Dodaj do ulubionych

co to jest glod?

21.07.07, 00:15
oczywiscie alkoholowy.
Ciekawe pojecie.
Frapujace.
Nie mozna go zmierzyc, porownac, odniesc.
Czy to co czuje to glod czy nie glod?

Dwa dni temu wypilem piwo, tak spontanicznie.
W pubie, z dalszymi znajomymi- postawili mi bez mojej wiedzy, nie wiedzieli
ze nie pije, najpierw chcialem odmowic ale pomyslalem- tam na forum gram
Kozaka a tu bede tak pierzchal? No to wypilem je.
( male piwo).

I coz, na drugi dzien praca, wiec powiedzilem do widzenia i poszedlem do domu.
Jako ze pije niemal wcael- to nawet te male piwo szumnelo mi w glowie doscy
fajnie.
Ale nie mialem zadnej ochoty na drugie.
Wrocilem do domu, wzialem prysznic, zjadlem kolacje, usiadlem na necie i
nawet nie wiem kiedy szumek minal.

Polozylem sie spac, nie mialem zadnego suchego kaca ( zadnych bolow glowy,
wymiotow, apetyt doskonaly, zadnych sraczek po piance jak Bush)
Spalem doskonale, tylko krotko.
Ciekawe, bo ostatnio mialem "suchego" po jednym lyku- bo sobie o nim
przypomnialem, a teraz mimo prpzypominanek nie mogle go jakos osiagnac.

Ale sobie skutecznie wmawialem, ze " cos musi byc" i dzis zlapalo mnie cos w
stylu- moze kaca a moze glodu?
Jakby?
No wlasnie nie wiem, jak to nazwac.
Zadna potrzeba czy chec.Raczej ochota na kolejny test.
Wynikajaca z pobytu na terapii i wmawiania roznych pie..

Ale jakos tak skonczylo sie na mysleniu.

Poza tym zauwazylem kolejne psychozy poterapeutyczne- otoz ciagle
wypatrywalem w sobie objawow "suchego" mimo ze go nie mialem.

Glowa nie boli. Na pewno- no nie.
Oslabiony jestem. NA pewno suchy!
Ale nie, przeciez 4 dzien z rzedu spie po 4 godziny.
To niewyspanie czy suchy?

Brak apetytu?
Nie, no jak to, po prostu nie bylem glodny a za godzine zglodnialem i
zjadlem.
Ale jak nie bylem glodbny- to juz szukanie z regulek " brak apetytu,
nudnosci, wymioty".
Nie bylo sraczek- na sile siadam na kiblu i wywoluje.
Chyba od tego suchego kaca to dostane predzej hemoroidow niz sraczki.

Rece misie nie trzesa bardziej niz zwykle.
Spac moge, nie poce sie szczegolnie, nie wiem co jest?
Przeciez powinienem?

az sobie uswiadomilem, ze spozylem standardowa dawke 10 mg alkoholu 48 godizn
temu.
Czyli od 46 godzin nie mam jej we krwi.

Suchy kac po malym piwie?
Zespol odstawienny po malmym piwie?
W terapii wszystko jest mozliwe.

Ciekawe, czy zyl kiedys alkoholik, ktory po jdenym piwie dostal padazcki albo
delirium tremens?

Woranowicz pewnie zna...


Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: co to jest glod? 21.07.07, 00:36
      Dodam jeszcze,ze zastanawialy mnie moje reakcje.
      Nie mialem wyrzutow pijac te piwo.
      Gdy wypilem, nie mialem problemu by przestac. Jedyne, czego zalowalem wychodzac
      z lokalu, to dziewczynam ktora siedziala na przeciw ( choc i tak pewnie bym nie
      odwazyl sie podejsc).
      Wracajac nie zaszedlem do sklepu po drugie- choc przechodzilem.
      Oczywiscie pomyslalem o tym- ale nie, mimo szumu w glowie nie chcialo mi sie.
      A zachcialo mi sie dzis- ale oczywiscie bez zadnych rewelacji, tak naprawde to
      przeszly mi przez glowe takie mysli, zeby cos sobie udowodnic, zeby codziennie
      pic po jednym dotad, az mi te wyimagionwane suche kace mina i ostatecznie
      wywale z glowy te bzdury z terapii.
      ALe uznalem, ze mam na takie testy cale zycie i moze dzis poklikam w klawisze
      zamiast testowac, no i sie wyspie.

      swoja droga dobrze, ze i tak mam pijane myslenie wiec nic nie
      stracilem "zapiwszy".
      tak to moze i bym polecial z gorki.
      chociaz- jak to mowia, nie mow hop
      albo nie chwal dnia...
      ale jutro tez jest dzien.

      deo, malutki motyw aby wypic dzis to byles tez Ty, bo chcialem napisac- moge
      wypic piwo, a Ty nie mozesz zapalic fajka.
      ale rpzeciez i tak juz wiem, ze moge.
      wiec co tam bede na sile piwo pil aeby cos udowadniac terapeutom albo deowi.

      deo i tak napsize, ze to nie uduwodnienie, w koncy bede miesiac codziennie pil
      piwo a Deo powie " musisz dwa miesiace bo inaczej nie udowodniles".

      Fok it, blady siet, fok it:)

      • derduch Re: co to jest glod? 21.07.07, 07:13
        Kolejne przykłady dajesz że wszystkie teorie alkoholowo-abstynenckie są tylko i
        wyłącznie teoriami, każdy człowiek ma inną psychikę, jeden płacze na Titanicu a
        drugi widząc jak np. kotek cierpi. Ilu ludzi tyle wersji każdego zdarzenia,
        uogólniać reakcje to mogą sobie pajace w typie pewnego Augusta... ;-)
        Ewidentnie wmówiono Ci objawy i lęki których tak na prawde nie masz.
        (To odpowiedź, mniej więcej zacytowana mojego kumpla psychiatry ze szpitala na
        Sobieskiego w Warszawie)

        Pozdrawiam serdecznie.
        A kto napisze że wypicie, jak napisałeś JEDNEGO piwa to uzaleznienie?
      • hepik1 Re: co to jest glod? 21.07.07, 07:19
        addicted11 napisał:

        Jedyne, czego zalowalem wychodzac
        >
        > z lokalu, to dziewczynam ktora siedziala na przeciw ( choc i tak pewnie bym nie
        >
        > odwazyl sie podejsc).

        I to zdajsie jest twój największy problem,addi.
        Bzyknąłbyś sobie raz od czasu do czasu a nie walił w te klawisze dzień ,w dzień od rana do wieczora,w dodatku tak monotematycznie.
    • tenjaras Re: co to jest glod? 21.07.07, 09:22
      jedno małe piwo i 48 godzin męki - dziękuje addi, że jesteś
      • addicted11 Re: co to jest glod? 21.07.07, 10:09
        tenjaras napisał:

        > jedno małe piwo i 48 godzin męki - dziękuje addi, że jesteś
        >



        Juz tak sie nie pocieszaj, zadne 48 godzin meki tylko w ciagu drugiego dnia-
        podkreslilem to- powracajaca co jakis czas mysl natretna " powinienem miec
        suchego kaca" i za te mysl natretna to ja na twoje rece skladam podziekowania
        terapeutom.
        Ale juz kolejny raz wszystkie twoje teorie pierdaknely o beton.

        Mialem pojsc w ciag po pojsciu do knajpy, piwo niskoalkoholowe- tez mialem isc,
        a po "zwyklym" piwie to juz byla gwaranncja Aowska jak na garnki Zeptera ze
        pojde w tany i ja cos nie moge pojsc!

        Mimo, ze ja caly czas mam ochote
        ( wyjasnienie do TJ: jak pisze caly czas to oznacza to, ze jest to od jakiegos
        czasu aktualne do dzis a nie ze 24 godziny na dobe po 60 minut o czyms mysle,
        bo mam wrazenie ze Ty tak to rozumiesz- no to nie) mam ochote wiec na ostry
        ciag- tak, mam ochote na niego, a i tak nie ide.

        Oczywiscie wiem ze ryzykuje, ale wole to ryzyko niz ryzykowa zwariowania w AA
        jak niektorzy na forum.


        Do Hepika- wiesz, nie panujesz nad soba chlopie, kolejny hipokryta z forum,
        chciales mi dowalic jak najbolesniej mozna- bo wiadomo, ze najbolesniej dowalic
        facetowi to powiedziec, ze jest kiepski " w tych sprawach".
        Wiec chciales mi dowalic z calej sily, msciwie ale w bialych rekawiczkach, ze
        niby z wielka troska o Addiego " w tym jest twoj problem".

        Ciekawy jestem, ile tak Hepik bzyka i jakiego sortu towar.
        Ciekawym ile TenJaras tak bzyka, ile August, ile Rauchen i te- co wazne-
        jakiego sortu towar.

        Bo mnie bardziej zadowala cos dobrego ale rzadziej niz byle gowno na codzien.
        Wole raz na miesiac dobry posilek niz brukiew dzien w dzien.
        Oczywiscie wolalbym cos dobrego czesciej ale nie umiem i moze tez sie nie da,
        wiec chodze glodny, ale nie az tak by sie brukwia zapychac.
        Pozdrawiam tych od brukwi.
      • addicted11 Re: co to jest glod? 21.07.07, 10:34
        tenjaras napisał:

        > jedno małe piwo i 48 godzin męki - dziękuje addi, że jesteś
        >
        ALe jeszcze pomyslalem- z drugiej strony- moze wlasnie dlatego myslalem o tym
        drugim piwie bo tych mak ziemskich bylo za malo...

        Wypatrywalem suchego kaca i nie moglem go znalezc- nawet Jezus wiec okazuje sie
        klamal gdy mowil "szukajcie a znajdziecie", nawet on...

        Moze bylem zaskoczony swoja reakcja- nie wiem.
        Kiedys jak wypilem piwo to jakis bardzej w strachu bylem, wyrzuty itp- ale
        wtedy to byl debiut- po slowach terapeuty o 100% coagu- i jednak troche sie
        cykalem.
        Teraz cykalem sie mniej, a nawet prawie w ogole- i to mnie zdziwilo.
        Tylko tego suchara szukalem, wypatrywalem zza kazdego rogu- to taka obsesja,
        ktora i tak mi towarzyszy na codzien od terapii, coraz rzadziej ale trudno, by
        po piwie nawet malym ie towarzyszyla, skoro podobno ciezkie suche kace
        wystepuja od samego snu alkoholowego.
        Wiec jak tu nie szukac?

    • addicted11 przyklad 21.07.07, 10:44
      zobrazowanie charakteru tych natretnych mysli na przykladzie sprzed chwili
      doslownie.

      Napisalem watek, wysylam- i w tej chwili pomyslalem- bo dopiero co wstalem-
      pomyslalem " kurcze, co mi sie dzisiaj snilo" i od razu odpowiedzialem " nic mi
      sie nie snilo, moze przez te piwo". i juz mozg sam szuka z terapii- czy brak
      snow to suchy kac czy jak tam.
      Po minucie o tym zapomnialem, pisze cos tam innego.
      Nagle przyomina mi sie- nie wiem skad- moj dziwny sen z dzisiaj.
      I uswiadamiam sobie- kurcze, jednak mialem sen,
      a wiec znowu szukalem suchego tam gdzie go nie ma.

      Niektorych to bardzo bawi albo raduje, ze komus wmowili jakies obsesje- na
      mityngach pelno twarzy ktorech oczy swieca sie na mysl o czyims zapiciu czy
      rozterkach wyniseionych z rania mozgu.

      Blyszcza im te oczy, klata piersiowa do przodu, rece skladaja sie w piramidke
      jak to Tymoch uczyl Lepera- ze madrze wyglada.

      Slowem- duma i satysfakcja wyplywa kazdym otworem ciala.
      Oto przeciez- napracowali sie, natyrali- i jest efekt ich pracy.
      czlowiek ze zrypana psycha- oto siedzi tu, namacalny, mozna go dotknac- praca
      nie poszla na marne.
      Raduje sie serce raduje sie dusza.
      Kolejny jest caly "nasz", juz poza "nami" nic mu nie zostalo.

      I erekcja oraz zwilzenie.
      A o niektorych eksplozja jak Wezuwiusz po 600 latach.

      Nie ma to jak ulec tej ludzkiej slabosci i komus oddac policzek, ah ulga od
      razu.
      Ups, przepraszam.
      mialoi byc:
      W swej pokorze i milosierdziu przypomnialem Wam drodzy przyjaciele, w ostrych
      ale madrcy i prawdziwych slowach, ktore nawet mnie samego ranily- ale musialem-
      dla waszego dobra, ble ble
      • ela_102 Re: przyklad 21.07.07, 11:27
        Wszystko mi pasuje...to charakterystyczne zagadywanie siebie aby tylko nie
        nazywać rzeczy po imieniu...tysiace słów ktore nie mają w ostaeczności żadnego
        znaczenia...zaczepki majace na celu odwrocenie uwagi od własnego...głęboko
        skrywanego...często nie uświadomionego cierpienia...
        wszystko mi pasuje ....oprocz terminu "suchy kac"..
        Nie mozna oczekiwać go po wypiciu alkoholu...
        to termin zarezerwowany dla kogs ...kto przestał pic a zmaga sie z przezywaniem
        emocji ktore od pewnego czasu przychodzi mu przezywac bez "znieczulacza"

        skoro jestes w terapii ...i piszesz to co piszesz...jestem pewna ze twoje
        zmagania sa wiekszego kalibru od moich ongiś...bo Ty dodatkowo jeszcze nie masz
        zgody na ich przezywanie...i uznanie ze jest to...tak naprawde...jedyna droga
        do siebie:-)

        pozostaje mi tylko wspolczuc...i zyczyć Ci abyś otworzyl swoj umysl na ludzi
        ktorym udalo sie ...na ludzi sukcesu...

        takim czlowiekiem niewatpliwie jest dla mnie np.znany na tym forum Tenjaras..:-)
        ja tez do nich naleze...ale to juz inna sprawa ;-)
        • deoand Re: przyklad 21.07.07, 11:56
          Addi muszę oddac Tobie honor ... wykonujesz naprawde wspaniałą prace
          edukacyjno - propagandową ...

          Ja , który nie do konca byłem przekonany o istnieniu ludzi chorych
          na alkoholizm o czym dobrze wie nick hepik1 teraz czytajac ciebie
          nabieram coraz głebszego przekonania .... alkoholicy to ludzie
          chorzy ....

          tyle tylko , ze rodzi sie powazna watpliwosc na twoim addi
          przykładzie ....

          skoro jednak przekonalismy sie w koncu , że ten pierwotnie wspaniały
          rumak intelektu to tylko uparty osioł ...

          to czy nadal głaskac go po grzywie czy pałą w zad ...

          tak czy inaczej zawsze będzie osłem

          pzdr deo
          t
          • addicted11 Re: przyklad 21.07.07, 15:16
            deoand napisał:


            > skoro jednak przekonalismy sie w koncu , że ten pierwotnie wspaniały
            > rumak intelektu to tylko uparty osioł ...
            >
            > to czy nadal głaskac go po grzywie czy pałą w zad ...
            >
            > tak czy inaczej zawsze będzie osłem
            >
            > pzdr deo
            > t

            Z ust faszystowskiego prostaka taki slowa to komplement, dziekuje.


            ale Deo co do upartosci to niestety mylisz sie o 100%, powinienes palcem
            wskazac na siebie.
            Jeste upartym oslem.
            Kiedy ja rok temu mowilem, ze terapeuta mi wmawia ze polece po 1 kieliszku i ze
            wkurza mnie to wmawianie- Deo szalal na forum, ze terapeuta ma racje a mnie nie
            wolno pic, podjudzal mnie wrecz.
            Potem wypilem w styczniu piwo- wedle deo powinienem byl wtedy wpasc w ciag-
            padly slowa juz nie w trybi eprzypuszczjacym tylko Deo stwierdzil , ze zjezdzam
            szybciutko w dol.

            Jakos nie zjechalem.
            Deo tyle razy prorokowal mi zapicie, a jakos zadne proroctwo sie nie sprawdzilo-
            i deo nie jest uparty
            a ja od poczatku po prostu wiedzialem, z emoj problem nie pooega na 1
            kieliszku- i ja jestem uparty.




            Do Eli- ja nie jestem w zadnej terapii od ponad roku, czasami odzywaja sie we
            mnie jej echa i wszystko co robie to proba wyzbycia sie resztek, co mi sie
            powoli udaje.
            Rok temu zylem na prawdziwym duposcisku- wrecz sterroryzowany- jak wiekszozsc
            aowcow- w strachu, ze jak pojde w miejsce gdzie sie pije to bedzie ciag, a
            jakbym nie daj Boze wypil to koniec ze mna, smierc w ciagu 2 miesiecy.
            Teraz juz tak sie tego nie boje i lzej mi z tym, a pic i tak nie mam zamiaru,
            bo mam nieuporzadkowana osobowosc i doskonale o tym wiem.

            Tego piwa 3 dni temu bym pewnie w ogole nie wypil gdyby nie te podpuszczanki na
            forum i klamstwa terapeuty, tak jego jedno klamstwo msci sie na mnie tyle czasu.

            ale wyrzutow sumienia nie mam, mam inne problemy na glowie niz jakies glupie
            wypite piwo.
            • ela_102 Re: przyklad 22.07.07, 09:40
              Adi...to co zauwazylam i co mnie martwi...to ogromny wplyw innych ludzi na
              Twoje myslenie...i zachowanie...
              Jestem alkoholiczka...nie pije jakis czas...korzystam z programu AA dzieki
              ktoremu odzyskuje spokoj zyciowy i rownowage ogolnie pojeta...

              zdaje soebie sprawe ze do AA przychodza ludzie w bardzo roznej kondycji
              emocjonalnej ... bardzo latwo idzie wyczuc kto z nich juz cokolwiek
              osiagnal...a kto zmaga sie caly czas ze soba...

              powiem ze nic mnie nie dziwi...ale trzymam sie tych ktorzy zarazaja mnie
              spokojem...bezpieczenstwem...
              Nie kupuje nastrojow i rad osob ktore nie radza sobie z najprostszymi
              sprawami...ot chocby z najzwyklejsza rozmowa o pogodzie...
          • addicted11 Re: przyklad 21.07.07, 15:21
            Jeszcze jedno do Deo:


            Z jednej strony ja cie rozumiem- czlowiek przylapany na klamstwie nie moze
            zachopwywac sie inaczej jak ty, bedzie wyzywal i wierzgal kopytami.

            Ale jedno rzecz ustalmy:
            nigdy, przenigdy zaden smiec w Twoim typie nie tylko nie bedzie bil pala w moj
            zad, ale nawet ustami sie do niego nie zblizy.
            to tylko Twoje pobozne zyczenia, mozesz osbie pomarzyc na jawie albo w nocy i
            sie ewentualnie pomasturbowac, ale w realnym zyciu- nigdy.

            Idz sobie zapal, pozwalam ci.
        • rauchen Re: przyklad 21.07.07, 13:19
          trudno mowic o suchym kacu jak juz sie wypilo, cokolwiek, ale nic to tam.

          Mnie sie wydaje ze addi oczekuje od suchego kaca wrazen podobnych jak przy
          wlozeniu dwoch gwozdzi do kontaktu golymi rekoma. I dlatego taki rozczarowany.
        • addicted11 Re: przyklad 21.07.07, 15:45
          pozostaje mi tylko wspolczuc...i zyczyć Ci abyś otworzyl swoj umysl na ludzi
          > ktorym udalo sie ...na ludzi sukcesu...
          >
          > takim czlowiekiem niewatpliwie jest dla mnie np.znany na tym forum
          Tenjaras..:-
          > )
          > ja tez do nich naleze...ale to juz inna sprawa ;-)



          Nie badz smieszna.

          Po pierwsze- nie wiem niemal nic o Jarasie by go uznac za osobe sukcesu czy
          orazki.
          To, ze przsetal pic i zyje to zaden sukces, ja nie pilem nic przez ponad rok i
          nie uwazalem tego za zaden sukces, nawet celowo licznik resetuje bo mnie ta
          liczba malo obchodzi.

          Jedyne po czym moge oceniac TJ to to foru.
          I czym ma zaimponowac?
          Wklejaniem fragmentow dziela, ktore jest dla popisem kabotynstwa i
          pretensjonalnosci?
          Albo pisanie tejstow " wlasnych" niemal jota w jote za tamtymi.
          To ma byc dowod "udania sie"?

          Oceniajac caloksztal to szt6andarowe osoby sukcesu z tego forum w wielu
          przypadkach zniechecaja do jakiegokoliwek trzezwienia.
          Jaras jest dla mnie nudny i mdly, chwalacy pod niebiosa zycie dlugie i szare
          jak srajtasma.
          Rauchen miewa momenty agresywnosci i zlosliwosci 10 razy gorszej od mojej,
          tylko lepiej zakamuflowanej
          august to calkowita porazka, czlowiek bez skrupolow a zarazem pyszalek jakich
          ziemia malo nosi.
          W sukurs im idzie Deodand, lansujacy swoje faszystowskie teorie silnej reki i
          kar cielesnych.

          To maja byc zachety do trzezwienia????

          jakby polaczyl w jedno to wychodzi to, co wlasnie dla mnie jest esencja AA-
          nuda i nijakosc, totalitaryzm, zaklamanie i nieuporzadkowane zycie pokryte
          wartsewka pieknych slowek i bajek o trzezwieniu.

          A gdyby przyszlo zapicie to tragedia.
          Ja juz wole swoje pijane myslenie i swobvode wyboru.
          • addicted11 Re: przyklad 21.07.07, 15:47
            Dodam jescze, ze takie osoby ze "szkoly AA" jak Yura czy Jerzy, kotre cenie,
            uwazam za wyjatki potwierdzajace regule.
          • ela_102 Re: przyklad 22.07.07, 09:56
            I o to chodzi abyś miał wybór...
            Poprosze Cie jednak wlasnie w tym miejscu abys uszanowal rowniez moje prawo do
            wyborow...
            Skoro smieszy Cie ktos kto ma inne zdanie od Twojego to miedzy nami nie moze
            dojsc do konstruktywnego dialogu....lecz do wymiany złośliwosci ...i
            przypuszczen na jakis temat...a to jest wlasnie to zajecie ktore odrzucam
            calkowicie..

            skup sie tylko na sobie..jak to zrobisz...bede gotowa do rozmowy...
      • tenjaras Re: przyklad 21.07.07, 13:40
        addicted11 napisał:

        > Niektorych to bardzo bawi albo raduje, ze komus wmowili jakies obsesje- na
        > mityngach pelno twarzy ktorech oczy swieca sie na mysl o czyims zapiciu czy
        > rozterkach wyniseionych z rania mozgu.
        >
        > Blyszcza im te oczy, klata piersiowa do przodu, rece skladaja sie w piramidke
        > jak to Tymoch uczyl Lepera- ze madrze wyglada.
        >
        > Slowem- duma i satysfakcja wyplywa kazdym otworem ciala.
        > Oto przeciez- napracowali sie, natyrali- i jest efekt ich pracy.
        > czlowiek ze zrypana psycha- oto siedzi tu, namacalny, mozna go dotknac- praca
        > nie poszla na marne.
        > Raduje sie serce raduje sie dusza.
        > Kolejny jest caly "nasz", juz poza "nami" nic mu nie zostalo.

        właśnie dlatego mówi się, że aby stać stać się pozostać trzeźwym trzeba z
        nienormalnego zrobić normalne, a z normalnego, nienormalne...
        • addicted11 Re: przyklad 21.07.07, 15:32
          tenjaras napisał:

          > addicted11 napisał:

          >
          > właśnie dlatego mówi się, że aby stać stać się pozostać trzeźwym trzeba z
          > nienormalnego zrobić normalne, a z normalnego, nienormalne...
          >



          No ja niestety w ten swiat sie wrobic nie mam zamiaru.
          Jezeli ta "nienormalna normalnosc" ma polegac na tym, ze sie klamie- to ja
          dziekuje, postoje, poczekam na inna okazje.

          Wole trudna i bolesna ale prawde a nie bajki albo strachy jak na Harrym
          Potterze.
          • tenjaras Re: przyklad 22.07.07, 10:51
            nie znam Harrego Pottera, ale oprócz Wielkiej Księgi zawsze polecam "Przygody
            Koziołka Matołka" ;-)
            • addicted11 Re: przyklad 22.07.07, 14:32
              Adi...to co zauwazylam i co mnie martwi...to ogromny wplyw innych ludzi na
              Twoje myslenie...i zachowanie...
              Jestem alkoholiczka...nie pije jakis czas...korzystam z programu AA dzieki
              ktoremu odzyskuje spokoj zyciowy i rownowage ogolnie pojeta...


              Troche sobie zaprzeczasz, bo mowisz, ze wielki wplyw na mnie ma zachowanie i
              myslenie innych a za chwile ze nie korzystam z doswiadczen innych i jestem
              butny...


              Poza tym z tym "udowadnianiem" i zaleznoscia od opinii innych to jest troche
              taki ladny slogan, a jak wejrzec glebiej w rzecz to jest to udowadnianie przede
              wszystkim sobie.

              Spojrzmy na to legendarne piwo pite aby udowodnic, ze terapeuta nie mial racji.
              No niby chce cos tam udowodnic.
              ALe zaraz- przeciez ja nie mam zadnego kontaktu z tym terapeuta.
              On nie wie, czy ja wypije piwo czy nie i jak czy wypije to czy pojde w ciag czy
              nie.
              To czy ja tak naprawde mu cokolwiek udowodnie?
              Tak samo z tym forum- wiecie o mnie to, co sam napisze.
              Nikt tego nie jest w stanie sprawdzic- moge klamac jak z nut i nawet
              teoretycznie eraz moge siedziec z piwem w reku i pisac, ze nie pije.

              Tak wiec to jest takie lekkie wyolbrzymianie z ta zaleznoscia od opinii i
              udowadnianiem.

              Ja widze to prosciej- po prostu czasem zbyt powaznie traktuje innych ludzi i
              ich slowa, i mimo ze deklaruje obojetnosc albo lekcewazenie to wewnetrznie
              uwaznie slucham i przyswajam nawet najwieksze bzdury.
              Nad tym musze popracowac, bo to jest przyznaje glupie zachowanie.



              tenjaras napisał:

              > nie znam Harrego Pottera, ale oprócz Wielkiej Księgi zawsze polecam "Przygody
              > Koziołka Matołka" ;-)


              To sobie chyba moglbys poleic, z tym wiecznym szukaniem szczescia bo "tak
              powiedzieli w AA".

              A ja z kolei polece Tobie:
              Ferdydurke Gombrowicza
              Rok 1984 i Folwark zwierzecy Orwella
              ksiazki Kurta Voneguta 9szczegolnie Rysio Snajper, Rzeznia nr 5, Kocia Kolyska)
              Zbrodnia i Kara

              jak je wszystkie przeczytasz to moze zrozumiesz moje spojrzenie na swiat.
              • tenjaras Re: przyklad 23.07.07, 17:00
                to może nie tyle coś mi powiedzieli w AA, co dzięki AA odzyskałem wiarę w swoje
                zmysły, w AA usłyszałem, że nie zwariowałem, nie zrobiłem sobie krzywdy bo
                byłem taka świnia, ani mnie nie opętały "demoni różniaste", a widząc nowicjuszy
                myślę sobie, że coś w tym AA jednak jest i dobrze, że tu trafiłem

                książki, które polecasz, czytałem, "Rzeźnia nr. V" była odzwierciedleniem
                mojego stanu umysłu, tylko, że ja w odróżnieniu od jej autora
                zdążyłem "przestać pić" jeszcze za życia

                podobnie Gombrowicz pasował mi w tamtym stanie ducha i umysłu

                proponuję byś sięgnął do "Lotu nad kukułczym gniazdem" Kena
                Kesseya, "Alchemika" Paulo Coelho skoro klasyka polska Ci nie pasi ;-)
                • addicted11 Re: przyklad 23.07.07, 21:44
                  tenjaras napisał:
                  > >
                  > książki, które polecasz, czytałem, "Rzeźnia nr. V" była odzwierciedleniem
                  > mojego stanu umysłu, tylko, że ja w odróżnieniu od jej autora
                  > zdążyłem "przestać pić" jeszcze za życia
                  >
                  > podobnie Gombrowicz pasował mi w tamtym stanie ducha i umysłu
                  >
                  > proponuję byś sięgnął do "Lotu nad kukułczym gniazdem" Kena
                  > Kesseya, "Alchemika" Paulo Coelho skoro klasyka polska Ci nie pasi ;-)
                  >


                  No Jaras pieknie Jaras zalatwil Gombrowicza i Vonegutta- okazuje sie, ze
                  klasyka literatury swiatowej to po prostu wynurzenia chorych pijaczyn!
                  I tu wlasnie widzisz Jarasie roznice miedzy nami- ja oceniam ksiazki Voneguta
                  po tym co tam jest napisane i mysli w tych ksiazkach po tym jakie sa to mysli
                  a dla Ciebie podstawa jest czy ksiazke pisal alkoholik, pijacy czy abstynent.

                  Lotu nie czytalem ale znam film, jest niezly.
                  Coelho to grafoman i uduchowiona ciota, dobre dla 11 latkow.
                  sorry

                  • tenjaras Re: przyklad 24.07.07, 09:29
                    nie przesadzasz trochę z interpretacją moich słów?
                    rozumiesz, że Twoje wnioski mogą być Twoje i mogą nie mieć nic wspólnego ze mną?

                    nie proponuję Ci twórczości Coelho, ale tą konkretnie książkę, jej treść jest
                    podobna "Przygodom Koziołka Matołka", a film "Lot..." nie do końca jest zgodny
                    z tym o czym jest książka, ale to musiałbyś przeczytać, w książce Indianin jest
                    bohaterem głównym, a narracja wynika z jego przemysleń
                    • addicted11 Re: przyklad 24.07.07, 11:00
                      tenjaras napisał:

                      > nie przesadzasz trochę z interpretacją moich słów?
                      > rozumiesz, że Twoje wnioski mogą być Twoje i mogą nie mieć nic wspólnego ze
                      mną
                      > ?

                      Rozumiem, ze twoje wnioski moga byc inne, ale nie bardzo wiem jak moge rozumiec
                      gdy piszesz, ze ksiazki Voneguta czy Gombrowicza byly dobre na czas, gdy piles
                      i odzwierciedlay owczesny stan twego umyslu, skoro w innych miejsach piszesz,
                      ze wtedy twoje myslenie bylo pijane i chore?
                      Dla mnie logiczne wnioski moga byc dwa:
                      albo skoro te ksiazki byly dobre dla twpjego owczas pijanego umyslu- sa one
                      dobre dla pijanych
                      albo sa dobre dla pijanych bo odzwierciedlaja pijane widzenie swiata, co mozna
                      domniemywac jest skutkiem pijanego myslenia autorow, ktory to trop sam
                      podrzucasz pisza, ze Vonnegutt " nie zdazyl wytrzezwiec przed smiercia".

                      Ja nie nadinterpretuje wiec tylko kojarze fakty i wyciagam wnioski.


                      >


                      > nie proponuję Ci twórczości Coelho, ale tą konkretnie książkę,


                      nie czytalem jej, zaczalem jakas ksiazke coelho o gorze i wydala mi sie
                      strasznie nawiedzona, a ogolnie to slyszalem wiele opinii o pretensjonalnosci
                      coelho.
                      Ale nie wiem bo jak mowie, nie czytalem niemal nic.

                      > podobna "Przygodom Koziołka Matołka", a film "Lot..." nie do końca jest
                      zgodny
                      > z tym o czym jest książka, ale to musiałbyś przeczytać, w książce Indianin
                      jest
                      >
                      > bohaterem głównym, a narracja wynika z jego przemysleń
                      >



                      Nie wiem, to moja interpretacja, ale wydaje mi sie, ze twoje rekomendacje dla
                      mnie sa pewnego rodzaju aluzja- i to niezbyt dla mnie uprzejma.

                      Nie pamietam juz koziolka, ale zerknalem w internet i poczytalem interpretacje.
                      Alchemik to ma byc ksiazka o tym, ze warto szukac swojej drogi, rozgladac sie
                      po swiecie, byc otwartym.MAtolek to tez wedrowka po swiecie i przygody.

                      Tylko nie bardzo wiem, gdzie tu lezy recepta dla mnie i to od Ciebie.
                      ze niby mam szukac i byc otwarty?
                      No wlasnie ja jestem.
                      Wydaje mi sie, ze ja po prostu mam byc otwarty na AA i Wielka Ksiege.

                      Nie wiem, ale wydaje mi sie, ze jezeli jestem zamkniety na Wielka Ksiege- i to
                      z tego prostego faktu, ze ja czytalem i mi nie weszla- a jestem otwarty na
                      1000000000 innych ksiazek swiata,
                      a Ty poszedles za tlumem i inspirujesz sie Wielka Ksiega lub modnym w AA Coelho
                      czy jakims tam wykletym Jezuita De meola czy jak on tam- a inne z tych 100000
                      odrzucasz albo umniejszasz- to kto tu komu powinien polecac Koziolka czy innego
                      alchemika?


                      • tenjaras Re: przyklad 24.07.07, 13:29
                        miałem wrażenie, że uznałeś, że tak pisząc o tych literatach krytykuję ich,
                        albo umniejszam ich twórczość, a przecież pisałem tylko o sobie i własnych
                        wrażeniach, poza tym uważam alkoholików za ludzi nieprzeciętnych i dzielę na
                        trzy grupy - pijących, niepijących i byłych (na cmentarzach)

                        czytałem te lektury gdy byłem pijany i bardzo dobrze się w nich czułem, jest
                        kilka takich aspektów w moim życiu, do których mam taki stosunek (moje
                        wyzwalacze) - cieszę się, bo ostatnio poczyniłem spory postęp w swoim rozwoju,
                        rozwiałem sporo wewnętrznej wątpliwości i braku zaufania do siebie, a co za tym
                        idzie tych wyzwalaczy coraz mniej

                        najprościej to wyjaśnić na przykładzie sylwestra - przestałem pić, a sylwek
                        nastąpił niewątpliwie i pozostałem trzeźwy - tak odbudowywałem zaufanie do
                        siebie, które odebrało mi moje pijaństwo

                        jeśli wiesz o czym są te książki to ich nie czytaj, nie warto, a jesli wiesz co
                        rzeczywiście chcę Ci przekazać, to jesteś większy niż potrafię wyczytać w
                        Twoich słowach, bo mam wrażenie, że bronisz sie przed jakimś werbunkiem i że
                        uważasz, że stając obok mnie doznasz jakiejś ujmy na honorze, bo nie mogę się
                        różnić od tego co do tej pory ułożyłeś sobie na temat ludzi, którzy wspierają
                        się mądrością AA
                        • addicted11 Re: przyklad 24.07.07, 13:47
                          Dobrze, Panie TenJaras

                          Nie kwestionuje faktu, ze alkoholizm Voneguta czy Gombrowicza mial wplyw na ich
                          tworczosc.
                          Tylko ja nie szukam na sile w ich dzielach pijanego myslenia, bo dla mnie to sa
                          ludzie, ktorzy sa dodatkowo alkoholikami a nie alkoholicy, ktorzy sa gdzies tam
                          na marginesie ludzmi.

                          Oceniam literature i nie wnikam, czy to pijane myslenie czy nie, bo jak mialbym
                          tak wnikac to musialbym przefiltrowac ich zyciorysy i wnikac, czy jak pisarz
                          byl popychany przez inne dzieci w szkole to ma kompleksy a czy jak go rzucila
                          zona to jest mizoginista i tak dalej.

                          Przeciez to oczywiste, ze ma!
                          Na tym polega wlasnie fenomen pisarza, ze kazdy ma wlasny niepowtarzalny zestaw
                          doswiadczen+ wlasny talent i tak rodza sie geniusze.

                          Jaka mdla bylaby literatura, gdyby pisali ja ludzie po kursach asertywnosci i
                          przeorani przez psychoanalityka.


                          Ja nie umniejszam czyjejs tworczosci, bo pisal alkoholik.
                          Liczy sie dzielo.
                          Nie czytam tylko i wy;lacznie dziel alkoholikow zebym mial sie bac, ze jeszcze
                          moze wypaczy on moje spojrzenie na swiat.
                          Nie, wzbogaci a nie wypaczy.

                          ( a swoja droga dodam, ze tworczosc pisarska np Krzysztofa Jaryczewskiego z
                          najwiekszego okresu jego pijanstwa jest dla mnie genialna, dreszcz mnie lapie,
                          a to co wypisuje teraz po "wytrzezwieniu" to flaki nie do strawienia).
    • rauchen Re: co to jest glod? 21.07.07, 11:48
      kiedys addi okresliles swoj alkoholizm jako alkoholizm kobiecy(zenski) w
      pierwszej fazie.
      czego ty sie zatem dziwisz i czego oczekujesz???
      kobieta nie jestes, nie wypiles w stanie napiecia przedmiesiaczkowego, i nie do
      lustra. Jakie zatem masz oczekiwania???
      Co do pierwszej fazy alkoholizmu, to glowny powod dlaczgo powinnienes sie
      zamknac i skonczyc swoje wywody na temat co kacem jest a co nim nie jest.
      pewnie ogolnie o kacu tez masz male pojecie w ogole, a ty tu "udowadniasz" te
      swoje.

      W tej mojej pierwszej fazie alkoholizmu, kiedy juz zaczynalam stopowac picie i
      stosowac okresy niepicia, potrafilam wypic na imprezie nie piwko, tylko ze dwie
      flaszki wina. I kaca nie mialam.
      Dokladnie pamietam ten dzien,nastepnego dnia wstalam raniutko, gdzies pewnie
      okolo 17-ej wieczorem troche przymulilo, ze wystarczylo 5 minutek snu, i na tym
      kac sie skonczyl.

      I mimo ze to juz byl najwyzszy czas zeby picie sobie darowac, to
      takie "doswiadczenia" tylko pchaly mnie dalej w przekonanie, ze ja jednak moge
      pic alkohol. No to pilam, az sie "doswiadczylam".

      Ja ci addi na samiutkim poczatku napisalam, ze przed toba przynajmniej jeszcze
      te 5 lat picia - bez takich duposciskow jak teraz, jako wielki eksperymentator
      i udowadniacz tego forum - zanim zrozumiesz co to znaczy byc alkoholikiem.
      Ty na dzien dzisiejszy w dziedzinie bycia alkoholikiem, sie po prostu WYSILILES.

      Mysle ze kazdy alkoholik w fazie, kiedy zaczyna zauwazac ze cos z tym jego
      piciem jest nie tak, i zaczyna ograniczac picie, szuka dowodow na to ze jednak
      pic moze, i bajeczki AA i terapeutow nie maja w jego przypadku zastosowania bo
      sie nie sprawdzaja. I dlatego dalej pije. Bez tego duposcisku czesto, ktory ty
      tu tak eksponujesz, jak to ty dwa lata temu przestales pic (hahahaha).

      Az ktoregos dnia padnie teoria jak to dalej pic moze. I wtedy dopiero zaczynaja
      sie schody, bo okazuje sie ze z alkoholem juz nie potrafi, bez alkoholu tez nie.
      • rauchen Re: co to jest glod? 21.07.07, 12:01
        i jeszcze dodam addi, ze gdybysmy sie tu spotkali jakies siedem lat temu, ja ze
        swoim owczesnym etapem alkoholizmu, ty z terazniejszym, bysmy grali w jednej
        druzynie. Ja juz nie gram, bo te siedem lat temu dalam sie tak ladnie oszukac
        swoim teoriom, ktore byly wlasnie na twoja nute. Ty jestes w stanie trwac w
        duposcisku, zeby udowadniac, ja stosowalam duposciski czasowe, a jak juz mialam
        pic, to pilam, nie czujac potrzeby tlumaczenia sie na forum z przezyc.
        Ja swoje wypilam, na dzien dzisiejszy przekonuje sie tylko i wylacznie o tym,
        ze bez alkoholu mozna zyc, i zyc sie udaje. ze alkohol nie jest mi do niczego
        potrzebny.
        Na dzien dzisiejszy 20 miesiecy bez alkoholu. Z calym podziwem dla stanu, kiedy
        w wyborze pije czy nie pije - kurcze, nawet zapomnialam juz jak ten wybor w
        praktyce wyglada :))) - no wlasciwie nie moge mowic juz o wyborze - istnieje
        jakas pelna swiadomosc, wciaz raczej poglebiajaca sie, ze alkohol jest mi do
        niczego potrzebny.
    • myszabrum Re: co to jest glod? 22.07.07, 20:47
      O Jezu.
      Jak to dobrze, że ja nie muszę nic nikomu udowadniać.
      Nie piję, do widzenia.

      Czasem nic tak nastroju nie poprawi, jak cudzy problem :P :P

      <:3)~~

      Poważnie: jesteś Addi, jak ja trochę.

      Nie zaakceptujesz ograniczenia, jeśli ono nie będzie naprawdę TWOJE, ze środka
      płynące.
      Życzę Ci, żebyś znalazł w końcu tę równowagę, złoty środek, harmonię wewnątrz. A
      nie, że Deo czy ktoś tam coś tam.

      Olać Deo, Myszębrum i wszystkich innych. Za parę lat to będą puste, nic nie
      znaczące nicki. Co w środeczku, to się liczy :)

      Z harcerskim pozdrowieniem :P
      • yuraathor Re: co to jest glod? 22.07.07, 21:08
        yuraathor bedzie zawsze. howgh awruk
      • addicted11 Re: co to jest glod? 22.07.07, 23:09
        Mysz, masz sporo racji.
        Choc ja sie motam, bo tak zarazem chce udowodnic i nie chce udowadniac, chce
        moze przekonac moze sam siebie, poza tym mam nieposkromione sklonnosci do
        przekory, jakos kusi mnie ryzyko, sprawdzenie, tak naprawde to motywu swoich
        dziwnych zachowan to sam nie znam, jedynym nie jest na pewno chcec picia
        chcec picia to u mnie oczywiscie czesto wystepuje, ale ona akurat nie ma nic
        wspolnego z tym piwem.

        • jerzy30 jedno piwo to nic = pewno twoje "uzależnienie" 24.07.07, 18:59
          to bujda na resorach ?))) - tak moze byc - a moze za miesiac byc piwo drugie
          potem tzrecie a dopiero potem ciag. Bo od jednego piwa to sie nie łapie startu
          do chlania jak na torze Formuły I. W kazdym razie masz pewne dowiadczenie. A co
          co to piwo dalo ? Chwile smaku ???. Wspomnienia. fajnie było ?/ Chyba bez uczuc
          [odnosnie piwa] bo wspominasz jedynie te dziewczyne co tam siedziała. Moze
          warto ja odnalezć.
          • cortona Re: jedno piwo to nic = pewno twoje "uzależnienie 24.07.07, 19:25
            Addicted, tak jak Eska i Mysza odnajduję w sobie pewne podobieństwa do Ciebie.
            Najważniejsze z nich, to robienie z igły wideł, wyolbrzymianie problemów.
            A właściwie, to dlaczego na różnych terapich nie uczy się ludzi wypierania
            pewnych spraw.
            Jak się komuś powie: "W Pana organiźmie nastąpiła nieodwracalna zmiana
            metabolizmu powodująca, że Pan już nigdy nie zareaguje na alkohol jak normalny
            człowiek", to można liczyć, że delikwent w to uwierzy.
            Addi, krochmalić pseudowiedzę psychologiczną. Przecież i Ty, i ja, i parę
            innych osób, najbardziej na świecie nie chce zostać alkoholikami. A poza tym
            jest tyle innych ważnych spraw w życiu.
            Tranzyt wypił duże piwo, a ja od kawy z alkoholem przeszłam do prawdziwego
            alkohlu, ale wypiłam go tyle, że nawet nie miałam kaca, poza moralnym.
            No to może trzeba olać ten alkoholizm i zabrać się np. za rozwijanie kondycji
            fizycznej. W tej dziedzinie miałam ostatnio pewne sukcesy, ale znów
            okoliczności przypięły mnie do biurka.
            Pozdrawiam Cię i wszystkie inne zaprzyjaźnione osoby absynenckim
            pozdrowieniem:))


          • addicted11 Re: jedno piwo to nic = pewno twoje "uzależnienie 24.07.07, 20:10
            Jerzy, wiesz ze dzwonia tylko nie wiesz jeszcze w ktorym Kosciele:

            co
            >
            > co to piwo dalo ? Chwile smaku ???. Wspomnienia. fajnie było ?/ Chyba bez
            uczuc
            >
            > [odnosnie piwa] bo wspominasz jedynie te dziewczyne co tam siedziała. Moze
            > warto ja odnalezć.


            Otoz wlasnie- wbrew przepowiedniom, wrozbom itp- ze stycznia i z teraz- te piwo
            nie zmienilo mojej motywacji.
            Oczywiscie niektorzy juz widza jak w mojej glowie bez mojej wiedzy zachodza
            mechanizmy jakies tam, ale wazne ze ja wiem czego chce.
            We mnie to piwo nie zmienilo myslenia, uwolnilo mnie od resztek obawy ze jak
            zapije to polece w ciag- teraz stoje sam przed soba nagi i wiem jaki jest moj
            probem z alkoholem i co mam robic.


            Do Cortony- probuje sie koncentrowac na roznych rzeczach,ale nie moge od paru
            lat a szczegolnie od roku zaznac nawet chwili calkowitego spokoju i relaksu.
            Caly czas jestem jakby w pogotowiu, nie to nawet ze z stresie czy strachu- ale
            raczej w lekkim napieciu.
            Tak sie dziwnie sklada, ze ono bardzo podnioslo sie po terapii, potem powoli
            schodzilo i jeszcze nie zeszlo- wiec tu szukam ukojenia, nie wiem sam nawet.
            • cortona Re: jedno piwo to nic = pewno twoje "uzależnienie 24.07.07, 20:32
              Addi, ja poza sprawami uzależnieniowymi, wmówiłam sobie, że jestem słaba
              fizycznie, wiecznie przemęczona i nie stać mnie na żaden wysiłek fizyczny.
              Ostatnio musiałam zrewidować ten pogląd. Teraz wiem, że stać mnie na
              wielogodzinne wędrówki, że wejdę na Rysy bez większej zadyszki.
              Ty, według mnie, uporczywie trzymasz się spraw uzależnień, chociaż na moje oko,
              to jesteś uzależniony w stopniu takim sobie.
              Trudno jest zrobić rewolucję w swoim życiu. Ja jej nie zrobiłam i może nie
              zrobię, ale świadomość, że moje myślenie, a prawda obiektywna - to dwie różne
              rzeczy, dobrze mi robi.
              • addicted11 Re: jedno piwo to nic = pewno twoje "uzależnienie 24.07.07, 20:56
                cortona napisała:

                > Addi, ja poza sprawami uzależnieniowymi, wmówiłam sobie, że jestem słaba
                > fizycznie, wiecznie przemęczona i nie stać mnie na żaden wysiłek fizyczny.
                > Ostatnio musiałam zrewidować ten pogląd. Teraz wiem, że stać mnie na
                > wielogodzinne wędrówki, że wejdę na Rysy bez większej zadyszki.
                > Ty, według mnie, uporczywie trzymasz się spraw uzależnień, chociaż na moje
                oko,
                >
                > to jesteś uzależniony w stopniu takim sobie.
                > Trudno jest zrobić rewolucję w swoim życiu. Ja jej nie zrobiłam i może nie
                > zrobię, ale świadomość, że moje myślenie, a prawda obiektywna - to dwie różne
                > rzeczy, dobrze mi robi.




                Jak ja nic nie mam oprocz tego uzaleznienia, chlip chlip...
                To co ja zrobie jak tego uzaleznienia nie bedzie?


                Cortona, wmowic sobie mozna wszystko, z tym przemeczeniem to ja tez tak mam, az
                sie podejrzewalem o jakas agorafobie, kiedys lubilem wyjsc z domu i nie wrocic
                10 godzin a teraz nie ma mnie 2 czy 3 godziny i juz sie dziwnie czuje.
                (pomijajac prace oczywiscie).

                We wmawianiu sobie to ja zreszta jestem mistrzem, wiem racjonalnie ze "nie mam
                racji" ale mam jakies takie osbesyjne sklonnosci, stad m.in kiedys wmowilem
                sobie polowe objawow alkoholizmu i zespolu odstawiennego.

                Dopiero jak zobaczylem prawdziwych zawodowcow to zobaczylem ze lekko
                przesadzilem.
                Teraz sobie musze to skutecznie odwmowic:)
                • cortona Re: jedno piwo to nic = pewno twoje "uzależnienie 24.07.07, 21:05
                  Bo jedni mają problemy z przyznaniem się do alkoholizmu, a drudzy przyznają
                  się, zanim jeszcze dobrze się opiją.
                  Ale na terapii odwróciliby mi to rozumowanie w drugą stronę.
                  I ja w końcu nie wiem, jak to jest. A niewiedza, to rzecz straszna.
                  • addicted11 Re: jedno piwo to nic = pewno twoje "uzależnienie 24.07.07, 21:09
                    cortona napisała:

                    > Bo jedni mają problemy z przyznaniem się do alkoholizmu, a drudzy przyznają
                    > się, zanim jeszcze dobrze się opiją.

                    (UWAGA rauchen nie czytaj, wyzwalacz)




                    prawde gada nalac jej wodki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka