29.12.05, 23:00
Przypadkiem trafiłam na Wasze forum. Sama pochodzę z rodziny, która niby
rozbita i niepełna nie była ale faktycznie rodzice żyli z uwagi na mnie pod
jednym dachem ale właściwie osobno.
Teraz sama jestem żona i matką. I sama się szykuję do rozstania, jakbym
powtórzyła życie mamy.
Czy naprawdę rozwód rodziców jest takim traumatycznym przeżyciem, czy
myślicie, że robię krzywdę dziecku? Sama nie wiem co robić. Parę dni przed
Wigilią, mąż uderzył mnie 3 razy w twarz przy dziecku, nawymyślał od
najgorszych. Czy życie w takich warunkach ma sens? Moje serce się wyrywa do
samodzielnego życia bez bluźnierstw, z szacunkiem. Nawet nie wiecie jak
bardzo bym chciała poznać kiedyś kogoś, kto po prostu mnie bedzie szanował.
Nie chcę odejść z tego świata nie zaznawszy tego uczucia.
Proszę napiszcie mi co o tym myścicie?
Może lepiej nie uczyć dziecka życia w kłamstwie?
Obserwuj wątek
    • hedonista.oswiecony rozumiem 29.12.05, 23:17
      masz prawo zmienić swoje życie na lepsze, jeśli nie z mężem to bez niego, to
      bywa trudne, ale jako ojciec weekendowy zaapeluję tylko abyś w tym wszystkim
      nie utrudniała kontaktu ojca z dzieckiem, naprawdę się strasznie tęskni
      kłaniam się,
      HO
      • ayelet Re: rozumiem 30.12.05, 12:21
        Wiesz nawet by mi to do głowy nie przyszło. U mnie jest odwrotnie, to mąż mnie
        szantażuje, że jak się z nim rozwiodę to żebym nie liczyła, że się będzie
        spotykał z dzieckiem, bo podobno bedzie mu się źle kojarzył (ze mną) sad
        • hedonista.oswiecony Re: rozumiem 30.12.05, 19:16
          ayelet napisała:

          > Wiesz nawet by mi to do głowy nie przyszło. U mnie jest odwrotnie, to mąż
          mnie
          > szantażuje, że jak się z nim rozwiodę to żebym nie liczyła, że się będzie
          > spotykał z dzieckiem, bo podobno bedzie mu się źle kojarzył (ze mną) sad

          ludzie w konflikcie mówią mnóstwo głupich rzeczy, ale na szczęście nie wszystko
          potem robią... Nie przejmowałbym się tym.
    • ruda74 Re: Witajcie 30.12.05, 13:57
      Jestem kobietą która po 5 latach małżeństwa odeszła od męża z 2 malutkich
      dzieci. Mialam takie same dylematy jak Ty, ale któregoś dnia miałam na tyle
      dość, że poprostu wyszłam z domu tak jak stałam i więcej nie wróciłam.
      To była najlepsza decyzja w moim życiu!
      Uważam że dla moich dzieci lepsze było życie bez ojca, niż wieczne awantury,
      wyzwiska i brak szacunku.
      Nigdy nie zabraniałam kontaktów dzieci z ojcem, chociaż on nie bardzo się do
      tego palił. Chłopcy kiedy chcieli sie z nim zobaczyć dzwonili do niego.
      Teraz moi synowie są nastolatkami, do dzis pamiętają ojca który się wiecznie
      awanturował ale mimo to spotykają się z nim.
      Ciekawe jakie byłyby ich relacje gdybym wtedy nie wyszła?

      Powinnaś odejść od swojego męża i zacząć nowe życie które będzie lepsze dla
      Ciebie i przede wszystkim dla Twojego dziecka!

      Trzymam za ciebie kciuki i wierzę że napewno sobie poradzisz smile
      • f.l.y Re: Witajcie 30.12.05, 15:07
        czy mężczyźni bijący kobiety przy dzieciach nie zdają sobie sprawy, że takim
        zachowaniem tracą szacunek również u dzieci?
        tym samym odbierają sobie miłość dziecka...tak mi się wydaje....

        jeśli możesz psychicznie, fizycznie i materialnie sobie pozwolić na odejście to
        zrób to...jeśli nie, przygotuj się do tego...i też to zrób...

        bicie nigdy nie rokuje dobrze...
        niech nie mówią: nie chciałem Cię uderzyć, przepraszam...
        bił, bo chciał i tyle...
        i nie wstydź się o tym mówić w rodzinie...niech nie zgrywa potem biedaka, od
        którego odeszła żona, bo jej się w głowie przewróciło....

        jeśli jeszcze uderzył Cię przy dziecku - to zwyczajnie mu wszystko zwisa...
        kat, damski bokser....
        • ayelet Re: Witajcie 30.12.05, 15:51
          Witajcie, dziękuję Wam za odzew. Pozwolić sobie mogę, tylko, że mieszkamy w
          moim mieszkaniu i na razie nie udaje mi się "namówić" go na wyprowadzkę.
          Gdyby nie to dawno byłabym Samodzielna Mama
          • hedonista.oswiecony Re: Witajcie 30.12.05, 19:20
            ayelet napisała:

            > Witajcie, dziękuję Wam za odzew. Pozwolić sobie mogę, tylko, że mieszkamy w
            > moim mieszkaniu i na razie nie udaje mi się "namówić" go na wyprowadzkę.
            > Gdyby nie to dawno byłabym Samodzielna Mama

            namówić? lepiej się przejściowo wyprowadzić niż... Składasz papiery (razem z
            obdukcją jeśli uderzył mocno) i wnosisz o wywalenie gościa... zresztą może
            nawet zdecydowane postępowanie go otrzeźwi, jeśli nie to tym bardziej nie
            szkoda jego tylko dzieci
            • ayelet Re: Witajcie 30.12.05, 21:29
              Witaj,
              poszłam po pobiciu na policje, i wiesz co zastałam? Głupie uśmieszki +
              zapewnienie, że policja do spraw rodzinnych się nie miesza i bez wyroku sądu
              nie kiwnie palcem więcv pan polcijant mi poradził wziąc adwokata i iść do sądu
              i dopiero z nakazem sądowym do nich.
            • ayelet Re: Witajcie 30.12.05, 21:30
              Aha a wyprowadzić się nie mam gdzie. poza tym mam psa więc już w ogóle
              wyprowadzka odpada.
              • ruda74 Re: Witajcie 31.12.05, 12:18
                Musisz sie zastanowic czy naprawde chcesz sie wyprowadzic bo takie tłumaczenie
                ze nie ma dokąd i ze masz psa zaprowadzi Cie do nikąd.
                Wiem ze ciezko jest zwrócić sie o pomoc np. do rodziców albo rodzeństwa ale
                czasem trzeba.
                Facet sie nie wyprowadzi bo tego nie chce, trzeba go zmusic a nie prosic.
                Zmusic wyrokiem sądowym do eksmisji.
                Po obdukcje powinnas pójść na pogotowie a nie na policje, bo oni faktycznie nic
                z tym nie zrobia.
                Czeka Cie długa i wyboista droga przez sądy ale musisz tego chcec i cierpliwie
                dążyć do końca.
                Walcz o siebie i swoje życie!
                • ayelet Re: Witajcie 31.12.05, 16:52
                  Ja się z domu nie moge wyprowadzić, bo moja mama chyba na zawał by padła gdyby
                  zobaczyła, że z własnego mieszkania uciekam przed draniem. Słuchajcie to moje
                  mieszkanie,on nie ma do niego żadnych praw, nie jest zameldowany i nie bedę
                  uciekać. Muszę wywalic jego
                  • hedonista.oswiecony Re: Witajcie 31.12.05, 18:13
                    wiem co to są reakcje mam, bo sam miałem jazdę jak się rozwodziłem, ale żadnego
                    zawału nie będzie, uwierz mi, spokojnie jej tłumacz i nie wiesz jak łatwo się
                    mamy przeciąga na swoją stronę wink
                    • ayelet Re: Witajcie 31.12.05, 20:42
                      Wiesz mojego rozwodu to mama pragnie bardziej niż ja, tylko, że nie strawiła
                      by, że kupiła mi mieszkanie z którego ja będę z dzieckiem uciekać. Z tego też
                      powodu nie da mi schronienia, bo powie, że mam swoje mieszkanie większe.
                      I ja też tak uważam, nie można uciekać, trzeba problemom stawić czoła, za
                      chwilę czeka mnie kolejna rozmowa z mężem (mam na dzieje, że w końcu się
                      wyprowadzi). chcę zakończyć ten rok, i Nowy zacząć inaczej.
                      Trzymajcie kciuki smile
    • ayelet Re: Witajcie 31.12.05, 21:48
      No i jestem po rozmowie. Więc powiedział, że w ogóle nic nie pamiętał z tamtej
      nocy i dopiero ja mu powiedziałam co się stało, bo wypił o jeden kieliszek za
      dużo. I zaczął mnie szczegółowo wypytywać, gdzie mnie uderzył i się kurde
      rozpłakał i powiedział, że w takim razie się nie dziwi, że nie chcę z nim już
      być.
      A ja kurcze oczywiście mam dylemat jeśli chodzi o moje dziecko. On jest tak
      zżyty z ojcem. Sama wychowana bez ojca wiem jaki to ból jest. Kurcze w ogóle
      nie gotowa jestem na problemy jakie mnie dopadły.
      Jeśli małżeństwo jest do kitu a nie ma dziecka sprawa jest prosta a co jesli
      jest? Czym powinno się kierować, myslą o nim? O sobie?
      Jak dziecko bombarduje pytaniami, gdzie jest tata, to co mówić, żeby zrozumiało?
      • sloggi Re: Witajcie 01.01.06, 16:30
        Witaj smile
        Nie będę powtarzał historii mojego dzieciństwa, ale gdzieś tu się przewija w
        jednym z wątków.
        Mój ojciec nigdy nie tknąłby mojej Mamęcji, mimo wielu lat od rozstania bardzo
        ją szanuje.
        11 stycznia minie 32 lata odkąd Mama wyprowadziła się od ojca, włożyła mnie do
        wózka spakowała rzeczy, wezwała Radiotaxi i pojechała do Ciotki Lucy.
        • hedonista.oswiecony no nie 02.01.06, 09:02
          co to za tekst "nie amiętam bo wypiłem". Ja myślałem, że mózg się ma od tego
          żeby pamiętać, a nie upijać się i potem takie kwiatki sprzedawać. Kobieto weź
          się obudź i wyśmiej takie tłumaczenia. Co on dzieckiem jest? A jak przy
          kolejnym epizodzie "niepamiętania" wbije Ci nóż, albo co innego zrobi? A łzy w
          oczach to on może mieć bo się boi konsekwnecji, które są jednak konieczne żeby
          zrozumiał, że to nie żarty... bo pewnie i tak nie traktuje Cię poważnie... się
          obawiam
          • ayelet Re: no nie 02.01.06, 12:06
            Sie obawiam, że masz rację sad
            • hedonista.oswiecony Re: no nie 02.01.06, 18:53
              sorki za ton, mam nadzieję, że Cię nie uraziłem... przede wszystkim powinnaś
              pokazać, że się nie boisz i że jesteś konsekwentna... dopiero wtedy będzie Cię
              traktował poważnie
              powodzenia i trzymam kciuki
              HO
              • ayelet Re: no nie 02.01.06, 19:15
                Wolne żarty smile po moich przejściach z małżem nie tak łatwo mnie urazić smile)))
                I w tym co teraz napisałeś tez masz cholerną rację.
                • ruda74 Droga Ayelet 03.01.06, 15:04
                • ruda74 Droga Ayelet 03.01.06, 15:11
                  dobrze jest doradzać z boku ale jak sie jest w takim bagnie to ciężko z niego
                  wyjść - rozumiem to doskonale, ale całkowicie zgadzam sie z kolegą
                  hedonista.oswiecony! To doskonała broń - facet narozrabia a potem łzy w oczach
                  i - najstarsze na swiecie tłumaczenie - nic nie pamiętam bo wypiłem! To niech
                  nie pije skoro potem ma problemy z pamięcią!
                  Może spróbuj inaczej, zacznij go ignorować i lekceważyć. Nie odzywać sie i żyć
                  osobno (ale nadal we wspólnym mieszkaniu), nie pytać go o zdanie tylko robic
                  wszystko po swojemu.
                  Może po jakims czasie dotrze do niego ze juz go nie chesz i sam sie wyprowadzi.
                  • hedonista.oswiecony jak znam pijaków 03.01.06, 20:57
                    jak znam pijaków to oni mają agresję w sobie i nie trzeba im pomagać aby sobie
                    znaleźli powód do przywalenia się... obawiam się, że to co piszesz to mit i
                    kolejne złudzenia
                    kłaniam się,
                    HO
                    • towita Re: jak znam pijaków 04.01.06, 15:13
                      Spakuj go po prostu i zmień zamki.
                      Ja zrobiłam podobnie jak mama Sloggiego - spakowałam się i przyjechałam z 4
                      letnim dzieckiem do Warszawy (miałam tu pracę). Baaaardzo tęskniłam, za
                      mieszkaniem, przyjaciółmi, sąsiadami. To trudne i potrzeba wielkiej
                      determinacji. Powodzenia.
                      • ayelet Re: jak znam pijaków 04.01.06, 21:37
                        Postanowiłam, że dam mu czas na wyprowadzkę do 15 stycznia a po tym terminie
                        zmieniam zamki. I jeszcze postanowiłam wziąć adwokata i przeprowadzić rozwód.
                        • hedonista.oswiecony Re: jak znam pijaków 05.01.06, 19:12
                          na pewno przyda się konsekwencja i znalezienie życia, które jest zgodne z
                          Twoimi potrzebami. Z facetami jest tak, że jak się nie opamięta pod wpływem
                          konkretów to szkoda czasu na niego. Jak ma spadać w dół to niech spada sam. To
                          przykre może jest, ale widziałem w życiu parę sytuacji.
                          życzę dużo dobrego i odzyskania wewnętrznego uśmiechu
                          HO
                        • dedevanderroove Re: jak znam pijaków 12.01.06, 22:27
                          Jestem tu nowy/stary. Troche dziwne, ale wieki temu zagladalem, na to forum ... potem cos tam, cos tam. Teraz z wielka pomoca moich przyjaciol udalo mi sie odnalezc forum w gaszczu innych stron.
                          ayelet! Jestem w szoku, ze wszyscy jednym glosem namawiaja Cie do porzucenia meza i "osierocenia" dziecka.

                          Twoj maz jest alkoholikiem? Czy wzielas slub z alkoholikiem? Przeciez alkoholizm to choroba i moze warto by zaczac od leczenia choroby, a nie przekreslac czlowieka, ktorego pewnie kiedys kochalas. Moze rozsadniej byloby postawic warunek: "od 15 stycznia podejmujesz leczenie!".

                          Bojki przy dziecku! Gorzej niz skandal! Czy nie lepiej "naprawic" obraz czlowieka w oczach dziecka, niz zostawic malucha z przeswiadczeniem, ze rola meza jest lac matke?

                          Dziwie sie policjantom i ich braku reakcji ... niebieska karta, to jest minimum jakie powinni zrobic w wypadku przemocy w rodzinie. Pijany agresor MOMENTALNIE powinien sie znalezc w Izbie Wytrzezwien. Nowe przepisy wrecz przewiduja dla dreczycieli zakaz zbilzania, od zaraz, od momentu zgloszenia w oczekiwaniu na rozprawe. Dlaczego w tym wypadku postapiono tak lagodnie? Dziwne ...


                          Dede
                          P.S. Wlasnie tu na tym forum mozesz sobie poczytac jak wazna dla mlodego czlowieka jest pelna rodzina. Dlatego warto ta rodzine ratowac i uzdrawiac. Nie powinno sie podejmowac decyzji o rozbiciu rodziny w nadziei, ze gdzies, kiedys znajdzie sie "prawdziwa milosc", bo PRAWDZIWA MILOSC polega na dawaniu, nie na braniu.

                          Dede

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka