przycinek.usa
07.10.05, 19:19
www.onp.pl/index.php?id=news&nr=40
Już sam początek debaty prezydenckiej w TVN 24 w ostatnią środę wskazywał że
nie będzie to zwykła debata, gdyż redaktor Andrzej Morozowski zamiast
serdecznie powitać gości: Jana Pyszkę, Adama Słomkę i Stanisława Tymińskiego
zagrzmiał – a oto nietypowi goście...i z wielką powagą zakomunikował że według
sondażu PAP wszyscy mają zerowe poparcie. A za chwilę ironicznie zapytał:
dlaczego startujecie?
Po tym niezwykle miłym wstępie rozpoczęła się polemika. Jan Pyszko powiedział
krótko, że jest to manipulacja sondażowa, Adam Słomka: nie ma nas w mediach
więc nie ma co się dziwić, a Stanisław Tymiński wyjaśnił – nie jestem tu dla
sondaży ale dla Polaków.
Redaktor Morozowski pyta dalej: - Ile kosztuje kampania? Jan Pyszko i
Stanisław Tymiński odpowiadają że niecały milion a Adam Słomka – 7 tysięcy
złotych...i dalej ciągnie ten sam wątek, pyta – nie szkoda pieniędzy? To są
pieniądze wyrzucone w błoto, itd., itd. Jednocześnie gdy któryś z gości
usiłuje coś konkretnego powiedzieć, pan redaktor wchodzi w słowo i wyprzedza
fakty a często wkłada w usta zdania niewypowiedziane i je komentuje.
Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Przy kolejnym sformułowaniu, że są
to pieniądze wyrzucone w błoto i może lepiej byłoby wydać je na jakieś
przyjemności, Stanisław Tymiński nie wytrzymuje i zwraca się do prowadzącego:
- reprezentuje pan filozofię człowieka niższego rzędu. Redaktor Andrzej
Morozowski gwałtownie zareagował i...wypowiedział wiele zdań, których jako
gospodarz w TVN 24 nie powinien wypowiedzieć, stał się stroną w dyskusji.
Następny temat, jaki podrzucił red. Morozowski to sytuacja na Białorusi. I
znów wszystko się powtarza. Goście usiłują przedstawić swój pogląd w tym
temacie, a prowadzący zamiast słuchać, wchodzi w słowo, drwi, wyśmiewa
argumenty i podaje niedorzeczne przykłady.
Miarka się przebrała, gdy po raz kolejny redaktor nie daje się wypowiedzieć;
przeszkadza, złośliwie łapie za słówka, Jan Pyszko prosi aby nie robił z nich
wariatów, w Polsce również panuje dyktatura szczególnie w środkach medialnych.
Adam Słomka dodaje: - to ludzie decydują a nie sondaże. Redaktor Morozowski
natychmiast dał odpór i stwierdził wprost: - wyborcy właśnie powiedzieli panu
nie! I dał do zrozumienia: - to czego pan tu szuka?... Gdy pan Słomka usiłował
zająć w tym temacie stanowisko i redaktor znów zaczął ironicznie przeszkadzać,
ten pierwszy w końcu nie wytrzymał i wstał, odpiął mikrofon, podziękował i
wyszedł za studia.
Stanisław Tymiński zrobił to samo, wychodząc powiedział: - nigdy nie widziałem
takich napastliwych i wrednych dziennikarzy jak w Polsce.
Jan Pyszko zwrócił się do prowadzącego stwierdzeniem, iż nie zachował się w
stosunku do swoich gości w porządku. Wyraził wielką troskę o dalsze losy
naszej ojczyzny i obawy co do zmian na lepsze w aktualnym układzie
politycznym. Przypomniał o pomocy jaką skierowała Polonia do ojczyzny w
trudnych latach osiemdziesiątych, a gdy już powstał rząd Mazowieckiego,
odrzucono konkretną ofertę współdecydowania o dalszych losach Polski, ponieważ
dogadano się przy „okrągłym stole”. Efekty tego porozumienia widzimy dzisiaj
bardzo dobrze; szalejące bezrobocie, korupcja, wyjazdy młodych Polaków za
granicę do pracy itd.
Na zakończenie Andrzej Morozowski z ironicznym uśmiechem podziękował Janowi
Pyszko za wytrwałość. Doktor wstał, odpiął mikrofon i podszedł do prowadzącego
wyciągając rękę na pożegnanie. Pan redaktor opieszale podał rękę zostając w
miękkim fotelu...
Cały świat to widział i zapewne zdębiał; z jednej strony doświadczony
dziennikarz znanej stacji telewizyjnej TVN 24 a z drugiej kandydat na
prezydenta Polski, przedstawiciel Polonii Szwajcarskiej, prezes
polsko-polonijnej Organizacji Narodu Polskiego, ceniony chirurg, właściciel
polikliniki w Binningen, zasłużony działacz społeczny, autor wielu publikacji
naukowych, odznaczony dwukrotnie medalem Senatu RP, człowiek o wielkiej
kulturze osobistej...musiał się schylać, żeby pożegnać siedzącego nadal
gospodarza programu. Pozostawmy to bez komentarza.
Opracował:
Zbigniew Skowroński