Dodaj do ulubionych

ceny w gore a dolar juz prawie 50 eurocentow

04.03.08, 04:21
Nie powiem, abym sie specjalnie radowal.
W zeszlym tygodniu chcialem sobie kupic do sypialni Toshibe 52HL167
i okazalo sie, ze cena poszla w gore o ponad 20%. No i cholera
musze isc do sklepu i dac skurwielom zarobic.

Nastaly czasy inflacji. Chociaz to zreszta dosyc ciekawe zjawisko,
bo jedne ceny ida w gore a inne w dol. I trzeba przyznac, ze
spekulacyjnie kurs dolara kompensuje zakupowe podwyzki milion razy.
To plakac nie bede.
Obserwuj wątek
    • polarbeer $1000 14.03.08, 15:19
      Wlasnie sie to stalo. Zloto przebilo sie przez 1000 dolarow za uncje.

      Odwrocona piramida Extera dziala jak zegarek. Ludzie ktorzy maja troche oleju w
      glowie uciekaja od ryzyka objetnic na papierze do bezpieczenstwa
      skoncentrowanego surowca ktory nic nie mowi, nic nie objecuje ...w zwiazku z tym
      nigdy nie klamie!

      Czyli jednak nie $700 ale $1000 bylo w kartach gdy dyskutowalismy to ostatnim
      razem na poziomie $850. Teraz czas na przyspieszenie tempa akcji kopalni, ktore
      zostaly w tyle za zlotem...

      • herr7 a jakie są prognozy? 14.03.08, 17:33
        Czym się to może skończyć? Interesuje mnie przypuszczenia Panów na ten temat.
        • polarbeer Re: a jakie są prognozy? 14.03.08, 18:19
          err7 napisał:
          > Czym się to może skończyć? Interesuje mnie przypuszczenia Panów na ten temat.

          Moim zdaniem lata '70-te to byla tylko proba teatralna. Teraz mamy prawdziwy
          spektakl. Mam na mysli paniczna ucieczke oszczednosci z dolara w zloto i srebro.
          Wowczas przy pomocy 20% stop procentowych udalo sie odroczyc (czy od-dekadowac)
          rozpad systemu. Teraz 20% stopy sa nie do pomyslenia, latwiejszym rozwiazaniem
          dla elit jest bankructwo systemu i wybalansowanie rachunkow w ten sposob... To
          powod dla ktorego cena zlota we wszystkich walutach idzie w gore w
          przyspieszonym tempie
          • herr7 bankructwo systemu? 14.03.08, 18:44
            Rozumiem, że firma może zbankrutować. Ale system? Systemy raczej upadają, albo w
            wyniku wojen albo rewolucji. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić bankructwa systemu.

            Można przerzucić jego skutki na inne kraje lub na swoich obywateli. To zresztą
            ma obecnie miejsce. Ale co potem? Wygląda na to, że stracono kontrolę nad
            "systemem".
            • polarbeer Re: bankructwo systemu? 14.03.08, 19:26
              Czy to nazwiemy upadkiem czy bankructwem, mialem to samo na mysli...

              My Polacy przez to przeszlismy nie tak dawno temu, wiec mozemy sobie jakos
              wyorazac sytuacje bezprawa, improwizacji, haosu, itd.

              Tak jak dolar zastapil PRL'owska zlotowke jako medium oszczednosci, tak zloto
              zastepuje obecnie dolara. Tak samo bedzie pozniej
            • przycinek.usa Re: bankructwo systemu? 15.03.08, 03:39
              Sprawa jest stosunkowo prosta. Obecnie mamy sytuacje spadku
              dynamiki zadluzania sie i masa pieniadza na rynku ustabilizowala
              sie. To oznacza spadek oplacalnosci dzialalnosci gospodarczej i
              tendencje do redukcji kosztow.

              Inwestorzy widza to i lokuja pieniadze w instrumenty bezpieczne.
              To powoduje wzrost cen na rynku obligacji i wzrost cen zlota.

              Sytuacja na rynku rozwija sie jednak niekorzystnie i wkrotce
              nastapi zator kredytowy, co spowoduje spadek masy pieniadza na
              rynku. To spowoduje zmniejszenie popytu na rynku obligacji i wzrost
              emisji obligacji, poniewaz zator kredytowy wywola spadek wplywow
              podatkowych. I wtedy obligacje spadna a stopa procentowa na rynku
              wzrosnie.

              Rzad bedzie chcial sie ratowac poprzez emisje pieniedzy i kupno
              obligacji za te pieniadze. To jednak nie zadziala skutecznie na
              stopy procentowe, bo gospodarka jest duzo wieksza od rynku
              obligacji.

              I zacznie sie spadek popytu we wszystkich czesciach rynku w tym na
              rynku metali. Zloto wtedy spadnie. Pytanie tylko jak sie zachowa
              cena zlota w stosunku do USD. Bo moze sie zdarzyc tak, ze cena
              zlota denominowana koszykiem walut spadnie a w stosunku do USD
              wzrosnie. Ja pisalem pare lat temu, ze widze cene zlota w zakresie
              1200-1800. I to sie wlasnie dzieje.
              • darkbloom Re: bankructwo systemu? 15.03.08, 12:23
                > Sytuacja na rynku rozwija sie jednak niekorzystnie i wkrotce
                > nastapi zator kredytowy, co spowoduje spadek masy pieniadza na
                > rynku.

                Proszę mi wybaczyć, ale nie wierzę w przedstawiony przez Pana scenariusz deflacyjny. Zator kredytowy NIE spowoduje spadku masy pieniądza na rynku.
                Zapewne Pan zna słynny speech Bernanke'a pod wiele mówiącym tytułem: Deflation: making sure "it" doesn't happen here.

                Fed zrobi wszystko, żeby do opisanego przez Pana scenariusza nie doszło, łacznie z włączeniem prasy drukarskiej i wysypywaniem dolarów z helikopterów:

                "...the U.S. government has a technology, called a printing press (or, today, its electronic equivalent), that allows it to produce as many U.S. dollars as it wishes at essentially no cost. By increasing the number of U.S. dollars in circulation, or even by credibly threatening to do so, the U.S. government can also reduce the value of a dollar in terms of goods and services, which is equivalent to raising the prices in dollars of those goods and services. We conclude that, under a paper-money system, a determined government can always generate higher spending and hence positive inflation...

                To już się dzieje. Amerykanie w 2006 r. zaprzestali publikowania przyrostu agregatu M3, obecnie jest oceniany na ok. 18%. W innych krajach, zeby nie wykończyć eksportu banki centralne rozpoczynają tzw. competitive devaluation. Z 20 największych gospodarek świata tylko 2 mają jednocyfrowy M3: (niestety nie mam nowszego linku)

                www.financialsense.com/fsu/editorials/dollardaze/2007/0731.html
                Jak się ma do tego złoto?

                Odpowiednikiem przyrostu M3 jest dla złota tzw stocks-to-flows ratio, czyli ilość kruszcu "above the ground" do rocznego wydobycia. Ten wskaźnik jest stały i wynosi od 50-80. Czyli przekładając na M3 - poniżej 2%. Dodrukować się nie da.

                Dlatego złoto będzie rosło.

                d.
                • polarbeer Bernanke 15.03.08, 14:47
                  Troche juz sie zaczyna byc ciezarem dla elit. Powoduje utrate wiary w dolara w
                  zbyt szybkim tempie... Nie zaskoczyloby mnie, gdyby po wyborach kto inny zostal
                  szefem Fedu. Ze niby sa zmiany w mysleniu.

                • przycinek.usa brak wiary w deflacje i logika 15.03.08, 16:44
                  No przeciez to jest bardzo proste. Ceny na rynku ustala prawo popytu
                  i podazy. Popyt zalezy glownie od M0. Zator platniczy spowoduje
                  spadek zatrudnienia i spadek predkosci obrotu pieniedzy. To
                  spowoduje spadek M0 i ilosci gotowki na rynku. Na rynku znajduje sie
                  dlug i depozyty. W przypadku znaczacej niewyplacalnosci szeregu
                  podmiotow FED uzupelni stan kont depozytariuszy. (Pomijajac kwestie
                  techniczne i przeplywy pieniedzy). To oznacza, ze ludzie majacy
                  pieniadze nadal beda mieli pieniadze. Natomiast ludzie, ktorzy
                  pieniedzy nie beda miec - nadal ich nie beda miec. Nikt niczego nie
                  dostanie. Banki dostana kredyt a jak nie beda mogly go splacac, to
                  zostana znacjonalizowane. Ten kredyt NIE ZNAJDZIE SIE NA RYNKU.
                  Bogaci nie wydadza pieniedzy bo wszystko maja a biedni nie wydadza,
                  bo nie beda miec. Dla rynku oznacza to brak popytu i spadek PKB.

                  Interwencja FED i interwencja rzadu nie zmieni tego stanu rzeczy ani
                  o wlos.

                  No bo jak Pan sobie wyobraza te Bernankowe helikoptery - skoro przy
                  przyroscie kredytowym na poziomie kilkunastu procent rocznie
                  przyrosty M0 byly zerowe?

                  Niech sie Pan zastanowi nad tym logicznie.
                  Masa M0 jest proporcjonalna do przyrostu agregatow dlugich.
                  Jak M3 rosnie wykladniczo - to powinno sie oczekiwac
                  proporcjonalnego przyrostu M0 prawda? A tak nie jest!
                  A dlaczego? A dlatego, ze naturalna dzialalnoscia biznesu jest
                  oszczedzanie. Biznes zciaga pieniadze z rynku i lokuje. Dlatego
                  przyrosty M3 sa znacznie wieksze jak M0. I to jest pompa ssaca
                  gotowke z rynku.

                  Teraz niech Pan sobie zada pytanie - jakiego rzedu wielkosci
                  musialby byc helikopter pana Bernankie, aby zaspokoic potrzeby rynku
                  w gotowkie, kiedy przyrosty M3 sie skoncza? Rozumie Pan?

                  Gdyby nawet dzialalnosc emisyjna rzadu spowodowala zciaganie od FEDu
                  1 tryliona dolarow rocznie - to nie zaspokoi to potrzeb rynku. Te
                  pieniadze bylyby zreszta wydawane w sposob japonski. Na budowe
                  kraweznikow i chodnikow. Przy okazji zloto wyladowaloby na 3000 USD
                  and kurs rozliczeniowy z EUR na poziomie 4 za EUR. A najlepsza praca
                  bedzie ukladanie chodnikow dla rzadu.

                  Zastanawiam sie skad sie bierze wiara w magiczne dzialanie pras
                  drukarskich w USA. Przeciez to nic nie zmieni. Zadne dzialanie FED
                  ani rzadu nie odwroci czekajacej nas katastrofy. To po prostu
                  niemozliwe.

                  To zreszta mozna porownac do miazdzycy w orgnizmie.
                  Jak naczynia krwionosne sa zatkane - to nie pomoze transfuzja krwi.
                  Nawet jak sie doda pacjentowi liter - to i tak pacjent umrze.
                  • darkbloom Re: brak wiary w deflacje i logika 16.03.08, 03:49
                    > To oznacza, ze ludzie majacy
                    > pieniadze nadal beda mieli pieniadze. Natomiast ludzie, ktorzy
                    > pieniedzy nie beda miec - nadal ich nie beda miec. Nikt niczego nie
                    > dostanie.

                    No widzi Pan, wydaje mi się że tu jest właśnie słaby punkt rozumowania "deflacjonistów". Właśnie, ze biedni dostaną. 167mld$ i to już w maju. To jest właśnie ten helikopter:

                    www.cnn.com/2008/POLITICS/02/08/economic.stimulus/
                    Wydaje mi się, ze nie docenia Pan determinacji obecnie rządzącej ekipy w USA. Jęśli nie da się przez FED, będą wrzucać pieniądze przez politykę fiskalną:

                    "There is an alternative for a government that is sufficiently determined to break incipient deflation (perhaps in the housing sector), and that is to pro-actively apply blunt force and hit the economy with a sledgehammer. Yes, slash interest rates so people have the option of creating new money for themselves, but in tandem with the interest rate cuts, just flat-out make up a huge sum of new money out of thin air and give it away. Remove the decision from the consumer, and just send them the checks. You could send $50 billion or $100 billion, but given there is an infinite capacity to create symbols (money), why be cheap about it? Go ahead and send them $170 billion, but instead of calling it “money created from thin air” (which might excessively diminish confidence in the currency), call it a “tax rebate” instead. Whether or not the cash has anything to do with taxes paid is irrelevant. Calling the new money a “rebate” is quite appealing, as it makes it sound like money that already existed and was being generously returned, rather than symbols springing forth from nothingness."

                    www.financialsense.com/fsu/editorials/amerman/2008/0221.html
                    • przycinek.usa Re: brak wiary w deflacje i logika 16.03.08, 05:06
                      Ile dostana? He he he. Niech mnie pan nie rozsmiesza.
                      Z punktu widzenia republiki bananowej sto czy dwiescie miliardow to
                      sa pieniadze. Z punktu widzenia PKB w USA to sa drobne.

                      Mowie Panu, ze nawet trylion nie wystarczy a pan mi nie wierzy.
                      To niech Pan poczeka. Sam pan zobaczy.
              • polarbeer Re: bankructwo systemu? 15.03.08, 13:56
                Jim Sinclaire, jeden z glownych Gold Bugs, 5-6 lat temu dawal target ceny zlota na $1600+... Czyli duzo ponizej realnej ceny z konca poprzedniego bull market z 1980 roku (Podniesiona cena przez CPI juz bez dodatkowej emisji miliardow dollarow, euro i innych walut jest powyzej $2500). Pamietajmy ze, obecny kryzys jest duzo glebszy i szerszy... Ze Federal Reserve Notes przestaja sie opierac na dlugu rzadowym, ale zaczynaja akceptowac w zastaw dlug prywatny, w duzej mierze bez szans na splate.

                Moim zdaniem i Ty Przycinku i Sinclair patrzycie na nieruchomy swiat, gdzie wszyscy zachowuja sie jak aktorzy w teatrze, ktorzy nauczyli sie scenariusza na pamiec. Tak nie bedzie. Zloto pojdzie duzo wyzej niz wszyscy sie spodziewaja. Pamietaj ta przepowiednie (ktora pierwszy raz slyszalem od Richard'a Russella 3-4 lata temu) ze zloto i Dow osiagna parity.

                Zloto przez dziesieciolecia bylo manipulowane w dol przez uczestnikow "ekonomi papierowej" i rzadow panstw opiekunczych w celu dyskredytowania jego historycznej slawy jako najbezpieczniejsza lokata oszczednosci (Zeby zachecic oszczedzajacych do dawanie swoich oszczednosci w rece rzadu i bankow). Teraz od kilku lat, kiedy zloto ruszylo z cala swoja historyczna waga
                • przycinek.usa ceny a dobra "trwale" 15.03.08, 17:01
                  "Ja mam zawsze takie dziwne uczucie gdy czytam twoje analizy
                  • polarbeer Re: ceny a dobra "trwale" 15.03.08, 20:25
                    Czy ty naprawde nigdy nie widzailes upadku waluty? Nigdy o tym nie slyszales,
                    czytales o czyms takim? "Waluta" ktora opiera sie na rzadowym rozkazie (legal
                    tender laws) nie jest instrumentem gospodarczym, jest instrumentem politycznym.
                    Funkcjonuje tylko tak dlugo ja sie to ludziom oplaca (panstwa opiekuncze, new
                    deal'e, opieka spoleczna itd), albo jak dlugo wladza jest w stanie zastraszyc
                    ludzi (komunizm w sowieckim stylu). Te prawa jak widac sa bardzo gietkie w
                    rekach rzadzacych
                    • polarbeer Po napisaniu -- nowy artykul 16.03.08, 04:11
                      Peter Shiff, jeden z moich ulubionych komentatorow...
                      www.europac.net
                      Vive La France

                      (...)
                      Paper dollars are technically Federal Reserve Notes, which means they are
                      liabilities of the Fed. When it puts newly minted notes into circulation it does
                      so by buying assets, usually U.S. treasuries, which it then holds on its balance
                      sheet to offset that liability. By swapping treasuries for mortgages, the Fed
                      effectively alters the compilation of its balance sheet and the backing of its
                      notes.

                      However, backing paper money with mortgages is nothing new. The French tried it
                      in the late 18th Century, and it lead to hyperinflation. Assignats, which were
                      first issued in 1790 to help finance the French revolution, were backed by
                      mortgages on confiscated church properties. Although the stolen underlying
                      collateral did have some value, the revolutionaries saw no reason to limit how
                      many Assignats were printed, which resulted in massive depreciation. Within
                      three years, price controls were introduced and failure to accept Assignats,
                      initially an offence subject to six years in prison, was made a capital crime.
                      By 1799 the currency was completely worthless.

                      If even the threat of death could not prop up the Assignat, does anyone believe
                      that the currency could have been saved if Robespierre had forcefully mouthed a
                      “strong Assignat policy” as President Bush is now doing with the dollar? Rather
                      than repeating the mistakes of history we should learn from them. Our own failed
                      experiment with the Continental currency as well as the Great Depression should
                      prove conclusively that it is Austrian, and not French, economics we should be
                      following.
                    • przycinek.usa Re: ceny a dobra "trwale" 16.03.08, 05:09
                      "Czy ty naprawde nigdy nie widzailes upadku waluty? Nigdy o tym nie
                      slyszales, czytales o czyms takim?"


                      po takim wstepie to mi sie nawet reszty czytac nie chce.
                      • polarbeer frustracja 16.03.08, 14:22
                        Przepraszam. To frustracja z niemozliwosci pozozumienia...

                        To co ty piszesz to recepta na upadek waluty, ale jakos nigdy nie dopuszczasz
                        takiej mozliwosci... Dlaczego? Czym rozni sie dolar od innych walut ktore
                        przeszly ta droge tak wiele razy i zaczely byc kolekcjonowane jako ozdoby pod
                        szklem w na stolikach w tanich knajpach? Dlaczego "tym razem bedzie inaczej"? Co
                        powodje ten optymizm ze zakladasz tylko mozliwosc dewaluacji?
                        • bush_w_wodzie noblesse oblige 16.03.08, 14:44

                          musze powiedziec ze dialog miedzy wami jest absolutnie pasjonujacy. obydwaj
                          wyprzedzacie rzeczywistosc i - co do zasady - trafnie przewidujecie rozwoj
                          wydarzen w interesujacych was wycinkach rzeczywistosci

                          wizja (hipoteza? teoria?) przycinka jest technicznie bardzo poprawnie
                          skonstruowana i mocno osadzona w ramach formalnych. jest to wizja gospodarki
                          wchodzacej w faze glebokiej depresji z ktorej ulatniaja sie pieniadze wskutek
                          globalnego lancucha bankructw: konsumentow bankow firm. jego kluczowym
                          zalozeniem bazowym jest ze nie da sie po prostu rozdawac pieniedzy by w ten
                          sposob umorzyc wszelkie wzajemne zobowiazania w gospodarce. a jesli sie nie da -
                          to fala bankructw bedzie zdejmowala pieniadze z rynku i za chwile prawie nikogo
                          nie bedzie stac na kupno kruszcow - po co je zreszta kupowac jesli posiadanie
                          gotowki bedzie dawalo ogromna sile nabywacza?


                          polarbeer uwaza ze amerykanskie wladze publiczne i finansowe posuna sie do
                          umorzenia wartosci dolara (i dysponuja srodkami po temu) po to zeby uniknac
                          (odsunac w czasie?) calkowitego kolapsu gospodarki - lub po to zeby przeniesc
                          jego ciezar na podworko wierzycieli. i w takim swiecie totalnego chaosu
                          monetarego wartosc kruszcow rzeczywiscie niepomiernie wzroslaby


                          z tego waszego dialogu wylaniaja sie dwa kluczowe pytania (chyba jedyne ktore
                          was roznia):

                          1) jaki scenariusz ma gorsze konsekwencje dla usa: zniszczenie waluty czy
                          gospodarcza depresja? (ja uwazam ze zniszczenie waluty)

                          2) czy fed i wladze publiczne maja techniczne mozliwosci zeby umorzyc istotna
                          czesc wzajemnych zobowiazan w gospodarce poprzez dodruk waluty?


                          no i trzecie pytani ode mnie: a moze obydwaj nieco przesadzacie i nie dojdzie do
                          wielkiej katastrofy tylko do cyklicznej recesji?

                          wszak krach gieldy a.d. 2000 wydawal sie dotkliwszy niz krach subprimes.
                          dlaczego oceniacie biezaca sytuacje jako gorsza?
                          • polarbeer moje odpowiedzi 16.03.08, 15:30
                            Zaczne of konca
                          • polarbeer gorsza sytuacja 17.03.08, 08:30
                            >>>>wszak krach gieldy a.d. 2000 wydawal sie dotkliwszy niz krach subprimes.
                            dlaczego oceniacie biezaca sytuacje jako gorsza?<<<

                            Nic chyba lepiej nie pokazuje obecnej ytuacji niz to co sie wlasnie stalo z Bear
                            Stearns
                      • polarbeer Jakosc rezerw 16.03.08, 14:46
                        Jeszcze jedno...

                        Jedna z glownych prezszkod na drodze do hiperinflacji z Stanach byl fakt ze
                        Federal Reserve Notes mogly byc tylko drukowanie w oparciu o treasuries. To
                        ograniczalo ich druk. Teraz to ograniczenie zostalo usuniete
                        • przycinek.usa dolara spadnie pomimo braku deficytu 16.03.08, 18:23
                          ja sie z tym zupelnie zgadzam.

                          To jest powazny problem, ktory jest pierwszym krokiem do rozwalenia
                          systemu dolarowego. Bo przeciez pol rynku jest udupione na
                          bezwartosciowych bondach i tylko patrzec jak jakas mafia dorwie sie
                          do tego zrodla pieniedzy. Bondy tanie a FED placi. Zloty interes!


                          Wyglada na to, ze dolar traktowany jest przez politykow calkowicie
                          instrumentalnie bez zwazania na interes posiadaczy. Nikogo to nie
                          obchodzi, ze dolar to waluta. Wszyscy posiadacze USD sa robieni w
                          trabe i tylko gleboka glupota inwestorow powoduje ciegle
                          inwestowanie w dolara. Ta glupota jednak nie bedzie trwala wiecznie.

                          Ja jednak uparcie twierdze, ze upadek waluty bedzie nastepowal w
                          sposob powiazany z cyklem gospodarczym, a poniewaz gospodarka USA
                          jest w przewazajacym stopniu oparta na biznesie prywatnym, wiec
                          dojdzie do deflacji. Potem zaleja nas strumienie dodrukowanych
                          banknotow i dolar upadnie.

                          W pol drogi tego spadku nastapi zrownowazenie deficytu wymiany
                          handlowej i wtedy bedzie dopiero polowa spadku kursu i dolara
                          spadnie dalej.

                          Zrownowazenie deficytu prawdopodobnie nastapi w okolicy 1.7 do 1.8
                          do EUR. Potem nastapi dalszy spadek a zasieg to niewiadoma.
                          Mozliwe, ze np. 2.5 do EUR. Szczyt bedzie nieuzasadniony i nastapi
                          kiedy wszyscy odroca sie od USD.

                          • 01percebes noblesse oblige 20.04.08, 23:25
                            Wybieram się na parę tygodni żeby odwiedzić moich znajomych w
                            Szwajcarii.Ubiegłego lata gdy byłem na wakacjach nad morzem załamał
                            się rynek kredytowy i pomyślałem że byłoby dobrze powiadomić
                            Trinchete o tym moim zbliżjącym się wypadzie.Muszę przyznać że byłem
                            już w Genewie, konkretnie w Chambessy, zaliczając narciarskie trasy
                            Chamonix. Domy tam drogie ale zachwycające wyglądem.Genewa jak
                            zwykle, nudna i supercywilizowana, no i jezioro i te wspaniałe
                            widoki. Łatwo jest zrozumieć podziwianego przeze mnie Nabokova,
                            który przeżył połowę życia na emigracji i pomimo swojej wdzięczności
                            Ameryce, zdecydował się pozostać w miejscu tak cywilizowanym jak
                            Montreux (Ja też czasami o tym marzę, chociaż czasami widzę się w
                            miejscach bardziej dzikich). Nigdy nie byłem w Davos, chociaż bardzo
                            pragnąłbym mieć pogawędkę ze Stephenem Roach, ale wiem że to nie
                            jest możliwe.
                            Widzę że to nasze małe forum wrze, jak można było zresztą oczekiwać.
                            Niektórzy z niecierpliwych tu bywalców dopytują się o
                            ten ”Gigantyczny kryzys USA”. Cierpliwości, cierpliwości.
                            Pamiętajcie że cierpliwy to i kamień ugotuje.

                            Pomyślałem że może warto uzupełnić ten krótki resumen poglądów który
                            właśnie ostatnio się pojawił. Ale najpierw dołączam się do tego co
                            napisal Bush (ten nasz oczywiście z wody). Dialog Przycinka i
                            Polarnego to ”la creme de la creme” wszystkich tu dyskusji. Z
                            przyjemnością otwiera się strony Polityki i Gospodarki. Ja też więc
                            na swój sposób postaram się określić wizje naszych największych
                            aktywów tego Forum.

                            Polarny (wybacz za tą poufałość w zdrobnieniu ale strasznie źle się
                            Ciebie odmienia) twierdzi że pływamy pośród prawdziwej powodzi
                            dolarów która rozlała się po całym świecie. Dewaluacja dolara kiedy
                            obecny kryzys przyspieszy może być dużo silniejsza i ucieczka w
                            kierunku innych walut a w szczególności złota pozostawiłaby dolara w
                            sytuacji tak słabej że inflacja wystrzeliłaby pionowo w górę.
                            Stopy procentowe w USA na 0% kiedy dolar jest walutą odniesienia dla
                            całego świata?
                            Adios wpływom via bonów skarbowych USA, adios dolarowi jako waluty
                            rezerwowej dla banków centralnych świata i hola carry trade
                            przeciwko dolarowi (czyli jeszcze głębsza dewaluacja zielonego). To
                            byłoby prawdziwe szaleństwo dla USA. Zatopiliby swój pieniądz i
                            skierowali swoją ekonomię w objęcia hiperinflacji (którą my Polacy
                            już mieliśmy okazję poznać).

                            Przycinek tłumaczy nam że prawdopodobnie ekonomia USA wejdzie w
                            recesję z ”Podwójną Zakładką”: tzn. stopy procentowe spadające do
                            minimum (aktualna sytuacja) spowodują że wzrośnie
                            spożycie ”sztucznie i niebezpiecznie” które pozwoli utrzymać przez
                            jakiś czas w sposób mało stabilny ogólny stan amerykańskiej ekonomii
                            przy poziomie inflacji ”nieznaczącej”.Po upływie 6-9 miesięcy, ta
                            inflacja wydająca się już uśpiona nagle sie obudzi i pojawi się w
                            formie spirali inflacjonarnej.Trzeba będzie podnosić w sposób
                            nieustanny stopy procentowe by zapanować lub przynajmniej wyhamować
                            galopującą już wtedy inflację. Z powodu wysokich stóp, spadnie w
                            sposób gwałtowny spożycie.W konsekwencji nadejdzie to co ja
                            nazywam ”Podwójną Zakładką”, czyli inaczej powrót recesji, która
                            napewno będzie bardziej podobna do KRACHU anieżeli do innej rzeczy.
                            Po czym nastąpi infekcja całego nam znanego systemu ekonomiczego.
                            Ja byłbym szczęśliwy gdyby Przycinek nie miał racji i myliłby się w
                            tych niepożądanych przepowiedniach ale biorąc pod uwagę trafność z
                            jaką przychodzi mu odkrywać kolejne puzzle tej gry obawiam się że
                            może jednak odgadywać dalej ze sobie znaną łatwością.


                            Trzeci z naszej Wielkiej Trójki wydaje się najbardziej enigmatyczny
                            w swoich poglądach, ale ma znakomity udział w tym forum, Gratulacje
                            Bush.
                            Zaprosiłbym Cię na piwo lub wino no ale nie wiem jakim prądem Ty
                            idziesz.
                            Ja od pewnego czasu starałem się Ciebie popikać moim piórem by
                            wyciągnąć jak najwięcej z Twoich poglądów które sądzę że można by
                            streścić nastepująco:

                            Jesteśmy świadkami cyklicznej recesji, no może trochę innej od
                            poprzednich. Europa również ucierpi, to jasne, ale nie jest w takiej
                            samej sytuacji jak USA. Prawdopodobnie euro właśnie zastępuje dolara
                            jako waluta rezerwowa dla świata. Lokomotywa gospodarcza Europy
                            czyli Niemcy są przygotowane by podjąć się tej roli, ale muszą
                            zredukować swoje uzależnienie od eksportu i podnieść spożycie
                            wewnętrzne. Po latach powściągliwości płacowych, wynegocjowane przez
                            tamtejsze zwiąki zawodowe wzrosty zarobków w tym roku nie wydają się
                            wcale złą wiadomością, oczywiście jeśli przełożą się na wzrost
                            konsumpcji i pod warunkiem że Trinchete utrzyma stopy procentowe na
                            rozsądnym poziomie by móc kontrolować inflację. Jest bardzo
                            prawdopodobne że wzrost spożycia wewnętrznego w Europie pomoże
                            przetrzymać burzę w USA, jeśli tak się nie stanie więc trzeba będzie
                            obniżyć stopy w Unii, ale nie wcześniej aż się potwierdzą efekty
                            wyhamowania ekonomii Europy.

                            Teraz kilka moich refleksji co do tych przewidywań (dotyczy się to
                            oczywiście także mojej osoby).
                            Jedna z ciekawszych i o wyjątkowej wręcz treści uwag jaką poznałem
                            na tym forum pochodziła właśnie od Busha (naszego z wody) i chyba
                            warto ją jeszcze raz powtórzyć:


                            Cyt. ”...Ja nie tyle co wierzę w system co dopuszczam taką
                            możliwość że dłużej tego systemu niż moimi zainteresowaniami
                            jakimikolwiek wartościami doczesnymi.”

                            Ja rozwinę to na swój sposób.
                            Otóż być ekonomistą to jest tak jakby studiować zachowanie stada
                            słoni którego nigdy nie zobaczysz, widzisz tylko ich ślady i
                            ekskrementy które pozostawiają idąc dalej i dalej. Można przewidzieć
                            ich ruchy i ogólny stan zdrowia całego stada, ale margines pomyłki
                            jest bardzo duży, i wcale nie masz pewności dopóki nie upłynie sporo
                            czasu od twojej diagnozy. Nie ma kolapsów-katastrof z dnia na dzień.
                            Ekonomia jak ktoś na tym forum mądrze napisał porusza się bardzo
                            powoli i daje znaki często niejasne, tak że pewności żadnej w
                            głoszonych przewidywaniach nie uzyskamy dopóki te się nie dopełnią.
                            Warto wiedzieć że wszystkie teorie i przewidywania dokonują
                            się ”caeteris paribus” tzn. zakładając że żaden z rozpatrywanych
                            czynników w danym modelu nie ulegnie zmianie, ale Nasze Życie
                            którego ekonomia jest tak ważnym elementem nie wygląda w ten sposób.
                            Jestem przekonany że ludzkość (a przynajmniej ta część tej ludzkości
                            która ma coś do powiedzenia w ekonomii) znajdzie i będzie znajdować
                            nowe rozwiązania pojawiających się problemów. Przeszliśmy już
                            bańkę.info, przeszliśmy też bańkę na rynku nieruchomości i
                            przechodzimy właśnie bańkę na rynku surowców + “Peak Food”.
                            Jest ważną rzeczą zdać sobie sprawę z tego że nie wydarzyło się nic
                            nowego, wszystko idzie dokładnie tak jak przewidziano to od początku
                            w scenariuszu obecnych wydarzeń. Spadki na giełdach które mogliśmy
                            obserwować to tylko oczekiwana korekta, Plan stymulacji gospodarki
                            Busha (tego drugiego- od Nich) był oficjalnym ogłoszeniem recesji i
                            dokładniej mówiąc FED widzi recesję tak poważną że wymaga to środków
                            szokowych by zapobiec przekształceniu się w depresję.

                            Dobrą wiadomością jest to że Bernanke posiada wyjątkowo sprawny
                            aparat teoretyczny a także praktyczny i przez całe swoje życie
                            przygotowywał się do tego momentu. Będziemy mogli zobaczyć
                            eksperyment ekonomiczny z rodzaju definitywnych który da lub
                            zabierze rację monetarystom na temat Wielkiej Depresji. Bernanke
                            postępuje ściśle według podręcznika Friedmana żeby zapobiec
                            destrukcji w płynności rynków finansowych (która według
                            monetarystów) przemieniła crash z 29 w Wielką Depresję.
                            Bernanke nie martwi inflacja, tylko deflacja: wie dokładnie że po
                            wyhamowaniu spożycia które właśnie zbliża się wiel
                            • 01percebes Re: noblesse oblige 20.04.08, 23:28
                              Bernanke nie martwi inflacja, tylko deflacja: wie dokładnie że po
                              wyhamowaniu spożycia które właśnie zbliża się wielkimi krokami ceny
                              spadną, włącznie z ropą naftową.

                              Złą wiadomością jest to że ta recepta była już stosowana, w Japonii
                              92 roku, i nie zadziałała. Firmy i społeczeństwo japońskie
                              zaniechały konsumpcji a także wszelkich inwestycji i tylko chciały
                              oszczędzać i płacić długi, i to przy stopach na poziomie 0%. Japonia
                              tylko utrzymała swoją ekonomię w oparciu o wzrost długu i publiczne
                              inwestycje, ale ta droga jest zamknięta dla USA, mając na względzie
                              olbrzymi poziom długu publicznego już występujący.

                              Kiedy dochodzi się do poziomu długu nie do utrzymania, nie ma innych
                              poza dwoma rozwiązaniami: albo robi się rewolucję i powszechną
                              abolicję długu by rozpocząć wszystko od zera, albo się czyści dług,
                              zaoszczędzając teraz pieniądze kosztem przyszłych pokoleń. Droga
                              otwarta dla USA prowadzi przez połączenie tych dwóch rozwiązań:
                              doprowadzić do upadku dolara by ograniczyc własny import,
                              zacieśnianie pasa, wzrost eksportu i redukcja poziomu własnego długu.

                              Tak więc sądzę że nic nowego nie możemy tu wnieść, Wszystko idzie
                              tak jak to już wcześniej przewidziano. Jedyne co nam pozostaje to
                              obserwacja nadchodzących wydarzeń po to by zobaczyć do czego zdolne
                              są ręce które tym wszystkim kierują.

                              Pozdrawiam.
                              • herr7 ciekawa analiza 21.04.08, 00:11
                                ale zapomniał Pan o Chinach. To czynnik chiński sprawia, że nie ma pewności że
                                surowce będą taniały gdy gospodarka amerykańska wyhamuje. Raczej widać coś
                                innego - kryzys może dotknąć, ale jedynie Stany i kraje najbardziej z nimi
                                powiązane. Takie Niemcy już różnicują swój eksport szukając z powodzeniem rynków
                                zbytu poza Ameryką. Ale Niemcy mają naprawdę coś do zaoferowania swoim partnerom
                                handlowym.

                                Mam też i drugą wątpliwość. Produkty amerykańskie byłyby już od dłuższego czasu
                                konkurencyjne cenowo w związku z obniżeniem się wartości dolara. Zwykle wahania
                                w przedziale 5% w górę i w dół mają już znaczenie. Tym razem dolar spadł
                                znacznie niżej, a deficyt amerykański jeżeli się obniża to jedynie dlatego że
                                Amerykanie mniej konsumują, a nie dlatego że więcej eksportują.

                                Jeżeli dojdzie do upadku amerykańskiego dolara i zastąpienie go przez inne
                                waluty to Ameryki nie będzie dłużej stać na ten militarny keynsizm jaki uprawia.
                                A to będzie prawdziwa rewolucja, gdyż wojsko i przemysł zbrojeniowy to
                                najliczniejsza grupa zatrudnionych w Stanach.

                                Kiedy miała miejsce Wielka Depresja Ameryka była największa i najsilniejszą
                                gospodarką świata. Amerykanie byli też głównym światowym bankierem. Obecnie są
                                głównym, ale dłużnikiem. Obecna sytuacja jest więc chyba różna od tej z przed 80
                                laty.
                                • przycinek.usa sprostowanie 21.04.08, 06:27
                                  pare postow wyzej padla teza, ze ja powiedzialem, ze wzrosna stopy
                                  bo... wzrosnie inflacja. Nie. Ja tego nie powiedzialem.

                                  Ja powiedzialem, ze wzrosna stopy, poniewaz wzrosnie rentownosc
                                  obligacji, bo nikt ich nie bedzie chcial. To jest zasadnicza
                                  roznica. FED straci kontrole nad rynkiem i stopy rynkowe wzrosna,
                                  choc FED bedzie trzymac nisko stope funds. Stopa FUNDS bedzie wobec
                                  tego zdecydowanie nizej od stop rynkowych. Wtedy wlasnie wystapi
                                  skurcz rynku na pelna skale.

                                  A co do kryzysu - to mozna sobie oglednie powiedziec, ze sa
                                  zasadniczo trzy rodzaje sytuacji na rynku. Rynek z niedomiarem
                                  pieniedzy (vide Polska), rynek w rownowadze (pi razy drzwi Europa) i
                                  rynek z nadmiarem pieniedzy (vide Chiny).

                                  Na pierwszym rynku jest mala szansa wystepowania inflacji, na drugim
                                  mniej a na trzecim przewaza inflacja.

                                  Kryzys ma najwieksze szanse wystapic tam, gdzie jest najmniej
                                  pieniedzy i najwieksze bariery podatkowe. (bariery - to sa podatki
                                  od obrotu - czyli np. VAT) W takich Chinach kryzys tez moze
                                  wystapic, ale jest to w sumie najmniej prawdopodobne.

                                  USA przechodzi teraz faze od rynku o przewadze pieniedzy poprzez
                                  rownowage -> niedomiaru.

                                  Obecnie mamy cos w rodzaju watpliwej rownowagi, ale rozpoczynaja sie
                                  masowe zwolnienia i mysle, ze wejdziemy w faze skurczu. W tym
                                  wypadku obligacje na pewno spadna. Skurcz = spadek cen w tym spadek
                                  obligacji.

                                  Jednak przyznaje, ze spodziewalem sie szybszej reakcji rynku.
                                  Wyglada na to, ze ilosc pieniadza wykreowanego w ciagu ostatnich
                                  kilku lat jest tak olbrzymia, ze utrzymuje to status quo rynku.
                                  A odpornosc USD na spadki jest niewiarygodna.

                                  Tu zas wklejam interesujacy wykres pokazujacy powolne rownowazenie
                                  sie rynku:

                                  bp3.blogger.com/_pMscxxELHEg/R9aOjrWRZEI/AAAAAAAABsA/23LjpbzPVO8/s1600-h/TradeDeficitJan08.jpg

                                  Ten wykres stwarza zludzenie, ze ten rynek sie zrownowazy i USD
                                  zatrzyma swoj spadek.





                                  • polarbeer odkrzywienie 21.04.08, 16:46
                                    Na prostote nie mam juz nadziei... <g>

                                    Ja nie koniecznie widze dalsza dewaluacje dolara vs. innych walut. Ja widze
                                    wszystkie waluty jako jeden gigantyczny knot (sklejony w dodatku derywkami),
                                    ktory bedzie bardzo trudno rozwiazac. Konkurencyjne dewaluacje trwaja juz kilka
                                    dekad
                            • bush_w_wodzie Re: noblesse oblige 21.04.08, 23:22
                              01percebes napisał:

                              >
                              > Trzeci z naszej Wielkiej Trójki wydaje się najbardziej enigmatyczny
                              > w swoich poglądach, ale ma znakomity udział w tym forum, Gratulacje
                              > Bush.

                              to ja gratuluje zdolnosci interpersonalnych na najwyzszym poziomie i
                              umiejetnosci dostrzegania i eksponowania pozytywow

                              musze jednak goraco zaprotestowac przeciw pominieciu szutnika w twoim resume. w
                              moim odczucie jego analizy zaskakuja trafnoscia i precyzja. byc moze jego big
                              picture jest mniej wyrazisty niz te przycinka i polarnego - ale jest to
                              przypuszczalnie cena precyzji i trafnosci...


                              > Zaprosiłbym Cię na piwo lub wino no ale nie wiem jakim prądem Ty
                              > idziesz.


                              vodka martini... wink

                              gdzie i kiedy?


                              > Ja od pewnego czasu starałem się Ciebie popikać moim piórem by
                              > wyciągnąć jak najwięcej z Twoich poglądów które sądzę że można by
                              > streścić nastepująco:
                              >

                              <...>


                              ja moze nie tyle bede prostowal co uzupelnie.

                              moj big picture bazuje na nastepujacych (niemal banalnych) zalozeniach:

                              -swiat sie zmienia i razem z nim zmieniaja sie ludzie problemy i gospodarka.
                              czasem pojawiaja sie problemy zupelnie nowej natury - jesli je konteplowac od
                              strony technicznej. i ciagle tej samej natury jesli patrzyc od strony bazowych
                              ludzkich potrzeb

                              -czlowiek to takie zwierze ktore posiada w sobie ogromna inwencje. ktory potrafi
                              zaskakiwac - marnujac oczywiste szanse przez glupote lenistwo i pyche - lub
                              wychodzac z sytuacji niemal beznadziejnych dzieki inteligencji determinacji
                              odwadze i szczesciu

                              -wychodzac z dwu powyzszych uznaje slabosc deterministycznych i opartych o
                              doswiadcznie i silne jednoznaczne zalozenia schematow poznawczych. stad pewnie
                              ta enigmatycznosc i sklonnosc do zabawy scenariuszami. `mind cannot foresee its
                              own advance'. to samo jest jeszcze bardziej prawdziwe dla duzych grup ludzi

                              a teraz blizej konkretow:

                              ostatnie 10-15 lat to lata kiepskie dla usa. wlasciwie zero istotnego rozwoju.
                              wrecz regres. przehandlowanie za rope plastikowe zabawki i iluzje prosperity
                              sreber rodzinnych: waluty zdolnosci do stanowczych akcji militarnych pozycji
                              lidera wolnego swiata zaufania do amerykanskiej gospodarki... tymczasem glowni
                              konkurencji i wasale sie emancypuja i ida do przodu:

                              chiny rosna jak na drozdzach

                              europa sie konsoliduje politycznie gospodarczo - i stworzyla realna konkurencje
                              dla usd. w wojnie ekonomicznej usa z chinami pozostaje neutralna i wyciaga z tej
                              sytuacji znaczace korzysci

                              ameryka poludniowa idzie swoja droga i osiaga sukcesy - przy malejacym
                              uzaleznieniu od usa

                              rosja podniosla sie z kolan i bezwglednie uzywa swoich surowcow zeby odbudowac
                              mocarstwowa pozycje

                              na dokladke - tradycyjnie ekstensywny model gospodarki amerykanskiej -
                              zuzywajacej 2 razy wiecej energii na jednostke wytworzonego pkb niz np kraje eu
                              - nie jest dostosowany do szybko pogarszajacej sie na rynku surowcow sytuacji


                              wygladaloby wiec ze perspektywy gospodarki usa sa kiepskie. ale tu przychodzi
                              czas na uklon w kierunku nieprzewidywalnosci i potencjalu inwencji i dynamiki
                              tkwiacej w czlowieku - a zwlaszcza w amerykaninie wink. dlatego mnie takze trudno
                              uwierzyc ze usa tak po prostu odda pozycje lidera i pograzy sie w trwalym
                              kryzysie. odrzucam tez mozliwosc ze usa wywola wojne swiatowa


                              moj ulubiony scenariusz to gleboki kryzys ekonomiczny - zaczynajacy sie w usa.
                              dotykajacy europe ale lzej. mozliwe ze z dramatycznymi konsekwencjmi dla azji. a
                              potem wyjscie z kryzysu w jakims nowym swiecie. o nieco innej organizacji
                              spolecznej i z nowymi technologiami. w trzech kategoriach: na pierwszym miejscu
                              biotech (tu usa rozdaje karty) na drugim wytwarzanie energii - prawdpodobnie na
                              bazie unowoczesnionej energetyki jadrowej - po trzecie nowe zastosowania
                              technologii przetwarzania informacji. i - niestety - przewiduje - ze ten nowy
                              wspanialy swiat bedzie na poczatku bardziej totalitarny niz to co mamy teraz. nie
                              mam pojecia jak moze wygladac nowy model socjoekonomiczny - ale
                              mam wrazenie ze przyjemnie juz bylo

                              oczywiscie ta wizja jest szalenie naiwna i projektuje glownie moje obecne ja i
                              teraz. niemniej mam silne wrazenie ze za rogiem jest jaks duza zmiana i ze
                              najlepszym na nia przygotowaniem jest otwartosc

                              no to na zdrowie!
                              • 01percebes Re: noblesse oblige 23.04.08, 19:52
                                Pominięcie Szutnika w tym resume to rzeczywiście błąd, to wyraz
                                mojej ignorancji osób i czasu.Liczę jednak że pomimo tego kilka
                                ciekawych uwag od Niego tutaj się jednak pojawi. Od siebie dopiero
                                po powrocie dorzucę parę słów.

                                No i stało się.Te moje zdolności interpersonalne zamiast budować to
                                tylko niszczą mi kolejne scenariusze. Ja już sobie mój zaczarowany
                                ołówek ostrzyłem mocno na Busha, No,by tak sobie na nim trochę
                                pojeździć, a tu proszę :

                                Vodka, martini? No i do tego te lokaty w amerykańskie
                                nieruchomości...

                                Nie wiem co się z tym naszym Bushem ostatnio dzieje.Wykazuje
                                niesamowite wręcz przywiazanie do rzeczy stałych lub ciekłych od
                                których później mocno głowa boli.
                                Teraz to tylko mi przyjdzie podkreślać że bardzo mi owszem i jest mi
                                niezmiernie faktycznie.
                                Ale całe szczęście że na tym naszym małym forum pozostaje jeszcze
                                Polarny.Z moich źródeł wiem że należy do grupy anonimowych
                                abstynentów co daje szansę na to by można Go trochę podrażnić w
                                kolejnych postach.

                                A swoją drogą na Punta Cana jest bufet libre, nie trzeba wołać
                                kelnera!
                                I mają coś co jest lepsze od złota – najsmaczniejsze na świecie
                                mojitos!
                                • bush_w_wodzie Re: noblesse oblige 23.04.08, 22:27
                                  01percebes napisał:

                                  > Pominięcie Szutnika w tym resume to rzeczywiście błąd, to wyraz
                                  > mojej ignorancji osób i czasu.Liczę jednak że pomimo tego kilka
                                  > ciekawych uwag od Niego tutaj się jednak pojawi. Od siebie dopiero
                                  > po powrocie dorzucę parę słów.
                                  >

                                  czekamy czekamy...
                                  urocza geneve to juz prawie nie szwajcaria... i jest tam niemal normalnie a przy
                                  tym rzeczywiscie przepieknie. troche zazdroszcze

                                  pozdrow ode mnie slynne krzeslo kalwina siedzibe voltaire'a i jeta oczywiscie
                                  (jesli jeszcze pary mu starczy wink

                                  >
                                  > No i stało się.Te moje zdolności interpersonalne zamiast budować to
                                  > tylko niszczą mi kolejne scenariusze. Ja już sobie mój zaczarowany
                                  > ołówek ostrzyłem mocno na Busha, No,by tak sobie na nim trochę
                                  > pojeździć, a tu proszę :
                                  >
                                  > Vodka, martini? No i do tego te lokaty w amerykańskie
                                  > nieruchomości...
                                  >
                                  > Nie wiem co się z tym naszym Bushem ostatnio dzieje.Wykazuje
                                  > niesamowite wręcz przywiazanie do rzeczy stałych lub ciekłych od
                                  > których później mocno głowa boli.


                                  no przyznaje... poprzedni post napisalem w stanie lekkiego doladowania umyslu...
                                  i choc tak naprawde nie jezdze na ogol na vodka martini to przeciez na pewno nie
                                  na `winie albo piwie'...

                                  a co do amerykanskich nieruchomosci to naprawde zastanowila mnie bezczelnosc tej
                                  porady...


                                  > Teraz to tylko mi przyjdzie podkreślać że bardzo mi owszem i jest mi
                                  > niezmiernie faktycznie.


                                  alez doprawdy gdziezby onegdaj!


                                  > Ale całe szczęście że na tym naszym małym forum pozostaje jeszcze
                                  > Polarny.Z moich źródeł wiem że należy do grupy anonimowych
                                  > abstynentów co daje szansę na to by można Go trochę podrażnić w
                                  > kolejnych postach.
                                  >
                                  > A swoją drogą na Punta Cana jest bufet libre, nie trzeba wołać
                                  > kelnera!
                                  > I mają coś co jest lepsze od złota – najsmaczniejsze na świecie
                                  > mojitos!

                                  nie za mocne dla ciebie?
                                  • 01percebes Re: noblesse oblige 24.04.08, 16:52
                                    Bush_w_wodzie napisał:
                                    > a co do amerykanskich nieruchomosci to naprawde zastanowila mnie
                                    bezczelnosc tej
                                    > porady...

                                    Jak masz czas to zerknij na wyniki spolek nowych technologii w USA i
                                    zaraz potem na wykres NASDAQ.Daje do myslenia.
                                    • bush_w_wodzie Re: noblesse oblige 24.04.08, 22:09
                                      01percebes napisał:

                                      > Bush_w_wodzie napisał:
                                      > > a co do amerykanskich nieruchomosci to naprawde zastanowila mnie
                                      > bezczelnosc tej
                                      > > porady...
                                      >
                                      > Jak masz czas to zerknij na wyniki spolek nowych technologii w USA i
                                      > zaraz potem na wykres NASDAQ.Daje do myslenia.


                                      no daje... czy mam patrzyc na ten wykres w jakiej konkretnie walucie?

                                      w usd? w euro? w zl? w barykach ropy? uncjach zlota? w tonach ryzu?

                                      no - przyznam szczerze ze aktualnie potrzebuje tylko sladowych ilosci usd (bo
                                      jednka nie lubie inwestowac w cos na czym sie dobrze nie znam...)

                                      wiec ten wykres wyskalowany w usd mnie niezbyt interesuje...
                                      • 01percebes Futurama: Rzeczywistość czy bajka? 19.05.08, 09:22
                                        W bajkowych miejscach które ostatnio zwiedzałem rzeczywistość jest
                                        zgoła odmienna: istnieje tylko przeszłość i przyszłośc. Ah ta
                                        Szwajcaria! Ja na chwilę wrócę do przeszłości by zerknąć potem do
                                        przodu. Otóż w tym dniu wczorajszym utkwiła mi mocno postać mojego
                                        wykładowcy od matematyki prof.Wachowiaka (pozdrowienia Profesorze
                                        gdziekolwiek Pan jest). Strach do tego przedmiotu i osoby która go
                                        prowadziła (profesor był prawdziwym tyranem na zajęciach) udało mi
                                        się przełamać gdy okazało się że łączy nas zamiłowanie do żagli oraz
                                        literatury science- fiction. O żaglach może kiedy indziej
                                        teraz wspomnę o książkach. Do dzisiaj zresztą Pan Profesor nie oddał
                                        mi jednej z pożyczonych ode mnie pozycji.
                                        Nie wiem czy słyszeliście tą historię ”The Hitch-hikers Guide to the
                                        Galaxy” o planecie Golgafrinchan, której mieszkańcy uwolnili się od
                                        części najbardziej bezużytecznej swojego społeczeństwa opowiadając
                                        im że rodzima planeta wkrótce zostanie pochłonięta przez gigantyczną
                                        gwiazdę-kozę, i wysyłając ich pod tym pretekstem w statku kosmicznym
                                        na poszukiwanie nowej planety; liderzy i mieszkańcy najbardziej
                                        przydatni mieli lecieć oczywiście później za nimi w innych statkach.
                                        Zbyteczna część społeczeństwa zaakceptowała tą historię bez namysłu,
                                        ponieważ pasowała do tego co chcieli właśnie usłyszeć. Ale po kolei.

                                        Powinienem w końcu wyjaśnić też moją wizję bowiem w jednym z
                                        pierwszych wątków (tym o pokerze) użyłem fortelu by wyciągnąć od
                                        innych to co Bushowi przyszło z taką łatwością kilka miesięcy
                                        później. Jeszcze raz moje gratulacje Bush.
                                        Przeczytałem ponownie syntezę poglądów głównych uczestników tego
                                        forum: Przycinka i Polarnego.To prawda że dialog który toczą jest
                                        absolutnie pasjonujący i nadwyraz trafny w przełożeniu na fakty
                                        dokonane.
                                        Ale mnie najbardziej odpowiada teoria Busha (naszego z wody).
                                        Analizując jej treść zdałem sobie sprawę z tego jak bardzo podobni
                                        mogą być ludzie żyjący w odległych sobie zakątkach. Założę się, że
                                        nasz Bush ma dwie szafy pełne garniturów skrojonych na miarę i kilka
                                        par czarnych lakierek Il Cavaliere stojących równiutko na dolnej
                                        półce.
                                        Ja trzymam się ciągle tych samych dżinsów, mam kilka sztuk T-szortów
                                        i dziurę w skarpecie.
                                        Nie mniej jednak teoria Busha jest mi najbliższa.Ta wizja jest
                                        według mnie najbardziej dojrzała, poprawna merytorycznie i można by
                                        rzec do bólu logiczna. Chociaż uważam że ma też drobny mankament:
                                        Jest w niej za dużo ludzkiej twarzy, chęci i pragnień które wszyscy
                                        chcielibyśmy by się spełniły. Ale życie jak już kiedyś wspominałem
                                        takie nie jest: Jak uczy nas historia wielu pokoleń to życie potrafi
                                        czasem wyciąć nam strusia.

                                        Teraz zrobię domniemanie co do działań szefa FED-u opisanych w
                                        porzednim moim poście.
                                        Jeśli Bernanke będzie stosował za wszelką cenę teorię szokową
                                        Friedmana to nie można oczekiwać niczego dobrego w nadchodzących
                                        latach, nie tylko z tego powodu że teoria ekonomiczna starej szkoły
                                        z Chicago nie sprawdza się, tylko dlatego że opiera się na
                                        wcześniejszym niszczeniu systemów przed tworzeniem nowych.
                                        Podsumowując, wszystko musi się rozpaść jak domek z kart zanim się
                                        polepszy, w związku z czym nie zobaczyliśmy jeszcze najgorszego, ale
                                        można być pewnym że przyjdzie, Cierpliwości.

                                        Jesteśmy świadkami początku końca systemu ekonomicznego. To nie jest
                                        nic nowego, to już wiele razy wydarzyło się w naszej historii.
                                        Obecnie dla przykładu znajdujemy się w momencie bardzo podobnym do
                                        tego który zaistniał pomiędzy 1760 i 1780 rokiem. Zmiana systemu.
                                        Wówczas model ekonomiczny określany pojęciem merkantylizmu wyczerpał
                                        się, system opierający sie na handlu i paru innych sprawach uległ
                                        zużyciu. Od czasu gdy pan Watt wymylił maszynę parową zobaczono że
                                        wydajność pracy mogła rosnąć i stał się cud: pojawił się kapitalizm,
                                        który jest naszym systemem od 1820. Tak, ale ten nasz system
                                        już się zużył. Zasadniczo się wyczerpał ponieważ obecny system
                                        ekonomiczny w założeniu był oparty na dwóch elementach które nie są
                                        pewne a mianowicie: ilość zasobów naturalnych które można uzyskać
                                        jest niewyczerpalna, oraz te zasoby są bardzo tanie.

                                        Obecny kryzys przeciągnie się aż do 2018 roku. Gdy objawi się już w
                                        całej swojej pełni zniszczy to co stanowi filar dobrobytu tej
                                        społeczności czyli rentę klasy średniej.
                                        I kiedy nastąpi wybuch tego kryzysu?
                                        W 2010 roku nastąpi jego gwałtowne pojawienie. Obecnie jesteśmy w
                                        trakcie procesu postępującej degradacji mechanizmów finansowych. Ta
                                        degradacja pogłębi się ....
                                        Ja sądzę, że oznaką że kryzys już się pojawił będzie informacja że
                                        któryś z większych banków zrobi default. I nie mam na myśli
                                        angielskiego Northern Rock, bowiem ten nie zrobił default, on został
                                        interweniowany, został uratowany. Bear Stearns został uratowany.
                                        Ale będą banki które się nie uratują i upadną. Wówczas, gdy to
                                        wydarzy się poraz pierwszy to będzie to znak że kryzys już wybuchł,
                                        że się pojawił w całej swojej sile. Zakładam że teraz rozpocznie się
                                        proces przejmowania w sektorze bankowym, począwszy już od 2009 roku.
                                        Większe banki będą pochłaniały inne. Oczywiście wprowadzenie tej
                                        polityki będzie odbywało się za wiedzą, wolą i przy aktywnym
                                        wsparciu poszczególnych rządów, ponieważ w chwili obecnej zrobienie
                                        przez któryś z banków default nie byłoby ładną rzeczą. Wówczas
                                        uruchomią cały ten proces aż do momentu gdy nie będzie go można
                                        dalej utrzymać.
                                        W 2018 roku będziemy już wychodzić z tego kryzysu z nowym modelem
                                        ekonomicznym.
                                        Tu można by postawić pytanie: Czy przy tej dynamice wydarzeń której
                                        jesteśmy świadkami poszczególne rządy oraz władze głównych banków
                                        centralnych mogą coś zrobić? Odpowiedź brzmi: absolutnie nic! Rządy
                                        i władze FED-u czy EBC nie mogą nic zrobić. Nic, ponieważ ten kryzys
                                        nie jest koniunkturalny, to znaczy: kryzys z 87 był koniunkturalny,
                                        kryzys z 91 był koniunkturalny, kryzys z 93 był koniunkturalny, z
                                        2000... Ale obecny jest już systemowy, ten nie należy do
                                        koniunkturalnych, i wówczas w roku 91, gdy kryzys był najbardziej
                                        metodyczny ze wszystkich dotychczasowych, podarowano ludziom tani
                                        kredyt i wszyscy zaczęli kupować jak szaleni i wtedy udało sie wyjść
                                        ( i ”wyjść” w cudzysłowiu) z tamtej recesji. Ale teraz jest to już
                                        fizycznie nie możliwe. Ponieważ gdy rozpoczynasz dmuchać w balon to
                                        zaczyna on rosnąć aż przychodzi moment gdy pęka. Wówczas nasz system
                                        wydawał się bardzo trwały ale okazało się że jest to system bardzo
                                        wątły, ponieważ siły które utrzymują w połączeniu elementy naszego
                                        modelu są w pewnym stopniu wirtualne, nie fizyczne, to jest coś co
                                        nazywamy zaufaniem. I to zaufanie gdy zanika to nie można go łatwo
                                        przywrócić, i to co teraz się stało to właśnie to że zaufanie do
                                        systemu zanikło. Ekonomia naszego
                                        systemu opiera się na zaufaniu, w momencie w którym to zaufanie
                                        zanika system się rozpada. I właśnie doszliśmy do tej sytuacji.

                                        Teraz moja kolejna uwaga.
                                        Jak dotychczas z tego typu kryzysów wychodzono gdy rzeki krwi
                                        spłynęły z Europy. Powtarzam: Te ogromne zmiany dostosowawcze zawsze
                                        kończyły się przelewem krwi. Jeśli system finasowy się skończy
                                        przyszłość Europy będzie bardzo niepewna.
                                        Z tego kryzysu możemy wyjść z kolejną wojną lub ze zmianą
                                        mentalności u ludzi.
                                        Ja chcę wierzyć że to drugie rozwiązanie będzie górą w przeciwnym
                                        razie będzie nam bardzo trudno wyskoczyć z Bushem na vermuth czy
                                        vodkę.
                                        • 01percebes Futurama: Rzeczywistość czy bajka? c.d 19.05.08, 09:29
                                          Podsumowując podam mój najbardziej prawdopodobny model:
                                          Jesteśmy świadkami początku aktu końcowego scenariusza w którym
                                          ludzkość uczestniczy od 1820 roku, to znaczy rozpoczął się początek
                                          końca systemu ekonomicznego w którym znajdujemy się od prawie dwóch
                                          wieków i który zakończy się wielkim kryzysem rozpoczynającym się w
                                          2010 roku. Kryzys w 2010 będzie więc konsekwencją procesu
                                          niszczącego aktualną strukturę.
                                          Począwszy od tego momentu, system rozpocznie swoją ewolucję aż do
                                          pełnej transformacji w inny, całkiem odmienny i różny od obecnego
                                          postępując według zasad procesu strukturalnie podobnego według
                                          którego System Merkantylny zanikł w drugiej połowie XVIII wieku.
                                          Obecny system już nie funkcjonuje. Czeka nas zniszczenie i
                                          stworzenie nowego modelu ekonomicznego bardziej odpowiadającego
                                          interesom mocnych rąk tego rynku.
                                          Kończący się nagle sen o nieustającym wzroście sprawia że na naszym
                                          globie zbywa wielu ludzi.Jeśli bylibyśmy jak Ci z planety
                                          Golgafrinchan (wspaniały Douglas Adams) można by wysłać
                                          bezużytecznych, esteticiennes, szefów od marketingu i higienistów
                                          telefonicznych na kolonizację nowej planety, gdzieś tam daleko, z
                                          wytłumaczeniem opowieści o kozie. Niestety to co zredukuje naszą
                                          ludzkość to będzie Niedostatek Wszystkiego. Jednak ja nie sądzę że
                                          zbliża się apokalipsis, tylko upadek Imperium Ameryki w obecnym
                                          znaczeniu (i jego satelitów czy chronionych królestw) które będzie
                                          po części podobne do upadku Imperium Rzymskiego.
                                          Kiedy system państwa zacznie się kurczyć z powodu braku środków i
                                          surowców, Wielkie Korporacje przejmą rolę jaką wówczas pełnili
                                          dostojni, którzy ze swoimi prywatnymi armiami gwarantowali protekcję
                                          w zamian za posłuszeństwo i pracę. Blackwater w Iraku jest
                                          przykładem firmy która jest w praktyce prywatną armią ze swoją
                                          administracją, bez więzów państwa prawa. Oczywiście taka korporacja
                                          nie może gwarantować bezpieczeństwa całego społeczeństwa, tylko
                                          swoim pracownikom i/lub klientom. Ci którzy będą wystarczająco
                                          bogaci (w stosownym pieniądzu) by stać się klientami, i ci którzy
                                          będą pracować dla tych nowych ”Tyrell Corporation” należeć będą do
                                          grupy uprzywilejowanych, podczas gdy pozostali będą musieli walczyć
                                          by przeżyć w skrajnym ubóstwie. Bradziej od Madmax (kolego Polarny)
                                          jest to mieszanka po trochu Blade Runner i kapitalistycznej wersji
                                          1984.

                                          No to Na Zdrowie! Bowiem czeka nas naprawdę bardzo ciekawe 20
                                          nadchodzących lat.
                  • corgan1 odnośnie dóbr trwałych 25.05.08, 03:25
                    > Ludzie majacy stare pralki lodowki, samochody - wstrzymuja sie
                    > chwile z kupnem, sprzedaz i ceny spadaja, firmy upadaja a wtedy
                    > POZOSTALE PODMIOTY NA RYNKU PODNOSZA CENY i nastepuje gwaltowny
                    > wzrost inflacji.

                    Tak było w Polsce pod koniec lat 80tych i na pocz. 90tych. Dopiero
                    od kilku lat regularnie jest w PL wymieniany sprzet AGD. Znam to z
                    autopsji bo sam muszę dokonać teraz takiej wymiany. Tyle że na pocz.
                    lat 90tych sprzet AGD kosztował w Polsce mniej więcej nominalnie
                    tyle co teraz. Potaniał po napływie wielu inwestycji z Zachodu bo w
                    PL są zakłady wszystkich liczących się producentów AGD. Ale nie ma
                    Polaru (jest Whirpool), nie ma Wrozametu (był francuski
                    Moulinex/Brandt teraz jest coś hiszpańskiego).

                    > Jak nastapi kryzys na rynku, to najpierw ceny samochodow SPADNA,
                    > potem zbankrutuje FORD, potem ludzie zuzyja swoje dotychczasowe
                    > auta, stare auta wyladuja na zlomie, a po uplywie pewnego
                    > nieokreslonego czasu trzeba bedzie zaplacic za auto 2x tyle co
                    > dotychczas.

                    Ford pewnie nie zdąży zbankrutować tylko pewnie zostanie połknięty
                    pardon kupiony przez kogoś np. z Korei i zmieni nazwę na Hyundai Kia
                    Ford albo coś w tym stylu.
    • polarbeer problem 20.05.08, 05:40
      Podaoba mi sie twoja analiza. Jest trzezwa. Mam jednak problem z konkluzja --
      nie tylko twoja, ale jakakolwiek. Uwazam ze nie da sie dzisiaj przewidziec dokad
      nas to zaprowadzi. Wszystko jest mozliwe...

      "Mad Max" wydaje mi sie malo prawdopodobny, glownie dlatego ze wojskowi by do
      tego nie dopuscili. Hunty wojskowe z latwoscic przejma wladze i utrzymaja
      porzadek. Skonfiskuja co chca dla siebie, reszte zkolektywizuja podatkami od
      "posiadlosci" (capital-levy type of taxation).

      Albo Chino-Japonia (czy jakis inny nowotwor) wprowadzi nowy system monetarny
      opary na surowcach, ktory pozwoli na odnowe...

      • polarbeer Re: problem 20.05.08, 05:41
        to byla odpowiedz na post Percebesa
        • 01percebes Re: problem 20.05.08, 12:41
          Polarny, Ja rozumiem dlaczego Tobie tak się podoba moja analiza.
          Pięknie w niej widać gold inwestycje, nieprawdaż?
          Ja już dawno chciałem z Tobą o złocie pogadać ale ciągle mi czasu
          brakuje, no a teraz przy tych poziomach to wręcz nie wypada, bo
          wyszłoby tak jakbym Cię w jajka chciał kopnąć.

          Pozdrawiam.
          • 01percebes Re: Ciekawa analiza 20.05.08, 13:28
            Herr 7, Ja jestem Ci winien odpowiedź, ale najpierw prośba o sztywne
            formy. Ja wiem że tam u was jest mocna tradycja Panów ale do mnie
            wszyscy zwracają się per ty.
            Ty też nie pękaj i wal prosto z mostu Herr 7. Ja jestem jak już to
            ktoś napisał (nie)smaczny Percebes.

            Niczego nie zapomniałem w tej mojej analizie.

            Oto 7 argumentów by widzieć ropę po 85 $:

            1) Wydobycie z największych złóż spada i pozyskanie surowca z
            nowych nie idzie
            zbyt sprawnie , ale właśnie między innymi z tego powodu ropa naftowa
            z 10,5 $ w 1998 skoczyła na 125 $ aktualnie, co pokazuje że popyt
            wzrósł mocniej niż podaż tego surowca.
            2) Zawsze gdy US rosło poniżej swojego potencjału
            zapotrzebowanie na ropę
            spadało i należy się spodziewać że teraz będzie podobnie.
            3) To prawda że spożycie ropy w Chinach wzrasta ale to tylko
            8,7% światowego
            zużycia i zapewniam Cię Herr7 że poziomy wzrostu PNB w wysokości 10%
            nie są możliwe do utrzymania co zredukuje zapotrzebowanie
            tamtejszego przemysłu.
            4) Obniżka stóp procentowych prowadzona przez FED spowodowała
            spadek dolara i wzrost cen ropy ponieważ rynek w ten sposób pokrywał
            straty wartości rezerw określanych jako ”zielone rezerwy $”. Koniec
            obniżek stóp spowoduje że dolar się chwilowo umocni i nadmierny
            wzrost wartości ropy jako forma zabezpieczenia zaniknie.
            5) Używając modelu derywacji wstecznej pomiędzy cenami
            przemysłowymi i
            ropą naftową, poziom ceny wychodzi na 71$.
            6) Popyt ETF i funduszy inwestujących na rynku surowców nie
            pozostanie na
            dotychczasowym poziomie co sprawi że gap pomiędzy wartością realną i
            finansową się obniży.
            7) Poziomy techniczne pokazują klasyczne nadkupno(wykupienie)
            surowca i pionową linię wzrostu trudną do utrzymania przy średniej z
            60 dni 32% poniżej ceny aktualnej.

            To są moje previsioni w krótkim horyzoncie . Jeśli chcesz sie
            dowiedzieć co będzie dalej to zobacz mój post o supercyklu na rynku
            surowców chyba z początku tego roku ( to ten o Jeleniach i ropie).
            Co zaś tyczy się podobieństw z 29 rokiem i obecnego deficytu USA to
            obiecuję Ci napisać wkrótce trochę wiecej na ten temat.

            Pozdrawiam
          • polarbeer Re: problem 20.05.08, 16:01
            >>>a już dawno chciałem z Tobą o złocie pogadać ale ciągle mi czasu
            brakuje, no a teraz przy tych poziomach to wręcz nie wypada, bo
            wyszłoby tak jakbym Cię w jajka chciał kopnąć.<<<

            Alez ja od dawna pisalem ze nie jestem traderem. Moim zamiarem jest siedziec na
            tym byku dupuki powod dla ktorego istnieje przestanie istniec. Korekty zlota
            wcale mnie nie martwia... (z akcjami kopaln jest inaczej, to co sie dzieje
            powoduje ze mam ochote zamienic wszystko na zloto i srebro)

            Wal wiec!
            • 01percebes Re: problem 20.05.08, 19:13
              polarbeer napisał:
              > Wal wiec!

              Masz to jak w banku Polarny.
              • 01percebes Re: problem 22.05.08, 21:27
                Do sportów o wysokim stopniu ryzyka należałoby dobrze się
                przygotować. Ja od wielu już lat chodzę na siłownię co pozwala mi
                utrzymać się generalnie w dobrej formie ale słabą moją stroną jest
                brak techniki mając w szczególności na względzie wysoki poziom moich
                contrincantes.
                Na wszelki wypadek ostatnio wypożyczyłem z bibloteki film, by trochę
                się podciagnąć w tym temacie, Jest to uznana pozycja filmoteki
                europejskiej z moim ulubionym aktorem w roli głównej Javierem
                Bardem ( to ten od ostatniego oskara). Tytuł
                filmu: Los huevos de oro (tłum.Złote jajka). Polecam wszystkim.

                Rozumiem Polarny Twój problem z konkluzją, nikt nie ma kryształowej
                kuli.
                Mnie też trudno jest uwierzyć że puszczą konia z pijanym woźnicą lub
                co gorsza wogóle tego woźnicy nie będzie.
                Dlatego mój instynkt mi podpowiada że ten nowy model już jest,
                pięknie opracowany w kilku tomach i wielu rozdziałach stoi sobie
                gdzieś na półeczce i czeka, inna sprawa że czasem wydarzenia mogą
                się troche skomplikować, ale od tego mamy już wypróbowane od lat
                mechanizmy regulacji.

                Ja muszę dorzucić wszystkim z tego forum parę słów do Futuramy.
                To o czym piszę wydarzy się pojutrze: nie musimy czekać więc do 2074
                żeby zobaczyć czy się
                sprawdzi.
                Tak jak Ja to
                widzę rozpoczął się kryzys systemowy, wyczerpanie się systemu,
                początek końca systemu, w którym widoczne jest że dzieją się rzeczy
                które niewiele mają wspólnego z kryzysem ale które mają na niego
                wpływ, jak na przykład wybory w USA.

                W Listopadzie 2007 kryzys systemu się objawił z nagłym pojawieniem
                subprime, od tego momentu rozpoczeliśmy ruch w dół dlatego że paliwo-
                smar tego modelu: czyli system finansowy, rozpoczął wchodzić w
                kryzys, i dlatego że siła która utrzymuje połączenia siatki tego
                systemu: zaufanie, również weszło w kryzys.
                Począwszy od tego momentu, w dół.

                Ale w obecnym świecie- uwaga: w obecnym świecie, pojawiły się dwa
                fenomeny które wspierają się nawzajem:
                1) z definicji, na razie nie może upaść żadna instytucja
                finansowa, w związku z czym, zrobią wszystko by na razie nie było
                default,
                2) w USA będą wybory, i również z definicji, te wybory muszą
                się odbyć w spokoju.

                Pomiędzy dniem dzisiejszym a Listopadem, Lato: słońce, plaża,
                vermuth i vodka oraz Wyspy Dziewicze, ……: Ostatnie lato.
                Do Listopada jakoś dojdziemy, nie! dojdziemy wierząc że najgorsze
                już minęło (już to nam mówią), do Listopada będą robili wszystko, tu
                i we wszystkich innych miejscach- tak jak domaga się G14, wpompuje
                się do systemu kolejnych 14M$.
                “Efekt pragnienia” i potrzeba wiary pomogą, a wakacje zrobią resztę.
                We Wrześniu rozpoczną się pojawiać pierwsze dziury: salda z plastyku
                które nie chcą się płacić, małe i średnie firmy które nie podnoszą
                już persjan, kredyty konsumpcyjne, kredyty studenckie, ale nic
                takiego co nie można by kontrolować do
                Listopada. Ale właśnie , począwszy od
                jedenastego miesiąca tego roku ....

                Począwszy od listopada rozpoczniemy niekończący się spadek ponieważ
                wszystkie tamy które dotychczas postawiono okażą się nieskuteczne;
                inne nowe będą stawiać, i to co miało się stać ”pod koniec 2009”
                przełoży się na początek 2010.
                Wszystko niepotrzebnie: ratunek okaże się niemożliwy. To właśnie pod
                koniec 2009 okaże się oczywiste że to co nadchodzi jest nieuniknione.



                Wszystko ma swój koniec, oprócz parówki która ma dwa – przysłowie
                niemieckie.
                • 01percebes Re: problem 22.05.08, 21:44
                  I jeszcze jedno.
                  A moze by tak Przycinek napisal jakies ladne resume, bo chyba juz
                  czas.
                  Wiele osob na tym forum na to czeka.
                  • przycinek.usa Re: problem 23.05.08, 01:53
                    Jestem niestety zajety. Planuje na koniec roku wyjsc z interesow, bo
                    na dluga mete praca szkodzi zdrowiu. Wtedy pogadamy.
                    • 01percebes Słowa,słowa .... 23.05.08, 14:56
                      To co się mówi: `najgorsze już mineło`; to co jest: nie proszę!, Wy
                      nie myślcie tak: drugi kwartał przejdzie tak sobie; Lato tralala;
                      Październik –USA,USA, i n-i-c więcej!; Listopad, .... Pamiętajcie
                      ten porządek gdy nadejdzie Listopad!

                      Jak dotychczas nikt tego nie powiedział, nawet Przycinek odnoszę
                      takie wrażenie żę boi się ostatnio otwarcie pisać: Wszystko idzie
                      źle.
                      I tu uwaga: ostatnie dane Niemiec dodają otuchy Europie, a ja piszę
                      w Deutschland sprawy bardzo się pokomplikują, ale to bardzo, nie
                      miejcie złudzeń.
                      Jeśli w Hiszpanii i Irlandii sprawy już idą źle w Niemczech będą
                      szły jeszcze gorzej.

                      Że już o tym wiadomo, i nic się nie mówi? W ubiegłym roku we
                      wrześniu ukazała się książka którą zaraz zamówiłem ”Contours of the
                      World Economy, 1- 2030AD”; o jej autorze nie trzeba nic wspominać:
                      Angus Maddison, członek zespołu badawczego OCDE i jeden z
                      największych światowych ekspertów w tym co ja określam
                      makrostatystyka. Wyobraźcie sobie moje nadzieje gdy zobaczyłem tytuł
                      pozycji; “ w końcu, pomyślałem, zobaczę projekcje kogoś kto zna ten
                      temat”.
                      Oszczędzę wam niepewności: moje rozczarowanie było ogromne, dlaczego?
                      Książka napisana jest bardzo dobrze, w lini innych pozycji już
                      historycznych które Maddison opublikował, ale posiada właściwość
                      bardzo osobliwą: otóż statystyki współczesne rozpatrują następujące
                      schodki: 1950, 1973, 1990, 2003 i 2030!; to znaczy pomiędzy 2003 i
                      2030 nie ma nic, absolutnie nic: przeskok 27 lat.
                      Niezrozumiałe?, myślę że nie. Ja sądzę że ”mocne ręce” (określmy to
                      w ten sposób) nie chciały by, na dzień dzisiejszy masy dowiedziały
                      się o tym co nam przyniesie 10 nadchodzących lat, lat czarnych, per
                      se, i w porównaniu z pięcioma ostatnimi które właśnie nam przeszły.
                      Ja myślę, że te ”mocne ręce” sądzą że będzie lepiej mówić rzeczy po
                      trochu, na miarę spraw które się będą pojawiać; dla przykładu: gra
                      słów mojego ulubieńca Trinchette (to nie pomyłka to jest moja dla
                      niego ksywka) w ostatnich wypowiedziach: “….ostatni kwartał w
                      porównaniu z pierwszym i pierwsza połowa roku z porównaniu w
                      porównaniu z drugą”; szczerze mówiąc, przypomina mi scenę kontraktu
                      z ”Nocy w Operze”, już wiecie, kiedy Groucho Marx mówi
                      że ”.....strona kontratująca pierwszej części będzie uważna za część
                      kontratującą pierwszej
                      części”. Ale właśnie to
                      jest gra słów, dym i nic; i te słowa wcale nie są zabawne (te od
                      Trinchette, te od braci Marx, tak).

                      Teraz zaczynają mówić że wszystko mieli przewidziane: ochłodzenie
                      USA, siłę ekonomii Europy, ... W MFW powtarzają oficjalny
                      komunikat: ”pod koniec 2009, wszystko O.K.”, trzeba wierzyć, trzeba
                      wierzyć co nam opowiadają?
                      I ci ”co nam mówią” już wiedzą że się nie spodziewają przemieszczeń
                      ludności wyrzuconej z rynku pracy tzn. z regionów i krajów w których
                      przewiduje się silny wzrost bezrobocia w kierunku tych regionów
                      gdzie wzrośnie mniej, podobnie jak stało się w USA w czasie Wielkiej
                      Depresji i po mistrzowsku opisanym przez Johna Steinbecka.
                      Ja się zgadzam: nie będzie masowych przemieszczeń ludzi w
                      poszukiwaniu pracy, ani w okresie prekryzysu- już, ale szczególnie
                      od Listopada; ani wtedy gdy kryzys już wybuchnie, i , wiecie
                      dlaczego?, ponieważ nie będzie tworzenia miejsc pracy nigdzie, w
                      żadnym kraju, w żadnym regionie, ale będzie za to zasiłek
                      podegzystencji, i marihuana będzie legalna od 2013, będzie TV
                      gratis, i ludzie dojdą do wniosku że będzie lepiej zostać gdzie są:
                      ludzie nie będą żyli całej tej historii aż tak źle.


                      ( Ropa prawie po 140 dolarów. Spadnie, spadnie: kiedy nadejdzie
                      Listopad.)
                      • polarbeer Wrzesien 23.05.08, 21:35
                        Ty o Listopadize a tutaj kolesie o wrzesniu:


                        www.clifdroke.com/articles/may2008/051908/051908.mgi
                        www.gold-eagle.com/editorials_08/rosen052008.html

                        wink
                        • 01percebes Słowa jak węże do ucha .... 24.05.08, 17:05
                          Polarny, nie wrabiaj mnie proszę w grupę hipisów i aktywistów
                          szukających zadymy a potem światowego pokoju i państwa prawa. Ci
                          kolesie których tu wlepiłeś nie mają zielonego pojęcia co się
                          naprawdę dzieje, chociaż napewno dobrze zarabiają na pisaniu takich
                          historii, kto to jest ten pan że go tutaj wkleiłeś? Czy naprawdę
                          oceniasz mnie tak nisko żeby cytować takie nic?
                          Oszczędny jesteś ostatnio, jak struś jesteś ostatnio.
                          Wiesz co Polarny, Ja Ciebie jednak w te jajka nie kopnę.

                          Knocking on Heavens Dorr

                          To, co najgorsze może się przydarzyć wobec pojawiającej się sytuacji
                          to nie wiedzieć jak postępować.
                          To jest właśnie to co innymi słowy zwykliśmy określać, ci co pływamy
                          na żaglach, jako ”stracić rumbo”. Mówiąc precyzyjniej: dokładnie to
                          jest to co od iluś tam lat dzieje się z Ekonomią (dużymi literami)
                          Światową: nie bardzo wiadomo co robić. Podobnie jak w sztuce (nie
                          pamiętam już autora) ”Kronika głoszonej śmierci”.

                          Przez lata dojono kredyt ponieważ był to jedyny sposób żeby osiągnąć
                          szybki i duży wzrost ekonomii, i jedyny sposób żeby otrzymać
                          spektakularne i olśniewające zyski. Ale ten wzrost okazał się wątły
                          i zyski fikcyjne. Teraz, doszliśmy do końca, jesteśmy
                          na linii z napisem Final, i ci co pociągają sznurki władzy
                          ekonomicznej i finansowej chcą przeciągnąć ten Final: ileś tygodni
                          więcej, ileś miesięcy więcej, i to osiągną, ale wiedzą że doszliśmy
                          już do końca: to jest ”A bout de souffle” (Jean-Luc Godard, 1959)

                          Wiedzą o tym, i nam zaczynają mówić żebyśmy sobie wyrabiali pojęcie
                          co idzie. Ale nasza społeczność, ludzie, wyborcy nie mogą tego
                          zrozumieć, nie wiedzą dlaczego, ponieważ nie rozumieją jak doszliśmy
                          do tego końca, bowiem nie rozumieją dlaczego jesteśmy już w tym
                          Final.
                          Obiecali im tyle rzeczy ...,
                          opowiedzieli im tyle cudowności... “They used to tell me I was
                          building a dream, and so I followed the mob” ( “Brother Can You
                          Spare a Dime”, Yip Harburg, Jay Gorney, 1931).

                          Chcą by dalej to trwało, chcą by ta sytuacja dalej się przeciągneła
                          ileś tam miesięcy więcej, żeby uratować ją? Ależ skąd!: Oni
                          (szczerze mówiąc myślę że w tym światku jest bardzo mało kobiet-
                          Lusi- pozdrawiam) wiedzą że sytuacja jest już nie do uratowania,
                          problemem, tragedią jest to że wiedzą że nic nie można już zrobić
                          ponieważ nie ma nic do zrobienia; model według którego tworzyliśmy
                          nasz dobrobyt się wyczerpał, i system który nas obejmował właśnie
                          się kończy, dlatego właśnie to co nadchodzi to jest kryzys systemowy.

                          FED, EBC, Bank of England, Bank of Canada, Swiss National Bank
                          koordynują kroki, podejmują wspólne decyzje. Pompuje się pieniądz-
                          przez rurę- w ten system (nazywają to płynnością finansową, ale
                          jeśli jest ona virtualna?: ”Virtuosity”, Brett Leonard,1995);
                          Pozwala się kupować dług publiczny USA używając jako gwarancji
                          tytuły subprime i podobne które nic nie są warte, mniej niż papier
                          na których są drukowane; opuszcza się stopy procentowe, w dół i w
                          dół jeszcze. I oni wiedzą że to wszystko, i to co im przyjdzie
                          jeszcze do głowy nic nie pomoże!, wiedzą że to kwiat jednej nocy,
                          lub dwóch czy trzech. Pompują więc płynność finansową, i gdzie w
                          końcu się ona znajdzie?: W czarnych dziurach przeszłości które
                          oczekiwały swojego momentum w cieniu dnia wczorajszego?, czy też
                          będą czekały na swój moment w skarbcach które jutro będą nakreślone
                          przez rzemieślników którzy jeszcze nie istnieją?.

                          Tworzy się dług publiczny żeby utrzymać, dla przykładu, poziomy
                          wymiany które nie wytrzymują ale wszystkim odpowiadają, ten dług
                          publiczny skolei jest kupowany przez tych którym odpowiada to co
                          powyżej opisaliśmy i tymi workami pieniędzy płaci się im za import
                          rzeczy które były wytworzone jako inwestycje tego co był
                          finansowany; w porządku, to się rozumie, ale teraz ten dług
                          publiczny będzie miał wartość, jaką będzie miał wartość?, od tego
                          właśnie momentu gdy wejdą do systemu publicznego te aktywa
                          hipoteczne co mają wartość sierści kłaków: wynik: te gówniane aktywa
                          (bo takie będą) zostaną sfinansowane
                          przez ”społeczeństwo”.
                          (Już coś takiego wypróbowano wcześniej:
                          pamiętacie Efekt Teqili?; ”ale tamto stało się w Mexico” powiedzą
                          niektórzy: czy jest jakaś różnica?).

                          Obniżają stopy procentowe, ale im bardziej będą te stopy spadać, co
                          do cholery kupi ktoś kto jest już zadłużony po uszy, kto widzi na
                          horyzoncie utratę pracy (jeśli już jej nie stracił).

                          I giełdy rosną, lub też spadają, ale generalnie stoją w miejscu od
                          dłuższego już czasu: jest potrzeba by wierzyć że mają wyjście, że
                          jest rozwiązanie; i wiara pozwoli by zarobić parę dolarów ...

                          Jedna z rzeczy które mnie naprawde wkurzają w tym wszystkim:
                          niedługo zaczną szukać winnych (na Bernanke już kładą krzyż), i ich
                          znajdą, i ich ukamionują: zawsze tak było. Ale ludzie, którzy nie
                          mają pojęcia kim oni są, ani co dzieje się w hedge funds (w
                          nadchodzących miesiącach nie spuszczajcie z nich wzroku: będzie o
                          czym czytać, i to dużo, dużo), odczuwają że w kieszeniach zostaje
                          coraz mniej pimpones (pewna moja znajoma tak nazywa pieniądze) że z
                          każdym miesiącem wystarczają na coraz mniej potrzeb; i coraz
                          trudniej im będzie wierzyć w oficjalne przekazy.

                          I jesteśmy już na początku tej lini Startu!; ostatnio MFW dał swoje
                          błogosławieństwo na użycie funduszy publicznych do podtrzymania
                          prywatnych instytucji finansowych; i zrobią to, i nic nie pomoże.



                          Mama, take this badge off of me
                          I cant use it anymore.
                          Its getting dark, too dark for me to see
                          I feel like Im knockin on heavens door
                          (“Knockin on Heavens Door”, Bob Dylan, 1976)
                          • polarbeer Re: Słowa jak węże do ucha .... 24.05.08, 17:32
                            OK. Co jakis czas czytam tych dwoch facetow i niewiele mozna u nich znalesc...
                            Ten pierwszy ktory sieje panieke, nie poszedl nawet zeby sprawdzic czy naprawde
                            byly tylko cztery zamkniete sesje kongresu w histori USA... (nieprawda).

                            Ja to wsadzilem glownie ze wzgledu na daty, nie kierunek w ktorym to idzie...
                            Wrzesien czy Listopad
                            • 01percebes Re: Słowa jak węże do ucha .... 24.05.08, 19:15
                              Polarny, nie bierz mnie więcej pod siuś, bo ja wtedy robię się
                              nieobliczalny.
                              Pozdrawiam
                              • 01percebes Bam Bambalam 25.05.08, 00:39
                                Po powrocie do domu długo zastanawiałem się jak poskromić te
                                niechlubne zapędy mojego szanownego locutora. Postanowiłem trafić Go
                                w czułe miejsce jedno z dwóch: Dzisiaj wieczorem wybrałem się ze
                                znajomymi do uroczej małej restauracyjki na Festa do Pulpo: Cicha
                                atmosfera odległych miejsc, dyskretna i miła obsługa oraz ta wyborna
                                galicyjska (to Galicja z odległej Hiszpanii) kuchnia
                                oczywiście. Same delicje: Pulpo a
                                Feira, Completo Gallego (Jamon, Chorizo, Cahelos) i moje ulubione
                                Navajas a la Plancha z odrobiną czosnku i pietruszką posiekaną na
                                drobno. Do tego butelka wybornego Albariño z 90 roku.

                                Mnie fascynuje natura ludzka, a w szczególności jej zachowanie
                                zbiorowe. Kiedy osoby łączą się w masy, lub nieokreślone związki
                                jak ”ludzie” czy ”opinia publiczna”, przemieniają się w stworzenia
                                bardzo odmienne od sumy jej części, w nieacjonalne zwierzę, głupie,
                                podatne na kierowanie niemniej jednak nieprzewidywalne. Masa uwierzy
                                w każde kłamstwo przez niokreślony czas, będzie się sama oszukiwać
                                by nie widzieć lub pozwolić na okrucieństwa; niemniej jednak nikt
                                nie jest w stanie przewidzieć czy jakiś produkt czy moda wymyślona
                                specjalnie dla masy okaże się sukcesem czy też niepowodzeniem. Mody
                                przemijają i poglady również, i nikt nie wie co masa będzie chciała
                                czy myślała jutro.
                                Ostatnio ktoś zadał mi takie pytanie: Jeśli sprzedaż domów w Stanach
                                spadła o połowę, to dlaczego pozostaje jeszcze druga połowa która
                                kupuje?
                                To oznacza nie rozumieć jak funkcjonuje masa, która ostatecznie
                                jest złożona z tysięcy jednostek z ich potrzebami i swoistymi
                                poglądami które powodują efekt dodany, ale nigdy nie są jednakowe.
                                Sądzimy że ”ludzie” myślą tak jak ci których widzimy wokół nas, ale
                                w rzeczywistości znamy tylko bardzo mały ich wycinek, i stąd
                                ekstrapolujemy. Niechybnie wszelkie uogólnienia nas okłamują, bo
                                wyobrażamy sobie że wszyscy myślą jednakowo.
                                Dlatego jest oczywiste że jakiekolwiek twierdzenie na temat
                                co ”ludzie” myślą jest tylko opinią i uogólnieniem, lecz napewno nie
                                prawdą absolutną. Tej prawdy
                                absolutnej nie mają również uczestnicy tego naszego małego forum (i
                                Ja również!).
                                Pewne jest że dzisiaj nikt nie ma czasu by dowiadywać się i
                                rozmyślać szczegółowo o wszystkim, i ufamy w pewnym stopniu
                                przesądom, wyjaśnieniom które wydają się racjonalne i które
                                akceptujemy bez sprawdzania wierząc w źródła z którego pochodzą i
                                pozory racjonalności.

                                W Polsce wielu ludzi zaakceptowło”nowe trędy” ekonomi płynące z
                                Zachodu. I być może już wkrótce przyjdzie zmiana; stanie się jasne
                                że te idee już się nie utrzymają i trzeba będzie znaleźć nowe. Przez
                                chwilę być może ci ludzie staną się bardziej chłonni szukając
                                wyjaśnień które pozwolą im zrozumieć co dzieje się naprawdę bez
                                naruszania ich schematów myślowych.
                                Ja mieszkam poza krajem i mam niewielki kontakt, ale ostatnio
                                oglądałem program tamtejszej TV; chociaż nie znałem uczestników
                                spotkania rozpoznałem ich natychmiast: kilku triumfujących
                                biznesmenów, przedsiębiorców budowlanych, jacyś politycy z urzędu.
                                Był także również z nimi dziennikarz trochę dziwny, szalenie
                                uprzejmy dla wszystkich tam obecnych. Toasty szklanką wody za
                                sukcesy minione i dalsze. I wielkie nadzieje piłkarskie.
                                Ja z tego forum napiszę tak:
                                Rodacy, patrioci radujmy się!
                                Ale uważajmy by wkrótce wzorem innych narodów nie znaleźć się w
                                Champions League nurkowania bez skafandra!
                                Oby nie przyszło nam bić wszystkich rekordów głębokości!

                                Ja w sprawach narodowych jestem pesymistą. I również tchórzem: Ja
                                zdezerterowałem, życie jest zbyt krótkie by tracić je w walce której
                                sądzę że wygrać się nie da. Mieszkam poza krajem na Terrabonita i
                                nie mam najmniejszej chęci by wrócić do Polski, no może poza
                                odwiedzinami.Nie mniej jednak dla tych co pozostali może służyć jako
                                pomoc wiara w możliwość transformacji naszego rodzinnego kraju.
                                Musiałaby się dokonać pełna regeneracja, ale wiemy że w Polsce to
                                nie jest możliwe, ale mając na względzie że i tak ....

                                Na tym forum od kilku już lat toczy się ciekawa dyskusja. I nadszedł
                                też czas by wyjawić moją w nim rolę: Ja tu robię za pubbliche
                                relazioni czyli w innych słowach daję ludzką twarz do tych
                                wszystkich dyskusji, teorii, niezrozumiałych wykresów i linków.
                                Sądzę że to małe forum stwarza okazję by spróbować dorzucić nasze
                                ziarenko piasku w tej być może syzyfowej chęci zmiany wartości
                                naszego społeczeństwa przed zbiżającą się epoką zmian. Jasne że
                                można rozpocząć tworzenie opinii stąd włąśnie. Jeśli pomysły są
                                dobre i są przyzwoicie opracowane, ktoś je podniesie: być może jakiś
                                bystrzejszy polityk czy może nawet ekonomiści z horyzontem którzy
                                poprawią je i wiedzą lepiej jak poruszać się w świecie mediów .... W
                                pewnym momencie, być może za ileś tam miesięcy gdy sytuacja bardziej
                                dojrzeje możliwe że jakiś dziennikarz powtórzy te idee nie wiedząc
                                nawet że zaczęły się na tym właśnie forum i wyciągnie je na palestrę.
                                Mnie, osobiście jest wszystko jedno czy się coś w ten sposób
                                osiągnie czy też nie; ale będę mógł spać spokojnie mając świadomość
                                że próbowałem.


                                Dobrej nocy przyjacielu Polarny, miłych snów o BurgerKingu i Donald
                                Mac-u, miłych snów o CocaColi.


                                I jeszcze na koniec o Eurowizji, Ty Polarny nawet nie wiesz co to
                                jest, tam u was całkiem co innego. Ja głosowałem (zresztą w ostaniej
                                chwili) na UKRAINE, duże niebieskie oczy, i ma czym oddychać i na
                                czym usiąść (tylko nie mówcie mojej żonie, zazdrosna bardzo), no i
                                na POLSKĘ moją kochaną też, Russian..... to może być potencia na
                                najbliższych X lat jeśli ......
                                • corgan1 o polskich ekonomistach zapomnij 25.05.08, 03:06
                                  Już prędzej stawiam że któryś z polskich polityków zrozumie
                                  ogólnoświatowąsytuację gospodarczą.

                                  Kiedy wiosną 1986 walnął Czarnobyl a w Polsce liczniki
                                  promieniowania oszalały naukowcy z PAN i ówczesna generalicja
                                  usiłowała się dodzwonić do władz ZSRR z pytaniem się u nich dzieje.
                                  Odpowiedzią był brak odpowiedzi i przekonanie "oni wiedzą jeszcze
                                  mniej od nas".

                                  Tak jest własnie z naszym polskim mainstreenmem ekonomicznym - "oni
                                  wiedzą jeszcze mniej od nas". takie mam ostatnio przekonanie.

                                  Polscy ekonomiści a raczej grupka "guru" która ciągle występuje w
                                  tych samych programach jako "eksperci" pitolą z od kilkunastu lat
                                  mniej więcej to samo i głoszą ciągle te same prawdy objawione bez
                                  wnikamia w ich sensownośc. Np. "Amerykanie są mobilni a
                                  Europejczycy - niemoblini bo przeciętny Amerykanin zmnienia
                                  pracę/zawód 7 razy w ciągu swojego życia" albo "w Estonii, na
                                  Łotwie, Litwie i Słowacji jest podatek liniowy i kraje te mają
                                  dwucyfrowy wzrost gospodarczy". W Estonii i na Łotwie wzrost PKB
                                  spadł w ciągu 2 lat z 10% do 2% ale już o tym cisza.... Żaden
                                  ekspert w TV ani prasie nie zająknie się na serio co się stało a
                                  jeśli już ukazują się przedruki i omówienia nieznanych dziennikarzy
                                  to okazuje się że 11% wzrost na Łotwie był napędzany głównie bańką
                                  na rynku nieruchomości, kredytami konsumpcyjnymi, 50% przewadą
                                  importu nad exportem itp. O tym nie mogłeś ani przeczytać ani
                                  usłyszeć jeszcze 2-3 lata temu, bo po co? Wtedy nikt nie zaprzątał
                                  sobie tym głowy wazne było że Polska jest do d..py bo nie ma
                                  liniowego (tzn. ma ale nie dla wszystkich ale to nieistotne) i
                                  ma "tylko" 6% wzrost gospodarczy a taka Łotwa i Estonia mają liniowy
                                  i 11% wzrost. Nie tłumacząc wszakże że Estonia to 1,3mln kraj czyli
                                  taka Warszawa bez Mokotowa i Ursynowa. Albo powiedzmy całe woj.
                                  opolskie.

                                  Jak przez kilka lat "salon" ze swoim "guru" pitolili o tym aby
                                  obniżyć pozapłacowe składki ubezpieczeniowe w Polsce (wszystkim) to
                                  jak w końcu PiS postanowił je obniżyć to podniósł się wśrod
                                  niektorych krzyk (w tym u Balcerowicza) żeby je inaczej wykorzystać
                                  i stworzyć na rynku pracy dodatkową grupę pracowników która
                                  rekrutowałaby się z tych dotychczas niepracujących a której firmom
                                  ich zatrudniających państwo dopłacałoby jakieś pieniądze byleby
                                  tylko wyrwać ich z "nieróbstwa". Oczywiście - pole do przekrętów,
                                  skomplikowania i tak smomplikowania rynku pracy jest wielkie ale co
                                  tam... O ile poliytycy skaczą sobie do gardeł o tyle Salon i
                                  jego "guru" raczej pije sobie z dziubków więc o przysłowionym
                                  skakaniu sobie do gardeł nie ma mowy.

                                  W Polsce nikt nigdy nie dyskutował publicznie nad polityką
                                  gospodarczą nad wyzwaniami, nad przyszłością gospodarki Polski i
                                  świata czy nawet samej globalizacji itp. Balcerowicz nigdy chyba nie
                                  uczestniczył w realnej dyskusji ze swoimi przeciwnikami. Nie było
                                  nigdy antyBalcerowicza, ktokolwiek próbował nim być albo lekko go
                                  szturchnął np. Grzegorz Kołodko tego Salon (z GazWyb na czele)
                                  wyśmiał, wyszydził i poniżył.

                                  Jak się w czasie kampanii wyborczej 2007 wyraził był Andrzej
                                  Olechowski w jednej z dyskusji w TV "myśmy (rządzący od pocz. lat
                                  90tych aż do PiS) zaoferowali polskiej młodzieży wizję wejścia do UE
                                  i Nato i tego że po uzyskaniu wyższego wykształcenia będą robić
                                  karierę". To był argument do zarzutu że PiS "nie ma wizji
                                  przyszłości tylko zajmuje się przeszłośią". Skok na kase z UE... No
                                  sory... to ma być wizja? Ale wiesz - dziś ekonomisci, tzw. salon i
                                  jego "guru" poza stękaniem że "nie ma tego liniowego i bez niego nie
                                  mamy 10% wzrostu PKB", "mamy za duże wydatki socjalne" nic
                                  specjalnego nie proponują. I nad niczym nie dyskutują. Aha! Do tego
                                  doszedł teraz kolejny evergreen że "u nas za dużo ludzi nie pracuje,
                                  mamy za dużo rencistów i emerytów". Bez jakichkolwiek prób
                                  wyjaśnienia skąd się tylu rencistów i emerytów się wzięło.

                                  Kiedy usłyszeliśmy że powstaje książka pisana przez historyków IPN o
                                  wczesnej działalności Lecha Wałęsy z lat 70tych Salon dostał
                                  strasznej biegunki że "nie wolno szargać Wałęsy" choć jeszcze kilka
                                  lat temu sam opluwał Wałęsę. Książki sam nie przeczytał bo po co?
                                  Kiedy rok albo 2 lata temu ukazała się w Polsce książka jakiegoś
                                  dziennikarza z USA (!) o pocz. polskich przemian gospodarczych o tym
                                  jak np. regularnie rolowano strajkujących, jak nie dyskutowano i nie
                                  tłumaczono tego co ówczesna ekipa chce robić, jak się bała
                                  tego "motłochu" albo nie omawiano rzeczywistych kosztów reform i że
                                  reformy te można było przeprowadzić niższym kosztem to Balcerowicz
                                  dostał spazmów nazywając tę publikacja "najgorszą książką jaką
                                  kiedykolwiek przeczytał".

                                  Chodzi mi o to tzw. mainstreem polskiego Salonu (ekonomicznego) i
                                  ich guru nie pozwalają ani na ocenę przeszłości ani na ocenę
                                  teraźniejszości. Nie werfikują swoich objawionych złotoustych
                                  stwierdzeń. O kryzysie w USA i rozlewającym się kryzysie na Europę
                                  (Hiszpania, Irlandia, UK itp.) czy temu że zblizamy się do jakiegoś
                                  końca takiej gospodarki jaką znaliśmy i jaką mieliasmy do tej pory
                                  nie ma dyskusji niemal wcale. Balcerowicz coś tam ostatnio pierdział
                                  że "nic nam nie grozi" i że "w Stanach ta recesja jest chwilowa i za
                                  niedługo będzie lepiej". I tyle z niego wyduszono.

                                  "Oni wiedzą jeszcze mniej od nas" - naprawdę, ja nie żartuję.

                                  Nawet jeśli monopol na dostep do wiedzy w Polsce przełamaliśmy
                                  dzięki internetowi, mamy fora, różne blogi i dostęp do wiedzy poza
                                  telewizję i prasę to i tak ta wiedza nie jest powszechna. Zwłaszcza
                                  a szczególnie u ludzi którzy mienią się elitą społeczenstwa czyli
                                  tzw. "młodzi wykształceni dynamiczni mieszkający w dużych miastach".

                                  Dlatego bal na Titanicu nadal trwa... smile) bo nasi sternicy
                                  mówią "nic nam nie grozi". smile))
                                  • 01percebes Burro Senza Sale 28.05.08, 23:35
                                    Polarbeer napisał:

                                    > naprawde... kto jest w stanie przewidziec jak zareaguja tlumy
                                    przyzwyczajone do
                                    > i oczekujace przyjemnych klamstw w obliczu kilku nowych klamstw
                                    ktore z
                                    > pewnascia beda serwowane?

                                    Obawiam się, że na temat który rozpocząłeś kilka lat temu, a
                                    dokładniej na konkluzje do tego tematu, poświęciłeś niewiele
                                    gimnastyki.
                                    Mnie kiedyś w ogólniaku też to się przytrafiło, ale później było
                                    już lepiej.
                                    No to masz tu gotowca, Polarny.


                                    We Wrześniu 2007 i Październiku 2009 wystąpi faza wstępna kryzysu
                                    którego apogeum przypada na lata 2010, 2011 i 2012. Będą podejmowane
                                    działania ukierunkowane by zapobiec ”że idzie źle”. W takiej
                                    dekoracji odbędzie się zderzenie pomiędzy wszystkim tym co dawało
                                    dotychczasowe bezpieczeństwo społeczeństwu z czystym instynktem
                                    przetrwania z oczywistego powodu że mając tym razem do czynienia z
                                    kryzysem fundamentalnym, utrzymanie zdobyczy socjalnych będzie
                                    hamowało konieczne działania by to osiągnąć. Z tego właśnie powodu,
                                    polityka i działania skoncentrują się na ”tym co podstawowe”, co da
                                    miejsce na pojawienie się koncepcji minimalistycznych, i wielka
                                    liczba świadczeń podstawowych: służba zdrowia, edukacja, ....-
                                    znajdą się w kryzysie, co głęboko dotknie obecny model ochrony
                                    socjalnej który wyraźnie pogorszy swoją jakość i sposób
                                    funkcjonowania. Brak środków finansowych, fachowców,
                                    środków materiałowych, jak też stopień zaspokojenia potrzeb staną
                                    się powszechne, oprócz oczywistych płatności za zmiejszające się
                                    usługi jak to już zresztą się dzieje w niektórych europejskich
                                    krajach.

                                    Pojawienie się tych zjawisk dotychczas nieznanych spowoduje bardzo
                                    poważne problemy na rynku pracy bowiem przyniesie stopniowe
                                    zamykanie firm i przedsiębiorstw, faktycznie tylko firmy bardzo
                                    małe (po uprzednim katharsis) oraz te autentycznie wielkie
                                    przetrwają; pierwsze z powodu swoich możliwości szybkiej adaptacji i
                                    zmian, i drugie z powodu swoich ogromnych zasobów w posiadanych
                                    środkach, chociaż będą zmuszone do ciągłych ograniczeń w
                                    kosztach. Wszystko to odbije się bardzo negatywnie
                                    na dochodach społeczeństwa, faktycznie tylko ta jego część która
                                    jest najbardziej aktywna oraz wysoce przygotowana w dziedzinach
                                    rzeczywiście użytecznych będzie miała zagwarantowany dostęp do pracy.
                                    Wynikiem tych zjawisk będzie ogólne niezadowolenie, między innymi
                                    dlatego że widoczny będzie brak konkretnego planu na dłuższą metę
                                    który z oczywistych względów będzie trudny do opracowania z powodu
                                    niemożliwości dostosowania dotychczas stosowanych polityk i
                                    mechanizmów ponieważ wejdziemy w okres zmiany systemowej w której
                                    się znajdzie ekonomia i
                                    społeczeństwo. W
                                    konsekwencji, będzie się podejmować działania krótkoterminowe z
                                    powodu braku strategii strukturalnej w dłuższym horyzoncie
                                    czasowym. Innymi słowy, i
                                    literacko ujmując, nie będzie wiadomo co robić.

                                    W przeciwieństwie do tego co można by myśleć, ludność zaakceptuje
                                    wystarczająco sprawnie zmianę przekazu w którym wszystko wskazywało
                                    na cudowny świat w kierunku innego, pełnego problemów. W miarę jak
                                    społeczeństwa poszczególnych państw będą przyswajały te problemy,
                                    jest możliwe, że pewne statystyki oraz niektóre dane, mogą być
                                    manipulowane i sfałszowane aby dostarczyć pewnej dozy optymizmu
                                    całej społeczności przy jednocześnie rosnącej kontroli nad wolnością
                                    wypowiedzi osadzonej zawsze w ramach ”walki z terroryzmem”, która
                                    ułatwi interwencje i cenzurę w tematach uważanych za wrażliwe.
                                    Żeby dokończyć komplikację panoramy nadchodzących wydarzeń,
                                    wyobraźmy sobie że sprawdziłyby się przewidywania odnoszące się do
                                    wybuchu, między grudniem 2008 i styczniem 2009 pandemii typu grypa
                                    hiszpańska z 1918 roku, w kombinacji z różnymi kataklizmami
                                    spowodowanymi zmianami klimatycznymi które zresztą już się pojawiają.

                                    Okres Styczeń 2008- Październik 2009 będzie okresem zawieszenia (od
                                    zawiasów), w którym jedynym priorytetem będzie ”przedłużenie
                                    tego co się ma” w celu ”nie utracenia tego co
                                    zostało” i który przyniesie aplikacje cięć manifestujących się w
                                    autentycznych i masowych ”redukcjach wszystkiego”, chociaż
                                    zależnymi od sposobu użycia tych rekursów (środków), to znaczy, od
                                    użyteczności jaką będzie miało to co pragnie się zrobić ze środków
                                    które chce się do tego
                                    użyć. Oceny, które w
                                    tym okresie będzie się stosować do całej tej sytuacji, to ”jeszcze
                                    wytrzymujemy!”.
                                    To znaczy, w powyższym okresie, uwydatni się odczucie że to co
                                    najważniejsze to przetrwanie, dlatego zaufanie upadnie i wiara,
                                    wszystkie wierzenia i iluzje się zachwieją. Punkty widzenia,
                                    odczucia przeobrażą się w bardziej utylitarne, co spowoduje że
                                    przekazy polityków zmienią się, przechodząc w rodzaju ”mniej mówić i
                                    więcej robić”.

                                    Tendencje minimalistyczne przyspieszą i w końcu nadejdzie koniec
                                    idei że tytuł uniwersytecki lub, również podyplomowy, jest gwarancją
                                    pracy; w jej miejsce rozwinie się szybko i doniośle, nowa: że to co
                                    fundamentalne to są te wszystkie doświadczenia i wiedza- nauczone
                                    nie ważne jak- które są zorientowane w kierunku tego co użyteczne,
                                    to znaczy, które służą temu by pogłębić praktyczność rzeczy i by
                                    wymyślać i tworzyć dobra i usługi które będą praktyczne.
                                    Funduszy by zrealizować te inwestycje, w przeciwieństwie do tego co
                                    można byłoby się spodziewać, nie zabraknie, chociaż już nie po to by
                                    wspierać jakiekolwiek niepewne przygody. Pytanie które wszystkie
                                    instytucje, publiczne czy prywatne będą stawiać kiedy prośba o
                                    środki na takie zamierzenie zostanie przedstawiona będzie
                                    następujące: Do czego będzie służyć to, co uzyskacie z tej
                                    inwestycji?.
                                    To nastawienie wysoce praktyczne, ukierunkowane na operatywność i w
                                    lini z narodzeniem się nowej filozofii, spowoduje że wartości które
                                    przez tyle lat obroniły
                                    się w poprzedniej fazie, upadną lub, nawet
                                    zanikną.
                                    W tej lini, etyka, taka jaką od wielu lat znamy i rozumiemy, z całą
                                    pewnością zmieni swoje nastawienie i swój przekaz. Z tego powodu
                                    nastąpi cofnięcie się postaw i wszystkich ruchów opierających się
                                    fundamentaliźmie religijnym.
                                    Jeden z aspektów który z większą siłą się będzie manifestował to
                                    pojawienie się koncepcji ”Odpowiedzialności”, która będzie uważana
                                    za wartość fundamentalną w tej fazie, w taki sposób że ”móc być
                                    odpowiedzialnym”, ”zrobić się odpowiedzialnym” przekształci się w
                                    główne elementy jakiegokolwiek działania. Dlatego, i w poszukiwaniu
                                    tej użyteczności, pojawi się potrzeba domagania się
                                    odpowiedzialności od tych którzy się pomylą w swoim ćwiczeniu
                                    obowiązków.

                                    Okoliczności i ewolucja nadchodzących wydarzeń doprowadzą, szybko do
                                    konkluzji że wielka część rozwiązań znajduje się w delimitacji
                                    różnych aspektów rzeczywistości ekonomicznej, społecznej i naukowej,
                                    co uruchomi proces podobny, w swoich początkach do Enclosures
                                    zainicjowany w Anglii w końcówce XVIII wieku, dlatego będą ogłaszane
                                    wielkie ilości norm regulujących.
                                    Pod koniec Października 2009, odczucie generalne będzie takie
                                    że ”jest się na dobrej drodze” do rozwiązania problemów, że
                                    podejmowane kroki i środki przynoszą owoce, chociaż w otoczeniu
                                    niedoboru i całkowicie odmiennej percepcji jaką aktualnie rozumie
                                    się wobec tych spraw; to odczucie przyjdzie za sprawą ogólnego
                                    zrozumienia faktu, że chociaż rekursy są w niedoborze, na bazie
                                    regulacji i wyrzeczeń, można dysponować tym co będzie nieodzowne.

                                    Począwszy od Października 2009, i z powodu odczucia że jest się na
                                    drodze do rekuperacji, zakończy się wszystkie polityki restrykcyjne
                                    i minimalistyczne, przy jedno
                                    • 01percebes Re: Burro Senza Sale 28.05.08, 23:39
                                      Kontynuacja

                                      Począwszy od Października 2009, i z powodu odczucia że jest się na
                                      drodze do rekuperacji, zakończy się wszystkie polityki restrykcyjne
                                      i minimalistyczne, przy jednoczesnym odczuciu że coś nowego jest
                                      potrzebne, że jakaś nowa idea jest konieczna, by wyjść z sytuacji w
                                      jakiej znajduje się gospodarka światowa, dlatego poczyni się poważne
                                      próby wzmożenia kooperacji na poziomie międzynarodowym która tak
                                      bardzo była ograniczona w poprzednich miesiącach.

                                      Jednak, pomiędzy Październikiem 2009 i Majem 2010, dramatycznie się
                                      objawią sprzeczności występujące pomiędzy aktualną filozofią
                                      systamu, naszego, z ideą przetrwania wynikającą z rzeczywistego
                                      braku rekursów.
                                      W znacznej części z powodu tych sprzeczności, rozpowszechni się
                                      odczucie że ”sprawy nie funkcjonują” tak jak na bazie aktualnej
                                      filozofii powinny funkcjonować.

                                      Wielka Depresja jest jednym z najlepszych przykładów, jakie
                                      występują, kombinacji dwóch z najgorszych aspektów które mogą
                                      pojawić się w ekonomi: nadprodukcja i subkonsumizm. W Styczniu 2010
                                      pojawiają się pierwsze ewidentne objawy że kryzys jest już bliski,
                                      kryzys który nie ma swoich fundamentów w niezaspokojeniu konsumpcji
                                      przez ograniczoną podaż, tylko w niedoborze, tak surowców
                                      produkcyjnych jak w zdolności nabywczej. T o jest jeden z aspektów
                                      który sprawia że kryzysy z 1929 i 2010 będą do siebie podobne, wtedy
                                      gdy nastąpi jego wybuch.

                                      Począwszy od Maja 2010 nastąpi przyspieszona degradacja sytuacji.
                                      Żyje się z dnia na dzień i nie ma żadnego typu wsparcia
                                      zewnętrznego, w związku z tym “każdy sobie rzepkę skrobie” stanie
                                      się swoistym prawem.

                                      Z powodu wejścia w kryzys elementów fundamentalnych naszego systemu,
                                      ulega wyczerpaniu zdolność współzawodnictwa, Siła, która od swoich
                                      narodzin na początku wieku XIX, przewodziła kapitalizmowi.
                                      To, co tak ładnie opisal Bush (nasz z wody oczywiście)
                                      jako ....”ukłon w kierunku nieprzewidywalności i potencjału inwencji
                                      i dynamiki tkwiącej w człowieku - a zwłaszcza w amerykaninie”
                                      stanie się pocałunkiem śmierci dla tego systemu.
                                      Powód będzie oczywisty: Jeśli ostatecznym celem jest przetrwanie ,
                                      przeciwko komu rywalizować?, to będzie miało efekt niszczący dla
                                      źródeł koncepcji ”przedsiębiorczości”, dla całego dotychczasowego
                                      modelu.

                                      Równocześnie będzie się manifestować brak ropy naftowej tak jak
                                      większości commodities które są esencjalne dla aktywności
                                      ekonomicznej, co przyspieszy wprowadzenie polityk zmierzających do
                                      określenia potrzeb zasadniczych, w związku z czym, prawdopodobnie
                                      ustanowi się racjonowanie wielu dóbr i usług, które bardzo dobrze
                                      mogą być uzupełnione wzrostem cen w celu wymuszenia redukcji
                                      spożycia tych dóbr i usług racjonowanych poniżej, nawet, zdolności
                                      produkcyjnych i pokrycia oferty; celem będzie oczywiście oszczędność
                                      surowców.

                                      Dochodząc do tego momentu pojawi się problem który już dzisiaj był
                                      podejmowany przez niektórych ekspertów: nadmiar czynnika pracy
                                      niskiej i bardzo niskiej kwalifikacji, który w tych ostatnich latach
                                      wykonywał czynności o niewielkiej wartości dodanej i która
                                      zasadniczo jest uosabniana z poblacją
                                      imigrantów; do tego dojdą
                                      prawdopodobne napięcia pomiędzy tą grupą a autochtonami z powodu
                                      niedostaku pracy i rekursów.

                                      Dynamika regulacyjna i delimitacja wprowadzana w praktyce, może
                                      spowodować przeobrażenie niektórych dzielnic czy też wyodrębnionych
                                      miejsc poza głównymi ośrodkami miejskimi w dozorowane getta w
                                      których mogą być izolowane osoby niepotrzebne i kwalifikowane jako
                                      potencjalnie konfliktywne i gdzie będą prowadzić marginalne życie.
                                      Taka polityka będzie miała powszechne poparcie z powodu społecznych
                                      protestów które sytuacja już od miesięcy będzie generować i które w
                                      niektórych regionach, objawią się w postaci bojówek miejskich.

                                      Brak perspektyw spowoduje że przez cały rok 2009 rozpowszechni się
                                      odczucie, że ”to się skończyło”. Kiedy dojdziemy do tego
                                      punktu kryzys już się zainstaluje na całym świecie.

                                      Rok 2011 będzie szczególnie trudny, faktycznie będzie najgorszy z
                                      wszystkich w okresie kryzysu.

                                      Pomiedzy latami 2011 i 2015 narzuci się model ekonomii regulowanej
                                      we wszystkich krajach. Ludność przyjmie te regulacje dlatego że
                                      spowodują one ograniczenie poziomu ogólnego zaniepokojenia i
                                      niepewności, ale, również dlatego że przejście, w ciągu mniej niż
                                      czterech lat z sytuacji w której odpowiedzialni za ekonomię i
                                      liderzy polityczni głosili dobrobyt chwili w drugą- ogólnych
                                      karencji, pogrąży społeczeństwa w stanie autentycznego szoku.
                                      Regulacja ekonomii pociąga, de facto, implantację ekonomii
                                      subegzystencji, w której wymiany redukują się do podstawowego
                                      poziomu, powracającego w wielu przypadkach do ”treque” tak dobrze
                                      poznanego przez społeczeństwo Argentyny w czasie ostatniego kryzysu.
                                      W takiej sceneri, wsparcie Instytucji i Państwa będzie kierować się,
                                      w sposób bardzo specyficzny i konkretny, na te techniki i procesy
                                      które są zorientowane na przeobrażanie rekursów w celu zwiększenia
                                      ich użyteczności.

                                      • 01percebes Re: Burro Senza Sale 28.05.08, 23:43
                                        Kontynuacja

                                        W takich warunkach, jednym z podmiotów które przejdą największą
                                        transformację będą Państwa.
                                        W czasie tych lat kryzysu znaczenie Korporacji wzrośnie w
                                        przyspieszonym tempie, kontynuując proces który już się rozpoczął w
                                        latach 80; ta rosnąca pozycja Korporacji odbędzie się kosztem
                                        schyłku znaczenia Państw, który będzie jednym ze znaków najbardziej
                                        charakterystycznych tego, że system jeszcze obowiązujący, umiera.
                                        Korporacje będą zyskiwały siłę w życiu ekonomicznym i społecznym,
                                        siłę która zostanie przyjęta i zaakceptowana przez społeczeństwo.
                                        Będzie to konsekwencją ich dużo większej skuteczności jeśli chodzi o
                                        zarządzanie w porównaniu z Państwami które okażą się niezdolne by
                                        funkcjonować w warunkach które w niczym nie są podobne do tych do
                                        których były przyzwyczajone; innymi słowami, społeczeństwo akceptuje
                                        siłę Korporacji dlatego, że faktycznie, Korporacje już będą
                                        wykazywać się realną władzą kiedy ludność przygotuje się do tego
                                        faktu, dzięki temu że od Października 2007, lecz w szczególności od
                                        Października 2008, rozpocznie się fala połączeń empresarialnych
                                        która wzmocni tą siłę Korporacyjną.

                                        Dziedziną która w okresie kryzysu doświadczy spektakularnych dokonań
                                        będzie biotechnologia, wszystkie jej aspekty, włącznie z genetyką;
                                        celem tego postępu będzie poprawa specyficznych elementów różnych
                                        podsektorów i zawsze według optyki użyteczności.

                                        Około Pażdziernika 2012, będą widoczne pierwsze oznaki że część
                                        najbardziej uciążliwa tego kryzysu już minęła. Pojawi się większa
                                        łatwość w dostępie do niektórych dóbr i usług z grupy tanich, które
                                        społeczeństwo potrzebuje i która pomoże znieść łatwiej tą sytuację
                                        powszechnej karencji; w tej lini jest możliwa legalizacja marihuany
                                        w taki sposób jak Prawo Prohibicji zniesione zostało, w 1933 w
                                        czasie Wielkiej Depresji; również jest możliwy darmowy dostęp do
                                        różnorodnych kanałów telewizyjnych ukierunkowanych na rozrywkę.

                                        Pomiędzy 2015 i 2018, chociaż z niezliczonymi problemami pojawi się
                                        stopniowa poprawa sytuacji, co przełoży się na dowartościowanie
                                        wynalazczości, spotęgowanie nowych idei i pomysłów i możliwym
                                        pojawieniu nowej formy energii.
                                        Przez cały 2018 rok zadomowi się odczucie końca kryzysu.

                                        Pod koniec 2018 kryzys będzie definitywnie uznany za zakończony,
                                        jednak nic już nie będzie takie same jak wcześniej przed jego
                                        wybuchem w 2010 roku.





                                        Polarny, jesteś mi więc winien jednego z tych Twoich krugerów.
                                        • polarbeer Re: Burro Senza Sale 29.05.08, 03:14
                                          >>>Polarny, jesteś mi więc winien jednego z tych Twoich krugerów.<<<

                                          sorry, ja wole byc glupim co do przyszlosci, ubijac ziemie i ukladac kamienie
                                          nad zakopanymi krugerami... <g>

                                    • polarbeer Gotowiec 01.06.08, 03:13
                                      >>>>Obawiam się, że na temat który rozpocząłeś kilka lat temu, a
                                      dokładniej na konkluzje do tego tematu, poświęciłeś niewiele
                                      gimnastyki. Mnie kiedyś w ogólniaku też to się przytrafiło, ale później było już
                                      lepiej. No to masz tu gotowca, Polarny.<<<<<

                                      Teraz kiedy juz rozumiemy co miales na mysli uzywajac tego dziwnego slowa (z
                                      kilkoma nieszczesnymi konsekwencjami ale rowniez z podziekowaniami za wysilek
                                      tlumaczenia) nalezaloby spytac czy gotowiec nadaje sie do jedzenia... Ja mam
                                      wrazenie ze to danie to zmarnowalo dobre skladniki i przyprawy: ta "przyszlosc
                                      amerykanska" niewiele rozni sie od tego co sie dzieje obecnie. Z tym ze z
                                      Hiszpani tego moze nie widac
                                      • polarbeer Re: Gotowiec - korporacje 01.06.08, 03:41
                                        W tej przyszlosci rola korporacji ma wzrosnac... Jak moze sie to stac, kiedy juz
                                        jest oczywiste ze fundamenty korporacji gnija: Kiedy kiegowosc jest w duzej
                                        mierze fikcja (plus proponowane zmiany gdzie "historyczne wartoscowanie zamiast
                                        rynkowego" zostana przeforsowane)
                                        • polarbeer Gold Standard 01.06.08, 04:01
                                          Gold Standard to oczywiscie "a pipe dream" (cos nierealnego w obecnej sytuacji)
                                      • 01percebes Re: Gotowiec 04.06.08, 18:44
                                        Jednak w koncu odnalazles znaczenie dziwnego slowa, Polarny. Jak
                                        widzisz niewiele ma wspolnego z gotowaniem. Nie na darmo stanowisz
                                        na tym forum jedno z najwiekszych aktywow. Twoj podbrodek i obwod
                                        brzucha pokazuja ze potrafisz zadbac o siebie i o swoje inwestycje.
                                        Zawsze wysoko cenilem Twoje posty. Szkoda tylko,ze to ostatnie
                                        resume trafilo w takim pospiechu i po czasie. Ja tez moge sie mylic,
                                        Polarny.Watpliwosci pozostaly. A wystarczylo tylko kilka ladnych
                                        zdan.
    • croquemitaine wstyd panie 01percebes 30.05.08, 12:12
      Udaje Pan błyskotliwego i odkrywczego ekonomistę, popełniając
      wulgarny i bezczelny plagiat. Wszystkie Pana wypowiedzi w tym wątku
      (z braku czasu nie chciało mi się innych wątków czytać), są
      dosłownymi - choć dość niesprawnymi - tłumaczeniami artykułów
      hiszpańskiego ekonomisty Santiago Nino Becerra, ukazującymi się na
      www.lacartadelabolsacom (seria "Septiembre" i najnowsze wpisy, jak
      np. "2016, y antes"), a także na portalu hiszpańskich burbujistas
      www.burbuja.info/inmobiliaria/showthread.php?t=51307
      Myśl Santiago Nino Becerra niewątpliwie zasługuje na popularyzację w
      Polsce, natomiast publikowanie cudzej twórczości jako własnej jest
      niemoralnym i karalnym naruszaniem praw autorskich.
      • 01percebes Re: wstyd panie 01percebes 30.05.08, 20:42
        I tu się mylisz, kolego. Ja nie muszę ubierać się w garnitur
        sławnych postaci, w przeciwieństwie do niektórych wielkich
        ekonomistów tego forum. Gdybyś wykazał się odrobiną cierpilwości w
        następnym poście cała ta farsa wyszłaby na jaw.
        • bush_w_wodzie Re: wstyd panie 01percebes 01.06.08, 02:09
          01percebes napisał:

          > I tu się mylisz, kolego. Ja nie muszę ubierać się w garnitur
          > sławnych postaci, w przeciwieństwie do niektórych wielkich
          > ekonomistów tego forum.


          no - wydaje sie ze tu nie tyle chodzi o zarzut `ubierania sie w garnitur' co o
          zarzut braku zaplaty za garnitur w ktorym sie paraduje


          > Gdybyś wykazał się odrobiną cierpilwości w
          > następnym poście cała ta farsa wyszłaby na jaw.

          niestety teraz juz nie sposob tego udowodnic

          mysle jednak ze jakis post wyjasniajacy moglby nieco ulatwic rozwiazanie tej
          dosyc klopotliwej sytuacji
      • przycinek.usa Re: wstyd panie 01percebes 30.05.08, 21:08
        Prosze o sprecyzowanie zarzutow.
        Czy jest tu ktos, kto porownalby te wypowiedzi?
        Bo ja nie czytalem. Sorry. Pozostali admini?
        • croquemitaine Re: wstyd panie 01percebes 30.05.08, 23:20
          Linki do oryginalnych artykułów są w moim poprzednim poście. Tu kilka fragmentów
          oraz wypowiedzi pana 01percebes:

          Opinión, 31 de Julio de 2007

          Septiembre - 1

          Santiago Niño Becerra
          Septiembre es un mes, pero el próximo Septiembre va a ser mucho más que eso.

          El mes que va a comenzar dentro de pocas semanas va a ser el inicio del acto
          final de la obra en que el planeta lleva participando desde 1820, es decir, el
          próximo Septiembre va a suponer el principio del fin del sistema económico en
          que nos hallamos inmersos desde hace casi dos siglos, y que se manifestará en
          una gran crisis que se iniciará en el año 2010. A partir de aquí, el sistema irá
          evolucionando hasta su total transformación en otro muy diferente siguiendo un
          proceso estructuralmente semejante por el que el Sistema Mercantilista pasó en
          la segunda mitad del siglo XVIII.

          Jesteśmy świadkami początku aktu końcowego scenariusza w którym
          ludzkość uczestniczy od 1820 roku, to znaczy rozpoczął się początek
          końca systemu ekonomicznego w którym znajdujemy się od prawie dwóch
          wieków i który zakończy się wielkim kryzysem rozpoczynającym się w
          2010 roku. Kryzys w 2010 będzie więc konsekwencją procesu
          niszczącego aktualną strukturę.
          Począwszy od tego momentu, system rozpocznie swoją ewolucję aż do
          pełnej transformacji w inny, całkiem odmienny i różny od obecnego
          postępując według zasad procesu strukturalnie podobnego według
          którego System Merkantylny zanikł w drugiej połowie XVIII wieku.

          cdn.


          • croquemitaine Re: wstyd panie 01percebes 30.05.08, 23:21
            Opinión, 07 de Agosto de 2007

            Septiembre – 6

            Santiago Niño Becerra

            A partir de Octubre del 2009, y debido a la sensación de que se está en el
            camino de la recuperación, se pone fin a las políticas restrictivas y
            minimalistas, a la vez que toma cuerpo la idea de que algo nuevo es preciso, de
            que una nueva idea es necesaria, para salir de la situación en que se halla el
            planeta, por ello se realizarán serios intentos de aumentar la cooperación a
            nivel internacional que tanto había sido restringida en meses anteriores.

            Począwszy od Października 2009, i z powodu odczucia że jest się na
            drodze do rekuperacji, zakończy się wszystkie polityki restrykcyjne
            i minimalistyczne, przy jednoczesnym odczuciu że coś nowego jest
            potrzebne, że jakaś nowa idea jest konieczna, by wyjść z sytuacji w
            jakiej znajduje się gospodarka światowa, dlatego poczyni się poważne
            próby wzmożenia kooperacji na poziomie międzynarodowym która tak
            bardzo była ograniczona w poprzednich miesiącach.

            Sin embargo, entre Octubre del 2009 y Mayo del 2010, dramáticamente se irán
            poniendo de manifiesto las contradicciones existentes entre la filosofía del
            actual sistema, el nuestro, con la idea de supervivencia derivada de la escasez
            real de recursos. En gran medida debido a estas contradicciones, se irá
            extendiendo la percepción de que ‘las cosas no funcionan’ tal y como, en base a
            la actual filosofía, deberían funcionar.

            Jednak, pomiędzy Październikiem 2009 i Majem 2010, dramatycznie się
            objawią sprzeczności występujące pomiędzy aktualną filozofią
            systamu, naszego, z ideą przetrwania wynikającą z rzeczywistego
            braku rekursów.
            W znacznej części z powodu tych sprzeczności, rozpowszechni się
            odczucie że ”sprawy nie funkcjonują” tak jak na bazie aktualnej
            filozofii powinny funkcjonować.


            La Gran Depresión es uno de los mejores ejemplos que existen de la combinación
            de dos de los peores aspectos que pueden darse en una economía: la
            sobreproducción y el subconsumo. En Enero 2010 se producen las primeras
            manifestaciones evidentes de que una crisis está muy próxima, una crisis que no
            tiene sus bases en un sobreconsumo no satisfecho por una oferta limitada, sino
            en la escasez, tanto de recursos productivos como de capacidad de compra. Este
            es uno de los aspectos que harán semejantes las crisis de 1929 y del 2010 una
            vez se produzca el estallido de esta.

            Wielka Depresja jest jednym z najlepszych przykładów, jakie
            występują, kombinacji dwóch z najgorszych aspektów które mogą
            pojawić się w ekonomi: nadprodukcja i subkonsumizm. W Styczniu 2010
            pojawiają się pierwsze ewidentne objawy że kryzys jest już bliski,
            kryzys który nie ma swoich fundamentów w niezaspokojeniu konsumpcji
            przez ograniczoną podaż, tylko w niedoborze, tak surowców
            produkcyjnych jak w zdolności nabywczej. T o jest jeden z aspektów
            który sprawia że kryzysy z 1929 i 2010 będą do siebie podobne, wtedy
            gdy nastąpi jego wybuch.

            A partir de Mayo del año 2010 se producirá una degradación acelerada de la
            situación. Se vive al día y no existe ningún tipo de apoyos externos, por lo que
            el ‘que cada palo aguante su vela’ se hará ley.

            Począwszy od Maja 2010 nastąpi przyspieszona degradacja sytuacji.
            Żyje się z dnia na dzień i nie ma żadnego typu wsparcia
            zewnętrznego, w związku z tym “każdy sobie rzepkę skrobie” stanie
            się swoistym prawem.

            Debido a la entrada en crisis de los elementos fundamentales de nuestro sistema,
            se llega al agotamiento de la capacidad de competición, el espíritu que, desde
            su nacimiento a principios del siglo XIX, ha guiado el Capitalismo. La razón
            será obvia: si el objetivo último es la supervivencia, ¿contra quien competir?,
            ello tendrá un efecto demoledor sobre los principios que daban sentido al
            concepto de ‘emprendedor’.

            Z powodu wejścia w kryzys elementów fundamentalnych naszego systemu,
            ulega wyczerpaniu zdolność współzawodnictwa, Siła, która od swoich
            narodzin na początku wieku XIX, przewodziła kapitalizmowi.
            To, co tak ładnie opisal Bush (nasz z wody oczywiście)
            jako ....”ukłon w kierunku nieprzewidywalności i potencjału inwencji
            i dynamiki tkwiącej w człowieku - a zwłaszcza w amerykaninie”
            stanie się pocałunkiem śmierci dla tego systemu.
            Powód będzie oczywisty: Jeśli ostatecznym celem jest przetrwanie ,
            przeciwko komu rywalizować?, to będzie miało efekt niszczący dla
            źródeł koncepcji ”przedsiębiorczości”, dla całego dotychczasowego
            modelu.

            Paralelamente, se irá manifestando la falta de petróleo así como de la mayoría
            de las commodities que son esenciales para la actividad económica, lo que
            acelerará la puesta en marcha de políticas tendentes a la determinación de
            necesidades esenciales, por lo que, probablemente, se implantará el
            racionamiento de muchos bienes y servicios que, muy bien, puede ser
            complementado con alzas de precios a fin de forzar la reducción del consumo de
            los bienes y servicios racionados por debajo, incluso, de la capacidad de
            producción y suministro de la oferta; el objetivo será, claramente, el ahorro de
            recursos.

            Równocześnie będzie się manifestować brak ropy naftowej tak jak
            większości commodities które są esencjalne dla aktywności
            ekonomicznej, co przyspieszy wprowadzenie polityk zmierzających do
            określenia potrzeb zasadniczych, w związku z czym, prawdopodobnie
            ustanowi się racjonowanie wielu dóbr i usług, które bardzo dobrze
            mogą być uzupełnione wzrostem cen w celu wymuszenia redukcji
            spożycia tych dóbr i usług racjonowanych poniżej, nawet, zdolności
            produkcyjnych i pokrycia oferty; celem będzie oczywiście oszczędność
            surowców.
            • croquemitaine Re: wstyd panie 01percebes 30.05.08, 23:22
              Opinión, 06 de Agosto de 2007

              Septiembre – 5

              Santiago Niño Becerra


              El período Enero del 2008 – Octubre del 2009 será un período bisagra en el que
              el objetivo único será el ‘alargamiento de lo que se tiene’ a fin de ‘no perder
              lo que hay’ y que dará lugar a que se lleven a cabo reducciones generalizadas en
              todos los órdenes vía la aplicación de recortes manifestados en auténticos y
              masivos ‘tijeretazos’, aunque dependiendo del uso que se pretenda dar a los
              recursos, es decir, de la utilidad que vaya a tener lo que se pretenda hacer con
              los recursos que se precise utilizar. Las valoraciones que en este período se
              realicen de la situación concluirán con un “¡aún aguantamos!”.

              Okres Styczeń 2008- Październik 2009 będzie okresem zawieszenia (od
              zawiasów), w którym jedynym priorytetem będzie ”przedłużenie
              tego co się ma” w celu ”nie utracenia tego co
              zostało” i który przyniesie aplikacje cięć manifestujących się w
              autentycznych i masowych ”redukcjach wszystkiego”, chociaż
              zależnymi od sposobu użycia tych rekursów (środków), to znaczy, od
              użyteczności jaką będzie miało to co pragnie się zrobić ze środków
              które chce się do tego
              użyć. Oceny, które w
              tym okresie będzie się stosować do całej tej sytuacji, to ”jeszcze
              wytrzymujemy!”.

              Es decir, en dicho período, se acentuará el sentimiento de que lo único
              importante es la supervivencia, por ello, la confianza decaerá y las creencias,
              todas las creencias y las ilusiones, se tambalean. Los puntos de vista, las
              percepciones, se tornarán mucho más utilitaristas, por lo que el mensaje de los
              políticos variará, pasándose a un entorno de ‘menos hablar y más hacer’.

              To znaczy, w powyższym okresie, uwydatni się odczucie że to co
              najważniejsze to przetrwanie, dlatego zaufanie upadnie i wiara,
              wszystkie wierzenia i iluzje się zachwieją. Punkty widzenia,
              odczucia przeobrażą się w bardziej utylitarne, co spowoduje że
              przekazy polityków zmienią się, przechodząc w rodzaju ”mniej mówić i
              więcej robić”.


              Las tendencias minimalistas se acentuarán y, definitivamente, se pondrá fin a la
              idea de que un título universitario o, incluso, de postgrado, es garantía de
              empleo; en su lugar se producirá una importante y rápida expansión de la idea de
              que lo fundamental son aquellos conocimientos -adquiridos no importa cómo- que
              estén orientados hacia lo que sea ‘útil’, es decir, que sirvan para profundizar
              en la practicidad de las cosas y para diseñar y elaborar bienes y servicios que
              sean prácticos.


              Tendencje minimalistyczne przyspieszą i w końcu nadejdzie koniec
              idei że tytuł uniwersytecki lub, również podyplomowy, jest gwarancją
              pracy; w jej miejsce rozwinie się szybko i doniośle, nowa: że to co
              fundamentalne to są te wszystkie doświadczenia i wiedza- nauczone
              nie ważne jak- które są zorientowane w kierunku tego co użyteczne,
              to znaczy, które służą temu by pogłębić praktyczność rzeczy i by
              wymyślać i tworzyć dobra i usługi które będą praktyczne.
    • bush_w_wodzie percebes: prosba 04.06.08, 00:56
      chcialbym wierzyc ze pracowicie tlumaczyles te hiszpanskie teksty w dobrej
      wierze. byloby naprawde wysoce pozadane zebys wyjasnil nam o co chodzilo i
      jakiem miales intencje. pozostawienie kwestii tekstow bez komentarza to chyba
      najgorsza mozliwosc...

      pozdrowienia
      • przycinek.usa Re: percebes: prosba 04.06.08, 02:39
        bardzo dyplomatycznie ujete. Ja to ujme mniej dyplomatycznie:
        Gadaj Percebes co jest grane. Gosc zarzuca ci plagiat i pasowaloby cos wytlumaczyc.
        • polarbeer Plagiat -- trafny czy nie? 04.06.08, 14:50
          Ciezko brac powanie "prawa autorskie" czy "plagiaty" na forum ktore jest
          anonimowe... Dla mnie duzo wazniejsze jest czy mysl jest trafna czy chybiona,
          czy "przewiduje" przyszlosc... czy przeszlosc. W takim temacie jak ekonomia i
          Gospodarka, to sa najwazniejsze kwestie
          • przycinek.usa Re: Plagiat -- trafny czy nie? 05.06.08, 06:14
            no dobra, ale po co? po co to robic?
        • 01percebes Re: percebes: prosba 04.06.08, 18:52
          Skad taki pospiech u Ciebie, Przycinek?, widze ze zrozumiales moj
          przekaz.
          Sorry,jestem naprawde zajety. Pod koniec roku bede luzniejszy, wtedy
          pogadamy.
          • tartaczek Re: percebes: prosba 05.06.08, 09:13
            Tekst byl bardzo ciekawy,szkoda ,ze percebes "zapomnial"podac
            nazwisko autora.Znam hiszpanski ,wiec potwierdzam ,ze tekst jest
            doslownym tlumaczeniem.
          • bush_w_wodzie Re: percebes: prosba 06.06.08, 01:06
            01percebes napisał:

            > Skad taki pospiech u Ciebie, Przycinek?, widze ze zrozumiales moj
            > przekaz.
            > Sorry,jestem naprawde zajety. Pod koniec roku bede luzniejszy, wtedy
            > pogadamy.


            jesli sie jeszcze komus bedzie chcialo

            uwazam ze nie ma sensu rozmowa z kims kto nie szanuje
            podstawowych zasad
            siebie
            rozmowcow

            duuuze rozczarowanie
    • bush_w_wodzie wrzesien 16.09.08, 22:58

      zupelnie niezly byl ten katastroficzny watek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka