toulaa
16.05.05, 21:49
Na fali barańczakowych zabaw poetyckich (jenny przypomniała coś, co nazywam
zachwalankami) kolejna propozycja. Ten geniusz translatoryki (Barańczak) w
swojej przecudownej książce "Ocalone w tłumaczeniu" przypomina wierszyk A.A.
Milne'a "If I were king":
"If only I were King of Spain
I'd take my hat off in the rain.
If only I were King of France
I wouldn't brush my hair for aunts.
If I were King of Norroway
I'd ask an elephant to stay.
If I were King of Timbuctoo,
I'd think of lovely things to do."
który przekłada (właściwie interpretuje) tak:
"Gdybym był królem Bangladeszu
chodziłbym z gołą głową w deszczu.
Gdybym był królem Hondurasu,
zwiałbym ze szkoły hen, do lasu.
Gdybym był królem Paragwaju,
skakałbym w biegu do tramwaju.
A gdybym królem był w Egipcie,
mógłbym, jak Zdziś, mieć rękę w gipsie."
A co Wy robilibyście, gdybyście byli władcami, królami, imperatorami?
Ja bym:
Gdybym władczynią była Albanii
doznawałabym wciąż epifanii.
Gdyby mym państwem były Chiny
kochanków miałabym tuziny.
A gdybym rządziła w Kanadzie
mogłabym cały świat mieć w zadzie.
Jako królowa Martyniki
pozwalałabym se na wybryki.