Dodaj do ulubionych

p. Alina - pilot Triady w Maroku

IP: 165.72.200.* 29.11.06, 18:15
Witajcie,

kilka dni temu wróciłam z wycieczki objazdowej po Maroku. Trasa ciekawa,
widoki urzekające, pogoda jak na zamówienie, standard hoteli w porządku. I
ogólne wrażenia z wyjazdu byłyby bardzo przyjemne gdyby nie jedno małe "ale" -
pani Alina właśnie.

Kobieta niewątpliwie ma dużą wiedzę na temat Maroka, jego histori,
mieszkańców, panujących zwyczajów, etc. ale kompletnie nie potrafi się tą
wiedzą dzielić :( Jej beznamiętny głos usypiał w trakcie podróży wielu
wycieczkowiczów. Sukcesem było jeśli w ogóle cokolwiek po drodze opowiadała
bo prawdę mówiąc to częściej drzemała. A i z opowiadaniem nie było tak
przyjemnie ponieważ p. Alina ma elementarne problemy z posługiwaniem się
językiem polskim i występującymi w nim odmianami przez przypadki. Dla
przykładu kilka cytatów "Muzułman, zamiast Muzułmanin; jeziorek morenowy,
zamiast jezioro morenowe; i hit nad hity - epoki roku, zamiast pory roku!".
Popełniane przez nią błędy skutcznie odwracały uwagę słuchaczy od treści,
które starała się przekazać.

W trakcie objazdu nie było mowy o minimalnej chociaż elastyczności - nie
mówię tutaj o zmianie planu wycieczki ale o innym rozplanowaniu czasu, np.
wyjeżdżamy pół godziny wcześniej żeby mieć więcej czasu w jakimś zwiedzanym
miejscu. W mojej obecności dwie sugestie, wyrażone w sposób kulturalny,
zostały ucięte "proszę ze mną nie dyskutować, wiem lepiej" oraz inna, kiedy
prosiliśmy aby przerwę na lunch zrobić w docelowym miejscu - "ja muszę
odpocząć". Generalnie odpoczywała ciągle. Za to ku mojemu ogromnemu
współczuciu kierowca oraz jego pomocnik spali przez cały tydzień w
autokarze!!!

W żadnym z hoteli nie powiedziała grupie w którym pokoju nocuje - na wszelki
wypadek, gdyby ktoś nagle potrzebował jej pomocy. Na szczęście nikt takowej
nie potrzebował. Apogeum ignoracji wobec uczestników wycieczki wykazała w
Marakeszu. Po porannym zwiedzaniu przyjechaliśmy zakwaterować się w hotelu. W
trakie wypełniania dokumentów panował spory chaos i nikt nie zwrócił uwagi na
aktualną godzinę. Tymczasem p. Alina zarządziła, że ponownie spotykamy się o
15:15. O 13:30 wszyscy byli już po obiedzie i pojawił się pomysł aby
wcześniej rozpocząć popołudniowe zwiedzanie. Niestety na wysłanego sms'a nie
zareagowała w ogóle - ani pozytywnie ani negatywnie. W międzyczasie
dowiedzieliśmy się, że w trakcie obiadu ... opuściła hotel. O umówionej porze
wróciła i ruszyliśmy zwiedzać dalej. W strugach deszczu :( Kulminacyjnym
punktem programu okazała się apteka berberyjska, w które spędziliśmy "tylko"
godzinę. Pokaz cudownych mikstur został zakończony na naszą wyraźną prośbę o
przejście do meritum i podanie cen. Po wyjściu z apteki deszcz dawał się
coraz bardziej we znaki i prawie biegiem przemierzaliśmy suki w obrębie placu
Dżemaa el Fna.

Jako uczestnika samej tylko wycieczki objazdowej nie interesowały mnie
szczegóły wycieczek fakultatywnych organizowanych z Agadiru, jednak nie
dowierzałam własnym uszom kiedy słyszałam "Jest taka i taka wycieczka, tak
ogólnie to jej nie polecam ale muszę opowiedzieć na czym polega" ...

I tak na koniec ogólna refleksja - na co poszło 65 EUR od każdego uczestnika?
Wg oferty były to opłaty za wstępy oraz bakszysz dla bagażowych oraz kierowcy
i jego pomocnika. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że płatny był
tylko wstęp do jedego obiektu - meczetu Hasana II ... I cena biletu była
niewielka. Bardzo hojny musiał być nasz bakszysz ...

W tym miejscu chylę czoła Marcinowi Stołowskiemu, pilotowi Triady w Turcji.
Pasji, z którą pokazywał 46 osobowej grupie (!) uroki tego miejsca, nie da
się powielić. Być może właśnie konfrontacja z zeszłorocznymi wspomnieniami
wywołują we mnie tak duże rozczarowanie postawą p. Aliny.

Pozdrawiam serdecznie i życzę Triadzie więcej takich pilotów jak Marcin!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka