mema
05.12.03, 21:37
Dla tych, którzy wykazali zainteresowanie moją pracą nt. szukania kontaktu na
czacie oraz dla tych, którzy zechcą to przeczytać pozwalam sobie zamiescić
wybrane fragmenty
Zgadzacie sie z moimi tezami?
----------
Dlaczego tak często ludziom nie udaje się nawiązać dobrego, prawdziwego
kontaktu na czacie?
(...)
Stadium 5 : Kontakt.
”Teraz człowiek jest już w pełni zaangażowany w to, co zdecydował się robi
A jak jest z czatem? Z moich obserwacji i rozmów wynika, że wielu spośród
użytkowników tego medium jednocześnie zajmuje się czym innym: najczęściej
jest to praca zawodowa- czatujący na ogół nie ukrywają tego, że „klikają” z
pracy, niekiedy przepraszają za urywaną rozmowę, bo „muszę obsłużyć klienta”
lub „znów ten paskudny telefon przeszkodził mi w rozmowie”. To, ze rozmowa na
czacie jest tylko dodatkiem do zasadniczej czynności jest tak oczywiste, że
gros użytkowników reaguje oburzeniem, jeśli ktoś narzeka (na kanale ogólnym
np.) na to, że „mój rozmówca przerwał rozmowę, bo musiał się zająć pracą”.
Oczywiście, że praca jest ważniejsza od czata, czat jest tylko rozrywką (...)
trudno o dobry kontakt z kimś, dla kogo rozmowa ze mną jest tylko jedną z
zajmujących go spraw. Czyż można więc mówić o pełnym zaangażowaniu, gdy mój
rozmówca jednocześnie odbiera telefon, wypełnia dokumenty lub gotuje obiad?
Brak pełnego zaangażowania w rozmowę to jeden z powodów trudności w
nawiązaniu dobrego kontaktu na czacie. Na szczęście, można tam spotkać osoby,
które angażują się w rozmowę. Czy to wystarczy, by doświadczyć prawdziwego
spotkania? (...)
Złudzenie kontaktu?
1. Komunikacja na czacie.
”Cóż czytasz, mości książę? – Wszystko to słowa, słowa, słowa...”
[W. Shakespeare: Hamlet]
W jaki sposób ludzie komunikują się ze sobą na czacie i w Sieci
w ogóle? Za pomocą komunikacji werbalnej. Przekazy poza- i niewerbalne nie są
tu obecne, do dyspozycji jest tylko słowo pisane. Kanał werbalny ma niewielką
nośność: z różnych badań wynika, że procent informacji, jaki przezeń
przechodzi jest nikły w porównaniu z pozostałymi kanałami komunikacyjnymi i
jest on mniejszy niż 10%. (...)
Jak więc dobrze się komunikować, skoro już na wstępie czat odbiera jego
użytkownikom ok. 90% informacji? (...)
Wiele osób, które próbowały czatować, zraziły się do tej formy kontaktu
właśnie z powodu niedoskonałości przekazu werbalnego (...)
Wielu użytkowników czata skarżyło się także na coś, co ja nazywam „ułomnością
kontaktu werbalnego”- niemożność oddania subtelności, czyli – jak to poetycko
określił Pewien Mężczyzna: „Przez palce przecieka mi wieloznaczność”...
Cóż czeka tych śmiałków, którzy w poszukiwaniu kontaktu z drugim człowiekiem
przekroczą tę 7% „barierę słowa”?
(...)
2. Dialog: Ja- Ty czy Ja- To?
Martin Buber- filozof, z którego prac wiele zaczerpnęli twórcy Gestaltu
opisał dwa rodzaje relacji. Pierwszy to dialog: Ja- Ty, kiedy spotykają się
dwie niezależne jaźnie, z pełną otwartością na siebie i tę drugą stronę,
zachowując świadomość własnej jednostkowej odrębności i łączących je
związków, dzięki takim spotkaniom dochodzi do duchowego rozwoju obu osób.
Drugi rodzaj spotkania to przedmiotowe: Ja- To, spotkanie z
obiektem, na który możemy wpływać, możemy go wykorzystywać, kontrolować go,
manipulować nim. Często odczuwamy podobne oddziaływanie „obiektu” na nas.
Jest to bardzo częsty w świecie i potrzebny do przetrwania rodzaj relacji
(...). Lynne Jacobs twierdzi: „Relacja Ja- To jest niezbędna po to, by żyć,
relacja Ja- Ty po to, by zrealizować swoje człowieczeństwo”. Który z tych
rodzajów relacji nawiązują użytkownicy czata?
~Zapraszam laskę na priv...
~Szukam kochanki.
~Kto się zna na komputerach?
~ Nudzę się, kto mnie rozbawi?
Te i inne teksty, zwane w języku czatujących ogłoszeniami
pojawiają się bardzo często na kanale ogólnym. Mają one zachęcać do rozmowy
prywatnej (tzw. priv), skłonić kogoś z setek obecnych, by wybrali tę właśnie
a nie inna osobę do rozmowy, kontaktu. Niektórzy nawet wybierają sobie taki
pseudonim czatowy, który ich z góry określa i ustawia ewentualną relacje
jako relacje Ja- To: „Szukam kochanki”, „Przystojny za kasę”, „Młody dla
starszej”. Jeśli taka osoba natknie się na kogoś, kto
będzie „komplementarny”, jeśli dojdzie miedzy nimi do kontaktu, obie strony
prawdopodobnie wyjdą z niego zadowolone, bo napotkały na czacie kogoś, kto
spełnił ich oczekiwania. (...)
A co, jeśli ja nie chce spełniać niczyich oczekiwań i nie chcę, by ktoś
spełniał moje?
Kiedy ja nie chcę spełniać twoich oczekiwań a ty moich, wciąż możemy się
spotkać: „We can work it out” jak pisze za The Beatles Victor Chu: „Kiedy
jednak mimo to chcę być w tej sytuacji z tobą, podejmuję wysiłek zrobienia
kompromisu”- możemy wypracować wspólny obszar. Ja pobudzam swoją fantazję, by
znaleźć wspólne rozwiązanie, ty także. Jeśli tak nie jest- kontakt staje się
jednostronny a rozmowa przeradza się w monolog. Niestety, z własnego
doświadczenia chyba już setek rozmów czatowych rozpoczętych i zakończonych w
różnych momentach a także z relacji moich rozmówców wiem, że najłatwiej na
czacie o kontakt Ja- To lub To- To, kiedy obie strony oczekują od siebie
czegoś albo jedna ze stron oczekuje, że druga spełni jej oczekiwania, używają
ludzi do zaspokajania swoich potrzeb. (...)
. I kolejne niepowodzenia nie martwią ich aż tak bardzo i nie skłaniają do
zmiany nastawienia, bo... jeśli na kanale jest 500 osób, z czego
prawdopodobnie połowa to kobiety/mężczyźni, to zawsze przecież znajdzie się
ktoś lepszy... Syndrom poszukiwania partnera życiowego na czacie i przez
Internet w ogóle (np. przez serwisy randkowe) nazwałam kiedyś syndromem
Zawsze_Może_Znaleźć_Się_Ktoś_Lepszy. Sieć daje poczucie nieograniczonych
możliwości wyboru, sprzyja wiec poszukiwaniu ideału a nie otwieraniu się na
drugiego człowieka. Sprzyja kontaktowi Ja- To.
(...)
KOntakt ze złudzeniem?
(...)
wirtualny świat, dzięki poczuciu anonimowości i brakowi wizualnych reakcji ze
strony publiczności, neutralizujących lęk przed konsekwencjami pozwala
pełnymi garściami czerpać z zasobów potencjalnych ról, w których możemy
oszukiwać, mówić półprawdy i przesadzać. „W świecie fizycznym obowiązuje
nierozłączna jedność: jedno ciało - jedna tożsamość," – pisze pani K. Pistol
(za Donath (1997))- tymczasem w Cyberprzestrzeni - "każdy może posiadać
tyle "elektronicznych osobowości", ile zdoła wykreować"”.
(...) I jak tu się zakochać, skoro do chwili spotkania twarzą w twarz nie ma
się pewności, kto jest po drugiej stronie ekranu? Jak wejść w prawdziwa
relację z kimś, kto być może właśnie wdział maskę?
Dlaczego ludzie „przebierają się” za kogoś innego niż są w
rzeczywistości (...)
Możliwość manipulowania swoją tożsamością pozwala (...) ukrywać pewne
informacje (...) i fałszować je. Reid (1991) opisuje przedstawianie się
niektórych użytkowników IRC* jako atrakcyjniejszych fizycznie, wyjaśniając
takie postępowanie chęcią zrealizowania marzeń o byciu atrakcyjnym i
popularnym”. (...)
Trudno mówić o prawdziwym kontakcie, jeśli nawiązujemy relacje z
nieprawdziwą, ukrytą za jakąś maską osobą...
Innym zagrożeniem dla autentyczności relacji jest tworzenie własnego
wyobrażenia na temat rozmówcy. To, że dostępna na czacie komunikacja werbalna
niesie tak niewiele informacji o partnerze interakcji, sprawia, że łatwiej
uruchamiamy swoją wyobraźnię i tworzymy we własnej głowie obraz człowieka po
drugiej stronie kabla: „przywiązujemy nadmierną wagę do kilku sygnałów, które
traktujemy jako praktyczną wskazówkę” (...)
czy