30.10.06, 20:19
Idąc cmentarną aleją szukam ciebie mój przyjacielu
Odszedłeś bo byłeś słaby jak suchy liść
Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami
Obnażyć swe oszustwa i nasze wypalone sumienia
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór
Idąc jesienną aleją szukam ciebie mój przyjacielu
Chce być tylko z tobą przez kilka małych chwil
Pomóż mi przywołać tamte lata ożywić śpiących ludzi
Pomóż mi pokonać smutek który pozostał gdy nagle odszedłeś
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...


tsa 51

Obserwuj wątek
    • she1961_lodz z archiwum 30.10.06, 21:21
      "Nie rzekli ani słowa:
      Gość i gospodarz
      I biała chryzantema."
      • turms.niesmiertelny Re: z archiwum 31.10.06, 04:22
        Biały puch,
        akacji na stawie,
        czerwona cegła,
        kryje żabę
    • rena_gd Re: idąc... 30.10.06, 22:15
      Ludzi dobrych i złych wciąż przynosi wiatr
      Ludzi dobrych i złych wciąż zabiera mgła
      I tylko ty masz tą niezwykłą moc
      By zatrzymać ich, by dać wieczność im
      Pomyśl choć przez chwilę, podaruj uśmiech swój
      Tym, których napotkałeś na jawie i wśród snów
      A może ktoś skazany na samotność
      Ogrzeje się twym ciepłem, zapomni o kłopotach

      Zapal świeczkę, za tych których zabrał los
      Zapal świeczkę w oknie
      Zapal świeczkę, za tych których zabrał los
      Światło w oknie...


      Dżem...
    • sir_elmin Re: idąc... 30.10.06, 22:29
      Stabat Mater dolorosa
      Iuxta crucem lacrimosa
      Dum pendebat Filius.

      Cuius animam gementem
      Contristatam et dolentem
      Pertransivit gladius.

      O quam tristis et afflicta
      Fuit illa benedicta
      Mater unigeniti!

      Quae moerebat et dolebat,
      Et tremebat cum videbat
      Nati poenas incliti.

      Quis est homo qui non fleret,
      Christi Matrem si videret
      In tanto supplicio?

      Quis non posset contristari,
      Piam Matrem contemplari
      Dolentem cum Filio?

      Pro peccatis suae gentis
      Vidit Iesum in tormentis,
      Et flagellis subditum.

      Vidit suum dulcem natum
      Moriendo desolatum
      Dum emisit spiritum.

      Eia Mater, fons amoris,
      Me sentire vim doloris,
      Fac, ut tecum lugeam.

      Fac, ut ardeat cor meum
      In amando Christum Deum
      Ut sibi complaceam.

      Sancta Mater, istud agas,
      Crucifixi fige plagas
      Cordi meo valide.

      Tui nati vulnerati,
      Tam dignati pro me pati,
      Poenas mecum divide.

      Fac me vere tecum flere,
      Crucifixo condolere,
      Donec ego vixero.

      Iuxta crucem tecum stare,
      Te libenter sociare
      In planctu desidero.

      Virgo virginum praeclara,
      Mihi iam non sis amara
      Fac me tecum plangere.

      Fac, ut portem Christi mortem
      Passionis eius sortem,
      Et plagas recolere.

      Fac me plagis vulnerari,
      Cruce hac inebriari,
      Ob amorem Filii.

      Inflammatus et accensus
      Per Te, Virgo, sim defensus
      In die iudicii.

      Fac me cruce custodiri
      Morte Christi praemuniri
      Confoveri gratia.

      Quando corpus morietur,
      Fac, ut animae donetur
      Paradisi gloria. Amen.

      Jacopone da Todi (najlepiej Traditional - Calenzana Corsica - anonim)
      • zosl Re: idąc... 31.10.06, 05:58
        Prośba do ser elemelka.
        W zwiazku z niedouctwem , poproszę o tłumaczenie na jezyk krajowy.Będę wdzięczna.
        Rytm jest świetny.
        • sir_elmin Re: idąc... 31.10.06, 10:54
          Stabat Mater Dolorosa (przekład M. Białoszewskiego)

          Stoi Matka obolała,
          Łzy pod krzyżem przepłakała,
          Gdy na krzyżu Syn jej mrze.

          Jakże w duszy jest zmartwiona,
          Zasmucona, zachmurzona,
          Aż ją poprzeszywał miecz.

          Jakże smutnej i strapionej
          Matce tej Błogosławionej
          Jednorodzonego mieć

          I nie łamać się ginącej
          Tej pobożnej, tej widzącej
          Jednorodzonego śmierć.

          Co za człowiek, co nie płacze,
          Kiedy Matkę tę zobaczy
          W udręczeniu - w takim, o

          Kto niezdolny współczuć czule
          Bólom Matki Syna bóle?
          Czy ma takie serce kto?

          Widzi Matka: Syn Jej, Jezus
          Bicze przyjął i krzyż przeniósł
          Za calutki ludzki grzech.

          Widzi słodkie swe Rodzone
          Tak śmiertelnie opuszczone,
          Jak ostatni traci dech.

          Matko, źródło ukochania,
          Daj mi siłę współczuwania
          Tylu bólom, żalom Twym.

          Serce sobie upodoba,
          U Chrystusa kochać Boga;
          Sercu memu spraw to Ty

          Matko Święta, niechby ono
          Przybijano i dręczono,
          Niech zasiłki Twoje ma.

          Zrób mnie godnym uproszenia,
          Udzielenia, udręczenia
          Z Twego Rodzonego ran

          Daj pobożnie z Twymi łzami
          Mieć Twój ból z Ukrzyżowanym,
          Póki tym nie przejmiesz mnie.

          Niech pod krzyżem z Tobą stoję,
          Niech łzy Twoje będą moje,
          Tego twego płaczu chcę

          Panno z Panien Najjaśniejsza,
          Już mi nie bądź boleśniejsza,
          Tylko daj i mnie łzy lać

          Niech Chrystusa śmierć przeniosę,
          Mękę zniosę do pomocy,
          Niech to przejdę jeszcze raz

          Zrób mnie zbitym, poranionym,
          Uwięzionym, przepojonym
          Krzyżem Syna, Syna krwią.

          Płomień ognia mnie nie spali:
          Najjaśniejsza mnie ocali
          Na ten ostateczny Sąd.

          Chryste, a gdy i Ty wyjrzysz,
          Daj przez Matkę i mnie przybyć
          Do zwycięskich Twoich palm.

          A gdy ciało będzie zmarłe,
          Spraw, niech duszy będą dane
          Twoje nieba pełne chwał. Amen.

          Najlepiej: K. Szymanowski "Stabat Mater"
    • monika_04 Re: idąc... 31.10.06, 09:14
      Nie mam żadnego odpowiedniego wersu w głowie... Więc pozwolę sobie zapalić
      świeczkę ode mnie...
      [;]
    • zosia451 Re: idąc... 31.10.06, 09:17
      1 listopada...








      Zapada zmrok.
      Nad cmentarzem unosi się łuna pamięci.
      Szary piach
      zdeptany przez tysiące nóg
      zbiera łzy,
      które dzisiaj zdobiły pomniki.
      Jutro znowu zapadnie zmrok,
      ale jutro nie rozświetlą go wspomnienia o tych,
      ktorzy odeszli.


      Donata






    • iris_100 Re: idąc... 31.10.06, 14:38
      Przez moment…

      Cztery pory roku. Wiosna jest jak młodość – trochę szalona, niepokorna,
      nieprzewidywalna w tym, co przyniesie jutro. Pomimo tego, z góry wiadomo jak
      się skończy. Lato jest jak wiek średni, dojrzały – to samo, co młodość, ale w
      pełnej krasie. Wszystko wyważone, rozwinięte, bardziej obfite. Pełnia życia.
      Jesień jest jak zbliżająca się starość – na początku piękna, słoneczna,
      kolorowa. Mądra i rozsądna. Z czasem dokuczliwa, nostalgiczna, nieprzyjemna.
      Zima, biała jak śmierć, milcząca – trzyma w ukryciu wszystko, co nie umarło.
      Zimna i piękna.

      Teraz mamy jesień. Znowu zbliża się czas umarłych. Znowu, jak każdego roku,
      przyjdą do nas. Przypomną o sobie. Wskażą cmentarz, na którym zostali
      pochowani. Poproszą, aby przyjść tam, zapalić świeczkę. Znowu są. Spacerują w
      naszej głowie, zaglądają w zakamarki naszych myśli, analizują uczynki. No,
      no, no… co też wyrosło z tej naszej wnuczki, prawnuka, naszej córki… A tak
      się dobrze zapowiadał… Gdyby wtedy… Kim bylibyśmy dzisiaj, gdybyśmy ich wtedy
      posłuchali, gdybyśmy zrobili jak chcieli? Nie. Musiało stać się tak jak się
      stało. To my mieliśmy rację. Świat powinien iść do przodu. Ludzie muszą się
      zmieniać. Nie. Doświadczenie pokoleń uczy… To tradycja, to obowiązek wobec
      przodków. Dzięki nim jesteśmy…

      Jesień to czas zadumy, to myślenie o przeszłości, o tych, którzy odeszli. To
      także myślenie o przyszłości, o tych, którzy umrą. O nas. Potem nastanie zima
      i… znowu wiosna. Obudzi się nadzieja, miłość i wiara, że wiele czasu jeszcze
      przed nami. Lecz kiedy oglądamy telewizję, kiedy czytamy kronikę wypadków w
      gazecie, przez moment myślimy – to może być w każdej chwili. Teraz. Nie
      będzie więcej wiosen, ani lata. Będzie zima. Nagła. Nieproszona. I na moment
      zdejmujemy nogę z gazu. Ale inni jadą dalej. Ponaglają, trąbią. Chwila
      minęła. Tak jak Zaduszki. Nie ma czasu na rozmyślania. Trzeba jechać.

      Umarli jeszcze nie odeszli. Jeszcze są w nas. Jeszcze przypominają nam o
      sobie. Uświadamiają proste prawdy o nas samych. Zdajemy sobie z tego sprawę.
      Modlimy się nad grobami. Przez ten krótki moment, kiedy noga z gazu… przez
      chwilę myślimy…



      Henryk Brunon Szumielski

    • bary.lka Re: idąc... 31.10.06, 20:05
      Tajemnica śmierci jest tak nieprzenikniona, że żadne ludzkie słowa nie są w
      stanie jej rozjaśnić. Pochylam więc głowe i przywołuję wspomnienie.
      ["] Rush, Apostrof, Nereczka, Misiu ... smutno tu bez Was (((
      • pocieszanka Re: idąc... 01.11.06, 14:21
        [*]

        Duet

        jeszcze dzień, dwa i znów będę stawiała świeczki

        zapalone wspomnienia na obcych grobach

        pod nieznanymi nazwiskami moje polskie słowa

        jeszcze dzień, dwa i znów o wieczność poproszę

        dla tych co w myślach, w sercu

        dla tych co w sobie ciągle noszę

        jeszcze dzień, dwa i znów żal mnie przygniecie

        za Bródna łuną tęsknię

        co z tłumem dusz w duecie

        jest hymnem życia


        patunia.blox.pl/html


    • oldpiernik Re: idąc... 01.11.06, 20:59
      Wspomnienie pogodnie uśmiechnięte.
      Na wielkim forum niebios nagadamy się po wieczność.
      Mam nadzieję...
      • bary.lka Re: idąc... 01.11.06, 21:31
        tak :)) kiedyś chyba tak
    • milyalbonie Re: idąc... 09.11.06, 22:12
      poszła Mary po wode
      do zimnego zdroju
      za nią apacz, rach, ciach, ciach
      nie dał jej spokoju

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka