Dodaj do ulubionych

Zu viele Professoren...

02.02.05, 19:24
Pewnie czytaliscie, ale wklejam, bo to dobre.


Zu viele Professoren...
01.02.2005 11:45 (aktualizacja 20:50)
Polski rząd jest jednym z najlepiej wykształconych rządów w Europie / RMF FM
Gdzie kucharek sześć tam - wiadomo - są problemy z aprowizacją. Czego zatem
można spodziewać się po sześciu ekonomistach w rządzie? Dokładnie tego samego.

Mamy jeden z najlepiej wykształconych rządów w Europie. Na szesnastu ministrów
sześciu posiada przynajmniej tytuł doktora, siódmy to prawie doktor (po
studiach doktoranckich), za to z dwoma fakultetami, ósmy ma otwarty przewód
doktorski. W tym gronie sześć osób ukończyło studia ekonomiczne.

W obecnym gabinecie jest czterech profesorów: na stanowisku premiera, w
gabinecie Ministerstwa Gospodarki, na czele resortu nauki i w kierownictwie
Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Tylko dwóch pierwszych - prof. Marek Belka i
prof. Jerzy Hausner - napisało przeszło 300 artykułów i kilkadziesiąt książek
na tematy ekonomiczne. Do dorobku naukowego nie wliczamy oczywiście twórczości
wykonywanej w ramach pełnienia funkcji publicznych. A byłoby się czym
pochwalić. Wicepremier Hausner jest przecież autorem całego pakietu ustaw, a
raczej projektów, liczonych w dziesiątkach sztuk. Wśród nich błyszczą takie
pomysły, jak obniżka podatku CIT i PIT dla przedsiębiorców, ale są także
kwiatki w rodzaju projektu dodatkowego obciążenia pracodawców składkami na ZUS.

Nazwisko profesora ekonomii Marka Belki, który - jak czytamy w oficjalnym
biogramie - zajmuje się zagadnieniami makroekonomicznymi, teorią pieniądza i
polityki pieniężnej, polityką anty-inflacyjną w krajach rozwijających się, na
zawsze będzie kojarzone z tzw. podatkiem Belki, czyli 19-proc. daniną płaconą
od depozytów bankowych.

Kolejny ekonomista, szef resortu finansów dr Mirosław Gronicki, wywodzący się
z bardzo liberalnego środowiska Centrum im. Adama Smitha, dał się poznać jako
zwolennik podwyższenia składek ZUS-owskich.

Być może minister finansów, który jest absolwentem Wydziału Ekonomiki
Transportu Uniwersytetu Gdańskiego, powinien zająć się budową dróg, a szef
resortu infrastruktury, również ekonomista, również z tytułem doktora,
trzymałby w ręce kasę państwa? Jak na razie, w swojej "działce" niczym
szczególnym się nie wykazał.

Do mniej utytułowanych ekonomistów należy szef resortu środowiska Jerzy
Swatoń, który wprawdzie skończył studia doktoranckie w Wyższej Szkole
Ekonomicznej w Pradze, ale do obrony nie przystąpił. Zdobył za to drugi dyplom
- Wydziału Automatyki i Informatyki w Politechnice Śląskiej.

Ostatnim ekonomistą w rządzie, lecz ledwie magistrem, jest Jacek Socha,
minister Skarbu. Złośliwi powiedzieliby, że być może dlatego tak dobrze sobie
radzi.

Na koniec przyjrzyjmy się życiorysom naukowym pozostałych ministrów, bo są one
bardzo interesujące. Dwa fakultety zaliczył minister edukacji - prof. Michał
Kleiber, absolwent Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej oraz
Wydziału Matematyki, Mechaniki i Informatyki na Uniwersytetu Warszawskiego.

Piękną kartą naukową może pochwalić się minister edukacji Mirosław Sawicki.
Studia zaczął w 1963 r. (fizyka teoretyczna), po wydarzeniach marca 1968 r.
został zawieszony w prawach studenta i represjonowany. Magisterium obronił w
Filii UW w Białymstoku dopiero w 1982 r. Trzy lata temu otworzył przewód
doktorski na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego na temat
porównania polityk edukacyjnych w różnych krajach świata.

Swoją drogą, ciekawe jak wyglądają seminaria doktoranckie z udziałem ministra.
Niewykluczone, że jest on narażony na docinki kolegów ze studiów, którzy muszą
utrzymywać się z lichych stypendiów doktoranckich. Być może zrzuca wtedy winę
na kolegów ekonomistów w rządzie. Jedno jest pewne, liczna obecność kadry
naukowej w rządzie nie wpływa na poprawę finansowania edukacji w Polsce.
Środki na ten cel z roku na rok są mniejsze.

Niemcy w takiej sytuacji powiedzieliby pewnie "Zu viele Professoren alles
verloren", która to sentencja znaczy mniej więcej to samo, co nasze przysłowie
o zbyt licznym personelu kuchennym i brakach żywieniowych.

(INTERIA.PL/inf. własna)
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Jutro możliwy test 4 zł/euro 02.02.05, 19:25
      Jutro możliwy test 4 zł/euro
      02.02.2005 17:06
      Kwotowania na rynku walutowym przyniosły umocnienie złotego do euro i dolara, a
      analitycy mówią o możliwości testowania w czwartek poziomu 4 zł za euro, gdyż w
      środę przełamał opór 4,04, jednak nie są pewni, czy złoty wrócił do trendu
      wzrostowego.

      W środę około 16.30 euro wyceniano na 4,0230 zł wobec 4,0520 zł we wtorek pod
      koniec dnia, a dolara na 3,0830 zł wobec 3,1150 zł. Natomiast euro kosztowało
      1,3050 USD wobec 1,3010 USD we wtorek.

      - Mieliśmy dziś do czynienia z niezidentyfikowanym jeszcze przypływem środków z
      zagranicy, co spowodowało wzmocnienie złotego - powiedział Jakub Wiraszka,
      dealer walutowy w BRE Banku.

      Wzrost złotego w środę nie oznacza jeszcze powrotu do wzrostowego trendu. -
      Oczywiście możliwe jest testowanie poziomu 4 zł za euro, ale trzeba poczekać
      jeszcze jeden-dwa dni, aby ocenić, czy umocnienie jest jednorazowe czy to już
      trend - dodał.

      Pozytywnie na rynek walutowy wpływały też w środę wydarzenia na rynku długu, na
      którym doszło do spadku rentowności obligacji dwuletnich. - Pozytywne nastroje
      na rynku zostały wzmocnione po udanej aukcji obligacji dwuletnich - powiedział
      jeden z dealerów obligacji.

      Ministerstwo Finansów sprzedało na środowym przetargu całą pulę dwuletnich
      obligacji OK0407 o wartości 2,3 mld zł przy średniej rentowności 6,196 proc. i
      popycie 7,87 mld zł. Dodatkowo MF sprzedało potem na przetargu uzupełniającym
      obligacje OK0407 za 460 mln zł przy popycie 560 mln zł.

      Na wtórnym rynku w środę rentowność papierów OK0407 spadła o 5 pb do 6,16 proc.,
      pięciolatek PS0509 wzrosła o 1 pb do 6,16 proc., a dziesięciolatek DS1015
      wzrosła o 1 pb do 5,93 proc.

      Rynki finansowe czekają na środową decyzję Fed, który według analityków
      podwyższy stopy procentowe o 25 pkt bazowych. - Ważny będzie komentarz do
      decyzji, gdyż może on wskazać czy i jak szybko mogą wzrosnąć stopy w USA -
      powiedział jeden z dealerów.

      (PAP)
    • przycinek.usa Hausner zaniepokojony dalszym umacnianiem się złot 02.02.05, 19:26
      Biedny naiwniak. Mysli, ze RPP przejmuje sie gospodarka!
      To tak, jakby uznac, ze Belka przejmuje sie Sejmem przy ugodzie z Eureko!
      He he he.

      Hausner zaniepokojony dalszym umacnianiem się złotego
      02.02.2005 17:08
      Wicepremier Jerzy Hauser powiedział w środę w Gdańsku, że martwi się możliwością
      dalszego umacniania się złotego. Zapowiedział, że m.in. o tym będzie rozmawiał w
      najbliższy poniedziałek z Radą Polityki Pieniężnej.

      - Jako minister gospodarki martwię się dalszym umacnianiem się złotego. Na to
      się zanosi, bo polska gospodarka ma bardzo dobre wyniki, bo napływają relatywnie
      dużym strumieniem pieniądze unijne, które absorbujemy, i jest wiele innych
      czynników, np. także napływ inwestycji zagranicznych - powiedział Hausner na
      konferencji prasowej. - To wszystko umacnia wiarygodność polskiej gospodarki i
      polskiego złotego. To wszystko ma także uboczny skutek. Tym skutkiem jest to, że
      pogarszają się warunki funkcjonowania eksporterów, a eksport ciągnął nasz wzrost
      - dodał, zaznaczając, że niepokoi się o perspektywy wzrostu gospodarczego.

      O obecnym kursie polskiej waluty Hausner będzie rozmawiał w najbliższy
      poniedziałek z RPP. - Nasze rozmowy poniedziałkowe będą dotyczyły wejścia Polski
      do strefy euro i będzie to rozmowa zarówno o tym, co trzeba zrobić w obszarze
      finansów publicznych, co zrobić w zakresie polityki monetarnej, ale też jeśli
      chodzi o umacnianie konkurencyjności gospodarki, a w tym kontekście będzie
      analiza obecnej sytuacji, w tym problematyki kursu walutowego - powiedział.

      Zaznaczył, że są możliwości wspólnego działania rządu i RPP, trzeba je rozpoznać
      i podjąć.

      Wicepremier brał udział w środę w Gdańsku w konferencji konsultacyjnej
      dotyczącej "Wstępnego Projektu Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-2013".

      (PAP)
    • klip-klap a Oleksy 02.02.05, 20:18
      jest doktorem ekonomii smile)

      euro.pap.com.pl/cgi-bin/ludzie.pl?ID=145
    • vice_versa Re: Zu viele Professoren... 03.02.05, 03:02
      Jasne. Tylko problemem jest... etatyzacja ludzi nauki. Wsiakanie w system
      zamiast gloszenia prawd niepokornych. Prawd, nie bajania. A u nas profesorowie
      bajki niestworzone plota... Zyta tez jest profesorka a zapowiada sie znacznie
      lepiej. Socha natomiast jest politycznie dyspozycyjny, bo by tam nie byl, widac
      to i w Enerdze i przy PZU.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka