Dodaj do ulubionych

Porady dziadka melancho

    • olomanolo Porada w ramach porad (15) Gra polslowek 03.05.02, 11:49
      Umilowani w Forumowaniu!
      Nie moglem juz dluzej zwlekac. Opierac sie, krecic
      nosem. Udawac ze nie..., ze to nie moj watek.. Oto i
      moja porada.
      Uwaga bedzie frywolnie, a nawet hardcorowo wiec osoby o
      slabych nerwach, wysokiej estetyce slowa, i ponizej lat
      25 proszone sa o NATYCHMIASTOWE ZAPRZESTANIE CZYTANIA!!!!!



      MOWILEM PRZESTAC!!!

      No, a ci nieliczni, co dalej czytaja, robia to na
      WLASNA ODPOWIEDZIALNOSC!!!!!!!!!
      A Zatem "Gra Polslowek" spewnoscia wielu z Was to zna.
      Zna ta gleboka i jakze intelektualna zabawe. Polega ona
      na wypowiadaniu conajmniej dwuslownych fraz, tak
      skonstrulowanych ze gdy zamienic pierwsze litery obu
      wyrazow, to otrzymamy dwa kolejne wyrazy, z reguly
      bardzo ordynarne.
      Bo czyz nie jest tak, ze siedzimy w biurze i chcemy cos
      zakomunikowac znanej (i mimo miejsca prycy rownie
      inteligentnej) osobie (!), ale nie mamy ochoty aby ten
      komunikat dotar do pozostalych, to nic prostrzego! Ot
      Gra Polslowek.

      Przyklad nr. 1. Ot przeszedl do szefa jakis jegomosc, w
      gronie pracownikow Twoj przjecial pyta. Ty jaki ten
      facet jest. Odpowiadasz zgodnie z odczutym wrazeniem:
      A taki tam.. "B_oj z H_akami".
      Tu zwracam uwage, ze w Grze polslowek wazna jest
      fonetyka :), a nie faktyczna pisownia.

      Przyklad nr.2.

      Jedziesz z kolega wieczorowa pora warszawskimi ulicami.
      Na tylnich siedzeniach Twojej limuzyny siedza Wasze
      zony. Nagle orientujesz sie, ze Twoj przyjaciel, zaraz
      straci bardzo atrakcyjny obrazek, gdyz z niewiadomych
      powodow, spoglada w niewlasciwym kierunku. Ty jedziesz,
      zony z tylu, zaraz miniecie to Cuudoo. I Jest, jest jak
      znalazl!!
      - Franek, popatrz po prawej "BA_rwy na KU_rierze".

      Co wiecej mozna bezpiecznie dac upust napieciu
      psychicznemu, wywowalenmu tym iscie niebianskim
      obrazem, wzdychajac niewinnie:
      - Ehhh zeby tak choc male "K_laskanko w M_roku"

      Zony nadal beda spokojnie rozmawiac, gdyz ich systemy
      alarmowe maja scisle zdefiniowane frazy, lub tez
      reaguja, na zciszony, konfidencjonalny glos, ktorego w
      tym przypadku mozemy beztrosko uniknac.

      Przyklad nr. 3. Tym razem dla Pan. To moja ulubiona
      gra, zwlaszcza, ze znam osobe, ktora byla swiadkiem jej
      powstania, zupelnie spontanicznego, zreszta.
      Biuro, lub jakakolwiek inna spolecznosc, grupa osob.
      Przyjaciulka pyta z troska w glosie. "Haniu, a czemoz
      tak dzis kiepsko wygladasz". Chcesz ja uspokojic, ale
      nie koniecznie masz ochote, aby wszyscy slyszeli Twoj
      komunikat. I tu tez gra polslowek moze przyniesc Ci
      ulge i mozliwosc spokojnego, precyzyjnego, aczkolwiek
      jakze dyskretnego przekazu.
      - Ach, nic, nic, normalka, wiesz.. "C_iche dni L_ipska"

      I juz sprawa zalatwiona.

      Mam nadzieje, ze osobom, ktore jakims cudem nie znaly
      tej milej, kulturalnej i jakze intelektualnej zabawy,
      otworzylem nowe horyzonty na mozliwosci jezyka polskiego.
      Tych co sami wygami sa w tej grze, mam nadzieje ze
      zaskoczylem przynajmniej jedna fraza.
      Na koniec, juz bez przykladow, przytocze jeszcze
      spamietane.

      Tenis w Porcie
      Pylki na Zycie
      Chor Wujow

      Ot bylo tego dziesiatki, czasem pieciowyrazowe, no ale
      z czasem, wiecie pamiec juz nie ta.

      UPRASZAM serdecznie osoby pamietajace jeszcze jakies
      zabawne Gry, o DOPISANIE ich pod tym postem.

      Jak zawsze Wasz na wieki wiekow

      Olo :)
      • Gość: brzoza2 Re: Porada w ramach porad (15) Gra polslowek IP: *.chello.pl 04.05.02, 07:51
        Domki w Słupsku
        • melancho Porady dziadka melancho(15) -- całe słówka 13.05.02, 16:59
          Moi drodzy !!

          Znów wyruszam na niwę poradnictwa. Co mnie do tego skłoniło? Otóż,gdy po raz
          kolejny obierałem dziś ziemniaki i wyrzuciłem obierki do kosza, zacząłem
          rozważać w jakiż sposób można by wykorzystać. Jak wiecie już zapewne piętnuję
          marnotrawstwo, które w przypadku obierek jest nawet bardziej niż bolesne
          (zwłaszcza dla samych obierek).

          Pierwsza moja propozycja skierowana jest głównie do osób posiadających domy na
          wsi, ale nie tylko. Nie wiem czy pamiętacie w czasach minionych powszechne było
          umieszczanie w drzwiach domów na wsi "frędzelków" z kolorowych taśm z plastiku.
          Nie pamiętam nazwy tego, jakże wspaniałego wynalazku, przyjmijmy że był
          to "odmusznik łowicki" (kolory tasiemek były w kolorach pstrych nad wyraz).
          Jako że starym niezwykle, pamiętam w lecie charakterystyczny szum tasiemek
          oraz unoszoną przez nie grzywkę przy przechodzeniu....ech wspomnienia (teraz
          juz brak nie tylko grzywki!)... Mijaj jednak melancholija! Plastik to
          przeżytek! Trzeba nam alternatywy..już wiecie czym można by tasiemki zastapić?
          Oczywiscie obierkami łączonymi specjalnym węzłami dziadka melancho (planuje
          wydać podręcznik do ich nauki na weekend)...szum powróci, kto wie może zagości
          tez w drzwiach do balkonów w domach miast? Dla dodatkowej atrakcji można by
          coraz to odnawiać warstwę błota na obierkach, aby przedzieranie się przez nie
          kształtowało maseczkę czyli specjalną warstwę ochronna (wzbogaconą kulturalnymi
          bakteriami rzecz jasna) przed zagrożeniami cywilizacyjnymi dla naszej skóry.
          Wiem jak wielu z Was jest entuzjastami błota, więc ufam, że pomysł zostanie
          wykorzystany.

          Kolejny pomysł może być uznany za zbytkowny, ale ja sądze, że jest to kolejny
          przejaw powrotu do natury. Wszyscy wszak czekamy na czereśnie. Piszę wszyscy,
          bo nawet Ci, którzy ich smkau nie lubią, z pewnością uwielbiają je przywdziewać
          filuternie na uszy. Żeby oczarować znajomych nie musisz czekać do lata (które
          blisko jest nota bene)..przygotuj strawę dla najbilższych opierającą się na
          ziemniakach (moze być pure purre), po czym z uśmiechem załóż im wszystkim
          obiereczki na uszka i śmiej się z nimi serdecznie z tej jakze zabawnej
          sytuacji, smiej się i tak buduj i pogłębiaj więź rodzinną. Nie radzę jednak
          wyjścia tak przystrojonym na ulicę, gdyż istnieje zagrożenie ataku grupki
          skinheadow przypominającej nosorożce (najpierw atakuj potem myśl..hmmmm...w ich
          przypadku możliwe jest jednak chyba tylko to pierwsze działanie) , mogliby
          wziąć Was za gromadkę chasydów wybierających się na tradycyjną kąpiel do mykwy,
          a dziatki Wasze za adeptów chedery.
          Pomijając te nieznaczne utrudnienie dyndające obierki podkreślą siłę twego
          uśmiechu, a twojego przeciwnika (bądź to w interesach, bądż uczuciach czy w
          kolejce po płynny zbrojony beton) wprawią w osłupienie dyndając hipnotycznie.

          Pozdrawiam serdecznie.
          Dziadek melancho
          • Gość: talila Re: Porady dziadka melancho(15) -- całe słówka IP: 149.156.26.* 13.05.02, 17:36
            Śpi dziadunio, śpi - zimę przegadał, wiosnę przesypia, starość nie radość..
            Czasem kaprawe oczko otworzy, porady mu się przypomną, leci do komputera i
            pisze...Ot obierki wymyślił... Prosiakom będzie od ust odbierał... Jak to
            dobrze, dobrze, że ja go już rzuciłam uroczyście...Teraz stosunki nasze jako
            sąsiada z sąsiadką - przez płot czasem zagadamy, wspólnie nad czasem minionym
            głowy pochylimy... A potem wieczór, kury do kurnika trzeba zagnać, prosiętom
            obierek rzucić i dzień mija kolejny ku chwale wiosny a naszemu utrapieniu...
            Bo tak to już jest, że wszystko co ziemskie przeminie i tak pewnie ma być,
            tylko czemu ten księżyc czasem...?
            MBM
            • Gość: Pietrek Re: Porady dziadka melancho(15) -- całe słówka IP: *.ifpan.edu.pl 13.05.02, 18:32

              Najmilsi,
              ech, kurnik, księżyc, cosik w dutkach....
              A wokół pola Mazowsza, a tam wiatr nam wyszumi w wiklinie
              obereczki o obiereczkach (na znaną melodię)....

              Łobierek, łobierecek,
              Mazurek, mazurecek,
              Po łobierku na wyprzódki
              Lećta chłopy do wygódki!

              Cyraneczka (d. Kanarek)
              • melancho Re: Porady dziadka melancho(16) 07.06.02, 10:18
                i prośba o poradę....

                Moi drodzy !!


                Nadszedł wreszcie czas w kórym dziadek melancho sam potrzebuje Waszej porady,
                gdyż i jego zmogło codzienne życie...
                Mała zagadka:
                W chwili obecnej jestem posiadaczem rzeczy w którą włożyłem sporo pracy,
                straciłem wiele godzin snu. A jednocześnie rzecz owa jest całkiem do niczego
                nie potrzebna.
                Podpowiedź:mimo,że rzecz jest do czytania, nikt (łącznie ze mną) nie poświęcił
                czasu na jej wnikliwszą lekturę.

                Tak! Zgdaliście!! To jest dziadkowo-melanchowa praca magisterska !!!
                Coż z nią ?? Otóż właśnie pojęcia nie mam. Nie wiem zupełnie jakie mogłobyć jej
                wykorzystanie. Myślałem o tym że w związku z jej niezbędnością nada sie jak
                ulał psu na budę, ale co będzie jeśli mądre zwierze słusznie skonstatuj, że
                obiekt ów funta jego kłaków nawet wart nie jest ???
                Korzystając z cytat feministycznego można rzec,że wszyscy potrzebują tej pracy
                jak ryba roweru...więc i nawet na siostry rybki liczyć nie mogę...

                Pomóżcie !!!!


                pozdrawiam gorąco
                Dziadek melancho

                P.S. Niech do wpisu tu obowiązani czują się wszyscy Ci , których drażni ilość
                konfliktów na tym forum, rodzących się z niezrozumienia i nieporozumienia, a
                także Ci którzy chcą tych konfliktów uniknąć...cholerka , to chyba wszyscy się
                wpiszecie wnusie ? ;-)))
                • Gość: wkamil Re: Porady dziadka melancho(16) IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 08.06.02, 08:45
                  Melu, zupełnie przpadkiem tu się wpisuję, bo nie mialem siły przebrnąć przez wszystkie napisane do tej pory posty :) Nie wiem, mówiąc szczerze, co powinieneś zrobić ze swoim dziełem, ale naszła mnie taka refleksja... może to i dobrze, że nikt (poza Tobą) się specjalnie owemu dziełu nie przyglądał dokładniej, co? ;)
                  • feministka0.75 Pamiątka dla wnuków... 10.06.02, 21:47
                    To taki kawałek tekturki - przynajmniej w moim przypadku.
                    Dzieciaki na pewno będą miały ubaw (coś w stylu "babcia w wojsku")
                    Szkoda tylko, że aż tyle kosztował...

                    Pozdr.
                    inż. omc Fem 3/4
                • Gość: olomanol Re: Porady dziadka melancho(16) IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 11.06.02, 13:16
                  Droooogi Dziiiaadku :)
                  Na wstepie zaznacze, zem zwiedzion dojzalosca stylu
                  Wacpania, naprawde sad dalece falszywy wysnolem, zes
                  Laskawy Pan conajmniej ze 40 wiosen liczysz :)))))))))))
                  A to ot, prosze, stuuudenciak he he :)

                  Co do pracy mgr to jest kilka sposobow.

                  1. Imprezy Rodzinne:
                  Nawet w bardzo zzytych rodzinach, gatatliwych itd. Na
                  kolejnej urpczystosci typu imieniny babci, moze nastac
                  nagle niepokojace milczenie. I wtedy jak znalazl. Niby
                  z nutka zazenowania, z pewna niesmialosiacia wyciagasz
                  owy egzemplasz i z rumiencem na twarzy pytasz. Czy
                  Ciocie, wujkowie widzieli??? No i ilez to bedzie,
                  ciuciania, cmokania, zachwytow! Radosc bliznim sie
                  sprawi, a i tanio, bo tanio, ale i swoje ego polechce :).
                  2. Wersja Pompatyczna (nie polecam). Powielic w wielu
                  egzemplazach i rozdawac znajomym, rodzinie :)).
                  Medycyna zna takie przypadki ;))))))))

                  3. Jednak jeden egzemplaz zatrzymaj, bo jak ktos zapyta
                  • takietam Re: Porady dziadka melancho(16) 15.06.02, 13:33
                    Gość portalu: olomanol napisał(a):

                    > Droooogi Dziiiaadku :)
                    > Na wstepie zaznacze, zem zwiedzion dojzalosca stylu
                    > Wacpania, naprawde sad dalece falszywy wysnolem, zes
                    > Laskawy Pan conajmniej ze 40 wiosen liczysz :)))))))))))
                    > A to ot, prosze, stuuudenciak he he :)
                    >
                    Osobliwa to powieść z rzeczywistości utkana. Coś jakby ponad czasem.
                    Coś o współistnieniu minionych i przyszłych pokoleń, gdzie prawnuki
                    pradziady pouczają. Ot, niepokorni. Rzecz to o wielce urodzajnym drzewie,
                    którego listki nade wszystko leśne bagna, ale i te małe bajorka
                    świata z betonu ukochały. A dusze mą łapać musiałam co by nie uciekła,
                    gdy nad dziadkiem Melancho widmo murów rakowieckich zawisło. Tu prócz
                    silnych wstrząsów uczuciowych porad praktycznych na życie bez liku
                    odnajdziesz. Urokliwa to saga rodu z zapachu liści utkana...
                    Dziadku, czy ja mogę tak do ciebie???
                    Żadna ja krewna, ale przecie duchowo powinowata. Mnie tu ciotuchna V2
                    za łapkę przyprowadziła, bo jej wielce drogie te koligacje rodzinne.
                    I choć ciotuchna z innego odrostu - o którym nie wspomnę więcej,
                    co by ciśnienia ci dziadku nie podnosić zbytnio - wszystkich urokiem
                    rodzinnego ciepła ona czaruje.
                    Dziadku ja wielce strapiona. Trzeba dziadku głowę umyć olorujnolo,
                    trzeba by do szeregu powrócił ten nieokrzesaniec. Dziadku ja wiem,
                    że twój wielki dzień nadchodzi i nerwy jasność umysłu ci przesłaniają,
                    ale dlaczego ty milczysz, kiedy olodegrengoladolo w wątpliwość
                    twój wiek sędziwy poddaje??? Dziadku wytłumacz mu, że twoje dzieło
                    to suma całej mądrości, stąd tyle dużo bagiennej papki przepłynąć musiało
                    co byś wreszcie kropkę mógł postawić. Ty przysłowiowy Spielberg, tyle,
                    że zamiast oskarka, my tu nagrody Nike wyglądamy. Dziadku przebudź się proszę.
                    Tyś dinozaur z Parku Jurajskiego, tobie czas na bagna wracać. Ja wiem,
                    że twe sterane życiem ciało to więzienie dla uskrzydlonej duszy.
                    Tobie afrodyzjak młodości się marzy. Pewnie dlatego milczysz. Niech się dalej
                    śni dziadku. Bo dla marzeń najlepiej kiedy się nie spełniają. A ty dziadku
                    przecie wiesz,że przeszłość, to zatopiona wyspa, na którą nie ma powrotu.
                    Wracaj dziadku. Pora nad nieuczesaną rodziną siwe skronie pochylić.
                    Łagodnego ja usposobienia, ale jeśli dziadku z sił opadłeś, wsparcia
                    ci trzeba, to ja gotowa karczemną awanturę olodestruktoro wyprawić!


                    • melancho Porady dziadka melancho(16)+(pomysł takietam) 15.06.02, 14:59




                      Droga takietam !! Drodzy czytelnicy (jak tuszę rzesze ich nieprzebrane) !!

                      Bardzom rad czytać, że być może prócz wiernego druha mego Tyldy, dochował się
                      jednak jakiejś poradniczej latorośli. Nie boli mnie aniani, że latorośl ta w
                      bagnie doszukuje się ze mną konotacji. Przekonany jestem, że nektar z latrorośli
                      tej dobyty przecudny bukiet posiadać będzie. Tusze, ze nektar ów z latorośli
                      jeszcze nie raz wesprze godnie tak sterany atakami, obrazami, groźbami krzew
                      mojej jakże skromnej i cichej osoby.

                      Moje drogie dziecko nakierowałaś mnie na moja ulubione bagienne tory.
                      Kto wie, być moze bagienne wyziewy i towarzystwo komarów nareszcie staną się
                      standardem, przysłowiowym domkiem z ogródkiem naszego społeczeństwa. Dlaczego
                      sądze , że są sznase po temu ?? Czymże innym wszak wyziewy jak nie godnym
                      wspomnieniem czasów minionych ,łączącym pokoleniami przesżłymi i to nawet pod
                      kątem paleozoologicznym ?? Czymże towarzystwo chmary komarów, jak nie szansą to
                      wyzbycia się współczesnej alienacji i samotności...kto wie, moze są substytutem
                      członków rodziny krew spijających...
                      Podpieram autorytetem mych lat propozycję takietam: na bagna moi drodzy , na
                      bagna !!
                      • takietam Re: Porady dziadka melancho(16)+(pomysł takietam) 15.06.02, 21:54
                        Dziadku drogi,
                        jak dobrze mieć cię z powrotem na bagiennym uroczysku. Takie tu ciepło
                        niewysłowione zawitało. Mnie dzikie rumaki z tego miejsca zaczarowanego
                        nie są w stanie już wyrwać. Tu moja przystań.
                        Dusza ze mnie wychodziła na myśl samą, że przebłysk zabłąkanego rozsądku -
                        czarne chmury komarów i wilgoć, łamaniem w kościach, dokuczliwie znak dająca, -
                        opuścić ci gawiedź bagienną nakazały. Tyś jednak dziadku monada niezłomna.
                        Tobie prastare a krzykliwe drzewo za drogowskaz na szlaku błotnistym do
                        Bagiennej Krainy posłużyło.
                        A to nasze bagno, to przecie chluba familii całej. Tam nie gmach wielki a
                        bajkowe drzewo jak wiek wieków na gościńcu stoi i parasol schronienia nad
                        pogubionymi duszkami rozpina. I nieszczęsny ten, kogo fetor wyziewów
                        zwiedzie, oddalić się podszepce, bo przecie i nenufary na bajorkach zakwitają.
                        Dziadku póki zapału mego stanie, ambicje mam podporą twej urzekającej starości
                        być, nie żadną tam kulą u nogi! A ty przecie dziadku nie krzew żaden, jeno
                        potężny konar drzewa naszego niefrasobliwego...
                      • takietam Re: strapienie mam ... 20.06.02, 13:28
                        To drzewo w zagajniku niewolne od czarów. Zbłąkany podróżnik siada w cieniu
                        dużego drzewa i odpoczywa pod jego gałęziami ...
                        Może ja i odporna na rzeczywistość dziadku, ale niepokoi mnie ta szaaaa na
                        bagnach. Dziadku, czy aby ten pniak nasz nie spróchniały? Zdaje mi się, że
                        nadszarpnięty autorytet wieku twego, bezdźwięcznym echem po lesie się niesie. A
                        może to tylko ta pora jesienna, wiatr co pod osłoną nocy strząsnął wszystkie
                        liście z drzewa i próbował połamać gałęzie. Może tylko wiosny wyglądać nam
                        trzeba?
    • Gość: MBM Re: Porady dziadka melancho IP: 149.156.26.* 07.06.02, 19:12
      Meluniu!
      Cytuj w tej rubryczce w kawałkach, będzie jak znalazł;))))))
      Małgorzata(dumna z magistra;))
      • melancho Oferta 11.06.02, 18:29

        Serdecznie dziekując za szczere i serdeczne porady, pragne poinormować, że
        wynalzłem inny sposób wykorzystania mojej pracy (kurka, dziaduś mel chyba
        fetyszystą pracomagisterskim stał się na starość...;-)))informuję, że
        wymyśliłem coś innego. Geniusz mojej pracy winna oświecać lud oraz przynieść
        jej twórcy pewne profity. Niniejszym informuję,ze jest do moja praca jest
        ("nareszcie" westchnęło z zachwytem wielu czytelników tego wątku) do nabycia.
        Można będzie posiąść 3 wersję tego wiekopomnego dzieła.
        Wersja w miękkiej oprawie-kieszonkowe wydanie--promocja 99 zł.
        Wersja w twardej oprawie, z podbizną autora
        • Gość: olomanol Re: Oferta IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 11.06.02, 19:59
          Melu Drogi jestem wstrzasniety Twoja zaradnoscia!!
          A co do promocji jedna uwaga, a zyzki jakies
          dorzucisz??? ;)))))
          Przelicze saldo i kto wie, moze sie skusze :)))


          Pzdrawiam serdecznie :)

          Olobiblifiolo
          • Gość: V2 Re: Oferta IP: 81.86.158.* 15.06.02, 17:28
            Ja NIE kupuje !!!
            Przeciez ja ja pisalam ;-))))))))))))))))
            V2
    • tylda Kobiety górą ! ! ! 15.06.02, 00:04
      Dzisiaj w radyjku moim usłyszałem taką oto rzecz:
      Genialni naukowcy amerykańscy przeprowadzili badania i ustalili, że każda płeć
      kłamie równie często, ale z różnych pobudek. Mężczyźni kłamią, aby podbudować
      swoje ego, kobiety zaś po to, aby sprawić przyjemność rozmówcy.
      Wiadomość ta tak mną wstrząsnęła, że aż postanowiłem podzielić się z Wami
      wnioskami, które układają się w piękną męską życiową radę.
      Drodzy panowie, kiedy usłyszycie od swojej lubej tak lub podobnie brzmiącą
      kwestię: „Misiu, ale Ty jesteś mądry (przystojny, hojny, dobry, wspaniały,
      szczodry etc.)” nie dodawajcie skwapliwie „A pewnie, pewnie”, lecz pamiętając o
      wynikach badań amerykańskich naukowców bierzcie przykład z altruistycznie
      nastawionych dam i odrzeknijcie czule: „Misiaczku, chciałbym być w połowie tak
      mądry (przystojny, hojny, dobry, wspaniały, szczodry etc.) jak Ty jesteś
      piękna”.

      Tak odparowawszy kłamstwo kłamstwem zdobywacie/umacniacie nie tylko swoja
      pozycję jako niezastąpiony „słodzik” swojej damy, ale również otrzymujecie
      gwarancję, że częściej (także publicznie !!) będziecie słyszeć miłe kwestie,
      choćby w nadziei otrzymania równie miłej odpowiedzi.

      Panowie uczcie się od kobiet, one wiedzą co czynią !!

      Pan Tylda - znawca dusz damskich ;-)

      PS. Wpis niniejszy dedykuję mojemu przyjacielowi melancho, który jest mi wzorem
      do naśladowania w dążeniu do zdobywania kolejnych stopni wiedzy wszelakiej.
      Wodzu prowadź, z Tobą choćby habilitacja !!!!!

      uff......... całkiem chyba już zbabiałem ;-))

      PS 2. Tym, którym tytuł nasunął jakieś skojarzenia o pozycjach męsko-damskich
      zaświadczam, że są one całkowicie nieuzasadnione, nic a nic ;-))
      • melancho wąż żywiący się swym ogonem 15.06.02, 15:28
        Tyldziu tyś istny Makiawel uczuciowy. Rozpiąłeś tu istną sieć na białogłowskie
        zakusy...Nad jedną rzeczą sie tylko zastanawiam

        > Genialni naukowcy amerykańscy przeprowadzili badania i ustalili, że każda płeć
        > kłamie równie często, ale z różnych pobudek. Mężczyźni kłamią, aby podbudować
        > swoje ego, kobiety zaś po to, aby sprawić przyjemność rozmówcy.

        Wszelkiem sceptykom niewierzacym amerykańskim naukowcom (nie wierzę w istnienie
        takowych mówiąc szczerze) pragnę przy pomocy logiki udowodnić, że w/w naukowcy
        nie kłamią.Znany jest fakt wojny płci, także na polu naukowym. Każda ze stron
        chce się wykazać osiągnięciami także na polu naukowym. Wykluczam więc istnienie
        mieszanego składu zespołu naukowców (zwłaszcza,ze w Ameryce front wspomnianej
        wojny jest szczególnie krwawy). Jeśli więc mężczyznami to kłamiąc mieliby głosić
        tezę o paskudnym podłożu męskich konfabulacji, żeby swe ego podbudować ? Wyniki
        suerujące niedowartościowane męskie ego chlubnej mężczyznom laurki nie
        wystawiają...Jeśli jednak naukowcami były kobiety to nijak kłamać nie mogły, jako
        ze wyniki badań uderzają w drugą stronę (mężczyzn), których hołubić winny,a
        wychwalają siebie...
        Wniosek: naukowcy amerykańscy nie kłamią...
        ...no tak, ale czy Ty Tyldziu aby naprawdę to wszystko w radyjku usłyszałeś??
        (a list wrzuciłeś do skrzynki jak prosiłem ?)
        Z poważaniem
        dziadek melancho
        ;-))))
        • ireo Re: wąż żywiący się swym ogonem 17.06.02, 01:26
          Wiesz, mel (odzywam sie, bo temat pasuje do wszystkiego), wlasciwie to trudno w
          dzisiejszych czasach znalezc cos, co by nam 'chlubna laurke wystawialo'...
          Jakos coraz mniej powodow wokol (za to liczba powodow sadowych przyrasta
          gwaltownie z powodu slamazarnosci sadow). A 'naukowcow amerykanskich'
          oczywiscie, ze nie ma. Powszechnie wiadomo, ze istnieja tylko radzieccy.
          Lubie Twoje wpisy (i mowie to bezinteresownie a nawet milosiernie, zwazywszy,
          ze tworzac 'drzewo' calkowicie mnie pominales; ale nie mam Ci tej ulomnosci za
          zle).
          Usciski
          ireo
          • melancho ireo-powrót marnotrawnej (?) 17.06.02, 21:25
            Szanowny ireo, pominiety zostałeś to prawda, ale wynika to z faktu, żeś bywał tu
            strasznie rzadko i wystosowaliśmy nawet do sądu wniosek o uznanie za zmarłego
            (jak wiemy na czacie czas płnie szybciej i przepisowe dwa lata relatywne już tu
            minęły)... Naprawiam jednak mój błąd

            ireo napisał(a):
            > Usciski
            > ireo

            w związku z Twoja deklarowną obłapialnością ( i w domyśle całuśnością)
            autorytatywnie określam wyznacza Ci funkcję służącej--przyjaciółki domu...myśle
            ześ ustatysfakconowany ;-)))
            p.S. Komplementa dyskontuję w kajeciku...
            • ireo Re: ireo-powrót marnotrawnej (?) 17.06.02, 21:54
              nno nie wiem...
              Wlasciwie to juz myslalem, ze mnie juz nikt z kobieta nie pomyli, w dodatku stanu
              niskiego. Ale za odpis dziekuje, bo dzieki temu Twoja pomylka stala sie jasna -
              przystapiles do tworzenia drzewa genealogicznego bez nalezytych kwalifikacji. No
              coz, jedynie nieliczni je maja...
              Ale gdybys chcial, drogi chlopcze, moglbym Cie do jakowychs szkol poslac i nawet
              wstepnie kurs gimnazjalny oplacic. Albo nie, bo pozniej nie bedzie mi wypadalo w
              genealogii figurowac, powiedza, ze ireo interesowny.
              To juz chyba wole zrezygnowac z tego zaszczytu i ponownie popasc w zapomnienie,
              co niniejszym czynie ku ukojeniu gawiedzi.
              Dobranoc (aaaa...) :-)


              melancho napisał(a):

              > Szanowny ireo, pominiety zostałeś to prawda, ale wynika to z faktu, żeś bywał t
              > u
              > strasznie rzadko i wystosowaliśmy nawet do sądu wniosek o uznanie za zmarłego
              > (jak wiemy na czacie czas płnie szybciej i przepisowe dwa lata relatywne już tu
              >
              > minęły)... Naprawiam jednak mój błąd
              >
              > ireo napisał(a):
              > > Usciski
              > > ireo
              >
              > w związku z Twoja deklarowną obłapialnością ( i w domyśle całuśnością)
              > autorytatywnie określam wyznacza Ci funkcję służącej--przyjaciółki domu...myśle
              >
              > ześ ustatysfakconowany ;-)))
              > p.S. Komplementa dyskontuję w kajeciku...

      • Gość: ekspert Re: Kobiety górą ! ! ! IP: 217.97.175.* 15.06.02, 20:17
        Mister Tylda... Apollo z Bellac :-)))

        Żaden się temu nie oparł, więc chyba to nie kłamstwo?
        Mister... rzecz nie w tym czy kobiety kłamią czy nie... Rzecz w próżności,
        chełpliwości, egocentryzmie,poczuciu wyższości i paru innych -izmach. A badania
        amerykańskie? Hmmmm... czemu nie, to mi się akurat podoba :-)))
      • takietam Re: Kobiety górą ! ! ! 15.06.02, 22:45
        Drogi panie Tyldo,
        Czytam tę pańską ‘wstrząsającą’ relację i coś spokoju mi nie daje.
        Wracam więc do początku i vivisekcji pod lupą dokonuje. Znalazłam!
        Pan swą wiarygodność podkopuje panie Tyldo. Proszę przyjrzeć się uważnie:

        tylda napisał(a):

        > Dzisiaj w radyjku moim usłyszałem taką oto rzecz:
        > Genialni naukowcy amerykańscy przeprowadzili badania i ustalili, że każda płeć
        > kłamie równie często, ale z różnych pobudek. Mężczyźni kłamią, aby podbudować
        > swoje ego, kobiety zaś po to, aby sprawić przyjemność rozmówcy.
        > Wiadomość ta tak mną wstrząsnęła, że aż postanowiłem podzielić się z Wami
        > wnioskami, które układają się w piękną męską życiową radę.

        I dalej
        > Pan Tylda - znawca dusz damskich ;-)

        Znawca duszy kobiecej babską przewrotnością wstrząśniety ;)
        Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma nic bardziej kobiecego niż wypowiedzenie na
        przestrzeni kilkunastu sekund dwu absolutnie sprzecznych ze sobą mniemań.
        Madam Tylda ?

    • Gość: MBM Re: Porady dziadka melancho IP: 149.156.26.* 15.06.02, 18:30
      Kobiety nie kłamią.
      Panowie, przyjemnie wam?
      MBM:))
    • tylda Kobiety górą - do takietam 16.06.02, 21:54
      takietam,
      to, że kobieta kłamie, kiedy mówi mi miłe słowa to wiem od dawna i żadną nowość
      genialni naukowcy amerykańscy tu nie wnieśli, ale że ona to mówi nie z nawyku,
      ale dla mojej przyjemności, to jest epokowe odkrycie ;-))

      i dalej

      > Pan Tylda - znawca dusz damskich

      Fakt, może trochę na wyrost powiedziane, a co do

      >Madam Tylda ?

      to jest to pomówienie, któremu stanowczo zaprzeczam :)

      Pan Tylda
      • takietam Re: Kobiety górą - do Tyldy 17.06.02, 17:46
        Tyldziu drogi ja tu z żartem oczywista.
        Co by spór o mur zarzucić, a nici porozumienia nie poplątać ... wzór w
        Pamiętniku haftuję, ściegiem nierówny znacznie wszak hafciarka ze mnie nietęga.
        • melancho Porady dziadka melancho (17) 21.06.02, 18:47
          Moi drodzy !!!

          Jak części z Was wiadomo Wasz dziadek ulubiony (znaczy się ja, jakby się
          kto pytał!) stara się być na bieżąco z tym co się wokół dzieje. No i tak
          właśnie niezwykle bystrze zdał sobie sprawę (mimo ,że nie ten, oj nie ten już
          wzrok), że zbliża się ku nam lato. 'Jak na to wpadłeś' zapytają dziatki
          otwierając ze zdumienia swe gębusie. Oj, kochani nawet dziadek melancho musi
          mieć swoje tajemnice...

          Ad rem jednak. Jak wiadomo już od prawieka z klimatem wiążą się upały (mój
          rówieśnik-węgiel kamienny może potwierdzić)Na upały-wiadomo, czekacie na nie w
          dni słoty i śniegu (choć od 14 II ogrzewały Was przecież zamieszczane tu
          porady...), a gdy wreszcie przychodzą...wzdychacie, kręcicie nosem spoconym,
          marudzicie za chłodem tęskniąc. Mając niezwykle krytyczny stosunek do postawy
          kurka na kosciele (choć wiatr, który porusza tego kurka do by się nam terozki
          przydał),wiem że postawy tej nie zmienie. Postanowiłem Wam więc przyjść z
          pomocą. Lody i lodówki--źródła ulgi w czas ukropu są całkowicie nie
          wystarczającym środkiem. Sądzę, że należy je poszerzyć na coś o wiele
          większego. W tym celu należałoby coś zamrozić .'Świetnie',zapytacie,'ale co
          takiego zamrozimy drogi dziadku?' W związku z tym, że Wasz komfort jest dla
          mnie najważniejszy, gotów jestem podjąć się największych wyzwań. Powiedzmy
          wprost- należy zamrozić stosunki dyplomatyczne !! Aby korzyść była, duża musimy
          wybrać odpowiednio duży kraj--moim zdaniem idealne są tutaj Stany Zjednoczone!
          Primo są duże-przyjemny chłodek więc na równie wielką skalę. Secundo: w razie
          zwycięstwa terrorystów, będziemy mogli powiedzieć,że byliśmy sojusznikami
          tychże. Tertio: nikt w samych Stanach nie wie zauważy tego faktu, w związku z
          tym , że nikt pojęcia nie ma gdzie znajduje się Polska. Quarto:nie będziemy
          narażać naszych oficjeli oraz ich rodzin (ich przede wszystkim) na
          niebezpieczeńswo związane z dalekim lotem samolotem, oszczędność paliwa
          itd.Quinto: gdy tylko się troszkę aura odmieni, my hop-siup odgrzewamy kontakty
          dyplomatyczne, twierdzą, że to wszystko pomyłka i to przez to, że zagrał Hajto
          a nie Zieliński. Pomył mój uważam za świetny, ale ciekawym Waszych opini oraz
          ewentualnych propozycji przyznania mi za pomysł orderu z kartofla III klasy.

          Serdecznie pozdrawiam

          Dziadek melancho
          • Gość: pin Re: Porady dziadka melancho (17) IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.02, 18:55
            Melancho! tak mi brakowalo tych porad... dobrze , ze wrocily z odchlani
            czuwaj....pinokietka
          • takietam Re: Porady dziadka melancho (17) 22.06.02, 21:12
            Oj dziadku, ty nie możesz wiedzieć jaką ja ulgę poczułam kiedy ty
            tak ‘bystrze’ pojął, że lato się zbliża, żeś ty nie dał się letniej aurze
            zaskoczyć. Wielki niepokój rozplenił się w mej duszy, żeś ty znużony swą
            demencją, w estywacji (takiej letniej hibernacji) żeś się rozmiłował.
            Rozprawa twa dziadku wielce frapująca. Jako, że ja lojalność obiecała, tak i
            dzikie rumaki, nie wydobędą ze mnie słowa krytyki, choćby i takowe się kiedyś
            zrodziły. Słowo raz rzeczone, ze wsparciem wszelkim twym dywagacjom jak i
            konfabulacjom w sukurs przyjdzie.
            Podobno każdy ma szare komórki, ale ja ... myślę i w głowę dziadku po rozum
            zachodzę dlaczego tyś Stany Zjednoczone do zamrażania stosunków dyplomatycznych
            wyróżnił? Czemu by tak wzroku na wschód nie obrócić? Wszak większość twoich
            argumentów na obie dwie strony świata odnieść można. Wątpliwości budzić może
            jedynie kwestia rozsławienia w świecie kraju naszego. Dziadku tam, gdzie zachód
            słońca, co najmniej dwóch Polaków identyfikują i cenią wielce. Jednego, to
            całkiem zresztą na przekór regułom logiki. Ale co tam ... Cóż nam po tym, że na
            Wschodzie, perfekcyjnie orientują się w naszym położeniu, jeśli oni za nic
            potomków Lecha mają i ciągle niepowracalną pieśń przeszłości śnią. Wszyscy oni
            nie warci są z nami się mierzyć. A gdyby tak dziadku od wschodu do zachodu
            stosunki zamrozić? No, wtedy to i cień podejrzeń o kolaborację nie padł by na
            naszą ziemie. A my ... śmiało moglibyśmy porządki świata odwrócić. Świat w
            epokę kamienia wprowadzić, gdzieś poza rzeka czasu, poza światem gładkich
            układów. Takie tam niegdysiejsze mokradło, piękne nieskończonością lasów,
            potoków kryształowo czystych, a i bagiennych wyziewów ....

            PS Pomysł twój dziadku wyborny, tylko czemu ty orderu z kartofla się
            dopraszasz? Tego to ja już nijak zrozumieć nie mogę!
          • Gość: wisia Re: Porady dziadka melancho (17) IP: 217.97.175.* 24.06.02, 03:08
            Hahahaha, dziadku to, dziadku tamto, dziadku takietam... ale się Dziadunio na
            starość fanklubu dorobił:-))). Zlatuje się towarzystwo płci nadobnej do
            staruszka i uwodzi dziadka, że aż w koperczaki myśli sunąć dziadyga ;-))) A
            kodeksy? Co? Odłogiem leżą? A dziad nad nimi ślipia i marzy? Ameryka w
            lodzie... hihihihi... powiedzcie to mojej ulubionej TiT :-))) Ona wam z głowy
            szybko wybije te bezeceństwa...

            Dziadku, toż Ty w niepohamowanej swej starczej sklerozie całkiem rozłożyć
            chcesz polskie rolnictwo. Wszak ochłodzenie nadmierne w porze kwitnienia i
            owocowania - nie od dzisiaj to prawda znana - spowodować może niepowetowane
            straty w rolnictwie. I czym wtedy napchasz swoje nieposkromione trzewia,
            Dziadku? A ja właśnie byłam na wsi i wsparłam dzielnych rolników groszem ciężko
            zapracowanym... Przeto rzucam hasło: czas wyjechać na wieś! Obywatelu,
            gospodarstwa agroturystyczne z troską wyglądają stonki miejskiej! Nie zboża,
            nie pyry, tylko miejska szarańcza jest najbardziej pożądana na wsi! Przeto
            pakujmy do samochodzików dzieciaki z ich świadectwami z czerwonymi paskiem i
            połowice cne, i może Dziadka lebiegę (jak już pożegna się z tymi kodeksami po
            egzaminie)i hajda na wieś :-))))

            A tak już na serio - wiecie, A Night in Tunisia to małe piwko w porównaniu do
            nocki świętojańskiej nad Bugiem... Mówię Wam, jakbym trafiła na karty "Nad
            Niemnem" - jakie śpiewy, jakie tańcowanie, jakie wianków wicie... Cud, miód,
            ultramaryna...

            Hmmm, no tak... ale wróciłam, a oni tam zostali i czekają w tych swoich
            agroturystycznych na swoich agroturystycznych... Więc może jednak... chcę
            wyjechać na wieś?????

            Pozdrawiam wakacyjnie :-)))
            • takietam Re: Porady dziadka melancho (17) 26.06.02, 00:01
              Tajemnicą poliszynela jest, że ty Wisia tak opacznie intencje dziadka
              tłumaczysz. Wszak całkiem odmienna wizja wsi polskiej maluje się przed moimi
              oczami. Gdyby tak zamrozić wszystko wokół, u nas urządzilibyśmy sobie taką
              enklawę cieplarnianą. Wegetacja cały rok. To by była nagroda siermiężnego
              trudu rolnika. Taka łyżka miodu w beczce dziegciu. Produkować tyle dużo
              żywności co by marsz trzewi całego świata powstrzymać. To by było coś.
              Jedyna szansa dla naszej wsi – zamrozić dyplomacje.
              • Gość: wisia Re: Porady dziadka melancho (17) IP: 217.97.175.* 26.06.02, 00:41
                wobec tego nic więcej nikomu nigdy nie będę tłumaczyć - także i poliszynelowi
                • Gość: takietam Re: Porady dziadka melancho (17) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 17:48
                  Gość portalu: wisia napisał(a):

                  > wobec tego nic więcej nikomu nigdy nie będę tłumaczyć - także i poliszynelowi

                  A co to jest, na co ja teraz patrzę?
                  Mam nadzieję, że to Wisi nutka rozbawienia ;)

    • Gość: pin Re: Porady dziadka melancho IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.02, 23:15
      jak paciorek wieczorny, "Porady" do poduchy, na uspokojenie, na mysli
      zebranie.....
      dzieki Melancho za ten watek
      pozdrawiam - Pinokietka wasza
    • Gość: takietam z bagiennej krainy dziadka melancho IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.02, 11:37
      Widzę ja dziadku, że nie na wiele laska się zdała, co ja się o nią
      dla ciebie wystarała. Prawda to smutna, ale tobie tu holownika potrzeba,
      chociaż .... Mogło się zdarzyć dziadku, że zyski Maggie i twój świat
      do góry nogami wywróciły. Wielce ty rozkojarzony ostatnio, a i głosu
      w sprawie z racji wieku i pokrewieństwa z Maggie zabrać ci się nie godzi.
      Dziadku uruchamiam komórkę, szarą i w mig pojmuje, że ... Maggie
      do szeregu wrócić musi, znaczy się na bagna. Jeśliby tak ona sama,
      z nieprzymuszonej woli cugle sobie narzucić zechciała, to puścimy akt ten
      niesubordynacji w zapomnienie. Ale jeśli by jej się opór stawiać przyśniło
      – co zdaje się nieuniknione, po tym jak ona w bezkresny zarząd Olouryczolo
      się oddała – gwałtu przyjdzie nam dokonać. Dziadku tobie sił nie staje
      a i ja strachliwa wielce i w otwarte szranki stawać niezwyczajna ...
      podstępem dziadku Maggie weźmiemy. Widzę to tak. Kadzidło spreparujemy.
      Jako, że Olobuńczolo zdobytych pozycji na wzgórzach bronić gotów do upadłego
      tak go i zakadzimy. Skunks, zbuki strusie, makaron obornikowy, no i jeszcze
      fekalia z całego bagna skolekcjonowane ... może dość, bo Olo ducha wyzionie.
      A przecież nie całkiem w tym rzecz. A przestroga dla wszystkich konkurentów
      będzie, dla całego klanu marzycieli, którym się zyski Maggie śnią.
      A w zagajniku, na mateczniku już my się zajmiemy Maggie. Wyrugujemy jej te
      fanaberie z uwalnianiem zysków. Wszak zyski Maggie, to bezcenne perełki z
      rodzinnej kolekcji i tak już zostać musi.

      Z zabajonym pozdrowieniem z bagiennej krainy :-)))
      • pietrek2 Re: z bagiennej krainy - biedna Maggie..... 09.07.02, 13:02
        Droga Takietam,

        Maggie cierpi na wytrzeszcz biustu.
        Jest to niemiła odmiana choroby Basedowa, a stan Maggie przewlekły, niemal
        chroniczny.
        Bądź więc wyrozumiała. Jeśli jednak poprawa nie nastąpi a nadzieje zawiodą,
        trzeba sięgnąć będzie po skuteczne środki medycyny ludowej, które poroponujesz.

        Zachowaj ufność w sercu.
        Pozdrawiam:)))
        Kanarek

        • Gość: takietam Re: z bagiennej krainy - biedna Maggie..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.02, 01:17
          pietrek2 napisał(a):
          >
          > Maggie cierpi na wytrzeszcz biustu.
          Jest to niemiła odmiana choroby Basedowa,


          Wytrzeszcz biustu – zaiste rzecz niesłychana, całkiem jak niebieskie kanarki!
          Jednakże jako, że choroba Basedowa całkiem obcą mi pozostaje, tak i dziwić się
          więcej nie będę. Kanarek, coś ty wydumał?! Aromatoterapia szokowa nie Maggie
          uzdrowić miała a przywrócić do porządku żarliwych wojowników. Zyskom Maggie zaś
          obelisk osobliwości na bagnach wystawimy. Ciekawość naszych wyobrażeń czarnych
          przylądków skusi Maggie do powrotu, kto wie może nawet do dłuższej
          bezprzymusowej rezydencji. Może nawet Maggie ogródek absurdu do rozmiarów
          Himalajów rozkrzewi się. To by było dopiero coś!

          ściskam dziób Niebieskiego Kanarka :-)


          • Gość: Maggie Re: z bagiennej krainy - biedna Maggie..... IP: *.warman.com.pl 22.07.02, 15:01
            BIEDNA MAGGIE?!!

            jejku, kochani jestescie, tak dlugo mnie ni ma a tu prosze jak sie o mnie
            troszcza:) hihiihi no dizekuje, dziekuje, jest mi baaaaaaaardzo milo. Ale
            zyzuszki sa wporzonsiu hihihiihih- wrecz w ekstazie:) wiec nie martwie sie -
            wsjo wpariatkie w karinie Maggie i jej zyzuszkow:))

            Pozdrawiam:)
            Maggiejaknajbardziejzdrowazzyzkaminamiejscu:)
    • feministka0.75 Instrukcja obsługi czytania "Porad Dziadka..." 08.07.02, 20:59
      1. Otwieramy gazetę
      2. otwieramy Forum
      3. szukamy (gdzie ukryli forum o czacie)
      4. otwieramy "porady"
      5. Przyciskamy opcję "Pokaż wszystkie listy" (to obok "• następny")
      5. Nastawiamy wodę na kawę
      6. Idziemy do toalety
      7. Wracamy z toalety
      8. Włączamy przycisk drukuj
      9. Parzymy kawę
      10. Czekamy chwileczkę aż naciągnie i dolewamy śmietanki ew. cukru
      11. Stawiamy kubek na stole.
      12. Idziemy po ciasteczka
      13. Dzwonimy do znajomych - na gg tudzież czata za krótko...
      14. Po wydrukowaniu siadamy wygodnie przy stole i popijając kawkę czytamy.

      Pozdrawiam
      Fem3/4
      • hannibal009 Re: Instrukcja obsługi czytania 08.07.02, 23:01
        Na tę kawę i ciastka to bym uważał, zakrztusić sie można ;-))
        Tylda Pan
      • bigott Re: Instrukcja obsługi czytania 09.07.02, 01:31
        Droga Femme,
        Muszę, naprawdę muszę słów kilka tytułem protestu!
        Mimo iż jestem miłośnikiem tego wątku od dzieciństwa
        (tego wątku, nie mojego) i moja adoracja w stosunku
        do niego przechodzila w porywach w afirmację,
        nie mogę przyklasnąć Twojej instrukcji!

        Po pierwsze nie po to w modzie jest ekologia i nie
        po to Lechu skakał przez płot, byś namawiała tysiące
        stałych czytelników tego wątku (wybacz mel, jeśli uszczupliłem)
        do zadrukowywania tysięcy kartek, nieważne jak ważkimi treściami.

        Po drugie zaś, zdecydowanie ważniejsze od pierwszego (jak zwykle),
        wątek ten ciałem żywym się jawi, niczym drzewo; co rusz pojawiają
        się nowe listki na gałęziach z pozoru zapomnianych. Żaden papier
        (co to podobno wszystko zniesie) nie jest w stanie dotrzymać kroku
        tej radosnej fali niczym nie skrępowanej myśli twórczej.

        Po trzecie zaś (w skali ważności gdzieś pomiędzy po drugim a po pierwszym,
        które jako się rzekło na drugim miescu się znajduje) jak już wielokrotnie
        wspominałem, wątek ten stosuje zamiast porannej kawy, gdyż już dawno
        zauważyłem, że znacznie skuteczniej poprawia samopoczucie, łatwiej
        wprowadza w dzień kolejny, nie mając przy tym skutków ubocznych...

        Po czwarte... albo to już sobie daruję, byście się w skali ważności
        nie pogubili.

        z wyrazami szacunku
        bigott_zaprotestowawszy
        • feministka0.75 Re: Instrukcja obsługi czytania 16.07.02, 21:27

          > Po pierwsze nie po to w modzie jest ekologia i nie
          > po to Lechu skakał przez płot, byś namawiała tysiące
          > stałych czytelników tego wątku (wybacz mel, jeśli uszczupliłem)
          > do zadrukowywania tysięcy kartek, nieważne jak ważkimi treściami.

          Mój drogi: wchodzisz kursorem na stronę robisz"Ctrl+A" potem "Ctrl+C" otwierasz
          edytor tekstu typu np. World robisz "Ctrl+V" Zmnieszasz czcionkę do 2pkt. i
          pojedyńczej interlini i wszystko mieścisz na kilku zaledwie stronach :-)



          >
          > Po drugie zaś, zdecydowanie ważniejsze od pierwszego (jak zwykle),
          > wątek ten ciałem żywym się jawi, niczym drzewo; co rusz pojawiają
          > się nowe listki na gałęziach z pozoru zapomnianych. Żaden papier
          > (co to podobno wszystko zniesie) nie jest w stanie dotrzymać kroku
          > tej radosnej fali niczym nie skrępowanej myśli twórczej.

          j.w. bez "Ctrl+a"


          >
          > Po trzecie zaś (w skali ważności gdzieś pomiędzy po drugim a po pierwszym,
          > które jako się rzekło na drugim miescu się znajduje) jak już wielokrotnie
          > wspominałem, wątek ten stosuje zamiast porannej kawy, gdyż już dawno
          > zauważyłem, że znacznie skuteczniej poprawia samopoczucie, łatwiej
          > wprowadza w dzień kolejny, nie mając przy tym skutków ubocznych...

          hmmm
          "(...) nie mając przy tym skutków ubocznych..."
          Chyba niedokładnie przeczytałeś wpisujących się tutaj :))


          Ale z resztą się zgadzam

          Pozdrawiam
          Fem3/4





      • pietrek2 Re: Instrukcja obsługi czytania 09.07.02, 12:28
        Fem:))))))

        > 14. Po wydrukowaniu siadamy wygodnie przy stole i popijając kawkę czytamy.

        Z radoscia przyjmuję zaproszenie! Kiedy??
        Kanarek
        • Gość: MaFik 100 lat, 100 lat IP: *.zywiec.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 17:06
          No i kochani dobrnęliście do jubileuszu 200 postów. Najserdeczniejsze życzenia
          dla Wszystkich osób, które w ciągu istnienia tego wątku przewinęły się przezeń.
          Trzymajcie się cieplutko, a rodzina Twoja szeroka dziaku Melancho niech się
          rozrasta. Pozdrawiam w imieniu Klubu 18 września!
          • melancho Jubileusz,odpowiedzi oraz porada nr 18 09.07.02, 20:22
            Moi kochani !!

            I tak o to na naszym wspólnym poradniczym wózku dojechaliśmy do wspanialej liczby
            200. Oczy me, których nigdy nie przysłoniło bielmo przesądów i defetyzmu,
            zamgliła jednak mała łezka wzruszenia....ech, ileż to już lat ?? Czyżby mniej niż
            100 jak sugeruje Mafik(pozdrowienia dla klubu 19 września)?

            Wisiu droga:-)) nasza bałtycka syreno (szlachetność twa jednak przywodzi na myśl
            Europę uwięzioną w dal przez byka..no właśnie gdzieżeś wisiu, ach gdzie?)...Twe
            urocze docinki jak widzisz przysporzyły mi tylko tzw. "brania" co widać na
            niniejszym wątku. Tylko nie sugeruj aby, żem Ci za ten wpis zapłacił (ech, ja
            stęskniony zapłaciłbym osławione sumy neapolitańskie byś tu znów trafiła..)

            Droga takietam, zdecydowanie wyrastasz ze zdrowego bagienno-błotnego pnia naszej
            rodziny- co więcej wygląda na to że jesteś latoroślą (swoja droga czy oset tez ma
            latorośle...zawszeć to lepiej brzmi niż rzepy...no chyba że ktoś lubi wycieczki
            krajoznawcze na psim ogonie) najbujniej się rozwijająca. Może będziesz pociechą
            dla nieuchronnie zbilżającej się starości ?
            Ale w jednym się mylicie takietam i kanarku ulubiony--dopuszczacie się krytyki
            Maggie i jej nieodłącznych rekwizytów. Maggie wszak jest członkiem rodziny i
            uparcie krzewi działkę absurdu, może inaczej, ale za to uspakajając emocje które
            pozbawione stabilizatora w formie humoru wypływają pasjami w przemnogich wątkach
            w sposób niepohamowany...(Maggie ja również pozdrawiam serdecznie:-))

            Fem instrukcja Twa jest bardzo interesująca czytanie; u mnie jednak zanim
            nastąpiłby punkt 14 (czytanie) nastąpiła by zmiana pór roku, epoki geologicznej a
            (kolejne miary czasu proszę zgłaszać się do Kanarka)...serwerek gazety dziadunia
            nie rozpieszcza, cóż niechęć do seniorów sięgnęła też komputerów...

            Bigocie miło bardzo Cię powitać !! W twej zapalczywej postawie z radością witam
            wzruszający nurt autentyzmu i walkę o czystość ortodoksję wątku--"nie drukować"
            mówisz; piękne to i młodzieńcze. Pamiętaj jednak, ze gdyby Platon nie spisał
            wypowiedzi Sokratesa -pśinco byśmy z niego mieli. Tym istotniejsze jest
            utrwalanie tej unikalnej summy, że tworzy ją wielu. Zdaj sobie sprawę z tego jak
            różne nauki wyprowadzili by uczniowie każdego z nas. Gdybyśmy wersji tu nie
            uzgodnili dojść mogłoby do sporów doktrynalnych, szkodliwej dialektyki w obrębie
            doktryny itd. I całą ortodoksję diabli wezmą!
            Interesujący jest twój przykład dotyczący nie picia kawy (tacy Izraelici mięsa
            nie jadają, muzułmanie alkoholu nie pija), bardzo prosiłbym o rozwinięcie tej
            kwestii.
            Póki co czas jednak zaradzić problemowi, który podniósł nieodzowny Pan Tylda.
            Jeśli istnieje zagrożenie zakrztuszenia się kawą i ciasteczkami w trakcie
            czytania należy temu zapobiec. Nie chodzi tu tylko o nasze bezpieczeństwo-
            miliony dolarów odszkodowania dostała osoba która oparzyła się kawą w pewnej
            sieci restauracji pospiesznego jedzenia, co by się stało gdyby nas ktoś zechciał
            pozwać drodzy moi ??
            W przypadku zagrożenia zakrztuszeniem się kawą i ciasteczkami (bądź czymkolwiek)
            należy zaopatrzyć się w patyczek do lodów, stabilizator(wykonany z gumki z
            bielizny marki reformy), lejek (może być taki benzynowy), wycior do butelek oraz
            szwagier ogólnozadaniowy (tu może być ewentualnie sąsiad lub ktokolwiek inny
            posiadający krzepę i dużo dobrej woli...pamiętacie kawał o pszczółce, krwawiącym
            czole i izbie przyjęć?). W celu bezpiecznego spożycia czegokolwiek należy przy
            pomocy szwagra (zwanego intendentem bezpośrednim)
            a) rozewrzeć szeroko paszczę (nie szwagra- swoją);
            b) umieścić w niej patyczek (nazwijmy go 'zdrowym rdzeniem') tak, aby utrzymać
            stabilne rozwarcie;
            c) obłożyć głowę na wysokości ciemienia i dołu żuchwy stabilizatorem, w celu
            uniknięcia połknięcia zdrowego rdzenia;
            d) wrazić w paszczę lejek (nazwijmy go 'paśnikiem') tak aby nie przemieścić
            zdrowego rdzenia;
            e) w obawie przed ewentualnym zakrztuszeniem (przy zastosowaniu mojej metody
            szansa na zakrztuszenie jest jedna na miliard-bezpieczeństwo jednak ponad
            wszystko!) intendent bezpośredni krępuje nam ręce ponad głową
            f) wprowadzać pokarm wpychając go do paśnika wyciorkiem (aplikator
            bezciśnieniowy);
            g) w wypadku zakrztuszenia (w przypadku zachowania punktu "e" szansa wynosi jeden
            na bilon) intendent bezpośredni, asystujący przy procesie pochłaniania, dokonuje
            gwałtownego uderzenia swoim górnym odnóżem w tak zwane "plery".

            Uspokojony zapewnieniem Wam bezpieczeństwa
            Serdecznie pozdrawiam
            Dziadek melancho

            • olomanolo Re: Jubileusz,odpowiedzi oraz porada nr 18 10.07.02, 13:36
              Drogi Melu! Szczere, radosne G R A T U L A C J E! Tez sie
              przymiezalem do tego numerku (200), no ale przespalem.
              Niemniej jestes Melu, bezapelacjyjnie autorem
              najwspanialszego, najbardziej interesujacego watku. Wiem
              ze mowie truizmy, wiec juz zmilczam :).

              CO do krztuszenia sie, to.. hmm to co proponujesz, jest
              dosc karkolomne, a zycie lubi proste rozwiazania.
              Tak wiec osmiele sie zaproponowac tym ktorzy lubia
              dreszczyk emocji i podejmoja ryzyko spozywania i
              popijania w trakcie lektory nieniejszego watku, aby
              czynili to - stojac na glowie.

              Tylko dokladnie przezuty pokarm, prawidlowo umieszczony
              na jezyku, moze w tej pozycji (na glowie) byc wprowadzony
              do przelyku i podjac dalsza droge. Natomiast wszelka
              fuszerka, dzieki prawu grawitacji wraca spowrotem do jamy
              gebowej wlasciciela. Zatem bolesne i czasem brzemienne w
              skutkach podraznienie oskrzeli jest niemozliwe :).

              Swiat juz od dawna stoi na glowie (w czasie wolnym od
              schodzenia na psy) wiec dostosujmy sie i my. :)

              Olojubileuszolo :)
              PS. Tak wiec oczywista wydawaloby sie sentecja:

              "Trzeba miec leb nieodparady,
              aby czytac Mela porady"

              Nabierze jeszcze dodatkowego smaczku, sensu, suspensu itd
              ;))))
            • Gość: takietam Re: Jubileusz,odpowiedzi oraz porada nr 18 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.02, 01:00
              Dziadku jeśli ty mi krytykanctwo zarzucasz, to ja wrzeszczę w głos,
              że to bujda na resorach. Konstatuję raz jeszcze, zyski Maggie
              za najcenniejsze cymelie drzewa przepastnego mam.. Intencją mą było ukazać
              wiekopomną rolę jaką przyszło wypełnić Maggie w leśnej krainie. I o żadnym
              exodusie Maggie z bagien mowy być nie może. Co do moich wysokich uczuć
              w tej kwestii nie może być dwóch zdań. Ale jeśli kto uszczypliwości się
              dopatrzył to może faktycznie nie całkiem z sufitu. Wszak kiedy widzę
              niezmierzone szeregi męskich chromosomów, co to zapalczywy ferwor zyzkowy
              podniosły, kiedy widzę jak one się przymilnie przedstawiają tym zyzkom, jak
              pilnie studiują tajniki geografii intymnej Maggie, niemal gwałtem
              powstrzymać się muszę co by śmiech furiata woli mej nie złamał.
              A odbiegając od zyzków... czujność ma na manowce zwiedziona.
              Wyglądała ja dziadku twych rad, wyglądała, wyglądała, winna się czuła,
              wątpliwej przysługi jaką krewnym się przysłużyłam, żeś ty na nowo w tych
              bagnach tak się rozmiłował, żeś ty dziadku zaniechał myśl o dalszym
              prowadzeniu wprost na bagno kamratów swych, dziatek i tych nijak powinowatych
              też. A tyś dziadku momentu wielkiego wyglądał co by wyniosłe milczenie
              przerwać. Jubileuszu tyś wyczekiwał co by w majestacie chwały powrócić. Mądrze
              dziadku, mądrze.
              Myśli moje coś jakby dziś bez związku. Jako, że wicher komórkami mymi zawładnął
              jakiś taki mało konstruktywny tak i wrzucę jeszcze jednego kota ...
              Dziadku tyś szczegółowych instrukcji bezpiecznego wprowadzania pokarmu do
              organizmu zafascynowanej gawiedzi przedstawił, co by czyhających
              niebezpieczeństw nań uniknęła, a nie pomyślał ty dziadku, ze jak każdy
              z osoba, albo nawet i wszyscy razem taką beczkę śmiechu pożrą to klan twój
              dziadku, duma twojego życia do złudzenia mastodonty minionej epoki przypominać
              zacznie. Co prawda marzy nam się zmysłów karmienie bagiennymi urokami, ale
              zagrożenie nie lada zawisło nad nami. W niwecz mutanta wstrętnego
              obrócić nam trzeba. Tylko jak? Umiar w czytaniu spragnionym wiedzy nakazać?
              Czy tak się godzi? Uradzić coś trzeba!

              z gawędziarskiej krainy pozdrowionka :-)



              Z gawędziarskiej krainy pozdrowionka ślę
            • leszczyna Re: Jubileusz,odpowiedzi oraz porada nr 18 15.07.02, 00:55
              To za te wpisy płacą honorarium? I to w sumach neapolitańskich? Ze też ja
              biedna o tym nie wiedziałam:( Wystawiłabym rachunek za każdą literkę

              :-)))))))
            • Gość: Maggie Re: Jubileusz,odpowiedzi oraz porada nr 18 IP: *.warman.com.pl 22.07.02, 15:05
              NOoooooooooooooo:))))))))))

              cmok mel cmok:))))))))))))))))))


              Maggieabsurdalnaaleniedokonca:)))))))
        • feministka0.75 Re: Instrukcja obsługi czytania 16.07.02, 21:30
          :-))
          Razem? To byłby pkt.

          15. Rozpalamy w kominku
          • pietrek2 Re: Instrukcja obsługi czytania 24.07.02, 19:29

            > 15. Rozpalamy w kominku

            Rozpalamy!

            Wiesz, ogień mógłby być czasem duży dla jasności, a czasem tylko czerwone węgle
            dla zadumy.
            K.

            p.s. I myślałem, czy może poprosić pana Zapasiewicza żeby na głos poczytał, i
            pewnie panią Czubównę z tv2 w partiach dam. Hm?
    • Gość: Lolek Re: Porady dziadka melancho IP: 213.77.78.* 11.07.02, 18:49
      Odnoszac sie do niektorych porad, ktore sa bardzo cenne chcialbym zasygnalizowac, ze moge one
      zakonczyc sie pewna niedyspozycja stosujacego. Uwazam to za swego rodzaju naduzycie, dlatego tylko
      obecnosc japonskiej pary cesarskiej odwlekla zlozenie przeze mnie doniesienia do organow scigania.
      Co prawda, chodza sluchy, ze po ostatnich zmianach w rzadzie i sluzbach specjalnych organ scigania moze
      byc mocno obwisly, jednak tusze (ach, co za wspaniale slowo), ze uda mi sie go doprowadzic chocby do
      czesciowego wzwodu informacja o tych drastycznych poradach.
      Sadze, ze w tym przypadku sprawiedliwosci stanie sie zadosc i dziad melancho bedzie stosowal sie do
      powiedzenia - masz taka piwnik jaka sobie nawarzyles.
      Poza tym licze, ze moj znakomity organ, ktory wyweszyl te afere zostanie uhonorowany co najmniej trzema
      podwiazkami bywalczyn tego czata. Orderow nie chce, bo po wbiciu igielki z orderem, boli mnie organ.
    • tylda Re: Porady dziadka melancho 14.02.03, 02:13
      A tak mi się przypomniało, to już roczek okrągły?

      Pan Tylda
      • bigott był czas... 14.02.03, 08:26
        Był czas, że były wątki...

        b.
        • olomanolo Re: był czas... 14.02.03, 10:34
          Ojj.. no byly.. byly...
          Ale sie skonczyly
          I nie wroca wiecej

          I chyba dobrze.. to znaczy ze rozeszlismy sie zmagac z zyciem a nie
          przeprieniczac czas tutaj. Ze nie chowamy sie tutaj, przed zyciem. Czyli ze
          jest OK. Kazdy posiedzial, kazdy mial okres amoku czatowania, kazdy predzej czy
          pozniej sie jakos tam zakochiwal w "kims/czyms wirtualnym" ;). Wiec stroszyl
          piorka na Forum ;))) he he he, rozwijal swoj "Pawi Ogon". Lub poprostu chcial
          byc wkoncuz GDZIES dostrzezony, ot tak zwyczajnie wysluchany. I kazdy otrzymal
          to co chcial i sobie poszedl, a nawet jak nie otrzymal, to tez sobie
          poszedl :).
          Noo tylko Nonik stuka bez opamietania..... i to mnie cholernie martwi, tez
          powinien sobie pojsc. Bo tutaj nie ma szczesliwych ludzi, zawsze to mowilem i
          nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. Ja juz prawie nie stukam, teraz czat
          czy forum jest jedynie przedmiotem chwilowej rozrywki. Czyli.... No wlasnie
          tak, osiagnolem chwilowo stracona rownowage i jest w OK! :)

          Dzieki Drogi Panie Tyldo!
          Ot nostalgia ehh :)

          Dzieki Melu, to byl najgenialniejszy watek, moderowany z niespotykana juz w
          dzisiejszych czasach elegancja, smakiem, kultura.

          Zabawa na tym watku byla iscie wyborna inelektualna rozrywka!

          Pozdrawiam wszystkich dawnych uczestnikow!

          Olomanolo/Robert
          • nonstop Re: był czas... 14.02.03, 11:50
            hyhy olo,
            stanowczo zaprzeczam plotkom, jakoby mi coś do szczęścia brakowało!
            :-)))
            A co do wątków, i te obecne mniemam przeminą.
            Tylko o nich nikt nie będzie pamiętał, w odróżnieniu od porad lub pamiętników
            hihi
            • olomanolo Re: był czas... 14.02.03, 12:18
              nonstop napisał:

              > hyhy olo,
              > stanowczo zaprzeczam plotkom, jakoby mi coś do szczęścia brakowało!
              > :-)))

              No to sie bardzo ciesze, wiesz... czasem ze mnei "pierdola" wychodzi.... no ale
              nei taka jak z Dziadka ;))))

              > A co do wątków, i te obecne mniemam przeminą.
              > Tylko o nich nikt nie będzie pamiętał, w odróżnieniu od porad lub pamiętników

              No dokladnie!
              Olo
          • Gość: annuszka Re: był czas... IP: *.supernet.com.pl 14.02.03, 22:51
            A ja wlasnie jestem szczesliwa,o!
            Nawet bardzo;)
            pozdrawiam

            Bo tutaj nie ma szczesliwych ludzi, zawsze to mowilem i
            > nikt mnie nie przekona ze jest inaczej.
          • bigott Re: był czas... 15.02.03, 20:55
            Olo,
            nie wiem, czy właściwe wnioski wyciągam,
            bo czy moje tak rzadkie ostatnio tutaj bywanie
            miałoby być oznaką jakiegoś nagłego oszczęśliwienia? :)
            żeby to chciałoby być takie proste :)

            b.
    • Gość: Vauka Re: Porady dziadka melancho IP: *.segfl.ifl.net / 10.18.204.* 14.02.03, 16:30
      Tyldziak, mniemam, ze Melansiak Ci za to zaplacil (tzn za przypomnienie). A juz
      myslalam, ze nigdy nie bede musiala tego czytac :-)))))))))))))))
      Melu jak mnie jeszcze raz od lebiod wyzywal bedziesz to Cie dziarsko i ochoczo
      strzele :-))
    • mwt Re: Porady dziadka melancho 14.02.03, 16:45
      a ktoz ona walentynkowa ramotke po roku wykopal? KTO BYL ARCHEOLOGIEM?

      Ech, liryka, liryka, ckliwa dynamika, angeologia i dal... Popatrzcie, ilu ludzi
      juz nie ma na czacie z dawnych bywalcow? Dziadku Melancho - a moze poradnik
      nowy pt.: Jak zweryfikowac drzewo genealogiczne, by dziatwa marnotrawna
      powrocila na Rodziny lono?

      walentynkowe pozdrowienia dla wszystkich:-))))

      wisia
      • mwt Re: Porady dziadka melancho 14.02.03, 16:51
        hmmmm... myslalam, ze te numerki pod spodem to numery kolejnych watkow... a to
        numery postow w watku!!! Czy to byl rekord??? Watek na trzy strony???

        wisia

        • nonstop Re: Porady dziadka melancho 14.02.03, 18:44
          No i odezwały się Nożyczki
          (i Nożyce też! hyhy)
          :-))))

          • Gość: wisia Re: Porady dziadka melancho IP: 217.97.175.* 14.02.03, 22:41
            Non!!! Coz za brak fantazji??? Nikt mnie tak szpetnie nie nazwal - i to kiedy?!
            W walentynki!!! Fe, Non!!!!
            • feministka0.75 Re: Porady dziadka melancho 18.02.03, 07:46
              Łezka w oku się kręci... Delikatny powiew świerzości (która nie zawsze chciała
              się otworzyć) pomomo błotnistego środowiska.

              i co? nic się nie zmieniło:
              olo- uszczęśliwia
              Melancho (jak to się czyta?) - usokaja
              Tylda - miesza
              Wisia - j.w. tyle, że bardziej elegancko
              Bigott - znalazł igłę w stogu siana
              Reszta - ma do zarzucenia coś nonstopowi
              Nonstop -jak zwykle oponuje

              Ot samo życie
              Pozdrawiam Fem3/4 (na urlopie)
            • nonstop Re: Porady dziadka melancho 18.02.03, 09:05
              Gość portalu: wisia napisał(a):

              > Non!!! Coz za brak fantazji??? Nikt mnie tak szpetnie nie nazwal - i to
              kiedy?!
              >
              > W walentynki!!! Fe, Non!!!!

              Oj no fakt, nóżeczki (zgrabne, małe nóżki) zgrabniej by brzmiały
              :-)))
              Lecz na myśli miałem, li i jedynie to, iż powrót wątku Mela zwróciłe uwagę.
              Jeślim uraził Cię wisiu - przepraszam

              non.skruszony.wielce
              • Gość: wisia Re: Porady dziadka melancho IP: 217.97.175.* 18.02.03, 21:04
                Wiedzialam non... to tylko male przejezyczenie... jak zwykle jestes dobrze
                poinformowany :-))) Przeprosiny przyjete, chociaz nie poczulam sie urazona ;-)

                Pozdrawiam,
                wisia
                • melancho Re: Porady dziadka melancho ogólnie no i *nr19* 18.02.03, 23:22
                  Wielką radość sprawiło mi zobaczenie znów tego wątku na liście. Muszę przyznać,
                  że olbrzymią frajdę miałem przy nim, a zwłaszcza przy czytaniu Waszych wpisów,
                  które sprawiały że nie było to tylko moje w kółko Macieju ględzenie. Bardzo
                  miło jest znów widać w jednym ciągu niki z którymi wiązało się zawsze sporo
                  fantazji, wyobraźni i szczerej wzajemnej życzliwości
                  Czas temu jakiś zarzuciłem dopisywani kolejnych porad stwierdzajac po
                  konsultacji z familiantami, ze konewncja się chyba wyczerpala. Widzać Was
                  jednak tutaj, chciałbym zaapelować o tworzeni kolejnych wątków które zakładaja
                  poruszene sporych pokładów aburdu, wyobraźni i humorów bo ujadań i kąsaniny
                  chyba wszyscu już na tym forum mamy dość.
                  Do dzieła ! Niech wytopi się surówka by mogła hartować się stal ! ;-)))

                  ********************************************************************************

                  Moi drodzy !!!

                  Ani się nie obejrzeliśmy a tu znów zima trzyma wraz z jej ziąbem, krótkim dniem
                  (jestem pewien że w czasie najbliższym pan v-ce premier Kołodko poinformuje
                  nas, ze dzieki jego celnym posuniecoim obserwujemy staly wzrost ilosci dnia w
                  ostatnim czasookresie) oraz ogólnie niesympatyczmy całokształtem. Jak bardzo
                  bywa ona uciązliwa nie muszę chyba przekonywac nikogo z nas, wszak wszyscy nad
                  Wisła i Odra pochodzimy z pnia kultury srodzienomorskiej ( tak, poseł Chojarska
                  też!).

                  Muszę jednak podkreślic z cała stanowczością, że Zima oddziałuje nie tylko
                  otoczenie ale i na nas samych, na głębie naszego jestestwa. Dotyka przeróżnych
                  płaszczyzn, co łatwo można zauważyc na ulicach i przystankach.
                  Wpływa na naszą stronę werbalno-fonteyczną. Gdyzbyż chociaż nasze zęby
                  wystukiwały rytm flamenco moglibyśmy oszczędzić cenne dewizy przy imporcie
                  kastanietów. Niestety , ziąb powoduje , że przypomiamy ławice małych młotów
                  pneumatycznych. Wpływ jest widoczny na naszą codzienną choregografię polegająca
                  na miarowym przytupywaniu z zimna. Gdyzbyż chociaż całe przystanki ruszały
                  tupiąc w tan niczym w mazura Strasznym Dworze....Fakty są takie, że wszyscy,
                  niezależnie od (jakiejkolwiek) orientacji wystukują przeboje TATU... jeśli
                  dodac dreszczowe drżenie przywodzące na myśl taniec Sw. Wita oraz samolubne
                  obłapianie siebie samych w szybkich gestach ukaże się nam w całej krasie
                  prawda o nas jako społeczeństwie. Tak o to Pani Zima, przy udziale swych
                  służalczych popleczników dokonał dykretnej inwazji wulgarnej i płytkiej kultury
                  mrozowej oraz anktaktycznego stylu życia !!! Tak o to staliśmy się żywmi
                  przykładami tego co nam z grutnu obce !!

                  Rozwiąznie jest proste: NOŚMY KALESONY!! To sprawi, że odnajdziemy właściwe nam
                  ciepło. Odnajdziemy samych siebie !! Wrogie nam siły antaktycznego rewizjonizmu
                  zaraz zaatakują mnie na łamach swych gadzinowek (zespół „Coldplay”, Wojciech
                  Zimniak, duch Miry Zimińskiej...) ,że dziadyga propaguje geriatryczną modę
                  właściwą jemu samemu. Dziadek melancho Was wszak doskonale zna i wie, że temu
                  nie przyklaśniecie jednak zmartwicie się: kalesony, ale przecież to skrajny
                  obciach, albo obcość w przypadku kobiet!! I na to mam rozwiązanie. Nie będzie
                  to jednak prosty wynalazek. Czas na mocne i kompleksowe działania. Trzeba
                  zmienić myślenie , by wrócić do samych siebie. Postuluję założenie oragnizacji
                  lobbingowej „Call-less-sunny”. Łatwo zamydlimy oczy naszym wrogą myląc ich , że
                  zależy nam na mniejszej ilości słońca. Pod tą zasłoną dymną będziemy mogli
                  prowadzić skuteczną kryptoakcję skierowaną na środowiska opinitwórcze. Lewaków
                  przekonamy, że radykalni rewolucjonisci, najwierniejsi poplecznicy
                  Robespierre’a z 1789 zwani sanikulotami, czyli z francuskiego „bez spodni”, ze
                  zwględu na powagę sytuacji z braku spodni nosili właśnie kalesony. Lewak bez
                  kalesonów jest tylko zgniłym reformistą. Fabrykantom wykażemy na kompleksowo
                  wykonanych wykresach,że kalesony powodują znacznie wolniejszą scierlność taniej
                  siły roboczej, co zwiększy w znacznym stopniu wysokość wartości dodanej.
                  Liberałom wskazemu możność swobodnego wyboru wzorków na kalesonach oraz
                  wolnościwową, nie pijącą gumkę. Chrześcijanom wykażemy istotne znaczenie listu
                  do Kalesoniczan (nie mowiąc już o liscie do Galotów...). Muzułmanom zwrócimy
                  uwagę na możność włożenia kobietom kalesonów na głowę, co pozostawi na wierzchu
                  wyłacznie nos. Odwiedzie to je od znaczących spojrzeń kuszących mężczyzn.
                  Saddamowi wskażemy kalesony jako jedyne miejsce w którym wysłannicy ONZ nie
                  będą szukać zakazanej broni. Bushowi polecimy kalesony jako kolejnego doradcę,
                  który górowałby nad nim pod wzgęldem znajmości realiów polityki zagranicznej...

                  To wstępne propozycje. Zadziałajmy razem. Przekojamy samych siebie, sprawmy by
                  kalesony trafiły na okładkę tak „Midrasza”, „Przeglądu Monarchistyczno-
                  Zachowawczego” jak i „Szczerbca” !!

                  Szanse na danie wyrazu prokalesońskiej postay będzie wpis na stosownym wątku na
                  tym forum.
                  Kalesony forever !!

                  Pozdrawiam bardzo serdecznie
                  Wasz dziadek melancho
                  *******************************************************************************

                  Wybaczcie , nie mogłem się powstrzymać :-))
                  • tylda Re: Porady dziadka melancho ogólnie no i *nr19* 18.02.03, 23:34
                    Popieram inicjatywę z całego serca. Podpisuję się obydwoma gołymi odnóżami
                    dolnymi i idę czym prędzej przywdziać owe szlachetne odzienie. ;-))

                    Pan Tylda

                    melu drogi,
                    cieszę się wielce, że moje przywołanie tegoż wątku nie poszło na marne

                    sursum corda (jak by powiedział non)
                  • demolka_ Re: Porady dziadka melancho ogólnie no i *nr19* 18.02.03, 23:37
                    Drogi dziadku melu
                    Kalesonki w wydaniu męskim -jestem za a nawet przeciw.MOże Wasze męskie
                    przyrodzenia będą ciepłe w te zimowe wieczory,ale pomyślmy o kobiełkach.Czy
                    upał czy mróz biegamy po tym świecie w kusych kieckach i jak mamy się ogrzać???
                    Nawet włoskie rajstopy nie pomagają,brr.Może polskie reformy wrócą do
                    łąsk,hihi.Jak tu ożywić nasz rodzimy przemysł ???
                    demolka przemarznięta strasznie
                    ps.jak wychodować mola w szafie,sprawa b.pilna
                  • Gość: wisia Re: Porady dziadka melancho ogólnie no i *nr19* IP: 217.97.175.* 19.02.03, 05:16
                    Ineksprymable? A to juz sie nawet glosno mowi o 'takich' rzeczach? O tempora, o
                    mores...!!!

                    pozdrawiam zamrznietych... u mnie na wschodzie juz wiosna - tylko -15:-)))

                    wisia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka