16.12.05, 05:49
Gdy mieszkalem w PRL tuz przed wyjazdem, to opowiadajac kawal o politycznym
podstekscie ludzie ogladali sie przez ramie, czy nie wychyli sie skads
swinski ryj SB-eka zatrudnionego na fikcyjnym etacie w Panstwowych Zakladach
Produkcji Czegostam....po kraju krazylo widmo "przerw w pracy" , biedacy
strajkowali bo im brakowalo paru groszy by zwiazac koniec z koncem.
Pozniej wyjechlem do wymarzonych USA. Ameryka, Ameryka, to slynne USA.
Dzis poruszajac pewne tematy ogladam sie przez ramie, bo moge sobie niezle
nabruzdzic na przyklad w pracy, gdybym gadal niepoprawnie politycznie....
A nad moim miastem krazy widmo strajku, zostalo raptem 15 minut do podjecia
decyzji czy sparalizowac Nowy Jork czy nie, bo biedacy zarabiajacy rocznie
po 50 000 probuja zwiazac koniec z koncem, wyslac dzieci do szkol lub na
college albo kupic dom. Co przy dzisiejszej zwalce dolara i tak dziadowskich
zarobkach jest calkowicie niemozliwe.Pozostac w tzw klasie sredniej czy
zdziadowac i zdegradowac sie do konca.

Historia zatoczyla (dla mnie) wariackie kolo i smieje sie ze mnie
rechotliwie smile
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • bush_w_wodzie Re: USA i PRL 16.12.05, 10:03

      prl jednym sie rozni od usa. do prl nie bylo imigracji na wielka skale wink
      • polarbeer Re: USA i PRL 16.12.05, 15:37
        Nie tylko emigracja sie rozni
        • johnxxxv Re: USA i PRL 16.12.05, 17:32
          Oczywiscie porownainie PRL USA jest irracjonalne i emocjonalne.
          Jak tu sie jednak oprzec porownaniom, kiedy nie mozna dzis nawet ze 100%
          spokojem pogadac przez telefon,

          www.nytimes.com/2005/12/15/politics/15cnd-program.html?ei=5065&en=80681ada74c04ce9&ex=1135314000&partner=MYWAY&pagewanted=print

          bo moga sluchac albo wlezc do subwayu z plecakiem, bo beda w nim grzebac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka