkowej fazie rozwoju? oni maja wzrost +8%
                                  od 30 lat"

                                  No wlasnie, jak sie przygladnac blizej cenom i stanowi zapokojenia potrzeb
                                  spolecznych to zobaczymy faze rozwoju!

                                  Poniewaz zas jest ponad miliard Chinczykow i jak slusznie zauwazyles nawet im
                                  nie wolno swobodnie dup zrywac, to co dopiero zaspokoic rynek pod katem domow,
                                  dobr, aut itp!

                                  Rynek Chin ma potencjal rozwoju na nastepne 30 lat po 8% i zeby bylo ciekawiej
                                  wraz ze wzrostem ekonomicznym Chiny beda mialy coraz wiekszy wplyw na cykl
                                  rozwoju Swiata. Dotad byly to USA. Dopoki USA roslo - dopoty byl spokoj.

                                  Teraz cykl (faza wzrostu) w USA dobiegl konca. Na cykl wzrostu sklada sie suma
                                  fal wzrostu zlozona z faz 1,2,3,4. Potem nastepuje regres. W miedzy czasie jest
                                  duza szansa, ze Chinolce wejda w faze 3. Ja uwazam, ze oni sa ciagle gdzies
                                  pomiedzy 1 i 2. A to oznacza wzrost w terminie kolejnych 30 lat.

                                  Reasumujac, niewazny jest stan rynku w sensie przeplywow pienieznych, lecz stan
                                  rynku w sensie cen, zadluzenia wobec assets i zaspakajania potrzeb ogolem. Mozna
                                  na tej podstawie spokojnie prognozowac inflacje w dlugim terminie na Juanie i
                                  deflacje na Dolarze.

                                  Ja uwazam, ze najwazniejszy jest ta struktura cenowa na rynku.
                                  Dopoki jest bezrobocie wynikajace ze stanu przejsciowego do gospodarki rynkowej
                                  dopoty w Chinach bedziemy mieli wczesna faze rozwoju. Wiadomo powszechnie, ze
                                  determinanta bezrobocia w panstwie o niskim fiskalizmie jest brak organizacji
                                  pracy i dostepu do kapitalu - to jednak sa slabe bariery. (Silna bariera jest
                                  fiskalizm) Ich istnienie jest wynikiem olbrzymich ilosci ludnosci i powtornego
                                  balaganu. To jednak zniknie. I wtedy zacznie sie spadek bezrobocia i wejscie w
                                  faze 3.

                                  I beda jaja. Przypuszczam, ze juan bedzie wtedy niezwykle silna waluta, a Chiny
                                  beda sobie pozwalaly na ogromny import - na podobnej zasadzie jak wczesniej USA.


                                  Jak zapewne zauwazyles, uzylem okreslenia potworny balagan. Tak. Uwazam Chiny za
                                  panstwo o olbrzymim stopniu niezagospodarowania! To zas stoi w wielkiej
                                  sprzecznosci ze stanem np. USA.

                                  Wszystko dlatego, poniewaz uwazam, ze najwazniejszym skarbem gospodarki jest
                                  sila robocza! Ilosc mozgow i par rak pracujacych nad rozwojem panstw.
    • robisc Greenspan wzmocnil dolara 05.02.05, 12:20
      04/02/05 15:09
      Dolar wyraźnie zyskuje po wypowiedzi Greenspana

      Kurs EUR/USD spadł z okolic 1,3040 na 1,2913 w ciągu kilku minut po wypowiedzi
      Alana Greenspana. Szef FED przyznał, że spadek deficytu budżetowego może
      przyczynić się do spadku deficytu na rachunku obrotów bieżących. Dodał także, że
      spodziewa się, że dalsze zakupy amerykańskich papierów skarbowych ze strony
      banków azjatyckich, mogą pomóc dolarowi. Kluczową wypowiedzią była jednak ta, że
      spodziewa się on, że wyższe stopy procentowe pomogą w przyroście oszczędności o
      zmniejszeniu deficytu.

      Wypowiedź Greenspana była wyraźnie pro-dolar, a także zupełnie inna od tych,
      które mieliśmy wcześniej. Warto jednak zaznaczyć, że szef FED nie zasugerował
      wyraźnie odejścia od polityki akomodacyjnej. Niemniej jednak jej zmiana stała
      się coraz bardziej prawdopodobna. Widać zatem, że bank centralny zaczyna
      wchodzić w "pętlę podwyżek" stóp procentowych. Z technicznego punktu widzenia
      nadal jednak pozostajemy w horyzoncie 1,2920-1,3120. Dopiero wyraźne przebicie
      do dołu okolic 1,2920 otworzy drogę do spadków w okolice 1,28.

      (MR)
      • przycinek.usa Re: Greenspan wzmocnil dolara 05.02.05, 19:31
        E. Jak zwykle nieaktualne. 1.2872 sie pozamykalo, o ile dobrze pamietam.
        Greenspan dal popalic. Ja sie nie spodziewalem! Przespalem to. A mozna bylo
        niezle na tym wyjsc.

        Martwi mnie ten Greenspan. On faktycznie moze podniesc stopy. Koniec swiata.
        To nie bedzie dobrze. To bedzie bardzo niedobrze.
        • robisc Greenspan optymista 07.02.05, 14:02
          Greenspan uspokaja
          07.02.2005 13:42
          Greenspan uspokaja
          Greenspan uspokaja / AFP
          Alan Greenspan, prezes zarządu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, jest
          optymistą jeśli chodzi o najbliższą przyszłość amerykańskiej gospodarki.

          Na dwudniowym spotkaniu ministrów finansów grupy G7, które rozpoczęło się w
          piątek 4 lutego w Londynie, Greenspan odniósł się krytycznie do propozycji
          podjęcia bardziej zdecydowanych akcji w celu zmniejszenia deficytu budżetowego w
          USA. Propozycje takie zgłaszały inne kraje G7.

          Greenspan uważa, że same mechanizmy rynkowe w połączeniu ze zwiększoną
          dyscypliną budżetową pozwolą na redukcję obecnego braku równowagi na światowych
          rynkach gospodarczych. Jeżeli amerykańscy eksporterzy zdecydowaliby się na
          stopniowe zwiększanie udziałów w rynkach zagranicznych, deficyt handlowy
          zacząłby się zmniejszać. Z kolei przedsiębiorcy europejscy mogą w krótkim czasie
          zacząć rozważać konieczność bronienia swoich marży w miarę słabnięcia
          amerykańskiej waluty. Takie sprzężone działanie byłoby korzystne dla sytuacji
          gospodarczej w USA. "Siły rynkowe wydają się dość opanowane, by ustabilizować, a
          na dłuższą metę - zmniejszyć deficyt bieżący", powiedział Greenspan.

          Stanowisko Greenspana w kwestii wyrównywania wspomnianych nierówności globalnych
          jest sprzeczne z propozycjami niektórych członków G7, m.in. Francji. Prezes Fed
          podkreśłił, że nie widzi potrzeby interwencji w mechanizmy rządzące obecnie
          światową gospodarką, i raz jeszcze zaznaczył, że poprawa w tej dziedzinie może
          dokonać się automatycznie. Wpływ na to będą miały same próby redukcji deficytu
          budżetowego Stanów Zjednoczonych.

          Prezes Fed powiedział też, że przez ostatnie trzy lata, kiedy dolar gwałtownie
          tracił na wartości, wzrost inflacji w USA był skutecznie hamowany przez gotowość
          akceptacji niższych zysków za oceanem ze strony firm europejskich.

          źródło: Financial Times/INTERIA.PL
          • bush_w_wodzie urzedowy zreszta 07.02.05, 14:14
            oczywiscie scenariusz greenspana jest mozliwy ale

            robisc napisał:

            > Jeżeli amerykańscy eksporterzy zdecydowaliby się na
            > stopniowe zwiększanie udziałów w rynkach zagranicznych, deficyt handlowy
            > zacząłby się zmniejszać.

            podoba mi sie to: jesli by sie amerykanie zdecydowali eksportowac to natychmiast
            ich towary zostana kupowane. a dlaczego mieliby sie zdecydowac? i jak chca nas
            zachecic do kupowania?

            > Z kolei przedsiębiorcy europejscy mogą w krótkim czasie
            > zacząć rozważać konieczność bronienia swoich marży w miarę
            > słabnięcia amerykańskiej waluty.

            jasne. czyli nadejda podwyzki cen w usa

            > Takie sprzężone działanie byłoby korzystne dla sytuacji
            > gospodarczej w USA.

            jasne. trzeba by wiecej produkowac zeby utrzymac poziom konsumpji. tylko ze to
            oznacza podrozenie pieniadza lub inflacje cen

            > Prezes Fed powiedział też, że przez ostatnie trzy lata, kiedy dolar gwałtownie
            > tracił na wartości, wzrost inflacji w USA był skutecznie hamowany
            > przez gotowość akceptacji niższych zysków za oceanem ze strony firm
            > europejskich.

            o! jak on to zrobil ze nie zajaknal sie ani slowem o deflacyjnym dzialaniu
            importu z azji?

            • vice_versa czysty pragmatyk 08.02.05, 05:14
              bush_w_wodzie napisał:

              > i jak chca nas
              > zachecic do kupowania?

              Dalsza deprecjacja USD.

              > jasne. czyli nadejda podwyzki cen w usa

              Nie. USA drukuje a inflacja jest niewielka, bo "wzrost inflacji w USA był
              skutecznie hamowany przez gotowość akceptacji niższych zysków za oceanem "

              > jasne. trzeba by wiecej produkowac zeby utrzymac poziom konsumpji. tylko ze to
              > oznacza podrozenie pieniadza lub inflacje cen

              Nie. Patrz rola equity.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=19866279&a=20125781

              > o! jak on to zrobil ze nie zajaknal sie ani slowem o deflacyjnym dzialaniu
              > importu z azji?

              Swietne, to wlasnie jest kwintesencja maestrii PR-u.
              Nie mozna wystraszyc glównego inwestora w chinskie papiery wartosciowe, bo to
              gwarantuje dalsze dojenie... Europejczyków, to oni beda wierzycielami zlapanymi
              na goracym uczynku za reke. Tego sie gospodarzom nie robi... Nie wypada.
      • robisc idzie jak burza 07.02.05, 20:14
        juz ponizej 1,28
        • robisc no prosze 09.02.05, 15:42
          09/02/05 14:51
          EUR/USD nadal w dół pod wpływem artykułu WSJ

          Na rynku coraz częściej zaczyna się mówić o dzisiejszym artykule Wall Street
          Journal opublikowanym w wersji online przez Greg'a Ip'a. Dziennikarz powołuje
          się w nim na jednego z gubernatorów FED, Jack'a Guynn'a, który zasugerował, że
          bank centralny może wkrótce odejść od swojej polityki akomodacyjnej
          (umiarkowanych podwyżek stóp procentowych). Jest to informacja wyraźnie
          pro-dollar. Nie można wykluczyć, że poziomy 1,2730 zostaną już wkrótce pokonane.
          Wtedy kolejnym celem staną się okolice 1,2650.

          (MR)
          • robisc dobre informacje ze Stanow 10.02.05, 14:46
            10/02/05 14:40

            Lepsze dane z USA
            Opublikowane o godz. 14:30 dane z USA okazały się lepsze od oczekiwań. Deficyt
            handlowy spadł w grudniu do poziomu 56,4 mld USD wobec spodziewanych 57 mld
            USD. Do dołu zrewidowano także dane za listopad - do 59,3 mld USD z 60,3 mld
            USD. Informacje te mogą przyczynić się do rewizji do góry prognoz drugiego
            odczytu o wzroście PKB w IV kwartale.

            Poprawiła się także sytuacja na rynku pracy. Cotygodniowa liczba bezrobotnych
            spadła do poziomu 303 tys. wobec 316 tys. przed tygodniem i prognozowanych 325
            tys.

            Tak jak pisaliśmy rano, gorsze dane wywołają zwyżkę w okolice 1,2900-1,2920.
            Natomiast dane lepsze sprawią, że poziom 1,2730 zostanie złamany do dołu.
            Obecnie można spodziewać się realizacji tego drugiego scenariusza, choć
            niekoniecznie w ciągu najbliższych minut. Wyraźne przełamanie 1,2730 otworzy
            drogę do 1,2600/1,2650.

            (MR)
    • robisc taki sobie belkocik 29.03.05, 21:05
      PK (Piotr Kuczynski): Jeżeli 1,27 zostanie przełamane a ku temu idzie, to też
      powstanie podwójny szczyt - znowu ta nieciekawa formacja, i wtedy 1,19 jest w
      zasięgu już tylko jednego ruchu, i to szybkiego ruchu, także tam też wydaje się
      3 letni trend euro dolara, a wzmocnienie euro. Zaczyna się w tej chwili
      zmieniać, będzie to zapewne większa korekta.

      www.bankier.pl/inwestowanie/article.html?article_id=1270197&type_id=1&order=priority&priority=2-20
      • przycinek.usa Re: taki sobie belkocik 29.03.05, 21:09
        Dzieki za podbicie watku.
        A swoja droga, to obecna stopa bedzie pracowac na rzecz oslabienia dolara za
        rok. Teraz umocni sie maksymalnie do 1.2

        A potem, to naprawde nie wiadomo co bedzie.
        • robisc Re: taki sobie belkocik 29.03.05, 21:15
          przycinek.usa napisał:

          > A potem, to naprawde nie wiadomo co bedzie.

          Wiem, teraz to wszyscy tak mowia. I po cholera byly te studia?
          • przycinek.usa Re: taki sobie belkocik 29.03.05, 21:21
            czekaj szefie, o co chodzi? Mowisz o sobie? Taki pesymizm?
            • robisc Re: taki sobie belkocik 29.03.05, 21:29
              przycinek.usa napisał:

              > czekaj szefie, o co chodzi? Mowisz o sobie? Taki pesymizm?

              a nie, skad - mowie o was fachowcach od forexu
              • przycinek.usa Re: taki sobie belkocik 29.03.05, 21:37
                Zaraz, a co ja powiedzialem do Pana Szanownego, Panie Robert na poczatku
                Stycznia, ha? Ze jak bedzie? Pamietacie Robercie? Zadam dalszych wyjasnien!
                • przycinek.usa teraz dollar powinien oslabnac 29.03.05, 22:09
                  Zeby nie bylo watpliwosci. Czekam na kolejna podfale spadku dolara.

                  Uwazam, ze umocnienie sie jest nadrzedne, wiec gra na znizke USD jest
                  ryzykowna. Dlatego trzeba wyczekac moment, kiedy pojawi sie lokalnie kolejne
                  odbicie do np. 1.32 i wtedy znowu trzeba zrobic krotka na EUR.

                  Czyli teraz bedzie ruch robaczkowy do powiedzmy 1.32 a potem zobaczymy te 1.27
                  Kuczynskiego.

                  Podkreslam: gra na odbicie na 1.32 jest zbyt ryzykowna.
                  Bo moze nie nastapic. Ale jesli wystapi, to wchodzimy w krotkie.
                  • robisc to jeszcze raz Kuczynski 29.03.05, 23:49
                    Słabnący złoty może popsuć nastroje na rynkach finansowych


                    EUR/USD zbliża się do trzyletniej linii trendu wzrostowego
                    W czwartek dane makro publikowane w USA były mieszane. Sprzedaż nowych domów
                    wzrosła najmocniej od 4 lat (9,4 proc.), ponieważ Amerykanie za wszelką cenę
                    starają się kupić domy dopóki jeszcze oprocentowanie kredytów jest nieduże. Ale
                    kto będzie je kupował po wzroście ceny kredytu? Lutowe zamówienia na dobra
                    trwałego użytku wzrosły jedynie o 0,3 proc., a co gorsze zamówienia bez
                    transportu powietrznego i militariów spadły o ponad 2 proc. Ilość
                    noworejestrowanych w ostatnim tygodniu bezrobotnych wzrosła (oczekiwano spadku).
                    Podsumowując, dane były złe dla dolara, ale dobre dla akcji, ponieważ powinny
                    spaść rynkowe stopy procentowe. Jednak rentowność obligacji spadła, ale dolar
                    poszedł swoją drogą i nadal się wzmacniał. Wzmocnienie dolara powinno było
                    wywołać spadki cen surowców, ale indeks CRB lekko wzrósł i to nie tylko pod
                    wpływem wzrostu ceny ropy (wpływ wybuchu w rafinerii w Teksasie), ale odbijała
                    również cena miedzi. Jak widać niekonsekwencja w zachowaniu rynków była przed
                    świętami naprawdę duża.
                    W poniedziałek ta niekonsekwencja była już mniejsza. Rynek walutowy i obligacji
                    zachowywał się logicznie. Dolar nadal się wzmacniał (bardzo jest już blisko do
                    testu trzyletniej linii trendu), a ceny obligacji spadały. Amerykańska waluta
                    wzmacniała się w oczekiwaniu na kończące tydzień dane makro, które mogą
                    zwiększyć niepokoje inflacyjne. Podobny był powód spadu cen obligacji (wzrostu
                    rentowności) – skala spadku zapewne była bardzo zmniejszona przez napływ
                    kapitałów z rynków rozwijających się. Warto zauważyć, że bardzo wyraźnie spadały
                    indeksy w Brazylii i Argentynie.
                    W przypadku giełdy akcji to trzeba wziąć pod uwagę dwie rzeczy. Po pierwsze
                    indeksy amerykańskie były już w piątek bardzo wyprzedane, co zazwyczaj wywołuje
                    następnie przynajmniej odbicie. Po drugie kończy się miesiąc, a co bardziej
                    istotne i kwartał. W tej sytuacji fundusze z reguły podciągają kursy w procesie
                    sławetnego „window dressing”. To prawda, że rosnące rynkowe stopy procentowe
                    powinny hamować popyt i to jest ta jedyna niespójność zachowania rynków, ale po
                    prostu technika i koniec miesiąca ma swoje prawa. Dodatkowym czynnikiem był
                    spadek cen ropy po oświadczeniu katarskiego ministra energii twierdzącego, że
                    klienci OPEC nie zwiększają zamówień.
                    W środę nic ciekawego nie powinno się wydarzyć. Przynajmniej nie widać niczego
                    nadzwyczajnego w kalendarium. W USA publikowany będzie indeks zaufania
                    konsumentów – prawdopodobny jest jego spadek, ale jeśli nie będzie duży to rynek
                    się tym nie przejmie, a nawet wręcz odwrotnie – spadnie trochę rentowność
                    obligacji, a to pomogłoby akcjom (ale zaszkodziło dolarowi). Niezwykle mało
                    prawdopodobne jest, żeby indeks wzrósł. Trendy powinny być kontynuowane. W
                    przypadku giełdy to kontrakty na indeksy amerykańskie rano we wtorek mocno
                    spadały. Nie był to wynik trzęsienia ziemi w Indonezji (jedno z najmocniejszych
                    w historii), ponieważ o tym już gracze wcześniej wiedzieli. Mocno w dół spadły
                    indeksy w Azji – w Japonii bezrobocie wzrosło, a sprzedaż detaliczna i wydatki
                    gospodarstw domowych spadły. Jeśli tylko taki jest powód spadku kontraktów na
                    amerykańskich to nie należy się tym zbytnio przejmować.
                    EUR/USD uformował podwójny szczyt zapowiadający spadki. Wsparcie jest na linii
                    trzyletniego trendu na 1,2800 USD. Przełamanie kończyłoby trend na osłabienie
                    dolara. Na indeksie dolarowym widać, że blisko już jest do ukształtowania
                    formacji podwójnego dna. Gdyby powstała, byłoby to zapowiedzią dłuższego okresu
                    wzmacniania się dolara. Podobny skutek miałoby przełamanie w dół poziomu 1,27
                    USD do euro. Powstałby wtedy podwójny szczyt z zakresem spadku przynajmniej do
                    1,19 USD. Opór jest 1,3100 USD.
                    Słabnący złoty może popsuć nastroje na rynkach finansowych
                    W Polsce czwartek również nie zaskoczył na rynkach finansowych. Przed świętami
                    złoty korygował się (wzmacniał), a indeksy giełdowe rosły. Rosły zresztą w całym
                    regionie. Najwyraźniej kapitał, który pozostał doszedł do wniosku, że korekta
                    się już skończyła. Zastanawiający był wzrost kurs KGHM mimo coraz większych
                    spadków ceny miedzi. Jeszcze bardziej zadziwiający był też popyt na TPSA –
                    spółkę z dużymi problemami, bez wielkiej przyszłości i czekającej na strajk załogi.
                    W sumie można powiedzieć, że mieliśmy do czynienia z początkiem „window
                    dressing”, a jeśli tak to trudno oczekiwać, żebyśmy we wtorek nie zobaczyli
                    ciągu dalszego. Wszak do końca miesiąca zostało tylko trzy dni. Rozpoczyna się
                    posiedzenie Rada Polityki Pieniężnej, ale wynik jest raczej znany, więc nie
                    powinno być większych emocji. Jednak uwaga powinna być skierowana na rynek
                    walutowy, bo może nas zaskoczyć. W poniedziałek złoty znowu bardzo mocno stracił
                    idąc za słabnącym EUR/USD, ale trzeba brać pod uwagę, że płynność rynku była
                    znikoma. Dopiero wtorek pokaże, gdzie naprawdę jesteśmy. Jeśli za wzmacniającym
                    się dolarem pójdzie dalsze osłabienie złotego i wzrost rentowności naszych
                    obligacji to window dressing na giełdzie może być nie do końca udany.
                    Szczególnie trudny może być moment otwarcia rynku obligacji w USA (14.20).
                    Jest tylko jedna niepewność – nie wiemy ile gorącego kapitału zostało jeszcze w
                    naszych akcjach. Gdyby go nie było (wątpliwe) to nasze OFE pomogłyby w window
                    dressing. Tak czy inaczej oczekuję przedłużenia zwyżki, a kluczowe będzie
                    zachowanie rynku w okolicach 2.015 pkt. (ale wątpliwe, żebyśmy to zobaczyli we
                    wtorek). Na razie zwyżkę trzeba kwalifikować jako zwykły ruch powrotny, co każe
                    zachować szczególną ostrożność. Zwracam uwagę na to, że wczoraj, mimo zwyżki w
                    USA, wyraźnie spadały brazylijski Bovespa i argentyński Merval, czyli indeksy
                    krajów rozwijających się, które są szczególnie podatne na wycofywanie kapitału
                    spekulacyjnego.
                    EUR/PLN opuścił roczny kanał trendu i utworzył formację podwójnego dna, która
                    często zmienia trend. Opuszczenie kanału trendu to sygnał, że nadeszła korekta
                    całego rocznego ruchu. Opór jest na 4,2350 PLN. Docelowo możliwe osłabienie do
                    4,28 PLN. Wsparcie jest na 4,03 PLN. Dolar pokonał roczną linię trendu i ma opór
                    na 3,3400 PLN. Wsparcie jest na 3,1400 PLN. Docelowo możliwe jest osłabienie do
                    3,35 PLN.

                    Piotr Kuczyński
                    Warszawska Grupa Inwestycyjna SA
                    • przycinek.usa bledy bledy i niescislosci 30.03.05, 02:27
                      Ogolnie ten biedny Kuczynski ma duzo racji, dobrze zauwazyl, ze ten cholerny
                      trend jest blisko. Jego opinia nie odbiega znacznie od mojej, ponad moze
                      ewentualnosc odbicia od tej lini trendu, zanim to sie przebije nizej.
                      No coz, mamy rok odwracania trendu i to pod presja niewiary w wartosc dolara
                      wskutek deficytu federalnego. To powaznie przeszkadza w wywolaniu jakiegos
                      optymizmu dolarowego i jest to typowe podejscie do waluty w jej okresie
                      konsolidacji. Tak samo bylo z EUR. Byla juz roznica w stopie, a wyrazne wybicie
                      nastapilo dopiero po roku konsolidacji. Tak wiec nie oczekujmy cudow. Cudow nie
                      bedzie.

                      Kuczynski podoba mi sie coraz bardziej, pod warunkiem, ze przestanie robic
                      elementarne bledy. Ten facet ewidentnie mysli i jego poglady ewoluuja pod
                      wplywem obserwacji rynku. Ja go zaczynam lubic. Gdyby tylko o tym "srodowym"
                      indexie zaufania konsumentow nie napisal, to juz byloby dobrze.

                      Slusznie zauwazyl tendencje na rynku pracy a ten confidence index obsunal sie
                      bardziej jak sie wszyscy spodziewali. Rynek przewidywal spadek do 103 a
                      polecialo na 102.4 Pomimo tego dollar nie oslabil sie.

                      Szkoda ze odstapiles od wyrazania swoich opinii. Nie wiem, czy cie tam ktos
                      kontroluje, czy tez te opinii sa posylane w eter, nie mam pojecia. Wolalbym
                      jednak, gdyby z Twojej strony padaly jakies konkretniejsze opinie. "Zgadzam sie
                      bo: ..."(wpisac co uwazasz) albo "nie zgadzam sie bo:..."(wpisac co uwazasz).

                      Ostatecznie to tylko forum, czyli jak ustalilismy z jednym panem, gadanie jak u
                      cioci na imieninach.
      • przycinek.usa a propos stopy - pytanie 29.03.05, 21:35
        Sluchajcie moi drodzy, dlaczego zakladacie, ze RPP zetnie stope o pol?
        A moze zetna o 2.5%??

        A co, jezeli chlopcy z ferajny wyszli z PLN na szczycie i teraz chca odwrocic?
        Co wtedy?

        Czy wtedy Mr. Balcerek nie bedzie cial az do zejscia zerowego?
        Analitycy piepsza, ze RPP jest nieprzewidywalna, ale wszyscy dalej uparcie
        twierdza, ze zloty MUSI sie umacniac. MUSI. Trend. Zloty w gore!

        A moze chlopaki z grupy trzymajacej he he, wladze, beda chcialy zrobic
        wszystkim kuku i zamienia w Polsce trand wzrostowy PLN na spadkowy?

        To jak to bedzie z tym przewidywaniem stopy?
        Da sie przewidziec, czy nie?
        • robisc Re: a propos stopy - pytanie 29.03.05, 23:59
          to jeszcze raz link do belkociku; mimo, ze belkot warto poczytac jak wija sie
          analitycy; to stad te moje powyzsze uwagi;

          Podobnie ja wiekszosc sadze, ze obnizka bedzie w przedziale 250-500 punktow, ze
          wskazaniem na 250, chcociaz powinna byc conajmniej 100 punktow, aby pozbyc sie
          co wredniejszych spekulantow. Jednak postepujaca deprecjajca zlotego, rosnace
          ceny surowcow oraz ryzyko polityczne powstrzymaja Rade przed gwaltowniejszymi
          ruchami.
          A kazdy miesiac zwloki to kolejny gwozdz do trumny dla naszej gospodarki. Patrz tu:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=21582776&a=22171551
        • sirland Re: a propos stopy - pytanie 30.03.05, 09:14
          przycinek.usa napisał:


          > To jak to bedzie z tym przewidywaniem stopy?
          > Da sie przewidziec, czy nie?

          Dla mnie czytelnym działaniem byłaby obniżka o 0,25.

          pzdr
        • vice_versa Re: a propos stopy - pytanie 30.03.05, 10:54
          Będzie obniżka o 0,25%. Tak jak napisał sirland. Żadne tam 0,5%.
          2. Wysokość stóp mówi o tempie drukowania papieru przez rząd. Im wyżej stopy,
          tym mniejszy wzrost tempa drukowania, im niżej stopy tym drukowanie
          intensywniejsze.
          3. Tak, złoty MUSI się umacniać podobnie jak USD musi słabnąć. Ciągle, pomimo
          obniżenia tempa drukowania przez FED (skąd o tym wiem? Ano od czerwca tempo
          drukowania słabnie...) jesteśmy w środowisku globalnego wzrostu ilości USD,
          skoro ilość USD ciągle się zwiększa więc spadek USD jest nieuchronny. A kursy
          walut to nic innego jak proporcja ilościowa papierów nominowanych w walucie
          jednego panstwa do papierów drugiego państwa (o ile dane panstwo drukuje walutę
          w proporcji do PKB). Proporcja ilościowa USD:Euro ciągle rośnie, podobnie jak
          proporcja Eurotongue_outLN. Podstawy zmian kursów walut mają charakter strukturalny,
          wynikają z poziomu emisji a ten tempo wzrostu/spadku emisji oddają na bieżąco
          wysokości stóp... Sam spadek tempa nie powoduje zakończenia deprecjacji...
          dopiero zmiana proporcji ilościowych. Tempo deprecjacji USD będzie niższe niż w
          zeszłym roku (większe przekroczenie PSiR w Europie, mniejsze emisje w USA),
          więc skala umocnienia się PLN też będzie niższa. Prawda, że proste?

          Wzrost emisji polskich spw pod ten spadek stóp o 0,25% jest niczym w porównaniu
          z deprecjacją USD z którą będziemy mieli do czynienia już w drugiej połowie
          roku. Teraz rosła ropa,nie wiadomo czy już przestała, m.zd. jeszcze jakiś rajd
          do 65-70USD/b, dolar będzie spadał dopiero po zakończeniu rajdu na ropę i
          razem z jej spadkiem do obecnego poziomu. To są rynki regulowane i
          kontrolowane, wzrosty i spadki nie następują płynnie.

          > A moze chlopaki z grupy trzymajacej he he, wladze, beda chcialy zrobic
          > wszystkim kuku i zamienia w Polsce trand wzrostowy PLN na spadkowy?

          To co, od naszych chłopaków zależy trend PLN? A może kurs USD też zależy od
          Balcerka? A może to Balcerek ma swoich chłopców w EBC? Można wierzyć w teorię
          spiskową dziejów i omnipotencję szefów podrzędnych drukarni. Ale jak można nie
          wierzyć w swobodę przepływu kapitału? Jesli podrzędny drukarz może zmienić kurs
          PLN w stosunku do USD czy Euro to ja zupelnie wymiękam, bo to znaczy że
          Balcerek rządzi światem a Greenspanek się go słucha, zamiast uznania dla
          Balcerka że rozumie Greenspanka, nawet jeśli ten nic nie mówi...

        • vice_versa To mamy cięcie o 0,5% 30.03.05, 15:05
          To nie jest dobra wiadomość, rząd zwiększa emisję spw. Widać było krucho w
          budzecie w związku z mocnym USD i odpływem inwestorów za Ocean, a ujemne saldo
          przepływów zagranicznych RPP potraktowała jako zjawisko trwałe. RPP nie
          spodziewa się spadku USD za pół roku i to jest błąd, jeszcze się zdziwią. Być
          może podyktowane to jest też przygotowaniami wyborczymi, ale w takim wypadku
          należało te stopy obniżyć już wcześniej o 0,25% a teraz ponownie. A tak jest
          taniec na linie w zależności od kursu USD.
          • sirland Re: To mamy cięcie o 0,5% 30.03.05, 15:29
            vice_versa napisał:

            > To nie jest dobra wiadomość,

            E tam. Na następnym posiedzeniu po prostu utrzymają stopy na obecnym poziomie.

            pzdr
            • lastboyscout Re: To mamy cięcie o 0,5% 30.03.05, 15:55
              Mimo, balcerowiczowskiej niecheci stopy beda szły systematycznie w dol ale da
              to tylko dorazny i nieznaczacy efekt. W koncu roku bedzie trzeba je ostro
              podnosic ze wzgledu na ostry wzrost inflacji.
              Zloty bedzie słabnal na poczatku liniowo, latem, najpozniej jesienia lawinowo.
              • robisc Re: To mamy cięcie o 0,5% 30.03.05, 22:46
                lastboyscout napisał(a):

                > Zloty bedzie słabnal na poczatku liniowo, latem, najpozniej jesienia lawinowo.

                Nie. Zloty nie oslabnie ponizej 4,3-4,4 za EUR, bo obnizki stop rzedu 1,25 nawet
                1,5 punktu proc. w tym roku rynek juz zdyskontowal. Tymczasem inwestycje
                naprawde rusza, a wiec wzrost PKB r/r nie powinien byc nizszy niz 3%. Ponadto
                przy w/w kursie ekeport dla wiekszosci eksporterow ponownie stanie sie oplacalny.

                A poza tym Polak potrafi. Bylem niedawno z wizyta u klienta, ktory wiekszosc
                swojej produkcji eksportuje i praktycznie pierwsze, o co zapytalem, to czy
                jeszcze mu sie oplaca produkowac. Powidzial, ze i owszem. Cala walute jaka
                dostaje wydaje zagranica na zakup surowcow. Zamiast je kupowac, tak jak
                dotychczas w Polsce, kupuje w Chinach.
                I jestem przekonany, ze to nie odosobniony przypadek. Paradoksalnie wiec na
                mocnym zlotym traca nie eksporterzy (a przynajmniej nie wszyscy), ale ich
                krajowi dostawcy. Tak czy inaczej mocny zloty jest szkodliwy dla gospodarki.
                • lastboyscout Re: To mamy cięcie o 0,5% 30.03.05, 23:47
                  >Tymczasem inwestycje
                  > naprawde rusza, a wiec wzrost PKB r/r nie powinien byc nizszy niz 3%.

                  Nie potrafie sobie wyobrazic zadnego politycznego ani ekonomicznego powodu
                  ktory przekonalby inwestorow do inwestowania. Inwestowanie (gwaltownie) zacznie
                  sie dopiero po kryzysie walutowym jezeli owczesny rzad stworzy odpowiednia baze
                  prawna.

                  >Cala walute jaka
                  > dostaje wydaje zagranica na zakup surowcow. Zamiast je kupowac, tak jak
                  > dotychczas w Polsce, kupuje w Chinach.

                  No własnie ... skad wiec te inwestycje?


                  • bush_w_wodzie nie na temat 30.03.05, 23:52
                    lbs. przepraszam ze cie zagaduje nie na temat. w watku o kryzem zeszlo nam na
                    arbitraz walutowy w poczatku lat 90'

                    utkwily mi w pamieci twe wypowiedzi o pozyczkach o ktorych wiedziales ze to
                    czysty zysk. o tym ze czysty zysk moze okazac sie strata. o poteznych wrogach i
                    barykadowaniu drzwi.

                    tak mi sie skojarzylo... dobrze?
                    • lastboyscout Re: nie na temat 31.03.05, 00:49
                      Ha! Miło, ze pamieta sie moje wypowiedzi smile
                      Pamietam ten tekst, ta mysl ale nie jestem pewny do czego dokladnie ja
                      odnosilem wiec nie chce cie glupio potaknac.
                      Przypomnisz dokladniej postaram sie sie do tego odniesc.
                      Wez pod uwage, ze czesc moich wypowiedzi opiera sie na intuicji, doswiadczeniu
                      poniewaz dopiero tutaj sie ucze wielu spraw jak chociazby arbitrazu walutowego.
          • robisc Re: To mamy cięcie o 0,5% 30.03.05, 22:35
            I bardzo dobrze, chociaz powinno byc glebsze. Utzrtymywanie wysokich realych
            stop procentowych to drenaz gospodarki przez kapital spekulacyjny. Jestesmy w
            UE, mamy inflacje na poziomie UE (no moze za miiac-dwa bedziemy miec), wiec i
            stopy procentowe powinny byc zblizone. Czesi i Slowacy juz jakis czas to
            zrozumieli, a w ich slady szybko podazaja Wegrzy.

            Nie mam nic przeciwko podwyzszaniu stop, kidy mielibysmy stabilny wysoki wzrost
            PKB sprzyjajacy wzrostowi inflacji. Tak jednak nie jest i RPP nie mogla juz
            dluzej udawac, ze wirtulane prognozy Krzysia Rybinskiego sa najwazniejsze.
            Gospodarka ostro pikuje na poludnie (chyba tylko slepy tego nie widzi) i bez
            zdecydowanych rekacji, nie tyle luzujacych polityke pieniezna, co nie
            zaostarzjacych jej dalej, lot bedzie coraz bardziej pionowy.
            • vice_versa Re: To mamy cięcie o 0,5% 31.03.05, 02:40
              OK Robi. Problem jednak w tym, że za chwilę za pół roku stopy wzrosną bo dolar
              zapikuje w dół... I takie cięcie stóp tego nie uwzględnia, bo cięcie oznacza
              zwiększenie emisji spw, dzisiaj w okresie wzmocnienia się USD nastąpiło
              zwiększenie emisji by zatrzymać odpływający kapital... Za pół roku USD znowu
              będzie pikował w dół! I wtedy należy stopy podnieść a emisje ograniczyć, żeby
              więcej pieniądza dostały spółki i więcej wchłonęły letnie i jesienne emisje.
              Więc jeślibyśmy postępowali na korzyść rynku prywatnego to powinniśmy mieć
              huśtawkę na stopach, stopy pójdą na jesieni lub przełomie roku w górę... To nie
              jest rozsądne wytłumaczenie, bo to znaczy że RPP podejmuje decyzje spóźnione.
              Trend spadkowy USD a co za tym idzie wzmocnienie się PLN można przewidzieć.
              Więc czemu Rada mogła się zdecydować na 0,5%? Napływ zagranicznej gotówki może
              być zahamowany z powodów politycznych zawirowań i to nie jest korzystne dla
              gospodarki jako całości. I z tym chyba liczy się przede wszystkim Rada, USD
              będzie spadał, więc racjonalniejsze byłyby wysokie stopy stanowiące zachętę do
              lokowania w papiery prywatne, ale wybory odstraszą kapitał, więc stopy można
              było spuścić niżej... Ale i tak uważam że nie doceniają skali spadku USD. To
              może być nawet jakieś 15%, do 2,7PLN/USD i 1,45-1,5 USD/Eur. Diagnoza LBS jest
              słuszna. Obecne "umocnienie się" USD jest śmiesznie małe, z 1,35 USD/Eur na ile
              (?) 1,29 USD/Eur, to na moje oko jest trend boczny a nie żadne tam "umocnienie
              się wywołane wzrostem stóp za Oceanem" jak głoszą ekonomiczni neofici.

              Robi: stopy nie służą walce z inflacją! To jest TYLKO doktryna, uzasadnienie
              istnienia RPP. One wskazują na podaż pieniądza. Im wyższe tym niższa podaż. A
              skoro tak to tym więcej pieniądza, w szczególności zza granicy, przyciągnie
              sektor prywatny. Wysokie stopy sprzyjają emitentom prywatnym, niskie stopy
              wskazują na apogeum emisji państwa... czyli rosnący nieporównywalnie do tempa
              wzrostu PKB deficyt budzetu. Trendy natomiast powinny być stabilne i płynne,
              jeśli się zmienia o 0,5% to niejako się przyznaje do błędnej oceny w poprzednim
              okresie.

              Pozdr
              • robisc Re: To mamy cięcie o 0,5% 31.03.05, 07:24
                vice_versa napisał:

                > Trendy natomiast powinny być stabilne i płynne,
                > jeśli się zmienia o 0,5% to niejako się przyznaje do błędnej oceny w poprzednim
                > okresie.

                Akurat z tym sie zgodze. W ubieglym roku RPP wogole nie powinna podnosic stop,
                bo wzrost inflacji, jak sie okazuje (i o czym wielokrotnie pisalaem na tym
                forum), byl wywolany czynnikiem o charakterze jednorazowym.
    • przycinek.usa dzisiejsze arcy dziwne zachowanie dolara 02.04.05, 02:37
      Tak cos czulem, ze te dane beda jakies nietypowe, bo technicznie pasowaloby
      troche odreagowac ostatnie umacnianie sie dolara ale tego sie nie spodziewalem.

      110,000 tysiecy oficjalnych miejsc pracy to ponizej wszelkich przewidywan.
      Chyba sie Amerykanie przestraszyli Greenspana.

      Biorac pod uwage wspolczynniki korygujace, to chyba bezrobocie wzroslo!
      Tak mysle.

      Co ciekawe rynek na to nie zareagowal. Tzn. najpierw poszedl tam gdzie
      powinien, czyli dolar oslabl powaznie ale zaraz potem zatrzymal sie aby umocnic
      sie od razu ponizej poziomu rozpoczecia spadku. Najpierw 1.2960 potem prawie
      stowa w gore na 1.3050 i pala na 1.2870 - niesamowite.

      Nie wiem co te dolary teraz zamierzaja zrobic, ale te dane + obecna rekordowa
      cena ropy powyzej 57.60 dolarow + ta stopa Greenspana = pewny kryzys.
      To sie cholera czuje w kosciach.

      Dolar ani mysli sie oslabiac!
      Nawet po tak fatalnych danych.
      Nigdzie nie spadnie przy tym Greenspanie.
      Zupelnie jak ten wasz Balcerowicz. He he he.


      Nawiasem mowiac pozdrowienia dla Vice, bo masz chlopie rekordowa passe na tych
      kontraktach na rope.
      • lastboyscout Re: dzisiejsze arcy dziwne zachowanie dolara 02.04.05, 03:33
        Nie wierze w w przypadek w tej grze.
        To byl za silny impuls aby cos nowego nie weszlo do gry.
        Amerykanie wczesniej, bez przyczyny podwoili zapasy ropy.
        Cos sie szykuje?
        Jezeli przestali ja juz kupowac to czemu cena wciaz rosnie?


        P.S. Jedynym wytlumaczeniem wzrostu cen ropy jest dalsze wykupywanie swiatowych
        zapasow tego surowca przez hmmmm.... Vice_Versa! wink
        Czy on postradal zmysly? wink
        Jak zacznie to nagle wysprzedawac albo wyjdzie jakas nowa technologia to cena
        ropypoleci na leb i z naszego basenowego party z topless panienkami z
        saksofonami beda nici! .... sad Jaaaaka szkooooda sad Milego weekendu!





















        • przycinek.usa Re: dzisiejsze arcy dziwne zachowanie dolara 02.04.05, 04:32
          Cena idzie do gory sila przyzwyczajenia.-)))

          Ja sie jednak pytam, czy nam przybywa pracy, bo w tym miesiacu wspolczynnik
          otwarcia/zamkniecia biznesow wyniosl 179 tysiecy i ja sie pytam, czy jezeli
          oficjalnie "adjusted" non-farm payrol poszedl do gory o 110,000, to czy my
          przypadkiem nie stracilismy 69,000 miejsc pracy?!

          Co prawda DOL odpowiada, ze nie mozna odliczac wielkosc non-adjusted od
          adjusted, ale ja w te nowoczesna statystyke nie wierze. Przestalem wierzyc w te
          dane.

          Tego sie nie da zweryfikowac, metodyka obliczeniowa DOL jest tajna.
          I osobiscie uwazam, ze to jest ogolnie zbyt trudne do rzetelnej i obiektywnej
          oceny.

          Mnie sie tez wydaje, ze mysmy w Marcu stracili ponad 50,000 miejsc pracy.
          Tak na oko. Tylko jak tego dowiesc w tej gmatwaninie ocen statystycznych?
          Koniec swiata.
          • lastboyscout Re: dzisiejsze arcy dziwne zachowanie dolara 02.04.05, 04:57
            >Tylko jak tego dowiesc w tej gmatwaninie ocen statystycznych?<

            Faktycznie bardziej uzyteczna moglaby sie wydawac najbardziej subiektywna i
            lokalna wlasna ocena.
            Moja zona pracuje w Human Resources. Systematycznie daja ogloszenia w
            poszukiwaniu pracownikow i calkiem niezle placą. Maja kontakt z cala siecia
            firm w NYC. Sytuacja przypomina schylkowe lata 80te w Polsce. Koszty zycia ida
            ostro w gore, firmy szukaja pracownikow a pracownicy szukaja stawek, ktorych
            nikt nie daje i pracy nie podejmuja (pojecia nie mam co w efekcie robia...).
            Wystarczy zreszta isc do nawet najlepszych sklepow i doswiadczyc obojetnosci a
            wrecz arogancji obslugi aby zobaczyc jak ludziom nie zalezy na pracy a firmom
            na dochodzie. Zupelny kontrast na przyklad do poczatku lat 90tych tutaj.
            A jednak to sie wciaz kreci. Nie probuje nawet dociec jak to jest mozliwe bo mi
            sie juz nie chce emigrowac, zreszta gdzie ?...


            • przycinek.usa Re: dzisiejsze arcy dziwne zachowanie dolara 02.04.05, 09:36
              No wlasnie, to jest prawda. NY jest specyficznym miejscem i tam macie absolutny
              wzrost, bez zadnych watpliwosci. Koledzy mi opowiadaja, jaka macie tam
              koniunkture. Kontrakty ruszyly i ogolnie wszystko pieknie.
              W sumie LA tez nie jest takie zle. Znalezienie normalnego pracownika graniczy z
              cudem. Stawiam nacisk na slowo normalny.

              Jednak statystyka dotyczy przekroju panstwa. I to jest dziwne co sie dzieje w
              statystyce. Musze przyznac, ze 4 lata temu ten system byl prostrzy. To co jest
              obecnie jest dla mnie malo przejrzyste i uczciwie przyznaje - niezrozumiale.
    • przycinek.usa Japonia dalej siedzi i nic nie robi. 07.04.05, 05:52
      JPN ECON: End-March External Reserves Down To $840.564

      Tokyo, Apr 6.
      Foreign reserves at end-February came out to $840.564 bln. The decline is seen
      due to valuation changes. MoF already announced at the end of March that it did
      not intervene in the foreign exchange market. To wit, MoF has not intervened
      since last spring and the thinking is they may not need to for some time to come
      given recent USD buoyancy.



      Pisze, ze Japonia nie interweniuje, bo rynek kupuje dolary.
      No coz, Greenspan obetnie stopy za pol roku i Japonce pewnie znowu zglupieja.
      • robisc USD mocno do gory 14.04.05, 20:39
        moj znajomy klient z Izraela przepowiedzial rychle wzmocnienei dolara wobec EUr.
        czyzby sie wlasnie na dobre odwrocil trend?

        Jednak to nie dane makro wpływały w czwartek na kurs EUR/USD. Tym razem,
        podobnie jak w Polsce głównym czynnikiem była polityka. Media i analitycy
        podchwycili raport Deutsche Banku o możliwych kłopotach euro w przypadku
        odrzucenia przez Francuzów konstytucji europejskiej. Dolarowi pomagał też raport
        MFW. Według prognozy Funduszu amerykańska gospodarka będzie się rozwijała
        czterokrotnie szybciej od europejskiej w tym roku. Euro straciło bardzo mocno –
        ale do 16:00 nie przełamało skutecznie poziomu poprzedniego dołka na 1,28. Przy
        obecnym sentymencie o dalsze spadki nie będzie trudno. Najbliższe wsparcie
        znajduje się na poziomie 1,2720 i to wydaje się być celem rynku na najbliższe dni.
        Krótkoterminowa prognoza
        Wsparcie dla EUR znajduje się na 1,2720. Najbliższe poziomy oporu to 1,30 i
        1,3060. Po przełamaniu 1,2720 spadki powinny przyspieszyć.

        www.money.pl/pieniadze/komentarze/20050414/93571/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka