ancia25
08.08.06, 14:05
Witam Wszystkich.
Słuchajcie naczytałam się tutaj różnych postów na temat dzieci które nie chcą mówić. Sama chciałabym zwrócić się o radę. Mam synka 3lata i 4 m-ce który przy porodzie miał bezdech. W 3min uzyskał 2 pkt. Potem było już lepiej. Zaraz po porodzie miał zrobiony komplet badań między innymi USG mózgowia, jamy brzusznej, prześwietlenie płuc itd. Michał urodził się silny i duży (4200waga 60cm wzrost). Po porodzie byliśmy pod nadzorem przychodni specjalistycznej w gdańsku, mieliśmy konsultacje neurologiczne (trwające po około 1,5h-wiec nie można powiedzieć że byle jakie). Wszystko przebiegało wzorowo. Dziecko sobie gugało, reagowało na dźwięki itd. Jego rozwój ruchowy przebiegał bez zakłóceń. W wieku 2 lat w trakcie zapalenia gardła Michał dostał drgawek temperaturowych. Po wyjściu ze szpitala mieliśmy przeprowadzane kolejne konsultacje neurologiczne w Akademii Medycznej w Gdańsku. I nadal wszystko było ok. Niestety niepokoił nas brak mowy u dziecka. Jedyne co wypowiadał to sylaby różnego rodzaju i nie powiązane ze sobą w żaden logiczny sposób. Nigdy nie powiedział 2 razy tak samo na jedną rzecz. Po tym wszystkim udaliśmy się do laryngologa który skierował nas na badania słuch do Akademii. Tam po wstępnych badaniach foniatra powiedział że dalsze badania są zbędne- stwierdził że dziecko słyszy doskonale- co z resztą mogę potwierdzić. Michał wszystko rozumie co się do niego mówi- na polecenie umycia zębów idzie do łazienki i myje je. Takich przykładów można mnożyć. Fakt jest czasem ignorantem i jeśli nie chce słyszeć to nie słyszy- ale tak chyba ma więcej dzieci. Jedynym jego sposobem komunikacji z nami jest krzyk który przybiera różna barwę i tonację. Jeśli ogląda bajkę to krzyczy kiedy coś się złego dzieje i krzyczy kiedy się cieszy ( co nie znaczy że nie potrafi się śmiać)- jego sposób ekspresji przeraża nas czasami. Często jest tak że jeśli coś buduje np. z klocków przybiega do mnie i łapie mnie za rękę ciągnąc za sobą i po swojemu coś mówi -tak jakby chciał powiedzieć-mamo choć zobacz. Czytam mu dużo książek, ćwiczymy dźwięki zwierzątek ale Michał jest średnio chętny do takich zabaw. Jest szczęśliwy jeśli to my naśladujemy krowę czy pociąg -jeśli on ma to robić to się denerwuje.
To chyba wszystko co "na gorąco" przychodzi mi do głowy- jeśli ktoś ma jakieś rady co zrobić w takiej sytuacji to będę wdzięczna.
Pozdrawiam Aneta