bieda_inwestor
27.11.08, 01:53
Obecny kryzys sprawil ze wiele osob na tym forum w tym ja zaczelo
zastanawiac sie nad sensem najbardziej podstawowych pojec z
makroekonomii. Dzis naszlo mnie na rozwazanie znaczenia sily
nabywczej (Purchase Power Parity) w porownaniach PKB roznych krajow.
Przez dlugi czas przyjmowalem istnienie tych roznic jako cos
naturalnego, ale dzis zdalem sobie sprawe, ze ta roznica tak na
prawde jest powazna dewiacja i ma fundamentalne znaczenie dla
dlugotrwalego kursu walutowego. Jesli kilogram jablek w USA kosztuje
1 USD i ten sam kilogram jablek kosztuje w Polsce 2 PLN, to znaczy
przeciez, ze rzeczywisty kurs wymiany miedzy walutami powienien byc
2 PLN za jednego USD. Tak wiec jakakolwiek procentowa roznica miedzy
PKB nominalnym i tym wyrazonym w sile nabywczej wyraza tak na prawde
rozmiar niedowartosciowania lub przeszacowania jakiejs waluty w
stosunku do dolara.
Czyli ze jesli GDP (PPP) Polski wedlug IMF to 620,868 milionow USD a
GDP nominalny to tylko 422,090 milionow USD, to z prostej analizy
fundamentalnej jak byk wynika, ze potencjal wzrostu PLN w stosunku
do USD to 47,09% liczac od kursu po ktorym IMF przeliczyl polski PKB
na dolary. I roznice w stopach procentowych nie sa w tym wypadku
wytlumaczeniem, bo w USA mamy przeciez nizsze stopy niz w Polsce.
Tak wiec sie zastanawiam, czy graczy na FOREX-ie rysujacych sobie
analizy techniczne, zyjacych pogloskami co do podwyzek i obnizek
stop procentowych, zajmujacych i zamykajacych 10-minutowe pozycje,
nie czeka pewnego dnia gwaltowne urealnienie cen walut.
Bo przeciez same istnienie roznicy w GDP nominalnym i wyrazonym w
sile nabywczej to ewidentna aberracja, a zadne oderwanie rynku od
rzeczywistosci nie moze przeciez trwac wiecznie. Tak wiec jesli
rzeczywiscie swiat idzie ku standardowi zlota badz koszyka dobr, to
mozemy sie spodziewac wyrownywania cen walut do momentu gdy
nominalny i GDP nominalny i wyrazony w PPP sie zrownaja.
Gwoli scislosci musze powiedziec, ze przeprowadzilem podobna
kalkulacje dla 4 krajow ze strefy euro przy pomocy danych na:
en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(nominal)
en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)
i wyszlo mi, ze albo moja teoria niezupelnie sie sprawdza, albo IMF
kiepsko szacuje sile nabywcza, bo o ile przeszacowanie wartosci EUR
w stosunku do USD w wypadku Francji wynosi 26,72% to w przypadku
Hiszpanii juz tylko 6,54% (Niemcy i Wlochy maja przeszacowanie na
podobnym ok. 18% poziomie)