liberal-2
09.06.09, 23:17
Stojąc sobie w korkach w Warszawie zastanawiam się na ideą prywatyzacji dróg i
zniesienia monopolu Państwa na ich budowę.
Nurtują mnie jednak następujące pytania:
- Jak by to miało funkcjonować w praktyce?
- Czy wszystkie drogi byłby płatne? Jak by się za nie płaciło - łatwo można
wyobrazić sobie, iż dojeżdżając do pracy przez całą Warszawę korzystalibyśmy z
dróg wielu operatorów.
- Kto by odpowiadał za planowanie dróg w kraju, województwie czy gminie?
- Jak by wyglądać mógł wykup gruntów pod drogi?
- Czy bezpieczeństwo nie byłoby większe - jakiż właściciel drogi chciałby
śmierci lub strat materialnych swoich klientów?
Jeśli sądzicie, że prywatne drogi to nie utopia, to bardzo proszę próbę
odpowiedzi na powyższe pytania.
Ja jestem optymistą. Patrząc 20 lat wstecz można zobaczyć iż uspołeczniony
handel nie nadąża z popytem. Obecnie taki sam obrazek widać, gdy popatrzy się
na naszą infrastrukturę drogową. Instynkt podpowiada mi, że prywatyzacja dróg
rozwiąże problem niedoboru tak samo jak prywatyzacja i wolny rynek w handlu.