ryszq
06.03.05, 19:46
Nie da się zaprzeczyć: kobiety kochaliśmy zawsze (czy aby słowo "romantyzm" nie pochodzi od Romeo?), ale traktowaliśmy je z arogancką wyniosłością. Mickiewicz, na przykład, zawołał: "Kobieto, puchu marny! Ty wietrzna (wieczna?) istoto!." . jakby on sam był w uczuciach stały.
Verdi wyraził to samo ładniej, bo po włosku: "la donna emobile, qual plume al vento", czyli że ona jest zmienna jak piórko na wietrze. Francuzi ostrzegali przed "femme fatale" oraz doradzali, że jeśli gdzieś nie wiadomo czemu wybucha afera, to należy szukać kobiety.
Mister Michael Hart w książce pod przydługim tytułem: "100 postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości" umieścił zaledwie dwie damy, mianowicie królową Izabelę I (hiszpańską) i Elżbietę I (angielską); a na "liście dodatkowej" jeszcze Marię Skłodowską - Curie, i to z wahaniem. Podejrzewać można , że Mr. Hart jest seksistą i zasługuje na potępienie z punktu widzenia political correctness, bo bez trudu można znaleść dziesięć pań, w pełni zasługujących na umieszczenie w honorowej setce; a rezerwowych, jak Indira Gandhi, Marilyn Monroe czy Isadora Duncan, miałbym o wiele więcej.
Oto (subiektywna) Złota Dziesiątka, złożona z trzech Angielek, trzech Francuzek, Polki, Albanki, Egipcjanki i Rosjanki.
Kleopatra VII ( 69-30 rok p.n.e) de domo Ptolemeuszówna
Ostatnia królowa egipska wcale nie brylowała urodą. kudy jej było do starszej o 13 wieków rodaczki Nefretete, małżonki faraona Amenhotepa , ale była damą niewątpliwie atrakcyjną; a przy tym niezwykle nowoczesną, nawet jak na dzisiejsze czasy. Znała biegle siedem języków,miała talenty organizacyjno-menedżerskie, motywowała ją nieokiełznana ambicja; gdyby jeszcze opanowała komputer, byłaby wymarzonym łupem dla współczesnych "łowców głów";ale i bez nich świetnie dawała sobie radę na samych szczytach starożytnej, przedchrystusowej elity. Miała nosa - sensu largo i sensu stricto. W tym drugim znaczeniu można ironizować, że :gdyby nos Kleopatry był krótszy, odmienne byłoby oblicze świata. Ale w znaczeniu pierwszym , czujny nos zawsze ją ustawiał we właściwym miejscu.
Joanna d'Arc (1412-1431) - bohaterka-męczennica
Aśka była ze wsi; z Domrémy na pograniczu Szampanii i Lotaryngii. Jako nastolatka słyszała głosy swych ulubionych świętych: Katarzyny, Małgorzaty i Michała i doznała olśnienia , że Pan Bóg jej własnie powierzył misję uwolnienia Ojczyzny od podłych Anglków i doprowadzenia KarolaVII do koronacji. Jego otoczenie bystro oszacowało (sam król - wtedy jeszcze delfin - był gapiowaty) iż "wysłanniczka Boga" może być przydatna politycznie, bo lud czekał na cud, bo tylko w cudzie postrzegał szansę przegonienia Anglików. I stało się! Dziesięć tysięcy chłopa, z rycerzem - dziewicą na czele, ruszyło z odsieczą ku Orleanowi - i wygrało wspaniałą szarżą kaweleryjską przez most na Loarze. Poszli dalej na Reims - i wygrali. A Karol w słynnej katedrze w Reims dokonał aktu koronacji. No tak - ale potem w w marszu na Paryż dostała się w ręce Burgundczyków (pod Compiegne) którzy za dziesięć tysięcy funtów sprzedali ją angielskim sprzymierzeńcom. Stanęła przed sądem w Rouen, złożonym,z francuskich kolaborantów. Przewodził im biskup Cauchon , co po francusku"cochon" brzmi - świnia. Oskarżona o czary, została przykładnie spalona na stosie i to tak sprytnie , że gdy już płomień ogarnął jej szaty, gapie ujrzeli ją ze wszystkimi "tajnikami ciała". W 1920 r. została kanonizowana i na Francuzów patrzy z Nieba.
Katarzyna II Wielka (1729-1796) z domu Anhalt - Zerbst
Tej pani nie lubimy. Czy można sobie wyobrazić gorszą kombinację, niż Niemka na tronie carów? Katarzyna odznaczała się niepohamowanym temperamentem w każdej dziedzinie. Miała dziesięciu oficjalnych kochanków (Zubow był od niej młodszy o 38 lat - ale doczytałem się ok. 80 - ciu co bardziej znanych ), ale wpierw uwiodła - co Polak, to Polak - naszego ślicznego króla Stasia. A potem rozebrała Polskę, zresztą od kilku już dziesięcioleci będącą de facto rosyjskim protektoratem. Ale o tym wszyscy wiemy ze szkoły. Ona nie tylko nas pochłonęła. Także większą część Królestwa Szwecji i Finlandii. Także wszystkie posiadłości tureckie nad Morzem Czarnym. Potem ruszyła na Kaukaz, na Azję Środkową, na Syberię; nie zatrzymała jej nawetCieśnina Beringa - zajęła Alaskę.
Dumna i mocarna monarchini śmierć miała brzydką. Wyszła za potrzebą i tam doznała wylewu. Znaleziono ją przy krześle z dziurą, przystosowaną do czynności fizjologicznych, którym był...dawny tron polskich królów( jeśli wierzyć Isabelle Bricard i jej "Leksykonowi śmierci wielkich ludzi ") Król Stasio był dla niej miły , a ona plugawiła nasze regalia.