robisc
29.04.05, 21:34
Kiedy nie bedzie pracy, to nie bedzie tez konsumentow, a wiec nie bedzie tez
dla kogo produkowac. Bledne kolo.
Ekonomista Jeremy Rifkin: Praca tylko dla elit
19:51
Amerykański ekonomista Jeremy Rifkin uważa, że czasy masowego zatrudnienia już
się skończyły. "Jesteśmy
właśnie w trakcie zwrotu ku rynkowi, który w ogromnej większości funkcjonuje
bez ludzkiej siły roboczej" - powiedział Rifkin w wywiadzie dla niemieckiej
gazety "Stuttgarter Zeitung" (wydanie sobotnie).
W związku z dyskusją na temat przenoszenia miejsc pracy z Niemiec np. do
Europy Wschodniej bądź do Chin, Rifkin wskazał, że to zaledwie 1 procent
wszystkich likwidowanych miejsc pracy. "Prawdziwym mordercą miejsc pracy jest
postęp techniczny. Ale od polityków nie usłyszycie na ten temat ani słowa.
Maszyny nie nadają się do straszenia tak dobrze jak Chińczycy czy Polacy" -
powiedział Rifkin, który stoi na czele Fundacji Trendów Ekonomicznych.
Zdaniem amerykańskiego ekonomisty, "do roku 2010 tylko 12 procent czynnej
zawodowo ludności będzie potrzebne w fabrykach. Do roku 2020 będzie to, w
skali światowej, już tylko 2 proc".
Rifkin przewiduje, że praca będzie w przyszłości "czymś dla elit". Do
zadań specjalnych będziemy potrzebowali najlepszych lekarzy, adwokatów, czy
projektantów. "Ale przeciętną jakość taniej może zapewnić komputer albo robot".
W latach 1982-2002 produkcja stali wzrosła w Stanach Zjednoczonych o 36
proc.; w tym samym czasie zatrudnienie w amerykańskich hutach stali spadło o
74 proc. - wskazał Rifkin i dodał, że podobnie dzieje się na całym świecie.
"Nawet w Chinach w ciągu ostatnich siedmiu lat znikło 15 proc. miejsc pracy. A
w dwudziestu największych gospodarkach świata w latach 1995-2002 zlikwidowano
ponad 30 milionów miejsc pracy" - podkreślił amerykański ekonomista.
www.pb.pl/content.aspx?sid=2284&guid=105BDC2A-0E77-44EB-83B5-7968B008B915