Dodaj do ulubionych

Bój o uczniowski strój

30.09.04, 10:11
od tego jest nauczyciel zeby uczyl,
rowniez tego jak powinien ubierac sie uczen.
Nie sadze zeby dyrektor banku mial problemy
z definicja i egzekwowaniem odpowiedniego stroju
swoich pracownikow.

Zreszta przedstawione tu zdjecia tych panienek
to przewaznie malo smaczne przyklady bezguscia
i nie warto im poswiecac wiecej niz obojetne
wzruszenie ramion.
Obserwuj wątek
    • krystynap13 Bój o uczniowski strój 30.09.04, 10:23
      Jestem świeżo po zebraniu rodziców w L.O., do którego uczęszcza moja córka. I
      tam również nauczycielka mówiła o potrzebie umiaru w sposobie ubierania się i
      zachowania uczniów. Tak ja ,jak i pozostali rodzice jesteśmy za zachowaniem
      stosownym do miejsca i okoliczności. Ta zasada również dla mnie była zawsze
      jasna i pozwalała mi uniknąć tzw.gaf. Tj.inaczej do teatru, inaczej na
      spacer, itd..Było to jasne i pozwalało mi czuc się człowiekiem kulturalnym,
      umiejącym dostosować sie do sytuacji i wymogów. Rozumię Szkołę , jako
      instytucję i miejsce nauczające, ze określa jakieś konkretne zasady.Wchodząc
      do tej instytucji , dostosowujesz sie do tych wymogów. Staram sie też
      rozumieć dzisiejsze potrzeby młodych ,,gniewnych,, i lansowanie przez media
      wizerunku określonego typu młodego człowieka. No i tu następuje zderzenie
      dwóch światów i dwóch stron. I to wszystko rozumie, ale czy nie mozna by
      znaleść tu złotego środka, czyli kompromisu, takiego który przynosiłby trwałe
      dobro, a nie tylko zaspokaiał potrzeby którejś ze stron?? Widzę tu raczej
      walkę o pokazanie, kto silniejszy i czyje na wierzchu, ścieranie dwóch
      pokoleń, a nie szukanie trwałego dobra. A może mądrość i doświadczenie
      znajdzie porozumienie z gniewem młodości..?? Oby tak, ku radości tych co
      pośrodku..
      • Gość: Maja Jaki kompromis??? Co za głupota... IP: *.oaza-dd.com 30.09.04, 15:45
        O znalezieniu jakiego kompromisu piszesz? Dzisiejsze zachowanie młodzieży, to
        jak się ubierają, odnoszą do nauczycieli, to, że czują się absolutnie bezkarni
        jest właśnie efektem tego, że jakiś czas temu nauczyciele starali się pójść na
        kompromis. To miał być gest z ich strony w stronę uczniów. Rozumieli, że
        delikatny makijaż czy spodnie 3/4 nie mogą być powodem wyrzucenia ucznia z
        lekcji. Jak to zostało przez młodzież wykorzystane? Z roku na rok jest gorzej!
        Co to znaczy, że nie będą się wyzywająco ubierać lub malować, tylko dlatego, że
        komuś się to nie podoba??? Jestem osobą młodą. Liceum kończyłam nie tak dawno.
        Owszem malowałam się do szkoły, ubierałam się swobodnie. Jednak nie
        przeginałam!!! Szkoła to szkoła a nie burdel czy dyskoteka! Kto ma tym ludziom
        to wytłumaczyć jak sami rodzice mówią o kompromisie? To, że nauczyciele
        wymagają respektowania pewnych zasad jest zamachem na ich wolność??? Jest
        mnóstwo odpowiedniejszych miejsc na pokazywanie tej wolności. Mało im pub'ów,
        dyskotek, knajp? Potrzebują do tego jeszcze szkoły? Mam młodszą od siebie
        siostrę, która uczęszcza do liceum. Nie raz odwiedziłam tę jej szkołę. Bardziej
        faktycznie przypominało mi to burdel niż liceum. Sama czułam się skrępowana
        wśród tych gołych pępków i gaci na wierzchu. Co dopiero ma powiedzieć
        nauczyciel? Nie wyobrażam sobie dziewuchy, wygolonej do granic możliwości,
        odpowiadającej na pytanie nauczyciela!

        Ja przeżyłam liceum bez rozbierania się. Również na studiach znam swoje
        miejsce. Jednych nauczycieli wspominam dobrze, innych troszkę gorzej. Takie już
        jest zadanie szkoły. Ma uczyć a nie szukać kompromisu. To uczeń ma się
        dostosować a nie odwrotnie! Powtarzam... raz nauczyciele zrobili gest i
        odpuścili uczniom. Skutkiem tego są niemalże analfabeci wychodzący ze
        szkół. "Przecież nie będą się uczyć tylko dlatego, że ktoś od nich tego
        wymaga!!!" Oni pokażą, że są wolni!
        • Gość: asdf Re: Jaki kompromis??? Co za głupota... IP: *.stacje.agora.pl 30.09.04, 17:32
          Maja, to co piszesz jest... dziwne. chodziłem do szkoły, gdzie nauczyciele
          pozwalali nam ubierać się jak chcemy. w gimnazjum przy moim liceum irokez na
          głowie, zdarte glany czy kupa kolczyków nikogo nie szokowały. co więcej,
          uczniowie i nauczyciele byli niemalże równi. niemalże, bo nauczyciele mogli np.
          wyrzucić kogoś z klasy jak przeszkadzał. ale to wszystko było uwzględnione w
          regulaminie szkoły. jeśli był konflikt między nauczycielem a uczniami to
          dyrektor był mediatorem. i nie trzymał niczyjej strony. jak nauczyciel łamał
          regulamin szkoły to sprawa był roztrzygana na korzyść uczniów. i nikt nie wlazł
          żadnemu nauczycielowi na głowe. niktórzy nauczyciele byli bardziej otwarci i
          mówiło się do nich po imieniu, inni podchodzili do nas z większym dystansem,
          ale dogadywaliśmy się.
          system, który był w mojej szkole zrobił wszystkim dobrze. tolerowaliśmy sie
          nawzajem (radykalni lewacy kumplowali się z konserwami endeckimi!) i wszyscy
          wyszliśmy na ludzi. 100% jest na studiach (uw, isns wsps lub cc + jedna osoba w
          mediolanie).
          myślę, że sukcesem były liberalne, ale jasno określone prawa i obowiązki
          uczniów i nauczycieli (tak, oni też mieli obowiązki wobec nas, i to nie tylko
          obowiązek przekazywania wiedzy). w szkole byliśmy partnerami. i to się
          sprawdziło.
          a co do burdeli i innych tego typu instytucji. nie oceniaj nikogo w ten sposób.
          bo powiedzenie, że szkołą bardziej przypomina burdel niż placókę edukacyjną to
          wyzywanie dziewczyn od qrew. one na to nie zasłóżyły bo nimi nie są a
          przynajmniej nie wiesz czy są. i aż przykro się robi gdy czyta się wypowiedź
          kobiety która wsadza inne kobiety w wory na ziemniaki. to co napisałaś brzmi,
          jakby dziewczyny musiały udowadniać na każdym kroku (również strojem), że nie
          są qrwami. przesąd, że kobiety są bezwstydne panował od niepamiętnych czasów i
          chyba czas go obalić za nieprawdziwy. piszesz "Ja przeżyłam liceum bez
          rozbierania się" - te dziewczyny się nie rozbierają, bo naturalnym strojem
          kobiety nie jest worek na kartofle. tylko taki w jakim sie czuje swobodnie.
          mógłbym pisać i pisać ale nie mam czasu. mam nadzieje ze dobrze mnie zrozumiesz
          Ty jak i inni co to przeczytają.
          pozdrawiam
          • Gość: Maja Re: Jaki kompromis??? Co za głupota... IP: *.oaza-dd.com 30.09.04, 18:03
            Oczywiście, że rozumiem. Cieszy mnie również, że są takie szkoły. Udało się Wam
            trafić na wyrozumiałych nauczycieli ale czy tylko? Jeśli spotkaliście się z
            takim zachowaniem nauczycieli to zapewne zasłużyliście na to. Dokładniej... nie
            należeliście do tępych młodzieniaszków i pustaków tylko reprezentowaliście sobą
            pewne wartości. Podejrzewam, że tylko dlatego nauczyciele pozwolili sobie, w
            niektórych przypadkach, nawet na przyjacielskie stosunki z uczniami. Ja
            zauważam różnicę między taką młodzieżą, jaką opisujesz Wy byliście a taką z
            jaką mamy do czynienia dzisiaj. Nigdy nie ubierałam na siebie worka. Zawsze
            lubiłam być sex'y. Oczywiście, większość kobiet lubi być atrakcyjnymi. Nie myl
            jednak atrakcyjności z bezguściem i brakiem dobrego smaku. Nie wrzucam również
            każdej z dziewcząt do tego samego wora qurew. Uważam jednak, że są pewne
            granice. Piszesz, że chodziliście w glanach, mieliście irokezy itp. To akurat
            zupełnie mnie nie razi w wyglądzie młodych ludzi. Jednak golizna w szkołach,
            jak najbardziej.
            Całkiem niedawno, moja koleżanka, która jest pedagogiem w gimnazjum
            opowiedziała mi pewną historię. Weszła do swojej klasy, zaczęła prowadzić
            zajęcia i w pewnym momencie jedna z uczennic zwymiotowała na swoją ławkę.
            Dlaczego? Ponieważ była kompletnie pijana. Jej koleżanka z ławki również. Czy
            Wy również pozwalaliście sobie na taką swobodę?
            • Gość: asdf Re: Jaki kompromis??? Co za głupota... IP: *.stacje.agora.pl 30.09.04, 18:23
              to może zabrzmieć dziwnie ale na nic nie zasługiwaliśmy. to był kredyt
              zaufania. byli różni wśród nas. zdarzali się tacy co przychodzili w
              stanie "wskazującym na spożycie" do szkoły. irokezy i glany to coś podobnego do
              golizny. tylko trudniejsze bo dotyczy dziewczyn a one jak wiadomo "powinny się
              szanować, dobrze się prowadzić" i inne tego typu opresyjne bzdury.
              przeszkadzałyby Ci koszulki na ramiona u facetów? albo boxerki wystające na
              szerokie spodnie?
              • Gość: Maja Re: Jaki kompromis??? Co za głupota... IP: *.oaza-dd.com 30.09.04, 18:42
                Sądzę, że tak. Przeszkadzałyby mi. Czy bzdurą jest to, że dziewczyny powinny
                się sznować, zostawmy może dziewczynom. Myślę, że my mamy troszkę więcej do
                powiedzenia na ten temat. Ach... czytając opinie młodych ludzi nt. spornego
                artykułu zastanawiam się czy w akuratnich dla siebie czasach żyje. Pewne rzeczy
                są dla mnie do pomyślenia. Faktem jest to, że dzięki swoim nauczycielom i
                rodzicom, wiem jak powinnam wyglądać w teatrze, szkole, sądzie, itp. miejscach.
                Przez całe liceum czułam się wolna i nie musiałam tego nikomu pokazywać. Bo czy
                nie chodzi o to by dla siebie być wolnym a nie dla całego świata? Dzisiejszej
                młodzieży wszystko się poprzewracało. Ale... jest to moje zdanie, z którym
                zgadzać się nie musisz ;)
            • Gość: Syk Re: Jaki kompromis??? Co za głupota... IP: *.client.comcast.net 30.09.04, 19:47
              Moze mi powiesz jaki zwiazek ma ubior z pijanstwem. Dziewczyna w "worku" jak
              sie opije tak samo moze zwymiotowac na lawke. Mielismy dyskutowac o ubiorze, a
              nie negatywnych zachowaniach mlodziezy.

              Dajcie mlodym swobode. Niech sie ubieraja jak chca. Chca farbowac wlosy, golic
              sie do zera, robic irokeza, niech robia. Kiedy beda to robic jak nie teraz. Jak
              trzeba bedzie isc do pracy to zmienia fryzure i krotka bluzeczke na garniturek
              mozecie byc pewni. Moze dzieki swobodzie ubioru beda sie mniej buntowac i
              bedzie mniej negatywnych zachowan w szkole. Wazne jest co w glowie a nie co na
              glowie !!!!!
          • condor Re: Jaki kompromis??? Co za głupota... 01.10.04, 11:46
            Mam pytanie do gościa o pseudonimie asdf. Jak Ty człowieku poradziłeś sobie z polakiem na maturce ? Piszesz zapewne tak jak wyglądasz - ( w cały świat ) wprowadzasz jakieś dziwne znaki interpunkcyjne tam gdzie ich być nie powinno, ponadto wybiórczo zaczynasz zdania, raz z wielkiej a raz z małej litery. No i ortografia też pozostawia wiele do życzenia (zasłużyli - tak jest poprawnie )drogi kolego. Natomiast stwierdzenie " wszyscy wyszliśmy na ludzi " jest błędne ponieważ ocena tego zjawiska może nastąpić dopiero wtedy, kiedy będziecie mieli swoje dorosłe dzieci ( lub inne osiągnięcia )bo to one są dowodem na mądrość lub głupotę rodziców. No powiedz prawdę jak to było z maturą ? Mama załatwiła ?
            • Gość: anka Dlaczego obrażasz? IP: *.cec.eu.int 01.10.04, 15:06
              To jak on pisze - nie ma w tej chwili żadnego znaczenia. Wielkim nietaktem jest
              obrażać kogoś, zamiast odpowiadać na rzeczowe argumenty - kontrargumentami. I
              raczej najczęściej demaskuje obrażającego. Twoją interpunkcję czy opanowanie
              zasad pisania też można wyśmiać, a przecież nie o to chodzi. Adsf, pisze
              zresztą całkiem rzeczowo, chociaż można się z nim oczywiście spierać. A wiedza
              z ekstrawaganckim sposobem ubierania się (a przecież o tym powinna być ta
              dyskusja) wcale nie musi stać w opozycji.
              • Gość: agawa Mało istotna ortografia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 13:01
                Dlaczego uważasz, że zwrócenie uwagi na czyjeś błędy interpunkcyjne czy
                ortograficzne to obrażanie kogoś? Nie rozumiem, może to po prostu stwierdzenie
                faktu i nie w tym nic z ubliżania ani wyśmiewania. A na miejscu Adsf
                popracowałabym jednak nad ortogafią, bo ona, chcemy czy nie, świadczy o
                poziomie intelektualnym człowieka. No chyba, że jest dyslektykiem.... Wtedy
                najmocniej przepraszam:))
        • Gość: Karola_nast Re: Jaki kompromis??? Co za głupota... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 21:36
          Kobieto, co za absurdalne rzeczy piszesz! Czytam wypowiedzi forumowiczów...i aż
          nie moge uwierzyć w to co tu wypisują. Przeciez nie każda dziewczyna chodzi
          wydekoltowana i ma wszystko na wierzchu, a z tego co tu piszecie tak właśnie
          wynika, że każda licealistka ubiera się wyzywająco. Według mnie jest to mały
          odsetek nastolatek, o których tu piszecie, a większość zna zasady w które
          panuja w szkole i się do nich dostosowuje, a przynajmniej próbuje, bo z tego co
          wiem często są wyciągane z tego konsekwencje i najnormalniej sie boją o ocene z
          zachoawania a, że wyjątki się zdarzaja, to każdy o tym wie. Dlatego mam
          odmienną opinię niż większość forumowiczów. A co do tego, że polki nie maja
          gustu w zupełności się zgadzam i na to już nie mamy wpływu, ale zdarzają sie i
          takie które maja i jest to niestety tylko mały odstek kobiet w Polsce.
          • Gość: Maja Pozdrowienia dla pani z klapkami na oczach... ;] IP: *.oaza-dd.com 01.10.04, 19:22
            Droga Karolu,
            po pierwsze zpoznaj się z definicją absurdu...
            Po drugie, chyba dawno nie odwiedziłaś żadnego liceum lub gimnazjum... Może
            najpierw odwiedź kilka, a następnie komentuj to w jakim stroju młodzież
            uczęszcza do szkoły. Co do tych odsetek (mniejszych i większych)... potrafisz
            je poprzeć konkretnym źródłem danych??? Z chęcią zapoznałabym się z nimi. ;\
      • Gość: marta. Re: Bój o uczniowski strój IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 30.09.04, 16:27
        Jestem absolwentką L>O.im. Staszica i musze przyznać, że nie bardzo zgadzam się
        z powszechnym twierdzeniem, że nauczyciel powinnien wpływać na strój uczniów.
        Liceum, do którego uczęszczałam było zbiorowiskiem samych indywidualistów.
        Swoją "niezależnośc od otoczenia" ludzie lubili wyrażać poprzez strój.
        Najwięcej było tam punk'owców. Pewnie zastanawiają się Państwo czemu było to
        tolerowane?? ponieważ młodzież chodząca do tego liceum była (i mam nadzieję, że
        nadal jest ) zdolna i inteligentna. Nauczyciele byli świadomi, że mają do
        czynienia młodzieżą nieprzeciętna, totez nie wtrącali się do strojów swoich
        podopiecznych. Uważam, że strój i nauka to 2 kompletnie odmienne sprawy i można
        je bez problemu pogodzić. Jeżeli chodzi o wyzywające ubieranie się - wydaje mi
        się, że gdy taka panienka zostanie raz czy drugi wyśmiana przez swoich
        rówieśników to sama znajdzie bardziej dla siebie odpowiedni strój.
        Proponuję inny sposób wyżywania się nad młodzieżą... a co do przyszłego
        dorosłego ich życia.. hmm... wydaje mi się, że dlatego określa się tę grupę
        ludzi mianem "młodzież" by podkreślić, że są jeszcze młodzi i mają prawo do
        wygłupów, by móc potem mile swoją młodość wspominać :). pozdrawiam!!
      • Gość: maga Re: Bój o uczniowski strój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 21:10
        no i właśnie o tym mowa
        Pani krysiup13 szanowna - "rozumieć" w 1. os. lp. pisze się i wymawia:
        "rozumiem" a nie "rozumię"
        i na tym sie skupmy, jesli mowa o szkole
        Pani Krysiu, ja bym wolala, zeby moja córcia mowila i pisala poprawni i chodzila
        w glanach i z kolczykami niż w białej bluzeczce z kołnierzykiem i popełniała w
        wieku dojrzałym błedy ortograficzne
        skupmy się, drodzy Panstwo, na meritum: SZKOŁA = NAUKA
    • Gość: miki Są pewne normy kulturowe.. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 10:58
      są pewne normy kulturowe..ale oczywiście nie każdy (a raczej ostatnio mało kto
      ich przestrzega)..dotyczące odpowiedniego stroju w pewnych kategoriach miejsc..
      niestety coraz więcej osób przychodzi na salę rozpraw sądowych w dresach a nie
      w garniturze..z mojej praktyki prawniczej wiem, że człowieka ocenia się
      mimowolnie po ubiorze.. jeśli ktoś nie potrafi "uszanować" powagi instytucji
      jak sąd, szkoła czy teatr..to powinien być skazany na ostracyzm..
      podobnie szkoła jest specyficzną instytucją.."urzędem".. jakoś nie wyobrażam
      sobie np. pracownicy Poczty siedzącej za okienkiem w takich frywolnych
      ubrankach jak na zdjeciu..te ubrania są sexy..i jako takie nadają się na
      imprezę czy dyskotekę..i raczej tylko tam..
      no i po trzecie.. jak taki młody chłopak może się skupić na lekcji, gdy widzi
      przed sobą stringi swojej koleżanki...
      • Gość: jed Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.acn.waw.pl 30.09.04, 11:21
        1. co rozumiesz przez pewne normy kulturowe, jeasli pisze ze masz praktyke
        prawnicza to powinienes wiedziec ze uzywanie takich niedookreslen jest nie
        zgodne z kultura prawnicza

        2.przychodza na sale sadowa w dresach bo to element ich kultury.
        a poza tym czasami dobrze jest biednie ubrac klienta, bo wtedy moze liczyc na
        mniejsza grzywne...

        3. szkola urzedem???????????????????????
        jest to raczej instytucja. specyficzna, ktora powinna sluzyc rozwojowi
        mlodziezy. sila czlowieka jest jego indywidualizm, pamietaj to jednostki
        decyduja o przyszlosci to nie bezwolny szary tlum...
        nasze spoleczenstwo potrzebuje wiecej osob o nieskrepowanych umyslach.

        4. w tych urzedach ludziom placa za to ze sie tak ubieraja.
        czyli idac tym tokiem w szkole placa tylko nauczysiela ktorych zadaniem
        jest "sluzenie"/pomoc uczniom w ich rozwoju jako jednostek. wiec nauczyciele
        powinni sie ubierac zgodnie z etykieta nauczycielska co do uczniow juz ten
        nakaz nie obowiazuje...

        5. w szanujacych sie firmach jest casual friday
        • Gość: matka gimnazjalist Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.chello.pl 30.09.04, 12:39
          Jestem zwolenniczką ubierania się adekwatnie do sytuacji. Awangardowe stroje-
          są znakomite na imprezy, wakacje, ale nie do szkoły.
          Strój świadczy o człowieku, jego szacunku do instytucji, rozmówcy, sytuacji.
          Nie są potrzebne mundurki- choć przyznaję, że z lekką zazdrością patrzyłam na
          stroje Platerek-, ale normalne, stonowane ubranie.
          Chłopaki - dżinsy, sztruksy, ale bez kroku na wyskości kolan; dziweczyny bez
          koronek, falbanek, gołych brzuchów, szortów, dekoltów do pępka.
          P.S. Jestem lekarzem, w pracy chodzę w mundurku i.....nie narzekam.
          • kociamama Re: Są pewne normy kulturowe.. 30.09.04, 15:08
            Gość portalu: matka gimnazjalist napisał(a):

            >
            > Nie są potrzebne mundurki- choć przyznaję, że z lekką zazdrością patrzyłam na
            > stroje Platerek-,


            Ci, co nosili mundurki za to na nie narzekali...


            ale normalne, stonowane ubranie.
            > Chłopaki - dżinsy, sztruksy, ale bez kroku na wyskości kolan; dziweczyny bez
            > koronek, falbanek, gołych brzuchów, szortów, dekoltów do pępka.


            Najlepiej zgzrebny worek dla obojga plci. przynajmniej nikt nie zobaczy
            stringów kolezanki, jak tu ktos wczesniej sie obwiał.

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
        • Gość: juz po szkole:) Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.3.14.wu-wien.teleweb.at 30.09.04, 13:21
          Zgadzam sie z przedmowca.
          Dodam jeszcze, iz moim zdaniem trzeba dac mlodziezy mozliwosc wyboru (stroju,
          zdania, przekonan). Zakazywanie jest najgorsza droga! Jedyne, co moze to
          spowodowac, to bunt. Nastolatki szukaja swojego stylu. Kiedy i gdzie maja sie
          ekstrawagancko a moze nawet kontrowersyjnie ubierac? W domu do kolacji?? poza
          tym co przeszkadza nauczycielom irokez, pomalowane paznokcie, czy buty na
          obcasie?? Uwazam, za tego typu zakazy sa ograniczeniem dla rozwoju mlodych
          umyslow i charakterow. W przyszlosci tacy ograniczeni ludzie moga czuc strach
          przed pokazaniem swojego (czasem odmiennego) zdania, gdyz wedlug
          niektorych "inny" znaczy "gorszy".

          "INNY" NIE ZNACZY "GORSZY"!!!
          • Gość: matka gimnazjalist Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.chello.pl 30.09.04, 13:59
            Problem polega na tym, że są pewne normy zachowań się- dotyczące m.in. ubioru.
            Czy w ramach szeroko rozumianego luzu będziesz traktował ulicę jako np.
            toaletę, grzebał w zebach przy stole, używał wulgarnych słów? Czy kładziesz
            nogi na stole w czasie posiłków? Czy zrobisz to, aby czuć się wyluzowany i
            zademonstrować swoją osobowość?
            Szkoła nie jest instytucją demokratyczną ( i nie powinna być), gdzie młody
            człowiek może zachowywać się jak chce. Szkoła ma uczyć m.in. zachowań
            adekwatnych do miejsca i sytuacji.
            Każdy z nas podlega określonym nakazom i zakazom- i dobrze by było gdyby
            możliwie wczesnie zdał sobie z tego sprawę. Bo jeżeli tak nie będzie dojdziemy
            do absurdu - nastolatek uzna, że skoro wszystko mu wolno może również kraść,
            okładać innych.
            Jeżeli ktoś jest punkiem i chce mieć irokez - niech zrezygnuje ze szkoły.
            Jestem przeciwniczką zbyt dużej tolerancji.
            P.S.Kiedyś wyrzuciłam z gabinetu pacjenta, który zachował się nieodpowiednio.
            Napisał 10 skarg i ...wszyscy przyznali mi rację.
            Czy k
            • Gość: jed Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.acn.waw.pl 30.09.04, 14:39
              stosuje pani typowo leperowskie zagrania :
              "Czy w ramach szeroko rozumianego luzu będziesz traktował ulicę jako np.
              toaletę,"
              tu nie chodzi o szeroko rozumiany luz tylko o prawo do indywidualizmu.
              gdyby wszyscy zasuwali w dresach pani w swoim konformistycznym nastawieniu tez
              by tak sie ubierala?

              > "Jeżeli ktoś jest punkiem i chce mieć irokez - niech zrezygnuje ze szkoły. "

              to jest ksenofobia, dlaczego ktos z irokezem nie moze sie uczyc? mam znajomych
              krorzy nosili takowe, a teraz sa szanowanymi lekarzami (juz oczywiscie bez
              irokeza)

              pani obowiazkiem jest chyba leczyc pacjentow a nie oceniac ich wyglad...ta
              przysiega hipokratesa...

              mam nadzieje ze nie ma pani wielu pacjenow.
              • Gość: matka gimnazjalist Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.chello.pl 30.09.04, 17:31
                Mam i to bardzo wielu. I mam prawo pokazać im drzwi gabinetu jesli zachowują
                sie nieodbpowiednio. Jesli nie znajdują się w stanie zagrożenia życia mam prawo
                odmówić leczenia. Nie wszystko każdemu wolno. I nie zmienię zdania co do
                szkolnego stroju. Tylko potem nie dziwmy się, że mamy takie spoleczeństwo jakie
                mamy. Bo od drobiazgów się zaczyna, dziecinko.
                • Gość: asdf Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.stacje.agora.pl 30.09.04, 18:32
                  Pani Doktor,
                  irokez jest wyrazem pewnego światopoglądu nawet jeśli ma się sprowadzać tylko
                  do szokowania. wyrażanie światopoglądu jest swobodą do której ma prawo każdy
                  obywatel. szkoła nie jest instytucją demokratyuczną - racja. ale nie jest i nie
                  może być to obóz koncentracyjny. irokez jest dopuszczalny. tak samo jak
                  wlepka "tak w referendum", znaczek anarchii, białoczerwony krawat czy krzyżyk
                  na szyi. konserwatyzm nie jest jedynie słuszną ideologią.
                  pozdrawiam i mam nadzieję, że nie odbierze tego Pani jako atak na swoją osobę.
                • Gość: anka Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.cec.eu.int 01.10.04, 15:55
                  Problem ubioru szkolnego jest stary jak instytucja szkoły, więc chyba nie od
                  ubioru będziemy uzależniać kondycję społeczeństwa. To wielkie uproszczenie. Nie
                  oceniałabym ludzi po ubiorze, bo to bardzo krzywdzące. Ale rozumiem, że biały
                  fartuszek i protekcjonalny ton wypowiedzi ("dziecinko") pozwala zachować
                  poczucie wartości pośród oszalałego społeczeństwa... W końcu "od drobiazgów się
                  zaczyna".
                • Gość: defetysta przesada IP: *.centertel.pl 01.10.04, 18:49
                  mam rozumiec, ze wyrzuca pani rowniez pacjentow z irokezem, czy kolczykami na
                  twarzy?
                  to sie nazywa dyskryminacja i juz jest karalne. coz, pozozstaje mi liczyc, ze
                  kiedys trafie na pania i wyrzuci mnie pani, bo nie wygladam tak jak wg pani
                  powinienem.
                  wtedy spotkamy sie w sadzie, bo pisanie skarg to zabawa dla malych dzieci.
                  bez pzdr
                • Gość: ndrj Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: 62.141.201.* 02.10.04, 00:08
                  i rozumiem że ma pani prawo nie przepisać pigułek antykoncepcyjnych , bo k...w pani nie obsługuje. A jeśli przyszłaby do pani koleżanka córki to zaraz zadzwoniłaby pani dyrektorki by córeczka z dziwką do jednej klasy nie chodziła.
                  PS mam nadzieję że wyrzuciła Pani pacjenta z swojego prywatnego gabinetu a nie z przychodni lub z szpitalnego
                  PSS Jeśli nie jest pani ginekologiem, to proszę się nie przejmować bo sądząc po tym co Pani pisze tak by się właśnie Pani zachowała
                  • Gość: ndrj Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: 62.141.201.* 02.10.04, 00:28
                    Przepraszam Panią bardzo , ale troszkę mnie poniosło po przeczytaniu , że wyrzuciła Pani pacjenta z gabinetu, faktycznie mógł zachowywać się po chamsku i wtedy można by Panią zrozumieć, (chociaż nie rozumiem posługiwania się argumentem o czyimś zachowaniu w dyskusji o ubiorze...). Swój zjadliwy tekst tłumaczę tym , że nie tak dawno pewien Pan "doktór-konował" z publicznej przychodni po chamsku skrzyczał i wyrzucił młodą dziewczynę, proszącą o przepisanie środków antykoncepcyjnych. Wyrzucając dziewczynę pan dr wykrzykiwał jej od źle wychowanej k.... , obrażał jej matkę, a to wszystko w imię szeroko pojętego,dobrego katolickiego wychowania.
                    Jeśli Panią uraziłem , to przepraszam serdecznie
                    Ale nieporozumieniem jest łączenie odpowiedniego ubioru z odpowiednim zachowaniem.
                    Polecam bajki ks.krasickiego o dewotce i brzechwy o pewnej dobrze wychowanej kwoce.
                  • Gość: anka Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.cec.eu.int 01.10.04, 15:40
                    No właśnie. Ekstrawagancki ubiór czy takaż fryzura to wyraz indywidualności,
                    której akurat w wieku -nastu lat każdy poszukuje. I to normalny etap w życiu
                    każdego człowieka. I jedni czują potrzebę eksponowania tego bardziej, inni
                    mniej. W końcu różni jesteśmy. Potem człowiek z tego wyrasta (pomijając
                    jednostki). I to też normalne. W szkole na wszelkie sposoby manifestowaliśmy
                    swoją niezależność, a jakoś nie przeszkadzało nam to w uczeniu się. Wszyscy
                    zdaliśmy maturę, kto chciał poszedł na studia, założył rodzinę itd.
            • Gość: też matka Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.cec.eu.int 01.10.04, 15:32
              Ubiór to jedno, sposób zachowania to drugie. Można być bardzo elegancko ubranym
              i obrażać wszystkich dookoła swoim chamskim zachowaniem. Jakoś nie przeszkadza
              mi zupełnie "ekstrawagancki" ubiór. I doprawdy nie rozumiem takiego pomieszania
              argumentów - to, że ktoś ma irokeza na głowie wcale nie musi świadczyć o tym,
              że skończy jako złodziej albo narkoman! Ubiór mówi coś o mojej osobowości i
              indywidualności, a nie o braku wychowania! To znaczy - jak ktoś przyjdzie do
              lekarza w niewłaściwym stroju, to lekarz go nie przyjmie?
          • Gość: też po szkole Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 15:19
            Gość portalu: juz po szkole:) napisał(a):

            > Zgadzam sie z przedmowca.
            > ... Nastolatki szukaja swojego stylu. Kiedy i gdzie maja sie
            > ekstrawagancko a moze nawet kontrowersyjnie ubierac? W domu do kolacji?? ...

            Po pierwsze przeczytaj dokładnie post przedmówcy, bo sam sobie przeczysz. Po
            drugie - dlaczego nie w domu do kolacji? Kiedyś w porządnych domach przebierano
            się do posiłków. Ciekawe, ilu rodziców ukróciłoby te przebieranki do szkoły,
            gdyby trzeba było patrzeć na te koronki, dekolty, irokezy i inne
            atrybuty "stroju" znad własnego talerza?
        • Gość: dwa Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.equant.com 30.09.04, 15:49
          Witam,
          Wedlug mnie w punkcie 1 i 2 Twoje wypowiedzi wykluczaja sie, poniewaz na takiej
          samej zasadzie jak prawnik uzywa "niedookreslen" tak samo uzywa "niedoubrania"
          klienta:).... Czy tak jest w istocie... Nie wiem
          Co do punktu 2
          Szkola to instytucja a takze urzad, bo to wlasnie tu sie odbiera zaswiadczenie,
          ze na przyklad, mozna dalej sie uczyc:) ( czytaj: odbiera swiadectwo
          maturalne), natomiast wracajac do indywidualizmu... Chory jest indywidualizm
          nie pozwalajacy nauczyc sie ludziom dzialac w grupie. Nie umiemy tego jako
          Polacy. Nie ucza nas tego. Umiemy sie latwo asymilwac do istniejacych warunkow
          w zachodnich firmach ale nie u siebie. Kazdy walczy o wlasny tylek i rozwija
          indywidualizm. Dla mnie to chore... Jestem takze przeciwny tzw papce szkolnej
          latwo obserwowalnej na filmie "The Wall" ( Slynny album Pink Floyd), dlatego
          tez bardzo waznym jest by sie wyrozniac, ale intelektem a nie pepkiem czy
          tylkiem lub kolczykiem. Lepiej byloby sklonic ludzi do takiego indywidualizmu
          niz do wymuszen na rodzicach nowych ciuchow by zaspokajac
          swoje "indywidualistyczne potrzeby". Dlatego popieram argument o nieskrepowanym
          umysle ( a nie ciele) i takim to umysle, ktory umie dzialac w grupie by
          wspoldzialajac uzyskiwac lepsze rezultaty.
          Pozdrawiam
          • Gość: ndrj Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: 62.141.201.* 02.10.04, 02:03
            dobra! skoro nie podobają się Wam drodzy nauczyciele stroje młodzieży, i "dzieci" mają się ubierać "Odpowiednio", to ja się zgadzam, ale PIERW SPÓJRZCIE na swoich kolegów i ich krytykujcie. Podziurawione swetry, tłuste włosy, niezadbana cera, obgryzione paznokcie, golf noszony przez dwa tygodnie, zaplamiona marynarka oto jak się niektórzy z nauczycieli prezentują np mgr Ewa Maćczak Witczak z prestiżowego podobno I LO im. A.Asnyka w Kaliszu. Nie mówcie proszę, że moja krytyka jest niestosowna, gdyż nauczyciele zarabiają grosze. Po pierwsze wyglądać schludnie, to nie jest kwestia pieniędzy, po drugie niektórzy spośród Was ubierają się na prawdę świetnie. Wymagając czegoś od innych , pierw wymagajmy tego samego od siebie. Ciekawe jakbyście zareagowali ,gdyby np. jeden z rodziców zwrócił wam uwagę, że ubieracie się niestosownie i niechlujnie?!
            Pozdrawiam wszystkich nauczycieli. Większość z was ubiera się dobrze choć odmiennie , jedni bardziej sportowo, drudzy elegancko. Co byście powiedzieli jeśli przyszłoby ministerialne rozporządzenie , które określałoby wasz ubiór?
            Większość z uczniów też ubiera się porządnie, choć inaczej od waszych upodobań. Czyżby wół nie pamietał jak cielęciem był. Psorzy drodzy czy dzwony i fryzury na beatlesa były tym co uwielbiali wasi nauczyciele??
            "Wie każdy co pochodnia , wie każdy co swieczka" , czy za krótki spódniczki, za długi rzęsy i spodnie z krokiem w kolanach są głównym powodem fatalnego stanu polskiego szkolnictwa publicznego? Czy jest sens o nich tyle dyskutować? Nie ma!
        • Gość: Maja Jeszcze jeden mądraliński... IP: *.oaza-dd.com 30.09.04, 16:04
          Następny głupio mądry...
          Czy siłą indywidualzmu jest spódniczka kończąca się na biodrach, goły pępek,
          tipsy na paznokciach, gacie na wierzchu lub spodnie zwisające do kolan???
          Człowieku co Ty opowiadasz? Czy tą siłą jest również to, że Ci młodzi ludzie
          nie potrafią wypowiedzieć jednego zdania w języku polskim poprawnie??? To jest
          brak kultury osobistej a nie siła indywidualizmu!!!
          Wydaje mi się, że z mundurków, które kiedyś obowiązywały w szkołach wyszło
          więcej indywiduum. Nie sądzisz? Może zastanów się chwilkę...

          > 4. w tych urzedach ludziom placa za to ze sie tak ubieraja.
          > czyli idac tym tokiem w szkole placa tylko nauczysiela ktorych zadaniem
          > jest "sluzenie"/pomoc uczniom w ich rozwoju jako jednostek. wiec nauczyciele
          > powinni sie ubierac zgodnie z etykieta nauczycielska co do uczniow juz ten
          > nakaz nie obowiazuje...

          To znaczy, że nauczyciele zobowiązani są wyglądać schludnie tak aby swym
          wyglądem nie urazić uczniów a uczniowe mogą przyjść nawet w samych gaciach???
          Kolejna bzdura. Tak samo jak nauczyciele mają służyć radą i wiedzą, którą
          posiadają, uczniowie zobowiązani są do okazywania nauczycielom szacunku.

          > 5. w szanujacych sie firmach jest casual friday
          W każdej szanującej się firmie nawet casual friday przestaje obowiązywać gdy w
          owy piątek ma odbyć się ważne spotkanie. Bez różnicy zewnętrzne czy wewnętrzne.
          Poza tym casual friday to nie casual week!

          Może więc zamiast wytykać komuś brak znajomości kultury prawniczej, zastanów
          się dobrze nad tym co piszesz?

            • Gość: Maja Hej asdf!!! IP: *.oaza-dd.com 30.09.04, 19:28
              Ach, i tu też się spotykamy ;) Właśnie przed chwilką rozmawiałam ze swoim mężem
              nt. owego mądralińskiego. Skomentował jego wypowiedź jeszcze mocniej ;) Moja
              natomiast ze złością napisana nie była, bardziej z przekąsem. Choć faktycznie.
              Czasami jak czytam takie wypowiedzi krew mnie zalewa.
              Pozdrawiam ;)
          • Gość: jed Re: Jeszcze jeden mądraliński... IP: *.acn.waw.pl 02.10.04, 19:25
            nastepna zakompleksiona

            kobietko
            w twojej wypiewiedzi pelno schopenhaueryzmow
            to ze ktos nosi spodniczki konczace sie na biodrach nie znaszy od razu ze nie
            potrafi mowic po polsku. nie generalizuj.

            gwoli wyjasnienia nie wyszystkie style ubierania sie mlodziezy mi sie podobaja,
            ale jestem za tym ze nie powinno sie ludziom odbierac praw do ubierania sie jak
            chca. niech ponosza konsekwencje tego tzn dziewczyna ubrana jak dziwka niech
            nie ma pretensji do ludzi ze ja uwazaja za dziwke, ale to jej wybor i nic nam
            do tego.

            > To znaczy, że nauczyciele zobowiązani są wyglądać schludnie tak aby swym
            > wyglądem nie urazić uczniów a uczniowe mogą przyjść nawet w samych gaciach???

            kolejny chwyt erystyczny. czy widzialas zeby ktos w gaciach do szkoly
            przyszedl. zadziala tu zasada powyzej przeze mnie przytoczona, nie zrobi tego
            ze wzgledu na ostracyzm spoleczny. poza tym to niezgodne z prawem obnazanie sie
            w miejscach publicznych.

            w firmach ludziom placa za takie ubierania sie czyt. jest to narzedziem pracy.
            moga sie ubierac inaczej ale wtedy wyleca czy to tak trudno zrozumiec.

            wiem o czym pisze a ty kobietko zakompleksiona nie staraj sie tego leczyc na
            mnie.
            czescia kultury prawniczej nie jest zabawa w schopenhouera...
        • Gość: agawa Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 18:09
          Moze to dziwne, ze wystapie w roli adwokata pani prawnik, ale nie zgadzam sie z
          tym co piszesz:
          ad.1. Norma to, cytuje za Slownikiem Jez. Polskiego, "ustalona, ogolnie
          przyjeta zasada; wytyczna, regula, wzor, schemat". A jesli doprecyzujemy to
          pojecie okresleniem "kulturowa", to wzbogacamy ja o element funkcjonowania w
          spoleczenstwie. I wtedy zawsze nalezy isc droga od ogolu do szczegulu. Czy Ci
          sie to podoba czy nie.
          ad.2. Dlatego nawet jesli dres jest elementem kultury czlowieka, ktory
          przychodzi do sadu, to nadrzedna jest jednak zasada funkcjonujaca w
          spoleczenstwie jako ogole. Bo sad nie jest typowym miejscem spotkan dla
          czlonkow jego grupy, tu stroj powiniene byc na tyle uniwersalny czyt. stosowny,
          zeby nie przykuwal niczyjej uwagi. W koncu nie przychodzimy do sadu, aby sie
          pokazac, czyz nie?
          ad.3. Z tym indywidualizmem to gruba przesada. Bo czesto niestety, zwlaszcza w
          przypadku mlodziezy, on sie zaczyna i konczy na ekstrawaganckim stroju. A zeby
          wybitna jednostka mogla pokazac ile jest warta dla spoleczenstwa, potrzeba
          jednak troche wiecej. Sila czlowieka byc moze jest indywidualizm, ale na nic mu
          sie nie przyda, jesli nie bedzie potrafil wspolpracowac z innymi. Nie ma w
          historii swiata przykladow na tak wybitne postacie, ktore zmienily swiat bez
          udzialu innych. Wiec naprawde z tym indywidualizmem to bez przesady, ja bym sie
          raczej skupila na kooperacji, wspolpracy, wspoldzialaniu. Ale niestety, jak
          pokazuje historia naszego kraju, indywidualizm - owszem, gorzej ze wspolpraca,
          a wiec czynem!
          ad.4. Oczywiscie nie jest dobrze porownywac szkole do urzedu, ale nie mozna tez
          porownywac jej do firmy. Raczej niewielu znam nauczycieli, ktorzy przychodza do
          szkoly z brzuchem na wierzchu albo okolczykowani jak unijne krowy. Wiec
          nauczyciele zasady stosownosci przestrzegaja. Natomiast co do uczniow - hm...
          wolnosc - wolnoscia, indywidualizm - indywidualizmem, a dobry smak - sobie...
          Spojrz na te zdjecia. Coz one za wybitny indywidualizm reprezentuja? Bo dla
          mnie zaden. Przyznam sie, ze sama jestem nauczycielka i to bardzo mloda. I nie
          przeszkadza mi naprawde kolczyk w nosie czy szpilki..., ale jesli wiaze sie to
          brakiem czasu na nauke i rozwoj mlodego czlowieka,a ten opiewany indywidualizm
          na tym sie konczy, to ja pozostane przy oryginalnosci w mysleniu i kreatywnosci
          umyslu.
          ad.5. Wlasnie casual fridays sa najlepszym dowodem na istnienie regul.
          Pozostawiam do przemyslenia indywidualiscie i oryginalowi, mam nadzieje rowniez
          mentalnemu...:))
      • kociamama Re: Są pewne normy kulturowe.. 30.09.04, 15:05
        Gość portalu: miki napisał(a):

        > są pewne normy kulturowe..ale oczywiście nie każdy (a raczej ostatnio mało
        kto
        > ich przestrzega)..dotyczące odpowiedniego stroju w pewnych kategoriach
        miejsc..


        A dlaczego niby jest koniecznosc przestrzegania tych zasad? Przy ich ustalaniu
        nikt sie nas o zdanie nie pyta. POnadto, sa to zasady niepisane, co oznacza, ze
        mozna je sobie bezkarnie olewac.

        >
        > niestety coraz więcej osób przychodzi na salę rozpraw sądowych w dresach a
        nie
        > w garniturze..z mojej praktyki prawniczej wiem, że człowieka ocenia się
        > mimowolnie po ubiorze.. jeśli ktoś nie potrafi "uszanować" powagi instytucji
        > jak sąd, szkoła czy teatr..to powinien być skazany na ostracyzm..


        A dlaczego niby te instytucje zasluguja na powage? Wymiar sprawiedliwosci w
        POlsce to kupa smiechu. Kto twierdzi, ze szkola ma byc pelna powagi? Taka
        koncpecja szkoly wywodzi sie z zaboru pruskiego. Wg nowoczensych zasad
        metodyki, w szkole nalezy stworzyc atmosfere PRZYJAZNA UCZNIOM , a nie powazna.
        (Z reszta powazna czyli jaka? Chodzi o to by uczniowie czuli strach?) Nalezy
        stawiac na indywidualny rozwoj jednostek i pomogac dokonywac takich wyborow,
        zeby kazdy skupil sie na zgadnieniach go interesujacych.
        Teatr tez jest miejscem sluzacym rozrywce, a rozwrywka i powaga nie ida w parze.


        > podobnie szkoła jest specyficzną instytucją.."urzędem".. jakoś nie wyobrażam
        > sobie np. pracownicy Poczty siedzącej za okienkiem w takich frywolnych
        > ubrankach jak na zdjeciu..te ubrania są sexy..i jako takie nadają się na
        > imprezę czy dyskotekę..i raczej tylko tam..


        Uczniowie to nie sa pracownicy. Jest obowiazek szkolny, a szkola jest dla
        uczniow. Oni sa tam klientami. Na poczcie nie wymaga sie od klientów
        uniformow...


        > no i po trzecie.. jak taki młody chłopak może się skupić na lekcji, gdy
        widzi
        > przed sobą stringi swojej koleżanki...

        To juz problem tego chlopaka.

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
        • Gość: MM Re: Są pewne normy kulturowe.. IP: *.proxyconn.net 30.09.04, 16:24
          Kazdy, nawet domorosly psycholog wie, ze stroj okresla swiadomosc. Wieczorne
          mlodziezowe party wyglada inaczej niz spotkanie trzydziestolatkow,
          czterdziestolatkow czy szescdziesieciolatkow. Mlodziez zawsze bedzie sie
          starala stworzyc swoje odrebne wartosci, zanim wtopi sie w dorosly swiat.
          Szokowanie ubraniem i stylem jest duzo latwiejsze niz wymyslanie innych
          sposobow na bycie "innym".Jest zadaniem szkoly na wszystkich szczeblach
          skierowanie tej potrzeby odrebnosci na cos innego i bardziej istotnego niz
          makijaz, mini i metalowa bizuteria. Dobre szkoly na CALYM swiecie zalatwiaja to
          mundurkiem, ktory mozna zmienic na dowolny stroj raz czy dwa razy w roku, gdy
          uczniowie przychodza sie raczej bawic niz uczyc. To taki zabawowy upust
          energii, Amerykanie nazywaja te dni wentylem bezpieczenstwa. Poza tymi dniami
          szkola jest centrum nauki i sportu i tak powinna byc traktowana. Czy ktos
          widzial na jakichkolwiek zawodach sportowych zawodnikow w pelnym makijazu ????
          Jesli tak, to znaczy, ze byly to marne zawody i zle do nich przygotowani
          zawodnicy. Jesli w szkolach w szkolach widzimy to, co widzimy, to znaczy, ze
          mamy marne ministerstwo szkolnictwa, mierne dyrekcje szkol i zle rokujacych
          ucznow. Argumenty o zagranicy sa durne. Na calym swiecie obowiazuja te same
          zasady. Wyjatkami sa oczywiscie biedne getta, ale to juz zupelnie inny temat.
          • joly.roger Re: Są pewne normy kulturowe.. 30.09.04, 17:57
            Gość portalu: MM napisał(a):

            > Czy ktos
            > widzial na jakichkolwiek zawodach sportowych zawodnikow w pelnym
            makijazu ????

            Z czescia Twoich tez sie zgadzam ale tu to akurat kula w plot trafiles. Otoz
            wlasnie tak - spojrz sobie na stroje, makijaz i paznokcie np lekkoatletek.
            Sport sie zmienil - to jest tez wizualny show i rewia (sportowej) mody.
          • kociamama Re: Są pewne normy kulturowe.. 30.09.04, 20:33
            Gość portalu: MM napisał(a):

            Mlodziez zawsze bedzie sie
            > starala stworzyc swoje odrebne wartosci, zanim wtopi sie w dorosly swiat.
            > Szokowanie ubraniem i stylem jest duzo latwiejsze niz wymyslanie innych
            > sposobow na bycie "innym".Jest zadaniem szkoly na wszystkich szczeblach
            > skierowanie tej potrzeby odrebnosci na cos innego i bardziej istotnego niz
            > makijaz, mini i metalowa bizuteria.


            ZGadzam sie, ale kierowanie uwagi na inne rzeczy nie oznacza walki z moda.
            Ekstrawagnacki ubior czesto swiadczy o kreatywnosci, i wlasnie ludzie, ktorzy
            wyrozniaja sie z tlumu strojem posiadaja tez inne cechy ich wyrozniejace. Bo
            zazwyczaj wyroniaja sie ci, ktorzy nie boja sie odtswac od reszty, czyli
            cechuje ich non-komformizm lub/i fantazja. Takie osoby zazwyczaj sa najelpsze w
            jakiejs dziedzinie.



            Dobre szkoly na CALYM swiecie zalatwiaja to
            >
            > mundurkiem,



            NIe wiem, nie zwiedzilam calego swiata. MOwisz tutaj o szkolach prywatnych, a
            istenieje roznica miedzy szkola prywatna a panstwowa.


            Poza tymi dniami
            > szkola jest centrum nauki i sportu i tak powinna byc traktowana. Czy ktos
            > widzial na jakichkolwiek zawodach sportowych zawodnikow w pelnym
            makijazu ????


            NO ale po zawodach juz widzial. A nawet w czasie. Zobacz na czolowych pilkarzy
            swiata jacy sa trendni i wy muskani. A szkola to nie zawody sportowe. przeciez
            na w-f rzadko kto cwiczy w makijazu, a potem ma przerwe, zeby sie umyc, i
            zrobic makijaz.



            > Jesli tak, to znaczy, ze byly to marne zawody i zle do nich przygotowani
            > zawodnicy. Jesli w szkolach w szkolach widzimy to, co widzimy, to znaczy, ze
            > mamy marne ministerstwo szkolnictwa, mierne dyrekcje szkol i zle rokujacych
            > ucznow.


            Argumenty o zagranicy sa durne. Na calym swiecie obowiazuja te same
            > zasady. Wyjatkami sa oczywiscie biedne getta, ale to juz zupelnie inny temat.


            A dla Ciebie caly swiat stanowi chyba jeden zapyzialy stan USA, ktory udalo Ci
            sie zobaczyc (w TV?)

            POzdrawiam,
            KOciamaama.
      • Gość: ja to ja binghi Re: Szukanie tematów zastepczych!!! IP: *.bis.czestochowa.pl 30.09.04, 13:42
        Genialnie bardzo dobrze mówisz, po jeden - mysle z enie wazne jak jak to sie
        ubiera tlyko co reprezentuje swoja osoba chodzi mi tu o to co ma do powiedzenia
        o to jak sie uczy, czepiascie sie takich szczegolow ze zyc sie nie da, wszyscy
        tylko wymagaja od nas uczniow a nie zwracaja uwagi na siebie.... Polskie
        skzolnictwo hieheiehie nie ma czegos takiego są gorsze problemy w skzolach, nie
        ma kredy, nie ma ogrzewania okien podrecznikow dla biedniejszych dzieci obiadów
        nawet nie dostaja a mysle ze ten jeden obiad w skzole byłby jedynym posiłkiem w
        ciągu całego nida, wszyscy z urzedu miasta rozkladaja rece mowiaz -to nie nasza
        sprawa- to kurwa kogo sprawa nasza? za co moj rodzice placa za co odciagaja im
        podatek od marnych wyplat? jest strasznie gorsze problemy mamy w skzolach a wy
        sie ubioru czepiasie wrzuccie na luz pozatym chcialabym zwrocic uwage ze
        nauczyciele bardzo lubia popatrzec dziewcyzna w dekolty wrecz przeciwnie nie
        rpzeganiaja ich od rpzezroczystych bluzeczek czy szpilek wrecz przeciwnie sa
        bardzo za! macie jakis problem to juz wam problem posluchajcie sobie boba
        marleya i wrzuccie na luz
        bless ya
      • Gość: była pedagog Re: Szukanie tematów zastepczych!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 15:36
        Gość portalu: Ja napisał(a):
        > Czy naprawdę nie ma w polskim szkolnictwie ważniejszych problemów niż gole
        > brzuszki;-) !!!

        Owszem, są. Niemniej gołe brzuszki też są poważnym problemem. Z wielu powodów.
        M.in. przeważnie naruszaja postanowienia szkolnych regulaminów i wymuszone,
        niewyartykułowane (trudno zajmować sie wyłącznie wyglądem), zezwolenie na ich
        demonstrowanie uczy braku poszanowania dla szeroko pojętych norm współżycia
        społecznego. Uczy też posługiwania się demagogią, a nie rzeczowymi argumentami.
        Bo w imię wolności, demokracji, rozwoju osobowości, manifestowania
        indywidualności, kreatywności itp. wymusza się na otoczeniu tolerowanie braku
        taktu, gustu, wychowania, kultury osobistej, często też higieny. Na szczęście
        zrezygnowałam z kariery pedagogicznej, więc nie muszę tego oglądać na lekcjach,
        ale współczuję tym, którzy w szkole zostali. W pewnym wieku sporo panienek
        demonstruje głównie po 2-3 opony w pasie, fałdę pod biustem, 110 cm w biodrach -
        opakowanie tego w obcisłą bluzeczkę na cienkich ramiączkach, która ledwie
        sięga żeber i spodnie (bardzo) biodrówki, z których wystają stringi daje
        żałosny widok. A jeśli dołożyć do tego brudne, połamane paznokcie (ale
        polakierowane), tandetna biżuterię, ekstrawaganckie, ale rzadko myte włosy -
        obraz nędzy i rozpaczy. I to właśnie jest problem. Trzeba się myć, a nie
        wietrzyć.
      • Gość: Elżbieta Re: Bój o uczniowski strój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 14:41
        Niech chodzą goli, wytatuowani, podziurawieni.
        Niech udają wolnych, młodych i wielkich.Życie bardzo szybko to zweryfikuje.
        Nauczyciel nie ma prawa zwracac uwagi bo może psychicznie okaleczyć młodego
        człowieka.Toż to paranoja.Pracodawca tej młodzieży szybko wyleczy ją z
        nadmiernego indywidualizmu.Bądz sobą tam gdzie jesteś z takimi jak ty.
        W banku, szkole, szpitalu, ubieraj sie zgodnie z normami.
        • Gość: defetysta Re: Bój o uczniowski strój IP: *.centertel.pl 30.09.04, 14:57
          generalizujesz Elzbieto. mojemu pracodawcy nie przeszkadza kolczyk w dolnej
          wardze, dredy czy tatuaze. nawet w Polsce mozna, przy odrobinie staran, znalezc
          prace, gdzie nikt nie bedzie od Ciebie wymagal okreslonego wygladu i nie bedzie
          sie czepial tego, ze wyglada sie troche inaczej. zwlaszcza jesli wyniki przez
          ciebie osiagane sa dobre.
          • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 15:16
            Zgadzam sie z przedmowca. POnadto, ubior zwiazany jest nieodlacznie z
            osobowoscia, i wiekszosc ludzi tak wybiera sobie prace, ze stroj nie stanowi
            problemu. Np. zazwyczaj ludzie, ktorzy chca pracowac w banku naprawde lubia
            elegencki uniform, podczas gdy Ci, ktorzy nie przepadaja za sztywnymi
            garniturami wybieraja sobie tez bardziej wolne zawody, jakis tam dziennikarz,
            tlumacz, lektor, naukowiec itd. Tak z obserwcji wlasnych;)

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
            • Gość: Pumba Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 18:50
              Kociamama zwróć uwagę że od tłumacza wymaga się odpowiedniego stroju- chyba nie
              poszłabyś na konferencję ( jako tłumacz) w mini???
              1. Jestem nauczycielem i nie przeszkadza mi strój ani makijaż uczennicy- jej
              sprawa- ale jak pannica zaczyna sie czesać i malować na lekcji to już (
              niestety) mój biznes. Ja na serio chcę ich czegoś nauczyć .
              2. Jestem tłumaczem języka angielskiego i tłumaczę na konferencjach i nie sądzę że
              byłabym zatrudniana gdybym nawet na rozmowę kwalifikacyjną poszła z gołym
              brzuchem. Fakt, chodzę w szpilkach, ale w szkole nawet ja nie zakładam ich ,
              gdyż mogłabym skręcić nogę ( a szkoła odpowiada za zdrowie i bezpieczeństwo
              uczniów).
              3. Pomimo że chodziłam do szkoły za czasów komuny ( czytaj " zero wolności i
              indywidualizmu" ) miałam sposoby by się wyróżniać- i wcale nie będę truła o
              dobrych ocenach- starałam sie wyróżniać czystością ciała, poprawną wymową i
              poprawną ortografią - a to niestety jest nie za często spotykane wśród młodzieży
              gimnazjalnej... Czasami nie można wytrzymać od smrodu niemytych ciał ale za to
              solidnie polanych wodą toaletową.
              4. I zgadzam sie że ważny jest indywidualizm, ale normy obowiązujące w
              społeczeństwie ( chociażby umowne )to jednak normy i nie można ich bezkarnie
              olewać bo znaczy to że masz całe społeczeństwo ( w tym rodziców- których też
              pewnie młodzież olewa) nie powiem gdzie... a to już jest ( jak mówią moi
              uczniowie) " przegięcie".
              5. mam córkę ( 1 klasa szkoły podstawowej) ale nie sądzę że będzie chciała
              ubierać się w wyzywające stroje - bo już teraz komentuje stroje niektórych
              dziewczyn ( piszę niektórych , bo nie wszystkich) " a fe, taka duża , a pupę jej
              widać". I co o tym sądzić? a nic takiego nie słyszała ani od mojego męża ani tym
              bardziej ode mnie.
              Pozdrawiam.
              p.s. czy dziewczyny, które ubierają się wyzywająco lubią jak chłopcy je
              obmacują? chyba tak, skoro wiedzą że prowokują chłopców i nadal pokazują pępki...
              • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 20:10
                Nie poszlabym w mini, bo ja generalnie nie chodze w mini, a w tak krotkiej
                spodniczce wychodze jedynie na kort, ale nie chodzi o mnie tylko o regule.

                1) Ale noszenie makijazu i robienie go na lekcji to dwie rozne sprawy. U mnie
                na lekcji nigdy zadna dziewczyna nie robila makijazu (w gomnajzum).

                2) NIe znam ludzi, co chodza na rozmowe kwalifikacyjna z golym brzuchem.
                rozmowa kwalifikacyjna i szkola to nie to samo. Na rozmowie kwalifikacyjnej
                kazdy chce wypasc jak najelpiej, a szkola ma byc drugim domem, wiec kazdy ma
                sie w niej czuc dobrze, co oznacza rowniez ze powinno mu byc wolno nosic
                ciuchy, jakie ma ochote.

                3)Chyba nie sugerujesz, ze wszyscy w ektrawaganckich strojach nie dbaja o
                higiene...

                4) Argument, ze stroj oznacza olewanie calego spoleczesntwa i rodzicow to jakas
                demagogia. Poza tym, masz racje, olewam takie normy spoleczne, ktore uznaje za
                ograniczajace moja wolnosc o ile nie czynie nic zlego. Uwazam, ze mozna robic
                wszystko na co ma sie ochote, o ile nie krzywdzi sie tym innych osob. NIe
                rozumiem w jaki sposob szpilki uczennic Cie krzywdza? Krzywdza jedynie siebie,
                bo noszenie szpilek jest niezdrowe, ale wady stawu skokowego, kolanowego i
                kregoslupa to ich, a nie Twoja, czy nauczycieli sprawa. A spoleczenstwo tez
                kazdy olewac sobie moze, w koncu mamy demokracje.

                5) To brzydko, ze corka ocenia innych po wygladzie. Co ja to obchodzi? NIe
                nauczyliscie jej tolerancji i nie wtykania nosa w nie swoje sprawy?

                Pozdrawiam,
                KOciamama.

                P.s. NIe wiem co lubia dziewczyny, ktore sie wyzywajaco ubieraja. Pamietaj
                jednak, ze kilkadziesiat lat temu za wyzywajacy ubior uznawano pokazanie
                kolana, a wczesniej kostki.

                Co do obmacywania, to kazdy lubi czasem pomacac i byc obmacanym, no nie?;)))
            • biedronka24 Naukowcy na wlasny wyklad tez sie ubieraja 01.10.04, 16:25
              chociaz w czysta koszule.
              W dobrych szkolach z tradycjami sa mundurki.
              W instytucjach gdzie reprezentuje sie kogos czy cos oficjalnie sa plakietki i
              jednak bardziej schludne ubrania - nawet u naukowcow. Piercingu ani golych
              brzuchow tam pani nie zobaczy. To raczej nie kojarzy sie z biblioteka i
              ksiazkami a z knajpa i spaniem na trawniku. Mysle ze lepsze do szkoly aktorskiej
              artystycznej tam gdzie trzeba czyms zaistniec. A prosze mi wierzyc ze od tej
              mody do mody plucia na odleglosc z tramwaju wcale nie taka daleka droga.
              Widzialam to juz w Niemczech i chyba jestem za pomyslem odziezy szkolnej i poza
              szkolnej.
              A i rodzice mogliby wiecej zwracac uwagi na roznice pomiedy wyrazeniem
              osobowosci w stroju a agresywnym atakiem na zmysly estetyczne otoczenia.
              Z dlugimi pazurami i na szpilkach ciezko nosi sie plecaki, i robi doswiadczenia.
              Na pazury moga sobie pozwolic wiec sekretarki. Ubierajac sie wiec w taki sposob
              dzieciaki od razu sugeruja ze do pewnych rzeczy jak praca inna niz sekretarki a
              wlasciwie recepcjonistki sie nie nadaja. A to jest juz bardzo smutne, ze tak
              wczesnie obcinaja te przyszlosc. Sadze ze z tymi paznokciami to mozna jeszcze np
              prowadzic tramwaj?
          • Gość: Ewa Mylisz sie defetysto IP: *.cc.univie.ac.at 01.10.04, 18:48
            "mojemu pracodawcy nie przeszkadza kolczyk w dolnej wardze, dredy czy tatuaze.
            nawet w Polsce mozna, przy odrobinie staran, znalezc prace, gdzie nikt nie
            bedzie od Ciebie wymagal okreslonego wygladu i nie bedzie sie czepial tego, ze
            wyglada sie troche inaczej. zwlaszcza jesli wyniki przez ciebie osiagane sa
            dobre."

            Moj szwagier pracowal 13 lat w banku (w Austrii). Nie mial kontaktu z
            klientami. Chodzil w koszulce polo i jeansach. Przyszedl rozkaz nosic krawaty,
            nie dostosowal sie do tego i prace stracil.
            Naturalnie, gdyby pracowal na budowie, takich wymagan nikt by mu nie postawil.

            Przed kilkoma laty bylam swiadkiem w oddziale mojego banku, jak sie klientka
            poskarzyla, ze zostala przyjeta przez pracownice (wyjatkowo zgrabna) z golym
            brzuchem. Jak bylam tam kilka dni pozniej, tamtej juz nie bylo.
      • Gość: moni Re: Bój o uczniowski strój IP: 213.77.101.* 30.09.04, 14:55
        pracuje w szkole podst. dzis byłam przez przypadek na lekcji z tzw. WDŻ -
        chłopcy kl. 6, temat "Co w rodzinie łączy a co dzieli". No i chłopaczek na
        hasło miłość odpowiedział "miłość to sex i nic poza tym". to tak na
        marginesie...
        I jak tak patrzę na tę szkolną młodzież to mi żal tych fartuszków na które
        będąc w SP sama psioczyłam. Ale bynajmniej nie hodzi o te gołe brzuchy ale o
        tzw. szpan - rzeczy nie markowe są be, nie nosisz markowych to też jesteś be.
        I gdzie tu tolerancja???
    • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 14:57
      No wlasnie, nauczyciel jest od tego, zeby uczyl, a nie zeby dawac wskazowki co
      do stroju. Z jakiej racji niby nauczyciel ma byc wyrocznia w tej dziedzinie?
      Gust, a nawet "przyzwoitosc" ubioru to sprawa subiektywna.

      Szkola to nie bank, i nik t nie musi przychodzic w uniformie. Szkola jest
      obowiazkowa i jest przede wszystkim dla uczniow. Chodzi w niej o zainteresoanie
      nauka i przekazywanie wiedzy, a takze takich wartosci jak tolerancja,
      integracja itp. Ganienie kogos za stroj to zbedna strata czasu, naruszenie
      wolnosci jednostki, a takze ta typowe w POlskiej szkole tłumienie wszelkich
      przejawow kreatywnosci i indywidualzmu.

      Pozdrawiam,
      Kociamama.
    • barbiez Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 14:57
      mam wrażenie, że trochę złe porównania niektórzy tu stosują. Bank, poczta, sąd itd. to instytucje, w których przebywają (pracują) zazwyczaj ludzie dorośli. W szkole nie. Kiedy mają szaleć, wyładować się i buntować, jak nie w okresie szkolnym? Sama, kiedy byłam w liceum, wyglądałam jak wariatka - cała twarz poprzekłuwana, awangardowe ciuchy itd. Nigdy ten wygląd nie miał wpływu na moją wiedzę, ani na dalsze perspektywy. Nie skończyłam jako tirówka i nie uważam, aby mi to w jakikolwiek sposób zaszkodziło. Za to teraz wspominam ten czas pozytywnie, bo zdążyłam się wyszumieć.
      Szkoła, owszem, ma uczyć. Ale to nie znaczy, że ma dusić. Na początku liceum miałam scysje w szkole związane z kolczykami. I tu chodziło wyłącznie o to "czyje górą". Wyszło na moje, a kolczyki wróciły.
      W moim rejonowym oddziale poczty pracują bardzo ładne dziewczyny, nieraz z odsłoniętym brzuchem i kolczykiem w nosie. W NICZYM mi to nie przeszkadza. Ich sprawa - skoro im się to podoba.
      • Gość: michal Re: Bój o uczniowski strój IP: *.klc.vectranet.pl 30.09.04, 15:01
        w pelni sie zgadzam - szkola czy studia (bo o nich tez juz ktos wspominal) to
        czas, kiedy mlodziez chce sie wyszalec i stroj jest jednym z tego przejawow. co
        komu przeszkadza, jezeli dziewczyna jest ubrana w sposob "odwazny", jezeli tylko
        nie przeszkadza jej to w nauce? chodzi chyba o to, zeby dzieci sie czegos
        nauczyly - w tym tolerancji..
          • Gość: __sWeet__ Re: Bój o uczniowski strój IP: *.chello.pl 01.10.04, 12:30
            i chciałabym jeszcze jedno stwierdzić! ludzie!! kiedy wy ostatnmio
            odwiedziliście szkołe???? piszecie o jakiś dekoltach do Bóg wie kąd , o tym,że
            nastolatki wyglądają jak prostytutki?? czy wy oszaleliście?? zastanówcie zię
            zanim kogoś obrażacie i nazywacie "prostytutkami" , bo takie krytyki świadczą
            tylko o waszej niewiedzy i nietolerancji! a przedewszystkim o braku szacunku
            dla społeczności polskiej. takiej jak wy sami..tylko troche(dużo??) młodszej!
            my też jesteśmy ludźmi! a Polska to wolny kraj i nikt nie będzie nas ganiał po
            ulicach z miarką w ręku i sprawdzał długości naszych bluzek czy spódnic! a jak
            na plaży jakiś "wieloryb" w kostiumie kąpielowym pokazuje wszystkim dookoła
            swoje fałdy to nikt tym nie jest zarzenowany? chyba plaża to większe miejsce
            publiczne niż szkoła! wy w niej nie przesiadujecie z tą młodzieżą tylko
            siedzicie sobie dumnie jak potulne i grzeczne baranki na swoich stanowiskach
            pracy i udajecie "dorosłych". ale jestem pewna tego ,że gdyby nie było norm w
            pracy jeżeli chodzi o ubiór to sami byście się poprostu bardziej wyluzowali!
        • Gość: czego sie nauczyc Re: Bój o uczniowski strój IP: *.botany.gu.se 01.10.04, 15:13
          Poza tolerancja mogly by sie nauczyc takze odrobiny szacunku dla innych, i
          przestrzegania pewnych norm itp.
          Osobiscie nieprzeszkadza mi jesli studentka przychodzi pokazujac wszustkim
          dookola skrzydelka wytatulowane na plecach i konwalie - albo cos w tym guscie -
          na udach (mam jedna taka "artystke") ale jest pelnoletnia, odpowiedzialna sama
          zs siebie itp. Jak rozprasza mezczyzn (kolegow i kadre) - w co watpie:) to jej
          sprawa. W szkole to jednak co innego.
      • barbiez Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 17:06
        Dodam jeszcze jedno. Każde (średnio skuteczne) wprowadzanie zakazu dotyczącego wyglądu, powodowało u mnie ZAWSZE poczucie, że jestem krzywdzona tylko dlatego, że mam inne zdanie. To nie jest wartość, którą powinna przekazać mi szkoła. Nie powinna dusić indywidualności (i bardzo proszę mi nie mówić, że jak się chce wyróżniać, to można wynikami w nauce - indywidualność może mieć wiele stron).
    • Gość: czekoladka85 Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 14:59
      Cześć wszystkim. Nie rozumiem co nauczycieli obchodzi strój uczniów?? Każdy
      ubiera się tak jak lubi i na ile kogo stać. Nie dość że narzucają nam swoją
      wole wymaganiami na lekcjach to jeszcze chcą sie wtrącać w nasz ubiór. Dajcie
      nam spokój bo i tak nic nie zyskacie. Ja się ubieram w obcisłe dżinsy, krotkie
      sweterki robie delikatny makijaz i chodze na szpilkach bo to lubie i mam taki
      styl i takie ciało ze moge sobie na to pozwolić. Nikt mi nie narzuca na
      szczęście swojej woli co do ubioru i nauczycielom u mnie w szkole chyba to nie
      przeszkdza bo w 4 kl. technikum ekonomicznego miałam srednią 4,2
      • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 15:19
        Gość portalu: bolek napisał(a):

        > Rada na te wzystkie fanaberie jest bardzo prosta:do szkól powinny wrócic
        > mundurki i skonczy sie rewia mody.

        Jak starym dobrym Hitlerjugend.

        POzdrawiam,
        Kociamama.
        • Gość: Lou Re: Bój o uczniowski strój IP: *.diparlux.com.pl 30.09.04, 15:29
          Wąsko myślisz. Zaliczyłem podstawówkę w czasach bardzo trudnych, jeśli nie
          siermiężnych. A jednak mimo trudności życia codziennego udało się zorganizować
          te wyśmiewane przez wszystkich "mundurki" dla każdej klasy inny. A były te
          stroje w formie nieźle skrojonych, bardzo funcjonalnych bluz. Obciachem było
          przyjść do szkoły bez niej ...
          • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 15:42
            NO to jestes pierwszy, ktoremu mundurek odpowiadal. WIekszosci mundurki
            doskwieraly. przeciez mundurków trzeba miec wiecej niz jeden na zmiane, bo
            inaczej to z higiena kiepsko. Czy zalatwiles po kilka mundurków na osobe?

            POzdrawiam,
            KOciamama.
          • Gość: boka Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 22:57
            Przeczytalem kilkanascie wypowiedzi na tym forum i nie wiem o co wlasciwie
            chodzi.Co maja nauczyciele czy uczniowie do powiedzenia.Scieraja sie dwa
            poglady:mundurki lub dyskoteka.A nie mozna tego wyposrodkowac.Pozwolic na
            swobodny strój,na delikatny makijaz,na pewne kulturalne zachowanie i okreslic
            to w regulaminie danej szkoly.Szkola ma za zadanie przekazac wiedze,a rodzice
            nauczyc zachowan.Jezeli rodzice pozwalaja na ostry makijaz,czy wyzywajacy
            stroj,to widocznie sa tolerancyjni w stosunku do swoich pociech i im to nie
            przeszkadza,wiec co maja do tego nauczyciele,niech sie zajma tym co maja do
            zrobienia,a wiec przekazem wiedzy,nauka logicznego myslenia,niech zmuszaja
            uczniów do dyskusji na na rózne tematy,nawet te niewygodne,a oni sami wysnuja
            wnioski z tej wiedzy.Nigdy narzucanie sila nie przynosilo zamierzonego
            efektu,trzeba wiec edukowac,a nie walczyc,bo jak uczy historia,zawsze sie
            przegra wczesniej czy pózniej.A co do mundurków,moga je wprowadzac szkoly
            prywatne,bo tam jest wybór,chcesz sie w niej uczyc to dostosuj sie do wymogów
            szkoly,a jesli nie znajdz sobie inna szkole.W Polsce mamy obowiazek nauki i
            jesli kogos nie stac na szkole prywatna,musi chodzic do szkoly powszechnej,bo
            do tego obliguje prawo i nie ma wyjscia,musimy chodzic do szkoly do 16 roku
            zycia.Chociaz sam uwazam to za bzdure,bo po co sie uczyc tego wszystkiego skoro
            i tak ktos nie ma ochoty,a i tak zostanie w domu na roli,lub po co komu
            fizyka,chemia czy wyzsza matematyka skoro bedzie stal za lada w sklepie. Ale to
            tak na marginesie.
    • Gość: Ewa Re: Bój o uczniowski strój IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 30.09.04, 15:02
      Czytam część postów i nie bardzo je rozumiem. Szkoła to szkoła. Ma przekazywać
      wiedzę nie tylko książkową, ma uczyć również przestrzegania zasad. Ludzie, w
      tym kraju nikt nie porzestrzega żadnych reguł. Jesli nie bedziemy mieli zasad
      to nasz kraj zdziczeje. Juz dziczeje. I nie mowcie o zamachu na wolnosc
      osobista. Co innego DELIKATNY makijaz, a co innego bluzka do pepka.
      Co jakis czas czytam, ze mlodzi ludzie czuja sie zagubieni, pozostawieni samym
      soba. My dorosli jestesmy od tego aby wyznaczac granice. Nastolatki maja szukac
      siebie i nikt im tego nie broni, ale musza wiedziec gdzie, co i kiedy.
      • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 15:21
        A dlaczego długość zycia niby ma upoważniać do dawania komus rad jak ma sie
        ubierać?

        Poza tym, tak na marginesie, najmniejsza przestepczosc jest w krajach
        skandynawskich, a tam istenieje ogromna tolerancja dla stroju, odmiennosci,
        trybu zycia czy orientacji seksualnej. I to walsnie tam jest bezpiecznie, a u
        nas, w kraju samych zakazów nie.

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
      • Gość: asdf Re: Bój o uczniowski strój IP: *.stacje.agora.pl 30.09.04, 19:40
        Ewa, prosze.
        "Co jakis czas czytam, ze mlodzi ludzie czuja sie zagubieni, pozostawieni samym
        > soba. My dorosli jestesmy od tego aby wyznaczac granice. Nastolatki maja
        szukac
        >
        > siebie i nikt im tego nie broni, ale musza wiedziec gdzie, co i kiedy."
        i najlepiej jeszcze żeby były takie jak chcecie... jeśli mają szukać siebie to
        niech siebie znajdą a ni wskazuj im tego.
    • Gość: jogimbo Re: Bój o uczniowski strój IP: *.chello.pl 30.09.04, 15:07
      w naszym kraju zbyt wiele zasad wyrzucono do kosza razem z socjalizmem, nie
      patrzac czy sa dobre czy zle, mimo iz wiele obowiazuje na calym swiecie bez
      wzgledu na system.W dobrych zachodnich szkolach za duze pieniadze i nie tylko
      uczniow poznaje sie na ulicy po stroju.Wiadomo z ktorej sa szkoly.Natomiast
      problem stroju wystepuje w szkolach przecietnych, dla najubozszych i to nie ze
      wzgledu na finanse, a odmienne widzenie zasad.Wolnosc nie oznacza braku zasad
      jak to u nas chce sie wmawiac.
    • Gość: Absolwent.matura04 L.O. Sobieski i pogląd19latka.Apel to dziewczyn IP: *.chello.pl 30.09.04, 15:07
      dziewczyny!!!strój wcale nie jest najwazniejszy!!!!
      makijaż ok ale nie TAPETA!!!!!!
      goły pępek przeszkadza nam(chłopakom)skoncentrowac sie...
      a jesli zalezy Ci na któryms..zrób cos zeby lepjej sie uczył a nie myslał o
      Tobie na lakcjach:)
      ...kolczyki też są wporządku ale duże"kółka"poprostu zagrażają Twojemu
      bezpieczeństwu na przerwie.ktos przez przypadek Ci uszkodzi ucho i bedziesz
      miała pretensje do całej szkoły ze nie dopilnowali bezpieczenstwa.

      to chyba tyle