Dodaj do ulubionych

o ateistach

05.12.08, 12:26
dziś miałem możliwość posłuchania sobie w tiwi ks. Drzewieckiego,
który o ateistach powiedział coś, co oddaje moje na temat
przemyślenia, zainspirował mnie tym samym do podzielenia się tym z
Wami

powiedział (właśnie!), że ateiści muszą wykazywać się większą
determinacją wiary, by wierzyć w to co wierzą

użył argumentu, że chrześciajnie mają to nieźle poukładane - ludzie
są piękni, mają w sobie miłość, w takim razie Stworzyciel, wzór, ma
to doskonałe i niewyczerpane

i tak sobie właśnie myślę - ateiści muszą odrzucić taki porządek
rzeczy jaki funkcjonuje, wymyśleć jakąś prawidłowość, ułożyć
porządek rzeczy, nadać mu sens i bardzo, ale to bardzo potrafić
siebie do tego przekonać

oczywiście nie mam tu na myśli ludzi, którzy swoje lenistwo, strach
przed majestatem życia, czy zwykłą niechęć do własnych potrzeb
wiary, określają ateizmem

mam tu na myśli świadomych ludzi, którzy wiedzą dlaczego
(niekoniecznie jednak po co) odrzucają religię, pragną inaczej
zaspokajać swoje potrzeby w dużej mierze natury duchowej -
religijności i wiary

rzeczywisty ateista, przecież, nie odrzuca potrzeby poszukiwania
odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencjalne, ma zamiar jedynie
robić to poza powszechnie panującym światopoglądem i nie pozostaje
zamkniętym na dyskusję

tak naprawdę to dzięki ateistom zorientowałem się, czym Bóg nie jest
Obserwuj wątek
    • tenjaras wyjaśnię tylko 05.12.08, 12:46
      dlaczego taki wątek na forum uzależnienia

      leczenie uzależnień - ale skupię się tutaj na alkoholiźmie - od
      zawsze polegało na rozwijaniu własnej duchowości, odkrycia AA nie
      odbiegły tutaj od powszechnych prawideł

      jedynie okres przełomu wieków był jakgdyby odejściem od duchowości i
      próbą pokazania, że człowiek jest ponad naturę

      na szczęścię mamy to juz za sobą i wracają stare dobre klimaty walki
      na światopoglądy, ewentualnie z domieszką poglądów politycznych ;-)

      AA, zaadoptowało więc dobry sprawdzony sposób, nowatorskie było
      podejście do samego alkoholika, gniagnozowanego wówczas
      jako "przypadek beznadziejny", co oznaczało, że ówczesna nauka i
      prawo, nie bierze za takiego żadnej odpowiedzialności

      AA stała się grupą alkoholików, którzy nie tylko przestali pić, ale
      równiez powrócili na łono swoich społeczeństw, jako zupełnie
      pełnowartościowi i pożyteczni obywatele

      błędem jest jednak osąd, że skoro jest tak silny nacisk w programie
      zdrowienia proponowanym przez AA, na duchowość, to na pewno jest to
      ruch religijny, a przynajmniej parareligijny, osobiście znam wielu
      ateistów, którzy świetnie sobie radzą w swoim zdrowieniu na tym
      programie

      przede wzystkim, AA, jest wspólnotą ludzi, którzy odeszli i
      usamodzilnili się, właśnie od ruchu parareligijnego, z tej prostej
      przyczyny, że tam tylko o Bogu się gadało...

      ;-)
    • arielka49 Re: o ateistach 05.12.08, 13:37

      tenjaras napisał:

      > dziś miałem możliwość posłuchania sobie w tiwi ks. Drzewieckiego,


      DZIEWIECKIEGO .
      Dlaczego od lat na forach alkoholowych przekręca się jego nazwisko ?

      ***********************************************
      Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • e4ska Re: o ateistach 05.12.08, 13:58
        I tu się muszę z Tobą zgodzić, Arielku, mimo mojego intryganctwa rzekomego.

        Ja tak myślę, znając osoby z kręgów katolickich, że one z tego żyją. Piszą byle
        jakie głupstwa, się cytuje gupoty rozmaite.
        To się na to nie zgadzaj.
        I tyle:)
        • aaugustw Re: o ateistach 05.12.08, 14:03
          e4ska napisała:
          > I tu się muszę z Tobą zgodzić, Arielku, mimo mojego intryganctwa
          rzekomego.
          > Ja tak myślę, znając osoby z kręgów katolickich, że one z tego
          żyją. Piszą byle jakie głupstwa...
          _________________________________.
          Yhm, yhm... -
          Obydwie sie mylicie, ale dobrze, ze sie pogodzilyscie...! ;-))
          Pomylilyscie Mariana, z Miroslawem (czyli Drzewieckiego z
          Dziewieckim) ;-)))
          Pozdrawiam, zyczac Wam duuuzo Pogody Ducha...:
          A... ;-))
          • arielka49 Re: o ateistach 05.12.08, 14:51
            August :

            > Pomylilyscie Mariana, z Miroslawem (czyli Drzewieckiego z
            > Dziewieckim) ;-)))


            Guciek.
            Skucha.
            Nie ma księdza Mariana Dziewieckiego .
            Jest - ks.Marek Dziewiecki.


            Czy Ty zawsze musisz wszystko komentować ?
            Nawet , ,,jak wiesz, GDZIE dzwonią - ale nie wiesz GDZIE ,,? :-))
            / jakby co - nie tak dawno napisałeś te słowa ...też nie czytasz ,co piszesz .../ .
            Nie czepiam się . Naprawdę - alkoholicy nie czytają dokładnie - jak
            JUŻ czytają .
            Czytać ...by czytać - naprawdę sensu NIE MA.


            ***********************************************
            Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • aaugustw Re: o ateistach 05.12.08, 16:10
              arielka49 napisała (do A...):
              ...też nie czytasz ,co piszesz ..
              _________________________________.
              A po co mam czytac to, co pisze...!?
              A... ;-))
              Ps. A z tym Mariuszem mialem racje, to nie Drzewiecki...!

      • tenjaras Re: o ateistach 05.12.08, 15:11
        byłem przekonany, że w pasku na monitorze pisało Drzewiecki, ale
        teraz sprawdziłem w google... masz rację arielko, pomyliłem
        nazwisko, ale pisałem o czym innym ;-)
    • aaugustw Re: o ateistach 05.12.08, 14:07
      I zarowno dla jednych, jak i drugich tym wektorem, tym punktem
      odniesienia i punktem oparcia (w zyciu), jest zawsze ta Sila
      Wieksza, lub Bog jakkolwiek Go kto pojmuje...!
      A... ;-))
      Ps. Ale nie wszyscy moga to widziec...! :-((
    • krowibobek Re: o ateistach 05.12.08, 19:03
      tenjaras napisał:
      i tak sobie właśnie myślę - ateiści muszą odrzucić taki porządek
      rzeczy jaki funkcjonuje, wymyśleć jakąś prawidłowość, ułożyć
      porządek rzeczy, nadać mu sens i bardzo, ale to bardzo potrafić
      siebie do tego przekonać

      Tak do końca nie rozumie odrzucić porządek jaki funkcjonuje w czym ten porządek
      jest w zagmatwanych wierzeniach różnych pojęć Boga?
      Wychodzisz z pozycji kogoś kto ma monopol, bo czym innym jest twierdzenie że
      ateiści muszą coś wymyślać i się sami przekonywać że to ma sens. To samo można
      powiedzieć o osobach wierzących którzy rozmawiają z swoim Bogiem którego nikt
      nie widział i na istnienie którego nie ma dowodu. To jest punkt widzenia
      duchownego który ma swoją wiarę i nie widzę żadnego powodu aby miał jakiekolwiek
      prawo oceniać kto w co i jak wierzy
      • tenjaras Re: o ateistach 05.12.08, 22:33
        jak to nikt Boga nie widział? skąd Ty masz takie informacje? jest
        bardzo wielu ludzi, którzy miało bezpośredni kontakt

        to wszystko jest opisane

        poza tym, nie pokusiłem się o ocenę, podjąłem analizę i wyraziłem
        wnioski
        • 1962wolf Re: o ateistach 05.12.08, 22:50
          jako prawdopodobnie jedyny ateista tutaj , mógłbym coś
          rozsądnego napisać. ale mi się nie chce.
          prawda jest taka:
          boga nie ma........z tej prostej przyczyny, że nie ma
          żadnego powodu by był
          a jako byt doskonały i wszechmocny, sam już dawno temu na
          to wpadł i się zmył.

          • drak02 Re: o ateistach 05.12.08, 23:04
            Zastanawiam się skąd u osób wierzących bierze się to przekonanie, że uprawnioną
            normą jest wierzenie w siłę wyższą a ateizm to jakieś dziwactwo i odstępstwo od
            normy. Zastanawia mnie również to zupełnie nieuprawnione przekonanie , że świat
            osób niewierzących jest ułomny, nieuporządkowany ,pozbawiony jasnych reguł
            ,zasad i pewnie bez sensu.
            Chciałbym zapewnić autora postu , że religia dla osób niewierzących jest
            analogicznym dziwactwem jak ateizm dla osób wierzących. Ateiści nie opierają
            swojego światopoglądu na świętych księgach napisanych przed wiekami ale na sile
            ludzkiego rozumu.
            Otaczajacy nas świat i wszechświat zachwyca nas nie dlatego ,że został wymyślony
            , zaplanowany i stworzony przez stwórcę (co jest wyjątkowo karkołomnym
            pomysłem). Zachwyca nas dlatego ,że jest różnorodny, zmienny, nieprzewidywalny.
            Że wszystkie żywe organizmy są ze sobą spokrewnione i na drodze ewolucji
            wytworzyły genialny system życia w którym człowiek jest tylko jednym z wielu
            zależnych od siebie gatunków. Zapewniam autora postu ,że można się rozwijać
            duchowo i
            czerpać z życia radość bez wiary w Boga i bez religii. I chciałbym jasno
            podkreślić , że ateizm powinien być i jest tak samo oczywistym i uprawnionym
            systemem wartości jak system oparty na wierze w siłę wyższą.


            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: o ateistach 05.12.08, 23:19

              Z pozycji czysto logicznej.

              Zakladamy, ze Bog jest.
              Jezeli jest, to mamy dwie opcje- albo ma wplyw na swiat albo nie.
              Jesli ma wplyw, to znaczy ze czlowiek nie ma wolnej woli- bo owa
              posiada Bog. Jezeli to bog ja posiada- to Bog wplywa na zachowanie
              czlowieka, a nie on sam. W tym momencie traca sens pojecia grzechu,
              moralnosci, dobra i zla, nawrocenia. Bo to Bog grzeszy a nie
              czlowiek- bo to on decyduje.
              Gdyby zalozyc, ze Bog jest ale nie ma mocy sprawczej- traci sens
              pojecie modlitwy, laski bozej, cudow, darow boskich. Bo po co, skoro
              Bog nie ma mocy?

              Czymze jest sila wyzsza przy Bogu bezmocnym? Niczym. A czymze przy
              Bogy wszechmocnym? Kaprysem Boga.

              Dlatego nie wierze. Inaczej- zakladam, ze nie wierze. zakladam
              bowiem, ze Bog jesli istnieje- tego wlasnie ode mnie wymaga. Bo to
              wg mnie naturalny wybor. Jezeli wymaga ode mnie czego innego- to ja
              nie chce miec z taim Bogiem nic wspolnego. Kolko sie zamyka.

              • deoand Re: o ateistach 06.12.08, 00:27
                to ja
                nie chce miec z taim Bogiem nic wspolnego.

                no i rzeczywiście z Bogiem to ty nie masz nic wspólnego ale z wódą wszystko !!!

                Alkoholik , który sam sie stoczył i przestał kierowac swoim życiem to
                aby zacząc na powrót życ może miec tylko nadzieje w Bogu , ze stanie
                sie cud - w przeciwnym wypadku śmietnik

                pzdr deo
                • krowibobek Re: o ateistach 06.12.08, 00:29
                  deoand napisał:


                  >
                  > Alkoholik , który sam sie stoczył i przestał kierowac swoim życiem to
                  > aby zacząc na powrót życ może miec tylko nadzieje w Bogu , ze stanie
                  > sie cud - w przeciwnym wypadku śmietnik
                  >
                  > pzdr deo

                  No to ja jestem jakimś wyjątkiem od tej reguły....
                  • deoand Re: o ateistach 06.12.08, 00:51
                    takich pewnych siebie to ja widziałem wielu .. nie pili rok dwa dziesięc i
                    ... niestety zaczęli..

                    a za drugim podejściem to róznie bywa ..

                    w alkoholiźmie i nie tylko zreszta trzeba wykazać dużo pokory i szacunku dla
                    zjawiska większego od nas samych , które w naszym kręgu kulturowym nazywamy
                    Bogiem aby z powrotem wejsc na własciwa droge a nie dac się zepchnąc w otmety
                    niebytu ..

                    dobrze miec to zjawiska czyli Boga z soba a nie przeciw sobie

                    pzdr deoand
                    • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 07:57
                      w zasadzie, jeżeli sytuacja z jakichś powodów jest wątpliwa, to nie
                      można odrzucać żadnej opcji

                      druga sprawa, to wartość życia opartego na wątpliwościach
                      • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 08:09
                        ano własnie............."właściwa droga"
                        jak to ładnie Deo napisał.
                        i zaraz obok zgrabna sugestia o pokorze...........szkoda
                        tylko ,ze ta sama pokora, postulowana przez
                        zagorzałych "pokornych właściwie" nie podpowiada imj ,że być
                        może się mylą.........ale to już inna bajka.
                        ja wiem jedno..i tym razem pisze to poważnie.
                        jako ateista, nie znam właściwej drogi dla innych. znam
                        tylko dla siebie
                        i to mnie różni od wszelkich wierzących.
                        a historia świata, jako Pani sprawiedliwa, choć wredna-
                        pokornie poucza, że wszelkie dogmatyzmy, religijne zapędy-----
                        wysłały do "nieba" więcej.............niż jakokliwke ateizm
                        wojujący.
                        i prosze ewentualnie nie pisać w ramach polemiki głupot,że
                        komunisci to ateiści. bo komuniści, hitlerowcy itd etc.- to
                        tylko dialektyczna odmiana chrześcijaństwa, lub jakiejkolwiek
                        innej religii z tej części świata.

                        ps- powiem jeszcze na zakończenie; ateizm to pewna skłonność
                        umysłu. skłonność do podziwu dla świata takiego jaki on jest,
                        a nie takiego jaki bysmy chcieli go widzieć.ateizm to ład,
                        spokój, zrozumienie.
                        i co bardzo ważne..............ateizm w zadnym wpadku nie
                        pokusi się o wskazywanie "właściwej drogi".........co najwyżej
                        naprawi tą drogę , która jest.
                        • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 08:21
                          jeżeli uważasz, że piętno na ludzkości jakie wywarł XXw. nie ma nic
                          wspólnego z ateizmem, to trudno będzie polemizować

                          ale jeśli z dystansem spojrzysz na "religijne zapędy", to zauważysz,
                          że za nimi stali ludzie, nie Bóg
                          • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 09:48
                            nie pisałem postu jako polemiki=tylko jako ironiczna odpowiedź
                            o "właściwych drogach " i "pokorze" .
                            a temat pietna ludzkiego gatunku -w kontekscie 20 wieku-to
                            niepoważne traktowanie tematu.gatunek nasz rozwija się trochę
                            dłużej niż 100 lat- i jesli mam powaznie traktować "religijne
                            zapędy" to radzę się odnieść do nauczania św. Augustyna,
                            Tomasza z Akwinu, wielu papiezy itd etc, świętych kościoła-do
                            tej pory nauczanie , teologia, filozofia CHRZEŚCIJAN
                            ŁACIŃSKICH ------opierają się na dogmacie, że przemawiał przez
                            nich sam bóg , lub conajmniej duch święty-zatem wszelkie
                            dywagacje.ze za nieprawidłościami stali ludzie- sa
                            bezporzedmiotowe--ponieważ właśnie wprost z nauk owych
                            wymienionych świętych wynika: rasizm, bestialstwo.,
                            okrucieństwo, nietolerancja, rola kobiety sprowadzona do
                            porodówki itd etc.
                            cała hitlerowska machina -opierała się na nauczaniu
                            chrześcijańskim------i wprost z niego wynikała.
                            komunizm w formie rosyjskiej-jest bezpośrednim potomkiem w
                            linii prostej- autokefalicznego pojmowania boga i narodu.
                            a kto tego widzieć nie chce, ----------no cóż?
                            jego sprawa.
                            z ateizmu póki co-------mało szkód w historii ludzkości
                            z wszelkich religii, i ich odmian--------nieprzerwane pasmo
                            krzywd, płaczu, i zgryztania zebów.
                            amen...........co po łacinie znaczy " koniec"----a nie jak
                            sądzi spora grupa katolików- coś więcej.
                            • magtomal Re: o ateistach 06.12.08, 13:42
                              Wolfie, z całym szacunkiem wobec Twoich poglądów, przemyśleń i wiedzy, sądzę, że
                              zagalopowałeś się twierdząc, że całe zło świata wywodzi się w prostej linii od
                              filozofii św.Augustyna i Tomasza (to w takim razie i od Platona i Arystotelesa,
                              bo przecież myśl tych filozofów chrześcijańskich wywodziła się od nich). Związku
                              nijakiego między bestialstwem, rasizmem i okrucieństwem a filozofią Augustyna i
                              Tomasza nie dostrzegam. Nie mówię o wypaczaniach tej myśli - ale wiesz
                              doskonale, że wypaczyć można najpiękniejszą i najczystszą myśl.
                              nie wiem tez, skąd Twój pomysł, że faszyzm wynika z myśli chrześcijańskiej?! Ja
                              widzę tylko związek między Nietschem (też przykrojonym do potrzeb tego systemu)a
                              faszyzmem - a w końcu to Nietsche ogłosił śmierć Boga...
                              • 1962wolf Re do Magto 06.12.08, 14:32
                                może nieco niejasno napisałem Magto-ale uważam ,że sami
                                tomasze, augustyni i tak dalej ito-w świetle dzisijeszego
                                rozumienia człowieka -byli ludxmi złymi-owładniętymi
                                uprzedzeniami, pełnymi braku tolerancji,nienmawidzącymi innych
                                niż oni sami itp-ja co prawda potrafię ich umieścić w
                                kontekście ich czasu. ale ...........w tym samym okresie żyli
                                na przykład katarowie, waldensi-którzy zupełnei inaczej
                                widzieli chrześcijaństwo. a kto nie wierrzy, nich poczyta co, o
                                kobietach , lub poganach sądzili ojcowie kościoła/daję to
                                jako przykład najprostszy/ a do tej pory nauki tych panów
                                stanowią klucz rozumienia chrześcijaństwa katolickiego.
                                posłuże się analogią...........gdybym potraktował " moja walkę"
                                hitlera jako manifest idealistyczny- to nie byłby niczym
                                szcególnym,ani złym ani dobrym-ot taki twór maniaka. i tyle.
                                ale legł u podstaw tego co nazywa sie "przetwórstwem ludzi na
                                mydło".
                                a teraz na koniec nim wyjdę na ipreze-odpowiem Jarasowi na
                                tematy "stworzenia rzeczy:
                                otóż"
                                człowiek jako gatunek- ma ograniczone zdolności pewne-nie jest w
                                stanie zrozumieć pojęcia "nieskończoność"-zatem ani początku
                                ani końca nie pojmuje.
                                nie jest w stanie
                                ani nie potrafi wyobrazić sobie "wielkiego wybuchu"
                                wszechświata............bo niby co było przed nim?
                                ani pradziejów boga zanim nie stworzył świata w dni 7 i
                                pół...........bo niby jak mógł się wziąć sam z siebie?
                                ani nie umie człowiek /bałwan jeden/ wyobraziź sobie ,
                                nieskończoności kosmosu...no bpo niby jak?=======jest tabliczka
                                informująca ...."koniec"...........lub go poprostu nie ma.
                                na te i inne pytanialudzie jak świat światem odpowiadali
                                sobie pod postacią bogów. totemów, aniołków i zemsty
                                wirakoczy ./czyli sraczki/-ateista też nie zna odpowiedzi na
                                taklie pytania----------ale w odróznieniu od wierzącego
                                osobnika- wraz z rozwojem wiedzy------nie infantylizuje swej
                                niewiedzy przy pomocy ikonografi odpustowej.
                                amen
                                • daleh Re: Re do Magto 06.12.08, 14:48
                                  wolf...
                                  ..lub go poprostu nie ma.
                                  na te i inne pytanialudzie jak świat światem odpowiadali
                                  sobie pod postacią bogów. totemów, aniołków i zemsty
                                  wirakoczy ./czyli sraczki/-ateista też nie zna odpowiedzi na
                                  taklie pytania----------ale w odróznieniu od wierzącego
                                  osobnika- wraz z rozwojem wiedzy------nie infantylizuje swej
                                  niewiedzy przy pomocy ikonografi odpustowej.
                                  amen
                                  -----------------------
                                  Ateista w odróżnieniu od człowieka wierzącego głosi coraz to nowe teorie na
                                  poparcie swojej światłości,których nie można podważyć ani udowodnić...Wszystko
                                  oparte jest na prawdopodobieństwie ,które jest prawdopodobne,a z prawda niewiele
                                  ma wspólnego.Człowiek malej wiary wyznający jakakolwiek religie,będzie opierał
                                  swoja wiarę na bałwochwalstwie ,które z wiara niewiele lub nic nie ma
                                  wspólnego.Musi mieć namacalne dowody ,a raczej tworzy takie dowody w postaci
                                  świętych obrazków ,sanktuariów ,które nie służą umacnianiu prawdziwej wiary ,a
                                  kultowi pieniądza i nabijaniu kabzy roznym zgromadzeniom i klerowi jako
                                  całości...
                                • tenjaras Re: Re do Magto 06.12.08, 15:52
                                  wcięło mi wcześniejsze napisanie :-(

                                  chciałem zwrócić uwagę na to, że dzień dzisiejszy wynika z tego co
                                  robiłem wczoraj, świadomość co takiego zrobiłem, że dziś mam tak, a
                                  nie inaczej, daje nadzieję na lepsze jutro

                                  do tego nie potrzebne są rozważania nad Wielkim Wybuchem, który
                                  niekoniecznie się wydarzył, ani nie jest nawet potrzebne rozumienie
                                  7 dni stworzenia, zupełnie dobrze można sobie radzić z własną
                                  rzeczywistością pozostając i pozwalając sobie na niedoskonałość w
                                  niektórych (pewnie i większości) aspektach życia, za to kształtując
                                  te, w które warto inwestować
                              • janulodz Re: o ateistach 06.12.08, 14:38
                                Z całym szacunkiem o co ta cała awantura?
                                Wiadomo ,ze spór między wyznawcami jakiegokolwiek boga, a racjonalnymi, trzeźwo
                                :)))))) myślącymi materialistami przyjmującymi świat takim jaki jest, - biorąc
                                za podstawę teorię jego powstania bez boskiej ingerencji i takowejż w całym jego
                                funkcjonowaniu, - był, jest i będzie do jego ( tego świata) zasłanego końca
                                niezmiennie trwał. Oooooo !!!!!
                                Jaras w swoim prymitywnym rozumowaniu usiłuje jedynie dowieść, że tylko osoby
                                wierzące są w stanie osiągnąć ten stan nirwany , nieosiągalny dla bezbożników a
                                zwany stanem uduchowionej trzeźwości doskonałej.
                                On już tak ma i na wieki wieków mieć będzie. Alternatywy brak.
                                Tako rzecze janu.
                                Amen
                                • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 14:54
                                  janu...
                                  Jaras w swoim prymitywnym rozumowaniu usiłuje jedynie dowieść, że tylko osoby
                                  wierzące są w stanie osiągnąć ten stan nirwany , nieosiągalny dla bezbożników a
                                  zwany stanem uduchowionej trzeźwości doskonałej.
                                  On już tak ma i na wieki wieków mieć będzie. Alternatywy brak.
                                  Tako rzecze janu.
                                  Amen
                                  ----------------------
                                  Po co doszukiwać sie drugiego dna...Nie prościej przyjąć ,ze Jaras coś tam sobie
                                  obejrzał i dopasował do swojej trzeźwości i oki...
                                  • janulodz Re: o ateistach 06.12.08, 15:19
                                    Daleh do cholery, a o czym ja pisze, jak nie o tym, że jaras, co rusz sobie coś
                                    dopasowuje do swojej trzeźwosci, bo innej nie zna. Toż to właśnie samo dno
                                    ;)))))))))))
                                    • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 15:29
                                      janulodz napisał:

                                      > Daleh do cholery, a o czym ja pisze, jak nie o tym, że jaras, co rusz sobie coś
                                      > dopasowuje do swojej trzeźwosci, bo innej nie zna. Toż to właśnie samo dno
                                      > ;)))))))))))
                                      ---------------------------
                                      Ja to wiem i Ty to wiesz i jeszcze parę osób...
                                      Wiec po co drążyć temat,którego finału chyba wszyscy są świadomi...
                                      Pozdrawiam...
                                      • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 15:34
                                        prosze Cię Janu-nie sprowadzaj tej rozmowy do poziomu
                                        zadymy-póki co rozmawiamy i awantury tu żadnej nie widzę.
                                        conajwyżej polarycję poglądów.
                                        a jak zajdzie potrzeba , to poprostu, ta "dyskusja"skończy
                                        się jak wiele poprzednich.
                                        .
                                        po kiego mieszać pojęcia i osoby?
                                        jesli komuś drążenie tego tematu nie pasi....droga wolna.
                                        wypie...c na szczaw.
                                        na tym polega .............-no własnie co polega?
                                        pytanie za 1000 punktów
                                        odpowiem jak wróce
                                        jhej


                                        leczenie obsesji.............to na innym forum

                                        • aaugustw [...] 06.12.08, 18:00
                                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                        • aaugustw [...] 06.12.08, 21:10
                                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • e4ska Re: o ateistach 07.12.08, 14:26
                  No to znaczy - pacjenci wiadomych oddziałów mogą liczyć tylko i wyłącznie na cud
                  w leczeniu z alkoholizmu. No, cuda w medycynie się zdarzają, czemu nie, jeśli
                  trafi się na dobrze wyposażony szpital - technicznie oraz intelektualnie.

                  A który chory jest w stanie kierować swoim życiem? Czy to chory na serce, czy
                  na płuca, czy na wątrobę, czy na uraz goleni, musi się poddać pewnym regułom,
                  np. zmienić dietę, nie pracować po 12 godzin dziennie, nie denerwować się... A z
                  drugiej strony leczący pacjenta medyk nie jest wolny ani życiem kierować swoim
                  nie potrafi, bo musi zasuwać do roboty i nie ma, że boli, jak mu pacjent
                  śmierdzący opuchły wchodzi na oddział. Fajnie byłoby pracować z młodymi,
                  zdrowymi i wesołymi pacjentami, ale - w taki cud to już nawet wierzącemu nie
                  bardzo wypada na cuda liczyć.

                  I tak sobie razem tkwią w śmietnisku, pacjenty i dochtory, chyba że cudownie
                  którego wyrwie ze śmietnika jakaś agencja do spraw korupcji, molestowania i co
                  tam jeszcze.

                  I naucz się, Deo, ze alkoholik nigdy, jako piszesz, "sam sie stoczył i przestał
                  kierowac swoim życiem", sam się nie stoczył, bo alkoholizm jest chorobą taką
                  samą jak żółtaczka, kiła wstydliwa, ból gardła, grypa i co tam jeszcze wypisują
                  terapeutyzowani, że mają taką samą chorobę... Nawet jak w burdelu dostanie się
                  udaru mózgu, to nie wolno lekarzowi ględzić o stoczeniu się, tylko o
                  zacvhorowaniu...

                  Czyżbyś kwestionował, że alkoholizm jest chorobą? No to chyba dałeś się
                  przekonać m.in. Esce, a jak tak dalej zechcesz się przekonywać do moich racji,
                  to zostaniesz ateistą oraz materialistą. I co na to prawicowe konserwatysty
                  medyczne powiedzą? Co ksiądz proboszcz powie?

                  ?????????????????????
                  Bo że Bóg nic nie powie, to wiadomo - z głupimi nie gada:)
                  • tenjaras Re: o ateistach 07.12.08, 15:08
                    eska z deo sobie pogadaj, jak nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi

                    ale tak opisałaś tę pracę lekarzy, że naszło mnie zadać Ci pytanie:
                    co myślisz o potrzebach serca? inaczej pisząc powołaniu
                    • 1962wolf Re: o powołaniu 07.12.08, 16:29
                      pewien felczer z powołania
                      leczyć chciał do odwołania
                      raz uleczył rzeczy wzniosłe
                      innym razem tyłka kroste

                      aż napotkał na swej drodze
                      stracha, co na jednej nodze
                      stał. i rzekł mu: .......z racji mego powołania
                      noge masz do wystugania
                    • e4ska Re: o ateistach 07.12.08, 17:48
                      No to po co ty, się, Jaras, odzywasz, jak ty nie Deo? Też myślę, że Deo nie
                      zaszkodzi, jak sobie ze mną pogada.

                      Co do powołania, to uważam, ze prawdziwe powołanie odczuwają ateiści, natomiast
                      wierzący muszą zarabiać na wystawianie plebań, kościołów oraz ośrodków leczenia
                      uzależnień, nad którymi, jak to piknie opisała gdzieś tam pewna pijaczka, latają
                      jasne anioły. Zapomniałam nazwy miejscowości, ale to podobno jakieś gniazdo sił
                      wyższych jest. Ci, co muszą zarabiać na loty anielskie, muszą pracować dla kasy,
                      nie dla powołania.

                      Szkoda, że na aniołów bierze się też z podatków czy korkowego, ciułanego przez
                      ateistów.
                      • tenjaras Re: o ateistach 07.12.08, 18:05
                        oops - ja pytałem w związku z pracą lekarzy, co to ja tak obrazowo
                        opisałaś...
                        • e4ska Re: o ateistach 07.12.08, 19:45
                          Ależ ja o lekarskim powołaniu...
                          W dodatku dodam, że wprowadzanie w leczeniu alkoholizmu elementów religijnych to
                          przegięcie, a niemrawe dyskusje, wywołujące wśród zainteresowanych licytację,
                          kto bardziej duchowo wstawiony, komu bóg dał, komu wziął... e tam.

                          No i gadanie, ze jak alkoholik będzie wierzył, to pić przestanie... Dziwne, a i
                          szkodliwe twierdzenie, gdyż na forach alkoholowych jest mnóstwo przykładów
                          zapijania osób szalenie nabożnych, wręcz fanatyków religijnych, a ich powrót do
                          nałogu ma kształt niebezpieczny.

                          Żeby śmieszniej było, wszyscy tragiczni alkoholicy, mnie znani, którzy mieli
                          ciężkie problemy nawrotowe, to ludzie wierzący i praktykujący, póki mogli,
                          oczywiście.

                          Gadanie, że pijak powinien słuchać boga czy czegoś podobnego, a będzie
                          bezpieczny, jest naiwną mrzonką... i dlatego - jest szkodliwe jak każde kłamstwo
                          czy manipulacja.
                          • daleh Re: o ateistach 07.12.08, 20:05
                            e4ska...
                            Gadanie, że pijak powinien słuchać boga czy czegoś podobnego, a będzie
                            bezpieczny, jest naiwną mrzonką... i dlatego - jest szkodliwe jak każde kłamstwo
                            czy manipulacja.
                            -------------------------------
                            Wsłuchanie sie w to co Bóg nam przekazuje i przestrzeganie dekalogu jeszcze
                            nikomu nie zaszkodziło...Natomiast alko którzy uważali ,za hipokrytów tych
                            którzy sie pchali do pierwszych ławek w kościele,a dziś nawróceni uważają ,ze im
                            to sie należy ,pozostawię bez komentarza...A tak nawiasem ,to zbieram kasę aby
                            uzyskac odpust doczesny za grzechy ,te netowe tez...he,he,he......
                          • tenjaras Re: o ateistach 07.12.08, 20:35
                            eska wiem, że są takie religijne grupy, które zajmują się
                            rozwiązywaniem problemów alkoholowych, katolicy, zielonoświątkowcy,
                            świadkowie nawet, coś tak kreują scjentolodzy

                            jeżeli w AA słyszy się o Boguw religijnym sensie, to jest
                            indywidualna sprawa takiego człowieka, który chce o tym gadać, u nas
                            często "chlapie" się to i owo, nie pamiętając, że już mówi się o
                            religii, a nie o 12 Krokach, ale religia głęboko się zakorzeniła w
                            sercach słowiańskich i nic na to nie poradzisz

                            nawroty nie są przypisane nikomu innemu jak uzależnionemu, a czy on
                            w takiej, czy innej koszulce z napisem, nie ma znaczenia, warto
                            pamiętać, że nawrót nie jest usprawiedliwieniem do zapicia, ani
                            alkoholizm nie jest usprawiedliwieniem - pije się, bo chce się pić

                            nic tu światopogląd nie ma do rzeczy
                            • 1962wolf Re: o ateistach 07.12.08, 20:42
                              wielka szkoda, ze chrześcijaństwo tak bardzo zakorzeniło się
                              w słowiańskich sercach ,a nie rozumach.
                              ze szkoda dla chrześcijastwa zresztą i dla samych słowian.

                              w średniowieczu ktoś wymyslił hasło:
                              "tam skarb Twój , gdzie serce Twoje"-----był to psotulat
                              liryczny
                              a ochrzeczeni na końcu , czyli słowianie-potraktowali go
                              dosłownie---------i szukają wyspy skarbów po dziś dzień,
                              podczas gdy reszta cywilizowanego swiata, już dawno na niej
                              ryby łowi
                              • tenjaras Re: o ateistach 07.12.08, 21:38
                                jeśli chodzi o geopolitykę to chyba Ci serdeczni słowianie tą wyspę
                                zbudowali tym cywilizowanym ludom świata
                              • cortona1 Re: o ateistach 07.12.08, 21:42
                                >
                                > w średniowieczu ktoś wymyslił hasło:
                                > "tam skarb Twój , gdzie serce Twoje"-----był to psotulat
                                > liryczny
                                > a ochrzeczeni na końcu , czyli słowianie-potraktowali go
                                > dosłownie---------i szukają wyspy skarbów po dziś dzień,
                                > podczas gdy reszta cywilizowanego swiata, już dawno na niej
                                > ryby łowi

                                To hasło to podobno wymyślili Templariusze. Tak wynika z mojej
                                głębokiej znajomości tego Zakonu, dla której materiałem źródłowym
                                był Zbigniew Nienacki...:)))
                                Na pocieszenie dodam, że nie tylko byli alkoholicy są nawiedzeni.
                                W ostatnim tygodniu spotkałam nawiedzonego masażystę rozprawiającego
                                o "aurach" i "chirurgii fantomowej" ( czort wie, co to jest ) oraz
                                nawiedzoną dystrybutorkę Herbalife, która utrzymuje, że jest
                                uczennicą noblistów(!), a Herbalife jest lekarstwem na wszystkie
                                problemy.
                                Dajcie spokój Panu Bogu i Sile Wyższej. Wszystko jest o wiele mniej
                                skomplikowane, niż się wydaje.
                                • tenjaras Re: o ateistach 07.12.08, 22:05
                                  jak powiadał Einstein

                                  wszystko należy robić tak prosto jak tylko się da, ale nie prościej
                                  • daleh Re: o ateistach 07.12.08, 22:12
                                    tenjaras napisał:

                                    > jak powiadał Einstein
                                    >
                                    > wszystko należy robić tak prosto jak tylko się da, ale nie prościej
                                    > ------------------------
                                    Czyli jak wg. Ciebie ?
                                    • aaugustw [...] 08.12.08, 12:55
                                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                      • daleh [...] 08.12.08, 18:19
                                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                        • jerzy30 "problem" w tym ze cep - jako 08.12.08, 19:45
                                          narzedzie jest narzedziem prostym [nie tylko w konstrukcji] ale i w ksztalcie.
                                          tak wiec cepa prostowac sie nie da. To dwa kije - jeden dlugi i jeden krotki
                                          przywiazany do tego dluszszego.
                                          Tak wiec podane powyzej "porownanie" jest niwlasciewe.
                                          Przestanmy sobie wyzywac od .....
                                        • 1962wolf Re: o ateistach 09.12.08, 07:48
                                          moze to zabrzmi nieco dziwnie, ale w moim środowisku jest "po
                                          równo" ateistów i chrześcijan/ zwłaszcza katolików /--to nic
                                          nadzwyczajnego dla mnie- , bo jest zwykłą sprawa ,że obracam
                                          się pośród takich ,z którymi mi po drodze.
                                          jednak............i to jest własnie dziwne.
                                          znani mi ateiści, w większości wypadków o wiele więcej wiedzą
                                          o teologii, dekalogu, więcej czytali i słuchali.......na tematy
                                          religijne itd etc.
                                          a co najdziwniejsze!..........stosują się do dekalogu w
                                          wymiarze codziennym, dosłownym, bez duchowych uniesień, bez
                                          tromtradacji. jak do uniwersalnego zbioru wartości właściwych
                                          dla naszego gatunku.
                                          na swój sposób-------Ci ateiści są bardziej "pobożni" niż
                                          znani mi katolicy.to taki paradoks.
                                          atesitami wojującymi-----nie interesuję się tak samo , jak
                                          feministkami, pielgrzymkowymi misjonarzami i całąresztą fanatyków
                                          obrzędowo- liturgicznych.
                                          ale to oczywiście moje doświadczenie osobiste-------
                                          reprezentatywne dla mnie.
                                          hej
                                          • aaugustw Re: o ateistach 09.12.08, 11:40
                                            1962wolf napisał:
                                            > ...znani mi ateiści, w większości wypadków o wiele więcej wiedzą
                                            > o teologii, dekalogu, więcej czytali i słuchali.......na tematy
                                            > religijne itd etc.
                                            > ...stosują się do dekalogu w wymiarze codziennym...
                                            > ...są bardziej "pobożni" niż znani mi katolicy.to taki paradoks.
                                            ________________________________________________________.
                                            To bardzo podobny paradoks do tych wszystkich trzezwych alkoholikow,
                                            ktorych ja znam... - Oni z kolei wszyscy stosuja ten duchowy
                                            Program Anonimowych Alkoholikow (AA) i sa bardziej ludzcy (nie
                                            mylic z "poboznoscia"), od wszystkich tych, ktorych ty nam tu
                                            wyzej wymieniles...!
                                            A... ;-))
                                          • tenjaras Re: o ateistach 09.12.08, 11:51
                                            ateista to nie głupek, podobnie katolik, czy innej wiary wyznawca,
                                            nie jest głupkiem

                                            to głupek jest głupkiem, a tacy są wszędzie, inaczej jaki urok byłby
                                            w tych zdrowych i zdyntansowanych do siebie ludziach ;-)
                                            • 1962wolf Re: o ateistach 09.12.08, 12:00
                                              mnie na uroku nie zależy.......
                                              urocze wrażenia pozostawiam innym
                                              może i jest coś na rzeczy,w tym co August
                                              napisał...........i fajnie jesli tak jest
                                              a jesli tak bywa tylko czasem......to i tak nic mi ani z
                                              jednej ani drugiej okoliczności.
                                              czytam sobie teraz pewną książkę..........sporo w niej
                                              wtrętów z historii filozofii chrześcijańskiej------i cały czas
                                              mi wychodzi ,że "słowo boże" podlegało na przestrzeni
                                              tysiąca lat- takim przemianom i interpretacjom tych samych
                                              wersów,że trudno odróznić co jest ludzi wymysłem a co
                                              objawieniem ducha św.
                                              właściwie to moge sie pokusic o spostrzeżenie ,że co kilka
                                              pokoleń nastepuje wymiana "ducha" na nowy model.
                                              i po temu nijak mi traktowac powaznie.cokolwiek co ma
                                              jakikolwiek związek z jakąkolwiek religią.
                                              owszem docenić potrafię pewne osiagnięcią cywilizacyjne,
                                              atropologiczne sukcesy--------ale całą reszta wykładni religii-
                                              jak dla mnie jest zbyt uzalezniona od ":
                                              czasu
                                              doraźnych korzysci
                                              poziomu wiedzy
                                              i zwykłego widzimisie
                                              dlatego "słowo boże" dla mnie jako ateisty---------jest
                                              niewiarygodne, zbyt wiele razy podlegało ewolucji
                                              • tenjaras Re: o ateistach 09.12.08, 15:09
                                                pokaż mi ateistyczne osiągi, które nie wynikają z:
                                                > czasu
                                                > doraźnych korzysci
                                                > poziomu wiedzy
                                                > i zwykłego widzimisie

                                                i od siebie dodam - teorii
                                                • 1962wolf Re: o ateistach 09.12.08, 15:53
                                                  mylisz Jaras ,moje osobiste poglądy z doktryną.
                                                  poza tym , to "słowo boże" jest przedstawiane jako dogmat i
                                                  prawda objawiona-ateista raczej nie definiuje spraw
                                                  niewyjasnionych. on szuka na nie odpowiedzi, a jesli jej
                                                  nie znajduje, szuka dalej.
                                                  o to co najważniejsze:
                                                  jako ateista nie potrzebuję przedtstawiać swego światopoglądu
                                                  jako osiagnięcia. bo zupełnie nie tymi katogoriami myslę i
                                                  wedle nich postepuję.
                                                  ja Jaras i moi znajomi ....nie interpertujemy co jakiś czas
                                                  tej samej mysli i dogmatu-------bo my nie jestesmy bogi
                                                  a bóg /jakikolwiek/ jak się okazuje jest zalezny od swoich
                                                  wyznawców............i wystarczy odrobinę poczytać i
                                                  porozmawiać......ale potrzeba do tego dobrej woli i
                                                  uczuciwości.
                                                  zauważ jedno Jaras..........ja napisałem swoją
                                                  wykładnię/dlaczego mnie nie przekonuje swiatopogląd metafizyczny/-
                                                  ani nikogo do niego nie nakłaniam, ani nie usiłuję przyłapać
                                                  na jakiejś pomyłce, lub zwykłym przejęzyczeniu
                                                  to własnie .dobra wola dialogu i tolerancja
                                                  Ty raczej tego nie posiadasz.........przynajmniej ja to tak
                                                  odbieram w rozmowie z Tobą.
                                                  nieustannie starasz się przedstawić swoją wizję -jako jedyną
                                                  zasługfującą na zaufanie
                                                  a ja zakłądam nawet to ,że mogę się mylić
                                                  dzieki temu..........nie roczaruję się po smierci, gdy okaże
                                                  się, że ani Ty , ani ja nie mielismy racji
                                                  pozdrawiam
                                                  mimo wszystko warto było poczytac Ciebie i poznać jeszcze
                                                  jedno Twoje wcielenie.
                                                  • 1962wolf Re: o ateistach 09.12.08, 16:13
                                                    ponieważ nie lubię gdy ktoś niewłaściwie pojmuje co
                                                    napisałem, lub dobrowolnie sobie interpreuje moje słowa wedle
                                                    własnego widzimisie itd etc:
                                                    napisze na koniec tak;;;;;;
                                                    słowa papieży /tak w skrócie, bo innych religii poprzez
                                                    analogię to też dotyczy/ są wyrazem bezposredniej działaności
                                                    ducha świetego itd etc
                                                    zatem trudno mi zrozumieć , czemu pomiędzy rokiem 1498 a rokiem
                                                    18-któryms tam-ten sam duch święty wyrażał sprzeczne opinie
                                                    na ten sam temat- czyli:
                                                    roli kobiety w społeczeństwie
                                                    stosunku do niewolnictwa
                                                    do rasizmu jako usankcjonowanej woli bożej.
                                                    czemu u augustyna wojna jest dopuszczalna itp
                                                    a u JP2 już nie jest.
                                                    czemu duch święty w średniowieczu cierpienie i poddaństwo,
                                                    oraz zgodę na feudalny porządek rzeczy opatrzył swoją pieczęcią
                                                    pod postacią nauczania papieskiego .a teraz nawołuje ten sam
                                                    duch święty do praw człowieka i sprawiedliwego podziału dóbr i
                                                    społecznego ładu
                                                    jakby duch święty był zależny ----------od społecznego i
                                                    cywilizacyjnego rozwoju swego wyznawcy-czyli człowieka.
                                                    a proste .......w sumie kilkdziesiącio-zdaniowe nauczanie Jezusa
                                                    z Now. Test...............było tyle razy interpretowane i
                                                    wykręcane na wszystkie strony...że w końcu jeden kamedułą
                                                    bosy z polski uznał się potomkiem Jezusa. oczywiście po
                                                    pijaku,
                                                    bo na trzeźwo był potomkiem faraona , co przygarnął Józefa
                                                    od 7 lat chudych i tłustych naprzemiennie.

                                                    dlatego jestem atesitą-----
                                                    a osiagnieciem moim jest to ,że przynajmniej wiem dlaczego
                                                    nie wierze.......w odróznieniu od tych co wierzą, tyle ,że
                                                    nie bardzo wiedza w co ,ani dlaczego.

                                                  • aaugustw Bo Bog (nie mylic z bobkiem) tak chcial...! 09.12.08, 17:25
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > ... Czemu...???
                                                    _______________________________.
                                                    Bo widocznie tak chcial Bog... -
                                                    Niezbadane sa wyrocznie Boze...!
                                                    A...

                                                  • 1962wolf Re: Bo Bog (nie mylic z bobkiem) tak chcial...! 09.12.08, 17:59
                                                    "........ Bo widocznie tak chcial Bog... -
                                                    > Niezbadane sa wyrocznie Boze...!"
                                                    taka odpowiedź /zresztą zgodna z pewnym listem św. Pawła/---
                                                    zakłada ,że wolna wola człowieka.........to chwilowy kaprys
                                                    pana boga. zatem rozpoznanie co jest wolną wolą ludzką, lub
                                                    działaniem boga------jest nie do odróżnienia . a co za tym
                                                    idzie : skoro jest to nie do okreslenia- znaczy nie istnieje
                                                    zaden dowód na istnienie świadomego korzystania z wolnej
                                                    woli -i kółko się zamyka mój auguście .
                                                    ..............ale to sobie każdy sam musi jakos poukładać w
                                                    głowie.
                                                    zresztą?.................. wedle ponizszej Twej wykładni , nie
                                                    mozna wykluczyć ,że ateizm to wyższa forma wyznawania
                                                    religijności---------czyli kolejny etap rozwoju człowieka w
                                                    kierunku nieba ........../to taki dowcip z gatunku logicznych/-
                                                    coby nikogo nie urazić
                                                    bo tu bardzo wrazliwi w uczuciach religijnych som
                                                    ja zresztą też jestem bardzo wrazliwy------w uczuciach
                                                    niereligjnych.
                                                    hej
                                                  • aaugustw Re: Bo Bog (nie mylic z bobkiem) tak chcial...! 09.12.08, 19:25
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > "........ Bo widocznie tak chcial Bog... -
                                                    > > Niezbadane sa wyrocznie Boze...!"
                                                    > taka odpowiedź /zresztą zgodna z pewnym listem św. Pawła/---
                                                    > zakłada ,że wolna wola człowieka.........to chwilowy kaprys
                                                    > pana boga. zatem rozpoznanie co jest wolną wolą ludzką, lub
                                                    > działaniem boga------jest nie do odróżnienia . a co za tym
                                                    > idzie : skoro jest to nie do okreslenia- znaczy nie istnieje
                                                    > zaden dowód na istnienie świadomego korzystania z wolnej
                                                    > woli -i kółko się zamyka mój auguście .
                                                    > .......ale to sobie każdy sam musi jakos poukładać w głowie.
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    O nie, o nie wolfie... - Nie tak to wyglada...
                                                    Ty masz wolna wole i mozesz w Pana Boga wierzyc, albo i nie...
                                                    (sam mowisz, ze kazdy sam musi jakos to poukładać w głowie).
                                                    A...
                                                    Ps. Pan Bog, piszemy z duzej litery...! (wolf - z malej...!).
                                                  • aaugustw Re: Bo Bog (nie mylic z bobkiem) tak chcial...! 09.12.08, 19:29
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > .... wedle ponizszej Twej wykładni , nie
                                                    > mozna wykluczyć ,że ateizm to wyższa forma wyznawania
                                                    > religijności---------czyli kolejny etap rozwoju człowieka w
                                                    > kierunku nieba ........../to taki dowcip z gatunku logicznych/-
                                                    > coby nikogo nie urazić bo tu bardzo wrazliwi w uczuciach
                                                    religijnych som ja zresztą też jestem bardzo wrazliwy------w
                                                    uczuciach niereligjnych.
                                                    _______________________________________________________________.
                                                    W samej rzeczy wolfie... - Dzisiejszy Bog, jakkolwiek Go rozumiesz,
                                                    (bo ciagle do Niego sie odnosisz), On z Boga osobowego przeksztalca
                                                    sie (przybiera forme, jak to sam nazywasz) w Boga filozofow...!
                                                    A...
                                                  • cortona1 Re: Bo Bog (nie mylic z bobkiem) tak chcial...! 09.12.08, 22:13
                                                    Istnieje taka nauka, która nazywa się logiką. Po co wciągać Pana
                                                    Boga w rozważania np. o wolnej woli, skoro można skostruować
                                                    sylogizm: "skoro człowiek nie podlega żadnym naciskom zewnętrznym,
                                                    to znaczy, że jest wolny".
                                                    Mnie się wydaje, że to bardzo poprawne twierdzenie, ale jakoś
                                                    odstaje od kwestii uzależnień.
                                                    Można skonstruować kolejne twierdzenie: "Wyzwolić człowieka może
                                                    tylko ten, kto go wziął w niewolę".
                                                    Jeśli więc uzależnienia są wynikiem własnej aktywności, to powyższe
                                                    twierdzenie daje gotową receptę na wylecznie:)))


                                                  • 1962wolf Re: Bo Bog (nie mylic z bobkiem) tak chcial...! 09.12.08, 22:23
                                                    nie da się Cortono w rozmowie o wolnej woli -w
                                                    kontekście "jest bóg " oddzielić logiki od treści
                                                    to podstawa tego zajęcią............bez niej ani rusz
                                                    inaczej wychodzi taki cudaczny twór na temat uzależnienia
                                                    uwolnionego:
                                                    cytuje z pamięci , bo mi się nie chce kopiowac:
                                                    "wytrzeźwieje tylko ten , kto przy pomocy siły wyższej ,
                                                    lub boga -jakkolwiek go pojmuje, lub nie jest w stanie pojąc
                                                    itd etc"

                                                    to nawet nie sylogizm............to neologizm
                                                    a po naszemu idiotyzm.
                                                    wolna w konfrontacji z bogiem...............jest wielce wątpliwa
                                                    zawłaszcza w oparciu o nawzajem wykluczające się sugestie na
                                                    ten temat-począwszy od św. Pawłą ,a skończywszy na
                                                    pospolitych zapożyczeniach typu :
                                                    niezbadane są wyroki boskie "

                                                    kto tego nie chce widzieć.........jego sprawa nie moja
                                                    ale niech wtedy nie zabiera głosu
                                                    dlatego ja się z Augustem nie dogadam.......on choćby na
                                                    głowie stawał, nie jest w stanie powstrzymać się od swoich
                                                    ocen kogoś innego od niego samego
                                                    to jest jego nałóg obecny-------alkoholizm to często pikuś
                                                    Cortono-------są o wiele gorsze.
                                                    a logika?............no cóż, jest niezmienna i logiczna jak
                                                    mało co. ale akurat logika-----to podstawowe narzędzie ateizmu-
                                                    nie religioznawców domowych.
                                                  • aaugustw Re: Bo Bog (nie mylic z bobkiem) tak chcial...! 10.12.08, 15:13
                                                    cortona1 napisała:
                                                    "Wyzwolić człowieka może tylko ten, kto go wziął w niewolę".
                                                    > Jeśli więc uzależnienia są wynikiem własnej aktywności, to
                                                    powyższe twierdzenie daje gotową receptę na wylecznie:)))
                                                    ______________________________.
                                                    A wiec leczmy sie alkoholem...! :-\
                                                    www.dziennik.pl/nauka/article205134/Abstynencja_wpedza_w_depresje.html
                                                    A... ;-))

                                                  • tenjaras Re: o ateistach 09.12.08, 19:44
                                                    żeby było jasne - nie jetem obrońcą żadnej religii
                                                    ledwo ocieram się o swoje potrzeby religijne

                                                    natomiast o Bogu możemy pisać, nawet filozoficznie

                                                    poddałeś w wątpliwość religie, wskazując na warunki, które to mają
                                                    usprawiedliwić, ja tylko zapytałem na ile różni się ateizm (choćby
                                                    tylko Twój) w kontekście tych warunków, od religii
                                  • cortona1 Re: o ateistach 07.12.08, 22:18
                                    tenjaras napisał:

                                    > jak powiadał Einstein
                                    >
                                    > wszystko należy robić tak prosto jak tylko się da, ale nie prościej
                                    >
                                    Niezłe:)
                                    • daleh Re: o ateistach 07.12.08, 22:28
                                      cortona1 napisała:

                                      > tenjaras napisał:
                                      >
                                      > > jak powiadał Einstein
                                      > >
                                      > > wszystko należy robić tak prosto jak tylko się da, ale nie prościej
                                      > >
                                      > Niezłe:)
                                      ----------------------
                                      Jaras jest specjalistom od wklejania cytatow roznych ,ktorych znaczenia nie
                                      rozumie i nie potrafi wyjasnic po co je wstawil...
                                      Poprostu niezle sa...
                                    • tenjaras Re: o ateistach 07.12.08, 22:57
                                      cortona1 napisała:

                                      > Niezłe:)

                                      i takie proste ;-)
            • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 08:16
              drak0 - pisz o mnie jaras, proszę

              co to znaczy autor postu?

              ja nie podważam sensu ateizmu, nie piszę, że jest w jakikolwiek
              sposób ułomny, nieuporządkowany, czy pozbawiony jasnych reguł

              wręcz przeciwnie, widzę bardzo wiele sensu w ateiźmie, gdyby go nie
              było, nie zaistniałby

              głównie opieram się na ogromnej pracy jaką ateiści wkładają w swój
              system wierzeń (żeby nie było światopogląd, przestarzałość) - to
              jest wniosek, który najbardziej chciałem wyświetlić

              i jak najbardziej szanuję takie podejście
              • drak02 Re: o ateistach 06.12.08, 09:49
                tenjaras napisał:

                > drak0 - pisz o mnie jaras, proszę
                >
                > co to znaczy autor postu?
                >
                > ja nie podważam sensu ateizmu, nie piszę, że jest w jakikolwiek
                > sposób ułomny, nieuporządkowany, czy pozbawiony jasnych reguł
                >
                > wręcz przeciwnie, widzę bardzo wiele sensu w ateiźmie, gdyby go nie
                > było, nie zaistniałby
                >
                > głównie opieram się na ogromnej pracy jaką ateiści wkładają w swój
                > system wierzeń (żeby nie było światopogląd, przestarzałość) - to
                > jest wniosek, który najbardziej chciałem wyświetlić
                >
                > i jak najbardziej szanuję takie podejście


                Tenjarasie,zapewniam cie, że ateiści nie mają żadnego systemu wierzeń. Dla
                ateisty istotne są argumenty i dowody. Ateista tym różni się od osoby wierzacej
                , że jest w stanie uwierzyc w Boga jezeli przedstawiono by przekonywijace dowody
                i argumenty. Natomiast osoba wierząca nigdy nie zrezygnuje ze swojego
                przekonania pomimo braku jakichkowlwiek dowodów. Muzułmanin i chrześcianin moga
                miesiacami wzajemnie przekonywac się do swoich racji. Będą czerpac ze swoich
                świetych ksiąg cytaty i przekonywac się nawzajem że to co jest napisane w ich
                księgach to jedyna prawda.
                Żaden z nich nie jest w stanie przekonać drugiej strony do swoich racji bo obie
                strony święcie wierzą w to, ze tylko oni mają rację. Taki jałowy proces
                przekonywania się mozże trwać latami i każdy pozostanie przy swoim zdaniu.
                Ateiści w analogicznej dyskusji prezentują dowody i argumenty.
                ( są to obiektywne dowody uznane przez świat nauki) . Każdy ateista po
                przedstawieniu odpowiednich dowodów przez drugą stronę jest w stanie zmienić
                swoje przekonanie dlatego ze kieruje się własnym rozumem a nie abstrakcyjnym
                przekonaniem do własnej racji i wiarą w księgi które dla ateisty mają tylko i
                wyłącznie wartość literacką,etnograficzną i historyczną.
                Dla ateisty wiara chrześciańska niczym nie różni sie od islamu czy wiary
                starożytnych greków. Wiara w Zeusa jest dla ateisty podobnie abstrakcyjnym
                zjawiskiem jak wiara w Trójcę Świetą .
                Nota bene -do dzisiaj nie jestem w stanie zrozumieć idei trójcy świętej. Niby
                jest jeden Bóg a okazuje się, że jest ich wiecej (3) - jezeli ktoś z wierzacych
                osób na forum mogłby to wyjaśnić byłbym wdzięczny.
                • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 10:05
                  trójca -jest wynalazkiem egipcjan--opierała się na trzech
                  filarach jednej istoty-na jej duchu/ czyli
                  myślach,emocjach , uczuciach/-smiertelności i niesmiertelności.
                  proste jak drut--------i pragmatyczne zarazem-w dodatku
                  bardzo bliskie współczesnmu pojmowaniu humanizmu.
                  chrześcijanie to zapozyczyli----zresztą całe chrześcijaństwo i
                  judaizm- to w istocie religie, które wywodza się z bardzo
                  małego terytorium------jakieś kilkaset hektarów /na oko/- przy
                  delcie nilu i morzu martwym----plus kilka zapozyczeń z doliy
                  tygrysu od persów
                  dopiero koło roku 400- setnego naszej ery-zaczęli korzystać z
                  nauk greków w rodzaju arystotelesa ----------tak po krótce
                  oczywiście to piszę

                  • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 10:25
                    no dobra napisze tgo w końcu............../bez złosliwości i
                    bez kpiny, z czystej bezinteresownej chęci rozmowy -choć może
                    to zbarzmieć nieco.......cynicznie/
                    odkąd świadomie zaczałem analizowac to co słysze, lub czytam-
                    --smieszyło mnie ,że "bóg" w pojęciu jakiejkolwiek religii-
                    objawiał się tylko na dość ograniczonym terytorium.
                    jakby w swej wszechmocy............nie miał jednak dośc siły,
                    by zająć się ludźmi po drugiej stronie oceanu na przykład.
                    i łaził tylko po wzgórzach golan , lub na północ od Bombaju.
                    Zeusa też to dotyczy.........co z niego za pogromca tytanów
                    skoro nie wyjechał nigdy dalej niż cypel chalkidiki
                  • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 11:19
                    > trójca -jest wynalazkiem egipcjan

                    egipcjanie nie byli pierwsi, a Bóg, dał się poznać wszystkim, zawsze
                    i wszędzie
                    • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 11:33
                      obaiwma się Jaras, że podjałeś się karkołomnej obrony pozycji
                      straconej.
                      otóż z pisam świetego-które powinno byc traktowane
                      jako "objawione" wynika jak byk:
                      że bóg się dał poznac tylko tym którym zechciał, a
                      pozostałych skazał świdomie na piekło-------nawet obiecał to
                      Jozuemu na wzgórzach nad dolina Jordanu- pomijam aspekt ,że
                      biblia przepiswyana była na podstawie przekazów ustnych itd
                      etc- przez nomadów na pustyni...........lecz, jesli ktoś chce
                      ją traktowac jako słowo boże, nie może jej traktowac
                      wybiórczo-jak mu pasuje do interpretacji na potrzeby chwili
                      zgadzam się z Tobą ,że być może egipcjanie nie byli pierwsi
                      co do trójcy-ale póki co tylko oni jako jedyni potrafili po
                      sobie pozostawić trwały ślad swych wierzeń-a sa one strasze niż
                      wszystko co zapisano w torze...........tak wynika nawet z
                      talmudu.a talmud póki co, nic o trójcy nie
                      [pisze........takie coś w judaixmie nie funkcjonuje-----w
                      rozumieniu chrześcijańskim oczywiście.
                      i albo przyjmujesz to co w biblii jest jako nauczanie
                      Twego boga--------ale zrecznie zonglujesz cytatami zaleznie od
                      tego co chcesz osiągnąć
                      kiedyś bodaj Kołakowski-pokusił się o wykazanie wszelkich
                      nielogiczności i wzajemnie wykluczajkących się twierdzeń zarówno
                      w starym i nowym testamencie--------nie zrobił tego by
                      skopać chrześcijan, lecz po to by ich uwrazliwić.
                      ale tego niestety nikt nie chciał przyjąć za prawdę.
                      to trochę tak jak w kiepskim dowcipie o zydach:
                      "gdy zydowi wytkniesz ewidentne złodziejstwo- on w zamian
                      oskarzy Cię o antysemityzm"............i leżysz jak kłoda.
                      • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 11:53
                        kilka razy conajmniej w zyciu-nasłuchałem się na swój temat:
                        ze skoro jestem ateistą, to zapewne i do PZPR należałem
                        przy okazji. że skoro w boga nie wierze, to polak ze
                        mnie marny, że socjalizm realny to moja ukochana "ziemia
                        obiecana". dodatkowo jakie 2.3 lata temu-kilka razy
                        usłyszałem ,że wypiałem się na pana boga, obraziłem, bo mi
                        czegoś ponoć nie dał, a w ogóle skoro w niego nie wierzę,
                        to znaczy ,że szans na wytrzeźwienie/cokolwiek to jest/
                        właściwie nie mam.
                        bo tylko uwierzenie-uczyni ze mnie człowieka
                        póki co jestem tylko alkoholikiem i co najwyżej takim umrę
                        a najpeniej to się predzej czy póxniej zachlam i szlag
                        mnie trafi.
                        no i takie włsnie nauki słyszałem od wielu braci straszych w
                        trzeźwości..jedne były wyrazone wprost, inne w bardziej
                        zawoalowanej formie.
                        a najbardziej mnie ubawiło całkiem niedawno /co właściwie
                        śmieszne wcale nie jest ze względu na skutki jakie widze
                        potem /-otóż:
                        jeden z niedawno poznanych pijaków-świezo dośc po detoxie-----
                        jakieś 6 miesięcy wstecz--------nagle ni z gruchy ni pietuchy
                        pod koniec detoxu-doznał objawienia niemal
                        i teraz robi karierę w kregach AA......a postępy czyni tak
                        szybkie w trzeźwieniu,że normalnie popadam w kompleksy
                        tylko jakoś tak w tyle głowy -ciagle dreczy mnie pytanie:
                        "czy delira może być dziełem boga i w niej się komuś on
                        objawił?"...........mnie się nic poza strachem nie objawiło
                        może i szkoda.
                        amen

                        i powodzenia pijaki.
                        adwent podobno teraz jest.......więc zjem za Was to co
                        lubię i w takiej ilości jaka jest potrzebna memu organizmomi
                        czyli na zdrowie Wam i mnie.
                        hej


                        • krowibobek Re: o ateistach 06.12.08, 12:51
                          Jak rozumieć trójcę ? Tego nawet ci co ten twór wymyślili nie potrafią
                          wytłumaczyć, i kończy się na stwierdzeniu że to święta tajemnica. Jest wiele
                          miejsc w biblii które jednoznacznie wskazują na osobowość pojedynczą tylko co z
                          tego ? Można się na przykład zastanowić do kogo tak żarliwie przez 40 dni modlił
                          się pan Jezus. Sam do siebie ? Jak pytali się Jezusa kiedy będzie koniec systemu
                          rzeczy odpowiedział ,że tego nikt nie wie tylko bóg w niebie, Ojciec większy
                          jest niż ja...itp nie ma żadnego słowa, które by odpowiadało słowu i pojęciu
                          trójcy.To pojęcie został ulepione przez synod i wprowadzone jako dogmat przez
                          ludzi. Wolf poddał pod wątpliwość objawienia na detoksie , jak pierwszy raz
                          przeczytałem historie Billa i jego widzenia na odtruciu od razu pojawił mi się
                          uśmiech niedowierzania na pijackiej mordzie ja na odtruciach też różne rzeczy
                          widziałem....
                          Warunkowanie trzeźwienia głębokością wiary w silę wyższą z pozycji osoby
                          inaczej widzącej tą kwestię ,uważam za zwykła próbę narzucenia swojego punktu
                          widzenia. Co więcej takie zaklinanie z czasem robi się żałosne ...
                          • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 13:04
                            egipcjanie mieli bardzo prosty system wyjasnienia trojakości
                            boga
                            w odróznieniu do człowieka-posiadał trzeci elemnt którgo
                            człowiek nie posiada-czyli niesmiertelność
                            a dwa pozostałe czyli : duchowość i smiertelność jest im
                            wspólna.
                            dobrym przykładem tego jest odrodzenie ozyrysa posmietne
                            a u jezusa zmartwychwstanie......zaden człowiek tego nie
                            potrafi
                            tylko bóg
                            a funkcja "trójcy"-----------jest nawet w nauczaniu kościoła
                            kat. tylko symboliczna..cos w rodzaju gołabek- jako wysłannik
                            boga-lub syn jego pod postacią mężczyzny.
                            zreszta?.............to tylko dywagacje
                            i nic z nich wynika konkretnego
                            bo jak tu napisał kolega.............ja zapewne jestem slepy
                            ,a on widzący.....taki wniosek z tego płynie
                            więc pole manewru jest żadne.
                            dodatkowo" właściwa droga" jako element pokory-albo pokora jako
                            efekt kopa w dupe
                            tylko rodzi się wtedy pytanie:
                            "cóż to za pokora, co urodziła się na skutek pieprzenięcia
                            na glebe?"
                            pokora sama w swej istocie..............jest bezprzedmiotowa.
                            czyli, wynikająca z subiektywngeo poczucia jakim się jest małym
                            i odrobiny zdrowego rozsądku.
                            ale najgłosniej o pokorze------gadają Ci, co jej brak widzą
                            wszędzie wokół.
                            amen

                            • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 13:10
                              jak łaziłęm w góry-to miałem sporo pokory-na ich widok.
                              i co ciekawe-owa pokora wzmacniała się , gdy mijałem krzyże -
                              symboliczne -tych co spadli w doł.
                              ale wystepowała ona sama z siebie----------nigdy zaś jako
                              efekt " pokorne ciele dwie matki ssie"
                              to jest własnie wykładnia tego co pisał Jaras------że nie
                              bardzo wie po co ateiśi w boga nie wierzą.
                              bo tak już jest niestety,że wiekszość ludzi ze swymi stadnymi
                              zachowaniami---------trzyma się pewnych zasad tylko
                              dlatego ,żeby uniknąć kary.....czyli "po coś".
                              już kiedyś dyskutowałem z Jarasem na temat drogi do ideału.
                              dla mnie osobiście-samo takie dążenie jest wyrazem braku
                              pokory i szaleństwa jednoczesnie.
                          • aaugustw Re: o ateistach 06.12.08, 17:36
                            krowibobek napisał:
                            > Warunkowanie trzeźwienia głębokością wiary w silę wyższą z pozycji
                            osoby inaczej widzącej tą kwestię ,uważam za zwykła próbę narzucenia
                            swojego punktu widzenia. Co więcej takie zaklinanie z czasem robi
                            się żałosne ...
                            ____________________________________________.
                            Tak żałosne, jak Twoje dwa glowne bledy myslowe w jednym zdaniu...!
                            Ani od głębokością wiary, ani od zadnego Boga osobowego nie jest
                            uwarunkowane trzeźwienie... - Podstawa trzeźwienia w AA jest
                            uwierzenie w to, ze my sami nie potrafimy sobie pomoc, ale nam moze
                            pomoc Sila Wyzsza od nas samych, ktora moze byc drugi juz trzezwy
                            alkoholik (bobku), na Mityngu Anonimowych Alkoholikow - AA...
                            A... ;-))
                            • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 17:50
                              august...
                              Podstawa trzeźwienia w AA jest
                              uwierzenie w to, ze my sami nie potrafimy sobie pomoc, ale nam moze
                              pomoc Sila Wyzsza od nas samych, ktora moze byc drugi juz trzezwy
                              alkoholik (bobku), na Mityngu Anonimowych Alkoholikow - AA...
                              A... ;-))
                              ------------------------
                              Pomoc nam może siła wyższa która tkwi w nas samych ...Kiedy zrozumiemy istotę
                              naszego problemu poprzez terapie i mityngi ,
                              Kiedy wreszcie nauczymy sie radzić z otaczająca nas rzeczywistością ,bez
                              dopalaczy...
                              Do tego jest niezbędne przyznanie sie z pełna świadomości ,ze jesteśmy bezsilni
                              wobec alkoholu...
                              Niby proste,ale potrzebowałem lat i kilku sprzyjających zbiegów okoliczności
                              ,aby to zrozumieć...
                              Choc nigdy nie mogę zapomnieć ,ze dane mi to jest na zawsze,ale da sie z ta
                              świadomością żyć...
                              • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 17:59
                                ale jednak gdzieś tą wiarę w siebie trzeba odkryć, pokonany człowiek
                                raczej ma jej w sobie niewiele, to musi zostać rozbudzone z zewnątrz
                                • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 18:04
                                  tenjaras napisał:

                                  > ale jednak gdzieś tą wiarę w siebie trzeba odkryć, pokonany człowiek
                                  > raczej ma jej w sobie niewiele, to musi zostać rozbudzone z zewnątrz
                                  --------------------------
                                  Ale ta wiarę w siebie sie odzyskuje i rozpoczyna nowe życie lub poszukuje bez
                                  powodzenia przez resztę życia tz.zatrzymanie w rozwoju...Nie pije i nic z tego
                                  nie wynika czyli rozwijam sie...śmiech na sali...
                                  >
                                  • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 18:24
                                    żaden stan nie jest dany raz na zawsze, pewne rzeczy, te które się
                                    chce, trzeba na swój sposób kultywować, stale dokarmiać

                                    nowe życie to również pomaganie innym, raz, że to się należy, w
                                    końcu nam też ktoś swój czas poświęcił, a dwa, że parę plusów
                                    dodatnich się przyda ;-)
                                    • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 18:39
                                      jaras...
                                      a dwa, że parę plusów
                                      dodatnich się przyda ;-)
                                      --------------------
                                      A, to w tym rzecz...
                              • aaugustw Re: o ateistach 06.12.08, 18:07
                                daleh napisał:

                                > august...
                                > Podstawa trzeźwienia w AA jest
                                > uwierzenie w to, ze my sami nie potrafimy sobie pomoc, ale nam moze
                                > pomoc Sila Wyzsza od nas samych, ktora moze byc drugi juz trzezwy
                                > alkoholik (bobku), na Mityngu Anonimowych Alkoholikow - AA...
                                > A... ;-))
                                ------------------------
                                > Pomoc nam może siła wyższa która tkwi w nas samych ...Kiedy
                                zrozumiemy istotę naszego problemu poprzez terapie i mityngi...
                                __________________________________________________________.
                                Czyli potwierdziles tylko to, co ja wyzej napisalem...! - Dzieki...!
                                A... ;-))
                                • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 18:10
                                  aaugustw napisał:

                                  > daleh napisał:
                                  >
                                  > > august...
                                  > > Podstawa trzeźwienia w AA jest
                                  > > uwierzenie w to, ze my sami nie potrafimy sobie pomoc, ale nam moze
                                  > > pomoc Sila Wyzsza od nas samych, ktora moze byc drugi juz trzezwy
                                  > > alkoholik (bobku), na Mityngu Anonimowych Alkoholikow - AA...
                                  > > A... ;-))
                                  > ------------------------
                                  > > Pomoc nam może siła wyższa która tkwi w nas samych ...Kiedy
                                  > zrozumiemy istotę naszego problemu poprzez terapie i mityngi...
                                  > __________________________________________________________.
                                  > Czyli potwierdziles tylko to, co ja wyzej napisalem...! - Dzieki...!
                                  > A... ;-))
                                  --------------------------
                                  Zawsze to podkreślam tylko Ty nie potrafisz czytać ,ze zrozumieniem...A
                                  zwłaszcza kiedy sobie coś ubzdurasz...
                                  • aaugustw Re: o ateistach 06.12.08, 18:16
                                    daleh napisał:
                                    > > Pomoc nam może siła wyższa która tkwi w nas samych ...Kiedy
                                    > > zrozumiemy istotę naszego problemu poprzez terapie i mityngi...
                                    - - - - - - - - - - - - - - -
                                    > > Czyli potwierdziles tylko to, co ja wyzej napisalem...! -
                                    Dzieki...!
                                    --------------------------
                                    > Zawsze to podkreślam tylko Ty nie potrafisz czytać ,ze
                                    zrozumieniem...A zwłaszcza kiedy sobie coś ubzdurasz...
                                    ____________________________________________________.
                                    OK... - Zakladam, ze masz racje. Wytlumacz mi zatem skad
                                    pochodzi (jak sam piszesz), ta siła wyższa która tkwi w
                                    nas samych...!?
                                    A...
                                    • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 18:38
                                      august...
                                      OK... - Zakladam, ze masz racje. Wytlumacz mi zatem skad
                                      pochodzi (jak sam piszesz), ta siła wyższa która tkwi w
                                      nas samych...!?
                                      ---------------------------
                                      W każdym z nas jest coś takiego jak instynkt samozachowawczy.Pragniemy żyć i
                                      nikt świadomie nie dąży do szybkiej śmierci.Alkohol podstępnie zabiera nam
                                      poczucie właściwej oceny rzeczywistości.Dopiero kiedy zrozumiemy ,ze alkohol nie
                                      łagodzi naszego bolu a potęguje go , przyjmiemy do świadomość ,ze nasze picie
                                      powoduje utratę kontroli nad własnym życiem możemy pobudzić nasz instynkt i
                                      nasza sile do dobrego życia...
                                      • aaugustw do daleh... 06.12.08, 18:43
                                        Ja nie pytalem ciebie, daleh co w nas jest... -
                                        Ja pytalem skad ta sila sie wziela, ktora wczesniej nie bylo...!
                                        A...
                                        • daleh Re: do daleh... 06.12.08, 19:00
                                          aaugustw napisał:

                                          > Ja nie pytalem ciebie, daleh co w nas jest... -
                                          > Ja pytalem skad ta sila sie wziela, ktora wczesniej nie bylo...!
                                          > A...
                                          ----------------------
                                          W normalnym człowiekowi ta siła towarzyszy przez cale życie...
                                          Alkoholik traci ta sile na rzecz alkoholu...Ale Ciebie to nie dotyczy ...Jesteś
                                          ewenement na skale...................
                • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 11:17
                  drak0, jeżeli chcesz używać takich argumentów to najpierw bądź
                  muzułmaninem i chrześcijaninem, a potem pisz co oni robią

                  i skoro tak bardzo opierasz się na dowodach naukowych, pokaż mo
                  dowów na nieistnienie Boga, udowodnij mi jak inaczej powstało to
                  wszystko co powtało, bez Stwórcy
            • aaugustw Re: o ateistach 06.12.08, 10:51
              drak02 napisał:
              > Zastanawiam się skąd u osób wierzących bierze się to przekonanie,
              że uprawnioną normą jest wierzenie w siłę wyższą a ateizm to jakieś
              dziwactwo i odstępstwo od normy. Zastanawia mnie również to zupełnie
              nieuprawnione przekonanie , że świat osób niewierzących jest ułomny,
              nieuporządkowany ,pozbawiony jasnych reguł, zasad...
              __________________________________________________.
              To juz sa twoje prywatne teorie o nie wierzacych...
              Nie ma takich ludzi... - Oni (Wy) nie chcecie tylko
              (albo nie potraficie, jak slepcy) zobaczyc tej
              otaczajacej Was Prawdy... - Wot i wsio...!
              A... ;-))
          • aaugustw Re: o ateistach 06.12.08, 10:47
            1962wolf napisał:
            > jako prawdopodobnie jedyny ateista tutaj...
            > boga nie ma........ z tej prostej przyczyny, że nie ma
            > żadnego powodu by był...
            __________________________________.
            Widze, ze Sila Wyzsza uzyczyla ci spokoju ducha i
            zmieniles swoje oburzone zdanie o niepisaniu tutaj...!?
            A...
            Ps. Czemu wszystko odnosisz do Boga, udawadniajac, ze Go nie ma...?
        • krowibobek Re: o ateistach 06.12.08, 00:28
          tenjaras napisał:
          jak to nikt Boga nie widział? skąd Ty masz takie informacje? jest
          > bardzo wielu ludzi, którzy miało bezpośredni kontakt
          >
          > to wszystko jest opisane
          Wybacz, ale gdyby ktoś miał widzieć Boga to według biblii by umarł.
          Objawienia można mieć różne zależy w co się wierzy i jak mocno się chce żeby to
          było prawdą. Sam istota wiary polega na : niezachwianej pewności w istnienie
          rzeczy niewidzialnych . Fakt jest taki że nikt nie udowodni istnienia jak i nie
          istnienia Boga i dla tego tak wiele jest w tym temacie pustej retoryki i bajania
          ....
          • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 08:08
            jeżeli chodzi o Stary Testament to jednak kilka osób opisuje swój
            kontakt z Bogiem - nie miejsce i czas by tu wyciągać wersety - a
            Nowy Testament jest pełen świadków

            kwestia tylko uwiarygodnienia Biblii - materialnie istnieje, każdy
            może ją dotknąć, nauka odkryła jej wartość archeologiczną i
            umiejscowienia czasowego, poza tym jest zbiorem wszystkich wartości
            i opisem ich oddziaływania, i pomimo, że spisane to jest bardzo
            dawno temu, to pod tym względem się nie zdezaktualizowała

            pamiętam, będąc jeszcze nastolatkiem, kiedy miałem pierwzy raz
            kontakt z wiarą i religiami (bo oczarowany przyglądałem się
            wszystkiemu), czytając NT odkryłem, że ludzie niewiele się zmienili,
            pomimo, wydawałoby się lepszych warunków życiowych, wciąż borykają
            się z tymi samymi dylematami
    • 1962wolf Re: o ateistach 06.12.08, 12:46
      tenjaras napisał:
      >
      > i tak sobie właśnie myślę - ateiści muszą odrzucić taki porządek
      > rzeczy jaki funkcjonuje, wymyśleć jakąś prawidłowość, ułożyć
      > porządek rzeczy, nadać mu sens i bardzo, ale to bardzo potrafić
      > siebie do tego przekonać
      ..................................................> mam tu na myśli
      świadomych ludzi, którzy wiedzą dlaczego
      > (niekoniecznie jednak po co) odrzucają religię, pragną inaczej
      > zaspokajać swoje potrzeby w dużej mierze natury duchowej -
      > religijności i wiary
      .................."

      nie wiem jak mają inni ateiści ale powiem Ci Jaras jak
      jest ze mna.tego wymaga minimum uczuciwości-by wyjaśnić
      wszelkie niedomówienia.
      zacytowałem dwa kawałki Twego postu i na nie odpowiem:
      po kolei:
      ja niczego nie musze, ja nie dostrzegam porządku który podobno
      funkcjonuje, nie wymyslam żadnego nowego ładu------według mnie,
      i według tego co mi w "duszy gra"------ten funkcjonujący ład-
      funkcjonuje zupełnie inaczej ,a to co wierzący nazywają
      funcjonowaniem- ja widzę jako porazke funkcji. w dodatku ja
      siebie wcale nie przekonuje do czegokolwiek na siłę, wbrew.
      to wypływa całkowicie zgodnie ze mna samamym.
      a teraz ten drugi fragment :
      napisałeś w dość szcególny sposób "niekoniecznie jednak po
      co " -otóż , ja doskonale odrózniam ( dlaczego i po co).
      ja, nie wierze w boga " po co"
      tylko bezinteresownie.
      i tak samo nie uwierzyłbym w niego na wszelki wypadek-
      tylko "po to" .......by przypadkiem nie trafic do piekła.
      itd etc - to dośc duzy skrót
      człowiekiem dobrym-----------jesli nim bywam- bywam z
      potrzeby własnej-------nie po coś.
      a dlaczego?.........bo to jest moja potrzeba własna własnie.
      taki osobisty altruizm -w dodatku bardzo subiektywny.
      człowiek złym bywam ............też nie po coś......ale raczej
      dlaczego..........bo to, bo tamto mnie spotkało
      itd etc
      więc reasumując...........zyje wedle róznych zasad-nie
      dlatego ,że sprawdziły się one większości ludzi i są przez
      nich aprobowane, lub chwalone-ale dlatego ,że sam tak uznałem
      za słuszne.
      moje osobiste odrzucenie boga-wyglądało dość prosto
      w głowie mi się takie coś nie zmieściło............a wierzyć
      na wszelki wypadek, to dla mnie dość upokarzające.
      w dodatku zawsze miałem przekonanie, że jesli bym się nawet
      pomylić miał-i gdzieś tam coś istnieje-------to nie sa to
      ani aniołki, ani Cerber na łańcuchu,ani nirwana, ani
      ani.....jesli cokolwiek to jest. to dowiem się o tym na
      własną odpowiedizlaność i za własne pieniądze.a rozliczą mnie
      wedle uniwersalnej zasady
      ile włozyłeś-conajmniej tyle wyjmiesz..chyba ,że będzie kryzys
      ale wtedy to i tak wszystko jest gó... warte
      hej
      • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 13:34
        wszystko funkcjonuje na zasadzie przyczyny i skutku, coś warunkuje
        miejsce, w którym się znajdujemy i to, które jest przed nami, a my
        tutaj w środku wydarzeń, albo to pojmujemy bardziej, albo mniej,
        albo wcale, albo nie chcemy tego pojąć

        wszystko co nas otacza z czegoś się wzięło i dokądś zmierza,
        pieniądz jest tylko jednym, niewielkim elementem wydarzającej się
        ciągłości, mniejszym nawet od naszego spotkania - choć zaledwie
        wirtualnego - a tyle jeszcze takich przepływów wokół nas

        można to sobie porządkować jak się chce, to może być dobry sposób na
        spędzanie wolnego czasu ;-)

        tyle się już na temat pisało, pisze nadal i będzie pisać, a ludzie
        wciąż będą debatować i debatować
        • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 14:12
          jaras...
          wszystko co nas otacza z czegoś się wzięło i dokądś zmierza,
          --------------------
          Człowiek prawdziwie wierzący jest w gruncie rzeczy w lepszej
          sytuacji...Przyjmując dogmaty wiary i akceptując je świadomie godzi sie na
          otaczającą go rzeczywistość.to jego rzeczywistość i jakie ma to znaczenie,ze
          ateista żyje w innej rzeczywistości,a na swoje wątpliwości i tak nie jest
          wstanie znaleźć jasnej odpowiedzi...Godzimy sie na to czego nie możemy zmienić...
          • jerzy30 a ja prosze o definicje "ateisty" 06.12.08, 16:31
            Co to za stwor - czy ten co w "Boga nie wiezy".
            Bog jest taki jak go pojmujemy. Moze to byc nawet drzewko w sadzie lub ulubione
            hobby.
            "Ateisci" zyja w IDENTYCZNEJ rzeczywistosci. Rzeczywistosc to to co nas otacza.
            • tenjaras Re: a ja prosze o definicje "ateisty" 06.12.08, 18:01
              ateizm to stan świadomości określający otaczającą nas rzeczywistość,
              podobnie jak teizm - nie mylić z teologią ;-)
              • janulodz Re: a ja prosze o definicje "ateisty" 06.12.08, 18:27
                Skąd Ty jaras wytrzepałeś taką definicje.
                Równie dobrze można pod nią podciągnać np. debilizm.
                Ateizm tłumaczy zjawiska bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych.
                A Teizm zakłada że żródłem wszystkiego jest bóg.
                To czym sie różni stan świadomosci ateisty i teisty na otaczajacą rzeczywistość.
                Np patrząc na drzewo. Albo na piękną kobietę.
                • daleh Re: a ja prosze o definicje "ateisty" 06.12.08, 18:41
                  janu...
                  Równie dobrze można pod nią podciągnać np. debilizm.
                  -------------------
                  To jest zarypiaste...
                • tenjaras Re: a ja prosze o definicje "ateisty" 06.12.08, 18:57
                  janulodz napisał:

                  > Skąd Ty jaras wytrzepałeś taką definicje.
                  > Równie dobrze można pod nią podciągnać np. debilizm.

                  zareagowałeś, jakbyś się mnie bał ;-)
                  musiałem mieć kilka razy rację, wynika z tego...
    • daleh [...] 06.12.08, 19:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 19:30
        no coś Ty

        o profitach wspomniałem, bo znam prawidła duchowości i tyle

        jeżeli coś robisz, to niezależnie od tego czy znasz tego efekty, czy
        nie, przyjdą zwielokrotnione

        jeden na dziesięciu osiągnie cel, ponieważ, niezależnie od tematu,
        10% danej społeczności ciągnie za sobą 90% pozostałych lub posiada
        tyle, co te 90% itd. itp.
        • daleh Re: o ateistach 06.12.08, 19:34
          jaras...
          jeden na dziesięciu osiągnie cel, ponieważ, niezależnie od tematu,
          10% danej społeczności ciągnie za sobą 90% pozostałych lub posiada
          tyle, co te 90% itd. itp.
          ------------------
          Gdyby opierać sie na statystykach i żyć pod nie ,to życie byłoby szare i nudne...
          • tenjaras Re: o ateistach 06.12.08, 19:48
            to nie statystyki, to prawidłowości

            przemyśl w jakiej dziedzinie Ty jesteś takim specjalistą, że
            ciągniesz pozostałych za sobą
    • janulodz [...] 06.12.08, 21:33
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • krowibobek Re: do nawiedzonych .... 06.12.08, 21:49
        Siła wyższa co to za rozmydlone pojęcie ? Każdy sobie rzepkę skrobie . Nie
        można jasno określić bo każdy sam sobie określa to pojęcie, ale UWAGA moja
        mojsza jest mojsza niż twojsza . W aa na początku mowa jest o sile wyższej a
        następnie. W krokach Bóg co krok nie konsekwencja w nazewnictwie ? Nie to zwykła
        manipulacja.
    • 1962wolf [...] 06.12.08, 22:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 1962wolf Re: do Magto 06.12.08, 22:32
        gdyby ktoś chciał pogadać.
        to mozna mnie znaleźć u Pani Wiedźmy
        czyli /komudzwonia.pl/ .......jest tam na tyle spokojnie, że
        każdy temat jest mile widziany,
        ale nie każda osoba./...chyba ,że zaakceptuje kilka prostych
        zasad.
        narka...........szkoda czasu mego
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: do nawiedzonych .... 07.12.08, 00:41
      Nieco bezcelowe jest wg mnie "udowadnianie" ateizmu na gruncie nauki-
      bo ta rowniez opiera sie na zalozeniach. I jakkolwiek empirycznie
      nie mozemy dowiesc istnienia Boga, tak samo empirycznie nie da sie
      wykluczyc jego istnienia. taka postawa moze prowadzic do
      agnostycyzmu. Za to niezastapiona jest zwykla logika. Logicznie nie
      da sie uzasasnic istnienia Boga, za to da sie udowodnic moze nie
      jego niestnienie, ale braki logiczne w systemie wierzen i religii.

      Oczywscie, madrze wierzacy czlowiek nigdy nie powie, ze mozna
      udowodnic istnienie Boga, bo to jest nonsens. Nie bedzie mowil o
      cudach, objawieniach czy w jakikolwiek inny sposob naginajac fakty
      probowal udowodnic rzeczu nieistniejacej. Przyjmjue, ze wiara jest
      wiara, czyli zalozeniem, ze wiara jest nielogiczna bo taka ma byc.

      Nie zmienia to faktu, ze brak logiki tu istnieje. Wiekszosc wielkich
      religii niestety laczy w sobie sprzeczne logicznie dogmaty. Wlasnie
      takie jak to, ze niby Bog jest wszechmocny, ale zarazem ze czlowiek
      ma wolna wole- co przeciez jest oczywistym nonsensem.
      (gdybym przez cale zycie mial wolna wole z wyjatkiem jednego
      jedynego przypadu interwencji boskiej- nie moge juz powiedziec, ze
      mam wolna wole- bo w momencie interwencji ja trace)

      W religii jest pelno takich sprzecznosci. Bog milosierny i Bog,
      ktory zrzuca nieszczescia bo niby "sprawdza" czlowieka. Bog, ktory
      jest wszechwiedzacy a zarazem nie wiem, co sie wydarzy za 2 sekundy,
      bo dal czlowiekowi wolna wole- a skoro tak to nie moze przewidziec
      niczego.Bog sprawiedliwy? no comments.

      Jedynym sensem religii moznaby okreslic zycie wieczne, wtedy to co
      sie dzieje na ziemii to po prostu jakis matrix, gra komputerowa z
      Bogiem jako graczem- a wszystko logicznie bedzie po smierci.

      • magtomal Re: do nawiedzonych .... 07.12.08, 07:58
        Kolejny raz Addi piszesz krytycznie o wolnej woli,a nie masz racji. To proste.
        Bóg mógłby uczynić nas cyborgami, którzy robią tylko to, co On zechce. Ale
        bylibyśmy wtedy cyborgami nie ludzmi. Jesteśmy ludzmi, bo my wybieramy,
        decydujemy; czasami fatalnie, głupio. I Bóg daje nam do tego prawo - także do
        głupoty, do zła. Obdarował nas miłością mądrą nie toksyczną. Mądra matka, gdy
        dziecko dorośnie, szanuje to i nie wtrąca się w jego życie, pozwala mu
        decydować; nawet, gdy cierpi, bo widzi, że dzieciak robi źle, szkodzi sobie -
        ona wie, że to już jest jego życie i daje mu prawo do tych wyborów. Uznaje jego
        wolną wolę.
        Czy naprawdę uznajesz, że Bóg nas ogranicza - jak toksyczna matka?
    • aaugustw Re: o ateistach 07.12.08, 11:46
      beka napisal:
      > ...niby Bog jest wszechmocny, ale zarazem ze czlowiek
      ma wolna wole- co przeciez jest oczywistym nonsensem.
      ____________________________________________________.
      Nonsensem jest takie twoje pisanie, bo czyz nie masz
      tej wolnej woli, aby (np.) wierzyc lub nie wierzyc,
      ze w tego wszechmocnego Boga...!
      A...
    • aaugustw Re: o ateistach 07.12.08, 21:48
      Wrocilem, ale z Giaurami i Kafirami nie chce mi sie gadac, gdyz moja
      trzezwosc zdobylem dopiero wtedy, kiedy uwierzylem w Sile Wieksza
      ode mnie...
      Dobranoc: A... ;-))
      • 1962wolf Re: o ateistach 07.12.08, 21:57
        Jaras napisał:
        ".jeśli chodzi o geopolitykę to chyba Ci serdeczni słowianie tą
        wyspę
        zbudowali tym cywilizowanym ludom świata....."

        to skarga, czy użalanie się?, bo na manifestacje sukcesu nie
        wygląda
        • 1962wolf Re: o ateistach 07.12.08, 22:02
          ależ Auguście----------ja od 40 lat wierzę, ba nawet wiem-,że
          jestem tylko pyłem kosmicznym i jest wiele sił wiekszych ode
          mnie
          zarówno sił natury, sił intelektu, sił uczuć, nawet w
          besilności , są silniejsi ode mnie Auguście.

    • aaugustw Re: o ateistach 09.12.08, 19:57
      "Ateizm jest sygnalem, ktory religie traktuje powaznie" - Popper
      "Boga zaprzeczac, znaczy samemu jako duchowa i rozsadna istote sie
      zaprzeczyc" - L. Tolstoj
      "Jestem ateista, z Bozej Laski" - L. Bunuel
      "Strzez sie tego Boga, w ktorego nie wierzysz" - M. Vitezovic
      "Kto nie wierzy, nie bedzie swietym" - G. Uhlenbruck
      "Kto ateista jest, zalezy od samej definicji Boga" - A. Neuhäusler
      A... ;-))
      Ps 1. "Bez Boga wszystko jest Nic, a Bog; najwyzsze NIC" - M.Cioran
      Ps 2. Trzezwymi badzmy, a to mozna tylko z Sila Wyzsza, lub (i) z
      Bogiem, jakkolwiek Go kto pojmuje (lub pojac nie moze)... - AA...!
      • 1962wolf Re: o ateistach 09.12.08, 20:18
        nie poddaje w wątpliwośc religie---------taki naiwny nie jestem
        to normalna kolej rzeczy-pewien stan rozwóju mysli i szukania
        mechanizmu działania świata
        poddaje jednak w wątpliwość-----że istnieje jakakolwiek
        forma "nadprzyrodzona" w formie takiej---------w jakiej
        przedstawiają ją wsdzystkie religie
        a jako dowód na niespójność tego systemu i jego
        dogmatów /nie samej istoty boga lub nie istnienia go -bo to
        zajęcie dla idioty/-przytaczam ,że podobno natchnione bogiem
        osoby na przetrzeni lat------wyrażały sprzeczne opinie na ten
        sam temat
        bo według mnie to dowodzi tylko jednego---------bóg jest
        wmnalazkiem ludzi, a nie na odwrót.
        i nikogo nie przekonuję Jaras do swej postawy..
        ani nie szukam przewag-po żadnej ze stron
        przedstawiam Ci zwyczajnie swój tok pojmowania rzeczywistości
        • 1962wolf Re: o logice 09.12.08, 20:21
          ten akapit jest wzajemnie się wykluczający Auguście:
          ".Ps 2. Trzezwymi badzmy, a to mozna tylko z Sila Wyzsza, lub (i) z
          Bogiem, jakkolwiek Go kto pojmuje (lub pojac nie moze)... - AA...! "

          albo , albo
          nie ma po środku--------zatem nie mogę być trzeźwy, wedle Twej
          doktryny i nie będę, bo:
          wierzę ,że nie "tylko" siła wyższa, lub bóg itd etc
          a już zwłaszcza jeśli go nie pojmuje
          to się kupy nie trzyma..............jest niestety bzdurą do
          kwadratu
          • aaugustw Re: o logice 09.12.08, 21:27
            1962wolf napisał:
            > to się kupy nie trzyma..............jest niestety bzdurą do
            > kwadratu
            ____________________________________.
            Dlatego z toba jest tak, jak jest...!
            A ze mna jest tak, jak jest...!
            Dobranoc: A... ;-))

    • tenjaras wolfie 10.12.08, 12:15
      dwie sprawy

      piszesz niechlujnie, nie odpowiadasz pod właściwymi wpisami i
      wprowadzasz tym samym chaos w całym wątku

      druga

      proszę Cię o wskazania logicznych tez ateistycznych, których jesteś
      wyznawcą, cały czas czytam zarzuty wobec religii i interpretacji,
      ale nie widze nic co reprezentujesz, może jedyne co masz do
      powiedzenia to negacja rzeczywistości?
      • 1962wolf Re: Jarasie 10.12.08, 12:33

        zatem po kolei:
        pisze bardzo chlujnie/pomijam ortografie i interpunkcje/-ponieważ
        zawsze odpowiadam konkretnej osobi co zaznaczam-jeśli piszę
        ogólnie- znaczy pisze ogólnie---nie jesteś dla mnie jedynym
        rozmówca tutaj-----ciu więcej pokory by się przydało
        Jaras /to lekka ironia/

        po drugie-kilka razy pisałem jaki jest MÓJ OSOBISTY sosunek
        do religii wszelkich-dawałem temu wyraz pisząc to wyraźnie-
        opisywałem dokładnie jak to czuję i co mi p[asuje ,lub nie.
        a jak sam pisałeś "nie widzisz nic co .... " itd etc
        no i własnie o to chodzi........nie widszisz, bo nie
        musisz. to nie jest twój obowiązek ,ani mój-wpływac na to
        co widzisz, lub czego nie widzisz.
        poza tym..........ja nie stawiam zarzutów jak to ładnie
        napisałeś relii----to jedynie Twoja wyobraźnia Ci to
        podpowiada.
        ja opisuję /powtórze jeszcze raz/ mój osobisty stosunek do
        religii.więc prosze Cię . byś nie próbowałm mnie
        wmanewrowywać w konfllikt któregpo ja nie dostrzegam.
        i musiałbyś mi jasno napisać..............na czym ma polegac
        moja negacja rzeczywisctości, bo nijak tego fragmentu nie
        rozumiem.
        logiczne tezy ateizmu sa między innymi takie/to wyraz mojej
        dobrej woli /:
        1.tak jak nie ma dowodu na istnienie boga, tak samo nie ma
        dowodu na jego nieistnienie--zatem sa to równoważne systemy
        wartości./pozwoliłem sobie tu na pewien niuans w
        kolejnościakcentów zdania /
        2. logiczne z punktu widzenia ateisty jest na przykład to- że
        duża , nawet chyba większa część wierzeń które leżały u
        popdstaw wiekszości religii---w świertle dzisiejszej nauki-
        się zdeaktualizowała,a nawet jest ewidentnie nieprawdziwa.
        3. ateizm tym się różni od relii. że stara się odpowiedzieć
        na te same pytania-ale przy pomocy wymiernych metod i
        weryfikowalnych,a jesli to niemozliwe- szuka się dalszych
        sposobów-nie poprzestając na zadowoleniu się "nadprzyrodzoną"
        właściwością rzeczy

        jesteś usatysfakcjonowany?
        bo jesli nie..........trudno
        jesli tak....też trudno
        ale odpowiedz mi w takim razie...........czemu jako
        założyciel wątku "ateizm" i jako wierzący-------zamiast
        rozmiawiać ze mną, nieustannie usiłujesz mnie wprawić w
        zakłopotanie swymi pytaniami o charakterze mej osobowości?

        byłbyś łaskaw?
        • tenjaras Re: Jarasie 10.12.08, 14:56
          wolfie, czytając co rozumiesz przez ateizm, widzę, że chodzi o to
          czym religia według Ciebie jest

          nie widze natomiast czym jest ten ateizm, to, że nie jest sie
          wyznawcą religii, nie wiąże sie automatycznie z byciem ateistą, to
          byłby absurd, bo skoro ja nie jestem ateistą, to musiałbym być
          wyznawcą religii - a do tego mi daleko, prędzej możny by to opisać
          słowem "praktykant" i nie mylić z praktykującym ;-)

          ani nie próbuję Cię wprowadzić z zakłopotanie, ani wmanewrować w
          żaden konflikt, po prostu, chcę dyskusji

          dyskusja o ateiźmie, której pragnę nie ma polegać na rozpatrywaniu
          dlaczego w (dajmy na to) 14 wieku inaczej interpretowano Pismo
          Święte, inaczej na progu 21 - przecież nie ulega wątpliwości z czego
          to wynika

          ateizm, z tego co do tej pory udało mi się zauważyć, próbuje w inny
          sposób wyjaśnić rzeczywistość, jak do tej pory bezskutecznie i na
          przestrzeni ostatnich dwóch stuleci popełnił więcej gaf, niż
          najpowszechniejsze religie - celowo chcę tu pominąć te apokaliptyczne

          Bóg, z tego co rozumiem, jest o tyle nadprzyrodzony, że nie
          ogranicza siebie do owych pięciu zmysłów i sam o sobie mówi "jestem,
          który jestem", czyli był, jest i będzie

          funkcjonują pewne prawidłowości, które się albo odrzuca, albo nie,
          czyli jest się wierzącym, albo nie, te prawidłowości pozwalają
          odczuć Go we własnym życiu i własnym świecie, kreowanym dla
          wyrażenia i spełnienia własnego bytu, czyli formy kontaktu z samym
          Onym

          jakiś czas temu wymyśliłem sobie takie stwierdzonko - jak rozumiesz
          Boga, tak masz w życiu

          a ateiści mają w swoim pojęciu życia i świata dość konkretne miejsce
          dla Boga, oderwane od stosunku do religii i ludzi religijnych, bo
          nie oni to miejsce determinują
          • janulodz Re: Jarasie 10.12.08, 17:07
            Dodam swoje trzy grosze.
            Urodziłem się w rodzinie katolickiej. Bez udziału mojej świadomości zostałem
            ochrzczony, potem miałem religię w szkole. Chodziłem do szkoły za Bieruta, potem
            jak nastał Gomułka religię w szkole skasowali. Byłem u komunii, pamiętam jak
            dzisiaj dostałem pistolet na kapiszony, buksiaka ( taki zegarek m-ki Ruhla),
            aparat fotograficzny Druh. Na rower moich starych nie było wtedy stać. Do
            bierzmowania już nie poszedłem, ślubu kościelnego nie wziąłem. Obchodzę święta
            kościelne, bo taka jest Tradycja, nawet kolędy śpiewam jak umiem :)) bo słuchu
            specjalnie nie posiadam.
            W którymś tam momencie swojego życia doszedłem do wniosku, że żadnego boga nie
            ma. Zresztą nigdy do mojej świadomości nie trafiało, że coś takiego istnieje.
            Kiedyś bardzo żarliwie prosiłem go żeby mnie nie pytali w szkole i takiego wała,
            dostałem lufę. Od wtedy dałem sobie spokój. Jeszcze jakiś czas udawałem , że
            chodzę do koscioła na poranne msze niedzielne, ale wcale tam nie docierałem,
            tylko szedłem do parku.
            W moim dorosłym życiu nigdy i w żadnym przypadku nie zdawałem się na boską
            pomoc. Nawet do głowy mi nie przychodziło, ze coś nade mną czuwa, lub kieruje
            moimi losami. Mój los był cały czas w moich rękach. Jak piłem i jak trzeźwiałem.
            W pewnym etapie mojego życia było nawet śmiesznie, bo pracowałem w Kurii
            Biskupiej, przygotowywałem m. in. księżom sprzęt do odprawiania mszy ( hostie,
            komunikanty, wino mszalne, szaty liturgiczne) Mój szef, - ksiądz prałat jak
            sobie podchmielił namawiał mnie choć nie nachalnie, że mi udzieli na zachrystii
            ślubu koscielnego i nikt nie musi o tym wiedzieć, ale podrzucałem mu kartonik
            winka i oddawał sie błogiemu zajęciu, bez żalu rezygnując z namawiania mnie na
            ten sakrament.
            Na studiach miałem podstawy filozofii tzw markistowsko- leninowskiej. Ponieważ
            studiowałem na kierunku technicznym jakoś mnie nie porwała ta nauka.:))
            Lubiłem paręnaście lat temu czytać o różnych religiach, połykałem mnóstwo innych
            książek, lubiłem Dobraczyńskiego, kiedyś w pracy dostałem od zaprzyjaźnionego
            jechowcy biblię i spory fragment przeczytałem. Potem jakoś temat mnie odszedł.

            Teraz, jak czytam wątpliwości jarasowe zastanawiam sie nad tym kim ja właściwie
            jestem.
            Katolikiem?, bezbożnikiem, agnostykiem, ateistą?
            Czy może człowiekiem , któremu bóg jest do niczego niepotrzebny i jego
            istnienie, bądź nieistnienie jest mi absolutnie obojętne. Ani mnie ziębi, ani
            grzeje.
            Nie mam problemów egzystencjonalnych, ani potrzeby dyskusji nad wyższością
            ateistów nad wierzącymi. Wierzący mi w niczym nie przeszkadzaja. Bliżej mi do
            ateistów. Właściwie nim jestem, choć wedle jarasa ateizm, to też jakiś rodzaj
            religii.
            Rzeczywistosć , to to co mnie otacza, a mój byt kształtuje moja swiadomość
            ;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            Nie muszę rozumieć boga , bo to mi niepotrzebne. Mnie bóg nie determinuje.
            Jeżeli on jest potrzebny komuś do trzeźwienia to z bogiem. Ja nie potrzebowałem.
            • aaugustw Janu - "dwukrokowiec"...! 10.12.08, 17:30
              janulodz napisał:
              > Nie muszę rozumieć boga , bo to mi niepotrzebne. Mnie bóg nie
              determinuje.
              > Jeżeli on jest potrzebny komuś do trzeźwienia to z bogiem. Ja nie
              potrzebowałem.
              _________________________________________________.
              I ja tobie wierze...!
              Janu, czy wiesz co to jest "Dwukrok"?
              To jest cos takiego, ni pies, ni wydra...! ;-))
              A powaznie wyglada to tak u alkoholikow, (nie mylic z drobnymi
              pijoczkami):
              Przebudzenie duchowe, wedlug duchowego Programu AA, nastepuje w
              rezultacie stosowania wszystkich Dwunastu Krokow AA...
              Jednak pierwsze euforie "przebudzenia" przychodza juz po przerobieniu
              jednego, lub dwoch Krokow...
              Ty zdaje sie byles nie tylko niezamierzenie na chrzcie, ale takze
              zamierzenie na paru Mityngach AA...
              A co na ten temat mowi literatura AA i co to jest "Dwukrok",
              zacytuje na podstawie ksiazki 12x12:

              "...gratulujemy sobie osiagniec, ktore pozniej okazuja sie bardzo
              powierzchowne. A wtedy na jakis czas przestajemy sie rozwijac,
              poniewaz dochodzimy do wygodnego wniosku, ze my sami nie
              musimy stosowac wszystkich Dwunastu Krokow. Nam wystarcza
              kilka, by sobie poradzic. Czesto sa to byc moze tylko dwa kroki:
              Pierwszy i ta czesc Dwunastego, ktora zaleca, by "niesc poslanie".
              W zargonie AA ten blogi stan znany jest jako "dwukrok". Mozna
              w nim trwac latami..."
              - - -
              A... ;-))
              • janulodz Re: Janu - "dwukrokowiec"...! 10.12.08, 17:47
                Wiesz august do czego jestem ci potrzebny? Czujesz się przy mnie taki
                dowartościowany, bo wydaje ci się, że posiadłeś już wszystkie umiejetności
                zawarte w tej tfojej fylozofiji.
                Tylko widzisz august, ja odnoszę takie wrażenie, że to Ty pozostałeś bardzoooo,
                bardzooo daleko w tyle. Zastanów się nad tym.
            • tenjaras Re: Jarasie 10.12.08, 18:57
              ateizm nie jest jakąś religią, tylko jakimś światopoglądem -
              pierwszy raz na tym forum spotkałem się z urazą do takiego
              sformułowania, dlatego potem użyłem określenia "system wierzeń"

              ponieważ cały czas uważam, że ateizm nie ma nic wspólnego z
              lenistwem, nieradzeniem sobie z przyjęciem czyichś racji i takimi
              tam niedoskonałościami

              ateizm to jakaś "wersja wydarzeń", odrzucająca potrzeby religijne,
              ale nie moralność i rozwój osobisty na niej oparty

              cieszy mnie to, że pobudzam do myślenia, w zasadzie, czego więcej
              mógłbym oczekiwać? skoro moje słowa też płyną z przemyśleń i chęci
              konfrontacji
              • 1962wolf Re: Jarasie 10.12.08, 20:19
                próbujesz mnei Jaras-wpuscic w maliny
                a stosujesz do tego nierazsądne argumenty i złe przykłady:
                zacytuję Ciebie-coby uniknąć kombinacji:
                "ateizm, z tego co do tej pory udało mi się zauważyć, próbuje w inny
                sposób wyjaśnić rzeczywistość, jak do tej pory bezskutecznie i na
                przestrzeni ostatnich dwóch stuleci popełnił więcej gaf, niż
                najpowszechniejsze religie - celowo chcę tu pominąć te
                apokaliptyczne"

                jesli to jako miarę przyłozyć-------to samo chrześcijaństwo w
                oparciu o widzenia, proroctwa, myśli, odczucia, interpretacje-
                osób uznanych za duchem nawiedzone bozym--popełniło tyle gaf,
                że powinno się wstydzić-----------zarówno apokaliptycznych ,
                jak i rasowych, czy też etycznych.
                natomiast zapewne zasadzasz swoją pułapkę na tym że religia---
                jakakolwiek trwa od iluś tam tysięcy lat
                itd etc
                plus "jestem kim jestem".........i też fajnie
                a jako argumentu używasz ,że Ty się uważasz za praktykanta w
                religijności /cokowliek przez to rozumiesz/
                a ja się za praktykanta Jaras nie uważam.........od 6. 7 roku
                zycia sobie to przemysliuwałem krok po kroku
                i przeczytałem wystaczająco dużo.........od Platona, poprzez
                Wiklifa, az do Thomasa Kuhna---------i jakos bliżej mi do
                Kuhna niż do Jezusa z Nazareth.


                • 1962wolf Re: Jarasie 10.12.08, 20:21
                  i stosuja wzajemnośc wyjaśnij mi teraz co rozumiesz pod
                  pojęciem ,że ateizm próbuje w inny sposób itd etc ?
                  co masz na mysli pisząc "inny"
                  inny od czego?
                  i na czym ta inność polega?

                  bo gdzieś tam poniżej zakwestionowałeś moją zdolność odbioru
                  rzeczywistości
                  zatem------udowodnij mi to , że kwestionuje rzeczywistoć
                  tylko prosze o dowód
                  nie interpretacje
                  amen
                  • 1962wolf Re: Jarasie 10.12.08, 20:42
                    by zakonczyć tą rozmowę"odsyłam zainteresowanych do słownika
                    filozofii -wersja bodaj skrócona - do hasła ateizm.
                    jest tam zdaje się wyjasnienie czym ateizm jest//////dla mnie
                    też
                    kto nim był na przestrzeni wieków
                    i czym się rózni od agnostycyzmu
                    i zaczyna mnie to nudzić
                    większośc tutejszych rozmów- kilka osób zawsze usiłuje sprowadzic-
                    do poziomu magla, lub tawerny dla awanturnych pijaków.
                    mnie to nie interesuje
                    a głupie jest to ,że dotyczy to każdego tematu
                    hej Pany
                    • janulodz Re: Jarasie 12.12.08, 08:32
                      Otrzymałeś jaras całe mnóstwo informacji na temat zadany w tytule swojego wątku.
                      Poznałeś światopogląd ateistów i dowiedziałeś się o roli boga w ich zyciu.
                      Poświeciliśmy ci sporo czasu (przede wszystkim wolf), poznałeś nasz punkt
                      widzenia, sam zacytowałeś pogląd autora wypowiedzi.
                      Może czas abyś postarał się samodzielnie podsumować swój watek i napisać, co w
                      twoim oglądzie świata się po naszym pisaniu zmieniło?
                      • 1962wolf Re: do Janu-coby uniknąć chaosu 12.12.08, 08:41
                        Drogi Janu------nie wiem czego się dowiedział Jaras. bo to
                        nie moja broszka.
                        natomiast ja się dowiedziałem , już na samym niemal
                        wstępie, że neguję rzeczywistość, a tym samym , mam jej
                        obraz prawdopodobnie wypaczony.
                        bo wzorem dawnych astronomów sprzed rewolucji kopernika---mimo
                        ziemi jako rzeczy centralnej, a nie słońca----obliczenia
                        nadchodzącego zaćmienai słońca-sa w obu przypadkach identyczne.

                        hej Janu----
                        jutro rocznica "grudnia"...............spędziłem ten dzień na
                        ulicy , przy koksiaku, grzejąc ręce , a po jakimś czasie
                        i "głowę pod hełmem".........a przy pomocy czego, to nie
                        warto wspominać.
                        hej
                        • janulodz Re: do Janu-coby uniknąć chaosu 12.12.08, 08:59
                          1962wolf napisał:

                          Drogi Janu------nie wiem czego się dowiedział Jaras. bo to
                          nie moja broszka.
                          natomiast ja się dowiedziałem , już na samym niemal
                          wstępie, że neguję rzeczywistość,.......

                          Raczej dowiedziałeś się wolfie, co myśli o Tobie jaras pod wpływem zasłyszanych
                          rewelacji, a to jest różnica :))

                          Mój 13 grudnia to alarmowe wezwanie do fabryki, odczytanie dekretu, powołanie
                          komisarza, który położył na stole wyciągnięty z kabury pistolet i powiedział:
                          "teraz ja tu rządzę" i kazał wyp....ć przewodniczącemu Solidarnosci. A potem
                          postawiliśmy obok gnata co kto miał ze sobą i "po maluchu".
                          Po instrukcje do gminy jechałem już oczywiście nawalony :((
                          • 1962wolf Re: do Janu-coby uniknąć chaosu 12.12.08, 09:16
                            nie drażnią mnie inne poglądy , ani światopoglądy -inne od
                            mojego znaczy się. drazni mnie intencja w jakiej się czasami
                            je prezentuje. lub z jaką o nie pyta.
                            chciałem iśc wczoraj na wykłąd dalajlamy-ale się nie dostałem-
                            więc posłuchałem go w tok-fm.
                            z wieloma poglądami się nie zgadzałem-na niektóre pomysły
                            miałbym inne rozwiązania, lub sugestie itd etc.
                            ale słuchałem go z zainteresowaniem i przekonaniem, że
                            jedyną jego intencją jest- by słuchacze zrozumieli jego
                            poglądy, wybór jakiego dokonuje i sposób w jaki patrzy na
                            świat.........poprostu akceptował nawet taką sytuację, że może
                            być nie akceptowany.

                            a teraz moje wnioski z tej dalajlamowej wykładni:
                            małostkowość i zawziętość w udowadnianiu racji------to droga do
                            nikąd.
                            świat jest na tyle duzy ,że pomieści wszystkich, nawet takich
                            co rzeczywistość widzą inaczej.
                            • janulodz Re: do Janu-coby uniknąć chaosu 12.12.08, 09:27
                              Tak samo odbieram tego faceta.
                              Nie pogląd, a intencja.
                              Nie tolerancja, a małostkowość.
                              No ale kuda do dalajlamy?
                              Kuśwa, nie da się bez etykiet.;-))

                              Bo kto nie z Mieciem, tego zmieciem (Mieczysław Moczar) :))))))))))
                              • 1962wolf Re: do Janu-coby uniknąć chaosu 12.12.08, 09:37
                                jest taki czesto uzywany skrót myslowy:
                                "po co otwierac otwarte drzwi?"..........i jest to myśl w
                                samej swej zasadzie logiczna i praktyczna w dodatku.
                                tyle, że ..............bardzo często używa się jej ku
                                pognębieniu, nie ku pokrzepieniu.
                                jesli ktoś szuka drzwi własnych, lub nie chce wchodzić
                                otwartymi,albo o zgrozo włazi przez kuchnie.............często
                                pokazuje się go jako odmieńca, bałaganiarza, osobnika chorego
                                na "indywidualizm obsesyjny" ........a własną zdolność do
                                wchodzenia drzwiami otwartymi----ukazuje się jako niemal czyn
                                heroiczny, właściwy, zaskakująco mądry, itd etc
                                a to tylko zwykła róznica w zainteresowaniach----------nic
                                więcej.
                                choć bywa powodem wielu awantur.
                                to troszkę tak jak z agresywnym akwizytorem:
                                -mam dla Pani/na okazję 100 lecia.
                                -nie, dziekuję nie skorzystam.
                                -ale to naprawdę okazja i warto ją poznać
                                -nie , dziekuję
                                -jak to dziekuję?!!! głupi , kto z okazji nie korzysta.
                                -nie, dziekuję
                                -to po co ja straciłęm tyle czasu namawiając Panią/na?
                                -nie dziekuję, mówiłem to od razu.

                                hej
                                • aaugustw Re: do Janu-coby uniknąć chaosu 12.12.08, 11:37
                                  1962wolf napisał:
                                  > "po co otwierac otwarte drzwi?"..........i jest to myśl w
                                  > samej swej zasadzie logiczna i praktyczna w dodatku.
                                  _____________________________________________________.
                                  A gdzie tu logika...? - Tu wystarczy tylko skorzystac
                                  z tego gotowca...!
                                  Drzwi otwartych nie da sie otworzyc... - Tak, jak i zamknietych nie
                                  da sie zamknac... - Logiczne...!?
                                  A... ;-))
                                  • 1962wolf Re: do Gucia coby uniknąć chaosu 12.12.08, 11:42
                                    skoro wszedłeś tymi drzwiami- to już tam zostań
                                    • aaugustw Re: do Gucia coby uniknąć chaosu 12.12.08, 11:49
                                      1962wolf napisał:
                                      > skoro wszedłeś tymi drzwiami- to już tam zostań
                                      _________________.
                                      Dalej spadasz...!?
                                      A... ;-))
                      • tenjaras Re: Jarasie 15.12.08, 18:20
                        rzeczywiście wolf wykazuje tu się wiedzą, ale nie Ty janu

                        po tym dialogu w moim oglądzie nie zmieniło się nic, poza zwróceniem
                        uwagi, że wolf coś ze sobą robi w kierunku trzeźwości, ponad
                        zachowaniem abstynencji (lub wokół jeśli kto woli)

                        szkoda tylko, że jeszcze podkreśla czym coś tam (w przypadku tego
                        dialogu religia) nie jest, jakby nadal próbował wskazać, że ma
                        lepszy pomysł na otaczającą nas rzeczywistość, ale go nie pokazuje

                        to standart, zwykła rzecz na pewnym etapie rozwoju, bunt jeszcze nie
                        minął, ale uszy już dostają przeciągu ;-)
                        • janulodz Re: Jarasie 15.12.08, 21:54
                          Jaras to co napisałeś jest tak bezsensowne, że nawet nie ma punktu zaczepienia.
                          Facet, możesz to przetłumaczyć?
                          Powaliłeś mnie lepszym pomysłem na otaczającą rzeczywistość. Jaras ty się masz
                          za pana boga?
                          I jaki jest ten twój ogląd, bo że się nie zmieniło to wszyscy wiedzą, Gorzej Ci?
                          • tenjaras Re: Jarasie 16.12.08, 11:17
                            > Facet, możesz to przetłumaczyć?

                            janu, pisałem do Ciebie kilka lat i nie przyniosło efektu, nic nie
                            wskazuje na to, że cokolwiek napiszę, zrozumiesz to
                            • janulodz Re: Jarasie 16.12.08, 13:20
                              Zastanów sie zatem jaras nad sobą. Zacznij pisać zrozumiale. Na razie
                              bełkoczesz. Inni już dawno poszli do przodu. Mówi ci to coś?
                              • aaugustw do fafika... 16.12.08, 13:24
                                janulodz napisał:
                                > Zastanów sie zatem jaras nad sobą. Zacznij pisać zrozumiale. Na
                                razie bełkoczesz. Inni już dawno poszli do przodu. Mówi ci to coś?
                                __________________________________________.
                                Ty przylazles tu, aby poszczekac fafiku...?
                                A...

                              • daleh Re: Jarasie 16.12.08, 14:41
                                janulodz napisał:

                                > Zastanów sie zatem jaras nad sobą. Zacznij pisać zrozumiale. Na razie
                                > bełkoczesz. Inni już dawno poszli do przodu. Mówi ci to coś?
                                -------------------------
                                Nie można pójść do przodu,żyjąc życiem innych...Moze i to jest bezpieczne ,bo
                                sprawdzone...Ale to tak jakby przestrzepic sobie mozg naszego idola...Tylko kim
                                wtedy będziemy...
                                • tenjaras Re: Jarasie 16.12.08, 15:28
                                  daleh, Ty przede wszystkim nie taj przed swoimi znajomymi z AA i
                                  psychologami Twoją radosną twórczość internetową, bo zrobisz sobie
                                  jeszcze większa krzywdę
                                  • daleh Re: Jarasie 16.12.08, 15:41
                                    tenjaras napisał:

                                    > daleh, Ty przede wszystkim nie taj przed swoimi znajomymi z AA i
                                    > psychologami Twoją radosną twórczość internetową, bo zrobisz sobie
                                    > jeszcze większa krzywdę
                                    -------------------
                                    Z pomocy psychologów korzystałem sporadycznie do ukończenia terapii...Cala moje
                                    trzeźwe życie staram sie ,aby było radosne...Nie jest to trudne w moim
                                    przypadku,ponieważ nie cierpię ,ze nie pije...
                                    Znajomi kiedy mnie pytają jak sobie radze bez mityngów,to wspominam o
                                    necie...Opowiadam o nawiedzonych sekciarzach ,jakich czasami spotykamy w realu
                                    na mityngach ,czym wzbudzam porozumiewawczy uśmiech,ponieważ rozumiemy sie bez
                                    slow o jakich oszołomów chodzi...
                                    >
                                    • aaugustw do daleh... 16.12.08, 16:28
                                      daleh napisał:
                                      > Znajomi kiedy mnie pytają jak sobie radze bez mityngów,to
                                      ...Opowiadam o ...realu na mityngach...
                                      ________________________________________________.
                                      Ktory daleh.. chodzi na mityngi, a ktory nie...!?
                                      A...
                                      Ps. Byles juz u specjalisty cos przeciwdzialac na to twoje
                                      rozdwojenie jazni...? :-(
                                      • daleh Re: do daleh... 16.12.08, 16:43
                                        aaugustw napisał:

                                        > daleh napisał:
                                        > > Znajomi kiedy mnie pytają jak sobie radze bez mityngów,to
                                        > ...Opowiadam o ...realu na mityngach...
                                        > ________________________________________________.
                                        > Ktory daleh.. chodzi na mityngi, a ktory nie...!?
                                        > A...
                                        > Ps. Byles juz u specjalisty cos przeciwdzialac na to twoje
                                        > rozdwojenie jazni...? :-(
                                        ------------------------------
                                        Auguście przerobiłeś mój post ,chyba tylko po to, aby nieświadomie dać przykład
                                        swojej nieporadności życiowej...
                                        Ogarnij sie...
                                    • aaugustw Jeszcze raz, daleh... 16.12.08, 16:50
                                      daleh napisał:
                                      > Z pomocy psychologów korzystałem sporadycznie...
                                      > Znajomi kiedy mnie pytają jak sobie radze bez mityngów,to
                                      wspominam o necie...Opowiadam o nawiedzonych sekciarzach ,jakich
                                      czasami spotykamy w realu na mityngach ,czym wzbudzam
                                      porozumiewawczy uśmiech,ponieważ rozumiemy sie bez slow o jakich
                                      oszołomów chodzi...
                                      ____________________________.
                                      Tak dobrze juz cie znaja...!?
                                      A... ;-))
                                      • daleh Re: Jeszcze raz, daleh... 16.12.08, 17:15
                                        aaugustw napisał:

                                        > daleh napisał:
                                        > > Z pomocy psychologów korzystałem sporadycznie...
                                        > > Znajomi kiedy mnie pytają jak sobie radze bez mityngów,to
                                        > wspominam o necie...Opowiadam o nawiedzonych sekciarzach ,jakich
                                        > czasami spotykamy w realu na mityngach ,czym wzbudzam
                                        > porozumiewawczy uśmiech,ponieważ rozumiemy sie bez slow o jakich
                                        > oszołomów chodzi...
                                        > ____________________________.
                                        > Tak dobrze juz cie znaja...!?
                                        > A... ;-))
                                        ------------------
                                        Pisałem ,ogarnij sie,a Ty co - dalej bredzisz...
                                    • tenjaras Re: Jarasie 16.12.08, 21:25
                                      > rozumiemy sie bez
                                      > slow o jakich oszołomów chodzi...

                                      właśnie mam poważne wątpliwości, czy oni mają to samo na myśli co Ty

                                      na pewno rozumiesz, że żeby coś robić, cokolwiek, i żeby to robić
                                      dobrze, potrzebny pewien stopień "nawiedzenia" (pasji) inaczej to
                                      będzie lipa

                                      alkoholik ma przed sobą bardzo ciekawe zadanie - dać się ponieść, a
                                      mimo to pozostać trzeźwym
                                      • daleh Re: Jarasie 16.12.08, 21:45
                                        tenjaras napisał:

                                        > > rozumiemy sie bez
                                        > > slow o jakich oszołomów chodzi...
                                        >
                                        > właśnie mam poważne wątpliwości, czy oni mają to samo na myśli co Ty
                                        >
                                        > na pewno rozumiesz, że żeby coś robić, cokolwiek, i żeby to robić
                                        > dobrze, potrzebny pewien stopień "nawiedzenia" (pasji) inaczej to
                                        > będzie lipa
                                        >
                                        > alkoholik ma przed sobą bardzo ciekawe zadanie - dać się ponieść, a
                                        > mimo to pozostać trzeźwym
                                        -------------------------
                                        Ja mam rownie ciekawe zadanie do spelnienia i nie widze potrzeby w ich
                                        realizacji,aby stac sie nawiedonym alko...W kazdym dzialaniu trzeba zachowac
                                        umiar i zdrowy rozsadek.Inaczej tracisz kontakt z rzeczywistoscia,widzac tylko
                                        cel i siebie w swym dzialaniu.Zapominajac jednoczesnie dla kogo chcesz to robic
                                        ,co w konsekwencji oznacza ,ze robisz to tylko dla siebie nie dostrzegajac,ze
                                        robisz ze siebie idiote...
                                        >
                                        • tenjaras Re: Jarasie 17.12.08, 11:33
                                          czy to oznacza, że powinniśmy dostrzegać, że wszystko robimy dla
                                          siebie?

                                          przeczytaj jeszcze raz mój tekst i przemyśl go jadąc do kraju i
                                          obserwując ludzi, którzy Ci taką możliwość zapewniają
                                          • daleh Re: Jarasie 17.12.08, 14:48
                                            jaras...
                                            czy to oznacza, że powinniśmy dostrzegać, że wszystko robimy dla
                                            siebie?
                                            --------------------
                                            Nie w tym rzecz...Hipokryzja byłoby twierdzenie,ze wszystko co robimy z myślą o innych,nie robimy czegoś w tym momencie dla siebie...Nie myślę tu wcale o wymiernych korzyściach...Każdemu normalnemu człowiekowi sprawia przyjemność gdy może komuś coś ofiarować...Mi na przykład poprawia to samopoczucie wiec lubię to robić...
                                            To co Ty robisz jest chwalebne,choć sposób w jaki probujesz to przekazać budzi kontrowersje...Określił bym to nachalna kryptoreklama...Wstawiając wszędzie swoje fotki chcesz być rozpoznawalny sygnalizując przez to ,ze oczekujesz wdzięczności...
                                            Nawet nie probujesz przedstawić swojego toku myślenia,a posługujesz sie gotowymi cytatami...Co tak naprawdę oznacza,ze żyjesz cudzym życiem i chcesz innych przekonać ,ze inaczej nie można...
                                            Nie da sie normalnie żyć wg.schematów nakreślonych przez drugich pijaków...Nie potrafisz racjonalnie myśleć,ze boisz sie posługiwać własnym rozumem...Nie mow mi tylko,ze rozum ci tak nakazuje,bo znaczyłoby to ,ze rozum zakazuje ci myśleć...
                                            • tenjaras Re: Jarasie 17.12.08, 16:19
                                              daleh, muszę Ci napisać, że ja jestem pewien, że Ty wierzysz w to co
                                              piszesz, ale to nie znaczy, że Ci współczuję

                                              podobnie jak alkoholik, który wraca do picia, nie mam dla niego
                                              współczucia, ale jestem tam, gdzie on potem może spróbować jeszcze
                                              raz, tak samo Ty, szwendasz sie jak taki wielokrotny zapijacz,
                                              rzucasz jakieś przypadkowe teksty, dyscyplinujesz się kiedy musisz,
                                              a kiedy możesz, to masz to w dupie

                                              napisz mi, jak mam Ciebie traktować, a się zastosuję
                                              • daleh Re: Jarasie 17.12.08, 17:10
                                                tenjaras napisał:

                                                > daleh, muszę Ci napisać, że ja jestem pewien, że Ty wierzysz w to co
                                                > piszesz, ale to nie znaczy, że Ci współczuję
                                                >
                                                > podobnie jak alkoholik, który wraca do picia, nie mam dla niego
                                                > współczucia, ale jestem tam, gdzie on potem może spróbować jeszcze
                                                > raz, tak samo Ty, szwendasz sie jak taki wielokrotny zapijacz,
                                                > rzucasz jakieś przypadkowe teksty, dyscyplinujesz się kiedy musisz,
                                                > a kiedy możesz, to masz to w dupie
                                                >
                                                > napisz mi, jak mam Ciebie traktować, a się zastosuję
                                                -----------------------
                                                Chwala ci za to ze jestes zawsze na posterunku,tylko nie rozumiem dlaczego opornych probujesz zmusic aby zapili i sie ukorzyli przed Toba...Gdybym bral sobie wasze przepowiednie i docinki do serca i byl przy tym slabym czlowiekiem ,to ze zgryzoty pewnie dawno bym sie nachlal,ku chwale i radosci waszej...Tylko te Twoje pelne patosu teksty daja mi swietne pole do zabawy w przepychanki slowne...Mi nie zalezy aby ktos sie na mnie wzorowal.Pokazuje jedynie swoja droge i nie obawiam sie waszej negacji wszystkiego co pisze,poniewaz czlowiek rozumny i jeszcze potrafiacy samodzielnie myslec,bedzie wstanie odroznic ziarno od plew,a co bedzie dla niego ziarnem to juz jego wybor...
                                                Czy ja sie dyscyplinuje...Moze to tak z Twojego punktu widzenia wygladac...A prawda jest prozaiczna,gdy trafie na nawiedzonego oszoloma to wiem ,ze moje argumenty nie maja dla niego zadnego znaczenia i uwazam wtedy ,ze powazna dyskusja mija sie z celem...Gdy sie zamotasz to wzywasz na pomoc wielebnego A....,aby cie wybawil z dalszej dyskusji,bo brakuje ci argumentow...On obrzuci epitetami wszystkich Twoich oponentow i po zabiegu...
                                                Wybacz szczerosc ale z idiotami sie nie rozmawia,a przyznaje bezwarunkowo im racje lub prowadzi bezsensowna dyspute...Preferuje to drugie rozwiazanie...

                                                >
                                                • aaugustw daleh... 17.12.08, 17:14
                                                  daleh napisał:
                                                  > ... z idiotami sie nie rozmawia
                                                  ________________________________.
                                                  Czy ty daleh... rozmawiasz sam ze soba...!? :-o
                                                  A... ;-))
                                                  • daleh Re: daleh... 17.12.08, 17:23
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > daleh napisał:
                                                    > > ... z idiotami sie nie rozmawia
                                                    > ________________________________.
                                                    > Czy ty daleh... rozmawiasz sam ze soba...!? :-o
                                                    > A... ;-))
                                                    -----------------------
                                                    Musialbym sie zarazic od ciebie...Ale przez net chyba nie...Wiec jestem
                                                    bezpieczny...
                                                  • aaugustw Re: daleh... 17.12.08, 17:34
                                                    daleh napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    >
                                                    > > daleh napisał:
                                                    > > > ... z idiotami sie nie rozmawia
                                                    > > ________________________________.
                                                    > > Czy ty daleh... rozmawiasz sam ze soba...!? :-o
                                                    > > A... ;-))
                                                    -----------------------
                                                    > Musialbym sie zarazic od ciebie...Ale przez net chyba nie...Wiec
                                                    jestem bezpieczny...
                                                    _________________________________.
                                                    Ja rozmawiam tylko z madrymi, a wyjatki takie, jak np. ty
                                                    potwierdzaja tylko te regule...!
                                                    A...
                              • tenjaras Re: Jarasie 16.12.08, 15:30
                                janu, uważasz więc, że skoro nie poszedłem za lub ze wszystkimi to
                                się uwsteczniłem?

                                obaj wiemy, że to życie, nie nasze buńczuczne słowa, weryfikują
                                komu, co i na co wyszło ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka