Dodaj do ulubionych

Za kilka dni info o firmach w opcjach

06.02.09, 12:46
Za kilka dni ukażą się informacje o dużych polskich firmach, które umoczyły w
opcjach.
I wtedy zacznie się jazda na złotym!
Obserwuj wątek
    • dorota_3 Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 06.02.09, 14:55
      No to powiedz, co wiesz, nie bądź taki wink
      • tsas Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 06.02.09, 20:20
        dorota_3 napisała:

        > No to powiedz, co wiesz, nie bądź taki wink



        Po ile pewna duża firma kupuje ropę?
        P.S. Oczywiście nie jest to LOT.

      • westham2 Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 11.02.09, 10:49
        warto posłuchać znanego inwestora i liberała:

        www.radiopin.pl/goscie/1314/Zbigniew_Jakubas
        • robisc Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 11.02.09, 18:38
          taa...sluchalem na zywca...biedny, nieswiadomy, pokrzywdzony inwestor, ktorego
          spolki zostaly pewrfidnie naciagniete przez 4 banki; a w ogole to jest spisek
          miedzynarodowy; przynajmniej jednak przyznal, ze uniewaznienie ustawowe umow z
          bankami jest fikcja
    • cojestdoktorku Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 06.02.09, 14:59
      tsas napisał:

      > Za kilka dni ukażą się informacje o dużych polskich firmach, które
      umoczyły w
      > opcjach.
      > I wtedy zacznie się jazda na złotym!

      albo może Ci co juz wiedzą wszystko zaczną ubierac "ulicę" w dolary
      i euro na odpowiednim poziomie smile
    • jacekplacek1971 Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 06.02.09, 19:41
      Po takich postach i wypowiedziach ekspertów pt " euro = 5 PLN w
      ciągu 2 tygodni " utwierdzm się w przekonaniu ,że dobrze zrobiłem
      sprzedając euro po 4,61 PLN zakupione między 3,55-3,60 .Niestety nie
      dotrwałem do końca secenriusza narysowanego przez kolegów na forum
      we wrześniu tego roku . Przez tą "jazdę na PLN" nie mogę doczekąć
      krachu na Tbondach i dolarze .
      BTW zauważyłem że jedno TFI w PL , które zagrało pod ten
      scenariusz "narysowany" przez przycinka i kolegów w sierpniu-
      wrześniu 2008 tj deprecjacja PLN, hossa na długu USA , załamanie
      kursów takich tuzów jak BAC,JPM,C itd . Na pewno nasłuchują forum :-
      ), bo raczej "analitycy" w PL mają 95% skuteczność w nietrafianiu
      prognoz .
      Tak czy inaczej dziękuje przycinkowi i forumowiczom.
    • szczurek.polny Infromacje za Pulsem Biznesu 06.02.09, 20:18
      Pan Doktor Nauk się wypowiedział na 14 stronach. Ale dla nas z Forum to tam
      chyba nie ma nic nowego. Przejrzałem, całości nie chciało mi się czytać. Może
      komu się przyda...

      www.pb.pl/images/files/2009/02/0ed3ae97-b292-47ab-a806-4602d0722a82.pdf
      Przynajmniej "poszkodowane" firmy mają "naukowe opracowanie" potwierdzające, że
      zostały "perfidnie oszukane".
      • cojestdoktorku Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 13:14
        > Przynajmniej "poszkodowane" firmy mają "naukowe opracowanie"
        potwierdzające, że
        > zostały "perfidnie oszukane".

        jeśli ktoś został oszukany to nie tylko te firmy
        skala zjawiska powoduje że oszukany zostałeś równiez Ty, ja, nasi
        rodzice i znajomi, każdy!
        o ile podejmujący decyzje powinni za nie płacić to dlaczego płacić
        mamy równiez my?
        niech waldek coś tam kombinuje
        niech znacjonalizuje firmy tak jak amerykanie chcą nacjonalizowac
        upadające banki smile
      • dorota_3 Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 14:45
        Przejrzałam to opracowanie tak z ciekawości. Pan doktor odrobił
        zadanie domowe, ale nie wynika z niego wprowadzenie kogokolwiek w
        błąd.
        Posługuje się facet stworzonym przez siebie określeniem "wirus
        AZIP", zarzuca bankom, że posługiwały się metodami organizatora gier
        hazardowych. Te argumenty są śmieszne po prostu.
        Dyrektor finansowy podpisujący jakąkolwiek umowę ma obowiązek ją
        dokładnie przeczytać i nie może zasłaniać się, że jej nie zrozumiał.
        Nie mamy tu do czynienia z relacją : podmiot zawodowo zajmujący się
        finansami (bank) i klient. To są dwa podmioty profesjonalne -
        przynajmniej dyrektor finansowy powinien byc profesjonalistą. Jeżeli
        nie jest, to nie wina banku.
        W przypadku natomiast, kiedy jedna firma zawierała takie kontrakty z
        kilkoma bankami, to już argument "wprowadzenia w błąd" jest żenująco
        absurdalny.

        Cieniutkie te wypociny pana doktora. Żaden sąd nie kupi takich
        bzdetów.
        Pacta sunt servanda. I tyle.
        • coondelboory Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 14:59
          Sąd może nie kupi, ale sejm może kupić. I uchwalić ustawę unieważniającą te kontrakty. Teraz pytanie - jeśli tak się stanie, to obligacji za ile miliardów nie uda się rządowi sprzedać?
          • dorota_3 Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 20:37
            NIE DA SIĘ unieważnić umów cywilnoprawnych ustawą, a w dodatku ex
            post.
            Jeżeli rząd polski włączy się do sprawy, to zostanie "rozjechany" w
            sprawie przed sądem arbitrażowym. Dojdą jeszcze odsetki do
            zapłacenia, ale może za kilka lat.Jednak nie wierzę, żeby rząd
            zdecydował sie na taką głupotę, to z góry przegrana sprawa.

            Zapewnienia Pawlaka to czysty werbalizm. Albo próba
            podjęcia "negocjacji" z tymi instytucjami finansowymi, które
            faktycznie te opcje proponowały (polskie banki były głównie
            pośrednikami podobno). Nie wiem, co chce uzyskać...

            Coondelboory - masz rację - wiarygodność władz polskich po takiej
            ustawie bardzo by spadła. To znalazłoby wyraz we wzroście
            oprocentowania tego, co ewentualnie udałoby sie sprzedać.

            Tak że Panowie, bez emocji. Ograli nas. Starzy wyjadacze ograli tych
            chciwych debili, którzy siedzą w zarządach naszych spółek. Przykre,
            ale przwdziwe. Zrobili to lege artis.
            • boorack Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 20:50
              Umowy to jedna sprawa. Manipulowanie kursem waluty w celu uzyskania korzyści
              majątkowej z zakkładu o kurs waluty to inna sprawa. W przypadku handlu akcjami
              jest to na pewno karalne. Jak jest w przypadku handlu opcjami ? Czy w ogóle jest
              możliwe pociągnięcie banków zagranicznych do odpowiedzialności ? Czy banki w
              Polsce nie zostały przypadkiem wykorzystane w charakterze shell companies na
              wypadek gdyby władza próbowała pociągnąć kogoś do odpowiedzialności ?
        • majkelos0 ING i obligacje Stoczni Szczecin ku przestrodze 07.02.09, 15:09
          zastanawiam sie dlaczego tak zaciekle bronisz tych krwiopijców -
          banków, którzy jeszcze nie tak dawno wołali o pomoc do rządu o
          dokapitalizowanie. A teraz ucichli - oskubali firmy i otwierają
          szampany. Kilka lat temu ING sprzedał obligacje stoczni
          szczecińskiej ZASP-owi za 9 mln zł. Stocznia padła. ZASP stracil
          wszystko. Ale podał sprawę do sądu oskarżając bank o nierzetelnośc.
          W pierwszej chwili prezesunio ING wręcz wysmiał te zarzuty. Do
          rozprawy nie doszło ING oddał 9 mln w ramach pozasądowej ugdoy
          opdsetek co prawda nie oddał, ale kapitał w całości. Oczywiście o
          tym fakcie (zwrotu kasy) nie było nigdzie słówka w mediach,
          natomiast o bezpodstawnych roszczeniach wobec bogu ducha winnemu
          bankowi trabiono wszędzie. Zobaczymy jak będzie tym razem....
          • robisc Re: ING i obligacje Stoczni Szczecin ku przestrod 07.02.09, 17:28
            obligacje SS sprzedawalo kilka bankow, nie tylko ING; ZASP, zrobil z tego zadyme
            medialana, a aktorzy potrafia to robic, wiec bank ustapil z przyczyn
            reputacyjnych; jak slusznie napisales do rozprawy nie doszlo, bo szanse ZASPU-u
            na odzyskanie kasy byly minimalne; o ile wiem, nikt inny jej nie odzyskal do tej
            pory
            • majkelos0 ING i obligacje Stoczni Szczecin ku przestrodze 07.02.09, 17:34
              brakuje u Ciebie logiki: jesli nie mieli szans przegrać (ING) to ja
              z całą pewnościa zdecydowałbym sie jako bank procesowac z ZASPEM a
              mając wygrany proces zwołałbym konferencje prasową i ogłosił, że
              pomimo wygrania w sądzie sprawy jednak z pobudek X i Y oddaje
              kapitał w całości. I to byłoby wielkie zwycięstwo PR-u i w dodatku
              za darmo (bo przecież 9 mln i tak zapłacili)
              • robisc Re: ING i obligacje Stoczni Szczecin ku przestrod 07.02.09, 17:43
                dlaczego inni sie zatem nie procesowali?
        • bagracz Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 15:14
          dorota_3 napisała:


          > Pacta sunt servanda. I tyle.

          Cieszy mnie taka pryncypialność.
          Jak jednak ma sie ta pryncypialność do instytucji czarnego czy złego banku jakie mają powstać w paru krajach by zdjąć odpowiedzialność z nieprofesjonalnych zachowań zarządów banków? Nie wspominam już o ogromnej kasie z kieszeni podatnika, która poszła na ratowanie tyłków bankierów, którzy podejmowali nadmierne ryzyko.
          Ja rozumiem różnice tych sytuacji ale przykłady niewywiązywania się ze zobowiązań również można bez trudu znaleźć.
          Państwo surowo karze i w blasku fleszy zakazuje oszukańczej działalności tylko wtedy gdy elity nie mają w tym interesu. Gdy elity mają za krótkie łapki by dosięgnąć oszusta też nie należy się spodziewać reakcji.
          Świat, w którym od dyrektora finansowego wymaga się więcej profesjonalizmu niż od rady nadzorczej największych banków a banki zamiast spełniać rolę krwioobiegu gospodarki de facto duszą ją i wykańczają firmy spekulacjami a stratami obarcza się podatnika nie może długo trwać.
          • majkelos0 Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 15:18
            kolego BAGRACZ nie pozostaje mi nic innego jak poprzeć stawiane prze
            kolege tezy w całości i bez żadnych uzupełnień, uchwyciłes idealnie
            sedno sprawy w kilku zdaniach
            • robisc Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 17:21
              jestem bardzo ciekawy, czy w ramach "kuracji" Pawlaka kase beda oddawac firmy,
              ktore zarobily miliony na strategiach opcyjnych, a wierzcie, ze rowniez jest ich
              niemalo, bo wsrod managerow firm jest sporo rozsadnych ludzi (ewentualnie
              wytrawnych spekulantow lub szczesciarzy, jak kto woli);

              problem jest i trzeba go rozwiazac; miejscem do tego sa ewentualnie sady, a nie
              Sejm; dla firm, ktore spekulowaly w kilku bankach (jak dotad rekordzista, o
              ktorym slyszalem, ma pozycje w 8 bankach) nie ma ratunku i litosci- spekulowaly
              swiadomie i z pelna premedytacja; firmy, ktore maja otwarte pozycje w 1, 2
              bankach moga liczyc na uklad z bankiem, ewentualnie przychylnosc sadu;

              rozwiazaniem coraz czesciej stosowanym jest rowniez upadlosc ukladowa; firma
              dziala pod nadzorem sadowego nadzorcy, a stopien redukcji dlugu okresla sad;
              • szczurek.polny Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 09.02.09, 00:07
                > rozwiazaniem coraz czesciej stosowanym jest rowniez upadlosc
                > ukladowa; firma dziala pod nadzorem sadowego nadzorcy, a stopien
                > redukcji dlugu okresla sad;

                Upadłość układowa to rozwiązanie dobre, ale tylko dla firmy, nie dla polskiego
                banku, który detalicznie te zerokosztowe produkty oferował. Sąd redukuje dług
                firmy wobec polskiego banku, ale dług tego banku wobec "Londynu" nie ulega
                zmianie. To kto zapłaci tę różnicę "do Londynu"?
                Dlatego firmy będą straszyć banki wnioskami o upadłość układową.
                Dla firmy upadłość układowa to nie jest wcale takie złe wyjście - dla polskiego
                banku nawet taka forma upadłości klienta to początek koszmaru.
      • boorack Co z tego wynika ? 07.02.09, 20:26
        W tym opracowaniu jest napisane że akcja z opcjami miała miejsce w lipcu i
        sierpniu. Czyli w stosunkowo krótkim okresie czasu sprzedawano te opcje.
        październik-listopad to mniej więcej 3 miesiące od tego okresu, styczeń-luty to
        około 6 miesięcy. I dokładnie w tych dwóch okresach złotówka słabła dużo
        szybciej niż wynikałoby to z czynników makroekonomicznych (ludki spłacające
        kredyty itd.itp. Czy to oznacza że JPM/GS/inni "poprawiają" sobie kurs PLN ? Czy
        to efekt firm wrobionych w opcje wykupujących EUR/USD w terminie płatności ? Czy
        jedno i drugie ? Czy terminy opcji są jakoś ustandardyzowane (np. 3m/6m/1y/2y) ?
        Czy na podstawie tego możemy się spodziewać że następny poważniejszy "zgon"
        złotówka zaliczy np. w sierpniu ?
        • robisc Re: Co z tego wynika ? 07.02.09, 21:00
          boorack napisał:

          > W tym opracowaniu jest napisane że akcja z opcjami miała miejsce w lipcu i
          sierpniu.

          bzdura, na te miesiace co najwyzej przypadl najwiekszy ruch; eksporterzy byli
          przerazeni stopniem i gwaltownoscia aprecjacji zlotego (dziekujemy RPP) i na
          gwalt szukali mozliwosci minimalizacji strat; poniewaz od dobrych 2 lat czesc
          firm doskonale zarabiala na zerokosztowych strategiach (o czym obecnie bardzo
          malo sie pisze), roznioslo sie po rynku, ze mozna upiec dwie pieczenie za jednym
          zamachem; taki owczy ped i klientow i bankow; podobnie jak wczesniej z TFI -
          psychologicznie analogiczna sytuacja;

          jest mnostwo wariacji strategii i trudno przewidziec kiedy nastapi szczyt
          zapadalnosci; transakcje te byly zawierane praktycznie w kazdym banku
          komercyjnym obslugujacycm korporacje; obecnie transakcje w znacznym stopniu sa
          rolowane, wiec beda rozliczac sie jeszcze przez wiele miesiecy; jest to dobra
          strategia dla firm posiadajacych wplywy walutowe poniewaz pozwala im dostosowac
          zapadalnosc do flowow i w rezultacie straty sa niwelowane;

          w beznadziejnej sytuacji sa ci, gdzie lewar przekraczal znaczaco wielkosc
          wplywow walutowych oraz firmy bez wplywow walutowych, ktore zawarly
          krotkoterminowe cirs-y; na nich mozna postawic +;

          i jeszcze jedno - wszyscy skupiaja sie na opcjach i pluja na instrumenty
          pochodne tymczasem prawdziwy dramat przezyli ostatnio importerzy; wiekszosc z
          nich rowniez uwierzyla w dalsza aprecjacje PLN i nie zabezpieczala sie w ogole;
          w rezultacie zanotowali milionowe straty na roznicach kursowych i wycenie zapasow;

          wniosek: nie zabezpieczanie pozycji walutowych jest taka sama spekulacja jak ich
          nadmierne lewarowanie;

          a tak zupelnie na koniec - problem z opcjami nie dotyczy wylacznie Polski;
          bradzo podoba sytuacja jest w Korei Pld, ktorej waluta mocno zdewaluowala sie do
          USD, co jakby obala mit spiskowej teorii dziejow;
          • boorack Re: Co z tego wynika ? 08.02.09, 10:47
            > jest mnostwo wariacji strategii i trudno przewidziec kiedy nastapi
            > szczyt zapadalnosci; transakcje te byly zawierane praktycznie w kazdym
            > banku komercyjnym obslugujacycm korporacje; obecnie transakcje w
            > znacznym stopniu sa rolowane, wiec beda rozliczac sie jeszcze przez
            > wiele miesiecy; jest to dobra strategia dla firm posiadajacych wplywy
            > walutowe poniewaz pozwala im dostosowac zapadalnosc do flowow i w
            > rezultacie straty sa niwelowane;

            > w beznadziejnej sytuacji sa ci, gdzie lewar przekraczal znaczaco
            > wielkosc wplywow walutowych oraz firmy bez wplywow walutowych, ktore
            > zawarly krotkoterminowe cirs-y; na nich mozna postawic +;

            Podpierałem się tym opracowaniem a to co napisałeś zmienia zasadniczo sprawę.
            Czyli wynika z tego że dostało się tym którzy nadmiernie spekulowali na tych
            opcjach i częściowo tym którym wpływy nagle spadły z powodu spadku popytu (choć
            mogli pewnie kupować kolejne opcje w miarę podpisywania umów sprzedaży swoich
            produktów). To się nazywa użytkowanie narzędzia niezgodnie z przeznaczeniem -
            wiertarka służy do wiercenia otworów a nie do wbijania gwoździ.

            Jeżeli tak rzeczywiście jest to Waldek ewidentnie szkodzi swoimi wypowiedziami.
            Nie pierwszy i nie ostatni raz.

      • tsas Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 21:10
        szczurek.polny napisał:

        > Pan Doktor Nauk się wypowiedział na 14 stronach. Ale dla nas z Forum to tam
        > chyba nie ma nic nowego. Przejrzałem, całości nie chciało mi się czytać. Może
        > komu się przyda...
        >
        > www.pb.pl/images/files/2009/02/0ed3ae97-b292-47ab-a806-4602d0722a82.pdf
        > Przynajmniej "poszkodowane" firmy mają "naukowe opracowanie" potwierdzające, że
        > zostały "perfidnie oszukane".



        Najlepsze zdanie z "opracowania":
        "Na podstawie opisu wyników badań w części wskazującej na anatomię
        wirusa AZIP [asymetryczny złożony instrument pochodny - przypis tsas] można
        domniemywać, że owe kilka banków w Polsce oferowało wirusa AZIP z chęci
        osiągnięcia li tylko zysków".


        • robisc Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 07.02.09, 21:16
          > Najlepsze zdanie z "opracowania":
          > "Na podstawie opisu wyników badań w części wskazującej na anatomię
          > wirusa AZIP [asymetryczny złożony instrument pochodny - przypis tsas] można
          > domniemywać, że owe kilka banków w Polsce oferowało wirusa AZIP z chęci
          > osiągnięcia li tylko zysków".

          no po tym zupelnie mnie zniecheciles do lektury wypocin pana doktora smile;
          Jakubasa chyba stac bylo na zasponosorwanie kogos wybitniejszego
          • tsas Który bank z Londynu zlecał opcje? 07.02.09, 21:26
            Który bank z Londynu zlecał opcje?
            Według autora opracowania, strona 9:

            "Dyrektor [finansowy badanej przez autora firmy - przypis tsas] ten stwierdził,
            że w trakcie próby negocjacji z pracownikiem banku na temat ewentualnego
            odstąpienia na zasadzie porozumienia stron od zawartych transakcji opcji
            walutowych uzyskał odpowiedź, że nie jest to możliwe, gdyż jego bank
            proponował owe asymetryczne złożone instrumenty pochodne swoim klientom-
            eksporterom w Polsce na zlecenie jednego z dużych banków, z siedzibą w
            Londynie. Nazwa tego banku została wymieniona przez tego pracownika i
            powtórzona w wywiadzie bezpośrednim przez dyrektora finansowego. Ze względu
            na konieczność zachowania tajemnicy również i ta nazwa nie zostanie ujawniona".

            • robisc Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 07.02.09, 22:06
              a jakie to ma znaczenie czy z Londynu czy z Honkongu? ten doktor, to jakis
              kretyn; czy on w ogole wie o czym pisze?
              • tsas Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 07.02.09, 22:11
                Powiedz to Andrzejewskiemu w twarz, a nie tu na forum, OK?


                Nie ma znaczenia, czy był to bank z Londynu czy Hongkong,
                ale KTÓRY, czyli pytam o jego nazwę.
                • robisc Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 07.02.09, 22:28
                  zaptaj sie Andrzejewskiego, jezeli to dla Ciebie takie istotne, bo dla sprawy
                  nie ma zadnego znaczenia; najwiecej mowi sie o JP Morgan, ale rownie dobrze moze
                  to byc jakikokwiek inny bank;
                  dla autora musialo byc chyba wielkim zaskoczeniem, ze transakcje domykane byly w
                  bankach zagranicznych, co tylko go pograza;
                  • wrax2009 Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 20:14
                    dokładnie. Poza tym co to znaczy zlecał, polski bank ma, albo własną książkę
                    opcyjną, która zarządza, albo robi opcje back-to-back,. czyli de facto nie ma
                    otwartej pozycji z tego tytułu i żyje z marży. Wiadomo, że polskie banki chciały
                    zarabiać a na opcjach się dało. Wiadomo też, że kupujący zabezpieczenie
                    dziadowali i chcieli mieć je za darmo. Mogli zrobić zwykłego forwarda, który też
                    ich by nic nie kosztował, a de facto robili (pewnie przez swoją nikłą wiedzę)
                    forwarda + sprzedawali opcje call. Niestety nikt, ani z bankuunku, ani z firm
                    nie przewidział jak się to może skończyć. Argumenty tego Andrzejewskiego, który
                    notabene specjalizuje się w rachunkowości a nie finansach są... no delikatnie
                    powiedziawszy z dupy wzięte. Jak bank ma własną książkę, to musi siłą rzeczy coś
                    z nia zrobić, bo instytucje finansowe mają określone limity ryzyka i muszą
                    chociażby zamknąć vegę, żeby nie wysłać sobie przy małym ruchu portfela w
                    kierunku nieboskłonu. Zatem jak bank jest otwarty z klientami to musi się
                    domknąć na rynku => musi zmniejszyć ekspozycję zatem musi sprzedać podobne
                    opcje. Tymczasem sytuacja opisywana przez domorosłych kretynów finansowych
                    wygląda tak. Drugą stroną umów opcyjnych, na których tracą u nas krocie firmy
                    jest Londyn. Londyn ma taką pozycję i zero hedgu, zatem kręci kurs w górę i ma
                    czysty zysk. Oczywiście wymogi z tytułu ryzyka rynkowego i kredytowego (nasze
                    banki przecież też mogą upaść) nie mają wpływu na ich współczynnik
                    wypłacalności... puk puk panie Andrzejewski na smyczy tego ignoranta Pawlaka i
                    tego drugiego ignoranta ratującego własne firmy smile
                    pozdro
                    • bagracz Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 20:33
                      wrax2009 napisał:

                      > Niestety nikt, ani z bankuunku, ani z firm
                      > nie przewidział jak się to może skończyć. Argumenty tego

                      No to ja czegoś nie rozumiem. Można zwalać winę na dyrektorów finansowych firm, bo mała wiedza itp. Czy to samo dotyczy sprzedających te opcje polskich banków? Kto jak kto ale bankowi profesjonaliści przecież, powinni wiedzieć co się święci choćby po ilości rozprowadzanych produktów. Jeśli nawet na tym forum teraz wszycy piszą o głupocie, braku wiedzy itp. to czy to samo dotyczy tych banków?
                      • wrax2009 Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 20:41
                        bagracz napisał:

                        > wrax2009 napisał:
                        >
                        > > Niestety nikt, ani z bankuunku, ani z firm
                        > > nie przewidział jak się to może skończyć. Argumenty tego
                        >
                        > No to ja czegoś nie rozumiem. Można zwalać winę na dyrektorów finansowych firm,
                        > bo mała wiedza itp. Czy to samo dotyczy sprzedających te opcje polskich banków
                        szczerze imho nie zdawali sobie sprawy, ani jedni ani drudzy, wbrew pozorom dla
                        polskich banków to też poważny kłopot, bo jak im zniknie część portfela na
                        skutek upadku klientów, to może być mocno nieciekawieuncertain
                        > ? Kto jak kto ale bankowi profesjonaliści przecież, powinni wiedzieć co się świ
                        > ęci choćby po ilości rozprowadzanych produktów. Jeśli nawet na tym forum teraz
                        > wszycy piszą o głupocie, braku wiedzy itp. to czy to samo dotyczy tych banków?
                        moim zdaniem niestety to dotyczy też banków, pazerności i koniecznych do
                        wyrobienia targetów, a analityków post factum zawsze jest mrowiesmile
                        • robisc Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 21:07
                          ten sam syndrom "greed is good", co wszedzie na swiecie, tylko narzedzie
                          oryginalne; chociaz nie mowmy hop, bo przy takim kursie CHF jak obecnie mozemy
                          miec rowniez calkiem "normalne" wlasnego chowu subprimy
                        • bagracz Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 21:08

                          Przepraszam, że tak drążę ale jeśli, jak piszesz, ten bank w Londynie miał tylko jedną stronę i dlatego może teraz grać na osłabienie złotówki, to chyba musial doskonale wiedzieć co się stanie bo inaczej, przy drobnym ruchu wysłał by się w kosmos. Jeśli zaś wiedział to miał przewagę informacyjną czyli celowo naraził klientów na straty. Jeśli nie wiedział to działał w sposób samobójczy co w przypadku banku nie powinno mieć miejsca.
                          Czyli zostaje celowe nakłonienie klienta do niekorzytnej dla niego umowy.
                          W czym się mylę?
                          • robisc Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 21:15
                            bagracz napisał:

                            (..) W czym się mylę?

                            przeczytaj najpierw gdzies co to jest opcja i dla kogo jest zobowiazaniem, a dla
                            kogo prawem do realizacji
                          • wrax2009 Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 21:15
                            myślę, a mogę się mylić, bo nie wiem jak wygląda portfel w Londku, że oni też
                            mają zamknięty portfel, przynajmniej w takim stopniu, że się mieszczą w swoich
                            limitach. No chyba, że założymy, że są aż tak perfidni jak się teraz lanusuje,
                            ale osobiście nie sądzę. Nie bez przyczyny na całym świecie stara się utrzymać
                            system bankowy w jako takiej formie, bo bardzo łatwo wywołać efekt domina,
                            trudny do przewidzenia w skutkach. Wystarczy popatrzeć jakie zamieszanie wywołał
                            upadek Lehmana, a wydaje mi się, że to mógł być taki balon próbny, myślę, że
                            przed drugim takim upadkiem będą się regulatorzy i rządy bronić rękami i nogami.
                            Reasumując moje chaotyczne wywody, jak opcje polskich firm się wyceniają na 5mld
                            zł, to jak to zniknie, to polskie banki będą musiały zaabsorbować taką stratę,
                            jak tego nie udźwigną, to i te 5mld zniknie z wyceny banków w Londynie, bo nie
                            będzie miał im kto tego zapłacić smile
                  • bieda_inwestor Zastanawiam sie czy podejrzenia w stosunku do JPM 09.02.09, 02:30
                    Bazuja na tym o czym mowilismy w pazdzierniku:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86496004&v=2&s=0

                    Czy tez isnieja jakies dodatkowe informacje...
            • gandi103 Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 07.02.09, 22:35
              Co to znaczy zlecał opcje?
              Zlecać to można wykopanie rowu. Opcje się wystawia lub kupuje.
              • tsas Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 07.02.09, 22:44
                gandi103 napisał:

                > Co to znaczy zlecał opcje?
                > Zlecać to można wykopanie rowu. Opcje się wystawia lub kupuje.


                Skrót myślowy.
                "Bank z Londynu" bezpośrednio nie wystawiał,
                ani nie kupował opcji.

                • gandi103 Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 07.02.09, 23:36
                  Kiedy własnie wystawiał - opcje put i kupował - opcje call wystawiane przez polskie firmy.
                  • robisc Re: Który bank z Londynu zlecał opcje? 08.02.09, 09:04
                    niestety popularnosc forum niesie za soba spadek jakosci; widocznie taka cene
                    trzeba poniesc;

                    ---
                    • boorack To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 11:14
                      > niestety popularnosc forum niesie za soba spadek jakosci;
                      > widocznie taka cene trzeba poniesc;

                      Zamiast jakości pieniądza mamy jakość komentarzy.

                      Ze wstydem stwierdzam że również przyczyniłem się do tego "inflacyjnego"
                      procesu. sad Obiecuję nie generować więcej śmieciowych komentarzy (niniejszy
                      będzie ostatni). Może czasem zadam jakieś pytanie lub poproszę o źródło wiedzy.

                      PS. Żeby nikt nie myślał że obrażam się - nic z tych rzeczy. Zacząłem czytać to
                      forum w poszukiwaniu wiedzy i właśnie złapałem się na generowaniu nadmiaru
                      spamu, na dodatek naszpikowanego teorią spisku wink
                      • bagracz Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 11:37

                        Dbanie o jakość wypowiedzi na tym forum jest ze wszechmiar pożądane. Brak wiedzy natomiast czy pomyłki nie są niczym wstydliwym jeśli tylko delikwent nie upiera się przy tym, potrafi się przyznać do błędu itp.
                        Zauważyłem ciekawą rzecz w tej materii. Niektórzy starzy forumowi wyjadacze traktują świeżą krew czasami dość obcesowo z wyżyn swojego doświadczenia. Pewnie w wielu przypadkach mają rację ale z ciekawości zajrzałem do starych wpisów i wcale tak jednoznacznie z nich nie wynikało, że zawsze wiedzieli co się będzie działo. Natomiast jakość tego co było tu pisane, faktycznie była nieporównywalnie wyższa niż na portalach mainstreamowych mediów. Nie dajmy się więc zwariować. Świeża krew, jeśli tylko nie bedą to onetowi "debile", może sporo wnieść na to szanowne forum.
                        • majkelos0 Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 17:12
                          "z ciekawości zajrzałem do starych wpisów i wc
                          ale tak jednoznacznie z nich nie wynikało, że zawsze wiedzieli co
                          się będzie działo"

                          powiem więcej, niektórzy starzy wyjadacze wyszukują takie
                          statystyyki głosząc przy tym tak katastroficzne wizje, że z duzym
                          prawdopodobieństwem mozna założyć, że znowu się pomylą
                      • damkon Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 17:50

                        Mysle, ze zle zrozumiales slowa Roberta, zapewne nie mial on na
                        mysli, zeby ktokolwiek przestal tutaj pisac, tylko to, zeby
                        niektorzy przykladali wieksza wage do poziomu swoich komentarzy.
                        • groovey Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 18:20
                          Panowie,
                          po co swary ... - chcialoby sie rzec

                          Jestem stety lub niestety jedna z osob, ktore jakos maczaly palce w rozwoju
                          produktow finansowych u nas w kraju, w tym rowniez w ich dystrybucji - wprawdzie
                          retail, ale do rzeczy:
                          Jest sposob zeby Pawlak przycial ladnie i elegancko nosa JPM, zas JPM nie jest
                          bez winy konstruujac model opcji strukturalnej, za ktora zgodnie z wzorem wyceny
                          Blacka-Scholesa powinienien byl zaplacic eksporterowi (ta struktura faktycznie
                          jest asymetryczna) - a moze zaplacil naszym bankom?
                          Hehe - i tu bylaby juz perfidia.

                          Powiem tak - przewaga strony producenta struktur polega na tym, ze nad ta
                          produkcja siedzi sztab fachowcow od calek, a ja w wiekszosci polskich firm na
                          pozycji finansowego w Polsce widze albo ksiegowe albo controling
                          VATowo-plynnosciowy.
                          Osobiscie zas ubolewam nad tym, ze sprzedaz jednostek uczestnictwa, lokat
                          strukturalnych czy certyfikatow odbywala sie za moim udzialem w naszym kraju bez
                          wyraznego przedstawienia ryzyka - takiej prezentacji ile mozna stracic.

                          Jest sposob, zeby wyciac te kontrakty i faktycznie ustawowo mozna to zrobic, ale
                          nie wiem czy nasi na to wpadna.
                          • bagracz Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 20:16
                            Zgłoś się do jakiejś poszkodowanej firmy z pomysłem. Jak się uda to Cię ozłocą. W kompetencje ekipy od cudów gospodarczych nie wierzył bym za grosz.
                          • wrax2009 Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 20:30
                            > Jestem stety lub niestety jedna z osob, ktore jakos maczaly palce w rozwoju
                            > produktow finansowych u nas w kraju, w tym rowniez w ich dystrybucji - wprawdzi
                            > e
                            > retail, ale do rzeczy:
                            > Jest sposob zeby Pawlak przycial ladnie i elegancko nosa JPM, zas JPM nie jest
                            > bez winy konstruujac model opcji strukturalnej, za ktora zgodnie z wzorem wycen
                            > y
                            > Blacka-Scholesa powinienien byl zaplacic eksporterowi (ta struktura faktycznie
                            > jest asymetryczna) - a moze zaplacil naszym bankom?
                            > Hehe - i tu bylaby juz perfidia.
                            a marża to co? Twoim zdaniem to co się wycenia w systemie fo w banku, to to co
                            dostaje klient? ;->
                            >
                            > Powiem tak - przewaga strony producenta struktur polega na tym, ze nad ta
                            > produkcja siedzi sztab fachowcow od calek, a ja w wiekszosci polskich firm na
                            > pozycji finansowego w Polsce widze albo ksiegowe albo controling
                            > VATowo-plynnosciowy.
                            stary, jakich całek. BS to 1976 rok, a w ogóle to nie BS, ale raczej
                            Garman-Kohlhagen, a jak firmy nie mają nikogo, kto im to umie chociaż mniej
                            więcej wycenić, to niech się trzymają z daleka wink
                            > Osobiscie zas ubolewam nad tym, ze sprzedaz jednostek uczestnictwa, lokat
                            > strukturalnych czy certyfikatow odbywala sie za moim udzialem w naszym kraju be
                            czyliś sales?
                            > z
                            > wyraznego przedstawienia ryzyka - takiej prezentacji ile mozna stracic.
                            >
                            nieładnie wink
                            > Jest sposob, zeby wyciac te kontrakty i faktycznie ustawowo mozna to zrobic, al
                            > e
                            > nie wiem czy nasi na to wpadna.
                            no jak już wpadłeś na to gówno co je sprzedawaliście firmom, to już lepiej nie
                            doradzaj wink
                          • dorota_3 Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 20:50
                            "Jest sposob, zeby wyciac te kontrakty i faktycznie ustawowo mozna
                            to zrobic, ale nie wiem czy nasi na to wpadna." - umieram z
                            ciekawości, mów wink
                            • wrax2009 Re: To takie forumowe Prawo Kopernika. 08.02.09, 21:17
                              bombę atomową trzy razy poproszę wink
                        • boorack Jak działają opcje i jak powinno się ich używać ? 08.02.09, 18:46
                          Bez nerw. Chodziło mi właśnie o to żeby nie pisać jak się nie wie i nie pisać o
                          Czarnych Wołgach. Czyli generalnie pilnować jakości postów.

                          Chciałbym zrozumieć temat opcji i mam pytanie: jest gdzieś w necie opis jak
                          dokładnie działają opcje walutowe i CIRS, jakie są ich warianty i jak się ich
                          poprawnie używa ? Jeżeli ktoś ma linka to czy mogę poprosić ?

                          • wrax2009 Re: Jak działają opcje i jak powinno się ich używ 08.02.09, 20:31
                            Na angielskiej wikipedii sobie poczytaj smile
                            • robisc Re: Jak działają opcje i jak powinno się ich używ 08.02.09, 20:59
                              opisy sa dostepne na stronach bankow, bo sa to standardowe produkty sprzedawane
                              od lat, a nie zaden wymysl szatana z sierpnia zeszlego roku; kiedys wolo podawal
                              link do strony BZ WBK z dokladnym wyjasnieneim strategii opcyjnych, mozna sobie
                              poszukac
      • wrax2009 Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 08.02.09, 20:20
        szczurek.polny napisał:

        > Pan Doktor Nauk się wypowiedział na 14 stronach. Ale dla nas z Forum to tam
        > chyba nie ma nic nowego.
        jak to nie ma nic nowego ;-> a pojęcie wirusa azip? wink
        • wolo Re: Infromacje za Pulsem Biznesu 10.02.09, 23:05
          Dla mnie odkryciem jest to, że nie wolno ciąć wydatków na
          szkolnictwo wyższe. Jeżeli ktoś taki jak autor tego opracowania ma
          tytuł doktora nauk ekonomicznych to ze szkolnictwem jest u nas
          katastrofa.
    • pifpaf123 Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 10.02.09, 23:15
      za tvn cnbc. kopalnie mogą stracić na opcjach ok. 600mln zł w tym
      roku. sama jastrzębska spółka węglowa na opcjach miała w zeszłym
      roku stratę 5mln, a na tę chwilę może mieć 100mln zł.

      a w dzisiajszej rzepie na 1 zielonej stronie obok artykułu "rząd
      zajmie się dzisiaj ustawą o opcjach walutowych" płatne ogłoszenie o
      treści:
      "czy sprzedaż przez dowolny bank polski na rynku międzybankowym
      jednorazowo np. 500 000 EUR po kursie 3.00 spowoduje zaistnienie
      sytuacji, iż nastąpi przebicie tzw. bariery amerykańskiej powyżej
      kursu 3,00?". i nic więcej treści
    • bieda_inwestor Sprzedaz EUR po 3 PLN rozwiazaniem? 11.02.09, 03:06
      Za gazeta wyborcza:
      tinyurl.com/aehq2f
      >>>Czy sprzedaż 500 tys. euro na rynku międzybankowym po kursie 3 zł
      za euro spowoduje przebicie tzw. bariery amerykańskiej?". Chodzi o
      wykorzystanie bariery, która miała pierwotnie chronić banki przed
      nadmiernymi stratami opcyjnymi na wypadek, gdyby złoty zbytnio się
      umocnił. Jeśli polska waluta byłaby tak silna, że za jedno euro
      płacilibyśmy po 3 zł, to opcje automatycznie miały wygasnąć.<<<

      i odpowiedz bankowcow:

      >>>Bankowcy uważają, że sprzedaż euro po zaniżonym kursie niczego
      jednak nie zmieni. - Transakcje muszą być przeprowadzone po cenach
      rynkowych, czyli blisko 4,5 zł. Inaczej zostaną zakwalifikowane jako
      pomyłka - mówi nasz rozmówca z ING Banku Śląskiego.<<<

      Ktos moze mi powiedziec czy ten pomysl ma szanse przeprowadzenia?
      • coondelboory Re: Sprzedaz EUR po 3 PLN rozwiazaniem? 11.02.09, 12:46
        Jasne, że ten pomysł ma szansę na realizację, ale raczej nie ma szansy powodzenia. Problem w tym, że to byłaby interwencja obliczona na zbicie euro o 33%, na taką interwencję nie wystarczy pół miliona euro. "Bank z Londynu" na pewno ucieszyłby się, gdyby miał okazję tanio kupić polskie rezerwy walutowe, tak ochoczo rzucane dla ratowania Jakubasa i paru innych spekulantów.
        • bieda_inwestor Re: Sprzedaz EUR po 3 PLN rozwiazaniem? 11.02.09, 13:28
          Mogloby byc wiecej niz 0,5 miliona EUR. Jesli polskie firmy faktycznie wtopily
          na 15 miliardow PLN to jakiekolwiek nie przekraczajace tej sumy starty ze
          sprzedazy EUR po obnizonej cenie z punktu widzenia panstwa i polskich firm
          byloby czystym zyskiem. W dodatku bycmoze wszystkie operacje moznaby
          przeprowadzic miedzy bankami z przewaga panstwowego kapitalu.

          Pytanie tylko:
          1) jak duzo potrzeba do jednodniowego zmanipulowania fixingu
          2) czy da sie to przeprowadzic i nie grozi podaniem do sadu panstwa polskiego
          3) czy przeprowadzenie tego rozwiazuje caly kontrakt, a nie tylko te czesc ktora
          uderza w banki
          • gandi103 nakłanianie do popełnienia przestępstwa 11.02.09, 21:54
            To ogłoszenie w Rzepie mozna traktować jako nakłanianie do popełnienia przestępstwa zgodnie z ustawą manipulacje podlegają karze. Oto art odpowiedniej ustawy:
            Art. 39.
            1. Zakazana jest manipulacja instrumentem finansowym, zwana dalej „manipulacją”.
            2. Manipulację stanowi:
            1) składanie zleceń lub zawieranie transakcji wprowadzających lub mogących
            wprowadzić w błąd co do rzeczywistego popytu, podaży lub ceny instrumentu...
            2) składanie zleceń lub zawieranie transakcji powodujących nienaturalne lub
            sztuczne ustalenie się ceny jednego lub kilku instrumentów finansowych...
            3) składanie zleceń lub zawieranie transakcji, z zamiarem wywołania innych
            skutków prawnych niż te, dla osiągnięcia których faktycznie jest dokonywana
            dana czynność prawna - !!!!
            Art. 183.
            1. Kto dokonuje manipulacji, o której mowa w art. 39 ust. 2 pkt 1-3, pkt 4 lit. a lub
            pkt 5-7, podlega grzywnie do 5 000 000 zł albo karze pozbawienia wolności od
            3 miesięcy do lat 5, albo obu tym karom łącznie.
            2. Kto wchodzi w porozumienie z inną osobą mające na celu manipulację, o której
            mowa w art. 39 ust. 2 pkt 1-3, pkt 4 lit. a lub pkt 5-7, podlega grzywnie do 2 000
            000 zł.
      • wrax2009 Re: Sprzedaz EUR po 3 PLN rozwiazaniem? 11.02.09, 21:07
        kolejny bełkot, jeśli już te bariery miały chronić banki przed nadmiernymi
        stratami, to były nałożone na _puty_, bo to one były wystawione przez banki!
        Tymczasem firmy tracą na opcjach typu _call_, a te bariery nie mają, bo i po
        co... przy niskich poziomach są one co najwyżej niewiele warte. Tymczasem, żeby
        rozliczyć opcje typu call poza pieniądzem konieczne byłoby utrzymywanie takiego
        fixingu przez najbliższe 3 lata, zatem pomysł zostanie dalej li tylko pobożnym
        życzeniem przedsiębiorców smile w sumie sama wypłata z tytułu opcji nie jest taka
        skomplikowana, ale jak widać nie dla każdego smile
    • stoje_i_patrze Na wiosne główne ruchy walut na crossach z pln 12.02.09, 19:24
      gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,96284,6263152,Rynek_zaczal_sie_bac.html
      Jak duże więc będą straty związane z opcjami walutowymi?

      Bardzo poważne. Przy kursie 4,80-5,00 zł za euro rozliczanie opcji może być
      zabójcze dla firm. Do tego znacząca ich część będzie rozliczana w ciągu
      najbliższych miesiącach. Spora część umów związanych z opcjami była bowiem
      podpisywana na rok wiosną, latem ubiegłego roku. W wielu sytuacjach banki mogą
      nie być skłonne restrukturyzować opcji i to dla wielu firm będzie oznaczało
      bankructwo lub upadłość. Obawiam się czarnego scenariusza, w którym opcje
      zabijają część całkiem dobrze niedawno działających przedsiębiorstw, a ci którzy
      grają na osłabienie polskiego złotego zyskują argument - patrzcie, polska
      gospodarka faktycznie nie jest w tak dobrym stanie, jak to jeszcze niedawno sądzono.
      • robisc Re: Na wiosne główne ruchy walut na crossach z pl 12.02.09, 19:31
        nikt raczej nie bedzie czekal na najgorsze; ugody z bankami nabieraja tempa;
        wbrew temu co sie pisze to nie problem kilku bankow, ale w roznej skali co
        najmniej kilkunastu; natomiast upadlosc ukladowa wcale nie jest zlym
        rozwiazaniem dla firm; co prawda banki umocza, ale sa w stanie zasymilowac czesc
        strat
      • westham2 Re: Na wiosne główne ruchy walut na crossach z pl 13.02.09, 08:38
        a gdzie ten mądrala był rok temu. wyjątkowo biegły mistrz zmiany
        zdania.
      • jacekplacek1971 Re: Na wiosne główne ruchy walut na crossach z pl 13.02.09, 09:07
        Zgadzam się z postawioną tezą, że problem występuje , natomiast nie
        zgadzam się z oceną skalo . Wydaje się ,że na znanym mi portfelu
        dotyczy to 3 firm na 350 i chyba uda im się przetrwać . Jakubas i
        inni sponsorzy kompneli Waldka P w d.. , żeby się ruszył i
        postraszył , ale sam Jakubas jednoczesbnie się "pokukładał".
        Niewątpliwe kilku debili po SGH i kilka pań
        księgowych "kupiło" "strategię bezkosztową" nie zastanawiając się
        kto stoi po drugiej stronie , bo "FAKT" napisał że PLN musi sie
        umacniać . Prezes Jastrzęnskiej spółki weglowęj , który wtopił
        paredzisiąt milionów oświadzczył, że się nie spodziewał ,że nie
        rozumiał itp ,ale w tym przypadku najwyżej CIT-u nie będzie a rząd i
        tak dokapitalizuje , bo nie może sobie pozwolić na kilofy na ulicy .
        Jest słabo ,ale nie tragicznie
        • smutek20 Re: ktore firmy maja opcje walutowe? 13.02.09, 10:25
          Czy wiadomo już , które przedsiębiorstwa posiadają opcje walutowe??
          Czy mogą to być firmy z Wigu 20??
    • stoje_i_patrze Jakubas 13.02.09, 11:18
      ugrał co chciał. troche straszenia sadami itd poparcie strazaka pawlaka
      pomachanie szabelka i prosze.

      www.rp.pl/artykul/5,262731_Jakubas_zawiera_ugode__mniej_straci_na_opcjach.html
    • dorota_3 Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 13.02.09, 13:59
      Są już (nieoficjalnie) szczegóły trzech projektów ustaw, a więc tak
      Waldi kombinuje :

      www.parkiet.com/artykul/7,781258_Co_zawiera_spe_cu_sta_wa_Paw_la_ka_w_sprawie_opcji.html

      Clou : "Projekty przewidujące możliwość odstąpienia od umowy mówią o
      wstrzymaniu wykonania umów asymetrycznych z dniem wejścia przepisów
      w życie. Stanowią też, że w stosunku do przedsiębiorcy, który
      podejmie czynności przewidziane w ustawie (zgłosi gotowość do
      negocjacji czy odstąpi od umowy), nie będzie można ogłosić
      upadłości, a trwające postępowanie upadłościowe zostanie zawieszone.
      Zarząd takiej firmy nie będzie też zmuszony składać wniosku o
      upadłość."
      • robisc prxelom w sprawie 13.02.09, 19:04
        Tusk dzis pokazal gdzie ma projekty Pawlaka; marioneta jest od naciskania
        przyciskow podczas glosowania;

        Jakubas zas pokazal przyklad "buntownikom, ze nie ma innej drogi jak zawrzec
        ugode z bankami; mozna jeszcze isc do sadu, ale jezeli spekulowalo sie w kilku
        bankach (spolki Jakubasa w 4), to szkoda zachodu;

        to przelom moim zdaniem; wraz z coraz wieksza determinacja bankow do zamykania
        pozycji tak szybko, jak tylko mozna, negocjacje ugod nabiora tempa; banki i
        firmy poniosa w sumie miliardowe straty, ale ich ciezar rozlozy sie na kilkaset
        firm, moze nieco ponad 1000 (10 tys. to fikcja) i kilkanascie najwiekszych
        bankow, wiec system bankowy to udzwignie; Citek, ktory jest moim zdaniem w
        pierwszej piatce zamieszanych szacuje swoj udzial ponizej 10%, wiec
        ropzproszenie jest spore;
        • robisc a tu wywiad z preziem Citka 13.02.09, 19:08
          www.radiopin.pl/goscie/1316/Slawomir_Sikora
    • robisc problemy z wycena 15.02.09, 12:10
      audytorzy beda mieli co robic w tym roku

      www.parkiet.com/artykul/7,781828.html
      • dorota_3 Tabela: firmy giełdowe a opcje i kontrakty... 15.02.09, 12:25
        W papierowym wydaniu Parkietu ten artykuł zawiera tabelkę - które
        firmy z jakimi bankami jakie transakcje zawierały, niestety nie
        widzę tego w linku. Info dla osób zainteresowanych konkretnymi
        spółkami.
        • wrax2009 Re: Tabela: firmy giełdowe a opcje i kontrakty... 15.02.09, 14:05
          dorota_3 napisała:

          > W papierowym wydaniu Parkietu ten artykuł zawiera tabelkę - które
          > firmy z jakimi bankami jakie transakcje zawierały, niestety nie
          > widzę tego w linku. Info dla osób zainteresowanych konkretnymi
          > spółkami.
          w którym numerze Parkietu?
          • dorota_3 Re: Tabela: firmy giełdowe a opcje i kontrakty... 15.02.09, 20:04
            ostatnim, tzn 14-15.02.2009
            tabela jest b. małym drukiem, zobaczę, czy da się zeskanować
      • wrax2009 Re: problemy z wycena 15.02.09, 14:04
        pytanie tylko, czy większość audytorów jest przygotowana wystarczająco
        merytorycznie do wycenie niektórych instrumentów finansowych i nie mówię to o
        E&Y, czy Deloitte wink
        • wolo Re: problemy z wycena 15.02.09, 22:01
          Problem jak rozumiem będzie dotyczył nie tyle instrumentów tylko
          raczej ryzyka kredytowego. Mam na myśli np taką sytuację, w której
          np KGHM i Krzak Sp. z o.o. mają taką samą ekspozycję (podobne
          strategie i nominały terminy itd) Wiadomo jakie jest roszczenie
          banku do obydwu podmiotów (wycena opcji) ale jak wycenić ryzyko ich
          niezapłacenia (tu jest problem).
    • robisc Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 17.02.09, 19:48
      no coz - na razie zabawa skonczona; rzad nie ma zadnego pomyslu na rozwiazanie
      problemu, bo trudno nazwac takowym propozycje Pawlaka, ktore tylko dolaly oliwy
      do ognia i przyczynily sie do wstrzymania wielu negocjacji z klientami; przy
      obecnym kursie sytuacja robi sie tragiczna zarowno dla firm jak i bankow, co
      znalazlo dzis odzwiercielenie na GPW;

      moim zdaniem jedynym realnym rowzwianiem jest wynegocjowanie z bankami stopy
      redukcji ekspozycji z tytulu opcji i dofinasowanie BGK, ktory moglby poreczac
      kredyty restrukturyzacyjne dla tych z umoczonych firm, ktore maja szanse wyjsc z
      tego bagna;
      • coondelboory Re: Za kilka dni info o firmach w opcjach 17.02.09, 20:39
        > moim zdaniem jedynym realnym rowzwianiem jest wynegocjowanie z
        > bankami stopy redukcji ekspozycji z tytulu opcji i dofinasowanie
        > BGK, ktory moglby poreczac kredyty restrukturyzacyjne dla tych z
        > umoczonych firm, ktore maja szanse wyjsc z tego bagna;

        Nie wiem, jak to wygląda w szczegółach od strony banków, ale mam wrażenie, że nasze banki były tylko pośrednikami i jeśli cokolwiek zredukują, to sami będą musieli zapłacić. Oni też siedzą po uszy w niezłym ... kaka.
      • filipoza Z życia wzięte... cz1 18.02.09, 02:20
        -> link

        Krew zaczyna płynac o drugiej w nocy
        Marcin Kacki 2009-02-17, ostatnia aktualizacja 2009-02-17 16:20:01.0
        Zaufałem bankowi i pani Magdzie - straciłem 4,5 mln
        Palec Piotra sunie na ekranie komputera wzdłuż wykresu japonskiego jena. I
        zatrzymuje sie na samej górze: - Tu dałem
        sie namówic.
        Palec idzie w dół, gdzie zaczyna sie spadek: - Tu przestałem spac.
        W połowie spadku: - Tu 800 tysiecy straciłem.
        Ciut niżej, tuż nad dnem: - Tu milion.
        Piotr odchyla sie w fotelu i wciaga głeboko powietrze: - Ten człowiek był dla
        mnie jak rodzina. Pracował w poteżnym
        banku. Kto by mu nie zaufał?
        Bank zapewnia: można tylko zyskac
        Piotr
        Firma Piotra - spod Poznania - zatrudnia 55 osób, sprzedaje lakiery przemysłowe
        w Polsce i swiecie. Założył ja ze
        wspólnikiem 12 lat temu z własnych oszczednosci.
        Od pieciu lat kilka razy w miesiacu Piotr wizytował zaprzyjazniony bank. Woził
        tam gotówka walute - zapłate za swoje
        lakiery. Jezdził do Krzysztofa, swojego opiekuna ze strony Raiffeisen Banku.
        Od kiedy sie znaja? Piotr nawet nie pamieta. Ale bedzie dobre szesc-siedem lat.
        Poznali sie na imprezach
        integracyjnych, które bank urzadzał dla najlepszych klientów. Bankier zwierzał
        sie Piotrowi ze spraw rodzinnych:
        problemów z czwórka dzieci, zakupów, chrztów, komunii. A że bankier jest
        pobożny, to Piotr mysli: taki człowiek w
        interesach to skarb.
        W marcu zeszłego roku Krzysztof dzwoni do Piotra ze swietna - jak przedstawia -
        oferta. - Jest interes do zrobienia -
        zaczyna. - Wyjatkowy. Tylko dla wybranych klientów. I można tylko zyskac.
        I tych słów Piotr jest pewien.
        Ale Krzysztof nie potrafi wytłumaczyc, o co dokładnie chodzi w tej wyjatkowosci,
        dlatego na spotkanie bankier
        przyjeżdża z kolega, innym bankierem. Pokazuja Piotrowi plansze z wykresami
        kursów walut. I powtarzaja, że to swietny
        interes, mówia o wieloletniej udanej współpracy i zaufaniu, i że wszyscy klienci
        kupuja tego za miliony złotych.
        I jeszcze raz Piotr słyszy: nie można nic stracic.
        Wtedy Piotr pierwszy raz w życiu usłyszał o CIRS-ach walutowych. A co to? To
        "instrument do wirtualnej zamiany sumy
        zobowiazan z jednej waluty na druga".
        Piotr miał 900 tys. euro kredytu w Raiffeisen. Bank powiedział mu:
        przewalutujemy ci kredyt z euro na jeny. Gdzie
        korzysc? Kredyt w euro był opracowany na 3,5 proc. W jenach tylko na 1 proc.
        Każdego miesiaca miał płacic rate
        mniejsza o 2 tysiace złotych.
        Piotr tak to pamieta: - Wytłumaczyli mi, że to czysty zysk, bo oprocentowanie
        sie nie zmieni. Ale nie było mowy, że na
        kredyt ma wpływ zmiana w kursach jena lub euro.
        Nic nie mówili? - upewniamy sie.
        Piotr sie zaklina: - Ani słowa. Zreszta tu sa umowy, prosze mi znalezc cos o
        ryzyku albo zagrożeniach, na jakie
        narażony jest klient - i rzuca na biurko 15 stron dokumentów.
        Szukamy w "Umowie ramowej o współpracy w zakresie transakcji terminowych i
        pochodnych". Znajdujemy: "Klient
        bedzie dokonywał transakcji wyłacznie na podstawie własnych, podjetych
        niezależnie od banku decyzji, na własne
        ryzyko i odpowiedzialnosc, na podstawie analiz i oceny zasadnosci i celowosci
        zawarcia i wyboru rodzaju transakcji".
        Z "Umowy dodatkowej transakcji zamiany" dowiadujemy sie w 40 punktach, jak można
        realizowac transakcje, m.in.
        przez telefon. W jednym punkcie "klient oswiadcza, że pracownik banku wyjasnił
        mu sposób zawierania i rozliczania
        transakcji okreslony w umowie". I podpis Piotra. - No i wyjasnili. De to pewny
        interes i czysty zysk.
        Stanisław
        W marcu Stanisław je w ekskluzywnej restauracji w centrum Szczecina obiad z
        bankowcami z BRE. Stanisław 15 lat
        temu zerwał z morzem. Pływał pod różnymi banderami, a że oszczedzał, to kupił
        samochód cieżarowy i zajał sie
        transportem. Dorobił sie jednej z najwiekszych firm spedycyjnych na Pomorzu
        Zachodnim: 40 samochodów, 60
        pracowników.
        Na wystawny obiad zaprosił Stanisława jego opiekun bankowy Marcin, którego
        Stanisław zna od pieciu lat. Marcin
        przyszedł z kolega znajacym sie na CIRS-ach.
        No i siedzi Stanisław w restauracji, i słucha tych bankowców, drapie sie po
        tatuażu z żaglówka na przedramieniu, ale
        niewiele rozumie. Mówia mu cos o japonskim jenie, że procenty jakies dla niego
        beda, że nic nie straci, bo sie nie da.
        De najpierw podpisze umowe ramowa, a jak jen bedzie na dobrym kursie, to nawet
        gotówki nie musi wykładac, tylko
        kasa sama mu zleci na konto.
        - A oni o moich kontach wszystko wiedzieli, bo od lat mi prowadzili i to
        firmowe, i to prywatne. Wiedzieli, że mam 2
        miliony oszczednosci, kredyty, jakie przelewy robie, z kim interesy.
        Stanisław pyta jeszcze Marcina: skoro ja moge tylko zyskac, to kto traci? Bo
        przecież pieniadze nie wezma sie z
        powietrza. I słyszy: - Spoko, to pewny interes, bo Żydzi wymyslili.
        I Stanisław podpisuje umowe ramowa. A czytał ja? - A co tam czytac? De jakies
        transakcje, forwardy czy cos. Panie, ja
        nie jestem ekonomista, tylko ochmistrzem i kierowca.
        To dlaczego ja podpisał? Bo na spotkaniu była jeszcze Magda. Też jego opiekunka
        bankowa z BRE Banku, która
        kiwała głowa i mówiła, że to bezpieczne, że żadnego ryzyka nie ma. - Ale nie
        dlatego jej ufałem. To córka mojego
        przyjaciela z żeglugi i przyjaciółka mojej córki, do szkoły razem chodziły. No i
        sasiadka nasza. Na tej samej ulicy
        mieszka, kilka domów dalej. No, pan by nie zaufał? - pyta Stanisław i strzepuje
        papierosa do pełniuskiej popielniczki, a
        druga reka wyciaga tabletke na nadcisnienie.
        Bank mówi: przykro nam
        Piotr
        W sierpniu ub. roku Piotr jedzie z rodzina na wakacje. Gdy wraca - 27 sierpnia -
        odwiedza go Krzysztof z Raiffeisen
        Banku i doradza: czas otworzyc transakcje na CIRS-y. A dlaczego akurat teraz?
        Piotr słyszy, że jen jest na idealnym
        poziomie i trzeba to koniecznie wykorzystac. No to Piotr dzwoni i łaczy sie z
        jakims maklerem w Warszawie. -
        Traktowałem wtedy Krzysztofa jak zaufanego doradce. On mówi: warto. To ja mówie: OK.
        Automat telefoniczny wydukał, że bedzie nagrywanie, a Piotr podaje poufne hasło
        i otwiera transakcje.
        Kilka dni pózniej gra w koszykówke z kumplami. Jest tam dyrektor jednego z
        poznanskich banków. I mówi mu tak: -
        Uważaj, człowieku. To jest gra z bankiem. Można dużo stracic.
        I Piotr po raz pierwszy wchodzi na strone internetowa z indeksami kursów walut.
        Patrzy na kurs jena na rynkach
        azjatyckich. Liczby niewiele mówia, ale otwiera wykres.
        Gdy otwierał transakcje, euro wobec jena stało 1:162. Teraz jest 1:155. I
        przypomniał sobie, jak bankowcy mówili:
        gwarancja zysku jest to, że jen bedzie tracił na wartosci. A własnie zyskał. Co
        to znaczy? Szybko liczy w głowie: na
        każdym euro stracił własnie 7 jenów. A co to z kolei znaczy? Rzuca sie do
        telefonu i dzwoni do tego maklera z
        Warszawy.
        Znowu automat, że rozmowa nagrywana, że musi podac hasło i jest makler. - To
        znaczy, że na razie stracił pan 140
        tysiecy złotych - słyszy.
        Na razie? - pyta Piotr.
        - Spokojnie, zalecałbym cierpliwosc, bo może byc lepiej, kurs odbije i pan zyska
        - radzi makler.
        Piotr jest wsciekły, makler uspokaja, ale Piotr cisnie: - Jak mnie
        namawialiscie, to opiekun bankowy mi z biura prawie
        nie wychodził. A jak trace, to nawet telefonu od was nie ma. Dlaczego nikt nie
        dzwoni i nie doradza zatrzymania
        transakcji?
        Ale makler spokojnie: - Bo po otwarciu transakcji musi pan sam sledzic kurs waluty.
        Piotr: - Wtedy dopiero zdałem sobie sprawe, że siedze przy stoliku pokerowym.
        Wartosc jena wzrasta, karta odchodzi.
        Kurs w dół, karta wraca.
        I zmienia sie Piotrowi plan dnia. Wczesniej w dzien dbał o firme, w nocy spał.
        Teraz dzien i noc siedzi w internecie i
        sledzi kurs jena.
        Zaczyna jeszcze w domu o drugiej w nocy, gdy otwiera sie rynek azjatycki i sa
        pierwsze kursy jena. I siedzi tak z
        czerwonymi oczami jak narkoman, i czeka. Ale kurs jest dla niego coraz gorszy.
        Nad ranem włacza jeszcze telewizje,
        gdzie leci plansza z paskiem, a na niej kursy i indeksy walut. I co kilka dni telefon do
        • filipoza Re: Z życia wzięte... cz2 18.02.09, 02:22
          ...maklera.
          - Chce pan stracic te 240 tysiecy? - słyszy po tygodniu ton zdziwienia.
          - 300 tysiecy? - dziesiec dni od otwarcia transakcji.
          - Pół miliona? Spokojnie, może odbic - to po kilku tygodniach.
          W koncu Piotr jest stratny milion złotych. I od razu zmienia sie podejscie banku, który uważa, że ryzyko jest duże i
          interesy banku sa zagrożone. I żada, by Piotr zdeponował 100 procent straty w depozycie banku. Piotr nie ma takich
          pieniedzy, a ponieważ jen dalej sie umacnia, zamyka transakcje. Bank blokuje mu konta, grozi windykacja.
          Stanisław
          Stanisław swoja transakcje na CIRS-y w BRE Banku otworzył 13 sierpnia. Na 10 mln zł. To piec razy wiecej niż jego
          oszczednosci i obroty firmy.
          Zadzwonił Marcin, opiekun bankowy, i doradza, że jest dobry kurs jena. Stanisław mysli sobie, że 13 to troche
          pechowo, ale dzwoni Magda, sasiadka, przyjaciółka córki. I znowu Stanisław słyszy, że dobrze, by te transakcje już
          otworzył.
          No to otwiera, a Marcin w słuchawce uprzedza, że rozmowa bedzie nagrywana. Transakcja na 10 mln złotych, bo
          Marcin mówi, że to standardowa kwota. Wiekszosc klientów z taka wychodzi. No jak tak, to zgoda.
          Ale już po kilku dniach jen umacnia sie. Stanisław pierwszy raz siada do kalkulatora. I wychodzi mu 100 tys. złotych
          straty. Telefon do Marcina.
          - Spokojnie. Jen spadnie i bedzie zysk - słyszy Stanisław.
          Po tygodniu jen wzmacnia sie jeszcze bardziej. I Stanisław stracił kolejne 100 tysiecy, a pracownicy donosza mu do
          gabinetu po trzy paczki papierosów. Sprawy firmy schodza na dalszy plan, bo szef jest w hipnozie sledzenia kursu jena
          na azjatyckich rynkach.
          Gdy Stanisław nie spi kolejna noc z rzedu, a żona mu mówi, że "cos tu nie gra z tym pewnym interesem", dzwoni do
          Marcina, by przerwac transakcje, bo własnie stracił cały milion. Po zaledwie dwóch tygodniach.
          Ale Marcin mówi tak: - Nie milion, ale dwa miliony, bo jest milion kary za przerwanie transakcji przed czasem. A pan ja
          podpisał na piec lat.
          - Co jest, do cholery? Dlaczego nikt mi tego nie mówił?! - krzyczy Stanisław. A Marcin spokojnie: - Przecież wszystko
          jest w umowie.
          I szuka Stanisław na 20 stronach drobnym maczkiem zapisanych tego paragrafu, który mówi, że jest kara.
          A Marcin dalej uspokaja: lepiej przeczekac, wróci dobry kurs i bedzie zysk.
          I Stanisław czeka: miesiac - 3 miliony straty, dwa miesiace - 4 miliony. A jen sie wzmacnia i wzmacnia.
          11 pazdziernika przychodzi do niego Magda. I namawia, by grał dalej, bo jen może jeszcze odbic. - A przecież widziała,
          że już ze mnie wrak człowieka.
          Ale żona mówi mu: Staszek, wykonczysz sie. I 12 pazdziernika maż wali sie na podłoge bez tchu, wiec szybko na
          pogotowie, a tam diagnoza, że zawał tuż-tuż.
          Stanisław tego samego dnia zamyka transakcje. W ciagu dwóch miesiecy stracił 4,3 mln zł. I już Magda dzwoni, że bank
          musi sciagnac jego oszczednosci z konta - 2 miliony złotych. Ale brakuje jeszcze drugie tyle. - Wiec słysze, że bank da
          mi 2,5 mln kredytu, który od razu zabierze na reszte długu.
          Bank pyta: kiedy bedzie kasa?
          Piotr
          Gdy Piotr zamknał transakcje i był winien Raiffeisenowi 1,3 mln zł, diler walutowy od razu zapytał, czy spłaci to
          nastepnego dnia.
          W koncu do biura Piotra przyszedł Krzysztof. Prawie ze łzami w oczach. Mówi mu, że Watykan chyba ma racje, że banki
          to tylko o zyskach mysla, a ludzmi pogardzaja. - On chyba to szczerze mówił - zastanawia sie Piotr. - Widac było, że
          sumienie go gryzie, że gdy przed lustrem staje, to głowe odwraca.
          Ale Krzysztof przyszedł też, by dobic. - Powiedział, że bank zamyka mój stary kredyt na milion złotych. I powiedział:
          "Przepraszam, stary, ale bank potrzebuje pieniedzy, potrzebuje krwi i musi ja sciagnac, gdzie sie da". Czyli byłem im już
          winien 2,3 mln zł.
          Piotr sie znowu wsciekł i pyta swojego bankowego opiekuna: dlaczego mu sprzedał te cholerne CIRS-y? Krzysztof
          głowe zwiesił i nie odpowiedział. Rzucił tylko, że bank kazał, wiec on sprzedawał. Swoim najlepszym klientom. - A rok
          temu Krzysztof mi pokazywał zdjecie, jak w Raiffeisen banku odbiera nagrode "Sprzedawca roku".
          Ostatni kontakt z Krzysztofem? Tydzien temu zadzwonił i pyta: kiedy beda pieniadze?
          Piotr liczy straty, ale już wie, że firma przetrwa. Bo dostał kredyt z innego banku.
          By porozmawiac z Krzysztofem, poszedłem do centrali Raiffeisen Banku w Poznaniu. Przedstawiłem sie: firma Kasyno
          sp. z o.o. Mam dużo waluty do sprzedania. Usiedlismy w pokoju konferencyjnym.
          - Kto mnie polecił? - pyta usmiechniety Krzysztof. 35 lat, wysoki, szczupły, włosy zaczesane do góry, okulary w
          drucianej oprawce. Miła twarz.
          Odpowiadam, że Piotr, i podaje nazwe firmy. Krzysztof baka tylko zdziwione: - O!
          A gdy sie przedstawiam, konczy rozmowe. - No bo co ja mam panu powiedziec? - pyta i wychodzi.
          Stanisław
          Stanisław siedzi nad gruba teczka, gdzie trzyma bilans strat: prawie 5 mln zł.
          I pisze żale. Do prezydenta Lecha Kaczynskiego: "...mam 60 lat i jestem w dużym kłopocie, system bankowy mnie
          pograżył, prosze o rade". Do wicepremiera Waldemara Pawlaka. A wszystkim to samo: że nic nie rozumiał, że ufał
          bankom, że to jego sasiadka go namówiła, a on od małego ja znał.
          Biuro prezydenta odpisało, że rozumieja, ale musi sie poskarżyc w Komisji Nadzoru Finansowego, która sprawuje
          nadzór nad bankami. No to pisze, a KNF odpisuje, że "zwrócili sie do BRE Banku o wnikliwe zbadanie sprawy". BRE
          zbadał i odpisał, że "klient na własna odpowiedzialnosc dokonuje wszelkich analiz zwiazanych z ryzykiem". A na
          pocieszenie dodał, że bank nie ma jego pieniedzy, bo był tylko posrednikiem.
          - Za to Magda dzwoni teraz co kilka dni i pogania, żebym zrobił wycene majatku firmy. Bo to jest zabezpieczeniem tego
          2,5 mln kredytu, który mi BRE da na spłate długu.
          A w umowie kredytowej Stanisław przeczytał jeszcze, że teraz każda złotówka jego firmy musi isc przez bank Magdy. -
          Raz zapytałem ja, czy ma wyrzuty sumienia. A ona, że jej przykro. Ale biznes, to biznes. Tak powiedziała...
          Magda nie chciała z nami rozmawiac. Jade do Szczecina, do siedziby BRE Banku. Znów jestem z firmy Kasyno i mam
          walute. Pytam o Marcina. Wjeżdżam winda, Marcin czeka: 30 lat, szczupły, pod krawatem. Lekki usmiech. Kto go
          polecił? Stanisław. I Marcin też mówi tylko: - O!
          - Stanisław ma pretensje, że nie poradził mu pan najlepiej - mówie i wyjawiam, że jestem z "Gazety".
          - Nic nie powiem. To tajemnica bankowa - mówi Marcin.
          - A uprzedzał go pan o wszystkich zagrożeniach?
          - Tajemnica bankowa.
          - Stanisław jest ciekaw, czy ma pan wyrzuty sumienia?
          Tu Marcin zwleka kilka sekund dłużej: - Tajemnica bankowa.
          Bank wciaga, a klienta pcha chciwosc
          Na czym stracili Piotr i Stanisław? CIRS to skrót od Currency Interest Rate Swap. Bankowcy mówia o nich krótko:
          swapy walutowe.
          Jak to działa? Sprawe Piotra i Stanisława przedstawilismy Markowi Rogalskiemu, niezależnemu ekspertowi rynku walut.
          Nie jest zwiazany z żadnym bankiem, ale na wszelki wypadek nie wymienilismy nazw zamieszanych banków. Wnioski:
          * Sprawa Piotra i Raiffeisen Banku
          Miał 900 tys. euro kredytu w banku, który zaproponował mu jego zamiane na japonskiego jena.
          A ponieważ kredyt w jenie jest niżej oprocentowany, to założenie bedzie takie, że Piotr spłacałby co miesiac mniejsza
          kwote raty. Ale to mogło sie opłacac, gdy jen był słaby. Gdy Piotr zaczynał transakcje, to za 1 euro można było kupic
          162 jeny. Gdy zaczał sie jego krach, już tylko 114. Te 48 jenów różnicy pomnożone przez 900 tysiecy euro to strata
          Piotra, której teraz domaga sie bank. Tak działa CIRS.
          Wnioski Rogalskiego: - Bank powinien był uprzedzic Piotra o ryzyku, jakie wiaże sie z taka transakcja, bo nie jest
          prawda, że na rynku tylko sie zarabia. Ale takie transakcje jak CIRS ocieraja sie o spekulacje, zwłaszcza w sytuacji,
          kiedy druga strona, czyli Piotr, nie obraca jenami.
          Klienci tacy jak Piotr powinni także skorzystac z usług niezależnych doradców walutowych, niepowiazanych z bankami,
          którzy objasniliby mechanizmy działania rynku walutowego.
          * A sprawa Stanisława i BRE Banku?
          • filipoza Re: Z życia wzięte... cz3 18.02.09, 02:23
            Tu jest jeszcze ciekawiej.
            Mechanizm działania CIRS ten sam. Tyle że Stanisławowi dano limit transakcji na 10 mln zł i zamieniono ten limit na
            jena. Taki wirtualny kredyt. Nie miało to zwiazku z jakimkolwiek kredytem ani zabezpieczeniem ryzyka kursowego, bo
            Stanisławowi za usługi jego firmy nikt nie płacił w jenach.
            Wnioski Rogalskiego: - Wyglada na to, że bank namówił swojego klienta na zwykła spekulacje. A Stanisława zgubiła
            chciwosc, a także brak swiadomosci ryzyka, na jakie sie wystawia.
            A po co banki oferowały klientom tego CIRS-a?
            Rogalski: - CIRS jest produktem, który wykorzystuja banki i duże przedsiebiorstwa. Służy zabezpieczaniu i lepszej
            optymalizacji przyszłych płatnosci, a nie mniej lub bardziej swiadomej spekulacji. Błedem było zaproponowanie tej oferty
            małym i srednim firmom.
            A co na tym banki zarobiły? Rogalski: - Tak jak na każdym produkcie wynagrodzeniem banku jest prowizja. Jeszcze
            silniej motywowani sa sprzedawcy na dole, którzy przecież musza wykonac bankom roczne budżety. A w drugiej
            połowie 2008 roku zaczynało już byc krucho, nadciagał kryzys zza oceanu, banki zaczeły szukac nowych produktów,
            które moga zaoferowac klientom. I znalazły chocby CIRS-y. Zarobek banków okazuje sie tu jednak niewielki. Teraz
            beda musiały stworzyc duże rezerwy pod niewypłacalnosc swoich klientów, których nie bedzie stac na opłacenie strat z
            CIRS-ów. To smuci, bo na rynkach walutowych naprawde można zarabiac duże pieniadze. Trzeba miec tylko głowe na
            karku. Najwiekszym kosztem może okazac sie jednak drastyczny spadek zaufania do instytucji finansowych.
            Dyrektywa MIFID: Nie sprzedawac skomplikowanych produktów
            Pytam w BRE Banku o sprawe Stanisława. Odpowiedz Romana Jamiołkowskiego, rzecznika banku: - Z uwagi na
            tajemnice bankowa nie możemy komentowac indywidualnych przypadków klientów. Chciałbym jednak podkreslic, że
            przy sprzedaży tego typu produktów bank kładzie szczególny nacisk na udzielenie klientowi wyczerpujacej informacji, a
            co za tym idzie, wskazanie mu również zagrożen, jakie potencjalnie one ze soba niosa.
            A jak odpowiada Raiffeisen? Jego rzecznik Marcin Jedlinski: - Przedstawiciel banku zawsze przedstawiał scenariusze
            możliwych zysków i strat dla transakcji.
            I Jedlinski dodaje, że dla zysku z jednej transakcji bank nie narażałby przecież na szwank "wieloletnich zwiazków z
            klientem i reputacji całej instytucji".
            Co na to Piotr? Własnie zmienił bank.
            A niezależny ekspert rynku walut Marek Rogalski twierdzi, że banki nie sprzedawałyby klientom CIRS-ów, gdyby Polska
            miała obowiazujaca dyrektywe europejska o nazwie MIFID. To dokument, który leży w poczekalni Trybunału
            Konstytucyjnego. Co reguluje? W uproszczeniu: bank nie może sprzedawac klientom produktów finansowych, które
            wymagaja specjalistycznej wiedzy ekonomicznej.
            Marcin Kacki
            Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - www.wyborcza.pl © Agora SA
    • robisc a Pawlak swoje 20.02.09, 19:23
      na szczescie przyklad Jakubasa podzialal pozytywnie, a na Pawlaka licza juz
      tylko najwieksi desperaci;

      przy okazji polecam blog tego pana

      olgierd.bblog.pl/wpis,kto;naprawde;zaplaci;za;uniewaznione;opcje,20616.html
      gosc ciety na banki, ale zawsze pisze rozsadnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka