marian770
09.10.10, 00:05
pod kątem logopedycznym uważam że jest to najbardziej przydatne narzędzie do rozwoju mowy u dziecka. na to jednak trzeba dużo cierpliwości. pierwsze efekty mogą się pojawić po miesiącu, ale na coś więcej liczyłbym dopiero po pół roku.
my pół roku temu po dużej przerwie znów zaczeliśmy słuchanie płyt Wianeckiej ( Sylaby i rzeczowniki- 4 płyty CD ) 2 razy dziennie ( oczywiście tylko w słuchawkach inaczej nie ma to sensu ). i musze powiedzieć że dopiero tak od miesiąca syn załapał schemat mówienia wyrazów sylabami. bo jak wiadomo nie chodzi przecież o to aby dziecko nauczyło się poprawnie wymawiać wyrazy z książeczek ( bo to by wyglądało raczej jak uczenie się ich wymowy na pamięć ) tylko o to aby załapało schemat mówienia sylabami do innych wyrazów które używa ( a nie są w książeczce ).
ta zdolność dzielenia kazdego wyrazu z którym ma problem z wymową na sylaby jest celem w tej pracy z płytami.
te wyrazy które mu już łatwo przychodzą zauważyłem że wymawia normalnie, bez dzielenia je na sylaby. i oto właśnie chodzi. jak dziecko widzi po sobie że mu coraz lepiej wychodzi mówienie, to dzielenie na te sylaby nie jest już potrzebne.
chce jednak podkreslić że połowę pracy to powtarzanie z dzieckiem wymowy tych wyrazów. ( z książeczek ) a więc ja czytam wyraz sylabami bardzo wyrażnie ( często wręcz przesadnie aby dobrze słyszał poszczególne litery ) i oczekuje od syna aby to powturzył
logopedka nam mówiła że nie ma sensu poprawiać dziecko więcej niż trzy razy na każdym wyrazie bo to wprawia tylko w irytacje.
sukcesy przyjdą tylko trzeba cierpliwości