grba
06.05.14, 10:27
Generał Iwan Czerniechowski poległ w okolicy Pieniężna... Najpierw była lekka kolizja jego samochodu sztabowego GAZ-61 z jednym jadących w długiej kolumnie czołgiem T-34 na drodze mocno poznaczonej lejami po bombach. Czołgiści w czołgowym hałasie nie usłyszeli klaksonu wyprzedzających sztabowców, ale szybko wytaszczyli z rowu generalski wóz, poza oderwanym błotnikiem i wgniecionymi dzwiami, nic sie nie stało, wóz był sprawny.
Przyboczny Czerniachowskiego nkawedesznik odprowadził dowódcę czołgu na boczek, oskarżyl go o zdradę, szpiegostwo na rzecz Niemców i próbę zamachu na generała, następnie służbową tetetką zastrzelił go. Czerniachowski wygonil swojego kierowcę, sam usiadł za kierownicą GAZ-61 i pojechał, czolgi też ruszyły. Jeden z nich obrócił wieżę, strzelił w ślad za odjeżdżającymi, odłamek trafił Czerniachowskiego, nastąpił zgon. Samosąd skończył się samosądem.
Czerniachowski został pochowany w Wilnie w centrum miasta na placu z restauracją i domem towarowym. W 1992 w Wilnie pomnik zlikwidowano, Czerniachowski został ekshumowany i przeniesiony na cmentarz w Moskwie. Litwini go nie chcieli. W Rosji mamy świeże odrodzenie kultu, ale jest też niesmak, bo to przecież likwidator własnych żołnierzy - płacących życiem za byle przewinienie. I tylko w Polsce będziemy mieli kult mordercy AK...