Dodaj do ulubionych

Nieustająca walka?

29.07.02, 16:30
Życie ludzkie, nie jest niczym innym, jak tylko nieustanną walką. Zaczyna się
już w dzieciństwie, gdy walczymy z rodzeństwem o zabawki lub względy
rodziców.Później idziemy do zerówki lub pierwszej klasy szkoły podstawowej,
gdzie już dostajemy po głowie od starszych kolegów, lub od rówieśników z
klasy. Musimy sobie wyrobić pozycję. Ale jak to zrobić? Najlepiej pięściami,
bo w tak młodym wieku intelektem niewiele zwojujemy. Natomiast intelektem
możemy walczyć o lepsze oceny. Następnie przychodzą egzaminy do szkoły
średniej. Stres i niepewność. W czasach szkoły średniej zaczynamy dostrzegać
płeć przeciwną, i tu zaczyna się walka o względy jakiejś ładnej dziewczyny
która wpadła nam w oko. W późniejszym czasie walczymy o dostanie się na
studia, o dobrą pracę, gdzie z kolei rywalizujemy z innymi pracownikami i
walczymy o wyższe wynagrodzenie. Bierzemy ślub z naszą ukochaną, mamy dzieci
o które już do końca życia będziemy odpowiedzialni i o które będziemy się
nieustannie bać i niejednokrotnie będziemy musieli występować w ich obronie.
Kupujemy sobie ładny samochód, budujemy dom i sadzimy drzewo. Jesteśmy
szczęśliwi? Ależ skąd! Codziennie musimy pamiętać o dokładnym zamknięciu
mieszkania, bo po powrocie z pracy możemy zastać je spustoszone i okradzione.
To samo z samochodem, musimy uważać, żeby podczas otwierania garażu, ktoś nie
odjechał naszym autem. Chodzimy na zakupy, gdzie każdy patrzy na nas tak,
jakby tylko chciał nas wypchnąć z kolejki. Chodząc po ulicy musimy mieć oczy
dookoła głowy, bo z każdej strony może nas coś trafić. Musimy uważać na
przejściu dla pieszych, na pijanych kierowców. Ciągle musimy się z kimś
kłócić, lub wysłuchiwać uwag na nasz temat. Gdy jesteśmy chorzy, idziemy do
szpitala, gdzie żeby zostać dobrze obsłużonym, musimy dobrze posmarować,
inaczej będziemy leżeć na sali z dwudziestoma facetami którzy palą papierosy
nie zwracając uwagi na innych. Nawet tu, musimy wywalczyć sobie znieczulenie
gdy coś nas bardzo boli. Gdy na przykład umiera nam żona, Ksiądz i firma
pogrzebowa wyrywają z nas pieniądze i musimy walczyć o dobre miejsce na
cmentarzu. W końcu i my trafiamy do szpitala chorzy na nieuleczalną chorobę,
gdzie prosimy o litość. Prosimy aby nas uśmiercono jednym bezbolesnym
zastrzykiem. Nawet tu, musimy wejść na drogę sądową, żeby wywalczyć sobie
godną śmierć. I tak przez całe życie... Walczymy z rówieśnikami, bandytami,
złodziejami, chorobami, głodem, biedą, systemem sądowniczym, nauczycielami, z
samym sobą ... i tak do samego końca. Może nawet Św. Piotr musi dostać w łapę
żeby wpuścić nas do Królestwa Niebieskiego?

Czy spokój naprawdę trzeba sobie wywalczyć???
Obserwuj wątek
    • zastanowienie Re: Nieustająca walka? 29.07.02, 17:53
      Ta walka jest nieustająca strefo,nigdy jej nie wygrasz,możesz przystanąć na
      chwilkę,odpocząć,ale jak sam piszesz ona trwa i trwa...i może to własnie jest
      sens życia?Nie wiem...

      pozdrawiam
    • ireo Re: Nieustająca walka? 31.07.02, 15:32
      Szanowny Autorze
      Pańskie wystąpienie, jakkolwiek interesujące, zawiera szereg poważnych
      nieścisłości, które pozwolimy sobie skomentować.
      Życie nie jest wyłącznie walką. Tezę tę głosiło wielu, lecz niewiele im to
      pomogło (świeży przykład – Jacek Kaczmarski, walczący obecnie z ciężką
      chorobą). Życie jest także wypełnianiem (lub nie) swoich obowiązków i
      korzystaniem (lub nie) ze swoich praw. Jest procesem zbierania doświadczeń i
      używania swojej woli, niekoniecznie w zajadłej walce.
      Prawdą jest, że nic naprawdę wartościowego nie przychodzi łatwo. Żeby coś
      osiągnąć, człowiek dysponuje darami (np. zdrowiem, odwagą, intelektem,
      majątkiem itp.), które może zastosować wg własnego wyboru. Można starać się
      zmniejszać cierpienie swoje i innych, i warto to robić, ale nie należy się
      spodziewać, że to się do końca uda. Tylko naiwni buddyści wierzą, że możliwe
      jest pozbycie się cierpienia za ziemskiego życia. Cierpienie i wyrzeczenie są
      natomiast silnymi środkami osiągania wyznaczonych celów (stąd np. skuteczność
      postu, choćby w formie strajku głodowego).
      W tym miejscu dodamy, że absolutnie nie wierzymy, żeby ze Św. Piotrem można
      było coś nielegalnie załatwić (o czym świadczą jego listy i biografia
      udokumentowana historycznie) podobnie jak nie uważamy, żeby zalegalizowanie
      eutanazji sprowadzało jakiekolwiek dobre skutki.
      A spokój ma się (na ogół) właśnie dopiero w grobie, bez specjalnych zabiegów –
      wystarczy poczekać.
      Z poważaniem
      Urząd Propagowania Grafomanii i Lunatyzmu
      • strefa_ciszy Re: Nieustająca walka? 31.07.02, 15:40
        Drogi ireo.
        Żałuję że mówiłeś w swoim imieniu...
        Nie ironizuj (Urząd Propagowania Grafomanii i Lunatyzmu - coś tu chyba jest nie
        tak?)
        uczuć i przemyśleń innych, może nie każdy potrafi duchowo
        poukładać sobie świat. Czasem lepiej zamilknąć na zawsze, niż doszukiwać się
        odpowiedzi.Pozdrawiam z swoim imieniu, bez ironii i zlekceważenia.

        • ireo Re: Nieustająca walka? 31.07.02, 16:06
          Droga strefo
          "Urząd" powstał w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne. Pewnego usera
          denerwowały moje długie wpisy, zaczął mi więc wymyślać na formum od
          grafomanów :-). Zainspirowało mnie to, ale stwierdziłem, że jednak bardziej
          czuję się Lunatykiem niż Grafomanem (zwłaszcza ostatnio), więc wypadło mi te
          przypadłości połączyć (jej! jak ja lubię pisać o sobie :-)))).
          Poza tym czasem wolę się zabrać za poważny temat za pomocą nie bardzo poważnej
          formy, nie miałem więc intencji Cię lekceważyć. Ani tego, co napisałaś(-eś?). A
          poza tym, czy mamy prawo oczekiwać, żeby każdy post był zawsze i dla każdego
          zrozumiały (działa w obie strony)?
          Oczywiście, że mogę "zamilknąć na zawsze" w każdej chwili, ale to już nie dla
          zrobienia komuś przyjemności, tylko raczej z powodu tzw. okoliczności
          zewnętrznych. Zadam jeszcze retoryczne pytanie: a niby w czyim imieniu miałem
          pisać? :-)
          Miłego dnia.
          • strefa_ciszy Re: Nieustająca walka? 31.07.02, 16:41
            ireo, proszę sprawdź pocztę.
          • nonstop Re: Nieustająca walka? 31.07.02, 18:37
            Ireo, proszę nie uogólniać.
            "Myślimy", "uważamy"...
            hmmm
            mam nadzieję, że to figura retoryczna była.
            pozdrawiam,
            nonniefiguralny
            • Gość: ireo odpowiada Re: Nieustająca walka? IP: 212.244.167.* 31.07.02, 18:54
              (ojeja, jedna pisze, że źle, że piszę za siebie, teraz inny znów, żebym pisał
              za siebie...)
              Non, gorąco, prawda? Może by tak mokry ręczniczek? Zapomniałeś, co to jest
              pluralis maiestaticus? TY?? Zgroza. I od kiedy to 'niefiguralny' jesteś?
              Rzeczywiście nieustająca walka :-))
              • orissa ireo! 31.07.02, 18:57
                Ireo, no gdzie Cie mozna zlapac, siedzisz tylko na tym forum.
                Jesli dostales smsa pls odezwij sie.
              • nonstop Re: Nieustająca walka? 31.07.02, 19:13
                Hyhy, nadal twierdzę, że "pluralis maiestatis".
                Poza tym znam lepsze sposoby na upał niż ręczniczki.
                :-))))
                • Gość: sirius nieustajaca walka IP: 210.193.252.* 02.08.02, 02:08
                  zycie to jest walka z samym soba swoimi slabosciami
                  to droga w jedna strone nie mozna zawrocic zatrzymac sie
                  na chwile trzeba biec i robic to czego od nas wymagaja
                  to co sami wymagamy od siebie i to co swiat ktory
                  stworzylismy wymaga od nas czasem mysle ze ci co
                  nie widza tej beznadzieji sa szczesliwsi od tych co
                  widza wiecej od innych ci co czuja wiecej czuja za tych
                  co nie widza a ci co maja wszystko gdzies dojda tam
                  gdzie my nie dojdziemy... szczescia nikt nie znajdzie
                  moze na chwile dlatego trzeba go szukac codziennie
                  i zbierac te okruchy ktore spadaja ze stolu Tego Co Na Gorze

                  P.S. radze przeczytac jescze raz "smazone zielone pomidory"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka