Dodaj do ulubionych

prywatne drogi

09.06.09, 23:17
Stojąc sobie w korkach w Warszawie zastanawiam się na ideą prywatyzacji dróg i
zniesienia monopolu Państwa na ich budowę.

Nurtują mnie jednak następujące pytania:
- Jak by to miało funkcjonować w praktyce?
- Czy wszystkie drogi byłby płatne? Jak by się za nie płaciło - łatwo można
wyobrazić sobie, iż dojeżdżając do pracy przez całą Warszawę korzystalibyśmy z
dróg wielu operatorów.
- Kto by odpowiadał za planowanie dróg w kraju, województwie czy gminie?
- Jak by wyglądać mógł wykup gruntów pod drogi?
- Czy bezpieczeństwo nie byłoby większe - jakiż właściciel drogi chciałby
śmierci lub strat materialnych swoich klientów?

Jeśli sądzicie, że prywatne drogi to nie utopia, to bardzo proszę próbę
odpowiedzi na powyższe pytania.

Ja jestem optymistą. Patrząc 20 lat wstecz można zobaczyć iż uspołeczniony
handel nie nadąża z popytem. Obecnie taki sam obrazek widać, gdy popatrzy się
na naszą infrastrukturę drogową. Instynkt podpowiada mi, że prywatyzacja dróg
rozwiąże problem niedoboru tak samo jak prywatyzacja i wolny rynek w handlu.
Obserwuj wątek
    • bromva UTOPIA 10.06.09, 09:05
      Ja uważam, że drogi to jedna z niewielu rzeczy, do których właśnie powinno
      przykładać łapę państwo. Nie widzę w Twoich pytania pytania o możliwość wolnej
      konkurencji na "rynku dróg". Nie da się zrobić dwóch konkurencyjnych autostrad
      obok siebie (jaki bank pożyczy na to kasę? Jak zrobić wykup gruntów, skoro to
      prywatna inwestycja?).
      Budowa dróg to też decyzje lokalizacyjne, a te ustalają władze. A co jak będzie
      dziesięciu chętnych na autostradę Poznań-Warszawa? Wpiszemy w plan
      zagospodarowania dziesięć dróg,.. i damy koncesje dziesięciu chętnym? i tu już
      nie ma wolnego rynku.
      • liberal-2 Re: UTOPIA 10.06.09, 09:45
        W Ameryce pierwsze drogi i koleje były prywatne. I nikt nie budował wielu linii
        kolejowych ze wschodu na zachód.

        Wykupem gruntów bym się nie martwił. Nie ma różnicy czy kupuje państwo, czy
        prywatny inwestor. Może prywatny inwestor się szybciej dogada z właścicielem
        (patrz przykład Bogdan Car) lub szybciej dostosuje plany.

        Koncesje. Wolny rynek nie potrzebuje chyba koncesji?

        Zgadzam się, że nie powstałyby równoległe autostrady. Wydaje mi się, że powstała
        by raczej sieć autostrad. Każda firma budowałby raczej kawałek drogi.

        Dzięki za głos w dyskusji.
        • bromva Re: UTOPIA 10.06.09, 10:28
          Ale prywatny inwestor wcale nie wykupi gruntów, bo chłop się zaprze widłami i
          nie odda ojcowizny. Bez wywłaszczenia nie widzę tego smile

          Wawno temu w Ameryce ziemia była praktycznie za darmo, a i tak musieli
          "wywłaszczać" Indian.

          Skoro nawet w Ameryce nie powstało wiele linii kolejowych Wsch-Zach., to nie
          było konkurencji. Tamta firma być może i nie miała oficjalnej koncesji, ale w
          praktyce musieli się nieźle ugadać z władzami. Nie ma konkurencji == nie ma
          wolnego rynku. Nie widzę różnicy między budową przez państwo, a budową przez
          jedną firmę.
          • liberal-2 Re: UTOPIA 10.06.09, 13:12
            Tutaj się zgadzam. Monopol państwowy i prywatny jest szkodliwy. Prywatny nawet
            bardziej.

            Nie powstało ich, bo nie było w danej chwili popytu. Może wystarczyło to, że
            operator kolejowy płacił za korzystanie z szyn?

            Zauważ, że w USA po wynalezieniu samochodów i samolotów kolej się zaczęła
            "zwijać". Gdyby nie państwo, pewnie tam nie byłoby już kolei. Wydaje mi się, że
            głównym powodem była nieefektywność kosztowa. Ale odbiegamy od tematu.
            • damkon Re: UTOPIA 11.06.09, 23:56


              > Tutaj się zgadzam. Monopol państwowy i prywatny jest szkodliwy.
              > Prywatny nawet bardziej.


              Monopol prywatny jest bardziej szkodliwy niz panstwowy? Dlaczego tak
              uwazasz?
              • liberal-2 Re: UTOPIA 12.06.09, 08:49
                Bo prywatna inicjatywa jest bardziej z reguły efektywna niż Państwowa. Tak więc
                prywatny monopolista będzie lepiej i skuteczniej monopolizował rynek na czym
                stracą klienci.

                Nie mniej jednak każdy monopol na wolnym rynku musi upaść - nie dostaje od
                klientów informacji, czy są zadowoleni z jego produktów. Gdy wyrośnie
                konkurencja, monopolista nie jest w stanie szybko dostosować się do nowych
                warunków gry i bankrutuje.

                Dzieje się tak na wolnym rynku. Gdyby nie zbyt restrykcyjne prawa własności
                intelektualnej i prawa patentowe, już dziś raczej nie było takich firm jak
                Microsoft.
                • damkon Re: UTOPIA 12.06.09, 21:51

                  > Bo prywatna inicjatywa jest bardziej z reguły efektywna niż
                  > Państwowa. Tak więc prywatny monopolista będzie lepiej i
                  > skuteczniej monopolizował rynek na czym stracą klienci.


                  O ile pierwsze zdanie jest jak najbardziej prawdziwe, o tyle drugie
                  wydaje sie nie wynikac z pierwszego. Dlaczego sadzisz, ze prywatny
                  przedsiebiorca bedzie efektywniej monopolizowal rynek? Czy nie
                  uwazasz, ze to przede wszystkim panstwo skutecznie tworzy monopole w
                  odroznieniu od wolnego rynku?
                  Zreszta w drugiej czesci swojej wypowiedzi, slusznie zauwazyles, ze
                  najwieksza przeszkoda dla trwalosci monopoli prywatnych jest
                  konkurencja rynkowa. Mozna tylko dodac, ze z drugiej strony
                  najwiekszym ich sprzymierzencem jest nie kto inny jak wlasnie
                  panstwo tworzac ograniczenia dostepu do rynku dla owej konkurencji.
                  • satorianus Re: UTOPIA 13.06.09, 01:00
                    > panstwo skutecznie tworzy monopole w odroznieniu od wolnego rynku?
                    To jest akurat popularna i niezbyt prawdziwy argument liberalów: "gdyby nie
                    interwencje Państwa to nie byłoby monopoli". Tymczasem grę na wolnym rynku też
                    (dość często) ktoś w końcu wygrywa i skutecznie nie dopuszcza nowych graczy. Toż
                    już Drucker w "Praktyce zarządzania" pisał, że firma po pierwsze primo powinna
                    nie tyle zarabiać, co wycinać z rynku konkurencje. I tak się faktycznie dzieje.
                    Przywołany wcześniej Microsoft czy Intel/AMD to tylko niektóre z
                    mono/duo/oligopoli, które powstały i mają się całkiem dobrze. Idąc dalej -
                    trudno tak naprawdę znaleźć jakiś poważny rynek, który de facto NIE BYŁBY
                    oligopolem. W prawdziwie wolny rynek to można się bawić sprzedając pomidory na
                    bazarze, lub inny badziew na allego/ebay i niestety TYLKO TAM.
                    • damkon Re: UTOPIA 13.06.09, 10:26

                      > > panstwo skutecznie tworzy monopole w odroznieniu od wolnego
                      > rynku? To jest akurat popularna i niezbyt prawdziwy argument
                      > liberalów: "gdyby nie interwencje Państwa to nie byłoby monopoli".
                      > Tymczasem grę na wolnym rynku też (dość często) ktoś w końcu
                      > wygrywa i skutecznie nie dopuszcza nowych graczy.


                      Mysle, ze nie do konca mnie zrozumiales. Nie napisalem, ze prywatne
                      firmy nie probuja monopolizowac rynku, poniewaz bylaby to wypowiedz
                      absurdalna. Kazdy podmiot gospodarczy w swoim dzialaniu dazy do
                      wyparcia konkurencji w swoim otoczeniu, a wiec probuje go
                      zmonopolizowac. Jednak istota rzeczy lezy w tym, ze mechanizm
                      rynkowy skutecznie temu przeciwdziala, poniewaz eliminuje
                      ograniczenia dostepu do rynku tworzone z mozolem przez jego
                      uczestnikow. Czyms zgola odmiennym jest dzialanie panstwa, ktore w
                      przeciwienstwie do pozostalych podmiotow rynkowych potrafi budowac
                      bardzo skuteczne ograniczenia w dostepie do rynku tworzac tym samym
                      monopole. Wszystkie koncesje, oplaty celne, zezwolenia, kontyngenty
                      i inne stanowia bardzo skuteczna bariere dostepu do rynku a tym
                      samym bardzo trwaly fundament funkcjonowania monopoli. Na wolnym
                      rynku uzyskac pozycje monopolisty jest wyjatkowo trudno i z reguly
                      taki stan ma charakter bardzo nietrwaly. Trwalosc tej pozycji moze
                      zapewnic jedynie panstwo poprzez swoje regulacje rynku.

                      > Toż już Drucker w "Praktyce zarządzania" pisał, że firma po
                      > pierwsze primo powinna nie tyle zarabiać, co wycinać z rynku
                      > konkurencje.


                      To jest jak najbardziej prawdziwe stwierdzenie, poniewaz firmy w
                      swoim dzialaniu powinny dazyc do wyparcia badz znacznego
                      ograniczenia konkurencji, czyli do procesu monopolizacji rynku.
                      Jednak na wolnym rynku tak jak pisalem wczesniej taki dominacja
                      rynkowa jest bardzo trudna i krotkotrwala. Zreszta ja nie mowilem o
                      tym do czego daza firmy, tylko co sprzyja monopolizacji rynku a to
                      sa dwie zupelne rozne sprawy.
                      Bardzo cenie sobie pisarstwo Petera Druckera, ale mysle, ze nie
                      powinien on byc dla Ciebie natchnieniem do szukania odpowiedzi na
                      pytania zwiazane z istota mechanizmu rynkowego, chociazby z tego
                      prostego powodu, ze nigdy nie bylo to przedmiotem jego szczegolnego
                      zainteresowania.

                      > Przywołany wcześniej Microsoft czy Intel/AMD to tylko niektóre z
                      > mono/duo/oligopoli, które powstały i mają się całkiem dobrze.
                      > Idąc dalej - trudno tak naprawdę znaleźć jakiś poważny rynek,
                      > który de facto NIE BYŁBY oligopolem. W prawdziwie wolny rynek to
                      > można się bawić sprzedając pomidory na bazarze, lub inny badziew
                      > na allego/ebay i niestety TYLKO TAM.


                      Powyzej popelniles dosc czesto spotykany blad utozsamiania wolnego
                      rynku z rynkiem wolnokonkurencyjnym zwanym inaczej rynkiem doskonale
                      konkurencyjnym. Kiedys, juz o tym pisalem na tym forum, wiec wkleje
                      tamta moja wypowiedz w calosci:

                      "Jest to blad formalny, ktory prowadzi do blednego wniosku, ze tak
                      na prawde wolnego rynku nie ma. I to jest prawda o tyle, ze model
                      rynku doskonale konkurencyjnego jest pewnym modelem idealnym
                      sluzacym jedynie do opisu i rozrozniania roznych rodzajow rynkow pod
                      wzgledem ich struktury, tzn. rozpoczyna skale sluzaca do
                      analizowania rynkow w zaleznosci od ich konkurencyjnosci (na jednym
                      biegunie owej skali znajduja sie rynki doskonale konkurencyjne, zas
                      na drugim doskonale zmonopolizowane w ukladzie monopol- monopson).
                      Na tej podstawie mozemy jedynie badac strukture danego rynku w
                      zaleznosci od takich czynnikow jak ilosc uczestnikow, ich sily
                      przetargowej, mozliwosci tworzenia sie porozumien miedzy nimi,
                      dostepu do informacji i innych. W rzeczywistosci rynkow doskonale
                      konkurencyjnych nie ma, sa one jedynie modelami idealnymi o
                      charakterze czysto abstrakcyjnym. Jednak wolny rynek to nie to samo,
                      co rynek doskonale konkurencyjny, lecz nie zauwazajac tego mozna w
                      istocie dojsc do przekonania, ze wolny rynek tak naprawde nie
                      istnieje, co jest stwierdzeniem absurdalnym. W pewnych bowiem
                      przypadkach wolny rynek moze przybierac formy silnie
                      skoncentrowane...".
                  • liberal-2 Re: UTOPIA 13.06.09, 09:43
                    Na wolnym rynku monopole nie będą trwałe. Tj. firma może się rozwijać. Zdobyć
                    pozycję monopolisty, ale gdy osiągnie pewną masę krytyczną upada.

                    W dużej firmie rządzą te same prawa biurokracji co w instytucjach państwowych.
                    Duża firma jest słabiej sterowalna. A gdy nie ma na rynku konkurencji niemożliwa
                    staje się kalkulacja cenowa. A gdy brak jest systemu cen i konkurencji
                    właściciele firmy nie dostają bodźca z rynku, który by im powiedział, czego
                    oczekują konsumenci. Na wolnym rynku taki stan trwa krótko, gdyż zazwyczaj
                    szybko pojawi się konkurencja, która szybko wykorzysta sytuację i potrzeby
                    konsumentów, aby zarobić.

                    Zgadzam się z Tobą, ze to prawo, a raczej legislacja tworzą monopole. Oczywiście
                    w imię naszego dobra. wink. Wg mnie jednym z przykładów jest prawo własności
                    intelektualnej. Ustawodawca narzucił pewne okresy (dlaczego akurat takie), które
                    chronią twórców przed wykorzystywanie ich myśli.

                    Można by sobie wyobrazić, że 5000 lat temu, pewien człowiek wyszedł z jaskini i
                    stwierdził, że wybuduje dom blisko pola, aby móc szybciej przystąpić do pracy. I
                    gdyby opatentował idee budowy domu przy polu, nikt inny by tego nie mógł zrobić
                    lub musiałby płacić za wykorzystanie tej idei. Prawo własności intelektualnej w
                    odróżnieniu od prawa własności rzeczy, zabrania korzystać z danych pomysłów. Gdy
                    zabiorę komuś łopatę, to ta osoba jej nie ma i nie może nią wykonywać żadnych
                    czynności. Gdy wykorzystam czyjąś myśl, to zarówno ja jak i osoba, która jest
                    autorem tej myśli może ją wykorzystywać. Korzystając z cudzej myśli, nie
                    sprawiam, że ktoś jest biedniejszy. Co najwyżej mogę ograniczyć lub pozbawić tą
                    osobę przyszłych zysków. Ale czy to źle, że potrafię lepiej daną ideę wykorzystać?

                    Uważam, że prywatny monopolista jest skuteczniejszy niż państwowy, bo generalnie
                    twory oparte o własność prywatną są skuteczniejsze niż państwowe. Tak jest w
                    każdej dziedzinie.
                    • damkon Re: UTOPIA 13.06.09, 10:29

                      > Uważam, że prywatny monopolista jest skuteczniejszy niż
                      > państwowy, bo generalnie twory oparte o własność prywatną są
                      > skuteczniejsze niż państwowe. Tak jest w każdej dziedzinie.


                      Rzeczywiscie prywatne firmy sa z reguly skuteczniejsze od
                      panstwowych szczegolnie, ale jezeli chodzi o zaspokajanie
                      spolecznych potrzeb, lecz ta zasada z pewnoscia nie tyczy sie
                      tworzenia monopoli, poniewaz ta wynika z przymusu panstwa, a w
                      przymusie panstwo jest bezkonkurencyjne, mowiac slowami Webera – ma
                      na niego pelny monopol.
                      • liberal-2 Re: UTOPIA 14.06.09, 14:23
                        Dwie cechy Państwa to:
                        - monopol nakładania podatków,
                        - monopol przymusu i użycia siły,

                        FED jest przykładem prywatnej firmy, która ma monopol na emisję papierków
                        zwanych dolarami. Wiele firm informatycznych np. Microsoft zajmuje pozycję
                        monopolisty głównie za sprawą rozbuchany praw autorskich oraz praw patentowych.

                        Zgadzam się, że państwo sprzyja i zwykle ponosi winę za powstanie monopoli,
                        które mogą być zarówno prywatne jak i państwowe.
                • satorianus Re: UTOPIA 13.06.09, 00:40
                  Tak? A jeśli ktoś wykupi 100% terenów przez które można poprowadzić drogi to jak
                  zobie wyobrażasz tę konkurencję?
                  • liberal-2 Re: UTOPIA 13.06.09, 09:47
                    Ale po co miałby to robić? Wykupienie gruntów kosztuje. Nie sądzę, żeby tak się
                    działo. Po za tym sprzedający ma też coś do powiedzenia. Może sprzedający ma
                    interes w tym, aby ta droga powstała i nie sprzeda gruntu osobie, która drogi
                    nie chce?

                    Jeśli ktoś by te grunty wykupił, to być może planuje korzystniejszą dla siebie
                    inwestycję niż droga. A jeśli tak, to co w tym złego?

                    Nie możesz komuś narzucać swego zdania siłą. Wolny rynek w swych założeniach tak
                    nie działa.
    • pawel-l Re: prywatne drogi 10.06.09, 10:50
      Jestem jak najbardziej za, ale przede wszystkim jak uniknąć
      lokalnych monopoli ?
      Trudno budować kilka autostrad między np. Katowicami i Krakowem.

      Niedługo przy obecnej technice możnaby pobierać opłaty za każdy
      przejechany kilometr na danej drodze.

      Jak ustalić cenę. Jednakowa wszędzie ? Zależna od prędkości ?
      To byłoby chyba dobre rozwiązanie. Nikt nie płaciłby za stanie w
      korku na remontowanej A4 pod Krakowem. A dopuszczalne prędkości
      byłyby planowane z większym sensem.
      Planowanie chyba musi pozostać w gestii odpowiednich samorządów
      (rządu), ale wykup gruntów, projektowanie, budowa i eksploatacja w
      rękach prywatnych.
      • bromva Re: prywatne drogi 10.06.09, 11:03
        Do łapówek za przetargi doszłyby łapówki za koncesje. Bo jak, jak nie koncesją,
        samorząd zadecydowałby, która firma na danym odcinku drogi ma budować i
        eksploatować?

        a koszty systemu pobierania opłat? jeślibyłby oparty o jakieś bramki, GPSy?
        dodatkowe bezsensowne koszty...
        • pawel-l Re: prywatne drogi 10.06.09, 12:41
          bromva napisał:

          > a koszty systemu pobierania opłat? jeślibyłby oparty o jakieś
          bramki, GPSy?
          > dodatkowe bezsensowne koszty...

          Za wodę, telefon miejscowy, ogrzewanie, też kiedyś była stała opłata
          a teraz są liczniki.

          System bramek na autostradach w Polsce jest całkowicie archaiczny,
          drogi i bezsensowny. Np na Węgrzech przy drogach co jakiś czas są
          zainstalowane czujniki, które sprawdzają czy kierowca ma przylepioną
          odp. naklejkę.
        • zbooycerz Re: prywatne drogi 20.06.09, 23:11
          na dzis najgorsze jest, ze kasa z akcyzy za benzyne nie idzie na drogi
          tu jest najwiekszy problem

          poza tym duzo miejsca zajmuje w miastach PKP a tereny leżą odłogiem

          nic nie stoi na przeszkodzie, by autostrady były ... piętrowe z różnymi przetargami


          niedaleka chyba przyszlosc samochody zaczną latać i problem sam się rozwiąże

          na razie mimo socjalistycznych zachet do korzystania ze zbiorówek ZTM itp ludzie nadal wolą stać w korkach
          to dopiero dylemat ("więźnia") w transporcie...

          z.
      • liberal-2 Re: prywatne drogi 10.06.09, 13:18
        Cenę ustałaby właściciel drogi, tak jak sprzedawca ustala cenę chleba.

        Zgadzam się, pewnie by nie było dwóch autostrad Warszawa Katowice, ale może
        byłby też autostrada Warszawa-Łódź- Katowice albo Warszawa- RAdom- Kielce -
        Katowice.

        Kto by decydował o tym, kto zostanie budowniczym? To jest ciekawe pytanie.

        Gdybyśmy mieli prywatne drogi, to właściciel by mógł ustalać np. przepisy na
        nich obowiązujące. Nie sądzę, żeby na każdej z dróg różniły się one
        diametralnie, ale może na autostradzie z dwoma pasami na pierwszym prędkość
        minimalna by wynosiła 60 czy 80 km/h a maksymalna 120 km/h a na drugim
        odpowiednio 100 i 160 km/h?



    • polld74 Biznes to może coś ukraść najwyżej 16.06.09, 07:04
      Przez 10 lat biznes mógł budować autostrady mając zapewniony zysk w perspektywie 20 lat. Nie wybudowano ani kawałka autostrady. Cały ten parszywy system opiera się, żeby za pieniądze publiczne coś zbudować, a potem ukraść. Przykład autostrad dzierżawionych przez dwóch oligarchów jest dobitny. Gdyby w miasta ulice budował biznes, to nie wjechałbyś do nich nawet zaprzęgiem konnym.
      Prywatny biznes radzi sobie lepiej od państwa w nielicznych dziedzinach, na pewno w handlu żarciem, ciuchami, elektroniką, jako tako w motoryzacji, ale w jakimkolwiek budownictwie, służbie zdrowia, edukacji, itd... tylko żeruje na społeczeństwie i tyle.
      Ale pomysł ciekawy, może Tusk podchwyci zawsze można okraść ludzi na nowy sposób.
      • pawel-l Re: Biznes to może coś ukraść najwyżej 16.06.09, 15:43
        Urwałeś się z choinki ? Czy przespałeś ostatnie 20 lat ?

        W jakich dziedzinach państwo sobie radzi ?
        edukacja ?
        służba zdrowia ?
        koleje, drogi ?
        emerytury w ZUSie ?
        kopalnie, stocznie ?
        budownictwo tzw. społeczne ?
        poczta ?

        Setki miliardów zmarnowanych pieniędzy. Wymień dziedzinę w której
        państwo się sprawdziło i robi coś lepiej i taniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka