sarna_z_lasu
05.08.04, 08:56
Lucyna kochała swoje siedem marzeń
przed południem ,po sutym śniadaniu
siadała przy biurku naprzeciwko okna
i zaczyna JE porządkować
Wycierała irchową szmatką śmieszne brzuszki
czyściła wykoślawione nóżki
na koniec pryskała ICH głowy perfumami
/które co prawda były 10 % wodą toaletową/
W zależności od pór roku
i własnego nastroju
ustawiała JE w co raz to innym szeregu
Pieniężnogruby zmieniał często swoje miejsce
ale nigdy nie postawiła go na szarym końcu
Najwięcej czasu poświęcała
przy szukaniu miejsca dla Miłosnopragnącego
Jednego dnia był tuż na początku
żeby następnego znaleźć się tuż przed końcem
Było też jedno Marzenie
Które bardziej starannie wycierała i zlewała perfumami
To nazywało się Zamążchęciem
Były czasy w życiu Lucyny gdy razem
z Miłosnopragnącym stały obok siebie ramie w ramię
Ale w miarę upływu lat
rozerwała ich braterską więź, przedzielając
Domkobiałym i Pracolubiącym
Tego dnia Lucyna
gdy jak zwykle zagubiona w swoich Marzeniach
starała się układać ich kolejność na półce
Na dworze za muślinowym oknem
skończył padać deszcz
Palec tęczy uchylił firanki
rozsypał paletę kolorów w mieszkaniu Lucyny
Niebieski trafił do Domkobiałego
Żółty do Pracolubnego
A czerwony do Miłosnopragnącego
Lucyna odsunęła krzesło
i stojąc spojrzała na swoje Marzenia
NIE MIAŁY NIC WSPÓLNEGO Z TĘCZĄ.
**************************************
Sarenka przed deszczem)