Dodaj do ulubionych

Spotkanie Bydgoszcz 27 )))

24.12.03, 14:17
Kochani,

z uwagi na chaotyczny przebieg prob skontaktowania sie, zakladam w pospiechu
ten watek.

Spotykamy sie na Starym Rynku o 15.00 pod pomnikiem w sobote.

Zapraszamy chetnych :)))

Kisses:

laperla


Obserwuj wątek
    • justka3 Re: Spotkanie Bydgoszcz 27 ))) 25.12.03, 00:54
      Pozdrowienia dla wszystkich, którzy mają zamiar spotkać się w Bydgoszczy 27 od
      tych, którzy mają zamiar spotkać się w Katowicach 28..:)
      just:)
      • laperla Re: Spotkanie Bydgoszcz 27 ))) 25.12.03, 16:49
        droga justko,

        dziekuje przekaze i wzajemnie :)))

        kisses

        laperla
    • rok1978 Re: Spotkanie Bydgoszcz 27 ))) 27.12.03, 11:17
      ekhem.

      Wtedy to ja jem obiad!

      A nawet jakbym przylazl to ciekawe jakbym was poznal :>
      • laperla Re: Spotkanie Bydgoszcz 27 ))) 27.12.03, 11:32
        rok1978 napisał:

        > ekhem.
        >
        > Wtedy to ja jem obiad!
        >
        > A nawet jakbym przylazl to ciekawe jakbym was poznal :>

        roku no smoka telesfora nie rozpoznasz )))
        a tak na powaznie to wszyscy maja ten sam problem, wiec jak ujrzysz grupke
        zdezorientowanych, to chyba sie domyslisz, ze to my ))
        to ... do 15.00 )))

        pozdrawiam

        laperla
        • rena_gd Re: Spotkanie Bydgoszcz 27 ))) 27.12.03, 23:15
          dopraszam sie relacji;))
          • qczi Re: Spotkanie Bydgoszcz 27 ))) 28.12.03, 02:39
            ????????????????????


            q. z bydzi
    • rok1978 I po spotkaniu 28.12.03, 15:56
      Pamiętam tylko, że nie wpuścili nas do Medyka, bo ktoś miał nieodpowiednie
      obuwie :))))

      I jeszcze jedno. Czy to prawda, że w łazience kawiarni U Sowy na Mostowej nie
      ma okienka?! :)

      Pragnę zaznaczyć, że tabliczka z napisem 'rok1978' tym razem nie była
      konieczna. Aczkolwiek wkrótce zostanie wykorzystana :P

      Mam nadzieję, że wkrótce przynajmniej podwoimy liczbę uczestników spotkania.
      Chociaż liczyła się jakość :P
      • jazzik Re: I po spotkaniu 28.12.03, 21:11
        Bylo naprawde milo!
        A tych rzeczy pare ktore tu rok1978 wymienil kolorytu calosci nadalo jak sadze.
        Teraz juz wiem, ze wiecej w butach sportowych na tak powazne spotkania chodzic
        nie bede to po pierwsze, a po drugie propadatorem wstawiania okienek
        lazienkowych w cukierniach bydgoskich sie stane. Co do tabliczki, to bez niej i
        tak, takich rocznikow poznac nie jestem w stanie. Podwojenie ilosci uczestnikow
        nam nie zaszkodzi jak sadze - sie przychylam.
      • laperla Re: I po spotkaniu 29.12.03, 15:48
        DRAMATIS PERSONAE:

        jazzik
        rok 1978
        smokowska
        smok telesfor
        laperla

        podzial na akta i sceny daruje sobie :)
        na spotkanie przybylam o 15 minut za pozno, czego wymaga ode mnie honor zarowno
        kobiety jak i studentki. moim oczom ukazal sie obraz raczej oczekiwany.
        zdezorientowany jazzik nagabujacy z lekka wystraszone niewiasty (o to czy moze
        to perelki) i nieopodal stojacy rok nieufnie wszystkiemu sie przygladajacy...
        jednak po zakonczonym castingu siedzielismy wszycy zgodnie zlopiac jakies
        procentowki w amsterdamie (tzn. niestety nie w tym prawdziwym), ale liczy sie z
        kim a nie gdzie :)))
        po wymienieniu uprzejmosci i oproznieniu czar postanowilismy zmienic lokum,
        jako ze nie bylo ono do konca utrzymanym w naszych klimatach. i tak rozpoczela
        sie odyseja a raczej tournee po Bydgoszczy. pierwsza przystania okazal sie
        niefortunnie mozg, ktory mial byc otwarty dopiero za 2 godziny. po krotkiej
        naradzie wojennej udalismy sie do najlepszej cukierni w B. czyli do sowy. tam
        uraczono nas wszelakimi lakociami, co dla jazzika i polowy kawiarni bylo zgubne
        w skutkach. jazzik zaczal bowiem na dluzszy czas okupowac toalete, a kolejka
        tworzyla sie nieublaganie. po paru ladniejszych minutach co tchorzliwsi
        rezygnowali, slyszac komentarze smoka dobiegajace z naszego stolika. podczas
        gdy jazzik spedzal czas w toalecie cukiernia przezywala chwile trwogi bedac
        swiadkami scenki rodzajowej. pewien starszy, nietrzezwy pan awanturowal sie
        glosno o ciasteczko, ktore jednak potem otrzymal. i my zastanawialismy sie czy
        jazzik ma moze z tym panem cos wspolnego skoro go tak unika, ale podejrzenia te
        zostaly przez niego po wyjsciu zdementowane. powitalismy jazzika owacjami, w
        koncu ciezko sie napracowal sadzac z dlugosci pobytu ))
        nastepnie zadni dalszych wrazen udalismy sie ponownie w kierunku mozgu, ktory
        okazal sie psychodeliczna, przepelniona knajpa owinieta w magiczna mgle dymu,
        niejasnego pochodzenia. tak wiec kolejne obrady, wg ktorych mielismy do wyboru
        albo kuznia okolo 5 km dalej albo parnas,(podobna byla ostoja
        homoseksualistow), z czego meska strona nie byla zachwycona. tak wiec tournee
        ciag dlaszy. najpierw sprobowalismy w 10,5 ktore smokowskich nie przekonywalo,
        woleli nalesnikarnie pod smokiem, ale to nie przekonywalo z kolei nas. potem
        probowalismy jeszcze w medyku, gdzie przesympatyczna ciocia helcia wskazala
        palcem na buty jazzika (a la monthy pyton) stwierdzajac, ze to one winne
        wszystkiemu i ze niestety musimy opuscic lokal. nasza odyseja zakonczyla sie w
        wegliszku gdzie przy grzancach i piwie toczylismy spory na rozne tematy.

        milo bylo poznac wszystkich ))

        pozdrawiam

        laperla
      • smok_telesfor Re: I po spotkaniu 02.01.04, 00:27
        taaak, fajnie bylo.
        a jazzik, dusza towarzystwa dal nam tematow na 6 godzin niezlej zabawy.
        kolejka do kibelka rosla w oczach, az uczestnicy, wnoszac po czasie jaki
        jazzik spedza w tym przybytku bogow, doszli do wniosku iz bez masek
        przeciwgazowych i tak nic nie wskuraja. Wiec jak nasz bohater wieczoru
        powrocil z niezmywalna blogoscia na twarzy, chetnych do natychmiastowej
        okupacji kibla zabraklo. a co wytrwalszych odrzucil brak okna w wyzej
        wymienionym.
        druga sytuacja, opisana u mych przedmowcow to niezapomniana wizyta dresiarza
        jazzika, nie bedacego nawet na lekkim jazzie, w klubie gdzie dresiarzy nie
        wpuszczaja. no i od razu nauka na przyszlosc, co by w sportowym obuwiu na zlot
        nie przyjezdzac!
        dodac musze, ze rok1978, zupelnie niespodziewanie do nas dolaczony okazal sie
        wysmienitym kompanem uczt, zabaw i hulanek.
        perla podchodzila do nas z pewna taka niesmialoscia, ale miejmy nadzieje
        przejdzie jej to z czasem i kolejnymi zlotami, o wyjezdzie na ktore obiecala
        pomyslec.

        smok

        ps. podziekowania skladam na rece orissy (wielkiej organizatorki zlotow i
        zlocikow, na ktorych nie raczy bywac), ktora wspanialomyslnie nie przyjechala,
        ale mimo niemozliwego do opisania smutku jaki to w nas wywolalo bylismy w
        stanie swietnie sie bawic bite 6 godzin.

        czu-waj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka