jeepwdyzlu
14.11.14, 10:55
Rok 1914, Legiony wkraczają do Kongresówki.
Obok trasy przemarszu majątek w którym mieszka Henryk Sienkieiwcz.
Wianiawa Długoszowski - jako młody dowódca plutonu w składzie Pierwszej Kadrowej - zjeżdża na bok złożyć uszanowanie.
Przyjęcie lodowate, nawet kawy nie podano, na stojąco, obrażone miny.
I wytyk - "Z NIEMCAMI IDZIECIE?"
(pomijam, że to Austro-Węgry)
Na co Wieniawa wskoczył na koń i hardo:
"Do Polski idziemy. Choćby z diabłem!"
Do analizy jak skuteczna bywa promoskiewska indoktrynacja...