gandalph
09.05.18, 16:18
Po ponad 30 latach, zatoczywszy krąg, sięgnąłem ponownie do „Historii Polski”, pracy zbiorowej wydanej przez PWN w roku 1958. (Nie, nie zmieniłem zainteresowań ze współczesności i XX w. na czasy wczesnopiastowskie, bo na tym etapie lektury jestem obecnie. Po prostu historia to jedna i ta sama układanka/puzzle i trzeba niekiedy sięgać 1000 lat wstecz, aby zrozumieć współczesność, np. w kontekście szkodnictwa kościoła katolickiego). W części 1 tomu I na stronie 182 znalazłem taki oto fragment (dotyczy czasów około Bolesława Chrobrego):
„Wzrost potęgi majątkowej możnych prowadził do nieuchronnego konfliktu z książętami. Początkowo możni potrzebowali pomocy i oparcia w państwie, które przyczyniło się, jak wiemy, do utrwalenia porządku feudalnego. Jednakże skromne rozmiary książęcych nadań ziemskich świadczą o tym, że w interesie panującego nie leżał nieograniczony wzrost latyfundiów możnowładztwa. Władza książęca krępowała panów w dziedzinie swobodnego zawłaszczania nowych terenów, a zwłaszcza swobodnego uzależniania ludności poddanej księciu, wojna zaś, jako czynnik wzmacniający przewagę księcia, przestawała ich interesować, gdyż w miarę rozwoju własności ziemskiej traciły dla nich dawne znaczenie łupy wojenne*). Na tym tle obserwować możemy już od pierwszej połowy XI w. wzmacniającą się opozycję możnowładców, która doprowadzi ostatecznie do rozdrobnienia feudalnego.”
Następny fragment dotyczący schyłku rządów Mieszka II i początków panowania Kazimierza Odnowiciela:
„Najskuteczniejszą metodą zmierzającą do osłabienia władzy centralnej w początkowym okresie monarchii wczesnofeudalnej było popieranie aspiracji książąt do uzyskania własnych dzielnic.” i
„Książę Kazimierz został wygnany, władza centralna zanikła (zapewne w1037 r.), Polska rozpadła się na terytoria, w których rządy objęli samozwańczy władcy… Spośród „książąt” takich znana jest osoba Masława (lub Mojsława), dawnego cześnika, a więc dygnitarza dworu Mieszka II, który objął władzę na Mazowszu i zdołał ją utrzymać przez 10 lat…”
Dodajmy, że anarchia doprowadziła do osłabienia obozu możnowładców, konfliktów wśród nich, powstań ludowych przeciwko ciemiężycielom; bynajmniej nie na Mazowszu, jak mi się do tej pory wydawało, lecz w Wielkopolsce i innych regionach. Na Mazowszu Masława chronili się przed kmieciami możnowładcy**).
W 1039 r. (lub 1038 – zależnie od źródeł) nastąpił łupieżczy napad króla Czech Brzetysława, został splądrowany Poznań, Gniezno, z wywiezieniem relikwii świętego, tfu, Wojciecha, oderwanie Śląska od Polski. W dodatku Prusowie i Pomorzanie również przyłożyli rękę do łupienia Polski. Ów blok pogański działał w porozumieniu z Mazowszem Masława. I teraz „wisienka na torcie”:
„Panom niemieckim bynajmniej nie mogło zależeć na zupełnej likwidacji państwa polskiego, mogli się bowiem słusznie obawiać przyszłego umocnienia w tych warunkach Słowiańszczyzny północno-zachodniej: Obodrzyców, Pomorzan i Wieletów z jednej strony, Czechów zaś wzmocnionych zaborem Śląska z drugiej. Podobnie i dla Rusi nadmierne osłabienie Polski groziło poważnym niebezpieczeństwem wobec zacieśniania się potężnego bloku pogańskiego, obejmującego na północy Pomorze, Prusy i Litwę, a sprzymierzonego z Mazowszem rządzonym przez Masława; w tych właśnie czasach Jarosław Mądry musiał podejmować walki z Litwinami i z pruskim plemieniem Jaćwingów. Co więcej, utrzymanie się w Polsce powstania ludowego mogło wpłynąć pośrednio i na wewnętrzne stosunki ruskie mobilizując smerdów do podobnych wystąpień antyfeudalnych. Wobec takiej sytuacji zrozumiałe jest, że główny zainteresowany na zachodzie, król niemiecki Henryk III, udzielił Kazimierzowi pomocy dla zapewnienia mu powrotu na tron Polski i że Jarosław ruski również znalazł się rychło w obozie sojuszników Kazimierza.***)”
c.d.n.