Gość: oszukany
IP: 80.48.245.*
26.06.03, 20:48
NIGDY NIE WYBIERAJCIE BIURA OASIS. Właśnie dzisiaj wróciłem z wycieczki do
Tunezji. Jedyne słowo jakie ciśnie mi się na usta to SYF. Hotel
trzygwiazdkowy oferowany jako czterogwiazdkowy, śmierdzące posiłki (przez
czternaście dni tak naprawdę w dzień w dzień to samo) które można spożywać w
uroczym towarzystwie stad much tylko czyhających na okazję, żeby usiąść wam w
talerzu. A nawet jak muchom by się nie udało, to obsługa zadba o to, by
stosowna ich ilość znalazła się w posiłkach w formie przyprawy (w dużych
ilościach). W formule all inclusive barmani (w barze otwartym do 24:00)
informują o 22, że nie ma wódki, ginu, whiskey, coli, tonicu, fanty, sprita,
a jedyną rzeczą której można się napić jest boukha (taki lokalny śmierdzący
bimber z daktyli, którego nie da się wypić nawet z colą). Rezydentki
wybierane są chyba (w mojej opinii) na zasadzie : która bardziej ograniczona
i mniej operatywna. Nie potrafią niczego załatwić, stawiają się nawet jeśli
ma się uzasadnione pretensje (np. czekanie 12 godzin po przylocie na
zakwaterowanie) i UWAGA CIEWKAWOSTKA
: odmawiają przyjęcia (podpisania, parafowania) pisemnych reklamacji (tak że
po powrocie jesteście w dupie, bo zgodnie z umową biuro rozpatruje tylko
reklamacje zgłoszone rezydentowi na dowód czego na takiej reklamacji powinno
być jego (rezydenta) potwierdzenie zgłoszenia reklamacji). Krótko rzecz
biorąc OASIS polecam tylko i wyłącznie desperatom z nadmiarem kasy, brakiem
wyobraźni i zamiłowaniem do spędzania wolnego czasu w mało ciekawym miejscu
(hotele w koszmarnie usytuowane) w towarzystwie (nie do odrzucenia) setek
much.