Dodaj do ulubionych

Straciłam nadzieję!!!

25.03.08, 08:24
23.03. mój synek skończył 3 latka i nic się nie ruszyło:(( święta były
koszmarem bo spotkaliśmy się z dziećmi młodszymi od mojego synka i wszystkie
mówią a on nie - to był dla mnie koszmar!!! Logopeda, neurolog, pediatra
mówią, że wszystko jest ok i trzeba czekać, ale ile???????????????????Ja już
straciłam resztki nadziei, a najgorsze, że zaczynam winić za to męża (on
zaczął mówić jak skończył trzy lata), potrafię być niemiła dla dziecka...Nie
radzę sobie z tym już - tylko nie piszcie że jestem wyrodną matką - sama o tym
wiem....Dodam, że jeśli chodzi o inne rzeczy - jest ok; młody rozróżnia
kolory, marki samochodów, umie pokazać na palcach jeden, dwa tylko nie
mówi....tzn mówi bo buzia mu się nie zamyka, ale w większości mówi po
swojemu..Aha ostatnio nauczył się rozróżniać duzy - mały..Tylko co z tego jak
nie mówi tyle co powinien????Ja mam totalnego doła i już sobie z tym nie radze....
Obserwuj wątek
    • mamamisiasia Re: Straciłam nadzieję!!! 25.03.08, 15:08
      u nas bylo to samo. W dodatku synek zaczal chodzic do przedszkola i
      tam sie zaczela jazda z przedszkolanka. Malpa myslala, ze jak nie
      mowi, to moze go bezkarnie sprac po pupie. Moj zaczal mowic zdaniami
      jak mial 3,5 roku (ale zrozumiale dla otoczenia jak mial 4 lata)i to
      dopiero mu sie zdecydowanie ruszylo po terapii. teraz ma 4,5 i
      naprawde fajnie mowi, ale pozostaly mu rozne zachowania; np: nie
      powie, ze cos chce, tylko zaczyna marudzic lub plakac, bo tak
      wczesniej robil. W przedszkolu tez byl jedynym nie mowiacym
      dzieckiem- nie potrafil mowic, ale tez znal marki, kolory, liczby,
      alfabet (np. gdy z krzeselka odpadla kartka z imieniem, to potrafil
      pokazac o ktore dziecko chodzi).
      • izzy69 Re: Straciłam nadzieję!!! 25.03.08, 16:01
        Ja mam to samo. Ciągle nerwy. Młoda się drze bo nikt jej nie rozumie. Wokoło
        wszystkie dzieci mówią. Ciągle tylko ćwiczenia i jeden temat - mowa. SI,
        logopedzi,przedszkole,IQ - to wszystko o dupę roztrzaść - nic nie pomaga.
        Jestem zdołowana, zła na cały świat i nie chce mi się żyć.
        • kropelka16 Re: Straciłam nadzieję!!! 26.03.08, 12:07
          Wiem co czujecie. Przeszłam to samo. Moja córka ma teraz 7,5 lat. zaczęła mówić
          jak miała 4 lata, pełnymi zdaniami jak miała 5 lat. Dalej jej rozwój przebiega
          wolniej ale idziemy do przodu. Dodam, że córka jest pod kontrolą psychologa,
          logopedy, po 2,5 roku SI, Thomatisie, teraz bioeefetback, cały czas intensywna
          terapia pedagogiczna i nie stwierdzono żadnej choroby. To co mogę poradzić to
          uzbroić się w cierpliwość. Na wszystko potrzeba czasu
          i nie ma złotego środka na rozwój mowy, a wasze nerwy udzielają się dzieciom. Z
          upływem czasu widzę, że wszystkie nasze działania miały wpływ na mowę mojej
          córki, tylko to niestety nie jest jak podanie tabletki i musi potrwać. Życzę
          cierpliwości i optymizmu.
    • olka794 Re: Straciłam nadzieję!!! 26.03.08, 13:35
      A mój synek ma 5,3 latka i 16 marca wymówił swoje pierwsze słowa nawet po
      swojemu mówił bardzo mało. Także jeśli ja nie straciłam nadziei to Ty tym
      bardziej nie powinnaś. Ile ja bym dała żeby mój synek w wieku 3 lat mówił po
      swojemu.... Także głowa do góry i uśmiechać się bo smutkiem nic nie zdziałamy!
      Pozdrawiam!
      • marzenak35 Re:Nie przejmujcie się 27.03.08, 23:00
        mój syn do 3 lat mówił jedynie ma - ma . nie wiem czy to miało coś
        wspólnego ale po przeleczeniu na pasozyty zaczął coś mówić . Po
        swojemu i tylko ja go rozumiałam. Od 2 miesięcy chodzimy do
        logopedy i więcej spotykamy się z dziećmi żeby zrodziła się
        potrrzeba mówienia. Syn się nie przejmuje że mówi po swojemu . Pani
        logopeda wyjaśniła mi ze kazde dziecko ma swój indywidualny tok
        rozwoju i w tym wieku nie ma co się przejmować . Należy stwarzać
        dziecku dużo okazji do mówienia,organiziować zabawy z innnymi
        dziećmi bez MAMy .Najlepiej mobilizują do mówienia rówieśnicy.
        Dziecko potrzebuje duzo wrażeń, wyjścia, wycieczki, teatr, spacery,
        zoo, cyrk,moze zwierzątko do domu, sklep zooologiczny, coś co
        zadziala na wyobrażnię -dziecko zechce przemówić , opowiedzieć . U
        nas mały chetnie się rozgadywał gdy zostawiałam go z babcią, bo
        przy mnie nie chciało mu sie mówić , bo ja go przecież rozumiem.
        Pozytywne działanie mają gry typu memo, domino z kolorami .I nie
        można zmuszać do mówienia bo się zniechęci, zestresuje .Pozdrawiam
        i zyczę powodzenia .
        • izzy69 Re:Nie przejmujcie się 28.03.08, 23:49
          Łatwo mówić ....
          • a.z.1 Re:Nie przejmujcie się 29.03.08, 09:18
            Właśnie..............:((((
    • 210369.b Re: Straciłam nadzieję!!! 29.03.08, 17:54
      Spokojnie moja mała pierwsze zdanie powiedziała jak miała prawie 4
      latka.Przeczytaj moja historie na Optymistycznie -ja tez.
      Głowa do góry,ja też myślałam zy nigdy nie nadejdzie ten dzień.
      pozdrawiam
    • evilkka Re: Straciłam nadzieję!!! 30.03.08, 19:55
      doskonale cie rozumiem. Mój synek trzy tygodnie temu skończył 3
      latka i z mowa jest bardzo kiepściuchno. Mówi mało, niezrozumiale,
      duzo po swojemu. idzie powolutku do przodu, ale ciagle jest daleko,
      daleko za rowiesnikammi. Niby chodzimy do logopedy, ale te spotkania
      są guzik warte, bo na zajęciach mały kompletnie się blokuje i mówi
      tylko "nie" albo "koniec", w ogóle nie współpracuje. mam troche
      wyrzuty sumienia, bo nie wiem, moze cos przeoczyłam? byliśmy tylko u
      neurologopedy jak mały miał 2,5 roku, stwierdziła że wszystko jest
      ok, teraz chodzimy do logopedy - ale to nic nie daje. mam wrażenie
      że mały nie tylko z mową jest do tyłu. jest ruchliwy, wesoły, lubi
      bazgrać farbami czy plasteliną, lubi budować z klocków, ale nie
      rozróżnia kolorów, nie potrafi liczyć, nie rozróżnia cyferek, jest
      mniej "rozgarnięty" od rówiesników, mniej potrafi, mniej wie. Nie
      wiem czy gdzieś powinnam z nim sie udać? A może zmienić logopedę?
      Troche tez dobija mnie moja tesciowa, która ciągle porównuje mojego
      synka ze swoją drugą wnuczką, która jest od niego 1,5 roku młodsza,
      a juz mówi zdaniami i recytuje wierszyki.... poradźćie co robić?
      • kasia_de Re: Straciłam nadzieję!!! 31.03.08, 09:03
        pytanie - z jakiego powodu dzieci nie mówią? jeśli jest to
        tzw "proste opóźnienie mowy", to spoko, mowa w zasadzie
        praktyucznie sama się pojawia, czasem po 4 roku życia. Ale same tego
        nie zdiagnozujecie, a przyczyn może być mnóstwo.

        Najbardziej prawdopodobne przyczyny to zaburzenia o charakterze
        autystycznym , wiem, to brzmi dramatycznie, ale jeśli jest mało
        nasilone (a tak podejrzewam, skoro nikt na pierwszy rzut oka nie
        wydał diagnozy "autyzm"), można bardzo dziecku pomóc i za 2-3 lata
        nikt nie pozna że dziecko ma jakiś problem.

        Ja, z własnego doświadczenia, mogę powiedzieć tylko tyle - nie
        czekajcie z założonymi rękami. Jak dziecko będzie miało 5 lat i
        nagle zaburzenia będą widoczne (na tle rówieśników to wtedy duża
        dysproporcja) to już będzie znacznie trudniej je zwalczyć niż u 3-
        latków.

        Moje dziecko wydaje się całkiem normalne (3 lata i 3 m-ce),
        przytula, utrzymuje kontakt wzrokowy, tylko mowa kiepska i
        wykonywanie poleceń ciężko idzie.

        Psycholog i logopeda twierdzą kategorycznie że to nie autyzm i
        wygląda to tak, że ja im muszę udowodnić, ze to jednak jest autyzm o
        słabym nasileniu, choć to dla mnie trudne, bo chyba wolałabym, żeby
        to oni mieli rację. Dodatkowo wymaga ode mnie dużo czasu na
        dokształcenie.

        Bardzo trudno uzyskać rzetelna diagnozę. W zasadzie, jeśli się
        samemu ma świadomość, że to może być coś poważniejszego, to ta
        diagnoza nie jest konieczna, ale trzeba z dzieckiem pracować,
        znaleźć dobrych specjalistów i leczyć. Nikt tego za was nie zrobi. A
        diagnoza może sie przydać - pozwala uzyskać lepszą pomoc.

        A złość na dziecko (ja wiem że jest ciężko, też tak mam) niczego nie
        daje. Musicie mieć świadomość , że bez waszej cieżkiej pracy dziecko
        samo nagle nie stanie się wygadane.

        Jeśli specjalista nie umie dziecka zachęcić do pracy, to trzeba
        znaleźć innego. Teściów olać - moi genialni teściowie uważają, że ja
        zwariowałąm, ciągam dziecko po konowałach, a to nic takiego, na
        pewno będzie mówić, bo przecież słyszy.
        Ostatnio jak im mąż opowiadał przez telefon o kosztownej terapii, to
        stwierdzili, że mamy do nich syna przywieźć i zostawić na jakiś
        czas, oni "będą z nim rozmawiać, to się dziecko zaraz mówić nauczy".
        No debile i tyle. TO co, my z nim nie rozmawiamy czy jak?
        • evilkka Re: Straciłam nadzieję!!! 02.04.08, 21:18
          jakbym słyszala moich teściów: wg nich nie rozmawiamy z dzieckiem,
          nie czytamy, nie dbamy o niego , to przez nas ciągle choruje
          (ostatnio 2 razy przez prawie rok), nie umiemy sie nim zająć, a
          jakbyśmy zawieźli go do nich, to byłby to juz mały geniusz ;)
          dzięki dziewczyny za słowa otuchy, jestescie kochane! Gdzie powinnam
          się udać? do neurologa, psychologa, audiologa? I od dziś szukam
          innego logopedy. Czy zajęcia SI są refundowane, czy tylko odpłatne?
          • fogito Re: Straciłam nadzieję!!! 02.04.08, 21:59
            Ja bylam u wszystkich wymienionych przez Ciebie specjalistow.
            Najpierw byl neurolog, potem audiolog, potem logopeda i psycholog.
            Za wszystkie wizyty placilam, zeby bylo szybciej.
            • kasia_de Re: Straciłam nadzieję!!! 02.04.08, 22:18
              w Warszawie w Ośrodku Wczesnej Interwencji jest SI refundowana, ale
              nie tak łatwo się tam dopchac
              • izzy69 Re: Straciłam nadzieję!!! 04.04.08, 23:57
                Moja miała robione WSZYSTKIE badania. Chodzimy 3 razy w tyg. do neurologa,
                jeździmy na SI i na hipoterapie, masujemy buzie, rączki, nóżki, czytamy
                książeczki, chodzi do przedszkola, obecnie jesteśmy na turnusie reh.
                CO JESZCZE ???????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Ja już nie wiem !!! Nie mam siły. Nie śpię po nocach.
                jeszcze trochę i zwariuję. Naprawdę.


                ps. dodam ,że rozumie wszystko, ale jak prosimy by coś powtórzyła to mówi "NE".
                • kasia_de Re: Straciłam nadzieję!!! 05.04.08, 09:32
                  Izzy, a jaka jest DIAGNOZA?

                  3 razy w tygodniu do neurologa? po co tak często? czy pomyliło ci
                  się z logopedą?

                  A od jak dawna te wszystkie terapie? może trzeba poczekać, dać
                  trochę czasu? albo zastanowić się nad skutecznością tych
                  specjaliztów.

                  Moje dziecko zaczyna po malutku (bardzo malutku ;-) mówić, ale
                  próbuje rozmawiać z wszystkimi tylko nie z ... logopedą. No i mimo,
                  że pani ta uchodzi za dobrego fachowca zastanawiam się nad zmianą,
                  bo to jest marnowanie czasu...
                  • izzy69 Re: Straciłam nadzieję!!! 05.04.08, 17:35
                    Oczywiście ,że chodziło o logopedę. Mam bardzo głowę nabitą i czasem pisze nie o
                    tym o czym myślę.
                    A diagnoza ... opóźnienie psycho - ruchowe. Tak umownie. Miała WNM i asymetrię .
                    Rehabilitowana od 4 m.ż. Ruchowo wszystko dobrze, umysłowo też, rozumienie
                    dobre, słuch dobry. A nie mówi.
                    Spróbuję jeszcze jednego logopedę wprowadzić. Ale już naprawdę nie daje rady.
                    Nie wiem jak mam jej pomóc. Cały czas myślę o tym co będzie jak ona nie zacznie
                    mówić nigdy.
                    Do logopedy chodzi od roku.
                  • biaemi Re: Straciłam nadzieję!!! 06.04.08, 02:04
                    kasia_de, przeslesz mi namiary na fachowego logopede?,bo pamietam,
                    ze jestes z W-wy, chyba, ze ostatecznie nie polecasz tej osoby
                    zdecydowanie.
                    • kasia_de Re: Straciłam nadzieję!!! 06.04.08, 19:39
                      niestety sama szukam, jak znajdę to się podzielę, obiecuję.
                      OWI nie polecam
      • kropelka16 Re: Straciłam nadzieję!!! 31.03.08, 09:34
        3 letnie dziecko wcale nie musi umieć liczyć, cyferek i kolorów. Tu akurat
        jeszcze ma czas. Wizyty u logopedy często w przypadku małych dzieci tak
        wyglądają tzn. dzieci mało współpracują ale należy chodzić choćby po to aby
        przyzwyczaić dziecko do takich zajęć. Często to długi proces i ciężko znaleźć
        odpowiedniego logopedę do małych dzieci. Na pewno trzeba pracować i nie czekać
        bo czas upływa na niekorzyść dziecka. Super dla małych dzieci jest SI, odchodzi
        stres dla dziecka, że coś musi robić / przecież tam się tylko "bawi"/. Jak
        dziecko może recytować wierszyki skoro nie mówi. Jasne każdy by chciał. Nie
        każde dziecko, które nie mówi w wieku 3 lat ma głębsze problemy, a autyzm to już
        naprawdę nieliczni. Słyszałam o sytuacji jak pani neurolog po 5 min wizyty
        stwierdziła u dziecka autyzm tylko dlatego, że nie mówi. Niestety to nie takie
        proste. Dziecko oczywiście nie ma autyzmu. A jeśli dziecko ma problem głębszy,
        który wcześniej czy później zostanie zdiagnozowany to i tak trzeba pracować
        to was nie ominie. Głowa do góry, idzie wiosna wszystko sie budzi więc może i
        dzieciaki przemówią.
        • trojakowamama Re: Straciłam nadzieję!!! 01.04.08, 20:15
          Oj, u mnie też dół za dołem i to razy trzy:( Moje dzieci 9.03
          skończyły 3 latka i nic...:( Ich opóźnienie w mowie sięga 1,5 roku.
          Chociaż i tak spotykałam 18 miesięczniaki, które komunikowały się
          lepiej niż moje:( Nikt nie postawił dianozy, psycholog i logopeda
          nakazują czekać...tylko na co?:(
          • fogito Re: Nie czekac. 01.04.08, 20:34
            NIe czekac tylko diagnozowac we wszystkich mozliwych kierunkach, bo
            czas ucieka i im dalej tym gorzej. Nasz syn w wieku 2,5 mial
            zdiagnozowany niedosluch tylko dlatego, ze ja nie posluchalam
            profesora z Kajetan, ktory probowal nam wmowic, ze wszystko jest ok.
            Nie bylo i po zalozeniu aparatow za granica dziecko zaczelo mowic po
            dwoch tygodniach.
            Jesli trafiacie na kiepskich lekarzy lub terapeutow to szukajcie tak
            dlugo az znajdziecie kogos kompetentnego. Nikt nie powinien wam
            wmawiac, z trzeba czekac. Nawet w przypadku prostego opoznienia
            moawy dobrze jest chodzic z dzieckiem do logopedy. Dobry logopeda
            moze zdzialac cuda a zlego najlepiej sobie darowac. Jesli dziecko
            nie wspolpracuje to nie wina dziecka tylko terapeuty.
          • agnieszkaep Re: Straciłam nadzieję!!! 06.04.08, 21:02
            Uważam, że NIE WOLNO tracić nadziei.
            Wiem to z własnego doświadczenia.
            Mój syn zaczął mówić mama i kilka słów dopiero w wieku 4 lat i 3 msc.
            Baardzo długo czekaliśmy.
            Wcześniej mówił coś po swojemu, prawie nie zrozumiale dla mnie, miał własne
            nazwy ale pierwsze słowa pojawiły się po 4 urodzinach.
            Chodziłam po specjalistach, ciągle szukałam lepszego, innego, nigdy się nie
            poddałam (chociaż były chwile,że myślałam, ze zwariuję)
            A teraz...
            synek idzie jesienią do I klasy... a byli tacy,którzy mówili, że to nie będzie
            możliwe.

            Nie poddawajcie się :)
            • fogito Re: Straciłam nadzieję!!! 06.04.08, 21:07
              Gratuluję i tak trzymać. Matkom nie wolno się poddawać, bo dzieci
              maja tylko nas.
    • a.z.1 Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 22.06.08, 08:45
      Mój trzylatek zaczął mówić !!!!!!!!!!!!!To stało się tak - skończył 3 lata i nic
      tzn. pojedyncze słowa i duzo duzo po swojemu. Minęly dwa miesiące i ruszyło -
      mój syn powtarza wszystko, w ciągu miesiąca zaczął mówić mnóstwo nowych
      słów!!!!!Trzeba wręcz uważać z przekleństwami:)))Nie jest to jeszcze taka
      regularna mowa pełnymi zdaniami ale młody stara się budować zdania ....Potrafi
      powedzieć: mamuś chce piciu!!!!!!!!!!!!!!!!!JESTEM PRZESZCZęśLIWA - bez terapii,
      po jednej wizycie u logopedy sam zaczął mówić!!Zaczynam wierzyć, że każde
      dziecko rozwija się rzeczywiście w swoim indywidualnym tempie!!!Więc nie
      martwcie się - na wasze dzieci też przyjdzie czas!!!
      • olka794 Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 22.06.08, 19:17
        Cieszę się razem z Wami. Mój synek zaczął wypowiadać pierwsze słowa w wieku 5,5
        roku właściwie to zaczął powtarzać wszystko o co go poprosiłam. łzy mi ciekły po
        policzku , to był piękny dzień! Pozdrawiam!
        • izzy69 Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 23.06.08, 00:25
          Fajnie. Ciesze sie z Wami.
          Moja w środę skończyła 3 lata i nic. Jestem zdruzgotana,upewniłam się, że z mowy
          nic nie będzie.
          • olka794 Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 23.06.08, 08:01
            Jak to się upewniłaś? Zrobiłaś jakieś dodatkowe badania? Przecież piszesz w
            swoich postach że malutka wszystko rozumie i jednak coś tam powie, a mój syn nie
            rozumie wszystkiego ma autyzm a zaczął powtarzać więc nie wiem skąd u Ciebie
            taki pesymizm? Swój lęk przekazujesz dziecku. Pozdrawiam. I wierzę że będzie
            dobrze!!!!
            • izzy69 Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 23.06.08, 15:23
              moja nie chce nic powtarzać, wogóle nie ma potrzeby mówienia. Wiem co piszę.
              • a.z.1 ALE SIę ROZKRęCIł!!!!!!!!!!!!!!! 15.07.08, 20:54
                Dziewczyny moje dziecko w ciągu 2 miesięcy zrobiło niesamowite postępy-
                powtarza, mówi mnóstwo nowych słów i próbuje budować zdania!!!!Nie martwcie sie
                jesli u nas poszło to i u Was będzie dobrze!!!!!!!!!!!
                • izzy69 Re: ALE SIę ROZKRęCIł!!!!!!!!!!!!!!! 15.07.08, 21:39
                  A ja przestałam mieć nadzieję. Nic nie wskazuje na to,żeby miało cokolwiek,
                  kiedykolwiek ruszyć.
                  Po prostu ja już nie wierzę. Poddałam się. Nie chodzimy już nigdzie.
                  • fogito Re: ALE SIę ROZKRęCIł!!!!!!!!!!!!!!! 16.07.08, 04:32
                    Ale co Ty piszesz Izzy! Przeciez twoje dziecko ma dopiero trzy lata!
                    Jest na poczatku drogi a nie na koncu. Nie wolno Ci sie poddawac.
                    Moj synek w wieku 2,5 mial wykryty niedosluch i dopiero wtedy
                    zaczelismy chodzic do logopedy. Ja wiem, ze u Was problem pewnie
                    lezy gdzie indziej, ale przeciez nie mozna czekac z zalozonymi
                    rekami. Zrobcie sobie wakacyjna przerwe od terapeutow i wroccie do
                    nich po wakacjach.
                    Wiem, ze jest Ci ciezko, ale poddanie sie to najgorsze wyjscie.
                    Pozdrawiam i zycze nabrania nowych sil w czasie wakacji.
                  • a.z.1 Re: ALE SIę ROZKRęCIł!!!!!!!!!!!!!!! 16.07.08, 08:27
                    Izzy ale u nas ruszyło jakieś dwa miesiące po trzecich urodzinach!!!Wiec nie
                    poddawaj się - jej czas na pewno też nadejdzie!!
                  • andaef DO IZZY 69 16.07.08, 10:05
                    KOBIETO, co Ty piszesz?!!!!!!!!!!!!
                    jak juz nigdzie nie chodzicie, to szanse, ze mala zaczenie mowic,
                    jest znikoma,
                    moja w wieku 3 lat tez nic nie mowiala, w wieku 4 teaz nic, a teraz
                    mowi juz troche, jeszcze nie dla wszystkich jest zrozumiala ale juz
                    coc mowi!! tyle ze ma od 3 lat terapie, logopede ma 3 razy w
                    tygodniu, do tegoi jest wspomagana lekami,
                    a problemy z tym, zeby mowic ma wielkie, bo ma ciezka padaczke
                    (lekooporna) z wyladowaniami glownie w lewej polkuli, w czesci
                    skroniowej i czolowej, czyli nie powinna w ogole mowic, oczywiscie,
                    w okresie, kiedy atakow jest bardzo duzo nastepuje regres, ale nie
                    siadam i nie mowie, nic z tego nie bedzie, tylko Z NIA CWICZE i
                    CHODZE NA KOLEJNE ZAJECIA!!!!!!!!
                    Jak czytam Twoje posty, to sie zastanawiam, czy Ty naprawde jestes
                    matka dziecka, ktore nie mowi, czy to nie czasem jakas sciema,
                    jesli naprawde masz dziecko z problemami, to proponuje wizyty u
                    psychologa dla dziecka (co jest oczywiste, chyba wszystkie dzieci z
                    takimi problemami maja taka terapie) i DLA CIEBIE, bo z takim
                    nastawieniem nie pomagasz dziecku a wrecz szkodzisz,
                    pozdrawiam
                    A.

                    • nanadomi Re: DO IZZY 69 16.07.08, 20:50
                      Ja również nie chodzę już nigdzie a mam tu na myśli wszystkich tych
                      lekarzy,którzy bezkarnie rozkładali ręce bo nie widzieli problemu. Powiedziałam
                      dość biegania po wizytach i skupiłam się wyłącznie na pracy w domu i z dwoma
                      logopedami. Doktorów odpuściłam tym bardziej ,że z główką i ciałem jest wszystko
                      w porządku.Ja rozumiem Cię,ale nie powinnaś pisać tak o swoim dziecku,które co
                      dopiero skończyło 3 latka. Ja mam córkę,która ma 5,5 roku i jest na etapie mowy
                      u dwulatka-i co ty na to???Tak więc głowa do góry i nie chcę czytać więcej
                      postów typu STRACIŁAM NADZIEJĘ bo to jest kompletnie bez sensu. Są gorsze
                      rzeczy na świecie niż opóźnienie mowy a i ludzie sobie radzą ,bo muszą i mają
                      dla kogo żyć.Tak więc głowa do góry i uśmiechaj się często-uśmiech pomaga na
                      wszystko.Pozdrawiam NanaDomi
                      • nanadomi Do A.Z.1 16.07.08, 20:52

                      • izzy69 Re: DO IZZY 69 16.07.08, 23:11
                        Do psychologa to my chodziłyśmy regularnie i u psychiatry nawet z nią byłam.
                        Logopedów miała już z 5. Wszystkie wizyty zaczęłyśmy jak miała rok i 9 mies.
                        Skoro wszyscy rozkładają ręce i żadne terapie "domowe" nie skutkują to nie ma
                        sobie już chyba co nadziei robić. Daję codziennie IQ, zdobyłam w końcu Nootropil
                        i tez dupa.
                        Cicho i głucho.
                        Bez powodu bym nie pasowała.
                        • fogito Re: DO IZZY 69 16.07.08, 23:46
                          jesli logopedzi rozkladaja rece to znaczy ze mialas doczynienia z
                          kiepskimi logopedami. Moze poszukaj kogos, kto naprawde ma
                          doswiadczenie w trudnych przypadkach. Co do wizyt u psychologow i
                          psychiatry to one maja chyba na celu ocene rozwoju dziecka i nie sa
                          terapiami jako takimi. Moze powinnas udac sie do osrodka
                          prowadzacego terapie sensoryczna - ale tylko takiego z atestem. Moze
                          jest jakas blokada, ktora takie cwiczenia sensoryczne beda w stanie
                          zniesc.
                          • izzy69 Re: DO IZZY 69 17.07.08, 00:13
                            Ale ja nie wiem gdzie znaleźć dobrego logopedę. Jedna kobieta wydawała sie
                            sensowna ale zaszła w ciążę i musi leżeć, bo ponoć zagrożona. Na SI jeździliśmy
                            kilka miesięcy, ale nic nie dawało, zresztą Amelka nie ma ponoć zaburzeń SI.
                            Posłaliśmy ją do przedszkola, kupiliśmy labradora, chodzimy do teatru, jeździmy
                            do ZOO, dużo malujemy,lepimy, ćwiczymy. Próbowaliśmy jakiś porąbanych rytmogestów.
                            NIC,po prostu NIC nie pomaga, beznadziejny przypadek. Wiem co piszę.
                            • fogito Re: DO IZZY 69 17.07.08, 05:15
                              dobrego logopede mozna znalezc poprzez osrodki jakie funkcjonuja w
                              waszej okolicy. My mamy dobrych surdologopedow z poradni dla dzieci
                              niedoslyszacych. Chodzimy rowniez prywatnie, zeby zwiekszyc liczbe
                              zajec. Wszyscy spotkani przez nas logopedzi to ludzie z duzym
                              doswiadczeniem jesli chodzi o prace z malymi dziecmi.
                              Co do SI - terapia powinna byc wieloplaszczyznowa skoro tak naprawde
                              nie macie zadnej diagnozy. I powinna trwac rok, zeby mozna
                              powiedziec, ze nic nie dala. Ma ona na celu pomoc w ogolnym rozwoju
                              dziecka wiec na pewno nie zaszkodzi, jesli oczywiscie macie jakis
                              dobry osrodek w okolicy.
                              Nie wiem jakie badania robiliscie, ale czy bylo EEG, tomograf
                              komputerowy, badanie sluchu, laryngolog, neurolog...?
                              Nie wiem, czy cie to pocieszy ale w podstawowce siedzialam w lawce z
                              dziewczynka, ktora zaczela mowic jak miala 4 lata. W latach 70 tych
                              nie bylo szans na pomoc, wiec rodzice czekali i sie w koncu
                              doczekali. A ona nie roznila sie niczym od innych dzieci.
                              Zycze cierpliwosci i mam nadzieje, ze niedlugo bedzie lepiej.
                              • mia80 Re: DO IZZY 69 17.07.08, 08:10
                                Ja cię rozumiem izzy. U nas też nie jest i chyba nie będzie rózowo.
                                Wszyscy mówili "czekać" i doczekałam się narazie może ze 20 słów
                                (2,2 lata). Zaczęliśmy latanie po lekarzach jak mała miała 8 m-cy.
                                Nie gaworzyła wcale do około roku. Nawet nie głuzyła. Też wszystko
                                rozumie, jest sprawna ruchowo, śliczna, kochana, wiele ma mi do
                                powiedzenia. Wiem, bo próbuje się komunikować, ale głównie są to
                                gesty, piski i kilka słów, którymi operuje. Wiele kosztuje mnie
                                każde wyjście do piaskownicy... Jestem pewna, że to alalia, choć nie
                                mam jeszcze diagnozy. Chodzę do logopedy 1 x w tyg., dużo ćwiczę z
                                nią w domu, jesteśmy po 4 butelkach IQ i 3 nootropilu. Mowa nie
                                posuwa się do przodu. Normalnie wyć się chce. Zadaję sobie mnóstwo
                                pytań. Dlaczego my? Dlaczego to moje dziecko będzie miało zmarnowane
                                życie? Wstaję rano z łóżka tylko dla niej. Bo muszę. Choć najlepiej
                                przeleżałabym w łóżku cały dzień. Płaczę codziennie. Rozwala mi się
                                przez to małżeństwo. Ale nadal walczę o moje dziecko. Właściwie od
                                początku. Najpierw rehabilitacja (ONM i asymetria), teraz ta mowa.
                                Jestem już zmęczona, tylko tym żyję, o niczym innym nie myślę,
                                niczym się nie cieszę, ale jeszcze wierzę.
                                • izzy69 Re: DO IZZY 69 17.07.08, 11:29
                                  Mia80 u mnie jest to samo. Każdy dzień to mordęga. Nie mogę patrzeć na mówiące
                                  dzieci.
                                  Logopedów tez szukaliśmy w specjalnych placówkach np. w poradni
                                  psychologiczno-pedagogicznej , w centrum pomocy dziecku niepełnosprawnemu itp.,
                                  ale oni nic nie umieją.
                                  Amelka miała robione EEG, tomograf, rezonans, wszystkie możliwe badania słuchu.
                                  Często chce nam coś powiedzieć, ale ja nie wiem o co jej chodzi i wtedy gryzie
                                  sie po rączkach i wali główką w ścianę albo podłogę.
                                  Ja też uważam ,ze moje dziecko będzie miało zmarnowane życie, bo pewnych rzeczy
                                  już nigdy się nie nadrobi niestety.
                                  • izzy69 Re: DO IZZY 69 17.07.08, 11:30
                                    Badania u laryngologa miała robione( u trzech różnych bo ja nie wierze lekarzom)
                                    a do neurologa chodzimy co ok. 4 mies.
                                  • andaef Re: DO IZZY 69 17.07.08, 12:11
                                    skad jestes? moze bedziemy mogly podac Ci namiary do jakis
                                    specjalistow?
                                    dlaczego twierdzisz, ze specjalisci nic nie umieja? efekty terapii
                                    przychodza nie po miesicau, dwoch czy trzech pracy z dzieckiem ale
                                    po roku, dwoch a nawet trzech czy czterech........
                                    u nas efekty trzyletniej pracy dopiero teraz widac jak mala ma 5,5
                                    roku, jej mowa jest na etapie 2,5 letniego dziecka, ale juz cos mowi
                                    i zaczyna skladac zdania.......
                                    jesli Amelka gryzie siebie, wali glowa w podloge, to potrzebuje
                                    dodatkowo terapii psychologicznej, u nas jest tak, ze prawie
                                    wszystkie dzieci niemowiace (czesto brak mowy wynika z innych
                                    zaburzen, czesto brak mowy powoduje te zaburzenia) sa objete
                                    dodatkowo TERAPIA psychologiczna i pedagogiczna.
                                    nie chce Cie martwic, ale jak Twoja mala ma zachowania autoagresywne
                                    moze dojsc jeszcze agresja do innych i trwajace godzinami histerie
                                    (u nas w czasie takich histerii lataly stoly i krzesla) i z tym
                                    samej bedzie Ci ciezko sobie poradzic...
                                    Ja mam nadzieje, ze swoich teorii o tym, ze Amelka nigdy nie bedzie
                                    mowic, ze bedzie miec zmarnowane zycie i ze nic jej nie pomoze nie
                                    mowisz przy niej.
                                    I prosze Cie nie pisz tutaj wiecej, ze Twoje dziecko nie ma szans.
                                    Bo tak nie jest. Kazde dziecko ma szanse. Amelka jest MALA I MOZESZ
                                    JESZCZE BARDZO DUZO Z NIA ZROBIC. Ale w kazdej terapii jest
                                    potrzebna KONSEKWENCJA.
                                    Niektore dzieci na forum zaczely mowic w wieku pieciu, szesciu,
                                    siedmiu lat, niektore w wieku siedmiu lat dalej mamja problemy, ale
                                    ich rodzice nie zalamuja rak tylko dalej walcza i robia wszystko
                                    zeby tym dzieciom pomoc!!
                                    MUSISZ ZACZAC WIERZYC, ze Amelce sie uda, jak nie teraz to za rok,
                                    dwa, trzy.
                                    Ja rozumiem, ze kazdy rodzic, ktory ma dziecko chore lub z
                                    problemami ma czasami chwile zwatpienia, zalamania. Ja tez mam.
                                    Zwlaszcza wtedy, kiedy choroba znow powraca, ze zdwojona sila i
                                    nieszczy wszystko co udalo nam sie osiagnac.
                                    Ale po takich chwilach trzeba wziasc sie w garsc. Ty od miesiecy
                                    caly czas tylko piszesz, ze nie masz nadziei, ze malej sie nie uda,
                                    ze bedzie miec zmarnowane zycie......
                                    Zacznij dostrzegac jej malultkie sukcesy. Chwal ja czesto. I badz
                                    usmiechnieta mama, ktora wierzy w mozliwosci wlasnego dziecka......
                                    • izzy69 Re: DO IZZY 69 17.07.08, 22:34
                                      Jestem z Częstochowy.
                                      Amelka cały czas jest bardzo grzecznym i uśmiechniętym dzieckiem, a denerwuje
                                      się tylko wtedy gdy jej nikt nie rozumie. Cała tą sytuacja jest ogromnie
                                      frustrująca dla nas wszystkich.
                                      I wcale nie uważam, że jak zacznie mówić za trzy-cztery lata to będzie kolorowo.
                                      Według tego co słyszę coraz częściej, dzieci mają iść do szkoły w wieku pięciu
                                      lat. W przypadku mojej Amelki to już za DWA lata. I co jeśli przez te dwa lata
                                      nie zacznie mówić? Na normalną szkołę nie ma szans.
                                      Co innego jak dziecko nie słyszy, ma problem z rozumieniem, z aparatem mowy, ale
                                      skoro u Amelki wszystko jest niby w porządku , a nie mówi, to pewnie mówić nie
                                      będzie.
                                      • fogito Re: DO IZZY 69 18.07.08, 00:37
                                        to jest bledne zalozenie. Skoro wszystko jest w porzadku to bedzie
                                        mowic.
                                      • peresia Re: DO IZZY 69 18.07.08, 01:26
                                        Myślę Izzy, że To wy jako rodzice macie większy problem z akceptacją
                                        braku mowy u Amelki, niż sama Amelka.
                                        Może zacznijcie od siebie - od wizyty u psychologa.
                                        Inaczej Amelka rzeczywiście nie ma szans....
                                • ewa.paterek Re: DO IZZY 69 17.07.08, 12:54
                                  kochana siostrzyczko
                                  wiem, że to Ty ... intuicja i na pewno mnie nie myli. Obojętnie jakby nie było,
                                  wycie nic tu nie pomoże. Masz śliczną, rezolutną i bardzo mądrą dziewczynkę w
                                  domu, więc bądź dla niej uśmiechnięta. Na pewno nie służy jej to, gdy widzi
                                  swoją mamę przygnębioną z depresją u boku. Na razie nic nie jest wiadome na
                                  pewno. Trzeba poczekać, przynajmniej ten rok. Jeśli okaże się, że w przeciągu
                                  tego roku zacznie mówić, skopię Ci tyłek. Jeśli jednak, Niusia będzie miała
                                  opóźnioną mowę, to też nie będzie katastrofa. Wiem, że każda matka chce, aby jej
                                  dziecko było zdrowe. Jednak jeśli masz rację i będzie to alalia, to nic tego nie
                                  zmieni. I nie zgadzam się z tym, że oznacza to, że będzie miała zmarnowane życie
                                  !!! A co mają powiedzieć rodzice dzieci z porażeniami, niepełnosprawnych ???
                                  Dzieci z alalią niejednokrotnie również zaczynają mówić. Wiadomo, że zasób słów
                                  nie jest taki, jak u zwyczajnie rozwijającego się dziecka. Jednak może prowadzić
                                  normalne życie, jak ja i Ty, a nie mieć je zmarnowane !!! Wiem na pewno jedno, w
                                  takim stanie, w jakim jesteś teraz, na pewno jej nie pomożesz. Dlatego musisz
                                  wyjść z tego dołka, udźwignąć się właśnie dla niej, dla Niulki. Będzie
                                  potrzebowała Cię silnej. Więc weź się wreszcie w garść, przestań czytać te posty
                                  na forum i inne artykuły, bo sama widzisz, że do niczego dobrego to nie prowadzi
                                  !!! Musisz wierzyć i być dobrej myśli ... Ja wierzę - Ewa
                                  • ewa.paterek Re:do mia80 .....- 17.07.08, 12:56
                                    poprzedni post skierowany był oczywiście do Ciebie
                            • iwpal Re: DO IZZY 69 18.07.08, 21:45
                              >izzy69 napisała:
                              Na SI jeździliśmy> kilka miesięcy, ale nic nie dawało, zresztą
                              Amelka nie ma ponoć zaburzeń SI.<

                              Jezeli nie ma zaburzeń SI, co po co jeździliście na zajęcia?
                              A moze jest źle zdiagnozowana? I terapia nie była nakierowana na jej
                              rzeczywiste deficyty i potrzeby?
                              Kilka miesięcy to ZA MAŁO! na efekty, a moze nie dostrzegasz małych
                              kroczków, które czyni Twoje dziecko?
                              W inny poście pisałas,że gryzie, uderza głową itp - to może byc
                              wskaźnik zaburzeń SI - tylko dobra diagnoza może pomóc.
          • iwpal Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 18.07.08, 21:50
            izzy69 napisała:
            > Moja w środę skończyła 3 lata i nic. Jestem zdruzgotana,upewniłam
            się, że z mowy> nic nie będzie<

            Jakie badanie moze upewnić, ze 3-latek, który wszystko rozumie - nie
            będzie mówić?
            Czy w MR wyszło, że ma zanik płató skroniowych, czy w badaniu słuchu
            wyszło, ze jest głuchota obstronna głuchota, czy neurologopeda bądź
            neuropsycholog stwierdził zaburzenia o typie afazji?
            • fogito Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 19.07.08, 06:27
              sorki, ze sie wtrace, ale teraz nawet dzieci gluche mowia po
              wszczepieniu implantu ;)
              • izzy69 Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 19.07.08, 23:13
                Ale moja jakoś nie chce mówić. Nie wiem czemu. Nikt nie wie. Próbowałam różnych
                rzeczy - stąd SI - i nic. Denerwuje sie dlatego,że nie jesteśmy jej w stanie
                zrozumieć. Mnie też to frustruje.
                I naprawdę bym bardzo chciała ,żeby ktoś/coś jej pomogło. Ale mam oczy i widzę,
                że nie może mówić z jakiegoś względu. Co z tego,że badania wyszły dobrze skoro
                nie mówi.
                • fogito Re: Straciłam nadzieję!!!- NIEPOTRZEBNIE!!!!!1 20.07.08, 00:06
                  no to moze jeszcze poszukajcie specjalistow, ktorzy mogliby postawic
                  diagnoze. Lekarz lekarzowi nierowny.
                  W naszym przypadku nawet najlepszy profesor w W-wie nie zauwazyl, ze
                  dziecko ma ubytek sluchu i pomimo moich niepokojow nie wyslal nas na
                  badania. O wszystko walczylam sama az w koncu zdiagnozowalam dziecko
                  za granica. Nawet w tak prostej sprawie lekarze nie byli w stanie
                  pokierowac nami i zlecic wlasciwe badania.
    • magdalen1 nadzieję mmieć warto!!! 20.07.08, 11:50
      Już bardziej podczytuję niż piszę na forum. Kilka lat temu byłam
      zdecydowanie aktywnniejsza. Również pojawiały się posty typu "już
      nie dam rady..." "nigdy nie bedzie mówił...". Myliłam się. Mamy
      kilka diagnoz, mam watpliwości co do kazdej. Syn ak miał 3,5r.ż. nie
      rozumial jak go prosiłam żeby podał byty. To był prawdziwy koszmar i
      dramat. Aż mi sie nie chce myslami do tamtego czasu wracać.
      Niejednokrotnie spotykałam się na forum z ogrmną pomocą ale również
      i krytyką. Bardzo dziękuję tym, którzy mnie wtedy wspierali,.
      Nauczyłam się brać poprawkę na to co czytam w internecie. terapia
      nadal trwa. Obecnie moje dziecko dziecko zdało do II klasy. Odbiega
      od rówieśników, ale miłość i akceptacja czyni cuda. Przykro jest mi
      cztać o beznadziejnych specjalistach (choć wiem, że tacy bywają) ale
      często jest tak, że po prostu brak porozumienia między dziecko-
      terapeuta. Wtedy należy szukać innego. Dla jednego bedzie wspaniałym
      fachowcem a inny zmiesza go z błotem. Trzeba mieć rezerwę do
      wszystkiego. Pamiętam jak mi mówiono, ze jestem nadopiekuńcza,
      dziecko za dużo ma zajęć i wiele, wiele innych miłych i mniej miłych
      rzeczy. Nadzieję mieć trzeba. Nie wiemy co się dzieje w tej małej
      główce. Mózg jest plastyczny - niejednego zaskoczył. Nie można tylko
      spocząć. Teraz z perspektywy to wiem. Tylko dzięki mojej
      determinacji, terapii i miłości dziecko jest w szkole masowej i mimo
      swiadomości jeszcze wielu przeszkód robimy swoje.
      KOCHANI!!!! Szczerze wierzę że nasze dzieci zaczną mówić. Mój syn
      jest tego żywym dowodem.
      Przypominam, że w wieku 3,5 coś bełkotał i nie rozumiał nas wcale.
      • mia80 magdalen1 dziękuję za te słowa! 20.07.08, 13:20
        Każdy taki post dodaje mi sił i daje nadzieję, której z każdym dniem
        ubywa. Dziękuję, że pomimo tego, że czasy, które wspominasz są
        odległe, jeszcze tutaj zajrzałaś i dałaś nam tę nadzieję.
        • mia80 magdalen1 20.07.08, 13:35
          Napisz prosze jakie są objawy charakterystyczne przy alalii. Czy
          brak koncentracji, nieumiejętność samodzielenego jedzenia, budowania
          wieży z klocków, ślinienie? Czy nie koniecznie?
          Moje dziecko mówi kilka słów, nie mówi poza tym w swoim języku,
          posługuje się głównie gestami i piskami, ale wszystko rozumie i nie
          ma powyższych objawów. Jak było u twojego synka? Czy teraz mimo
          wszystko mówi?
          • magdalen1 Re: magdalen1 20.07.08, 14:52
            O matko! Tyle sie napisałam i mnie internet wywalił :(
            • magdalen1 nadzieję mieć warto!!! 20.07.08, 18:49
              Nie potrafię opisać jakie są objawy alalii. Co prawda taką diagnozę
              też mieliśmy, ale każdy przypadek jest inny. Mamy również nmpk
              (niedokształcenie mowy pochodzenia korowego). Jak by tego nie
              nazywać są to zaburzenia neurologiczne, cun. Nazewnictwo
              doprowadzało mnie swego czasu do szału. Różne regiony polski różnią
              się nieco. Już mi przeszło.
              Wracając do syna:
              Miał problemy z koncentracją, z jedzeniem, z emocjami(do
              dzisiejszego dnia), bawił się sam, albo się denerwował jak próbował
              z nami czy rówieśnikami . Wydaje mi się, ze ślinienie nie ma takiego
              znaczenia w przypadku alalii. Idealnie wyczuwał nasze emocje,
              gesty, mimikę. Tym nas zresztą zmylił jeśli chodzi o brak
              rozumienia. Dokładnie obserwował nasze gesty, wzrok i dzięki temu
              potrafił coś zrobić. Zawsze słyszałam, że zdaje sobie sprawę z
              trudności i dlatego jest taki labilny emocjonalnie. Piski, krzyki
              były na porządku dziennym. Miał bardzo dziwny język. Ja w nocy
              płakałam, a w ciągu dnia kombinowałam co by ty jeszcze, gdzie by tu
              jeszcze. Nie chciałabym sobie zarzucić, że coś przeoczyłam. Choć
              pewne rzeczy zorganizowałabym inaczej. Do południa w przedszkolu, po
              południu zajęcia. Czasem jego jedyny odpoczynek był w samochodzie
              między zajęciami. Miałam jedną zasadę – w wakacje WOLNE OD WSZELKICH
              ZAJĘĆ.I o ile w ciągu roku nie widziałam zmian, to po wakacjach małe
              kroki były. Dla mnie to były milowe kroki do przodu.
              Obecnie mówi. Uczymy się odmian, mylą się rodzaje, pracujemy nad
              szeregiem szumiąco - syczącym, wpada mu już r. Uczymy się czytać,
              czytać z rozumieniem tekstu (to najtrudniejsze). Ćwiczymy tabliczkę
              mnożenia (tego wymaga program szkolny). Z całą odpowiedzialnością
              twierdzę, że warto pracować nawet gdy nie widzimy efektów. One
              niestety czasami przychodzą po bardzo długim czasie.
              Jeśli piszę chaotycznie to przepraszam, ale chciałam jak najwięcej
              napisać.
    • magdalen1 znalazłam wątek o alalii 21.07.08, 21:26
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17669&w=13601055
    • evilkka di izzy 04.08.08, 09:42
      absolutnie nie wolno ci tracic nadziei!!!!!! Na zdjęciach twoja
      córcia jest pogodnym, rozumnym dzieckiem i nie wolno ci sie
      załamywać! Mój synek do 3 urodzin nie mówił prawie nic. Teraz ma 3
      lata i 5 mies i mowa ruszyła ładnie. Tez miałam chwile zwątpienia i
      pytałam Boga dlaczego to właśnie moje dziecko jest opóźnione???? Bo
      różnica z rówieśnikami była i jest ogromna, ale ciągle idziemy do
      przodu! jeszcze nie tak dawno mały nie mówił prawie nic, a teraz
      zaskakuje nas takimi słowami jak "dziób" czy "wkrętak". Róznicę
      widac, bo w przedszkolu nie chce uczestniczyć w zajęciach, nie bawi
      się z innymi dziećmi, jest wyraźnie do tyłu, ale wierzę że kiedyś to
      sie wyrówna. Tylko trzeba pracować i ćwiczyć z dzieckiem! I cieszyć
      się nawet z najmniejszego sukcesu!!!!
      • izzy69 Re: di izzy 04.08.08, 13:19
        Ja wiem, że ona tak na zdjęciach wygląda, ale w rzeczywistości jest bardo trudna
        i ciężka. Nie ma chęci czegokolwiek się nauczyć, spróbować. Jej się nie chce.
        Poszłyśmy dzisiaj na dwór z takim autkiem a akumulator inne dzieci na podwórku
        dużo młodsze podleciały, pojeździły same, a Amelce się nie chce. Bo trzeba pedał
        nacisnąć, bo nie daj Boże skręcić (to jest sztuka nie do nauczenia). Najlepiej
        siedzieć i patrzeć. W końcu był krzyk, płacz i powrót do domu.
        I tak samo jest z mową, wiem że umie powiedzieć różne słowa, ale nie chce jej
        się. Woli siąść w kącie i płakać, ale nie.
        Dlatego czarno to widzę, bo jak chęci brak to nic nie osiągniemy.
        • olka794 Re: di izzy 05.08.08, 07:30
          Wiem o czym mówisz. Mój synek nabrał chęci dopiero jak skończył 5 lat. Wcześniej
          wszystko było koszmarem. Nie chciał powtarzać, ćwiczyć itd. A teraz jest chętny,
          chociaż nie lubi żeby ćwiczenia trwały zbyt długo. Mi jedna logopedka
          powiedziała że jeśli on nie chce ćwiczyć to nie ma sensu go zmuszać nawet jak ma
          5 lat. Ale ciągle trzeba zachęcać. Bardzo długo czekałam na ten moment kiedy
          zacznie powtarzać słowa i się doczekałam. Życzę Ci tego samego. Pozdrawiam.
          • ag-ha do olki794 05.08.08, 22:37
            Witaj,
            mam synka, która właśnie kończy 5 lat.
            Zaczął chciec powtarzać. Zniekształca wiele słów, ale wiele tez
            powtarza bezbłędnie. Czy moge zadać Ci kilka pytac na temat pracy z
            twoim synkiem ale na priva?
            Mój email:agha0@autograf.pl
            Odezwij sie prosze
            Aga
            • olka794 Re: do olki794 06.08.08, 07:08
              Nie wiem czy ta wiadomość doszła. Może lepiej na gg? mój numer 5358802
              • ag-ha do olki794 06.08.08, 14:10
                Hej,
                nie mam gg.
                A może Skype lub MSN Messanger?
                pozdrawiam
                • olka794 Re: do olki794 06.08.08, 17:36
                  Cześć Aga. To napisz na mojego e-maila pepsi79@onet.eu, wymienimy się
                  doświadczeniami. Serdecznie pozdrawiam. p.s. Pisałam na twój adres ale chyba coś
                  nie doszło:(
                  • alicja0 do izzy69 13.09.08, 23:51
                    Dopiero teraz wpadłam na ten wątek. Dawno pisałaś, więc nie wiem czy
                    tu zaglądasz.
                    Moja córka w wieku 2 lata i 9 miesięcy mówiła tylko wybrane sylaby
                    np. ze słowa lampa, mówiła "pa" i w wielu innych słowach
                    wybierała "pa", bo tak było łatwiej. W takim stanie mowy oraz z
                    wielką niezgrabnością ruchową (ma obniżone napięcie mieśniowe i
                    zaczęła samodzielnie chodzić w wieku 2 lat) trafiła do przedszkola
                    integracyjnego Montessori we wrześniu 2007. W takim przedszkolu jest
                    mniej dzieci przypadających na jedną wychowawczynię, jest też
                    logopeda 2 razy w tygodniu, oraz SI raz w tygodniu. Jednocześnie
                    córka miała przez bodajże pół roku, dwa razy w tygodniu
                    psychomotorykę, która w sumie była w pewnym sensie podobna do SI,
                    przy czym, nie była to terapia 1 na 1, ale kilkoro dzieci i 2 panie,
                    które prowadziły zabawy, piosenki ruchowe itp. i dużo samodzielności
                    w ubieraniu itp. I po takim roku przedszkolnym, dziś córka ma 3
                    lata i 9 miesięcy i buduje zdania. Nadal ma niewyraźną mowę, ale to
                    są już konkretne zdania, przemyślane, proste, z brakami, ale są to
                    zdania. Twierdzę, że konktakt z dziećmi mówiącymi (ale w przyjaznej
                    atmosferze) wmusza na dziecku konieczność porozumiewania się. Córka
                    długo nie mówiła, ale w końcu zaczęła i było to po 3 urodzinach.
                    Szczerze, nie wiem dokładnie kiedy, nie patrzyłam w kalendarz czy
                    dziś są jej 3 urodziny. Wiem, że jakiś czas po urodzinach, bo moja
                    mama na to zwróciła uwagę. Dziś córka chodzi 2 razy do logopedy.
                    Wkrótce powinnam wrócić do zajęć SI, ale na razie dałam wolną rękę.
                    Jeśli u Twojej córki nie zdiagnozowano jakiś konkretnych wad słuchu,
                    budowy narządu mowy, alalii itp. to naprawdę jest szansa, że zacznie
                    wkrótce mówić. Mojej córce ze wzgl na obniżone napięcie mięśniowe
                    też nic się nie chciało i nie chce robić, bo wszystko ją szybko
                    męczy. Jednocześnie ma nadwrażliwość dotykową, więc też jak za coś
                    się bierze, to delikatnie, tak by nie wysilić się zbytnio, by nie
                    włączyć za wiele siły - nie jest w stanie wykonać pewnych ruchów,
                    które wykonuje już jej prawie 2 letni zdrowy brat. Tą nadwrażliwość
                    i niechęć do wysiłku dobrze niweluje właśnie terapia SI. I w ogóle
                    różne ćwiczenia z córką, które wymagają pewnego nacisku w trakcie
                    zabawy itp.
                    Dobry terapeuta.. Ja trafiłam do dobrej neurologopedy, kiedy córka
                    miała 2 lata. Przez pół roku ćwiczyłyśmy raz w tygodniu, ale kobieta
                    zrobiła na mnie tak dobre wrażenie, że następni logopedzi mieli
                    trudność, aby w moich oczach dosięgnąć poprzeczki kwalifikacji,
                    jakie postawiła ta pierwsza logopeda. Szczytem beznadziejności
                    logopedycznej była niestety logopeda z Centrum Zdrowia Dziecka,
                    która od niespełna 3 letniego dziecka wymagała uwagi jak od 7 latka
                    prowadząc nudne ćwiczenia. Szybko zrezygnowaliśmy, bo strata czasu.
                    Ćwiczenia logopedyczne, zwłaszcza z małym dzieckiem muszą być
                    świetną zabawą, bardzo różnorodną, bo dziecko się szybko nudzi.
                    Logopeda musi mieć kontakt z dzieckiem, sympatyczną atmosferę
                    wzbudzać i mieć wyobraźnię, aby z różnych banalnych rzeczy
                    wyczarowywać coraz to ciekawe zabawki. Nasze pierwsze zajęcia z
                    neurologopedą to nie były ćwiczenia przed lustrem jak w CZD, ale
                    zabawa z muzyką, zabawa w segregowanie rzeczy, odnajdywanie
                    podobnych obrazków, gdzie to logopeda mówiła patrząc na dziecko, a
                    ono z czasem podejmowało nędzne próby powtarzania sylab. Dlatego
                    sorry, ale nie mogę czytać, że tak szybko się zniechęciłaś i
                    poddałaś. W ogóle nie rozpatruj zaburzeń mowy córki w kategoriach
                    walki oraz "co to się stanie, jak nie będzie mówiła". To nie ma być
                    jakaś koszmarna walka, to ma być staranie i wysiłek i uwaga z Twojej
                    strony, aby korzystać z różnych dobrych metod i specjalistów,
                    zarazem nie tracąc czasu na niepotrzebnych lekarzy. Jesteś z
                    Częstochowy, ja z Warszawy. Na zajęcia z psychomotoryki przyjeżdżała
                    mama z córką aż z Bieszczad tzn.przyjechała na kilka tygodni i
                    zrobiła jej intensywną terapię - trochę przesadziła moim zdaniem, bo
                    dziecko musi mieć czas ułożyć sobie w głowie, to co dostaje na
                    zajęciach, ale chcę przez to powiedzieć, że warto raz na jakiś czas
                    spróbować pojechać do dobrego specjalisty, na terapię z dobrą opinią.
                    A jeśli Twoja córka nie nadrobi zaległości tak szybko, jakbyś
                    chciała, to co się stanie? Życie sobie zmarnuje?? Nie wszystkie
                    dzieci muszą wyrosnąć na ludzi sukcesu. Nie wiem, może Ty osiągnęłaś
                    w życiu wiele w takim pojęciu jak to się na ogół przyjmuje: praca,
                    prestiż, majątek.. Ale czy to jest wyznacznikiem szczęścia? Niech
                    Twoje dziecko, a później nastolatek itd. będzie szczęśliwy. Jeśli
                    faktycznie miałaby nigdy nie osiągnąć takich zwyczajowych ludzkich
                    sukcesów, to zadbaj przynajmiej o to, aby była samodzielna na tyle
                    na ile potrafi, - przepraszam, że tak z grubej rury, ale : zapewnij
                    jej rodzeństwo, które w przyszłości jej pomoże w życiu.
                    I niech dziecko będzie szcześliwe, bo ma kochającą mamę,która cieszy
                    się z jej dziecięcych sukcesów. Przecież córka rozwija się
                    wielopoziomowo, nie tylko mowa jest przedmiotem rozwoju - chwal ją
                    za wszelkie drobne sukcesiki - to się jej należy od Ciebie jako
                    matki.
                    NIe poddawaj się w taki sposób, że obrażasz się na świat, opuszczasz
                    ręce i dalej nic. Zweryfikuj swoje dotychczasowe działania, zaplanuj
                    co warto robić i co ma sens, żeby nie rozdrabniać sił i energii na
                    zbędne terapie i ćwiczenia. Moim zdaniem, warto korzystać
                    systematycznie z dobrego logopedy (dobrego tzn. który ma dobry
                    kontakt z córką, który potrafi zaangażować dziecko do zabawy) oraz
                    znaleźć zajęcia psychomotoryki lub SI i na tym poprzestać.
                    Jednocześnie zapewnić córce duży dostęp do dzieci (przedszkole, klub
                    malucha). I spróbować nawiązać kontakt z własnym dzieckiem tak, aby
                    się rozumieć. Do tego nie są potrzebne słowa, ale dużo dobrej woli.
                    Czasem niektórzy posługują się piktografami lub bobomigami, aby
                    dziecko mogło wyrazić swoje potrzeby i zostać zrozumianym - bez
                    słów. Skoro psychicznie rozwija się normalnie, to nie powinno być
                    problemu, aby załapała możliwość wyrażania się przez obrazki czy
                    gesty. Tak neurologoeda uczyła moją 2 letnią córkę na początku, aby
                    obrazek kojarzyła z konkretną rzeczą czy czynnością (podobnie gesty)
                    i kiedy córka chciała coś, to posługiwała się tymi obrazkami i
                    gestami. TO zawsze jest jakaś forma komunikacji, a to ogranicza
                    frustrację z powodu niezrozumienia.
                    Życzę dużo cierpliwości i akceptacji, że nie wszystko jest tak,
                    jakbyśmy chcieli, ale przecież i w takich sytuacjach można znaleźć
                    wiele radości.. a jeśli dziecko nie będzie "kimś wielkim tego
                    świata".. byle byłoby szcześliwe i miało poczucie, że jest kochane,
                    to zniesie nawet trudne warunki życiowe - w ogóle moim zdaniem warto
                    ludzi uczyć do tego, aby potrafili znosić trudne sytuacje w sposób
                    dzielny, a nie załamując ręce, bo tylko to pierwsze pomoże im być
                    radosnym i szcześliwym mimo trudności.
                    • padaw Re: do izzy69 14.09.08, 20:05
                      Do "alicji0":
                      Witam! Wspomniałaś o logopedzie w CZD, czy była to może dr.Musiał?
                      Również jestem rozczarowana po wizytach u logopedy w CZD,
                      nuda,brak "ikry" pani logopedy i wizyty trwające po 10 min. Szukam
                      kogoś konkretnego i z podejsciem do dziecka...Na jezdzenie tam
                      szkoda mi i dziecka i czasu.
                      • alicja0 Re: do izzy69 15.09.08, 23:08
                        padaw napisała:

                        > Wspomniałaś o logopedzie w CZD, czy była to może dr.Musiał?
                        >
                        Ja akurat trafiłam na Wiśniewską (byłam dwa razy - kompletny brak
                        kontaktu z dzieckiem np. kazała jej dmuchać na wiatraczek, jak moje
                        dziecko w ogóle nie rozumiało o czym ona mówi). Najwyraźniej nie
                        jedna tam logopeda jest taka "średnia" :(
                        A podobno wszyscy (?!) logopedzi w CZD to neurologopedzi.. Akurat,
                        już to widzę.
                        Co prawda, słyszałam też, od ludzi, z którymi nie mam już niestety
                        kontaktu, że oni trafili w CZD na jakąś dobrą neurologopedę, z
                        której byli zadowoleni, więc nie wszyscy logopedzi w CZD są tak ...
                        hm.. "średni".

                    • izzy69 Re: do izzy69 14.09.08, 22:50
                      Dzięki Alicja za Twój post. Przeczytałam go bardzo dokładnie.
                      Napiszę może, jak to jest teraz u nas - Amelka ma 3 lata i 3 mies. Chodzi do
                      przedszkola, zwykłego , państwowego (Montessoriańskiego u nas nie ma) , chodzi
                      na reh. ruchową, hipoterapie, wczesne wspomaganie, oczywiście logopeda,
                      neurologopeda, sala odkrywania świata, często odwiedzamy magiczna krainę.
                      Szczerze mówiąc na dobrego logopedę jeszcze nie trafiłam (jeździliśmy także poza
                      Cze-wę), ale szukam uparcie. Wszyscy logopedzi opierają sie głównie na zabawie ,
                      a wg.mnie to strata czasu. Amelka doskonale wszystko rozumie, dopasowuje obrazki
                      już dawno, segreguje, zna figury geometryczne, pokazuje na palcach (do 5) ile
                      czego jest, nazywa litery, rozróżnia lewo-prawo. Jej problem polega na tym , że
                      w jakiś sposób nie umie stworzyć wyrazów. Powtarza litery, sylaby, ale nie umie
                      ich złączyć. Powie np. "k-o-t", "k-ot", "ko-t", ale kot nie umie. Nie próbuje w
                      ogóle powtarzać po logopedzie, ani po kimkolwiek. Włącza się we wszystko prócz
                      mowy. Robimy ćwiczenia naprzemienne na współpracę półkul, ale nic. Powtarzam
                      logopedom, żeby na tym się skupili, ze tu jest problem, ale jak grochem o ścianę
                      - w kółko śpiewania i układanki. Zgroza. Jeszcze najlepiej wpływają na nią
                      ćwiczenia przed lustrem.
                      Ja bym wolała wiedzieć, jaka jest przyczyna jej niemówienia, bo wtedy można
                      działać w określonym kierunku. A tak niby wszystko jest dobrze ale dziecko nie
                      potrafi wyrzucić z siebie słów.

                      ps. temat rodzeństwa dla Amelki to dla mnie drażliwa sprawa, bo niestety od
                      kilku miesięcy same niepowodzenia :(((((((((((((
                      • alicja0 Re: do izzy69 16.09.08, 00:15
                        Witaj! Faktycznie dużo Twoja córka ma zajęć (do przedszkola
                        Montessoriańskiego chodzić nie musi:))
                        To o czym piszesz, że córka nie potrafi złożyć wyrazu z głosek to
                        jak sobie poczytałam, nazywa się brak syntezy słuchowej, i chyba
                        wiąże się z mikrouszkodzeniami mózgu.
                        tu ciekawy (dla mnie) artykuł:
                        www.literka.pl/rozwijanie-procesow-orientacyjno-poznawczych,artykul,12555,drukuj.html
                        Ja oczywiście specjalistą nie jestem żadnym, ale kiedyś byłam z
                        wynikiem tomografii mózgu córki u pewnego znanego neurochirurga i
                        powiedział mi, że choć u córki są wyraźne zmiany w mózgu, to umysł
                        dziecka jest plastyczny, i te "komórki" wadliwe może nie
                        funkcjonują, ale ich zadania przejmują inne "komórki",że
                        rehabilitacja (a zajęcia z logopedą też są rehabilitacją w pewnym
                        sensie) i wszelkie kierowane aktywności ruchowe stymulują mózg do
                        pracy. On sam widział już w swej karierze osoby, które nie miały
                        dużej części mózgu (tak się urodziły), a funkcjonowały w
                        społeczeństwie jak zdrowi ludzie, tylko mieli okazję mieć badanie
                        głowy i to wykazało ich wadę (ludzie po wypadkach).
                        Dlatego moim skromnym zdaniem, jeśli Twoja córka ma może jakieś
                        uszkodzenie mózgu, które powoduje duże trudności w nauce mowy (w
                        końcu mówi litery, sylaby, ale póki co nie łączy ich w wyrazy), to
                        warto dalej ten mózg ćwiczyć. I może jednak jakaś psychomotoryka lub
                        SI - to są ćwiczenia konkretnie, zwłaszcza SI kierowane na pracę
                        mózgu.
                        Moja Kaśka jest z początku grudnia czyli zaczęła mówić jakieś
                        wyrazy, a nie tylko wybrane sylaby, mając ponad trzy lata (może 3
                        lata i 1-3 miesiące?). Dziś ma 3 lata i 9 miesięcy i jak pisałam,
                        zaczęła budować zdania.
                        Wiem, że nie u każdego tak się droga plecie. Moja koleżanka ma 4
                        dzieci, 3 zdrowych dzieci, a czwarte dziecko dziś ma ponad 4 lata i
                        zaczęło nieśmiałe próby wydawania z siebie dźwięku. Mówi dziś
                        wyrazy, ale bardzo, bardzo nieczytelne tj. niewyraźne. Chodzi z nią
                        tylko do logopedy. Jak będę miała okazję to podpytam czy już coś
                        zdiagnozowali, choć sądzę, że nie, bo nie miała poważniejszych badań.
                        Piszę o tym, bo być może kwestia zbadania dokładnego gdzie leży
                        przyczyna może za wiele nie wnieść w proces uczenia mowy. Po prostu
                        jedna rada - stymulować.
                        Mimo iż zajęcia z logopedą wydają Ci się bez sensu, bo to zabawa, ja
                        jednak stawiałabym na to, że tak ma być. Ćwiczenie naprzemienne
                        możesz robić sama z córką np. raczkować dużo i namiętnie po
                        mieszkaniu (tu dużo daje SI).
                        Psychomotoryka, na którą chodziła przez pół roku Kasia to była
                        zawsze stała liczba tych samych zabaw, różnych, ale stałych.
                        Śpiewania (śpiewały panie, a dzieci niektóre się włączały, Kaśka po
                        kilku miesiącach zaczęła powtarzać bełkotliwie pojedyńcze wyrazy)
                        połączone z zabawą ruchową, potem rysowania, układanki itp. Nic
                        wyjątkowego, a jednak to stymuluje dziecko do rozwoju.

                        Nie rozwiążę oczywiście Twojego kłopotu - nie dam cudownej recepty
                        na mowę córki. Jednak myślę, że warto iść dalej w tym kierunku, co
                        masz. A co do bobomigów itp. Ja też obawiałam się, że córka będzie
                        się nimi posługiwała, bo wygodniejsze, zamiast uczyć się mówić.
                        Owszem, tak to działa, ale zwróć uwagę na to, że takie bobomigi
                        znałabyś tylko Ty i córka, natomiast z resztą świata musi rozmawiać.
                        Te bobomigi mają być pomocą, aby dziecko się nie frustrowało, że
                        jest niezrozumiane, ale nie mają zastąpić nauki języka. Ja leniwa
                        trochę jestem, więc nauczyłam się dosłownie kilka gestów + kilku
                        piktogramów i trochę to pomogło w sensie kontaktu, bo do mowy nadal
                        daleko było.... Pewno z Tobą córka wówczas by nie rozmawiała, bo
                        skoro można bobomigami... ale z innymi musiałaby.
                        A sprawa rodzeństwa - wiem, rzuciłam z grubej rury, przepraszam.
                        Wcale nie jest łatwo się zdecydować, a potem jeszcze faktycznie być
                        w ciąży. Ja akurat miałam bardzo długi okres starania się o dziecko,
                        a kiedy urodziła się Kasia, to przynajmniej na krótki czas "worek
                        się otworzył" i posypało się... (druga ciąża szybko obumarła, ale
                        trzecia ciąza to Maciek). Życzę Ci, aby spełniły się plany zarówno
                        co do Amelki jak i rodzeństwa, ale najwięcej życzę Ci spokoju i
                        pogody ducha, abyś mogła patrzeć na całą sytuację jak na rzeczy
                        trudne, ale takie z ktorymi da się normalnie funkcjonować..

                        • izzy69 Re: do izzy69 16.09.08, 16:19
                          Amelka miała badany mózg - usg, tomograf, eeg i rezonans i wszystkie badania
                          wyszły dobrze tzn. nic nieprawidłowego nie wykazały. Na SI jeździliśmy kilka
                          miesięcy, efektów jednak nie było, a musieliśmy jeździć daleko ( u nas nie ma
                          SI). Amelka nie ma zaburzeń integracji sensorycznej (konsultowałam to z różnymi
                          specjalistami) więc jeździć po to żeby jeździć było bez sensu.
                          Moja Amelka to jest taki egzemplarz , ze nie ma co z nią wchodzić w bobomigi,
                          wyrazy dźwiękonaśladowcze itp. bo jak załapie to jej to wystarcza.
                          Miała taki etap półtora/rok temu, że oprócz tata, mama itp. było słówko "ENE" .
                          Ene było na wszystko - chciała pic pokazywała na kubek i ene, bajka - stała pod
                          telewizorem z płyta i ene, pod huśtawką ene.
                          W czasie buntu dwulatka było przez łzy
                          eneeneneneneneEEEEEEEEEEEEEEENNNNNNNNNNNNNNNEEEEEEEEenenenene itd.
                          Nie mogłam tego ździerżyć i mówię " chcesz bajkę to powiedz "baja", chcesz jeść
                          to "am" a jak nie umiesz to chociaż "daj". Przestałam całkowicie reagować na
                          ene i teraz pięknie mówi "baja", "daj", "am" itp.
                          Ja mam ochotę sprawdzić jej słuch jeszcze raz. Niby słyszy dobrze, miała
                          badania, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy.
                          Eh ta niewiedza jest najgorsza.
                          • alicja0 Re: do izzy69 16.09.08, 22:00
                            izzy69 napisała:

                            > Miała taki etap półtora/rok temu, że oprócz tata, mama itp. było
                            słówko "ENE"
                            > .
                            > Ene było na wszystko - chciała pic pokazywała na kubek i ene,
                            bajka - stała pod
                            > telewizorem z płyta i ene, pod huśtawką ene.
                            > W czasie buntu dwulatka było przez łzy
                            > eneeneneneneneEEEEEEEEEEEEEEENNNNNNNNNNNNNNNEEEEEEEEenenenene itd.
                            > Nie mogłam tego ździerżyć i mówię " chcesz bajkę to
                            powiedz "baja", chcesz jeś
                            > ć
                            > to "am" a jak nie umiesz to chociaż "daj". Przestałam całkowicie
                            reagować na
                            > ene i teraz pięknie mówi "baja", "daj", "am" itp.
                            >

                            A jeśli tak, to ona jednak mówi :)
                            Syn moich znajomych (dziś 1 kl gimnazjum) jak był mały to tylko
                            mówił "yyyyyyyyyyy" jak coś chciał. Rodzice w lot odczytywali
                            to "yy" i gesty dziecka, więc dziecko nie miało motywacji do
                            mówienia.
                            Do przedszkola nie mówił nic poza tym "yyyyy". Idąc do zerówki oraz
                            pierwszej klasy szk podstawowej "mówił" tak źle, że tylko rodzice i
                            osoby, które długo z nim przebywały były w stanie zorientować się o
                            co mu chodzi. To po prostu był bełkot z lekka przypominający jakieś
                            słowa. Rodzice w końcu nieco się przestraszyli czy ich dziecko (poza
                            tą mową rozwijał się dobrze) nie zostanie przeniesione do szkoły
                            specjalnej i zaczęli terapię logopedyczną. Synek był uparty, nie
                            chciał ćwiczyć. Koszmar. Pamiętam, jak przychodziłam do nich, że w
                            sumie to mało kiedy rozumiałam co on do mnie mówi. Jesli bywałam
                            częściej, to zaczynałam rozumieć. Jeśli miałam przerwę kilka
                            miesięcy, to ten bełkot znów był nieczytelny.
                            Dziś chłopak jest duży, mówi jak każdy chłopak czyli robi jakieś
                            błędy językowe, ale w normie. Trochę mówi niewyraźnie, ale
                            odwiedzając ich co kilka miesięcy rozumiem go doskonale, w
                            przeciwieństwie do niektórych dorosłych, więc dziś z tamtych
                            problemów w sumie nie ma śladu.
                            Tak naprawdę chłopaka do ćwiczeń logopedycznych przekonały trudności
                            w kontakcie z kolegami w szkole. Dzieciaki zaczynały sobie żartować
                            z niego, nie mógł powiedzieć tego co chciał i żeby to bylo
                            zrozumiałe dla innych. Była z nim jazda, ale zaczął w końcu ćwiczyć
                            (w samotności, ukryty przed wzrokiem innych).
                            Ile rodzice się nastresowali.. Chłopak tez, ale dziś naprawdę jest
                            OK, zero kompleksów, wysportowany, paczka kumpli itd.
                            Jeśli Twoją córkę przekonują takie ostre metody, że musi powiedzieć
                            (cokolwiek, byle inaczej niż ene), to prędzej czy później życie ją
                            do tego zmusi i będzie mówiła. Nie jestem oczywiście prorokiem, ale
                            patrząc na sytuację "z boku" i pamiętając problemy znajomych, to tak
                            sobie myślę, że dopiero "ból i łzy" zmotywują Twoją córkę do nauki
                            mowy.
                            Ja takie bunty i upór u mojej Kaśki też muszę często pokonywać "na
                            siłę". Może akurat nie dotyczy to mowy, ale np. jedzenia i picia. Ze
                            wzgl na obniżone napięcie nic praktycznie nie żuła i piła długo
                            przez smoczek. Odmowa butelki ze smoczkiem i przeskoczenie na kubek
                            ze słomką (u neurologopedy udało jej się załapać ideę picia przez
                            słomkę) to był horror. Przez 3 dni prawie nic nie piła, bo nie
                            chciała pić przez słomkę. Podawałam jej płyny łyżeczką, ale ile
                            można. Przetrzymałam, ale zestresowana byłam, że ją odwodnię. Moja
                            mama się obraziła wtedy na mnie, że morduję dziecko. Ale inaczej się
                            nie dało. Podobnie z jedzeniem - albo jesz takie jedzenie, albo nic.
                            Wtedy dopiero bierze się za samodzielne jedzenie. Generalnie - nic
                            nie chce robić samodzielnie i szuka ofiary, która zrobi to za nią.
                            Mruga oczkami i ładnie prosi: "pomóc Kasi". Dlatego rozumiem, że tu
                            musisz być twarda i wymusić mowę sprawdzoną metodą "nic nie
                            rozumiem".Ja u Kaśki też tą metodą wymuszam wyraźniejsze mówienie,
                            bo jej się po prostu nie chce mówić wyraźnie. Jak "nie rozumiem" to
                            nagle zaczyna mówić lepiej, a potem znów wraca do ulubionej,
                            leniwej, niechlujnej wymowy. Trudno. Życie ją zmusi do mówienia. Z
                            tego co się orientuję, to w przeszkolu nie ma przebacz i jest tam o
                            wiele samodzielniejsza niż w domu. Każda mama to chciałaby nieba
                            przychylić swemu dziecku, ale chyba jednak twarde życie tak naprawdę
                            motywuje do rozwoju.. przynajmniej niektóre uparte dzieci ;)
                            • alicja0 Re: do izzy69 16.09.08, 22:16
                              a co do badań słuchu, to ja też miałam taką fazę, że może Kaśka źle
                              słyszy. Takie badanie słuchu przesiewowe, co to robią z kasy
                              Orkiestry Owsiaka, wychodziło OK. Myślałam, że może ona generalnie
                              słyszy, ale może nie wyłapuje "niuansów" dźwięków. Wpierw zbadałam
                              krtań i struny u foniatry. Wyszło, że budowa jest OK i działa OK.
                              Wydębiłam więc skierowanie na ABR (dziecko ma spać snem naturalnym,
                              na uszy dostaje słuchawki, na głowę elektrody i badają reakcje na
                              dźwięki o różnym natężeniu wysyłane przez słuchawki). Wyszło
                              wszystko w normie, więc dostałam wyraźny przekaz, że to nie są wady
                              słuchu, że albo wada w mózgu albo sprawa psychiki. Ponieważ mózg
                              Kaśka ma nieco nieprawidłowy, więc to może być i ta kwestia,
                              aczkolwiek widzę, że raczej dotyczy to spraw napięcia mięśni,
                              poruszania się itd. niż mowy (rozumienie, analiza i synteza dźwięków
                              itp.). Blokady psychicznej też raczej nie ma, bo jest otwarta na
                              ludzi, zawsze chętnie mówiła po swojemu. Dlatego pozostaje nic
                              innego jak wymuszanie na dziecku poprawnej mowy, ćwiczenie przez
                              zabawę. Widzę jednak, że jest tu potrzebna wiedza logopedyczna, bo
                              ja czasem się martwię, że mimo tylu prób Kaśka dalej nie wymawia np.
                              h, a logopeda mi wytłumaczyła, że obniżone napięcie powoduje, że u
                              dziecka jest słaba tylnia ściana podniebienia (czy jakoś tak) i ona
                              nie powie "h" jeśli po prostu fizycznie jej tego nie wzmocnię (na to
                              robi Kaśka takie ćwiczenie, gdzie słomką przenosi papierki z jednego
                              miejsca na drugie - wciągając powietrze przez słomkę i zasysając
                              papierek). Idzie to opornie, ale czasem się udaje. I tak z wieloma
                              sprawami jeśli chodzi o mowę.
                              • izzy69 Re: do izzy69 16.09.08, 23:14
                                Wiesz moją jednak przedszkole nie motywuje. Chodzi tam od stycznia (miała 2,5
                                roku jak zaczynała) i przez tyle miesięcy powinno się coś ruszyć.
                                Naprawdę nie wiem jak tłumaczyć to jej nie mówienie stąd we mnie tyle żalu i
                                rezygnacji.
                    • izzy69 Re: do izzy69 14.09.08, 22:56
                      alicja0 napisała:

                      I spróbować nawiązać kontakt z własnym dzieckiem tak, aby
                      > się rozumieć. Do tego nie są potrzebne słowa, ale dużo dobrej woli.
                      > Czasem niektórzy posługują się piktografami lub bobomigami, aby
                      > dziecko mogło wyrazić swoje potrzeby i zostać zrozumianym - bez
                      > słów.

                      Kilku logopedów "z Bożej łaski" poleciło mi rytmogesty, ponoć rewelacyjną, wręcz
                      cudowną metodę na "rozgadywanie" się dzieci. Moje dziecko jak podłapało gesty,
                      zamilkło całkowicie, wręcz wymagała ode mnie ,żebym ja jej też wszystko
                      przekazywała w ten sposób. To był koszmar jakiś. W przypadku Amelki te metody
                      przynoszą odwrotny skutek.
                      • biaemi Re: do alicja0 16.09.08, 01:23
                        Czy moglabys podac miejsce gdzie chodzilas z Kasia na zajecia z
                        psychomotoryki w W-wie, bo rozumiem, ze bylas zadowolona. Szukam
                        czegos sprawdzonego wlasnie.
                        Z gory dzieki.
                        • alicja0 Re: do alicja0 16.09.08, 22:40
                          Moja Kasia chodziła do Pani Bożeny Zychowicz (logop i psycholog) na
                          psychomotorykę wg M.Procus i M.Bloch (metoda belgijska). Metodę tą
                          promuje bardzo dr Kułakowska (neuropediatra). W sumie to Kułakowska
                          to ściągnęła na grunt polski, a Zychowicz z nią współpracuje i
                          szkoli kadrę.
                          Zajęcia prowadzone są w "Logokontakt" Poradnia Diagnostyczno-
                          Terapeutyczna Dla Dzieci
                          ul. Garncarska 10E/2, Warszawa.
                          Tak naprawdę to są peryferia Wawy, bo jest to już praktycznie
                          Miedzeszyn (za Międzylesiem i Radością), ale blisko torów PKP, więc
                          nie kluczy się samochodem. Można też dojechać autobusem i kawałeczek
                          dojść.
                          tel do Zychowicz 606 903 938.
                          Zwykle chodzi się dwa razy w tygodniu, a zajęcia trwają ca 1
                          godzinę. Niestety to kosztuje, bo ja przed wakacjami płaciłam za 1
                          godzinę 75 zł, więc za miesiac to wychodzi ca 600 zł. Ja uważam, że
                          warto było i jak teraz nieco zapanuję nad bałaganem powakacyjnym, to
                          może znów zapiszę Kasię (mam skierowanie od Kułakowskiej, że
                          powinna).
                          W sumie powinno to wyglądać tak, że wpierw się idzie do dr
                          Kułakowskiej, która robi wywiad i (sądzę, że standardowo) zleca
                          psychomotorykę. Najczęściej minimum 30 godzin - faktycznie,
                          potrzebny jest dość długi okres czasu, aby zajęcia zaczęły przynosić
                          efekty.
                          Ja oczywiście, jak to ja, zrobiłam odwrotnie, bo wpierw zdobyłam
                          info o Zychowicz, zapisałam Kaśkę i już w trakcie zajęć, poszłam z
                          wizytą do dr Kułakowskiej, która trochę była z tego powodu
                          niezadowolona, że taką sobie partyzantkę robię. Szczerze - nie wiem,
                          w sumie po co mi ta wizyta u dr Kułakowskiej, ale poszłam z
                          ciekawości, bo to dość znana i dobra lekarz i byłam ciekawa jej
                          opinii. Faktycznie, miała ciekawe spostrzeżenia.
                          Natomiast co do samej psychomotoryki - przyjeżdżają tam ludzie z
                          krańców Polski i mówią, że warto. Ja też powiem, że warto, choć na
                          100% nie jestem pewna, czy to cudowna moc psychomotoryki, czy do
                          kupy zebrało się kilka czynników (przedszkole, SI), że Kasia zaczęła
                          robić widoczne postępy. Moja koleżanka, która ma (wcześniej pisałam)
                          córkę nieco starszą od mojej, też zachęcona, zapisała ją na
                          psychomotorykę, ale nie widziała wyraźnych zmian na plus. Sama, jako
                          lekarz była na szkoleniu z tej metody i była zachwycona jej ideą,
                          natomiast u własnej córki nie widziała jakiś spektakularnych zmian.
                          I chyba dość szybko przerwała te zajęcia, więc trudno tu mówić, że
                          efekty były mizerne. ALe piszę o tym, bo nie chcę pisać tylko jaka
                          ta psychomotoryka jest cudownym lekiem na wszelkie zło, bo moim
                          zdaniem: daje efekty, widać postęp, ale drastycznych zmian,
                          cudownych ozdrowień mowy nie widziałam.
                          • biaemi Re: do alicja0 17.09.08, 01:32
                            Bardzo Ci dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz, nie zdawalam sobie
                            sprawy nawet, ze ta terapia moze miec rozne odmiany (myslalam, ze
                            psychomotoryka to psychomotoryka, tak jak SI) - ja znalazlam blisko
                            siebie na Ursynowie, ale teraz to juz nie mam pojecia na ile to
                            taka "rasowa" psychomotoryka.
                            Mozesz mi napisac czy rodzic moze byc z dzieckiem na takich
                            zajeciach, przynajmniej na poczatku. Nasz problem to tez duza
                            lekliwosc i nie wyobrazam sobie, by moje dziecko zostalo z obcymi
                            osobami i chcialo cwiczyc, a przeciez chodzi o to, by sie
                            zaangazowalo a nie zrazilo i zestresowalo.
                            • alicja0 Re: do alicja0 19.09.08, 18:24
                              Na zajęcia w Logokontakcie nie wpuszczano rodziców z dzieckiem tzn.
                              dziecko wchodzi na salę, zamykają się drzwi, a ty siedzisz pod
                              drzwiami i nasłuchujesz przez godzinę.
                              Czasem dzieci wchodziły z płaczem, bo nie chciały rozstać się z
                              rodzicem.
                              Może gdzie indziej wpuszczają rodzica, tu nie. Dzieci są zachęcane
                              do wzięcia udziału w zajęciach, ale rodzica się nie wpuszcza, nawet
                              jak ryczą długo. W ekstremalnych przypadkach, jak dziecko nie chce
                              przestać płakać, to wyprowadzano ostatecznie do rodzica z sali.
                              Trudno mi powiedzieć, czy jak masz dziecko lękliwe, to czy uda Ci
                              się wprowadzić je na zajęcia i siedzieć za drzwiami. Moja Kasia,
                              choć przyzwyczajona do obcych, tu faktycznie przez kilka zajęć
                              płakała "na wejście" - potem w trakcie, już przestawała i bawiła
                              się, co było słychać, bo drzwi są tylko takie przesuwne, z plexi :)
                              Nie wiem czy taka zasada jest wszędzie.
                              Jak Kasia chodziła na SI prywatnie, to można było siedzieć z nią na
                              sali, choć w pewnym momencie rehabilitant poprosił męża (on
                              najczęściej z nią jeździł na SI), żeby siedział na korytarzu, bo
                              Kaśka się rozpraszała i kaprysiła, a jak mąż wychodził, to dobrze
                              pracowała :) Ja mogłam być zawsze, bo jestem ostra baba i dziecko
                              nie miało szans na ignorowanie rehabilitanta w mojej obecności ;)
                              Mam problemy z internetem, cos mi tu wyskakuje, ze nieznany
                              blad ... :(
                              • biaemi Re: do alicja0 21.09.08, 00:27
                                Dzieki jeszcze raz za wyjasnienie. Widze, ze przynajmniej na razie
                                nie jest to opcja dla nas. Na zajecia z SI wchodze z nim do sali i
                                wtedy wlasnie dobrze wspolpracuje (moja obecnosc dodaje mu poczucia
                                bezpieczenstwa a zarazem dyscyplinuje) - dopiero niedawno po pol
                                roku chodzenia do tej samej terapeutki przestal na mnie zwracac
                                uwage zupelnie, wiec pewnie gdybym chciala sie wycofac, to nie
                                robilby dramatu (wczesniej jak cos mu nie odpowiadalo, to tylko moj
                                udzial mogl spowodowac, ze przelamywal sie do cwiczenia czy wejscia
                                na jakis przyrzad).
                                Na placz dziecka szkoda mi czasu i pieniedzy, ale kontakt zostawiam
                                sobie na przyszlosc.
    • mirelak1977 Re: Straciłam nadzieję!!! 19.09.08, 19:42
      Ty straciłaś nadzieję?! A co mam powiedzieć ja? Moj Kubuś w czerwcu
      skończył 5 lat i poza mama, tata, papa, am, pić i kilka innych
      wyrazów nie mówi nic. Wszystkie badania zrobione - są ok.
      Zdiagnozowane opóźnienie psychoruchowe, lekkie obniżnie napięcia
      mieśniowego. Logopeda mówi że musi się mu "otworzyć jakaś klapka" i
      zacznie mówić. Ale kiedy????
    • binkaa Re: Straciłam nadzieję!!! 08.10.08, 09:38
      u mojego dopiero przedszkole pomogło
      poszedł jak miał 3 lata i 2 m-ce
      zaczał mówić jakoś ze 3-4 m-ce poźniej, powolutku
      teraz ma 5 lat i mówi wszystko, niueraz za szybko i wtedy niewyraźnie, trzeba go
      zwalniać :)
      ćwiczymy jeszcze R i K, bo SZ CZ juz oki
    • agawa22 Re: Straciłam nadzieję!!! 08.10.08, 13:08
      Dziewczyny a ja Wam powiem jak było u mnie, na pocieszenie.

      Mój synek do 2,5 roku mówił tylko mama i tata. Do 3 urodzin cos tam mamrotał pod
      nosem. I nagle po 3 urodzinach ruszył z mowa diametralnie. Od razu zaczął mówić
      pełnymi zdaniami, używać takich słów, że ja byłam zszokowana. W przedszkolu
      logopeda jest pod wrażeniem jego wymowy , wymawia wszystko r, sz, cz ś itp. A na
      wszystkich przedstawieniach to wiedzie prym, wszystko recytuje i nawet poprawia
      inne dzieci. Dodam jeszcze że potrafi zapamiętać dosyć długie wiierszyki po
      jednym przesłuchaniu, pisze juz wiele wyrazów , komputer nie ma dla niego
      tajemnic i angielski zna w stopniu komunikatywnym (ma teraz 4,5 roku). Nie pisze
      tego by sie chwalić ale tez latałam po logopedach w wieku 2 lat dziecka po
      psychologach, a dziecko ma po prostu swój rozwój i trzeba dac mu czas.
      Mam drugiego synka w wieku 2 lat i chyba będzie tak samo, narazie gada duzo ale
      po swojemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka