kamila77
10.07.03, 11:30
Żeby nie było, że my tłuki nieznające się na literaturze. Piszem zbiorowo
opowiadanie, ja robię start. Psze pilnować akcji. Ooooodjaaazd!
"NAD BŁĘKITNYM OCEANEM
Tego wieczoru Johnny siedział samotnie na tarasie. Purpurowe promienie
zachodzącego słońca leniwie ślizgały się po jego smukłym opalonym ciele.
Sięgnął po stojącą nieopodal szklaneczkę z jego ulubioną whisky. Skrzywił się
lekko, kiedy podniósł ją do swych karminowych warg. Nie, z trunkiem wszystko
było w porządku. To jego ręka znowu dała znać o sobie. Przyjrzał się uważnie
swojej prawej dłoni, jakby widział ją po raz pierwszy w życiu. Od czasu
wypadku, w którym stracił dwa palce, nic już nie było tak jak przedtem. A
chciał wtedy tylko pokroić sałatę. Pamiętał, jakby to było dziś: w
śnieżnobiałej koszuli pochylony nad marmurowym kuchennym blatem, w dłoni
lśniący stalowy nóż o przerażającej mocy i ten głos matki...Matka nie żyła od
klku lat, ale wtedy nagle przypomniał sobie jej ciepły, stanowczy
głos: "Johnny, pamiętaj, nigdy nie krój sałaty nożem".
Zignorował wtedy rady dobrego ducha z zaświatów. A teraz...Jego błyskotliwa
kariera chirurga legła w gruzach. Jeszcze nie tak dawno rozpisywały się o nim
wszystkie fachowe czasopisma. Nie tylko fachowe - jego przepełniona słodyczą
twarz zdobiła okładki wielu prestiżowych magazynów kobiecych. Ostatni
numer "Glamour" jeszcze teraz zalegał w sklepach, z jego oczami, wpatrującymi
się świdrującym wzrokiem w potencjalnego czytelnika.
- Musisz przestać o tym myśleć - przemknęło mu przez jego nietuzinkowy umysł -
bo inaczej zwariujesz. - Łatwo powiedzieć - dał się wmanewrować w dyskusję
ze swoim alter ego - ale jak to zrobić?
Alter ego nie zdążyło odpowiedzieć, gdy nagle usłyszał za sobą cichy głos
jego ukochanej Lucy:
- Potrzebujesz czegoś, Johhny?
Odwrócił się i przez chwilę jego wzrok pochłaniał łapczywie jej boskie ciało.
Wyglądała pięknie, z tymi jej kruczoczarnymi włosami, lśniącymi diabelskimi
iskierkami w oczach i bladozłotą skórą, spowitą w pastelowe muśliny.
- Nie Lucy, nie potrzebuję już niczego - odparł z ledwo wyczuwalną nutką
goryczy w głosie - Tylko...
- Tylko co? - podchwyciła z niepokojem Lucy.
- Nie,nic - wykręcił się od odpowiedzi. - Chociaż...
C.D.N.