IP: *.dynamic.chello.pl 05.06.12, 11:36
W bardzo wielu szkołach, na szczęście nie we wszystkich, WF prowadzony jest fatalnie.
"Macie piłkę i grajcie"... albo odwrotnie - kto nie przebiegnie w określonym czasie, nie skoczy tylu to a tylu cm ( wg tabelki) albo nie pokona kozła dostaje pałe i staje się ofiarą ( nierzadko wyśmiewaną przez kolegów i o zgrozo nauczyciela).
A potem mamy- otyłych młodych ludzi, krzywe kręgosłupy, zadyszkę po 10 schodach lub w najlepszym razie oblegane siłownie przez tych, którzy chcą nadrobić brak ruchu w młodości.
Jak myslicie- czy dałoby się zmienić formułe w-f na bardziej przyjazną gimnazjalistom ( zresztą też licealistom i młodszym dzieciom), zmniejszyć liczbę zwolnień lekarskich a tym samym poprawić sprawność i zdrowie. Jak to zrobić?
Obserwuj wątek
    • Gość: menodo Re: W-F IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.12, 13:13
      Dla moich dzieci w-f w szkole był zawsze wielką uciążliwością i stratą czasu.
      Oboje są bardzo wysportowani (pływanie, biegi, rower, konie) ale nie przepadają za sportami zespołowymi. Dodatkowo - baaardzo narzekali na brak pryszniców w szkole albo krótki czas przeznaczony na toaletę.

      Najgorzej z wuefem było w gimnazjum córki; jakaś nawiedzona nauczycielka wprowadziła na lekcjach taki terror, że co bardziej ambitne dziewczyny tygodniami poprawiały rzuty piłką lekarską albo biegi na ileś tam kilometrów...Córka miała nawet jakieś lekcje doszkalające u znajomego wuefisty, bo groziła jej 2 na koniec...Na szczęście, po licznych skargach pani została odsunięta...
      Wiem, że ten wuef dla dobra ogółu powinien być w szkole - i to dobrze prowadzony.
      Z drugiej strony, wiele dzieci uprawia sport poza szkołą - i ten szkolny w-f naprawdę nie poprawia ich kondycji fizycznej, a zabiera czas. Moja córka ma basen po domem i 2 razy w tyg. chodzi na świetne zajęcia, więc kiedy wstawałyśmy zimą o 6.00, aby dojechać na 7.20 na "wuefową" pływalnię - to specjalnie wdzięczne i za to państwu polskiemu nie byłyśmy.
    • malgosiach.2 Re: W-F 05.06.12, 13:31
      Moja córka licealistka, ma jutro zaliczenie "ze skakanki". Na "dwóję" trzeba w ciagu 30 sekund skoczyć 50 razy, a jej udaje się tylko 48-49. Nie kwalifikuje się na zaliczenie niestety. Poza szkołą, jest równiez aktywna: tańczy, pływa etc. W szkole wf to masakra. Durne zaliczenia według durnych tabelek. Dzieci/ młodziez rozliczani sa według tych samych tabel, a przecież oczywiste jest, ze małe chude dziewczę rzuci piłką inaczej/krócej niz jej postawna kolezanka. A czy konieczna jest umiejętność stania na głowie? Nie każdy ma ochote na to i ja to rozumiem. Rozmawiałam w szkole z dyrektorem o zmianie formy tych zajęć, jest teraz przecież taka mozliwość. Niestety, nauczyciele mają etaty i są nie do ruszenia, a zmienić zajęć im się nie chce, bo i po co?
      Ja się nie dziwię, że młodzież się miga od wf, bo w takiej formie, jak w wiekszości szkół, jest on beznadziejny:(. Szans na zmianę nie widzę, póki ktoś nie znajdzie "bata" na nauczycieli, zeby popatrzyli na młodzież, a nie tylko na siebie.
      • menodo Re: W-F 05.06.12, 13:56
        malgosiach.2 napisała:

        > Moja córka licealistka, ma jutro zaliczenie "ze skakanki". Na "dwóję" trzeba w
        > ciagu 30 sekund skoczyć 50 razy, a jej udaje się tylko 48-49."

        No, co Ty? Może to ta nasza psychiczna wuefistka z gimnazjum przeniosła się do tego liceum :D
        Nie, no w liceum mojej córki to by było nie do pomyślenia. Jak dziewczynki narzekały, że przez panią od basenu nie nadążają z suszeniem włosów i spóźniają się na historię, to szkoła zrezygnowała z basenu i załatwiła dziewczynkom aerobic.
        Poza tym na normalnym wuefie oceniany był przede wszystkim stosunek do przedmiotu, czyli frekwencja. Dwóje miały takie osoby jak moja córka - z frekwencją 51 proc. i minimalną aktywnością na zajęciach.
        • malgosiach.2 Re: W-F 05.06.12, 14:27
          eeee frekwencja oceniana jest swoją drogą, a durne zaliczenia są niestety. Dziewczyny by chciały miec aerobic, ale pani od wf pewnie by nie wiedziała co to jest - starsza pani, i wychowawczyni mojej córki niestety. Znienawidzona przez wszystkich uczniów:(. Ani razu przez rok nie usłyszałam na zebraniu czekokolwiek dobrego o klasie ( inni nauczyciele raczej chwalą), ta tylko widzi same złe strony...i nie widziałam żeby chociaz raz się uśmiechnęła:(
          • menodo Re: W-F 05.06.12, 14:48
            A nie, to "nasza" młoda była. Ale skarga za skargą - i udało się.
            Współczuję takiej nauczycielki i wychowawczyni. A nie możecie wystąpić o jej zmianę?


      • Gość: bez nicka Re: W-F IP: *.dynamic.chello.pl 05.06.12, 14:49
        I to jest piękny przykład jak można bardzo skutecznie zniechęcić do uprawiania sportu. Może nie dziecko, które sport wyniosło z domu ale takie, u którego w domu sport to kibicowanie piłkarzom na euro:(
        Czy wreszcie ktos kiedyś pójdzie po rozum do głowy i zmieni w-f w szkole?
        Nie ma nic bardziej durnego niż tabelki - strasznie jestem ciekawa ile razy skoczę przez skakankę w ciągu 30 sekund..........
        • malgosiach.2 Re: W-F 05.06.12, 15:15
          Aż strach pomysleć, ile razy, według tabelki, trzeba skoczyć na "5":)

          Zmienić nauczyciela, który w szkole pracuje "od lat' nie jest łatwo:(. Inni w szkole wcale nie są lepsi:(. Wszyscy "lecą" podobnym programem...
      • 3e3 Re: W-F 06.06.12, 15:14
        Idac tropem tej logiki, zrobmy sprawdziany z matmy/polskiego w zaleznosci uzdolnien:)
        Skoro dziecko chude/grube czytaj mniej sprawne fizycznie nie jest w stanie spelnic kryteriow ustalonych dla danej grupy wiekowej dostaje 2 z wf-u i nie wydaje mi sie to szczegolnie dziwne, bo podobnie dziecko mniej zdolne w innej dziedzinie dostaje gorsze stopnie z tego przedmiotu. Problemem jest, ze rodzice nie chca traktowac WF-u jako normalnego przedmiotu, czesto nie przyjmuja tez do wiadomosci, ze ruch to czesc zdrowego trybu zycia. Zgadzam sie, ze zajecia z wf moga byc smiertelnie nudne lub fatalnie prowadzone, ale skadinad wiadomo ze grubi/niesprawni rodzice to grube/niesprawne dziecko. Dodam dla ulatwienia, ze lepsza bylam z matmy niz z wf-u:)
        • Gość: learning-to-fly Re: W-F IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.12, 17:11
          Jest tylko jedno ale: w szkołach do których chodziłam matematyki, polskiego czy historii UCZONO, lepiej, gorzej ale jednak. Natomiast z wfu się zazwyczaj WYMAGA. Nie widziałam jeszcze szkoły, w której ktoś by naprawdę uczył biegać. A tak, biegania też powinno się uczyć. Tak samo z elementami siatkówki, koszykówki czy skoku wzwyż. To wszystko wymaga czasu. Jedne zajęcia przed zaliczeniem można sobie o kant wiadomej części ciała rozbić. I dlatego dopóki nauczyciele wf siedzą i pierdzą w stołki zamiast coś robić, dopóty wf nie powinien być oceniany jak normalny przedmiot.
          ps. wiesz gdzie się magiczne tabelki ustala? w szkołach sportowych i na zawodach. To tak jakby wymagania z matematyki ustalać wg wyników uczniów matexu i olimpijczyków. Sensowne, nie?
        • menodo Re: W-F 06.06.12, 17:57
          Jak sama nazwa wskazuje - chodzi to o wychowanie fizyczne, podobnie jak na przykład muzyczne czy plastyczne. Moim zdaniem oceny z takich przedmiotów nie powinny ważyć na średniej - decydować, czy dany uczeń ma czy nie być przyjęty do szkoły szczebla wyższego, czy nie.
          Oczywiście, wybitni uczniowie z takich przedmiotów, mający jakieś osiągnięcia - powinni mieć jakieś dodatkowe punkty, ale zła ocena z rzutu piłką lekarska nie powinna moim zdaniem zamykać drogi do dobrej edukacji.
          • 3e3 Re: W-F 06.06.12, 18:52
            Nie sadze, aby nizsza ocena z przedmiotu WF zamykala droge do edukacji na wyzszym poziomie, zwlaszcza, ze nie jest to przedmiot punktowany do szkoly kolejnego szczebla.
            W przeciwieństwie do oceny z matmy, ktora jest (słusznie) punktowana zawsze, i moze mieć wpływ na dostanie sie do szkoly sredniej osoby uzdolnionej jezykowo/hum.
            Moim zdaniem kazdy ma jakies uzdolnienia/preferencje, ale to nie jest powod zeby dzielic przedmioty na wazne i mniej wazne zwlaszcza na poczatkowych etapach edukacji.
            A normy wydolnosciowe nie sa ustalane na zawodach cyborgow:) Z norm korzystaja tez np. kardiolodzy choc w innym zakresie, pacjentami zas sa czesto Ci co mieli zwolnienie z WF :P
            Oczywiscie jestem za fajnie i roznorodnie prowadzonym WF-em, ktory pozwalalby kazdemu na znalezienie aktywnosci, ktora najbardziej mu odpowiada. Jestem przeciwna tendencji "nie biegaj bo sie spocisz".
            • menodo Re: W-F 06.06.12, 19:31
              e3 napisała:

              > Nie sadze, aby nizsza ocena z przedmiotu WF zamykala droge do edukacji na wyzsz
              > ym poziomie, zwlaszcza, ze nie jest to przedmiot punktowany do szkoly kolejnego
              > szczebla."

              Może zdecydować o zaniżeniu średniej. Pamiętam, jak moja córka w 3 klasie gimnazjum drżała ze strachu - czy na pewno będzie miała czerwony pasek, bo z wuefu miała 3 - a świadectwo z wyróżnieniem to dodatkowe 2 pkt. , no i średnia ocen też jest doliczana w rekrutacji do liceum.
              • 3e3 Re: W-F 07.06.12, 11:50
                Wracamy do pkt.wyjscia, :)
                nie zgadzasz sie zeby "glupi" WF wplywal na srednia, ale czy mialabys pretensje do nauczyciela matmatyki, ze wzbitnemu humaniscie grozi troja na swiadectwie i moze nie dostanie sie do wymarzonej klasy jezykowej?
                Dlatego jestem za tym zeby nie dzielic przedmiotow na lepsze i gorsze tylko pogodzic sie z tym, ze ktos sprawny fizycznie ma z wfu 5, a ktos kiepski 3, tak jak jest to w przpadku innych przedmiotow.
                • Gość: menodo Re: W-F IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.12, 12:40
                  Wracamy do pkt.wyjscia, :)
                  > nie zgadzasz sie zeby "glupi" WF wplywal na srednia, ale czy mialabys pretensje
                  > do nauczyciela matmatyki, ze wzbitnemu humaniscie grozi troja na swiadectwie i
                  > moze nie dostanie sie do wymarzonej klasy jezykowej? "

                  Nie miałabym pretensji do tego nauczyciela. Ocena z języka polskiego powinna ważyć na średniej, podobnie jak ocena z matematyki.
                  Natomiast uważam, że dużą krzywdę robi się uczniowi, któremu szóstki z wuefu czy muzyki równoważą tróje z matematyki czy z polskiego - w efekcie czego - dzięki 2 dodatkowym punktom za świadectwo z paskiem - dostaje się do liceum.

                  Uważam, że z punktu widzenia kształcenia fachowców w różnych dziedzinach są przedmioty mniej lub bardziej znaczące. Nie przeszkadza mi otyły lekarz ani prawnik, który nie nauczył się grać na flecie. W sytuacji rywalizacji o średnia - a tak się dzieje na poziomie szkół podstawowych i średnich - szóstka z matematyki i szóstka z wuefu powinny mieć różne wagi.

                  Natomiast jestem za tym, żeby nagradzać dodatkowymi punktami wybitne osiągnięcia sportowe czy artystyczne.
                  • hankam Re: W-F 13.06.12, 11:24
                    Zgadzam się w 100%.
                    I to nie dlatego, że moje dziecko wf-u nie cierpi - ma kiepską koordynację, słabe poczucie równowagi, na wf-ie doświadcza samych porażek, które nie są jej potrzebne.
                    Ja byłam z wf-u marna. Miałam antytalent do gier zespołowych, może dlatego, że w muzycznej podstawówce mieliśmy zakaz gry w piłkę. Ale też byłam marna z lekkiej atletyki. Skakałam w dal może ze dwa metry, wzwyż chyba w ogóle. Na setkę miałam chyba ze dwadzieścia sekund.
                    Po prostu nie miałam typowej dla nastolatków sprinterskiej natury. Byłam długodystansowcem. Chodziłam z rodzicami po górach, potrafiłam przepłynąć jezioro, jeździłam na nartach, żeglowałam.
                    Jak był jakiś międzyszkolny terenowy bieg długodystansowy - to się zakwalifikowałam na równi ze sportsmenkami. Tyle, że chyba stopni nam za to nie postawiono.

                    Wydaje mi się, że uczciwie byłoby na świadectwie pisać "wybitne predyspozycje sportowe".
            • Gość: bez nicka Re: W-F IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.12, 20:28
              Zła ocena z w-f może zmniejszyć szanse do dostania się do wymarzonej szkoły. Tak jak ktoś wyżej napisał- brak paska, niższa srednia, ale może jeszcze bardziej zaszkodzić: zła ocena to skuteczna demotywancja do uprawiania sportu i ruchu. A dla wielu dzieci w-f jest jedyną aktywnością ruchową. Nie wszystkich, ale wielu.
              • martag2 Re: W-F 06.06.12, 21:09
                Rozwój fizyczny jest tak samo ważny jak rozwój intelektualny.
                Zawsze na początku roku podawane są kryteria oceniania, najczęściej są to :
                a. sprawność fizyczna ucznia (zdolności motoryczne),
                b. umiejętności ruchowe ucznia,
                c. wiadomości ucznia,
                d. działalność i uczestnictwo ucznia w lekcjach wf

                Tabele sprawnościowe od lat są te same. Ja w tej chwili skocze 60 skoków na skakance w 30 sek.(a mam 40+), tylko za moich czasów ( za waszych też) dzieciaki biegały, skakały, mnóstwo czasu spędzały na dworze, teraz wszystko się pozmieniało, dzieciaki siedzą przed TV i komputerem i na czas to by klikniecia myszką mogły robić, ale to nie powód , żeby opluwać WF.
                • Gość: menodo Re: W-F IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.12, 21:34
                  Moja córka w wieku lat 6 w ciągu jednego dnia przejechała na rowerze cały Bornholm (ponad 100 km) , ma kilka medali na etapie wojewódzkim z zawodów pływackich, szaleje na koniach w Bieszczadach - ale nie, na skakance wysiada, a w biegach żółw by ją wyprzedził, bo do biegów ma przeciwskazania kardiologiczne. Poza tym waży 45 kg ( 19 lat) i raz się zdarzyło, że stała na bramce a tu koleżanka o wadze 100 kg uderzyła w nią piłką ( mecz piłki recznej) - od tej pory nie bierze udziału w grach 'kontaktowych".

                  Więc sorry, proszę mi tu nie usprawniać fizycznie dzieci, bo mnie to wychodzi lepiej niż wuefistkom; dzieci mam bardzo usportowione, szczupłe i urodziwe:D
                  • Gość: gosc Re: W-F IP: *.xdsl.centertel.pl 14.06.12, 21:27
                    w wieku 6 lat w jeden dzien 100km ale biegac nie moze.
                    Medale w plywaniu ale biegac nie moze.

                    Poza szkola mistrzyni olimpijska a na wfie problem z zaliczeniem.
                    co za bzdura!
                    Pewnie panna fochy stroi - wiec ma 2 za zaangazowanie. I bardzo dobrze.

                    Jesli nauczyciel jest beznadziejny - to rada rodzicow moze cos z tym zrobic.
                • Gość: bez nicka Re: W-F IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.12, 22:46
                  Jestem jak najdalsza od tego, żeby opluwać w-f jako przedmiot!
                  Jestem przeciwniczką spędzania czasu przez dzieci przy TV czy komputerze z chipsami.
                  Zgadzam się, że rozwój fizyczny jest bardzo ważny a ruch to zdrowie, ale:
                  - na sprawność fizyczną ucznia wpływają różne czynniki w tym niezawinione przez niego ( choćby nadopiekuńcza babcia tucząca wnuczka jak przysłowiową gęś) - i co wtedy ma zrobić takie dziecko??????
                  - to samo dotyczy umiejętności- to, żer ktoś nie skoczy przez kozła nie znaczy, że np. świetnie nie biega, pływa czy gra w siatkówkę., ale może nie mieć takich umiejętności z przyczyn od siebie niezależnych
                  - wiadomości ucznia - czyli co? przepisy koszykówki?????? To może jednak lepiej, żeby się ruszał niż uczył o rzutach czy kozłowaniu.
                  - uczestnictwo na lekcji w-f. Zgoda, ale ucznia trzeba zachęcić a nie zniechęcić i ośmieszyć.
                  Poniżony i ośmieszony uczeń - przez kolegów czy nauczyciela będzie się migał od zajęć.
                  I piszę to nie dlatego, żebym miała jakieś osobiste złe doświadczenia. Przeciwnie. Lubiłam w-f. Mój syn- choć barzdo wysportowany ( 6 na wszystkich świadectwach) już znacznie mniej.
                  Bo lekcje były nudne.
                  Bo nauczyciel albo rzucał piłkę albo......głowił się jak poprowadzić zajęcia bo 3/4 klasy siedziała na ławeczce ( zwolnienia lekarskie).
                  Nie wierzę, żeby nie można zorganizować ciekawych zajęć- dla wszystkich. I tych, którzy mają nadwagę, i tych, których roznosi energia, i tych, którzy lubią gry zespołowe i tych, którzy chcą tańczyć.
                  W szkołach nie ma możliwości umycia się po zajęciach. W każdym razie nie we wszystkich.
                  Dzieci i młodzież są bardzo wyczuleni na punkcie swojego ego. Wystarczą kpiny ( bo nie przeskoczył, nie wspiął się po linie itd) i "dramat" gotowy. A potem to już tylko krok od odwiedzenia lekarza i wyjścia ze zwolnieniem na cały rok i......trenowaniu mięśni nadgarstka przy graniu w gry komputerowe.
                  I na koniec uwaga: nie mam osobistych problemów z w-f. Mój syn jest na studiach, gdzie katalog proponowanych zajęć z wychowania fizycznego jest olbrzymi. Z w-f jest zaliczenie nie wchodzące do średniej ocen ( to akurat syna martwi).
                  • Gość: gasli Re: W-F IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.12, 12:42
                    Rozwój fizyczny jest bardzo ważny. U mnie na zajęciach część dziewczyn mówiła że są niedysponowane, że ich coś boli itd. Ja ćwiczyłam zawsze i chętnie, mimo że byłam mniej sprawna i zdecydowanie gorsza od nich (w gibkości, zwinności, koordynacji), natomiast perfekcyjna w bieganiu. Mimo że miałam słabsze oceny z rzutów do kosza, z siatkówki, recznej, obrotów i innych ćwiczeń, to dostałam taką samą ocenę jak one bo byłam aktywna, zawsze przygotowana i dawałam z siebie wszystko.
                    Ale to zależy od nauczyciela, jak on pojmuje zajęcia z wf i czy u niego idzie w parze chęć i zaangażowanie w ćwiczenia i umiejętności, czy tylko umiejętności.
                    U mnie na szczęście nauczyciel patrzył i na to i na to. Zawsze powtarzał, że on sobie stawia plusiki kto uczestniczy w zajęciach, a nie siedzi na ławce.
                    bo przecież wygodniej jest przesiedzieć 45 minut, jak przebiegać.

                    Jak motywować? dziewczyny prosto - schudniesz ;-) będziesz miała lepszą kondycję, samopoczucie, będziesz sprawniejsza, zwinniejsza, zgrabniejsza.

                    WF przecież wpływa i rozwija, kształtuje tyle u młodego człowieka, że głowa boli ;p

                    Ja tam lubiłam wf ;-)
    • hawa.etc Re: W-F 12.06.12, 13:00
      Ja tam bez wyrzutów sumienia miałam lewe zwolnienie przez pół gimnazjum i całe liceum. Zajęcia prowadzili słabi nauczyciele, program był do niczego. Ćwiczyłam 6-7 razy w tygodniu i WF organizowałam sobie sama.
      Uważam, że WF nie powinien być normalnym, ocenianym przedmiotem, bo jak taki musi mieć program, a porgram to zło, bo nie można go dostosowywać indywidualnie. Powinien być wybór zajęć sportowych, na które uczeń chodzi określoną liczbę godzin (jego sprawa, kiedy to odpęka) i tyle. Część uczelni ma podpisane umowy z klubami fitness/stadninami/jogą, studenci chodzą, kiedy im pasuje. Szkoły średnie mogłyby przejąć ten zwyczaj i przestać się bawić w jakiś idiotyczny program nauczania. Nikt nie będzie traktował WF na równi z polski, czy matematyką, bo to przedmiot mniej ważny i tyle. Ważny jest ruch i do niego trzeba dzieciaki zachęcać, ale to naprawdę żadna różnica, czy ruszają się na boisku, czy na aerobiku. Zaliczenie za frekwencję, bo tu nie ma czego oceniać.
      • Gość: filga Re: W-F IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.12, 13:14
        A nie pomyślałaś, że te dodatkowe zajęcia są płatne? i może nie wszyscy mogą z nich korzystać. Co do idei - pełna zgoda.
        • hawa.etc Re: W-F 12.06.12, 17:38
          Nie są płatne, w momencie kiedy są organizowane w ramach obowiązkowego WF.
          Albo można wybrać pomiędzy płatnymi (np. konie), a bezpłatnymi, ale różnymi. Np. organizowanymi w grupach międzyklasowych, po lekcjach. Koszt byłby taki sam, jak koszt płacenia nauczycielom za lekcje w klasie, ale jednak efekt lepszy. Po pierwsze dlatego, że uczeń zawsze lepiej pracuje kiedy ma zachowaną minimalną samodzielność i może wybrać, to dobrze wpływa na dyscyplinę. Po drugie dlatego, że w sporcie preferencje są bardzo indywidualne - jedne dziewczyny uwielbiają siatkówkę, inne lepiej czują się w formach choreograficznych; chłopcy na ogół lubią piłkę, ale jak któryś nie lubi (albo np. ma okulary, w których nie może dać z siebie wszystkiego, a bez których nie wie która bramka czyja), to ma poważny kłopot. Nie tylko z przedmiotem, ale też z etykietką ofermy. Gdyby miał możliwość pójść na siłownię i dowiedzieć się od kompetentnego trenera jak nadać więcej mocy pająkowatym ramionom, to może by zmienił stosunek.
          Poza tym zajęcia sportowe powinny być zorganizowane tak, żeby każdy miał szansę się umyć, albo od razu iść do domu; w tej chwili różne ambitne panie wuefistki organizują dziewczynom na trzeciej lekcji biegi przełajowe, albo inne atrakcje nie otwierając nawet pomieszczenia z prysznicami ("Bo zepsujecie, a ja nie będęm za to płaciła piniendzy"). I potem się dziwią, że laski przynoszą lewe zwolnienia. A no przynoszą, bo nikt nie ma ochoty siedzieć kolejnych trzech czy pięciu godzin z nieświeżymi włosami i plamami pod pachami.
          Pamiętam ze swoich czasów szkolnych, że nauczyciele wręcz robili szydercze uwagi, zwłaszcza chłopcom, którzy wydzielali intensywniejsze zapachy i mniej się obijali na wuefie. Te komentarze o capach, ostentacyjne otwieranie okien...

          A wracając jeszcze do tego co powiedziałaś - ja tam uważam, że gdy ktoś może sobie pozwolić na płacenie za komfort, to powinien mieć taką możliwość. Skorzystają także osoby na zajęciach organizowanych przez szkołę, bo im mniejsza grupa, tym bardziej wartościowe zajęcia.
          • menodo Re: W-F 12.06.12, 18:23
            > A wracając jeszcze do tego co powiedziałaś - ja tam uważam, że gdy ktoś może so
            > bie pozwolić na płacenie za komfort, to powinien mieć taką możliwość. Skorzysta
            > ją także osoby na zajęciach organizowanych przez szkołę, bo im mniejsza grupa,
            > tym bardziej wartościowe zajęcia. "

            Ale takie rzeczy to nie w szkole publicznej, przynajmniej nie na razie.
            Bo szkoła publiczna powinna być egalitarna i nie powinno być tak, że biedne dzieci skaczą przez kozła i na czas na skakance i biegi w upał mają na nasłonecznionej bieżni, a potem nawet umyć się" nie mogom, bo prysznice zepsujom"...A bogate w komforcie odrabiają sobie ten wuef w klimatyzowanym spa czy innym ogrodzie natury albo na wypasionym korcie tenisowym czy na własnym koniku w weekend...
            I ja w sumie jakoś tam to rozumiem; może w liceum młodzież ma już inne wartości i kryteria samooceny, ale w podstawówce czy gimnazjum status biedaka to syf, z którego trudno się człowiekowi wygrzebać.

            To, co można by zrobić od zaraz, to zlikwidować ocenę z wuefu.
            • hawa.etc Re: W-F 12.06.12, 18:59
              Rozumiem Twoje obiekcje.
              Ale... mnóstwo dzieciaków chodzi na judo, aikido i inne takie - może dałoby się po prostu wziąć zaświadczenie z klubu i przepisać zaliczenie?

              Wiem, że niektóre licea prywatne tak mają, ale to średnio legalne, bo nie realizuje się programu.
              • Gość: bez nicka Re: W-F IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.12, 19:12
                Moim zdaniem trzeba by zacząć od dwóch rzeczy - innej oceny w-f ( nie wiem czy nieoceniania, czy oceniania w systemie zero-jedynkowym czyli zaliczył lub nie, czy oceny za aktywność) i uatrakcyjnienia lekcji.
                Zaświadczenie z klubu niewiele da bo co robić z uczniem na 2 lekcji?
                Myślę, że można zrobić lekcje łaczone ( tak jak w niektórych szkołach zajęcia językowe) i sekcje np. gier zespołowych albo ćwiczeń przy muzyce.......
                Zajęcia sportowe basen, judo są dość drogie i tu powstałby problem stać Jasia a nie stać Stasia i konflikt gotowy.
                Szkół prywatnych nie można stawiać za przykład, bo rządzą się one innymi prawami.
                Z pewnością można próbować to jakoś rozwiązać, bo coraz więcej młodzieży i dzieci ćwiczy tylko.....mięśnie nadgarstka grając w gry komputerowe. U wielu ten zły w-f jest jednak jedyną forma aktywności fizycznej.
                I jeszcze coś- w niewielu szkołach bada się kręgosłupy dzieci. Nauczyciele w-f z racji wykształcenia mogliby przeprowadzać wstępną selekcję skolioz, kyfoz czy innych nieprawidłowości i sygnalizować problem rodzicom. Mogliby też- po potwierdzeniu skrzywień przez lekarza- prowadzić gimnastykę korekcyjną. Nudne to bo nudne, ale w każdym razie pożyteczne.
              • Gość: learning-to-fly Re: W-F IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.12, 21:47
                >Ale... mnóstwo dzieciaków chodzi na judo, aikido i inne takie - może dałoby się po prostu wziąć >zaświadczenie z klubu i przepisać zaliczenie?

                Dopóki wf jest na ocenę, to nie można. Bo Jaś może być dobry w judo, ale fatalny w biegach. A skoro Staś jest oceniany za biegi i kozła, to Jaś też musi być. Poza tym jaś może chodzić na judo, ale być łamagą nawet w tym, i co mu wystawić? Dopóki wf jest oceniany, to sukcesy sportowe owszem, powinny podwyższać ocenę, ale nie mogą zastąpić wfu. Co innego gdyby wf był tylko na za (co byłoby najrozsądniejsze)l, wtedy ok, Jaś zaliczył na judo, Staś na wfie, a Krzyś na szkolnej sekcji piłki ręcznej.
                • Gość: learning-to-fly Re: W-F IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.12, 21:48
                  *na zaliczenie
      • enahalama Re: W-F 10.07.12, 20:59
        Tak powinno być, że szkoła organizuje w ramach w-f różne zajęcia. Co prawda wybór zajęć z pewnością zależy od szkoły i miasta, ale ja sama chodziłam do gimnazjum w małym mieście i w tym mieście za darmo można było uczęszczać na i piłkę nożną, i taniec, i aikido, i siatkówkę, i bieganie... Zmuszanie uczniów i do piłki nożnej, i gimnastyki, i siłowni, i tańca, i siatkówki to po prostu głupota. Poza tym każdy ma swoje predyspozycje i jeżeli ktoś dobrze czuje się w gimnastyce to niech nad tym pracuje. a kto woli siłownię, niech ćwiczy na siłowni.
        • Gość: WF Re: W-F IP: *.173.5.84.tesatnet.pl 26.08.12, 10:27
          Ja jednak troche porównam WF do innych przedmiotów i podsumuję. A czy zmuszanie uczniów żeby np. z matymatyki byli dobrzy i z geometrii i z prawdopodobieństwa i z ..... powinno być ??? . Każdy ma swoje predyspozycje............... czyż nie. Tak samo z innych przedmiotów...
          • malila Re: W-F 30.08.12, 11:26
            IMO to nietrafiona analogia. WF to ogólna aktywność fizyczna. Czyli jeśli miałoby się ją porównywać z aktywnością umysłową, to rownież ogólną. Dzielenie matematyki na algebrę, geometrię i probabile to jak dzielenie koszykówki na dwutakt, rzuty do kosza, podania i kozłowanie.
    • hankam A może? 05.09.12, 15:18
      A może dałoby się zrobić dwie grupy - jedną dla dzieci sprawnych tak, jak przewidują programy nauczania, a drugą dla niedołęg?
      Dla jednych koszykówka, siatkówka, piłka ręczna, dla drugich gimnastyka korekcyjna, albo ogólnorozwojowa?
      Moja córka ma problemy ze stawami związane z okresem dorastania, ale też, jak stwierdził lekarz, ogólnie słabe powięzi (chyba więzadła?). Więc poza tym, że bolą ją stawy skokowe, kolanowe i biodrowe, co chwila coś sobie skręci, lub wybije. Chodzi na rehabilitację.
      Nie zaproponowano jej zwolnienia z wf-u, ale czarno to widzę. Ona nie zagra w piłkę ręczną czy w nogę z koleżankami, poza tym zawsze przeżywa upokorzenie, że jest wybierana jako ostatnia (powinna mieć to gdzieś, ale nie ma).
      Lekarz mówi, że umiarkowany ruch jest wskazany. Jak to pogodzić?
      Abstrahując od problemu mojej córki, może powinno się stworzyć kategorię A i D, prawie jak kiedyś w wojsku?
      Jestem pewna, że lebiegi byłyby zadowolone, a kategoria A dumna.
      • hawa.etc Re: A może? 05.09.12, 15:49
        Mnie się podoba, ale nie licz, że coś takiego się uda. Zaraz podniosłoby sie oburzenie, o stygmatyzacji, dzieleniu dzieci na lepsze i gorsze i o tym, że przecież sprawne dzieci mają eskaesy, więc nie tracą na zajęciach z mniej sprawnymi, bo mogą się wyżyć gdzieś indziej.

        Ale na studiach już jest inaczej - w UAM każda osoba ze świstkiem od lekarza o "lekkiej niemożności" miała pierwszeństwo w zapisie na tzw. gimnastykę leczniczą.
        • hankam Re: A może? 05.09.12, 16:40
          przecież sprawne dzieci mają eskaesy, więc nie tracą na zajęciach z mniej sprawnymi,
          Ale tracą ci mniej sprawni na wf-ie wymyślonym dla umiejących grać w kosza.
          Jakoś wf-iści równają do tych sprawniejszych.
          • hawa.etc Re: A może? 05.09.12, 19:39
            No bo skoro może Jaś, to może i Staś. A jak nie może, to znaczy, że sie nie stara i jest leniem. Nie wiedziałaś? :P
            • Gość: filga Re: A może? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.12, 07:24
              Nie takie to proste i jednoznaczne. idąc tym tokiem myślenia, takim samym zmianom powinna podlegać muzyka i plastyka. Też są uczniowie pozbawieni talentów w tych dziedzinach, i choć bardzo się starają, anie nie narysują/zaśpiewają.
              • hankam Re: A może? 06.09.12, 09:25
                Tylko, że brak umiejętności śpiewania nikomu nie szkodzi (o ile ta osoba nie śpiewa), a brak ruchu tak.
                • hawa.etc Re: A może? 06.09.12, 09:38
                  > Tylko, że brak umiejętności śpiewania nikomu nie szkodzi (o ile ta osoba nie śp
                  > iewa), a brak ruchu tak

                  Właśnie tak. Według mnie powinny być klasy artystyczne, w których zdolni mają szansę się rozwijać, zaś program dla większości powinien koncentrować się na historii sztuki/wiedzy o muzyce. Pamiętam koszmar ścibolenia na flecie i te beznadziejne wycinanki.
                  No, ale ja potrafiłam być zagrożona z ZPT, więc nie jestem obiektywna.
                • Gość: filga Re: A może? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.12, 14:34
                  Ale nie dyskutujemy o zagrożeniach a o ocenach.
                  • hankam Re: A może? 06.09.12, 15:35
                    W związku z tym opinia Hawy jest ważna.
    • Gość: Coolio Re: W-F IP: *.centertel.pl 19.09.12, 10:29
      Jako nauczyciel wychowania fizycznego czuję się "wywołany do tablicy". Uczę w gimnazjum i nie prowadzę zajęcia na "macie piłkę, grajcie". Realizuję tematy z zakresu gier indywidualnych i zespołowych, lekkoatletyki, gimnastyki, tańców i aerobiku. Największą wagę w ocenie z wychowania fizycznego ma od wielu lat (zgodnie z rozporządzeniem ministra) wkład pracy w wywiązywanie się z obowiązków. Dla mnie jest to przygotowanie do zajęć (posiadanie stroju) i aktywne uczestnictwo w zajęciach (czyli ćwiczenie, a nie siedzenie na ławce). Nawet największe beztalęcie ruchowe jeśli łapie słabe oceny z prób sprawności, nadrabia dobrymi ocenami za strój i aktywność i dlatego po spełnieniu tych kryteriów ma u mnie na koniec 4, a sprawny uczeń, który cały czas "olewa" zajęcia 2, a nawet 1. Cząstkowych ocen niedostatecznych za podjęcie próby sprawnościowej, lecz nie sprostanie kryteriom się nie stawia. Za niesprostanie wymaganiom tabelek jest ocena dopuszczająca, tylko za "nie chce mi się" jest niedostateczna. A "tabelki sprawności" są potrzebne, bo informują o aktualnym poziomie sprawności jednostki oraz sprawności na tle rocznika. Poza tym proszę Państwa człowiek harmonijnie rozwinięty to ten, który dba zarówno o rozwój umysłu, jak i ciała. Zaniedbywanie którejkolwiek ze sfer jest świadomym upośledzaniem siebie. Pozdrawiam!
      • hawa.etc Re: W-F 19.09.12, 23:12
        Cząstk
        > owych ocen niedostatecznych za podjęcie próby sprawnościowej, lecz nie sprostan
        > ie kryteriom się nie stawia. Za niesprostanie wymaganiom tabelek jest ocena dop
        > uszczająca, tylko za "nie chce mi się" jest niedostateczna.

        To dobra praktyka, ale wcale nie powszechna. U mnie w szkole były tylko 3 oceny np. za odbijanie piłki. Piątka - za X powtórzeń. Szóstka - za dwukrotnie więcej i więcej. I jedynka - za mniej, niż X powtórzeń. Podobnie przy innych ćwiczeniach. Bardzo szybko wylądowalam na zwolnieniu z WF, choć poza szkołą ćwiczylam i ćwiczę z przyjemnością (choć niekoniecznie ze śmierdzącą, sflaczałą piłką). Dzisiaj przygotowuję sie do maratonu, wspinam się, jeżdżę na rowerze i cholernie się ciesze, że głupia, prymitywna baba od wf (tamta konkretna, nie chce obrażać ogółu wuefistów) nie zdążyła zniechecić mnie do sportu. Mojemu dziecku też załatwię zwolnienie - lewe, jesli będzie trzeba. Aktywnośc fizyczna jest zbyt ważną sprawą, żeby pozwalać komuś "psuć" dzieciaka pod tym względem. Tutaj robię absolutny wyjątek od uczciwości, bo zdrowie jest po prostu musi być przed wszystkimi szkolnymi zasadami.

        Widzę moje koleżanki ze studiów, młode kobiety - to jest dramat. Sflaczałe, słabowite, niesprawne, jeżdżące windą nawet w centrum handlowym, bo przejście tych paru schodków to już wysiłek. Pamiętam, jak chciałam na wuefie na studiach zrobić godzinę ekstra, to nauczycielka naskoczyla na mnie, że wycieńczę organizm. Roześmiałam się jej w twarz - wycieńcżę organizm? Tymi paroma żałosnymi "brzuszkami"? Tym układem choreograficznym w tempie ślimaczym? Ale nie ma się co dziwić, bo taki jest właśnie standard sprawności w moim pokoleniu. Winę ponoszą za to między innymi beznadziejne lekcje wuefu i to, że nikt tym dziewczynom w porę nie pokazał nowoczesnych form gimnastyki. Tu trzeba całkiem zreformować system - inaczej prowadzić lekcje dla dziewczyn, inaczej dla chłopców (oni się różnią i potrzebują innych form motywacji), dbając również o stronę teoretyczną, wyjaśnić sens aktywności fizycznej, jej wpływ na wygląd fizyczny, ilość przyswajanych i spalanych kalorii. Ja bym w ogóle zrobiła przedmiot "Zdrowie i wychowanie fizyczne" i częśc zajęć spędzała na boisku, a część na tłumaczeniu czym jest zdrowa dieta, efektywny trening, itd. Znam uczennice, które uważają, że dieta tysiąc kalorii oznacza, że mogą zjeść kebaba dziennie (ale tylko kebaba) i już gitara, są na diecie. Jakieś ochłapy tej wiedzy przekazuje się na lekcjach biologii, ale ten temat zasługuje na własny przedmiot.

        Wyszedł mi długi post, bardzo się nakręciłam, bo temat jest mi bliski. Przepraszam, jeśli powtórzylam jakieś postulaty z poprzednich postow. Pamiętam, że się tu udzielałam, ale nie pamiętam co pisałam (pewnie ciągle to samo, o obaleniu systemu :))
        • malgosiach.2 Re: W-F 20.09.12, 08:50
          U mojej córki w gimnazjum, a teraz w liceum niestety stawia się oceny niedostateczne za "niezmieszczenie" się w tabelce. Moja zaliczyła 1 za "niestanie" na głowie, za "niezrobienie" poprawnie przewrotu w tył i za zbyt wolne dobiegnięcie do mety na 2000 m. Zawsze ćwiczy ( no prawie:) ) i zawsze ma strój, wf-u nienawidzi:(. Poza szkołą ma b.duzo ruchu. Na koniec roku miała "3". Szkoda niestety, ze szkoły nie słuchają młodzieży i tego czego oni oczekują. Myślę, ze modyfikacje programowe tylko by wyszły na "+".
          Zgadzam się z tym co napisała hawa.etc.:)

          p.s. I wkurzają mnie durne wymagania nauczycieli, które nie maja uzasadnienia. U mojej mlodszej córki w I gimnazjum spodenki na w-f mają nie przekraczac polowy uda. Moja córka miała takie do kolan, ale nauczycielce takie nie odpowiadają. Na pytanie córki dlaczego takie nie mogą być, usłyszała, zeby nie dyskutowala, bo tak ma byc. Pani nie robi różnicy, ze dziecko ma lekcję na I godzinie, kiedy na dworze jest 5 st. Na dwór również tylko takie krótkie spodenki! No bo tak i juz! Sama jestem nauczycielem i przeraża mnie czasami to co się wymysla w szkołach:(.
          • hawa.etc Re: W-F 20.09.12, 11:03
            Jak ma poza szkołą dużo ruchu, to fajnie, ale jakby co, to dla młodych kobiet polecam zajęcia fitness. Niekoniecznie choreograficzne, ale takie kształtujące sylwetkę, np. TBC - po miesiącu, dwóch widać efekt, większą sprężystość ciała, lepszą postawę. Stanie na głowie i głupie odbijanie piłki tego nie zapewni. Większości nastolatek wiecznie wydaje się, że są za tłuste, a to bardzo pomaga.

            > U mojej mlodszej córki w I gimnazjum spodenki na w-f mają nie przekraczac polow
            > y uda. Moja córka miała takie do kolan, ale nauczycielce takie nie odpowiadają.
            > Na pytanie córki dlaczego takie nie mogą być, usłyszała, zeby nie dyskutowala,
            > bo tak ma byc.

            To nie ma niczego na celu. Chodzi o pokazanie uczniom ich miejsca i demonstrację władzy. No cóż, taki ma właśnie obraz wuefistów - prymitywnych, złośliwych kafarów, którzy są wiecznie wściekli, bo nikt nie traktuje ich przedmiotu poważnie. Wobec tego robią z lekcji takie piekło, że nie sposób o ich przedmiocie zapomnieć. Przepraszam wszystkich przyzwoitych wuefistów z normalnym IQ i dobrą wolą. Niestety do te pory się z takimi nie spotkałam.
      • hankam Re: W-F 20.09.12, 09:36
        Pięknie, jednakowoż fajnie byłoby nie wliczac tych stopni do średniej.
        Moja córka była zwolniona w zeszłym roku z wf-u - w tym roku też prawdopodobnie będzie, ze względu na chorobę stawów.
        Na koniec roku dostała czwórkę. Dlaczego? Powinna w ogóle nie dostać oceny, ta czwórka obnizyla jej średnią. Generalnie ma średnie w nosie, w I klasie gimnazjum nie mają żadnego znaczenia, ale sam pomysł stawiania ocen z przedmiotu, z którego dziecko jest z przyczyn zdrowotnych zwolnione jest absurdalny. Ciekawe, jak rozwiązują to w przypadku plastyki i dzieci niewidomych, albo muzyki i dzieci głuchych.
        • hawa.etc Re: W-F 20.09.12, 11:05
          > Na koniec roku dostała czwórkę. Dlaczego? Powinna w ogóle nie dostać oceny, ta
          > czwórka obnizyla jej średni

          A to jest bardzo ciekawe. Ja, weteranka zwolnień z WF miałam zawsze na świadectwie "zw", albo nieklasyfikowana.
          • Gość: menodo Re: W-F IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.12, 11:41
            Może zwolnienie miała dopiero od drugiego semestru a na pierwszy miała 4 i wtedy oceną tzw. całoroczną jest ta czwórka za pierwszy semestr? Pewnie że nie warto robić z tego piekła w pierwszej klasie gim., ale warto dopytać, o co chodzi, aby dziewczynka nie miała obniżonej średniej w 3 klasie.
            Moja córka toczyła boje z wuefistami na etapie gimnazjalnym i o mały włos właśnie z powodu wuefu nie dostałaby się do liceum, które z sukcesem właśnie ukończyła :)
            Jeśli ktoś ma ze wszystkiego szóstki to mściwy wuefista może mu naskoczyć, ale w przypadku mojej córki końcowa trója (czy nawet dwója?) groziła średnią poniżej 4.75 - a więc brakiem świadectwa z wyróżnieniem i utratą 2 punktów w rekrutacji do liceum.
            ( sorry jeśli się powtarzam, ale nie chce mi się czytać swoich starych wpisów:D)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka