Dodaj do ulubionych

Polecam książkę

23.09.18, 17:09

Max Hastings
Tajna wojns 1939 - 1945

Ponad 800 stron, dobrze się czyta. Jestem w trakcie. Nie pozbawiona wad, ale..
Niemcy złamali polskie szyfry i czytali od 41 roku wszystkie depesze z Londynu dla AK.
To wiele wyjaśnia...

Czerwona Orkiestra kierowana orzez Treppera (138 aresztowanych w 42) była zasłoną dymną, żeby Berlin czymś zająć, a osłonić Bormanna i informatora/rów szwajcarskiej siatki Lucy (przypomnę, że do dziś nie wiemy czyje informacje wysyłano...

J.
Obserwuj wątek
    • gandalph Re: Polecam książkę 23.09.18, 22:21
      " informatora/rów szwajcarskiej siatki Lucy"

      Wedle mojej wiedzy szwajcarska siatka z Sandorem Rado była "zasilana" przez MI-6. Sandor Rado i s-ka byli tylko nieświadomą przykrywką. (W innym przypadku nikt w Moskwie nie uwierzyłby w prawdziwość informacji, gdyby wiedział, że pochodzą od Brytyjczyków). Co ludzie Menziesa przekazywali Sowietom, to jest bardzo dobre pytanie.
      Bormann był ewidentnym szkodnikiem, ale równocześnie był kompletnym dyletantem wojskowym, a więc z pewnością to nie on przekazał dane np. o operacji "Zitadelle". Żeby była jasność, plany takiej operacji to nie pięć karteluszków w trzech teczkach, lecz cały wagon dokumentacji - bardzo, ale to bardzo specjalistycznej.
      Niemcy łamali WSZYSTKIE szyfry, a jeśli nie Niemcy, to Finowie, a jeśli nie Finowie, to Finowie we współpracy z Japonią albo sami Japończycy. Od samego początku Brytyjczycy wiedzieli, że największą dziurą są szyfry sojuszników, np. Norwegii w 1940, albo Polski - do 1945 (z zeznań przed komisją TICOM wynika jasno, że ponad połowa niemieckich stacji nasłuchowych SS "obsługiwała" łączność Londynu (polskiego) z krajem. Ale i bez szyfrów można wyciągnąć bardzo wiele wniosków, co Niemcy potrafili, np. jeśli w lasku 2 km x 2 km działa pięć radiostacji szczebla dywizyjnego, to jest pięć sztabów. Proste? Proste! Niemcy potrafili podpiąć się do radiolinii między Wyspami i USA i podsłuchowywać :-) pogaduszki Winstona z FDR.
      Ja zmieniłem trajektorię zainteresowań i czekam na dostawę 10-iu tomów "Kryminalnej historii chrześcijaństwa" Karlheinza Deschnera. (W Polsce wydano tylko pierwszych 5 tomów w tłumaczeniu, cena antykwaryczna jednego to trzy tomy w oryginale. Będę mieć zajęcie na rok.). Cytat w t. 1: "Kto nie opisuje historii świata jako historii kryminalnej, jest wspólnikiem zbrodni".
      A propos Treppera, coś mi się przypomniało: Leopold Trepper pod koniec lat 20-ych albo na początku 30-ych dał dyla z zasadzki zainstalowanej przez Defensywę (ale kurier wpadł i po pieszczotach wyśpiewał, co trzeba), i trafił do Palestyny. Tam zaczął mu się grunt palić pod nogami i uciekł do Francji przed brytyjskim kontrwywiadem. Ale we Francji namierzyła go Sûreté (bo Anglicy dali cynk). Dalszy ciąg jest jeszcze ciekawszy, ale nie wiem, czy prawdziwy. Treppera namierzyła we Francji również nasza "dwójka" (sekcja sowiecka) i do spółki drapnęli tego pana. Jak ktoś ma akumulator na klejnotach, to raczej nie kłamie. Od niego, podobno (!!!!), nasi i Francuzi dowiedzieli się o generale Skoblinie. Tak, o tym Skoblinie, który zaoferował się Heydrichowi. I to by było to trzecie dno "Operacji Tuchaczewski", o którym chyba kiedyś wspomniałem.
      • jeepwdyzlu Re: Polecam książkę 24.09.18, 15:57
        Trepper to była płotka... O naszej dwójce w jego kontekście nie słyszałem. Ale nie zdziwisz sie, jeśli Ci przypomnę, że Pannwitz który rozbił Orkiestrę - brsł udzisł w Funkspiel Bormanna. Tak, Bormann nie działał sam, zbudował kolosalną organizację i "uratował" dziesiątki tysięcy ludzi i ogromne aktywa.

        Niemcy czytali także brytyjskie szyfry. Szewc bez butów. Czy Lucy to Ultra - nie jestem pewien.. Znam tę tezę, jest pochodną wiedzy o ochronie siatki Lucy przez Szwajcarów....
        • gandalph Re: Polecam książkę 24.09.18, 20:53
          O roli Pannwitza wiem, tzn. w kontekście "Orkiestry" i "Funkspiel".
          O tym, że Niemcy "czytali" Brytyjczyków i Amerykanów, też wiem. Stosunkowo niewiele wiadomo o działaniach sowieckiego radiowywiadu i dekryptażu, bo chyba jakieś mieli. Natomiast ich niezgulstwo i niechlujstwo w zabezpieczaniu własnych tajemnic było legendarne, zresztą nasi też nie błyszczeli. Polski udział w "Enigmie" jest mocno wyolbrzymiony i przereklamowany, bo też i przereklamowana jest rola samej "Enigmy" w drugiej połowie wojny.
          Tak przy okazji: o tym, że łączność i jej zabezpieczenie będzie piętą Achillesową "Blitzkriegu", Brytyjczycy zorientowali się już przed 1935 r. dzięki strzępom informacji, jakie zebrał William Stephenson, kanadyjski multimiliarder i weteran wywiadu z I W. Św. podczas swoich rozmów z Guderianem i innymi wysokiej rangi wojskowymi niemieckimi w Berlinie. Gdy wybuchał wojna i zaczął powstawać Bletchley Park, nagle niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaroiło się od setek szyfrantów, kryptologów, radiooperatorów, sekretarek, elektryków, mechaników, lingwistów i kogo tam jeszcze, wszystko zwerbowane, przeszkolone, zaprzysiężone, skoszarowane. Ciekawe, skąd?
          • jeepwdyzlu Re: Polecam książkę 25.09.18, 04:01
            Bletchley istniało od 1935tego. W 39 zatudniało 180 osób. W styczniu 42 już 2700.
            Sukces BP to błyskawiczny dekryptaż. Możliwy dzięki maszynowym kalkulatorom, tzw bombom. Bomba to skrzynia 2x2 m, z 36 oma napędzanymi mechanicznie kopiami enigmy, 10 km kabla w tzw sterowniku. Kolosalny personel to oprócz matematyków głównie lingwiści, tłumacze - szukający wskazówek dotyczących przechwyconych depesz. Trzeba było wybierać te, które deszyfrowano, kolejność, dawać "programistom" wskazówki - czego depesze mogłyby dotyczyć - czy uboota, komunikatu meteo, pozycji dywizji pancernej itp...
            • gandalph Re: Polecam książkę 25.09.18, 13:54
              Wedle mojej wiedzy ośrodek w Bletchley powstał dopiero w 1939 r., ale nie to jest najważniejsze, chodzi o to, że NAGLE urósł w tempie astronomicznym; ktoś pomyślał o tym grubo przed wojną. Brytyjskie służby dekryptażu istniały już... w I W. Św. Po zawarciu pokoju i demobilizacji był jednak ktoś, kto dbał o to, by się personel nie porozłaził, a wtedy mógłby za bardzo kłapać dziobem, rozpić się itd. Tym ktosiem był wojenny szef adm. Reginald "Blinker" Hall (to on właśnie m.in. zwrócił uwagę na krótkie, celne i zwięzłe raporty zwiadowcze pewnego świeżo upieczonego lotnika, który po zestrzeleniu uciekł z niewoli niemieckiej i wrócił z obszernymi raportami. Za drugą wojnę otrzymał Order Wiktorii jako jeden z dwóch w Kanadzie. Chodzi o Williama Stephensona zw. "Intrepid").
              A tak przy okazji... Ostatnią "zaporą" strzegącą tajemnic chronionych "Enigmą" był niemiłosierny żargon niemieckich radiooperatorów, nad którym dżentelmeni z Oxford i Cambridge łamali sobie głowy.
              Przypominam wszakże zdanie p. Grajka: ze względów technicznych i organizacyjnych "Enigma" nadawała się do szyfrowania krótkich tekstów rzędu 500 znaków (czyli ok. 1/3 strony A4). Do tekstów kwatermistrzowskich, sztabowych itd., a więc najciekawszych dla przeciwnika, kompletnie się nie nadawała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka