Dodaj do ulubionych

zabojca miejsc pracy

29.04.05, 21:34
Kiedy nie bedzie pracy, to nie bedzie tez konsumentow, a wiec nie bedzie tez
dla kogo produkowac. Bledne kolo.

Ekonomista Jeremy Rifkin: Praca tylko dla elit
19:51

Amerykański ekonomista Jeremy Rifkin uważa, że czasy masowego zatrudnienia już
się skończyły. "Jesteśmy
właśnie w trakcie zwrotu ku rynkowi, który w ogromnej większości funkcjonuje
bez ludzkiej siły roboczej" - powiedział Rifkin w wywiadzie dla niemieckiej
gazety "Stuttgarter Zeitung" (wydanie sobotnie).

W związku z dyskusją na temat przenoszenia miejsc pracy z Niemiec np. do
Europy Wschodniej bądź do Chin, Rifkin wskazał, że to zaledwie 1 procent
wszystkich likwidowanych miejsc pracy. "Prawdziwym mordercą miejsc pracy jest
postęp techniczny. Ale od polityków nie usłyszycie na ten temat ani słowa.
Maszyny nie nadają się do straszenia tak dobrze jak Chińczycy czy Polacy" -
powiedział Rifkin, który stoi na czele Fundacji Trendów Ekonomicznych.

Zdaniem amerykańskiego ekonomisty, "do roku 2010 tylko 12 procent czynnej
zawodowo ludności będzie potrzebne w fabrykach. Do roku 2020 będzie to, w
skali światowej, już tylko 2 proc".

Rifkin przewiduje, że praca będzie w przyszłości "czymś dla elit". Do
zadań specjalnych będziemy potrzebowali najlepszych lekarzy, adwokatów, czy
projektantów. "Ale przeciętną jakość taniej może zapewnić komputer albo robot".

W latach 1982-2002 produkcja stali wzrosła w Stanach Zjednoczonych o 36
proc.; w tym samym czasie zatrudnienie w amerykańskich hutach stali spadło o
74 proc. - wskazał Rifkin i dodał, że podobnie dzieje się na całym świecie.
"Nawet w Chinach w ciągu ostatnich siedmiu lat znikło 15 proc. miejsc pracy. A
w dwudziestu największych gospodarkach świata w latach 1995-2002 zlikwidowano
ponad 30 milionów miejsc pracy" - podkreślił amerykański ekonomista.

www.pb.pl/content.aspx?sid=2284&guid=105BDC2A-0E77-44EB-83B5-7968B008B915
Obserwuj wątek
    • franzmaurer Re: zabojca miejsc pracy 29.04.05, 22:26
      E... tam jakies bajdurzenie jak za Rewolucji Przemysłowej.
      Poza tym ktos musi: produkowac maszyny, serwisowac maszyny, stare wymieniac na
      nowe a nowe wymyslac. Fabryke maszyn wystarczy otworzyć i spoko - dla nikogo
      pracy nie zabraknie smile
    • przycinek.usa nie zgadzam sie z tym. 30.04.05, 00:05
      Zabojca pracy jest system wymiany pienieznej i podatki.
      A postep techniczny wrecz generuje miejsca pracy!

      Zapomnijmy o Rifkinie, czytalem to i uwazam to za ograniczony sposob myslenia.



      • _lafirynda Re: nie zgadzam sie z tym. 04.05.05, 01:40
        ja tym razem zgodze sie w polowie z Szanownym Przycinkiem)))
        jak najbardziej postep techniczny przyczynia sie do wzrostu miejsc pracy a juz
        na pewno przenosi miejsca pracy z jednej galezi do drugiej
        za to co do podatkow!
        wlasnie one sa raczej neutralne
        podatki byly sa i beda dlatego przedsiebiorcy traktuja je const, tak mnie sie
        wydaje
        i co z tego ze mozna w polsce placic podatek w wys 3% ? (ryczalt w handlu np)
        gdyby to bylo determinantem to Przycinek juz by otworzyl sklep w Pcimiu a
        przeciez nie zamierza sie ruszac z USA a juz w zyciu biznes u nas tworzyc
        wiec to jasno pokazuje ze podatek w ogole nie ma znaczenia bo inwestorzy
        kieruja sie innymi wyborami niz podatek

        podatek jest tylko szumem informacyjnym i walka politykow o wyborcow \bo oni
        nie wiedza o co chodzi
        dzisiaj slyszalam jak jedna gazdzina z Poronina wyliczyla w rozmowie z Zyta
        Gilowska ze ona placi az 11 podatkow!
        to jasno pokazuje ze babina tyle wie o podatkach ile ja o balecie ale wystarczy
        ze sie zawola "obnizamy podatki" a juz pojawiaja sie podpisy na listach
        wyborczych !
        prawda taka ze obnizenie podatku pociaga obnizenie plac brutto
        tak jest w realnej gospodarce (a nie w modelu) a to jeszcze nie oznacza ze
        przedsiebiorca te nadwyzke zainwestuje w kolejne miejsce pracy
        zeby tak chcial zrobic musza byc inne czynniki a nie tylko obnizenie stop
        podatkowych
        • przycinek.usa Re: nie zgadzam sie z tym. 04.05.05, 02:44
          witam.
          Milo ze zagladnelas.
          Oczywiscie nie masz racji w sprawie neutralnosci podatkowej, ale to malo wazne.
          Wazne, ze po roku przerwy znowu mamy lafirynde na forum. (Chyba, ze ktos sie
          znowu podszywa)
        • franzmaurer Re: nie zgadzam sie z tym. 04.05.05, 03:53
          _lafirynda napisała:

          > podatek jest tylko szumem informacyjnym i walka politykow o wyborcow \bo oni
          > nie wiedza o co chodzi

          Podatek jest bandyckim haraczem ściąganym przez tych którzy są u władzy (albo
          się do niej sami dorwali albo co śmieszniejsze zostali wybrani) z tych którzy
          godzą się go płacić bo są na tyle durni że uwierzyli w to że ten haraczyk jest
          potrzebny żeby utrzymać sierocińce, szpitale, domy spokojnej starości, kopalnie
          i pkp...

          Rozumiem jak to działało w średniowieczu - przychodził poborca i jak nie dostał
          po dobroci tego 'co mu się należało' to brał sam, przy okazji wyłupił oko albo
          złamał kulasa...

          W Hiszpanii za królowej Izabelii takim poborcą był Torquemada - złupił co
          bardziej majętny kwiat inteligencji, tych co się nie chcieli dać złupić
          spakował w pęczki i spalił na stosach - skutek tej podakowej głupoty był taki
          że nawet kiedy parę lat później Kolumb nawiózł całe tony złota to się
          bynajmniej dobrze nie zrobiło przez parę wieków.

          Malarz Adolf robił dokładnie to samo a mimo to system mu pierdyknął i huk się
          rozniósł na pół świata.
          Władza nasza ludowa też zabierała co jej...

          A jak sobie poczytasz nasz kodeks karno skarbowy i przepisy wykonawcze z nim
          związane to nie odróżnisz czy chodzi o średniowiecznego poborcę czy "urzędnika"
          który może Cię w razie czego skuć i porazić prądem...

          Nie jest to nasz ewenement - znajomy Irlandczyk pomieszkujący sporo w Niewczech
          urzędników tamtejszego finanzamtu próbujących dojść do tego z czego żyje
          zwyzywał od gestapowców. Miał rację i na swoje szczęście nie miał świadków.

          > dzisiaj slyszalam jak jedna gazdzina z Poronina wyliczyla w rozmowie z Zyta
          > Gilowska ze ona placi az 11 podatkow!

          Co do ilości to może się trochę gaździnka pomyliła ale bandyckie pseudopaństwo
          za...la jej ok 75% zarobionych dutków więc ma rację że się skarży.

          p.s. Ja przez moment wahałem się czy wysłać tegorocznego PIT'a ale w koncu
          wypierniczyłem go do śmieci kiedy przeczytałem sobie że Zakład Utylizacji Kasy
          zamierza ścigać drobnych szaraków żyjących z pracy własnych rąk i zdolności do
          hydrauliki łazienkowej...
          • viper39 Re: nie zgadzam sie z tym. 04.05.05, 14:01
            franzmaurer napisał:

            > _lafirynda napisała:
            >
            > > podatek jest tylko szumem informacyjnym i walka politykow o wyborcow \bo
            > oni
            > > nie wiedza o co chodzi
            >
            > Podatek jest bandyckim haraczem ściąganym przez tych którzy są u władzy (albo
            > się do niej sami dorwali albo co śmieszniejsze zostali wybrani) z tych którzy
            > godzą się go płacić bo są na tyle durni że uwierzyli w to że ten haraczyk
            jest
            > potrzebny żeby utrzymać sierocińce, szpitale, domy spokojnej starości,
            kopalnie
            > i pkp...

            no wiec oswiec nas po co sa podatki, bo ostatnie zdanie to jednak prawda wiele
            z tych pieniedzy wlasnie na to idzie, infrastruktura panstwa jest utrzymywana z
            podatkow, i od tego sie nie ucieknie, wiem wiem zaraz powiesz o biurokracji ta
            to jest bandyctwo gdy jest to rozbudowane do rozmiarow eu czy Polski.... ale to
            juz zalezy od samych obywateli tych regionow od politykow majsterkowiczow na
            ktorych glosuja ludzie....

            >
            > Rozumiem jak to działało w średniowieczu - przychodził poborca i jak nie
            dostał
            > po dobroci tego 'co mu się należało' to brał sam, przy okazji wyłupił oko
            albo
            > złamał kulasa...
            >
            > W Hiszpanii za królowej Izabelii takim poborcą był Torquemada - złupił co
            > bardziej majętny kwiat inteligencji, tych co się nie chcieli dać złupić
            > spakował w pęczki i spalił na stosach - skutek tej podakowej głupoty był taki
            > że nawet kiedy parę lat później Kolumb nawiózł całe tony złota to się
            > bynajmniej dobrze nie zrobiło przez parę wieków.

            zapominasz o jednym na swiecie zawsze byla mala grupka rzadzacych i cala masa
            rzadzonych, ci pierwsi mieli pod reka wszystko ci drudzy musieli na to
            pracowac, czy to sie nazywa kapitalizm, socjalizm czy dyktatura albo inne
            ksiestwo na jedno wychodzi... to sie nie zmienilo i nie zmieni, bo zmienic sie
            nie moze, sam o tym wiesz, wazne aby w naszych nazwijmy to demokratycznych
            czasach wybierac ludzi ktorzy madrze zagospodaruja "danine i dzisiecine i inne
            takie" i my tez z tego cos skorzystamy...

            > A jak sobie poczytasz nasz kodeks karno skarbowy i przepisy wykonawcze z nim
            > związane to nie odróżnisz czy chodzi o średniowiecznego poborcę
            czy "urzędnika"
            > który może Cię w razie czego skuć i porazić prądem...

            to przeciez sie nie zmienilo i zmienic sie nie ma zamiaru wiec jak powiedzialem
            wczesnie trzeba zrobic taki system aby pasowal tym na gorze i tym na dole...

            >
            > Nie jest to nasz ewenement - znajomy Irlandczyk pomieszkujący sporo w
            Niewczech
            > urzędników tamtejszego finanzamtu próbujących dojść do tego z czego żyje
            > zwyzywał od gestapowców. Miał rację i na swoje szczęście nie miał świadków.

            aaaaa panie niemcy maja swoje metody, u nich wszystko poukladane... ale na
            koniec tez to samo...
            popatrz ile tam socjalu sie daje, przeciez ktos na to musi pracowac....

            >
            > > dzisiaj slyszalam jak jedna gazdzina z Poronina wyliczyla w rozmowie z Zy
            > ta
            > > Gilowska ze ona placi az 11 podatkow!
            >
            > Co do ilości to może się trochę gaździnka pomyliła ale bandyckie
            pseudopaństwo
            > za...la jej ok 75% zarobionych dutków więc ma rację że się skarży.

            no i doszlismy do ilosci, a wiec wybrali ludzie w Polsce aferzystow i
            innych "kradzieji" wiec maja tak jak maja, przeciez i prezio i kaczmarki skads
            musze te kase brac co? a millery i banda to co nie chca? a taki szaman lepper
            to pierwszy do koryta to co sie dziwisz trza orac i placic placzac....

            >
            > p.s. Ja przez moment wahałem się czy wysłać tegorocznego PIT'a ale w koncu
            > wypierniczyłem go do śmieci kiedy przeczytałem sobie że Zakład Utylizacji
            Kasy zamierza ścigać drobnych szaraków żyjących z pracy własnych rąk i
            zdolności do
            > hydrauliki łazienkowej...

            jak ci sie uda to gratuluje, w Polsce udac sie moze w USA byloby ciezko... wiec
            ladnie co tydzien nie dostaje juz porcji kasy ktora zarobilem, a pozniej na
            koniec roku czasami jeszcze doplace klnac ale jakos nie mam zamiaru zmieniac
            tego otoczenia na inne... pozwala na w sumie niezle zycie
    • heimer Ja sie zgadzam 04.05.05, 14:20
      "Praca tylko dla elit"
      Ja sie jak najbardziej zgadzam.

      Sam bralem w tym udzial w takim procesie.
      System sterowania olbrzymimi walcowniami, w ktorym mialem swoj udzial, spowodowal ze do obslugi olbrzymiej maszyny walcujacej blachy (zajmujacej cala duza hale przemyslowa) potrzeba teraz 4 ludzi (po 2 na zmiane).
      • przycinek.usa Re: Ja sie zgadzam 04.05.05, 17:38
        Heimer,
        Skoro walcowania walucje taniej, to znaczy, ze tak samo jest u konkurenta.
        Skoro mozna produkowac blache taniej, to cena spada. Jak spada cena, to znaczy,
        ze konsument moze wydac pieniadze na cos innego. Np. na wizyte w Disneylandzie.
        I dzieki zwolnieniu paru osob w walcowni, powstaja miejsca pracy gdzie indziej.


        Najciekawsze jednak jest to, ze w wyniku spadku cen produkcji przemyslowej (to
        jest caly wic rozwoju technologicznego) - wzrasta ilosc transakcji na rynku.
        Dzieje sie tak dlatego, poniewaz produkcja jest takim samym elementem
        koncentracji srodkow finansowych jak sprzedaz ropy naftowej.


        Jak spadaja ceny, to wiecej rozdrobnionego pieniadza zostaje na rynku i dzieki
        temu wiecej Jozkow ma prace.

        Im wiecej krazy na rynku pieniadza tym lepiej!

        To samo zjawisko dotyczy wszystkich dziedzin zycia, poczawszy od samochodow
        skonczywszy na pieluchach.

        Wszelkie posuniecia zmierzajace do zmniejszania kosztow sa bardzo pozyteczne dla
        rynku, poniewaz przyspieszaja konsumpcje i inwestycje innych obywateli.

        • krzysztofsf Re: Ja sie zgadzam 04.05.05, 20:59
          A jednak troche racji w tym jest.
          Przy takich zmianach duzo osob wypada z rynku pracy i ma problemy z powrotem na tenze. Jesli spoleczenstwo jest bogate to rozne uslugi i nawet pseudoprace (przykladowo pakowanie zakupow w torby klientom marketow w czasie, gdy ci placa w kasie) wchlona tych ludzi. Gdy spoleczenstwo ubogie to czesc pracownikow nie znajduje jakiegokolwiek zajecia.
          Zauwaz ile osob pracowalo w samej obsludze zaplecza sprzedazy, magazynach, logistyce, ksiegowosci - komputery przejely te zadania i kilka osob robi to samo co kiedyss kilkadziesiat czy kilkaset. takie ruchy sie sumuja i jest coraz wieksza masa ludzka (troche to przypomina luddyzm smile), ktora nie znajduje zatrudnienia ani w nowych czy istniejacych firmach, ani w uslugach (sami ograniczaja swoje korzystanie z uslug jako odbiorcy a ci co pracuja maja ograniczona ilosc potzreb do zaspokojenia)
          Wydaje mi sie, ze rozdmuchiwanie biurokracji (etaty biurokratyczne urzednikow) rowniez moze miec cos wspolnego z tym procesem - coraz wieksze parcie na zagospodarowanie ludzi, ktorzy nie znajduja zatrudnienia gdzie indziej.
          Najwyzszej klasy specjalisci, uslugi i dobra konsumpcyjne ukierunkowane na zaspokajanie ich potrzeb, do tego armia urzednikow i system zasilkowy ukierunkowany na rzesze bezrobotnych, korzystajacych ze struktor handlowo-uslugowych (tanie markety) ukierunkowanych na zaspokajanie ich potrzeb (a pieniazki na to z zasilkow i zapomog - taniej niz pacyfikowac i trzymac w wiezieniach).
        • robisc Re: Ja sie zgadzam 04.05.05, 21:03
          Mialbys racje, gdyby razem z przesunieciami sily roboczej miedzy branazami
          wiazalo sie skracanie czasu pracy. Tymczasem z uwagi na procesy globalizacyjne
          tendencje sa odwrotne. Np. w Polsce, poza urzednikami, prawie nikt nie pracuje
          8 godzin. 10 godzin zaczyna byc norma. Nie ma co sie ludzic - pracy jest coraz
          mniej.
          • krzysztofsf Re: Ja sie zgadzam 04.05.05, 21:25
            robisc napisał:

            > Mialbys racje, gdyby razem z przesunieciami sily roboczej miedzy branazami
            > wiazalo sie skracanie czasu pracy. Tymczasem z uwagi na procesy globalizacyjne
            > tendencje sa odwrotne. Np. w Polsce, poza urzednikami, prawie nikt nie pracuje
            > 8 godzin. 10 godzin zaczyna byc norma. Nie ma co sie ludzic - pracy jest coraz
            > mniej.

            Powyzsze rowniez potwierdza coraz wieksze zapotrzebowanie akwizytorow - bez zwiekszania sumarycznej produkcji w danych branzach.
            Pseudoapraca za sama prowizje, polegajaca na wyrywaniu konkurencji klientow (czyli ktos sprzeda a ktos inny stracil klienta). Akwizytorzy maja minimalne zarobki, dzielac pomiedzy siebie normalna pensje, jaka mialby jeden czlowiek sprzedajacy ta sama ilosc uslug co kilku akwizytorow na normalniejszym rynku.
            Agresywni maloefektywni akwizytorzy masami lawiruja na marginesie rynku pracy, probujac sil w sprzedazy coraz to nowych uslugi i produktow - caly czas rownie malo efektywnmie, gdyz popyt jest ograniczony i przewaznie jest zwiazany (ubogie spoleczenstwo) z rezygnacji z innej uslugi czy produktu (pakiet telewizji dzieki rezygnacji z telefonu komorkowego np.).
            • _lafirynda drecza was meskie koszmary 04.05.05, 21:37
              a propos akwizytorow, jedna z moich kolezanek w wieku 42 lat(!!!) znalazla
              prace wlasnie w jednym z bankow gdzie dzwoni po ludziach , umawia sie z nimi i
              wciska im jakies karty platnicze itp
              czyli jest klasycznym akwizytorem
              na dodatek musiala otworzyc dzialalnosc gospodarcza
              skonczyla psychologie i jest zadowolona (w miare)

              nie ma co sie oszukiwac: praca jest w uslugach i bedzie w uslugach
              a wy zwyczajnie wpadacie w histerie bo sie boicie czy sprostacie waszym
              pierwotnym rolom (utrzymanie rodziny) w oszalamiajacym tempie jakie narzuca
              zmieniajacy sie swiat
              zwyczajnie boicie sie czy nadazycie

              • robisc Re: drecza was meskie koszmary 04.05.05, 21:40
                _lafirynda napisała:

                > a propos akwizytorow, jedna z moich kolezanek w wieku 42 lat(!!!) znalazla
                > prace wlasnie w jednym z bankow gdzie dzwoni po ludziach , umawia sie z nimi i
                > wciska im jakies karty platnicze itp
                > czyli jest klasycznym akwizytorem
                > na dodatek musiala otworzyc dzialalnosc gospodarcza
                > skonczyla psychologie i jest zadowolona (w miare)

                Marcee - nie wciskaj kitu. Nie znam czlowieka zatrudnionego w shitibanku do
                akwizycji (wyglada bowiem, ze to wlasnie ten bank), ktory bylby zadowolony.
                Pocztaj sobie zreszta na forum parca, jezeli masz ochote.
              • krzysztofsf Re: drecza was meskie koszmary 04.05.05, 21:52
                _lafirynda napisała:

                > a propos akwizytorow, jedna z moich kolezanek w wieku 42 lat(!!!) znalazla
                > prace wlasnie w jednym z bankow gdzie dzwoni po ludziach , umawia sie z nimi i
                > wciska im jakies karty platnicze itp
                > czyli jest klasycznym akwizytorem
                > na dodatek musiala otworzyc dzialalnosc gospodarcza
                > skonczyla psychologie i jest zadowolona (w miare)

                W duzym w miare bogatym miescie ma jeszcze szanse z tego (kiepsko bo kiepsko) wyzyc. Chodzi o Warszawe, Wroclaw, Poznan czy Gdansk?


                > nie ma co sie oszukiwac: praca jest w uslugach i bedzie w uslugach
                > a wy zwyczajnie wpadacie w histerie bo sie boicie czy sprostacie waszym
                > pierwotnym rolom (utrzymanie rodziny) w oszalamiajacym tempie jakie narzuca
                > zmieniajacy sie swiat
                > zwyczajnie boicie sie czy nadazycie
                >
                Powyzsze sprawy znam z autopsji.
              • heimer Re: drecza was meskie koszmary 04.05.05, 21:53
                _lafirynda napisała:

                > nie ma co sie oszukiwac: praca jest w uslugach i bedzie w uslugach

                z tym, ze niekoniecznie.

                Ja osobiscie poza zakupami spozywczymi kupuje w internecie.

                Czyli eliminuje sprzedawcow.
                Prace ma magazyn i wysylka.
                A magazyny stasznie silnie sie automatyzuja.
                Sam bylem w magazynie, w ktorym wozki jezdzily same (i jeszcze uwazaly na ludzi).
                Pobieraly materialy z suwnic, ktore sterowane komputerem pobieraly towary z 10 pietrowej hali (kilka pieter pod ziemia).
                Caly magazyn to bylo 2 czy 3 ludzi w sterowni.
                Ludzie pojawiali sie dopiero na rampie zaladowczej.
                • krzysztofsf Re: drecza was meskie koszmary 04.05.05, 21:59
                  heimer napisał:


                  >
                  > Ja osobiscie poza zakupami spozywczymi kupuje w internecie.
                  >
                  > Czyli eliminuje sprzedawcow.


                  A pomysl ile kasjerek w bankach traci prace poprzez obsluge wlasna kont w internecie? Przeciez to setki i tysiace miejsc pracy - przelewy, zlecenia, zakladanie lokat - masa ludzi wypada poprzez ta samoobslugowa prace na swoim koncie przez zwyklego bankowego "Kowalskiego".
                  • heimer Re: drecza was meskie koszmary 04.05.05, 22:03
                    krzysztofsf napisał:

                    > A pomysl ile kasjerek w bankach traci prace poprzez obsluge wlasna kont w inter
                    > necie? Przeciez to setki i tysiace miejsc pracy - przelewy, zlecenia, zakladani
                    > e lokat - masa ludzi wypada poprzez ta samoobslugowa prace na swoim koncie prze
                    > z zwyklego bankowego "Kowalskiego".

                    Dokladnie.
                    Juz nie pamietam kiedy robilem przelew bedac w banku.
                    Tak na prawde to swoj bank widze moze 4 lub 5 razy w roku.
                  • robisc Re: drecza was meskie koszmary 04.05.05, 22:07
                    krzysztofsf napisał:


                    > A pomysl ile kasjerek w bankach traci prace poprzez obsluge wlasna kont w inter
                    > necie? Przeciez to setki i tysiace miejsc pracy - przelewy, zlecenia, zakladani
                    > e lokat - masa ludzi wypada poprzez ta samoobslugowa prace na swoim koncie prze
                    > z zwyklego bankowego "Kowalskiego".

                    Nie tylko kasjerek. W moim banku zaplecze backoffice'owe kurczy sie z roku na
                    rok, dzieki wprowadzaniu nowych technologii. Od dwoch lat np. nie ksieguje sie
                    prawie recznie przelewow papierowych. Po protsu wrzuca sie je do maszyny, gdzie
                    sa skanowane i ksiegowane automatycznie. Na szczescie trudno jeszcze zastapic
                    doradce klienta korporacyjnego, wiec razie czego bede ostatnim do zwolnienia.
                    • vico1 Re: drecza was meskie koszmary 05.05.05, 00:25
                      Przyklad: w starej elektrolizerni miedzi pracowaly setki przyuczonych do zawodu
                      ludzi, a w dzisiejszej super zautomatyzowanej? W hali produkcyjnej nie widac
                      ludzi. Postawilem dwie super nowoczesne, kontrast niesamowity.
                      Czy ci, ktorzy zostali wyrotowani znalezli prace gdzies indziej? Gdyby podazyc
                      argumentacja Przycinka, musialoby tak sie stac. Ale jest inaczej.
                      Przemysl ciezki sie unowoczesnia i w dodatku delokalizuje, traca prace ludzie
                      po zawodowce. Kiedys przemysl ciezki stanowil o potedze gospodarczej, dzisiaj
                      tylko w 25%.
                      Ci, ktorzy w latach 60tych finansowali socjal, dzisiaj sa na jego utrzymaniu.

                      Nowe miejsca pracy sa dla elity... w przemysle. Wyjatkiem potwierdzajacym
                      regule jest budownictwo, w ktorym postep techniczny nie jest tak szybki jak np
                      w technice komputerowejsmile Pracy dosc, brak chetnych - zniecheca chyba praca na
                      czasem bardzo swiezym powietrzu.

                      Teoria Przycinka sprawdza sie dopiero wtedy gdy popatrzec na zatrudnienie w
                      skali makro. Powstaja nowe miejsca pracy w nowych dzialach. Poprzeczka poszla
                      jednak w gore, jesli chodzi o wymagania. Brakuje ludzi, ktorzy sie jeszcze nie
                      urodzili wink
                      • _lafirynda KIT CI W OKO ROBI !!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.05.05, 20:46
                        Czy mozesz mnie powiedziec w takim razie kim jest w banku moja kolezanka?
                        dodam ze pracuje w Reiffeisen
                        dzwoni do ludzi i wciska im jakies karty platnicze i kredytowe
                        ???
                        Jak chcesz to ci zapodam komorke do niej, moze cos wycisnie z ciebie przy okazji

                        Robi czy twoj bank NIKOGO nie zatrudnia ? tylko wciaz zwalnia?
                        Nie uwierze
                        • robisc Re: KIT CI W OKO ROBI !!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.05.05, 21:08
                          Raiffeisen to inna bajka. Opis pasowal do Citi, ktory jest przykladem
                          najgorszego badziewia bankowego w Polsce. Co do mojego pracodawcy -
                          potwierdzam - ksiegowych sie zwalnia, uslugi skarbcowe, ochroniarskie czy
                          informatyczne outsourcinguje. Zatrudnienie wiec spada, a wydajnosc pracy rosnie.
                          • _lafirynda Robi 06.05.05, 23:23
                            z pewnoscia rownozcesnie twoj bank zatrudnia do innych dzialow
                            a ci pozwalniani znajda prace jako kasjerzy w supermarketach , ksiegowe pojda
                            sprzatac bo tez banku umialy ukladac dokumenty w okreslonym porzadku a to za
                            malo
                            generalnie upchaja sie w innych uslugach
                            a jak ciebie zwolnia znajdziesz prace jako analityk w firmach ktore robia
                            projekty pod dotacje UE , ktorych pelno
                            • robisc Re: Robi 06.05.05, 23:35
                              male sprostowanie do sytuacji na rynku pracy - juz dzis brakuje wysokiej klasy
                              specjalistow; za z 7 tys. brutto nie moge znalesc dobrego czlowieka do zespolu,
                              a jak sie trafi konkretny gosc to chce min. 9 tys., a tyle znowu ja nie moge mu
                              dac; na rynku jest nadpodaz slabo wykwalifikowanej sily roboczej, a brakuje
                              specjalistow; z drugiej strony, kto ma ich szkolic? kazdy woli kogos kupic od
                              konkurencji, ja zreszta tez; szacuje, ze aby wyszkolic dobrego account managera
                              potrzebuje dwa lata i nie mam zadnej gwaracji, ze po tym czasie mlody nie
                              ucieknie do konkurecji; zaden interes.
                              • marcepanna Re: Robi 07.05.05, 12:21
                                To nie mozesz mu dorzucic te 2 kawalki? Co to dla banku?
                      • przycinek.usa teoria dziala 06.05.05, 21:53
                        teoria dziala tylko pod warunkiem niskiego fiskalizmu i ograniczen dot. plac.

                        Normalny proces ograniczania kosztow i spadku cen dotyczy kazdej dziedziny
                        przemyslu w nowoczesnej gospodarce. Problem pojawia sie wtedy, kiedy naturalny
                        proces dostosowania napotyka na bariery fiskalne i prawne.

                        Jak firmy prywatne obnizaja koszty i kupuja maszyny, to inne firmy
                        konkurencyjne robia podobnie i obnizaja cene, konkurujac marzami.

                        Obnizanie marz powoduje spadek efektywnosci dzialania kapitalu. Po prostu
                        dlugoterminowe wspoldzialanie rynku i konkurencji powoduje spadek zyskownosci i
                        podnosi koszty odtworzeniowe do absurdu (aby skutecznie konkurowac, to trzeba
                        na bierzaco wymieniac park maszynowy na nowoczesny).

                        To powoduje WZROST ATRAKCYJNOSCI innych form zarobkowych.
                        To sa zjawiska wzgledne i jezeli w jednym panstwie/wojewodztwie/branzy - spada
                        rentownosc jednej branzy, to dokonuje sie przekwalifikowania produkcji na inna
                        albo przynajmiej mysli sie o tym i dokonuje kalkulacji zastepczych.

                        Jezeli zas na rynku wewnetrznym panuja warunki prawne ograniczajace zyskownosc
                        z gory (podatki, place minimalne) - to wtedy nowe, malo efektywne
                        przedsiewziecia NIE powstaja.

                        Najlepszym przykladem jest oczywiscie USA, gdzie spadek marz jest wyraznym
                        trendem i wystepuje ciagle dostosowanie rynku w kierunku uslug.

                        Produkcja jest w trendzie spadkowym.
                        Zatrudnienie zmienia sie bardzo dynamicznie.

                        Wyobrazmy sobie taka produkcje skarpetek w USA - zgodnie z artykulem w
                        Wyborczej tu:

                        serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2682801.html?as=4&ias=1
                        Gdyby w USA spadla konkurencyjnosc GM i FORDA i na ulice wylecialoby powiedzmy
                        pol miliona ludzi, to ci ludzie nie znajda zatrudnienia w produkcji skarpet,
                        poniewaz stawka minimalna wynagrodzenia godzinowego wynosi $6.75 i produkcja
                        skarpet nie oplaca sie zupelnie.

                        Co innego w Chinach. Tam nie ma takich ograniczen! I w USA konkurencja dla
                        skarpet z Chin nie powstanie, pomimo naglego pojawienia sie 500,000 par rak do
                        pracy. I ludzie ci zaczna pobierac zasilek.

                        Podobna sytuacja jest w branzy sprzataczy sklepow.
                        Placa minimalna i obowiazkowe ubezpieczenia "workers comp" eliminuja mozliwosc
                        rozszerzania uslug i tworzenia nowych miejsc pracy. To sa astronomiczne
                        obciazenia. Raczej nikogo nie stac na takie ekstrawagancje jak ryzyko oplacenia
                        takiego ubezpieczenia a nastepnie "szukania kontraktu".

                        Tak samo jest w Polsce, tylko tutaj dzialaja inne mechanizmy.
                        Nie jest to az tak banalne jak w USA.

                        Macie VAT, ktory po prostu ogranicza maksymalny obrot na rynku.
                        To jest taki filter, ktory filtruje male i slabe firmy.

                        Mysle, ze diagnoza Rifkina dotyczaca rozwoju technologicznego mialaby sens
                        jedynie w przypadku calkowitego zalamania systemu finansowej wymiany
                        pienieznej, a to mogloby zajsc TYLKO wtedy, kiedy energia stanialaby do zera,
                        co kiedys opisywalem na Forum Gospodarka.











    • _lafirynda Re: zabojca miejsc pracy 06.05.05, 20:55
      wychodzi wam na to ze Marks z Leninem maja racje!
      • heimer Re: zabojca miejsc pracy 11.05.05, 08:44
        _lafirynda napisała:

        > wychodzi wam na to ze Marks z Leninem maja racje!

        Raczej nie.
        Z bardzo prostego powodu. Niedlugo nie bedzie 'klasy robotniczej'.
        Lub bedzie w postaci szczatkowej.

    • robisc no i jak to jest z tymi uslugami? 08.05.05, 09:54
      nt.interia.pl/news?inf=619623
    • darr.darek Re: zabojca miejsc pracy 10.05.05, 18:14
      robisc napisał:
      > Kiedy nie bedzie pracy, to nie bedzie tez konsumentow, a wiec nie bedzie tez
      > dla kogo produkowac. Bledne kolo.
      > Ekonomista Jeremy Rifkin: Praca tylko dla elit

      Robisc, to błędne koło "niemania" pracy i płacy to bzdura.

      Warunkiem koniecznym aby miało, w ogóle, szansę pojawić się coś na kształt tego
      błędnego koła musiałaby być REGULACJA PAŃSTWA, która zakładałaby, na podstawie
      wysokiej produktywności pracowników w takim na przykład wysokozautomatyzowanym
      zakładzie produkcyjnym, wysoką płacę minimalną jaka ... NALEŻY się pracownikom
      w socjalistycznym państwie. Zakładając, że żaden matołek parlamentarny czy
      ministerialny nie UREGULOWAŁBY takiej wyokiej płacy minimalnej - siły
      samoregulacji rynku nie pozwoliłyby na urzeczywistnienie wizji Rifkina.

      Dlaczego nie pozwoliłyby ?
      Ano dlatego, że niechby tam tysiąc firm krajowych, tworzących większość towarów
      i usług, stworzyło superwydajne fabryki, markety, kina (i super-automaty
      fryzjerskie ????) obsługiwane zaledwie przez 100.000 ludzi. I co się dzieje ?
      Są w stanie płacić swoim nielicznym pracownikom po 10.000 złotych miesięcznie,
      a pozostałe 12 mln pracowników ... na bruku za 10 zł zasiłku ??? Tak ?
      Nie ! Powyżej opisany w moim przykładzie efekt, to bzdura oczywista.

      Ci producenci, którzy tak bardzo poprawiliby produktywność, nadal zatrudnialiby
      swoich pracowników za płace oscylujące wokół płacy RYNKOWEJ (taki informatyk,
      który w byle firemce amerykańskiej brałby 3000 USD, dostawałby u tego polskiego
      super-pracodawcy być moze tylko 2000 PLN) i jeśliby poprawą produktywnosci
      prześcignęli konkurencję, wyciągaliby olbrzymie zyski, które przejawiłyby się w
      zatrudnianiu olbrzymiej rzeszy ludzi. Czyli zwolniliby olbrzymią nieproduktywną
      już część pracowników swoich zakładów produkcyjnych i usługowych, ale
      zatrudniliby olbrzymią rzeszę ludzi jako : sprzątaczki, służące, ogrodników,
      architektów rezydencji, budowlańców, ochroniarzy rezydencji, speców od systemów
      alarmowych itd.itd.. Nawet nie wspomnę o zwiększeniu swoich zakupów w cudzych
      fabrykach aut, jachtów, mebli.
      DODATKOWY MECHANIZM do rozpatrzenia w tym modelu to (OLBRZYMI) WZROST WOLUMENU
      produkowanych towarów i świadczonych usług. Dlaczego wzrost ? Bo konkurencyjne
      wygranie wojny w temacie produktywności zaczyna się przekładać w naturalną
      potrzebę zagarnięcia większości rynku obsługiwanego przez słabszych
      konkurentów, którzy muszą zatrudniać więcej pracowników, aby dać taki sam towar
      lub taką samą usługę. Jak zagarnia się rynek konkurencji ?
      Ano, obniża się cenę swojego produktu (towaru lub usługi), wytwarza się go
      więcej i więcej, aż jacyś najsłabsi konknkurenci zbankrutują. Bo wytwarzają
      tyle samo swojego produktu co wytwarzali a ciągle uzyskują za to mniejsze
      przychody wskutek zaniżenia ceny na rynku. A efekt tego, że ci najsilniejsi
      wytwarzają ciągle kilkakrotnie więcej (i więcej i więcej) swojego produktu TRWA.
      Pytanie dla inteligentnych :
      Jeśli ten rozpatrywany model wymusza WZROST wolumenu produkowanych towarów i
      świadczonych usług, to gospodarka ogółem biedneje czy bogaci się ?
      Podpowiadam, że inteligentnym pozostaje odpowiedź o oczywistym WZROŚCIE PKB w
      tym modelu. Na tym można byłoby zakończyć pytania : czemu to miało służyć.

      Dodatkowo.
      Model powyższy zakłada nierealną wręcz rozpiętość miedzy zdolnosciami jednego
      konkurenta na rynku w stosunku do innego. Skutkiem tego byłyby więc olbrzymie
      różnice dochodowe między jednym konkurentem a drugim. Same różnice płac
      pracobiorców z kolei nie zakładałyby olbrzymich przepaści, bo jacy są
      pracobiorcy kady widzi i każdy pracodawca (poza politycznymi matołami lub
      pOsłami zatrudniającymi na urzedach swoich kolesi, wujków i ciocie) woli dać
      10.000zł do podziału na dwóch lub nawet pieciu średniozdolnych zatrudnionych
      niż na płacę jednego superpracownika.

      Oczywiście, model realny zakłada, że różnice między przedsiębiorczością
      konkurencyjnych przedsiębiorców nie są takie olbrzymie, aby jeden zwiększył
      nagle produktywność 100-krotnie a inny pozostał nagle w tyle, dlatego też
      problem nagłych nieziemskich różnic dochodowych miedzy przedsiebiorcami ... NIE
      jest wart rozpatrzywania.
      Olbrzymie różnice dochodowe między przedsiębiorcami są, ale są zwykle skutkiem
      pracy pokoleń przodków "tego bogatszego".

      Koniec końców : czym skutkuje taki ciągły wzrost produktywności ?
      Podpowiadam raz jeszcze : wzrostem bogactwa (lub PKB jak kto woli).


      P.S. Chyba, że ktoś w tym modelu chce włożyć szpilkę, która zablokuje
      przedstawione przeze mnie działanie. Niech wkłada i objaśnia działanie
      tej "szpilki blokującej" mój końcowy wniosek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka