Dodaj do ulubionych

Unia białoruska...

05.05.05, 06:15
Takie mam ostatnio zajęcie że co rusz muszę uważać żeby się ktoś nie
dopieniczył do moich interesów jak do sławnych pralni Al Capone'a,
a tu proszę... oni pewnie też piorą a innym gęby zamykają

fakty.interia.pl/news?inf=616440
Unia cenzuruje
Komisja Europejska stosuje metody rodem z Białorusi, byle tylko ukryć przed
opinią publiczną informacje o kolosalnych nieprawidłowościach przy wydawaniu
unijnych funduszy.

Unijni urzędnicy triumfują, bo właśnie udało im się zdobyć dostęp do notatek
i źródeł informacji brukselskiego korespondenta niemieckiego
magazynu "Stern". Hans Martin Tillack od kilku lat opisywał przekręty unijne.
Zajmował się m.in. malwersacjami w Eurostacie, czyli europejskim biurze
statystycznym. I budził tym uzasadnione obawy w Brukseli, bo jego
wcześniejsze artykuły doprowadziły do ogromnego skandalu i odwołanie szefa
Eurostatu, Yvesa Francheta.

Unia postanowiła pójść na wojnę z dziennikarzem. W zeszłym roku
zainteresowała nim policję, która zajęła dziennikarskie notatki, komputery i
telefony. Żurnaliście piszącemu o korupcji zarzucono... korumpowanie
urzędników. Po zatrzymaniu eurokraci przeprowadzili zmasowaną kampanię,
której celem było zdyskredytowanie Tillacka. Mniej obchodziło ich wyjaśnienie
nieprawidłowości przy wydawaniu europejskich funduszy.

Niemiecki dziennikarz nie pozostawał dłużny - przed sądem domagał się od
Komisji 250 tys. euro odszkodowania za próbę zdyskredytowania go i
utrudniania mu pracy. W jego obronie stanęły liczne organizacje
dziennikarskie i obrońcy praw człowieka.

Jednak w ubiegłym tygodniu w brukselskim sądzie zapadł wyrok, po którym
wypada się zastanowić, czy do Europy tylnymi drzwiami nie wraca cenzura. Otóż
sędziowie nie stanęli po stronie obrony wolności słowa, lecz po stronie
skorumpowanych urzędników. Przedstawiciele Komisji zyskali dostęp do zajętych
przez policję materiałów dziennikarza. Tillack został również zobowiązany do
ujawnienia swoich źródeł informacji. - To szokujący zamach na prawa
dziennikarzy - stwierdził na wieść o wyroku Adrian White z Europejskiej
Federacji Dzinnikarzy.

Jednak niemiecki dziennikarz nie zamierza się poddawać. Spór z eurokratami
przypłacił już utratą pracy - pozbawiony materiałów i źródeł informacji nie
był w stanie wypełniać swoich obowiązków. A po kontrowersyjnym wyroku
zapowiada, że będzie dochodził swoich praw przed Trybunałem Sprawiedliwości w
Strasbourgu.

- Wyrok sądu budzi wątpliwości, bo pozbawia ochrony wszystkich, którzy
kierując się szlachetnymi pobudkami, decydują się na współprace z
dziennikarzami - twierdzą przedstawiciele środowisk dziennikarskich.

Skandal wytropiony w Eurostacie przez niemieckiego dziennikarza to
prawdopodobnie tylko wierzchołek góry lodowej. Według niektórych ekspertów,
aż 90 proc. pieniędzy z budżetu Unii Europejskiej wymyka się kontroli
audytorów. A mówimy o kwotach kolosalnych - tylko w 2004 r. UE miała do
rozdysponowania ponad 90 mld euro! Byli urzędnicy unijni z przerażeniem mówią
wręcz o systeme stworzonym do okradania europejskich podatników, a służy temu
m.in. 200 tys. kont w 45 bankach na całym świecie. A przypomnijmy, że każdego
pracującego Polaka Unia kosztuje ponad 600 zł rocznie...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka